Bardzo dziękuję Ekscelencjo, Panie Sekretarzu Generalny,
Wielce Szanowni Państwo!
Przede wszystkim bardzo chcę podziękować Panu Sekretarzowi Generalnemu za dzisiejsze spotkanie, za możliwość tutaj rozmawiania bezpośrednio po moich spotkaniach, które miały miejsce w Stanach Zjednoczonych w ostatnim czasie – przede wszystkim po spotkaniu z Panem Prezydentem Donaldem Trumpem, a wcześniej jego współpracownikami: Sekretarzem Obrony Panem Hegsethem, a także Generałem Kelloggiem, Specjalnym Wysłannikiem Prezydenta Donalda Trumpa ds. Ukrainy. Ale przede wszystkim rozmawialiśmy dzisiaj z Panem Sekretarzem Generalnym o sytuacji w NATO i o tych wszystkich kwestiach, o których Pan Sekretarz przed momentem wspomniał.
Dziękuję za życzenia z okazji 26. rocznicy wstąpienia Polski do Sojuszu Północnoatlantyckiego. To było jedno z najważniejszych wydarzeń, jakich Polska doświadczyła w ciągu ostatnich trzydziestu już prawie sześciu lat od 1989 roku – od kiedy wyszliśmy zza żelaznej kurtyny. I dzisiaj rzeczywiście to członkostwo w Sojuszu Północnoatlantyckim dla Polaków jest najważniejsze. Zwłaszcza w obecnej sytuacji, kiedy ta architektura bezpieczeństwa w naszej części świata, w naszej części Europy tak bardzo się zmieniła.
Nie ukrywam, że nikt z nas nie tylko te 25 lat temu, 26 lat temu, ale jeszcze dosłownie kilka lat temu, nie spodziewał się, że będziemy wydawali prawie 5 proc. naszego PKB na obronność. A tak dzisiaj właśnie jest. Jesteśmy tym państwem, które w stosunku do swojego ogólnego PKB w Sojuszu Północnoatlantyckim wydaje dzisiaj na obronność najwięcej – i polskie społeczeństwo godzi się na to. Z jednej bardzo prostej przyczyny: a mianowicie wszyscy wiedzą, że odżył rosyjski imperializm, że Rosja atakuje kolejne kraje. W 2008 roku zaatakowała Gruzję, w 2014 roku zaatakowała Ukrainę – bo tak naprawdę wtedy ta wojna się rozpoczęła.
Porozumienia mińskie i inne próby uspokojenia Władimira Putina nie przyniosły de facto rezultatów, na co jasno wskazuje fakt, że w 2022 roku Rosja dokonała pełnoskalowej inwazji na Ukrainę i wojna toczy się do dzisiaj. Do tej pory nie udało się jej zakończyć. Więc to niebezpieczeństwo jest rzeczywiście realne. Przede wszystkim obserwowane u nas, na wschodniej flance Sojuszu Północnoatlantyckiego, w Polsce, w krajach bałtyckich, na Słowacji, w Rumunii – w tych krajach, w stosunku do których ta wojna jest blisko. I rzeczywiście obserwując te kraje, widzimy, że ten wzrost wydatków na obronność w tych krajach jest znaczący z uwagi na poczucie realnego zagrożenia, w jakim są społeczeństwa w tych krajach mieszkające, które na demokratycznych zasadach aprobują zwiększenie wydatków na obronność.
Ale jedno jest 100–proc. – proszę Państwa – pewne: że jeżeli cały Sojusz Północnoatlantycki nie zwiększy swoich wydatków na obronność, to – niestety – ale być może Władimir Putin będzie miał ochotę zaatakować po raz kolejny, ponieważ nie będzie dostatecznego odstraszania. Chodzi o to, żeby Sojusz Północnoatlantycki był w stanie zbudować dostateczny potencjał odstraszania. Aby nie tylko Rosja, ale aby nikt nie zaatakował krajów Sojuszu Północnoatlantyckiego – nie tylko tych, które znajdują się w pobliżu Rosji, ale żadnego kraju Sojuszu Północnoatlantyckiego. Bo taka jest idea Sojuszu: „NATO 360 stopni” – wszyscy nawzajem się wspieramy w zakresie budowania bezpieczeństwa.
I dlatego rok temu, na 25–lecie obecności Polski w NATO, kiedy zostałem zaproszony przez Prezydenta Joe Bidena do Białego Domu z tej okazji, to przedstawiłem Panu Prezydentowi – i wtedy też wobec mediów, wobec opinii publicznej – propozycję, aby wydatki na obronność w NATO zostały wspólną decyzją podniesione do przynajmniej 3 proc. PKB krajów członkowskich. Wtedy to spotkało się z takim dosyć chłodnym przyjęciem i ta kwestia nie była postawiona na szczycie NATO, który miał miejsce w zeszłym roku. Ale uważam, że nadszedł absolutnie najwyższy czas, aby w tej sprawie po prostu podjąć twardą decyzję.
I dlatego dzisiaj przyjechałem tutaj, do Brukseli, i m.in. złożyłem na ręce Pana Sekretarza Generalnego pisemny wniosek o to, aby na zbliżającym się szczycie w Hadze ta sprawa była postawiona i aby taka decyzja została w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego podjęta, że przynajmniej 3 proc. PKB krajów członkowskich Sojuszu – oczywiście można więcej, jeżeli ktoś chce – było przeznaczone na obronność. I nie od 2030 roku, tylko natychmiast. Żeby to zostało zrealizowane natychmiast z bardzo prostej przyczyny: sytuacja jest taka, że nie możemy czekać do 2030 roku. To muszą być decyzje, które będą podejmowane sprawnie, szybko i musimy realizować zadanie odbudowy naszego potencjału militarnego.
Bo nie trzeba nikomu tłumaczyć – mówiliśmy o tym dziesiątki razy na różnego rodzaju spotkaniach: i tych w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego, i w innych formatach – okazało się, że Europa jest w ogóle nieprzygotowana na zagrożenie wojenne. Że w istocie w jakimś sensie uznano w latach 90., że nastąpił koniec historii, że wojny już nigdy więcej nie będzie i że w związku z tym niemalże można prawie że zlikwidować siły zbrojne, wydawać jakieś minimalne środki, magazyny można opróżnić z amunicji, zlikwidować magazyny, zająć je czymś innym. I kiedy przyszło co do czego, że trzeba było wesprzeć Ukrainę, kiedy trzeba było szybko przekazać Ukrainie uzbrojenie, żeby mogła się obronić przed rosyjską inwazją, to się okazało, że my nie mamy tak naprawdę co przekazać. I że cała amunicja, którą dysponuje europejska część NATO, wystarczy raptem na kilka dni wojny i kilka dni obrony Ukrainy. To jest coś, co stanowczo musimy zmienić.
Myśmy w Polsce natychmiast podjęli w tej sprawie decyzje. Dlatego rzeczywiście kupujemy – mogę śmiało powiedzieć – na potęgę w tej chwili sprzęt i w Stanach Zjednoczonych w ogromnych ilościach, i w Korei Południowej. Z bardzo prostej przyczyny w Korei Południowej. Otóż okazało się, że partnerzy koreańscy są w stanie dostarczyć wyposażenie, które kupujemy – bardzo nowoczesne – w ciągu kilku miesięcy; zarówno czołgi K2, które kupiliśmy, jak i armatohaubice K9, jak również wyrzutnie Chunmoo. Terminy realizacji były najdalej roczne, podczas gdy z innymi partnerami rozmowy sięgają kilku, a czasem nawet kilkunastu lat na dostawę sprzętu militarnego.
W związku z powyższym – proszę Państwa – musimy odtworzyć nasz potencjał. I to jest dzisiaj główne zadanie nie tylko Polski, ale w ogóle NATO. I o tym rozmawialiśmy tutaj też z Panem Sekretarzem Generalnym. To jest kwestia odbudowy też przemysłu zbrojeniowego w Europie jako przecież również gałęzi gospodarki, jako też i tworzenia miejsc pracy. Skorzystajmy z tej okazji, żeby dać pracę ludziom, żeby wzmocnić się gospodarczo poprzez wydatkowanie środków na produkcję militarną. Bo czasy są takie, że – jak widać – jest to dzisiaj nie tylko potrzebne, ale okazało się wręcz niezbędne.
Szanowni Państwo!
Dziękuję Panu Sekretarzowi Generalnemu za to wspomnienie o polskim wkładzie w obronę Ukrainy. Tak, rzeczywiście jesteśmy krajem, który od samego początku rosyjskiej agresji na Ukrainę – w szczególności tej pełnoskalowej – stanowi drogę zaopatrzenia dla Ukrainy i tak naprawdę stanowi w absolutnie pełnym tego słowa znaczeniu zaplecze nie tylko logistyczne, ale zaplecze dla Ukrainy pod każdym względem. Bo i jesteśmy miejscem, do którego w pierwszej kolejności chronią się i chronili się uchodźcy z Ukrainy, i jesteśmy tym miejscem, przez które w zasadzie przebiegają wszystkie transporty – i pomocy humanitarnej, i pomocy militarnej dla Ukrainy.
Więc to my także – niestety – w związku z tym ryzykujemy na co dzień jako państwo i jako społeczeństwo. To nad nami latały już i – niestety – także spadły na terenie Polski rakiety. Jedna z nich doprowadziła do śmierci dwóch naszych obywateli. To nad naszym niebem przelatują rosyjskie myśliwce, naruszając naszą przestrzeń powietrzną, a zarazem przestrzeń powietrzną NATO. I właściwie przynajmniej raz w tygodniu mamy taką sytuację, że podrywane są myśliwce Sojuszu po to, żeby chronić nasze niebo. Więc my tak naprawdę to ryzyko związane z wojną niesiemy na swoich barkach codziennie.
Dzisiaj trzeba rzeczywiście doprowadzić do zakończenia wojny na Ukrainie. Ale – co jest niezwykle ważne – ona się musi zakończyć sprawiedliwym i trwałym pokojem. Dla nas w Polsce „trwały” oznacza także taki, który nie zostanie przez Rosję więcej naruszony. To jest dla nas trwały pokój. I na tym nam najbardziej zależy. Dlatego jesteśmy – oczywiście – gotowi wspierać Ukrainę i wspieramy Ukrainę cały czas. Jesteśmy gotowi przyłączać się do różnych misji wsparcia Ukrainy, które będą proponowane. Ale także zachęcam do tego, żeby spojrzeć na to rozsądnie i aby tak ułożyć warunki przyszłego zawieszenia broni – mam nadzieję, że pokoju – żeby odbudowa Ukrainy była możliwa, utrzymanie porządku na Ukrainie i bezpieczeństwa było możliwe. I do tego jest nam potrzebna współpraca euroatlantycka.
Dlatego mówiliśmy tutaj z Panem Sekretarzem Generalnym: fundamentalne znaczenie ma utrzymanie więzi pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Europą. Mamy nadzieję, że impas, który powstał w relacjach między przywódcami Stanów Zjednoczonych i Ukrainy, zostanie przełamany. Ja już kilkakrotnie zachęcałem naszego kolegę, partnera Wołodymyra Zełenskiego do tego, żeby wrócił spokojnie do stołu negocjacji z Prezydentem Donaldem Trumpem, bo jest to dla Ukrainy niezbędne, aby można ją było ocalić i wspierać w dziele zakończenia wojny i odbudowy.
Musimy to zrobić razem jako Sojusz Północnoatlantycki i jako wspólnota transatlantycka, euroamerykańska. Ja wierzę w to, że to jest właśnie właściwy kierunek. I mamy tutaj z Panem Sekretarzem Generalnym wspólne zdanie. Uważamy, że trzeba szukać porozumienia. Ale co jest niezbędne? Niezbędne jest to, aby NATO było także i wzajemnie wiarygodne, a do tego potrzebny nam jest rzeczywiście wzrost wydatków na bezpieczeństwo, na obronność w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego. I tę sprawę trzeba na zbliżającym się szczycie NATO bardzo twardo postawić.
Proszę Państwa, my w Polsce wierzymy w NATO. Wierzymy bardzo głęboko w tę wspólnotę. Dlatego zachęcałem Pana Sekretarza Generalnego do odwiedzin w Polsce, także w związku z tą 26. rocznicą naszej obecności w NATO. Bo obecność Sekretarza Generalnego w naszym kraju zawsze podkreśla tę więź właśnie natowską, tę więź euroatlantycką. To jest Sojusz Północnoatlantycki i ludzie w Polsce wiedzą o tym, że tak on się nazywa. To umacnia poczucie bezpieczeństwa. Każda wizyta Pana Sekretarza Generalnego, każde odwiedzenie też jednostek NATO w naszym kraju i w sąsiedztwie umacnia poczucie bezpieczeństwa na całej wschodniej flance NATO, co dzisiaj – w dobie rosyjskiej agresji na Ukrainę – jest szczególnie ważne.
Tak że dziękuję Panu Sekretarzowi Generalnemu za to spotkanie. Ja je traktuję jako element naszych wspólnych przygotowań do zbliżającego się szczytu NATO w Hadze, który – mam nadzieję – że będzie miał taki właśnie charakter przełomowy dla budowania takiej odnowionej więzi, właśnie euroatlantyckiej. Bo dzisiaj – w moim przekonaniu – jest nam to niezwykle potrzebne.
Dziękuję bardzo.
Może Cię zainteresować Spotkanie z Sekretarzem Generalnym NATOReuters: Mam pytanie do obu Panów, jak wiecie w ostatnich dniach Stany Zjednoczone odcięły pomoc wojskową i wywiadowczą dla Ukrainy. Jak duży wpływ będzie to miało, o ile w ogóle, na pomoc NATO dla Ukrainy i szerzej, co to mówi o spójności NATO i przyszłości NATO jako sojuszu w sytuacji, kiedy Stany Zjednoczone osłabiają Ukrainę na polu walki i w związku z tym wzmacniają Rosję.
Ja ze swojej strony odpowiem tak: ja wierzę w to głęboko, że to ma charakter przejściowy, jeżeli chodzi o relacje pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Ukrainą. Że jest to sytuacja chwilowa, związana – tak jak powiedzieliśmy – z impasem negocjacyjnym, który powstał. Jeżeli wysililibyśmy się na porównanie, to można powiedzieć tak: jeżeli to, co stało się w Gabinecie Owalnym, było trzęsieniem ziemi, to teraz mamy takie wstrząsy wtórne.
Ale ja mam nadzieję, że to już jest koniec zbliżający się tej trudnej sytuacji. I że będziemy mieli to, o czym powiedziałem przed chwilą, do czego też zachęcam spokojnie mojego sąsiada, Prezydenta Wołodymyra Zełenskiego – do spokojnego powrotu do stołu negocjacji i spokojnej rozmowy z Prezydentem Stanów Zjednoczonych, generalnie ze Stanami Zjednoczonymi, na temat dalszego wsparcia dla Ukrainy. W kategorii wsparcia dla Ukrainy nie rozumiem tylko wsparcia czysto militarnego – rozumiem wszelkie rodzaje wsparcia. Również bardzo silne wsparcie polityczne graniczące ze wsparciem militarnym, które także w polityce bywa bardzo skuteczne.
Więc tutaj naprawdę można bardzo wiele rozwiązań zastosować i dlatego ja podchodzę do tego cały czas bardzo spokojnie. To są rzeczywiście bardzo trudne negocjacje. Ja bym powiedział tak: to są bardzo spektakularnie ostre negocjacje – to, co w tej chwili obserwujemy. Ale ja wierzę w to głęboko, że jesteśmy cały czas w negocjacjach – i to jest jakby dla mnie kwestia tutaj fundamentalna.
Natomiast jeżeli chodzi o Polskę – tak jak powiedziałem w swojej wypowiedzi – Polska wspierała Ukrainę od samego początku. To my pierwsi wysłaliśmy myśliwce na Ukrainę, migi–29. To my pierwsi wysłaliśmy ponad 100 czołgów, a dzisiaj już ponad 360 czołgów na Ukrainę. To my wysłaliśmy setki transporterów opancerzonych na Ukrainę i czyniliśmy to wtedy, kiedy inni nie wysyłali jeszcze żadnej pomocy.
Więc my pomagamy Ukrainie cały czas – także przez to, że to dzięki nam pomoc codziennie może na Ukrainę iść z różnych stron świata. Bo gdybyśmy my tej pomocy nie przyjmowali i gdybyśmy my nie udostępnili naszych pasów transmisyjnych – myślę o portach, lotniskach, autostradach, liniach kolejowych, dworcach – to tej pomocy by po prostu nie było, bo nie byłoby jej jak dostarczać.
Dominika Ćosić, Euronews: Co Pan sądzi o wysłaniu polskich żołnierzy w misji pokojowej na Ukrainę i jeśli nie, dlaczego Pan uważa to za zły pomysł?
Ja przede wszystkim, odpowiadając może od końca na pytania Pani Redaktor, powiem tak: ja mam zupełnie inną koncepcję, jeżeli chodzi o stabilizację sytuacji na Ukrainie po zakończeniu wojny, obserwując wszystko to, co słyszę, i wszystkie te propozycje też, które są składane. Bo ja uważam tak: jeżeli dojdzie do tego – jak to się mówi, przepraszam, kolokwialnie w przestrzeni medialnej – dealu mineralnego, tak?, pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Ukrainą, to proszę mieć świadomość tego, że Ukraina stanie się strategicznym miejscem dla Stanów Zjednoczonych.
Podkreślam to bardzo mocno: strategicznym miejscem dla Stanów Zjednoczonych. Z uwagi na wydobywane dla Stanów Zjednoczonych na Ukrainie surowce naturalne, a także, być może, jakąś produkcję w zakresie – nie wiem – aluminium czy jakichś innych metali, czy przetwarzania pierwiastków, która na Ukrainie będzie także wspólnie przez Ukrainę i Stany Zjednoczone realizowana.
Więc będą to strategiczne interesy amerykańskie, których – ja jestem przekonany – że Stany Zjednoczone będą strzegły. To po pierwsze. Na – tak jak powiedziałem – różne sposoby. To nie zawsze musi być bezpośrednio armia. To może być polityka, która jest tak twarda, że wiadomo, że w razie czego będzie natychmiastowa reakcja, gdyby jakiekolwiek interesy były naruszone. Więc to jest jedno.
I tu można dyskutować, czy będą w takim razie potrzebne jakieś natowskie czy europejskie siły rozjemcze, o których mówi się w niektórych projektach. Ja mówię: niekoniecznie. Może się okazać, że na linii rozgraniczenia, tam, gdzie będzie granica pomiędzy Rosją a Ukrainą suwerenną, wolną i niepodległą – podkreślam – będą potrzebne jakieś siły pokojowe, obserwacyjne.
Ale ja bym nie wykluczał tego, że zgoda będzie z obu stron na siły Organizacji Narodów Zjednoczonych. Dlatego że pamiętajmy o tym, że to jest również coś, na co – w moim przekonaniu – powinna się zgodzić Rosja. I tutaj różne kraje mogą swoje kontyngenty do tych sił pokojowych skierować. Rosja jest w Radzie Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych, w związku z czym nie sądzę, żeby takiego rozwiązania nie aprobowała, jeżeli już mówimy o poszukiwaniu rozwiązań realnych, aprobowalnych, które będą w jakiś sposób działały w praktyce.
I trzecia sprawa – to jest kwestia odbudowy Ukrainy, w czym będziemy musieli wszyscy pomagać. Jak również zabezpieczenia Ukrainy w sensie bezpieczeństwa i porządku wewnętrznego na czas tej odbudowy. Także pomocy Ukrainie w odbudowie państwa w szerokim tego słowa znaczeniu, czyli np. rozminowaniu, usunięciu różnego rodzaju niebezpiecznych pozostałości, typu niewybuchy itd., itd., czego – niestety – jest na pewno bardzo dużo.
I tutaj, uważam, europejskie siły – ale bardziej siły policyjne; złożone z saperów policyjnych, złożone z kontyngentów policyjnych, które będą po prostu pilnowały bezpieczeństwa i porządku – być może będą rozwiązaniem bardziej trafionym i miększym, jeżeli chodzi także o relacje rozjemcze, jeżeli chodzi o to rozwiązanie. Rozmawialiśmy o tym z Panem Sekretarzem Generalnym, być może to jest droga. W każdym razie uważam, że należy o tym dyskutować.
Natomiast jeżeli chodzi o polską pomoc dla Ukrainy – proszę Państwa, my pomagamy Ukrainie cały czas. My pomagamy Ukrainie permanentnie. Ja bym nawet odważył się użyć słowa, że my – poprzez udostępnianie swojej ziemi i swoich zasobów dla Ukrainy – pomagamy Ukrainie 24 godziny na dobę od początku tej agresji.
Agnieszka Drążkiewicz, Polskie Radio: Panie Prezydencie, chciałam zapytać o deklaracje szwedzkiego rządu, jeżeli chodzi o gripeny, o myśliwce. Pan powiedział w swojej wypowiedzi na początku, że nie ma tak naprawdę dnia, kiedy nie byłyby podrywane te myśliwce natowskie, sojusznicze, jeżeli chodzi o obronę naszej przestrzeni powietrznej. Czy myśli Pan, że te szwedzkie myśliwce znacznie mogłyby polepszyć naszą sytuację? I czy w tym kontekście widziałby Pan też możliwość przekazania tej ostatniej eskadry naszych poradzieckich myśliwców Mig–29? Wiemy, że mamy jeszcze jedną eskadrę. To jest kilkanaście sztuk tych samolotów, o które zresztą Wołodymyr Zełenski wielokrotnie zabiegał.
No tak, rzeczywiście – tak jak Pani powiedziała – to prawda, że Prezydent Wołodymyr Zełenski wielokrotnie zabiegał o tę pozostałą, niewielką już eskadrę czy dwie eskadry polskich migów–29, które cały czas służą i które w głównej mierze realizowały misję Air Policing w ramach Polskich Sił Powietrznych.
I powiem tak: myśmy tutaj stawiali cały czas jeden warunek, który umożliwi przekazanie tej reszty samolotów. Bo myśmy 14 migów–29 już Ukrainie wcześniej przekazali. Została ta ostatnia grupa. Mówiliśmy: „Ale my musimy mieć tutaj zachowaną równowagę i zabezpieczoną kwestię właśnie ochrony powietrznej kraju”.
Więc jeżeli się okaże, że sojusznicy przyślą faktycznie samoloty, które zastąpią w ochronie powietrznej Polski te migi–29, to uważam, że słowa trzeba dotrzymać i – tak jak obiecywaliśmy Prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu, tak? – te migi–29 przekazać. Zwłaszcza że są to samoloty posowieckie, które wiadomo, że i tak chcemy zastąpić nowoczesnymi samolotami w standardach NATO, które spełniają dzisiaj wszystkie wymogi standardów współczesnego pola walki na najwyższym poziomie.