Dzień dobry, witam Państwa bardzo serdecznie!
Właśnie zakończyła się – można powiedzieć – pierwsza część, pierwszy etap mojej dzisiejszej wizyty w Waszyngtonie. To były spotkania tutaj, w Kongresie, na Kapitolu – bardzo dobre, bardzo się cieszę – zarówno w Senacie, jak i w Izbie Reprezentantów. Spotkałem się ze spikerami i z liderami mniejszości. Bardzo ciekawe i bardzo dobre rozmowy.
Co jest najważniejsze – wiecie Państwo, ten przekaz, że nasze relacje są znakomite i budujemy je niezależnie od tego, kto w danym momencie rządzi, kto jest Prezydentem w Stanach Zjednoczonych, kto jest Prezydentem w Polsce, jaka jest większość w parlamencie. Budujemy te relacje. Te 25 lat obecności Polski w NATO, ten cały czas po 1989 roku, kiedy budujemy ten sojusz ze Stanami Zjednoczonymi – to wszystko razem właśnie pokazuje te bardzo silne więzi.
I dzisiaj znakomite spotkania. Znakomite! Ja mówiłem o sytuacji, jaką my dzisiaj mamy, przede wszystkim o kwestiach bezpieczeństwa – no bo 25–lecie obecności Polski w NATO, więc to naturalne. Więc podsumowanie – z jednej strony. Ale z drugiej strony – pokazanie tej sytuacji taką, jaka ona dzisiaj jest, no i jakie są dzisiaj jej wymagania.
Może Cię zainteresować Waszyngton. Rozmowy Prezydenta RP z Kongresmenami Biały Dom. Spotkanie z Prezydentem USA [PL/EN] Prezydent RP: Państwa członkowskie NATO muszą podnieść wydatki na obronę do 3 proc. PKB [PL/EN]I tutaj muszę powiedzieć, że z satysfakcją przyjąłem bardzo pozytywne odniesienie się do tej propozycji, którą zgłosiłem: żeby w NATO wydatki na obronność zostały podniesione z 2 proc. do 3 proc. z uwagi na to, żeby pokazywać solidarność, tak? Że – z jednej strony – oczywiście to wszyscy wiedzą, że Stany Zjednoczone mają najpotężniejszą armię i że Stany Zjednoczone są tym gwarantem bezpieczeństwa. Ale z drugiej strony – my, jako członkowie Sojuszu Północnoatlantyckiego, traktujemy swoją obecność w Sojuszu i kwestię bezpieczeństwa odpowiedzialnie i jesteśmy gotowi ponosić ciężary wynikające z aktualnej sytuacji.
Czym innym było pytanie o bezpieczeństwo w 2014 roku, kiedy podejmowano decyzję o 2 proc., a co innego jest dzisiaj, po 10 latach, kiedy widzimy pełnoskalową rosyjską agresję na Ukrainę i rzeczywiście realną groźbę rosyjskiego imperializmu, który przybrał najbardziej drapieżną możliwą, czyli wojenną formę. Więc to jakby tutaj zostało przyjęte z dużym zrozumieniem, bardzo pozytywnie – i to mnie cieszy.
Ja – oczywiście – dziękowałem za obecność amerykańską w Polsce. Dziękowałem także za decyzje, którymi aprobował Kongres nasze zakupy tutaj, w Stanach Zjednoczonych, najnowocześniejszego uzbrojenia, jakie Stany Zjednoczone oferują. Myślę tutaj o czołgach Abrams, myślę o samolotach F–35, o wyrzutniach Himars. Myślę – oczywiście – o śmigłowcach Apache, które mam nadzieję, że w najbliższym czasie także ze Stanów Zjednoczonych kupimy.
Ale mówiłem także, że ta obecność w Polsce – jako gwarancja bezpieczeństwa – jest absolutnie konieczna. Że obecność amerykańskiego żołnierza na naszej ziemi ma wielkie znaczenie dla umacniania poczucia bezpieczeństwa także Polaków i narodów dzisiaj naszej części Europy właśnie wobec tego, co dzieje się za naszą wschodnią granicą, wobec rosyjskiej agresji na Ukrainę.
No i – oczywiście – mówiłem, że jeżeli chcemy być bezpieczni, to trzeba dzisiaj wspierać także i Ukrainę, bo to ma znaczenie kluczowe. Ukraińcy zasługują na wsparcie, bo ich bohaterska obrona przed rosyjską inwazją musi budzić szacunek. I dzisiaj tylko to, że ukraińska armia będzie dysponowała nowoczesną, zachodnią, amerykańską technologią walki, obrony, może dać Ukrainie możliwość przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść, czyli odparcia rosyjskiej agresji.
Bo nie wolno pozwolić – to akcentowałem ze wszech miar – dla bezpieczeństwa naszej części świata, dla bezpieczeństwa Europy, dla bezpieczeństwa NATO, w tym dla bezpieczeństwa mojego kraju, Polski, nie wolno pozwolić na to, by Putin zwyciężył, by Rosja zwyciężyła na Ukrainie. Na to nie wolno pozwolić, bo to rozbudzi tylko rosyjski imperializm i wtedy na pewno poziom niebezpieczeństwa jeszcze się zwiększy. Dzisiaj ten imperializm rosyjski musi zostać zatrzymany i to jest dzisiaj ogromnie ważne zadanie dla nas, jako Sojuszu Północnoatlantyckiego ze Stanami Zjednoczonymi na czele, naszej wspólnoty. To był jak gdyby mój główny przekaz.
Panie Prezydencie, rozmawiał Pan ze Spikerem Johnsonem z całą pewnością także o pomocy dla Ukrainy. Spiker Johnson blokuje pomoc dla Ukrainy. Co powiedział Spiker Johnson?
Szanowni Państwo, oczywiście, że rozmawiałem. Dosłownie przed momentem, pięć minut temu ta rozmowa się zakończyła. Rozmowa zresztą dłuższa, niż pierwotnie przewidywano. Obie rozmowy były dłuższe – zarówno w Senacie, jak i w Izbie Reprezentantów. Jeszcze raz podkreślam: bardzo jestem wdzięczny wszystkim uczestnikom za poświęcony czas i za zaproszenie tutaj, do Kongresu. Bo to są bardzo ważne spotkania z punktu widzenia naszego i w ogóle bezpieczeństwa naszej części Europy.
Ja przedstawiłem tę sytuację tak dokładnie, jak mówię – we wszystkich jej aspektach. Oczywiście przede wszystkim z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski, bo to jest moje najważniejsze zadanie. Proszę pamiętać, że jestem Prezydentem Rzeczypospolitej i reprezentuję tutaj moich rodaków, co jest dla mnie wielkim zaszczytem. Ale jednocześnie to jest właśnie moja główna rola.
I ja przedstawiałem tę sytuację z naszego punktu widzenia, z punktu widzenia bezpieczeństwa nas jako członka NATO, z punktu widzenia nas jako wiarygodnego także sojusznika. Bo podkreślałem również to, że zawsze byliśmy wiarygodnym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, nasi żołnierze walczyli przy boku Amerykanów w Iraku, byli w Afganistanie wtedy, kiedy była taka potrzeba.
I dzisiaj – oczywiście – jesteśmy wdzięczni za amerykańską obecność w Polsce, jesteśmy wdzięczni za wsparcie. Ale również i my wydajemy na naszą obronność ponad 4 proc. PKB, m.in. kupując uzbrojenie tutaj, w Stanach Zjednoczonych, co zarazem w oczywisty sposób oznacza także i wsparcie dla amerykańskiej gospodarki, bo ten sprzęt jest tutaj produkowany. Więc jesteśmy – tak jak powiedziałem – wiarygodnym sojusznikiem.
Ale przedstawiałem ten pełny kontekst naszego bezpieczeństwa. A ten pełny kontekst naszego bezpieczeństwa to jest także to, żeby Stany Zjednoczone ze wszystkich sił wsparły to, by Rosja nie zwyciężyła na Ukrainie, by Putin nie zwyciężył na Ukrainie, by Putin nie opanował Ukrainy. Kluczem do tego dzisiaj jest wsparcie dla Ukrainy. Wsparcie finansowe dla Ukrainy jest tanie.
Jeżeli ktoś weźmie pod uwagę to, jakie muszą być inne formy wsparcia, gdyby doszło do wojny i do ataku na państwa NATO – wtedy to amerykański żołnierz będzie musiał stanąć do walki zgodnie ze zobowiązaniami wynikającymi z art. 5. Dzisiaj to są tylko pieniądze i warto je wydać po to, by utrzymać pokój i bezpieczeństwo.
A co odpowiedział Johnson? Czy Pan przekonał Spikera Johnsona? Czy odblokuje pomoc?
To była rozmowa, która odbywała się w bardzo rzeczowej, ale jednocześnie bardzo życzliwej atmosferze, za co ogromnie dziękuję. Pan Przewodniczący powiedział, że znakomicie rozumie przedstawioną argumentację i zna sytuację. I na tym się rozstaliśmy, proszę Państwa. I tyle. Po prostu. Proszę Państwa, wszyscy wiedzą, o czym rozmawialiśmy. Wszyscy uczestnicy znakomicie wiedzą, o czym rozmawialiśmy.
Panie Prezydencie, Donald Tusk dystansuje się od Pana propozycji 3 proc. PKB na obronność. Mówi, że lepiej, żebyśmy przekonali pozostałe kraje, które jeszcze nie wydają nawet 2 proc. na armie, do tego, żeby właśnie to zrobiły. Co Pan na to?
No, ja na to, że niech przekonuje. Ja przekonuję – i przekonuję na różne sposoby. Uważam, że jednym ze sposobów jest to, żeby pokazywać, jak trudna jest sytuacja. I rozmowa o 3 proc. dzisiaj pokazuje także odpowiedzialność i zrozumienie.
Kto inny ma mówić o takich sprawach jak nie my, którzy jesteśmy bezpośrednim sąsiadem wojny toczącej się na skutek rosyjskiej agresji? Znakomicie z naszej historii wiemy, co to znaczy rosyjska agresja, co to znaczy rosyjska okupacja. I wiemy znakomicie – może niektórzy zapominają – że Władimir Putin kiedyś był oficerem KGB w Dreźnie, o ile pamiętam, głęboko w dzisiejszych Niemczech. Dziękuję bardzo.