Dzień dobry Państwu, witam bardzo serdecznie!
Jesteśmy na lotnisku Okęcie. Za moment polska delegacja poleci do Jordanii, do Królestwa Haszymidzkiego z oficjalną wizytą, do Ammanu, na spotkanie z Królem Jordanii. Ważna wizyta – 60 lat od czasu, kiedy nawiązaliśmy stosunki dyplomatyczne z Jordańskim Królestwem Haszymidzkim.
Ale przede wszystkim wielkie znaczenie, jakie Jego Wysokość Król Abdullah ma w przestrzeni Bliskiego Wschodu. W tej sytuacji politycznej, która dzisiaj tam jest, głos Jego Wysokości bardzo się liczy. Jest doskonale zorientowany w tym, co dzieje się w istocie od strony tej politycznej, ale również i strategicznej na Bliskim Wschodzie. Więc bardzo ważne moje rozmowy z Jego Wysokością. Przede wszystkim z Królem, ale – oczywiście – będę się też widział z innymi jordańskimi politykami, jak zawsze przy tego typu wizytach. Natomiast fundamentalne znaczenie mają te rozmowy z Królem Jordanii.
Znamy się z Jego Wysokością od lat. Przypomnę, że ja w 2016 roku odbyłem już oficjalną wizytę w Ammanie. Jego Wysokość był wielokrotnie w Polsce. Oficjalnie w 2021 roku. Więc rozmawialiśmy ze sobą już nieraz. Jesteśmy w dobrych relacjach. I jestem przekonany, że to będą bardzo dobre rozmowy i bardzo ważne rozmowy.
Bo dla mnie ogromne znaczenie ma to, jaka jest opinia Jego Wysokości na temat właśnie konfliktu bliskowschodniego w sytuacji pomiędzy Izraelem a Palestyńczykami. Sytuacja w Strefie Gazy – jakie tutaj Jego Wysokość widzi możliwości rozwiązania i zakończenia tej zapalnej sytuacji, którą mamy w tej chwili, a która już z przestrzeni Izraela i Strefy Gazy rozlała się na obszar Libanu. Więc jest to sytuacja rzeczywiście bardzo niebezpieczna.
Przypominam Państwu, że w Libanie jest nasz kontyngent wojskowy w ramach Organizacji Narodów Zjednoczonych, w ramach sił pokojowych ONZ. W związku z powyższym także dla nas ma to w tej chwili znaczenie, również jeżeli chodzi o bezpieczeństwo naszych żołnierzy. Więc to jest kwestia niebagatelna.
Nie wspomnę już o tym – nie trzeba nikomu tłumaczyć – że kolejne odsłony konfliktu bliskowschodniego oddziałują na cały świat. Więc ta sprawa jest – oczywiście – bardzo ważna. O tym na pewno będziemy rozmawiali.
Ale również – proszę Państwa – jutro będzie dokładnie tysiąc dni, odkąd Rosja napadła na Ukrainę. I to będzie z całą pewnością drugi z najważniejszych tematów naszej rozmowy. Tu z kolei ja na pewno będę pytany przez Jego Wysokość o naszą ocenę tej sytuacji, jak my to widzimy. Także w kontekście tego, co dzieje się dzisiaj w tej przestrzeni ogólnoświatowej.
Wszyscy znamy decyzję podjętą przez Pana Prezydenta Joe Bidena. Widzimy zdecydowaną intensyfikację w ostatnich zwłaszcza dniach rosyjskich ataków na Ukrainę, przede wszystkim tych ataków rakietowych, gdzie atakowane są obiekty cywilne, gdzie giną po prostu ludzie – zwykli mieszkańcy Ukrainy, zwykli obywatele, nie żołnierze. Więc to jest sytuacja bardzo drastyczna.
Jest zgoda Pana Prezydenta Joe Bidena na użycie przekazanych przez Amerykanów rakiet takiego – powiedzmy – średniego zasięgu i możliwość atakowania nimi celów w Rosji. Więc to jest bardzo ważna zmiana, która tam w tej chwili następuje. Za decyzją Prezydenta Bidena poszły również w tym samym zakresie decyzje Francji i Wielkiej Brytanii. Więc ta sytuacja rzeczywiście jest w tej chwili bardzo rozwojowa.
Ja generalnie z satysfakcją przyjąłem tę decyzję Prezydenta Joe Bidena i naszych sojuszników, bo uważam, że Ukraina powinna mieć środki takiej obrony, aby mogła odepchnąć to zaplecze rosyjskie, aby nie było ono tak blisko linii frontu. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy Rosjanie zapraszają do udziału po swojej stronie w tej wojnie swoich sojuszników. Tam są obecni żołnierze Korei Północnej. Więc to zasadniczo zmienia sytuację na froncie.
I ta decyzja Prezydenta Joe Bidena – uważam – była bardzo potrzebna. I dobrze, że ona została wydana, że Rosja wyraźnie widzi, że Ukraina otrzymuje silne, zdecydowane wsparcie. I że ta silna i twarda postawa Zachodu wobec agresji na suwerenne, niepodległe państwo jest tutaj absolutnie nieustępliwa i konsekwentna. To bardzo ważny, być może nawet przełomowy moment w tej wojnie.
Natomiast – oczywiście – będziemy rozmawiali z Jego Wysokością, z Królem Jordanii również na temat współpracy bilateralnej pomiędzy Polską a Jordanią. Będziemy mówili na temat naszej współpracy wojskowej, która zresztą trwa od wielu lat. Jordania jest przyjacielem Polski – mogę to śmiało i otwarcie powiedzieć. Jesteśmy w bardzo dobrych relacjach i omawiamy właściwie każdy najistotniejszy temat, który pojawia się w przestrzeni międzynarodowej.
Ale współpracujemy ze sobą wojskowo, rzeczywiście zwłaszcza jeżeli chodzi o współpracę wojsk specjalnych od wielu lat. Żołnierze jednostki GROM znakomicie znają Króla Jordanii. Jego Wysokość wielokrotnie ich odwiedzał, oglądał ćwiczenia. Stale są zapraszani do Jordanii, gdzie mają możliwość także i trenowania w specyficznych warunkach bliskowschodnich. Więc dla szkolenia naszych żołnierzy ta współpraca też ma bardzo istotne znaczenie i jest od lat kontynuowana.
Pytania dziennikarzy
Panie Prezydencie, czy ta decyzja Joe Bidena – według Pana – nie została podjęta za późno? I mamy też reakcję już Rosji, która mówi o tym, że Prezydent Biden zapisze się jako „krwawy Joe”, podejmując tę decyzję o rakietach.
Proszę Państwa, to są rakiety, które mają zasięg do 300 km. To nie są rakiety, którymi można razić cele w Rosji, takie jak Sankt Petersburg czy Moskwa, czy inne wielkie miasta, które są oddalone od Ukrainy. To nie są rakiety, którymi można operować na terytorium całej Rosji. To są rakiety, które pozwalają odepchnąć rosyjskie zaplecze frontu. I to ma niezwykle istotne znaczenie, bo to prowadzi tak naprawdę do dezorganizacji rosyjskich sił, które dokonują agresji na Ukrainę.
Podkreślam to: to dotyczy sił, które dokonują agresji na Ukrainę. Umożliwia odepchnięcie tych sił, dezorganizację w związku z tym rosyjskich akcji ofensywnych, wymusza – i prawdopodobnie wymusi – na Rosjanach odsunięcie się od linii frontu i od granic Ukrainy i tym samym ograniczy możliwości prowadzenia działań ofensywnych przeciwko Ukrainie. W istocie to ma charakter czysto i tylko i wyłącznie obronny, umożliwia Ukrainie skuteczniejszą obronę przed rosyjską agresją. I to trzeba z całą mocą podkreślić.
I bardzo dobrze, że do tej decyzji dołączyli się sojusznicy francuscy, i bardzo dobrze, że do tej decyzji dołączyli się także sojusznicy brytyjscy – bo również i tymi rakietami z tych krajów Ukraina dysponuje. Szkoda, że Niemcy się nie dołączyli.
Ale w kontekście tej postawy Kanclerza Scholza, którą obserwujemy ostatnio – jego rozmów z Putinem, jego organizowania spotkań bez udziału Prezydenta Zełenskiego w Berlinie, co miało miejsce, przypominam, 19 października i rozmów o Ukrainie bez Ukrainy, które prawdopodobnie były jakimś poszukiwaniem na przyszłość zgody na ewentualne porozumienia z Moskwą – to bardzo dobrze, że ta decyzja zapadła.
Bo ona pokazuje, że państwa zachodnie – w szczególności Stany Zjednoczone, największe mocarstwo wspierające Ukrainę – nie dają się zwieść, nie idą na powrót do jakiegoś business as usual z Moskwą, tylko twardo stoją przy Ukrainie, wspierają Ukrainę i dają mocną odpowiedź na rosyjskie agresywne ataki przeciwko Ukrainie, w których ginie ludność cywilna.
To dopytam jeszcze o tę rozmowę – Panie Prezydencie – Olafa Scholza z Władimirem Putinem. Czy to dobrze, że ta rozmowa się odbyła? Czy przywódcy zachodni powinni pójść tym śladem? Czy w ogóle jest o czym rozmawiać teraz z Władimirem Putinem?
Proszę Państwa, proszę popatrzeć na tę sytuację. Czy nie macie Państwo takiego odbioru, że jest to jakaś próba poszukiwania możliwości powrotu do dawnych relacji z Rosją? Próba jakiegoś poszukiwania możliwości zamrożenia tego konfliktu, wstrzymania ognia przed objęciem urzędu Prezydenta Stanów Zjednoczonych przez Prezydenta Donalda Trumpa?
Rozmowa – to spotkanie 19 października – odbyła się na dwa tygodnie przed wyborami w Stanach Zjednoczonych. Potem, już po tych wyborach w Stanach Zjednoczonych – kiedy wiadomo, kto został wybrany, kto jest w tej chwili Prezydentem elektem – następuje rozmowa telefoniczna. Powiem szczerze: wątpię w to, żeby ona była uzgodniona z sojusznikami. Myślę, że to jest samowolna akcja Kanclerza Scholza.
Niemcy być może szukają możliwości – zresztą tak wskazuje prasa niemiecka – urząd kanclerski, Kanclerz szukają możliwości porozumienia z Rosją po to, by wrócić do kontraktów energetycznych, po to, by z powrotem móc kupować surowce energetyczne z Rosji.
Co to dla nas oznacza? Prawdopodobnie próbę przywrócenia sprawności gazociągu Nord Stream, prawdopodobnie próbę znowu ściągnięcia niebezpieczeństwa energetycznego na naszą część Europy – na Ukrainę, na Słowację, na Polskę. To są działania, wobec których protestowaliśmy przez całe lata.
I dzisiaj to, co się dzieje, trudno odebrać inaczej niż jako coś absolutnie kuriozalnego. Rosja brutalnie atakuje Ukrainę, a jeden z przywódców wolnego świata, jeden z przywódców państw zachodnich – wielkiego państwa europejskiego, najsilniejszej gospodarki w Europie – prowadzi sobie rozmowy z agresorem.
Wiecie Państwo, absolutnie uważam, że był to błąd od strony takiej międzynarodowo–politycznej. I jeżeli ktoś tutaj realizuje jakieś interesy, to robi to takie wrażenie, jak gdyby Kanclerz Niemiec realizował wyłącznie interesy niemieckie czy też próbował zrealizować wyłącznie partykularne interesy niemieckie. Być może kosztem innych partnerów, być może kosztem innych państw – przede wszystkim Ukrainy, ale także państw Europy Środkowej, takich właśnie jak powiedziałem: jak my, jak Słowacja, jak inni, dla których to porozumienie energetyczne niemiecko–rosyjskie było tak groźne.
Dziękuję.