Dzień dobry Państwu!
Szanowni Państwo Przewodniczący,
Szanowni Państwo Prezesi,
Wszyscy Dostojni Przybyli Goście!
Przede wszystkim bardzo Państwu chcę podziękować za to, że w tym takim trochę ekstraordynaryjnym trybie zgodziliście się Państwo przyjąć moje zaproszenie do Pałacu Prezydenckiego po to, żeby odbyć te swoiste konsultacje społeczne w sprawie niezwykle ważnej – w sprawie ustawy z 6 grudnia zmieniającej ustawę ograniczającą handel w niedziele i święta, która weszła w życie 1 marca 2018 roku i wprowadziła słynne, wielokrotnie dyskutowane, ale tak bardzo upragnione przez pracowników handlu wolne niedziele.
Jak wiemy doskonale, w ostatnim czasie – dosłownie w ostatnich miesiącach, a dokładnie 24 października 2024 roku, czyli teraz, zaledwie dwa miesiące temu – posłowie lewicy złożyli w parlamencie projekt ustawy zmieniający tę ustawę, który w istocie miał za zadanie prowadzić do jednego, a mianowicie: do tego, żeby Wigilia stała się dla pracowników dniem wolnym od pracy, tak żeby wszyscy mogli już cieszyć się tą możliwością rzeczywiście poświęcenia się przygotowaniom do tego niezwykle ważnego dla absolutnej większości naszych rodzin wydarzenia.
Może Cię zainteresować Konsultacje społeczne w sprawie WigiliiTa idea od samego początku cieszyła się szerokim poparciem. Zresztą ja pytany kilkakrotnie przez przedstawicieli mediów – zwłaszcza w okresie, kiedy ta propozycja w ogóle się pojawiła w sensie medialnym, jak również wtedy, kiedy sam projekt został przygotowany i był składany – mówiłem, że tak, że absolutnie jestem za tym, żeby Wigilia, chociaż dla większości pracowników niebędąca nigdy takim pełnym dniem pracy w pełnym wymiarze zwykłych godzin pracy, ale jednak w którą do pracy wielu ludzi musi chodzić, żeby była tym dniem wolnym.
Uznałem, że jest to właściwe rozwiązanie, że Polacy będą z tego zadowoleni. Że tak naprawdę strata wynikająca z tego tytułu dla przedsiębiorców i dla gospodarki nie będzie wielka, bo i tak jest to taki specyficzny dzień. Zresztą dzień, w który dokonujemy zakupów też na różnego rodzaju placach i w innych miejscach. Więc uznałem, że nie będzie to jakiś problem, jeżeli będzie się można poświęcić rzeczywiście tym przygotowaniom do tej rodzinnej Wigilii w pełnym tego słowa znaczeniu.
Kiedy wiemy, że trwają jeszcze też ostatnie prace domowe, w które zaangażowane są nie tylko kobiety, bo również bardzo często angażują się w nie mężczyźni i poświęcają swój czas też właśnie temu, żeby po prostu być razem i pewne rzeczy ważne dla rodziny, dla domu, dla naszych zwyczajów też w tym dniu jeszcze zrealizować. Więc uznałem, że byłoby to ważne, żeby także i pracownicy handlu mogli w tym dniu z tego wolnego skorzystać i poświęcić go rzeczywiście na te potrzeby rodzinne, domowe.
Ten projekt – tak jak powiedziałem – został wniesiony, odbyły się nad nim prace parlamentarne. Ja pamiętam, że sam jeszcze wtedy byłem kilkakrotnie pytany przez panie ekspedientki w sklepach, w których bywam od czasu do czasu: „Co z tym wolnym w Wigilię będzie, Panie Prezydencie?”. Ja mówiłem: „Spokojnie, jestem za wolnym w Wigilię. Przygotują – mówię – posłowie, senatorowie w parlamencie ostatecznie projekt ustawy, przegłosują, to będę, oczywiście, go wtedy oceniał”. Ale zapewniam tutaj Państwa, że jestem za tym, żeby ta Wigilia była dniem wolnym.
No i – niestety – w tej ostatecznej wersji, w której Państwo tę ustawę znacie, w której została ona przegłosowana w parlamencie, czyli w Sejmie i w Senacie, jednak doszło tam do bardzo istotnych modyfikacji. W sumie chociaż Wigilia rzeczywiście zostaje ustanowiona jako dzień wolny od pracy, to jednak mimo wszystko okazuje się, że w zamian za to trzy niedziele poprzedzające Wigilię będą niedzielami pracującymi, z czego w grudniu pracownik nie może mieć więcej niż dwie niedziele pracujące.
No i po przyjęciu tego projektu, po jego ostatecznym przegłosowaniu te same osoby, które wcześniej rozmawiały ze mną, że są zwolennikami tego rozwiązania, powiedziały mi: „Wie Pan co, Panie Prezydencie, ale w takim układzie to nam się po prostu nie opłaca. I my się trochę czujemy teraz oszukane tym, że to miała być propozycja, że rzeczywiście będziemy miały wolne, a tymczasem okazuje się, że będziemy musiały w zamian za to pracować tak naprawdę więcej, niż zwykle musiałyśmy pracować w Wigilię. I więcej czasu, w sensie tym rodzinnym, domowym, będziemy musiały oddać pracodawcy, niż byśmy to uczyniły normalnie w Wigilię. Bo dla nas Wigilia zawsze była tym dniem jednak mimo wszystko krótszym. I ten dzień pracy był jednak dniem pracy takim trochę ulgowym. A teraz będziemy musiały za to tak naprawdę pełny dzień pracować, w pełnym wymiarze. I to taki, który w innych warunkach miałybyśmy wolny”.
Więc ta sytuacja uległa – delikatnie mówiąc – poważnej zmianie po uchwaleniu tej ustawy. A także i mój stosunek do tego uległ niejakiemu zawieszeniu. I zastanawiając się nad tym, co ja z tą ustawą zrobię, postanowiłem zaprosić Państwa na spotkanie – jako przedstawicieli strony społecznej, w znaczeniu: strony nierządowej, tak?; społecznej w najszerszym tego słowa znaczeniu, czyli zarówno przedstawicieli związków zawodowych, jak i przedstawicieli pracodawców – żeby Państwa zapytać, jak faktycznie Państwo to widzicie, jaka jest Państwa ocena.
Ubolewam nad tym, że nie przeprowadzono wcześniej nad tą ustawą takich właściwych, z prawdziwego zdarzenia konsultacji społecznych – szkoda tego, bo powinno się tak stać. Ale niech chociaż ta namiastka dzisiaj w postaci tutaj wysłuchania Państwa głosów dla mnie będzie taką istotną informacją co do tego, jaki rzeczywiście jest punkt widzenia tych, którzy tutaj faktycznie reprezentują społeczeństwo i rynek pracy w najszerszym możliwym tego słowa znaczeniu.
Tak że bardzo Państwu dziękuję za przybycie i też z góry dziękuję za tę debatę, za tę dyskusję, za ten poświęcony czas. Jestem ogromnie wdzięczny Państwu – jako temu, w moim przekonaniu, najważniejszemu składnikowi Rady Dialogu Społecznego – za gotowość tutaj pomocy głowie państwa w ostatecznym podjęciu decyzji w przedmiocie tej bardzo ważnej społecznie ustawy. Ale takiej, która chciałbym, żeby była rzeczywiście tym, co społeczeństwo oczekuje, a nie jakąś namiastką czy wręcz zaprzeczeniem tego, czego oczekiwano.
Bardzo dziękuję.