Menu rozwijane

03 lipca 2025

Dzień dobry, witam wszystkich Państwa bardzo serdecznie!

Jak Państwo wiecie, przed chwilą zakończyła się oficjalna audiencja moja i polskiej delegacji u Ojca Świętego, Leona XIV. Bardzo się cieszę z tego powodu. Bardzo to była dla mnie wzruszająca chwila móc spotkać się z Ojcem Świętym. Podziękowałem Ojcu Świętemu przede wszystkim za zaproszenie. To taka specyficzna wizyta prezydencka, bo – z jednej strony – powitalna w tym sensie, że nie tak dawno Ojciec Święty został wybrany i rozpoczął swój pontyfikat; przecież w maju, 8 maja. Ale dla mnie także i zarazem wizyta pożegnalna w tej roli głowy państwa polskiego – ostatnia z całą pewnością u Ojca Świętego.

Ale poprosiłem, żeby w miarę szybko mógł przyjechać nowy Prezydent Rzeczypospolitej, Pan Karol Nawrocki, po tym, jak obejmie swój urząd. Powiedziałem, że jest to dla nas bardzo ważne; że jestem przekonany, że dla niego osobiście także będzie to bardzo ważne, żeby być tutaj, w Stolicy Apostolskiej, móc się przedstawić Ojcu Świętemu jako nowy Prezydent Rzeczypospolitej.

Zaprosiłem Ojca Świętego do Polski. Powiedziałem, że na pewno zrobi to także nowy Prezydent, ale że ja już z góry zapraszam i proszę, żeby zaczął rozważać daty, w jakich ten przyjazd do Polski potencjalnie byłby możliwy. Za dwa lata będziemy mieli 150–lecie objawień w Gietrzwałdzie, więc będzie to wielkie wydarzenie religijne. Ale Ojciec Święty – oczywiście – może przyjechać do nas zawsze i zawsze na niego czekamy.

Powiedziałem, że jestem przekonany, że jest bardzo, bardzo oczekiwany w Polsce przez moich rodaków; że bardzo by pragnęli tego, żeby przyjechał, żeby do nich przemówił, żeby się mogli z nim modlić i żeby pobłogosławił nas i naszą ojczyznę. Oczywiście Ojciec Święty nie potwierdził, nie określił żadnego terminu, ale – tak jak powiedziałem – mam nadzieję, że przyjedzie.

Mówiłem Ojcu Świętemu – oczywiście – o sytuacji w Polsce. Ale Ojciec Święty zna Polskę, bo wcześniej – zanim objął Stolicę Piotrową – to przecież w Polsce wielokrotnie był. O ile pamiętam, chyba pięć razy odwiedzał nasz kraj, także w ramach swoich wcześniejszych obowiązków generała zakonu. Więc nasz kraj jest mu znany i mam nadzieję, że nas odwiedzi.

Proszę Państwa, chcę potwierdzić, tak jak powiedziałem: bardzo dla mnie wzruszające, ale bardzo dobre, bardzo miłe spotkanie z Ojcem Świętym. Mam nadzieję, że Pan Karol Nawrocki wkrótce po zaprzysiężeniu, jako nowy Prezydent Rzeczypospolitej, będzie mógł przyjechać tutaj, do Stolicy Apostolskiej – tak jak powiedziałem – przedstawić się Ojcu Świętemu i odbyć tę pierwszą prezydencką oficjalną wizytę. A potem mam nadzieję, że odwiedzi nas także i Ojciec Święty.

Rafał Mierzejewski, TVP Info: Dzień dobry, Panie Prezydencie, już właściwie w pierwszych dniach pontyfikatu Leona XIV pojawiła się taka propozycja, że Watykan może być miejscem rozmów pokojowych pomiędzy Federacją Rosyjską a Ukrainą. Czy taki wątek pojawił się podczas tej audiencji albo u Papieża, albo u Kardynała Parolina?

Pojawił się taki wątek, oczywiście. Bo cóż tu wiele kryć – Ojciec Święty pytał mnie o moją ocenę sytuacji w związku z rosyjską agresją na Ukrainę. Pamiętajcie Państwo, że kilka dni temu byłem przecież w Kijowie i rozmawiałem osobiście z Prezydentem Wołodymyrem Zełenskim, także z innymi ukraińskimi liderami politycznymi – z Panem Premierem, z Przewodniczącym Rady Najwyższej.

Więc tak, rozmawialiśmy na ten temat. I ja podkreśliłem, bo Ojciec Święty powiedział, że tutaj bardzo liczy na to, że Prezydentowi Donaldowi Trumpowi uda się. Tutaj zgodziliśmy się absolutnie z Ojcem Świętym, że Prezydent Stanów Zjednoczonych – biorąc pod uwagę ten potencjał, jaki mają Stany Zjednoczone i jaki w związku z tym ma ich przywódca – jest z całą pewnością tą osobą, która daje największe prawdopodobieństwo skłonienia stron do tego, aby usiadły do stołu negocjacji.

I ja powiedziałem Ojcu Świętemu, że uważam, że to była bardzo ciekawa i realna idea, żeby te rozmowy pokojowe odbyły się niejako pod auspicjami Stolicy Apostolskiej, być może że w Watykanie. Ale ja powiedziałem: są też inne przecież miejsca, bardzo symboliczne, choćby Castel Gandolfo, które są znane właśnie jako miejsca, jako siedziby, rezydencje papieskie. I że jakieś takie miejsce symboliczne byłoby być może właściwe do tego, żeby takie rozmowy pokojowe mogły się toczyć.

I podziękowałem też wtedy za tę inicjatywę Stolicy Apostolskiej, że byłaby gotowa jak gdyby otworzyć swoje wrota, swoje drzwi na to, aby te rozmowy pokojowe były tutaj prowadzone pod jej skrzydłami.

Może Cię zainteresować Watykan. Andrzej Duda na audiencji u Leona XIV

Panie Prezydencie, Karol Nawrocki dzisiaj ogłosił nowego szefa BBN–u. Nominację dla Sławomira Cenckiewicza. Jak Pan ocenia tę nominację? I również mówił o tym, że Ryszard Schnepf i Bogdan Klich nie otrzymają od niego podpisu, jeżeli chodzi o nominację ambasadorską.

Szanowni Państwo, co do nominacji ambasadorskich to powiem tak: wcale się nie dziwię, miałem dokładnie to samo stanowisko, biorąc pod uwagę to, co Panowie dotychczas robili i w jaki sposób realizowali swoje dotychczasowe zadania państwowe, które mieli, co mówili na temat Polski – zwłaszcza Pan Schnepf.

Natomiast jeżeli chodzi o Pana Profesora Cenckiewicza. Po pierwsze – jest z całą pewnością fachowcem od spraw związanych z bezpieczeństwem. Po drugie – Panowie się też dobrze znają z Instytutu Pamięci Narodowej, z prac historycznych. Więc nie dyskutuję w ogóle nad tą kandydaturą, nad tą propozycją.

Zresztą kiedy rozmawialiśmy w ogóle generalnie o sprawach nominacji z Panem Prezydentem Elektem, z Karolem Nawrockim, to nie ma co kryć – ja wyraźnie powiedziałem, że to w każdym przypadku jest absolutnie jego suwerenna decyzja i to on podejmuje decyzje, kto będzie tym jego najbliższym współpracownikiem, bo to on ma z tą osobą współpracować. To w związku z powyższym on właśnie samodzielnie i spokojnie, i rozważnie powinien sobie takie osoby dobrać.

Jak widać, robi to bardzo spokojnie i rozważnie. Ma czas i spokojnie analizuje te decyzje. Wybiera, podejmuje decyzje. I nie mnie to komentować.

Monika Miller, Polsat News: Dzień dobry, Panie Prezydencie. Mam pytanie dotyczące bezpieczeństwa polskich granic. Jutro udaje się Pan na granicę polsko–białoruską, by rozmawiać z żołnierzami Wojska Polskiego, funkcjonariuszami Straży Granicznej. Też w tym kontekście: jak ocenia Pan Prezydent wprowadzenie czasowych kontroli na polsko–litewskiej i polsko–niemieckiej granicy? I również obywatelskich patroli? Dzisiaj Prezydent Elekt Karol Nawrocki podziękował – jak mówi – za obywatelską postawę Robertowi Bąkiewiczowi. Jakie jest Pana, Panie Prezydencie, zdanie na ten temat?

I jeśli mogę, Panie Prezydencie, drugie pytanie o przyszłość Pana Prezydenta, plany na przyszłość. W jednym z wywiadów mówił Pan Prezydent, że gdyby zaszła taka potrzeba znalezienia premiera, który stworzyłby – no właśnie – koalicyjne porozumienie, to Pan Prezydent by się nie wahał. Czy Pan Prezydent by to potwierdził?

Ojej, ojej! Szanowni Państwo, więc – po pierwsze – rzeczywiście wybieram się na spotkanie z tymi, którzy strzegą polskiej granicy, którym zresztą jestem ogromnie wdzięczny. Jak Państwo wiecie, nie pierwszy raz odwiedzę funkcjonariuszy i żołnierzy strzegących naszej granicy po to, żeby z nimi porozmawiać, jeszcze raz podziękować i też w jakimś sensie pożegnać się w tej mojej jeszcze cały czas obecnej roli, ale dobiegającej końca. Więc to przede wszystkim będzie moje podziękowanie dla nich.

Ale – oczywiście – także i rozmowa na temat bieżącej sytuacji. Bo jak wiadomo, tej granicy cały czas trzeba strzec i ona cały czas jest w mniejszym, większym stopniu – w zależności od dnia, od momentu, od sytuacji – atakowana. To po pierwsze.

Po drugie – jeżeli chodzi o przywrócenie kontroli. Proszę Państwa, ja na ten temat rozmowy miałem z Panią Kanclerz Angelą Merkel 10 lat temu, kiedy pojawiła się wtedy kwestia… Pamiętacie Państwo, rząd Platformy Obywatelskiej na czele z Panią Premier Kopacz – wtedy Donald Tusk był Przewodniczącym Rady Europejskiej – podejmowano decyzje o systemach kwotowych, podejmowano decyzje o relokacji uchodźców. Pani Kopacz się zobowiązała do przyjmowania uchodźców – to znaczy dokładnie migrantów – w Polsce. Przyszły rządy Zjednoczonej Prawicy, był zdecydowany sprzeciw wobec tego, w ogóle był zdecydowany sprzeciw społeczny wobec tego, żeby tutaj przyjmować.

Ja miałem – pamiętam – wtedy takie rozmowy z Panią Kanclerz Angelą Merkel na ten temat i argumentowałem: „W jaki sposób, przepraszam, Państwo chcecie – pytałem ją – tych migrantów do Polski skierować? My jesteśmy gotowi przyjąć ludzi, którzy do Polski chcą przyjść – wtedy – świadomie i dobrowolnie, tak? Ale jeżeli ktoś zmierzał do innego kraju, przecież przyjechał do Europy, jego celem nie była Polska, to my się nie zgadzamy na to, żeby był siłą wtedy do Polski przywożony”. I ona mnie pytała dlaczego.

Ja mówię: „Dlatego, że ci ludzie wyjdą i najprawdopodobniej… My ich nie będziemy więzić, my ich nie będziemy zamykać, my ich za drutami kolczastymi nie zamkniemy, bo to są wolni ludzie. Nikt ich nie będzie siłą w Polsce trzymał. Oni prawdopodobnie wezmą swój dobytek, swoje bagaże i pójdą do Niemiec – mówiłem. – A wtedy Pani Kanclerz zamknie granicę, zlikwiduje de facto strefę Schengen i powie, że my, Polacy, nie jesteśmy w stanie upilnować migrantów i w związku z powyższym konieczne jest wprowadzenie kontroli”.

Niestety, proszę Państwa – jak pokazał czas – te moje słowa okazały się prorocze, bo Niemcy wprowadzili rzeczywiście kontrole na całym szeregu swoich granic. Mówiłem wtedy Pani Kanclerz, że to będzie zagrażało podstawowym swobodom w Unii Europejskiej – żeby tego po prostu nie robili, żeby nie dokonywali tej przymusowej relokacji.

I rzeczywiście to się – niestety – stało z biegiem czasu, te stopniowe zamknięcia granic. Wszyscy wiemy, że to otwarcie granic, ta możliwość poruszania się, przemieszczania się pomiędzy krajami europejskimi bez kontroli granicznej, de facto bez granic, tak? – jak mówiliśmy wtedy – takich widocznych w terenie, była takim wielkim znakiem wolności.

To mam nadzieję, że nie odchodzi w przeszłość, ale widać, że jest co najmniej zagrożone – niestety – złą polityką migracyjną. Granicy trzeba strzec, tak jak my to robimy przez cały czas, strzegąc właśnie naszej granicy wschodniej. Dzisiaj problemem są migranci, których – jak Państwo widzicie i słyszycie – de facto się do nas nielegalnie przemieszcza z Niemiec. I to są trendy, które muszą być zatrzymane. Bo – po pierwsze – że to jest bezprawie. Po drugie – że polskie społeczeństwo sobie tego nie życzy i są także reakcje społeczne w postaci właśnie tych grup obywatelskich, które strzegą granicy.

Ja jestem zdumiony tymi gwałtownymi reakcjami Premiera Tuska na to, że powstają takie grupy obywatelskie, które strzegą granicy, bo to ludzie po prostu – według mnie – pomagają właśnie Straży Granicznej w realizacji jej zadania. To są ludzie, którzy chcą to robić z dobrej woli, żeby chronić bezpieczeństwo Polski, swoje, swoich rodzin, nas wszystkich. I – mówiąc szczerze – ja pierwszy powiedziałem, że dziękuję za to. I nadal za to dziękuję. Za taką postawę gotowości właśnie służenia wsparciu obrony granic Rzeczypospolitej. Bo to jest niezwykle cenne.

I dzisiaj tych ludzi krytykują ci sami politycy, którzy jeszcze kilka lat temu w bezczelny, chamski sposób atakowali funkcjonariuszy Straży Granicznej, atakowali polskich żołnierzy, którzy strzegli polskiej granicy. Dzisiaj ubierają się w piórka wielkich obrońców funkcjonariuszy Straży Granicznej.

A jeszcze do niedawna klaskali, kiedy po prostu wypuszczano na rynek – do polskich kin – film, który szkalował de facto funkcjonariuszy Straży Granicznej, który po prostu jest w tym ujęciu antypolski. Wiecie Państwo, mam nadzieję, że wszyscy pamiętają jednak mimo wszystko, co było kilka lat temu i jak się zachowywali ci politycy, którzy dzisiaj stroją się w piórka obrońców polskiej granicy.

Natomiast dziękuję wszystkim obywatelom, którzy odpowiedzialnie do tego podchodzą i którzy chcą wspierać polskich funkcjonariuszy, polskich żołnierzy, którzy mają za zadanie po prostu bronić nas przed nielegalną migracją.

A moje plany… Proszę Państwa, czas pokaże.

Piotr Krupa, Telewizja Trwam: Panie Prezydencie, zapytam jeszcze o Trybunał Konstytucyjny. Prof. Krystyna Pawłowicz zdecydowała o przejściu w stan spoczynku. To sprawi, że będziemy mieć piąty wakat w Trybunale ze względu na to, że polski parlament od początku tej kadencji nie wybiera sędziów. Ale mamy deklarację Marszałka Hołowni, że trzeba zacząć wybierać na takich warunkach, jakie są. Czy liczy Pan na jakieś opamiętanie?

To jest ta sama prawie że większość parlamentarna, która – przypominam Państwu – w 2015 roku wybierała sędziów Trybunału na zapas, bojąc się wyroków demokracji, bojąc się tego, co powiedzą Polacy w wyborach parlamentarnych. Wybierali sędziów Trybunału na zapas po to, żeby zabezpieczyć swoje interesy, po to, żeby właśnie wbrew Polakom zabetonować Trybunał Konstytucyjny swoimi ludźmi.

Potem, kiedy przywrócono tak naprawdę ład konstytucyjny i w normalnym zakresie większość parlamentarna nowo wybrana przez Polaków wybierała sędziów do Trybunału Konstytucyjnego, oni krzyczeli wniebogłosy: „Olaboga, właśnie następuje łamanie konstytucji!” – bo demokratyczne prawa są realizowane zgodnie ze wszystkimi zasadami, zgodnie ze wszystkimi regułami.

Dzisiaj próbują rozmontować Trybunał Konstytucyjny, dzisiaj właśnie nie wybierają sędziów po to, żeby doprowadzić do całkowitego paraliżu Trybunału Konstytucyjnego. Bo się nie zgadzają z – kiedyś – werdyktem wyborczym Polaków. Dzisiaj mają problem, ponieważ Polacy po raz kolejny pokazali im, że sobie nie życzą takiej polityki, jaką oni realizują, nie wybierając ich kandydata na Prezydenta, tylko wybierając Prezydenta Karola Nawrockiego.

I dzisiaj znowu protestują przeciwko wynikowi wyborów. Widzieliśmy to w ostatnim czasie. Nie zgadzają się z wyrokami demokracji. Uważają, że tak naprawdę Polacy nie mają prawa de facto wybierać tego, kogo sobie życzą, żeby sprawował władzę w Polsce. Mam nadzieję, że polskie społeczeństwo spokojnie i konsekwentnie, polscy wyborcy pokażą, że sobie nie życzą takiej polityki, jaką oni realizują.

I apeluję do tej ekipy, która dzisiaj ma jeszcze póki co większość w parlamencie, aby zachowywała się odpowiedzialnie, zgodnie z konstytucją i z polskim prawem i umożliwiła Trybunałowi Konstytucyjnemu funkcjonowanie – po prostu wybrała sędziów do Trybunału Konstytucyjnego, tak jak to powinno być realizowane zgodnie z obowiązującym prawem.

A co Pan zrobi z szantażem rządu w sprawie ustawy wiatrakowej?

Ja nie mam problemu z żadnym szantażem rządu w sprawie ustawy wiatrakowej. Ustawa przyszła. Ja powiedziałem, co ja na ten temat sądzę. I to zrealizuję.

Dziękuję bardzo.