Wielce Szanowna Pani Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego!
Szanowna Pani Prezes Trybunału Konstytucyjnego!
Szanowni Państwo Przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej! Krajowej Rady Sądownictwa!
Szanowni Państwo Prezesi Sądu Najwyższego!
Wielce Czcigodni nasi Goście, włoscy Przyjaciele!
Panie i Panowie Sędziowie!
Panie i Panowie Profesorowie!
Wszyscy dostojni przybyli Goście!
Wszyscy Szanowni Państwo!
Dziękuję Pani Pierwszej Prezes za zorganizowanie dzisiejszej konferencji poświęconej wyzwaniom, jakie niesie ze sobą pełnienie służby sędziowskiej wielu jego wymiarach, a także za zaproszenie na tę konferencję.
Pani Prezes Małgorzata Manowska mówiła o niezłomności i przyzwoitości. To ważne cechy w ogóle, ale szczególnie istotne jeśli chodzi o wymogi wobec sędziów. Nie od każdego los wymaga, aby udowodnił, że jest niezłomny. Inaczej jest z przyzwoitością, która ma wymiar bardziej uniwersalny. Co to oznacza być przyzwoitym człowiekiem, przedstawicielem władzy, przyzwoitym sędzią? To w pierwszym rzędzie działanie zgodne z prawem i regułami etycznymi.
Sędziowie, jak wiemy, podlegają wyłącznie Konstytucji i ustawom. Obejmując urząd, sędzia uroczyście ślubuje służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, stać na straży prawa, obowiązki sędziego wypełniać sumiennie, sprawiedliwość wymierzać zgodnie z przepisami prawa, bezstronnie i według swego sumienia, dochować tajemnicy państwowej i służbowej, a w postępowaniu kierować się zasadami godności i uczciwości.
Wszyscy Państwo sędziowie znakomicie pamiętacie to ślubowanie, gdzie mowa jest o wymierzaniu sprawiedliwości. To kategoria filozoficzna, która ma także wymiar normatywny, ponieważ wydanie orzeczenia sprawiedliwego obowiązkiem sądu jest. Mówiąc najprościej, bez sprawiedliwości nie może być mowy o wymiarze sprawiedliwości.
Ideą sprawiedliwości przeniknięta jest cała Konstytucja RP – poczynając od preambuły, poprzez przepisy o prawach i wolnościach obywatelskich, a skończywszy na ustrojowej organizacji sądów. W preambule sprawiedliwość została wymieniona pośród naczelnych wartości uniwersalnych, takich jak prawda, piękno i dobro. Ustawa zasadnicza została uchwalona „jako prawa podstawowe dla państwa oparte na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, współdziałaniu władz, dialogu społecznym oraz na zasadzie pomocniczości umacniającej uprawnienia obywateli i ich wspólnot”. Dwukrotne odwołanie się w Konstytucji do idei sprawiedliwości nadaje jej najwyższe znaczenie. Według najwyższego rangą aktu prawnego sprawiedliwość ma być fundamentem wszelkich praw naszego państwa.
W rozdziale normującym prawa, wolności i obowiązki człowieka oraz obywatela ustawodawca również odwołał się do sprawiedliwości. Artykuł 45 Konstytucji wyraża publiczne prawo podmiotowe każdego człowieka do rzetelnego procesu. Zgodnie z art. 45 ust. 1 Konstytucji, każdy ma prawo do sprawiedliwego rozpatrzenia jego sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy bezstronny i niezawisły sąd.
Związanie sędziego prawem oznacza, że sędzia ma obowiązek wydać rozstrzygnięcie zgodne z przepisami prawa. Konstytucja RP wyraża zasadę legalności, stanowiąc w artykule 7, że wszystkie organy władzy publicznej mają obowiązek działania na podstawie i w granicach prawa. Z zasady legalności wynika nakaz posiadania przez organy państwa właściwej podstawy prawnej – to jest podstawy ustawowej – do podejmowania działań prawnych. Organ państwa może działać tylko wówczas, krótko mówiąc, gdy ustawa mu to nakazuje lub mu na to zezwala w określony sposób.
Konstytucyjna zasada podziału i równowagi władz oznacza, że każda z nich ma legitymację do samodzielnego sprawowania powierzonych jej funkcji. Siłę tzw. trzeciej władzy w państwie demokratycznym wyznacza niezależność sądów i niezawisłość sędziów. Jako wartości konstytucyjne zobowiązują one wszelkie podmioty władzy w państwie do zagwarantowania warunków ich wprowadzania w życie oraz do poszanowania wynikających z nich atrybutów władzy sędziowskiej. Niezależność sądów i niezawisłość sędziów to nie tylko przywileje. To także, a może nawet przede wszystkim, zwiększona odpowiedzialność za podejmowane decyzje.
Sądy, podobnie jak pozostałe organy władzy publicznej, są adresatami nakazu praworządności. Praworządność w wymiarze sprawiedliwości realizuje się przez zgodność orzeczeń oraz czynności sądu i innych organów z obowiązującym prawem. Podstawową gwarancją legalności orzeczeń jest zasada związania sędziego prawem, wyrażona w art. 178 ust. 1 Konstytucji. Przepis ten stanowi, że sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom.
Dlatego ani władza wykonawcza, ani władza ustawodawcza, ale i sędziowie w ramach wykonywania władzy sądowniczej nie powinni podważać ważności i skuteczności powołania innego sędziego czy apriorycznie kwestionować niezawisłości innego sędziego – opierając się jedynie na wątłych argumentach z zupełnie innego porządku, jakim są bieżące spory polityczne.
Wymiar sprawiedliwości to filar demokratycznego państwa prawa służący ochronie praw i wolności jednostki. Kwestionowanie statusu sędziów – także przez innych sędziów – jest kwestionowaniem fundamentów wymiaru sprawiedliwości i godzi w bezpieczeństwo prawne obywateli.
Konstytucja określa Rzeczpospolitą jako demokratyczne państwo prawne, którego suwerenem jest naród. Racją istnienia wszelkich władz – w tym sądów – jest służba obywatelom. Obywatel powinien mieć pewność, że w wypadku naruszenia jego praw niezwłocznie przyjdą mu z pomocą organy i instytucje powołane do ochrony tychże praw. Musi też wiedzieć, że ma rzeczywisty dostęp do pomocy prawnej, realne prawo do obrony oraz do reprezentacji przed organami państwa.
Istotna jest również budowa zaufania obywateli do trzeciej władzy. Powszechnie wyrażanym społecznym oczekiwaniem jest, aby środowisko sędziowskie zdecydowanie i konsekwentnie potępiało wszelkie, choćby incydentalne, nieetyczne działania swoich przedstawicieli. Pozytywnego wizerunku trzeciej władzy nie buduje też nazbyt emocjonalna reakcja sędziów na krytykę ani też zbyt pochopne, a przez to nieprzekonujące kwalifikowanie krytycznych komentarzy jako ataków na zasadę niezależności sądów. Pozytywnego wizerunku władzy sądowniczej nie buduje również kwestionowanie orzeczeń i uznawanie ich za opinie czy judykaty nieistniejące.
Z gwarancją niezawisłości sędziowskiej wiąże się ściśle nakaz apolityczności. Konstytucja zakazuje sędziom przynależności do partii politycznej oraz prowadzenia działalności publicznej, której nie można pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów.
W ślad za doktryną prawa konstytucyjnego zakaz ten należy rozumieć rozszerzająco. Sędzia nie powinien recenzować innych sędziów, w tym ich cech niezależności, ani podważać skuteczności powołania innego sędziego. Sędzia nie powinien również publicznie recenzować działalności innych organów władzy publicznej oraz występować jako strona debaty religijnej, etycznej czy światopoglądowej, a w szczególności politycznej.
Szanowni Państwo!
Wymiar sprawiedliwości oczywiście potrzebuje zmian – ze względu na nowe wyzwania cywilizacyjne i technologiczne, z uwagi na naturalne procesy społeczne, które nieuchronnie rodzą konflikty, wątpliwości, problemy. Jednak fundamenty wymiaru sprawiedliwości muszą trwać – a jednym z nich jest bez wątpienia nienaruszalność powołań sędziowskich.
Ubolewam, że w mediach pojawiają się zapowiedzi przedstawicieli rządu dotyczące ustawowego zakwestionowania statusu sędziów powołanych przez Krajową Radę Sądownictwa po roku 2018. Że sędziowie ci są stygmatyzowani i dzieleni na grupy. Że publicznie snuje się plany usunięcia ich z urzędu lub dopuszczania do pełnienia urzędu pod warunkiem wyrażenia „czynnego żalu” – czyli zastosowania instytucji właściwej prawu karnemu. To sytuacja bez precedensu i niebywały skandal. Jeszcze wczoraj pojawiła się zapowiedź wydania wytycznych dla prokuratorów w sprawie postępowania w sprawach z udziałem sędziów powołanych po roku 2018.
Na takie rozwiązania w demokratycznym państwie prawa nie może być zgody, gdyż godzą one w fundamentalne zasady konstytucyjne, w tym niezawisłość sędziowską. Mogę Państwa zapewnić, że do ostatniego dnia sprawowania urzędu Prezydenta RP będę się sprzeciwiał wprowadzaniu tego typu niekonstytucyjnych uregulowań, wykorzystując do tego wszelkie dostępne, zgodne z prawem i Konstytucją metody.
Może Cię zainteresować Prezydent: Kwestionowanie statusu sędziów to kwestionowanie fundamentów wymiaru sprawiedliwościTo, proszę Państwa, jest moje oficjalne wystąpienie na dzisiaj dla Państwa; wystąpienie konferencyjne, które – jeżeli będziecie Państwo sporządzali dokumentację tej konferencji – bardzo bym prosił, żeby się w niej znalazło.
Ale chciałem się podzielić z Państwem jeszcze kilkoma moimi osobistymi refleksjami jako Prezydent Rzeczypospolitej, jako prawnik, jako nauczyciel akademicki przez lata i jako po prostu człowiek – Andrzej Duda, obywatel Rzeczypospolitej Polskiej.
Otóż, proszę Państwa, chcę powiedzieć jasno i wyraźnie: w 2015 roku przeprowadzone zostały wybory prezydenckie, a następnie wybory parlamentarne. W demokratycznym państwie, w demokratycznym ustroju, na absolutnie czystych, demokratycznych zasadach doszło do rozstrzygnięć wyborczych zgodnie z wolą obywateli, którzy skorzystali ze swojego prawa wyborczego. Wynik tych wyborów ukształtował się tak, a nie inaczej. Następnie władza, która powstała w wyniku tych wyborów, realizowała swoje zadania, które uważała za własne, realizując również w znakomitej części swoich działań program, który wcześniej zapowiadała i – w moim przeświadczeniu osobistym – również i oczekiwania obywateli. Z całą pewnością tych spośród nas, którzy wtedy oddali na tamte władze głos.
I powiem w ten sposób: miała prawo dokonywać zmian na demokratycznych zasadach poprzez realizację prac parlamentarnych, które potem zostawały poddane – jako ustawy – ostatecznej decyzji Prezydenta. Jak Państwo wiecie, Prezydentem od 2015 roku byłem ja. Jak znakomicie Państwo również wiecie – bardzo wiele ustaw podpisałem, ale bardzo wiele ustaw również zakwestionowałem. Na różne sposoby: jedne z uwagi na wątpliwości konstytucyjne, kierując je do Trybunału Konstytucyjnego, inne z uwagi na ogólne wątpliwości, a wówczas zwróciłem je Sejmowi do ponownego rozpatrzenia, czyli – krótko mówiąc – zawetowałem, jak to popularnie nazywamy.
Chcę podkreślić jedno: przez te lata ze środowiska sędziowskiego przychodziły także do mnie rozmaite pisma, apele podpisywane osobiście przez sędziów. Bardzo często ze zdumieniem czytałem w tych apelach – podpisanych przez zawodowych prawników, profesjonalistów najwyższej klasy, jakimi bez wątpienia są sędziowie – stwierdzenia o niekonstytucyjności przepisów, które zostały przyjęte przez władze. Podczas gdy nikt tej konstytucyjności w istocie w przewidziany prawem sposób nie zakwestionował. Nikt nie skierował tych przepisów do zbadania przez Trybunał Konstytucyjny, który jest w Rzeczypospolitej – zgodnie z konstytucją – jedynym podmiotem umocowanym do badania kwestii zgodności, również zgodności z konstytucją, i stwierdzania, czy określony akt prawny, akt normatywny jest z tą konstytucją zgodny, czy nie. Jeżeli takie stwierdzenia znajdują się w oficjalnych wypowiedziach podpisanych przez sędziów, muszę powiedzieć, że budzi to moje głębokie zdumienie.
![01_Andrzej_Duda_konferecja_nukowa_Praca_sedziego_20241010_PK1_8445.jpg [660.54 KB]](https://www.przyszlosc.pl/storage/image/core_files/2024/10/10/ab3c045584e79ba6a3b71bf279907dee/jpg/prezydent/preview/01_Andrzej_Duda_konferecja_nukowa_Praca_sedziego_20241010_PK1_8445.jpg)
I teraz powiem Państwu tak: chciałbym, żebyście Państwo wiedzieli – bo nie wszyscy z Państwa mieli sposobność to słyszeć; to nie jest z reguły pokazywane publicznie – co ja mówię do ludzi młodych przez ostatnie dziewięć lat, kiedy dokonuję nominacji sędziowskich czy kiedy dokonuję nominacji asesorskich. Chciałbym to Państwu po prostu sprawozdać tutaj, bo to wyznacza, jak gdyby pokazuje sposób mojego myślenia i patrzenia na wymiar sprawiedliwości, na sądy i na sędziów, i na to, jakie w moim osobistym przekonaniu – jako człowieka i także obywatela, nie tylko prawnika, byłego Wiceministra Sprawiedliwości, Posła, Ministra w Kancelarii Prezydenta kiedyś – są oczekiwania społeczne, jeżeli chodzi o wymiar sprawiedliwości i jaki w istocie ten wymiar sprawiedliwości powinien być. W ogromnym stopniu taki, jak właśnie powiedziałem, bo to jest najważniejsze – tutaj, w oficjalnym wystąpieniu. Po prostu sprawiedliwy. Ale skąd on się bierze?
Otóż patrzą na mnie ci młodzi ludzie, spotykają się z Prezydentem Rzeczypospolitej na sali, Prezydent wręcza im nominacje. Ja im tłumaczę, skąd to się bierze. Wyjaśniając zarazem, że ustrojodawca, który kiedyś napisał konstytucję Rzeczypospolitej – tę, która dzisiaj nas wiąże – w bardzo piękny sposób ujął tutaj rolę Prezydenta. Bo ujął ją poprzez historyczne spojrzenie na rolę monarchy w Rzeczypospolitej.
Kiedyś, przed wiekami, było tak, że książę czy król sam sprawował roki, osobiście, jeżdżąc od osady do osady, od grodu do grodu. I po prostu wyprowadzano mu schwytanych przestępców. Władca siadał i rozsądzał. To była jego decyzja, jego odpowiedzialność, jego wyłączne prawo do tego, by karać.
Potem, kiedy państwa, księstwa, królestwa stawały się coraz większe, było to niemożliwe, aby dać radę sprawować roki, czyli wymiar sprawiedliwości, na obszarze całego terytorium podległego władcy. Wtedy co robił? Zaczął powoływać swoich pełnomocników, swoich przedstawicieli. Z biegiem lat ci przedstawiciele stawali się coraz bardziej profesjonalni. W istocie dzisiaj tymi właśnie przedstawicielami sprawującymi wymiar sprawiedliwości są sędziowie – Państwo nimi jesteście. Jesteście trzecią władzą – tak. Równą pozostałym – tak. Z całą odpowiedzialnością. Ale proszę zwrócić uwagę, że w konstytucji jest napisane, że Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej jest najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej.
Kiedyś Pan Prof. Sarnecki, który uczył jeszcze mnie prawa konstytucyjnego, pięknie napisał w swoim komentarzu do konstytucyjnych przepisów regulujących ustrojową rolę Prezydenta Rzeczypospolitej: że
Prezydent jest najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej, a to oznacza, że samą swoją osobą uosabia państwo polskie. Że wszędzie, gdzie jest po prostu, to tak, jakby Polska była obecna, i wszędzie, gdzie jest i mówi oficjalnie, mówi zarazem w imieniu Rzeczypospolitej.
I teraz, proszę Państwa, zwróćcie uwagę, że Państwo – jako sądy działające poprzez sędziów – wydajecie wyroki w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej. Reprezentujecie w tym zakresie wymiaru sprawiedliwości Rzeczpospolitą Polską. Właśnie dlatego, że otrzymujecie tę nominację od Prezydenta Rzeczypospolitej, który – jako najwyższy jej przedstawiciel – dzieli się z Państwem tym prawem reprezentowania, dając tę nominację. I to w istocie tak naprawdę tylko ona ma znaczenie, jeżeli chodzi o to, kto jest sędzią, a kto nie. Bo Krajowa Rada Sądownictwa nikomu nie daje prawa do reprezentowania Rzeczypospolitej Polskiej. To prawo daje wyłącznie Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej poprzez realizację swojej prerogatywy, jaką jest nominacja sędziowska. I to jest jego odpowiedzialność.
Dlatego przyznam się Państwu otwarcie, że z politowaniem słucham nieraz profesorów uniwersyteckich, którzy mówią, że rola Prezydenta w tym zakresie jest w zasadzie rolą techniczną. Że jak notariusz – nie obrażając notariuszy – ma po prostu podpisywać i tylko dawać. Otóż, proszę Państwa, nie. Nic bardziej mylnego.
W istocie z punktu widzenia tak naprawdę obywateli i istoty ustroju Prezydent mógłby sam wskazywać sędziów na zasadzie: ten się nadaje, ten się nadaje, ten się nadaje moim zdaniem i na moją odpowiedzialność – jako tego, który został wybrany przez naród w wyborach powszechnych, jako jedyny w Rzeczypospolitej.
To jest moja odpowiedzialność. Na tym właśnie to polega.
Taki jest – w moim przeświadczeniu – głęboki sens ustrojowy instytucji Prezydenta w przełożeniu na funkcję Prezydenta, jaką jest dbanie o ciągłość władz państwowych, której elementem jest także dokonywanie nominacji sędziowskich. Nikt inny tej nominacji dokonać nie może. A nominacja dokonana jest w istocie – poza ustawowo przewidzianymi warunkami umożliwiającymi usunięcie sędziego z urzędu – jedyną, która daje sędziemu prawo orzekania w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej. Żadnej innej nie ma, mówiąc bardzo dobitnie.
I teraz, proszę Państwa, co ja jeszcze mówię do tych młodych ludzi? Czasem poważni sędziowie też tego słuchają, ale uważam to za kwestię bardziej techniczną, trochę z pewną nieśmiałością im w ogóle te rzeczy mówię. Ale głównie mówię do tych młodych, którzy najczęściej idą pierwszy raz do sądu jako asesorzy po to, żeby wykonywać zadania, czy jako sędziowie do sądów rejonowych, czy czasem też jako sędziowie do sądów wyższych instancji, ale pierwszy raz w istocie będą rozstrzygali sprawy ludzi.
Otóż, proszę Państwa, proszę ich o kilka rzeczy. Podkreślam to: „Proszę Państwa, teraz, kiedy wręczyłem Państwu te nominacje sędziowskie, teraz, kiedy Prezydent już je może wręczyć, Prezydent już może tylko prosić”. Już może tylko prosić sędziów! Już nic nie może kazać. Już może tylko prosić. Bo Prezydent nie ma nic do rozkazywania w sądzie ani sędziom. Więc może tylko prosić. I ja proszę. Jako człowiek, jako ten, który nigdy sędzią nie był.
Po pierwsze – proszę, żeby zawsze byli przygotowani. „Bo – mówię – nie mam żadnych wątpliwości, że Państwo jesteście superprofesjonalnymi prawnikami, że jesteście świetnie przygotowani w sensie merytorycznym – jako prawnicy – do wykonywania urzędów sędziowskich”. W istocie – służby sędziowskiej, bycia częścią stanu sędziowskiego, bo to z całą mocą podkreślam. Tytuł konferencji jest „Praca sędziego”, ale dla mnie to służba. Sędzia wykonuje służbę na rzecz państwa, czyli Rzeczypospolitej u nas, na rzecz społeczeństwa, sprawując wymiar sprawiedliwości.
I, proszę Państwa,
mówię tak: „Proszę, żebyście Państwo zawsze byli przygotowani, żebyście znali sprawę. Żeby nikt nie miał wrażenia spośród obecnych na sali uczestników postępowania, że Państwo czytacie te akta dopiero na miejscu, na sali rozpraw”.
Bo to jest jedna z najgorszych rzeczy, jakie mogą się stać, dla wymiaru sprawiedliwości. Bo to podkopuje opinię o wymiarze sprawiedliwości. Sędzia ma być zawsze przygotowany.
![03_Andrzej_Duda_konferecja_nukowa_Praca_sedziego_20241010_PK1_8483.jpg [672.13 KB]](https://www.przyszlosc.pl/storage/image/core_files/2024/10/10/3f0c796b1dc76571a797a7776e3a9569/jpg/prezydent/preview/03_Andrzej_Duda_konferecja_nukowa_Praca_sedziego_20241010_PK1_8483.jpg)
I tu drugi, bardzo ważny element: „Bardzo proszę, żebyście Państwo każdą sprawę traktowali indywidualnie. Proszę, żebyście zawsze pamiętali, że ten człowiek, którego to jest sprawa – bo nawet w istocie, jeżeli za sprawą stoi instytucja, gdzie stronami są instytucje w tej sprawie: spółki, osoby prawne czy jakiekolwiek inne – to za tą sprawą w istocie tam, w głębi, zawsze jest jakiś człowiek, który traktuje bardzo często tę sprawę jako własną. Przeżywa ją, przygotował ją, przygląda się temu, co się z tą sprawą będzie działo”. Żeby każdy miał poczucie, że rozpatrywano jego sprawę indywidualną. Mówię: „To bardzo trudne”.
Byłem, proszę Państwa, kiedyś – jako młody człowiek, jeszcze jako student – na praktykach w sądzie, w sądzie rejonowym. Widziałem ten ogrom spraw, którymi zajmują się sędziowie, w większości takich samych w wielu przypadkach – pozornie. Ale każda była sprawą indywidualną.
I mówię: „Bardzo proszę, żebyście zawsze o tym pamiętali, że każda z tych spraw jest sprawą indywidualną i że człowiek, który przychodzi i staje przed sądem, przed Wami, być może jest w sądzie jedyny raz w życiu, być może już nigdy w sądzie nie będzie”.
I po tym, jak zostanie potraktowany, takie będzie jego pojęcie o wymiarze sprawiedliwości. Z jakim odbiorem wyjdzie z tego sądu. Jak ten sąd pracował. Czy ten sąd był przygotowany, czy nie. Jak ten sąd go potraktował.
Dlatego mówię: „Bardzo proszę, żebyście Państwo zawsze traktowali wszystkich uczestników postępowania tak, żeby każdy wychodził z sądu z poczuciem, że jego godność nie została w żaden sposób naruszona”. Nieważne, kto to jest – czy to jest profesor uniwersytecki najwyższej klasy, czy to jest noblista, czy to jest zwykły człowiek niemający prawie żadnego wykształcenia. Nie ma żadnego znaczenia. Nie można dopuścić do sytuacji, w której obywatel wychodzi z sądu z poczuciem, że sąd w jakikolwiek sposób podeptał jego godność. Nawet jeżeli tym kimś jest najgorszy przestępca – on też ma prawo do zachowania swojej godności, choć wiadomo, że trzeba go ukarać, jeżeli rzeczywiście jest sprawcą i jeżeli zostanie mu to udowodnione.
I mówię młodym sędziom: „To nie chodzi o to, żebyście Państwo pozwalali, żeby uczestnicy postępowania robili w sądzie, co chcą. Nie. Granica jest bardzo wyraźna. Po to macie Państwo przepisy porządkowe i kary porządkowe, żeby tych, którzy zachowują się przed sądem w sposób, w jaki zachowywać się nie powinni, ukarać. I proszę te kary stosować z całą stanowczością. Proszę się nie wahać, bo to sąd rozstrzyga sprawę, to sąd jest wymiarem sprawiedliwości”. I obywatel ma czuć respekt wobec sądu. Ale ma zarazem mieć poczucie, że został w sposób godny potraktowany od samego początku do końca.
I tu jeden bardzo delikatny element, który się z tym wiąże – bardzo delikatny. Od razu do tego przechodzę: żeby wymiar sprawiedliwości rzeczywiście budował – w moim przekonaniu – w społeczeństwie dobrą opinię o sobie i o tym, w jaki sposób sprawiedliwość jest wymierzana w państwie. A zatem w istocie: czy państwo jest w tym znaczeniu także państwem sprawiedliwym, to ludzie muszą rozumieć, co mówią sądy.
Dlatego mówię do młodych: „Bardzo Państwa proszę, posługujecie się na co dzień Państwo językiem prawniczym, to jest Wasz język codzienny, studiowaliście na wydziałach prawa, odbyliście całe studia, bardzo często pochodzicie z domów prawniczych, rozmawiacie ze swoimi kolegami, przyjaciółmi, odbyliście Państwo aplikację, byliście cały czas szkoleni, przygotowywani, obracacie się w swoim środowisku, na co dzień rozmawiacie w języku, który jest językiem w istocie w ogromnym stopniu prawniczym, nawet ten język, którym się posługujecie w zwykłych rozmowach, używacie wyrazów, które nie są w normalnym języku zrozumiałe, bardzo często wyrazy, których używacie, w normalnym języku mają inne znaczenie”. Jest sprawa fundamentalna.
Oczywiście rozumiem, że kiedy wygłaszacie Państwo sentencję orzeczenia, ona musi być podana w języku norm prawnych i prawniczym. Ale tam, gdzie Państwo uzasadniacie orzeczenie, gdzie Państwo wyjaśniacie, dlaczego sąd tak, a nie inaczej rozstrzyga, którym dowodom sąd dał wiarę, dlaczego takie, a nie inne dowody przeprowadził, jakie fakty sąd uznał za rzeczywiście istniejące – bardzo proszę, żebyście Państwo mówili to językiem takim, który będzie zrozumiały dla każdego. Dla każdego obywatela. Proszę, żebyście Państwo nie używali języka prawniczego. Bo obywatel ma wyjść z sądu ze zrozumieniem tego, co sąd rozstrzygnął i dlaczego rozstrzygnął.
I to jest także kwestia tej godności. Czy mówiono do tego człowieka w taki sposób, że on to zrozumiał? Czy też mówiono do niego w taki sposób, że on był poza barierą? Bo nie jesteś przygotowany, bo nie jesteś wykształcony, bo się na tym nie znasz. W związku z czym tak naprawdę nie wiesz, co rozstrzygnęliśmy w twojej sprawie. To także jest kwestia elementarnego dla mnie elementu w codziennej służbie sędziowskiej i w tym, jak powinien być przez sądy kształtowany wymiar sprawiedliwości i opinia o nim.
I wreszcie, proszę Państwa, sprawa ostatnia, najtrudniejsza, której tutaj już dotykaliśmy dzisiaj. Otóż powiem Państwu tak – ja tym młodym ludziom mówię w ten sposób: „Kochani, ja Wam powiedziałem tutaj, że Prezydent już może Was tylko prosić. Bo w istocie, w moim głębokim przekonaniu – jako prawnika, jako człowieka z jakimś tam doświadczeniem życiowym, ale także jako polityka od 18 lat – politycy nic Wam nie mogą kazać i do niczego nie mogą Was zmusić. Was jako sędziów. Do niczego”.
Żaden burmistrz, wójt, prezydent miasta, premier czy inny nie zmusi sędziego do niczego. Jeżeli ten sędzia ma odrobinę kręgosłupa, jest inteligentny i się w gruncie rzeczy zastanowi nad tym, co można mu zrobić. Nic mu nie można zrobić.
Ale powiem Wam tak: „Ale wiecie, gdzie jest największe niebezpieczeństwo ulegania naciskom i wpływom? W zupełnie innych miejscach: w domu, w rodzinie, w kręgu towarzyskim, ale przede wszystkim u Was w sądzie. Kiedy przyjdzie prezes albo inny wysoki przedstawiciel, od którego w istocie zależycie ze swoją karierą i powie: »Wiecie, kolego, byłoby dla Was lepiej, gdybyście się tą sprawą zajęli, i wiecie, jak trzeba tę sprawę rozstrzygnąć«”. To jest prawdziwe niebezpieczeństwo. Bo o tym społeczeństwo nie wie, tego nie widać. To nie jest nigdzie ujawniane ani pokazywane, a od tego rzeczywiście bardzo często zależą kariery sędziowskie. I Państwo dobrze o tym wiecie, czy ktoś jest grzeczny, pokorny i robi to, co się mu mówi albo nawet nie mówi, tylko sugeruje, bo mówić nie trzeba. Wszyscy to są bardzo inteligentni ludzie. W związku z powyższym nie trzeba mówić za wiele. Wystarczy chrząknąć i pokazać palcem, a bardzo szybko zrozumieją, o co chodzi. I to jest prawdziwe niebezpieczeństwo.
I ja mówię im:
„Albo będziecie mieli, Kochani, kręgosłup i się nie ugniecie także przed takim naciskiem – domowym, towarzyskim, służbowym – i wtedy będziecie prawdziwymi sędziami, rzeczywiście z krwi i kości, którzy będą kształtowali wymiar sprawiedliwości, tak jak on powinien funkcjonować w praworządnym, demokratycznym państwie. Albo po prostu w istocie jako sędziowie jesteście skończeni.
A kto ma wątpliwości co do siebie, to znaczy, że nie nadaje się na sędziego. Żebyśmy mieli pełną jasność: nie nadaje się na sędziego. Proszę wybrać inny zawód prawniczy. Proszę zmienić, są przecież inne możliwości. Niekoniecznie trzeba być sędzią”. Tu jest podstawowe źródło nacisku.
I w istocie, jeżeli zabiegać o coś, żeby gdzieś doprowadzić do uwolnienia, możliwej likwidacji tego typu możliwości naciskania, uzależniania kariery od wewnętrznych decyzji wewnątrzkorporacyjnych, to to jest najlepszy sposób na faktyczne uwalnianie sędziów. Tak żeby nawet ci troszkę słabsi byli w stanie zachować niezawisłość. I w większości – jak tu, na tej sali, Państwo jesteście – będąc sędziami, dobrze o tym wiecie, zwłaszcza ci bardziej doświadczeni, którzy orzekali w sądach w latach 90. i orzekają dzisiaj. Dobrze Państwo o tym wiecie. To jest największy problem. Ale ja zwracam im uwagę jeszcze na jedną rzecz. A mianowicie: „Bardzo proszę, żebyście Państwo pilnowali, z kim przestajecie” – wtedy na sali jest szum.
Kiedyś od moich przyjaciół sędziów usłyszałem: „Andrzej, to, co opowiadasz, jest – wiesz – kompletnie szalone, to jest nierealne”. Ja mówię: „Słuchajcie, ja wiem. Ja wiem, że się wszyscy znamy. Ja wiem, że wszyscy razem studiowaliśmy. Ja, Andrzej Duda, Wasz kolega, niektórych z Was potem jeszcze uczyłem na uczelni, jak komuś trochę się w czasie przesunęło zakończenie studiów. Niektórzy z Was są sędziami, niektórzy są adwokatami, prokuratorami, notariuszami, komornikami. Ale bardzo proszę, żebyście uważali”. Ja również wiem, że to prawdopodobnie jest rażąca niesprawiedliwość w 99 przypadkach na 100, że ludzie mówią: „No, ten sędzia to imprezuje z tymi adwokatami. Ten sędzia to imprezuje z tymi prokuratorami. To potem, jak oni stają na sali, to wiecie – ręka rękę myje”. Państwo wiecie, że ludzie tak mówią. No ludzie tak po prostu mówią.
Ja mówię: „I to jest problem. Bo, oczywiście, ludzie – mówię – w 99 przypadkach na 100 nie mają racji, bo to nie wpływa. Ale jest to problem dla wymiaru sprawiedliwości, dla budowania opinii o wymiarze sprawiedliwości. A w związku z czym – dla budowania również praworządnego państwa. Więc bardzo proszę, żebyście na to uważali – mówię. – Po prostu proszę, żebyście na to uważali. Po prostu starajcie się tego unikać. Ja wiem, że to jest trudne, ale, Kochani, nie każdy musi być sędzią. Nie każdy musi być sędzią”. To nie jest problem adwokata, że on się spotyka z sędzią. To nie jest problem radcy prawnego, komornika czy notariusza, że on się spotyka z sędzią czy prokuratorem. To jest problem sędziego i prokuratora. To są wyjątkowe zawody – związane z immunitetem, ze stanem spoczynku.
Ja mówię: „Proszę Państwa, stan spoczynku sędziów Sądu Najwyższego jest wyższy niż uposażenie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Uposażenie – nie emerytura Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Niż emerytura jest wyższy dwa razy. Dwa razy!”.
Czy polskie państwo nie docenia sędziów? Naprawdę? Kto ma w Polsce takie uposażenie po zakończeniu swojej pracy zawodowej? Jest to wyjątkowe potraktowanie. Są też wyjątkowe wymagania. To nie jest tak, że są tylko uprawnienia i przywileje. Są też i obowiązki.
I w moim osobistym przekonaniu to należy do obowiązków, że trzeba uważać, żeby, proszę Państwa, takich rozmów jak te, które pojawiły się w internecie, tutaj nagrane – między innymi z udziałem jednego z sędziów Sądu Najwyższego – nie było. I żeby one nie gorszyły i nie bulwersowały ludzi, i nie rozbijały w pył opinii o wymiarze sprawiedliwości w Polsce. I o sędziach.
I druga rzecz, proszę Państwa – jeszcze gorsza. Mówię im: „Kochani, i musicie uważać, gdzie chodzicie”. Bo nie ma tak naprawdę gorszej sytuacji, niż jeżeli gdzieś się pojawiają zdjęcia sędziego, który bawi się na wydarzeniu z ludźmi, którzy są oskarżeni o bardzo poważne przestępstwa – gangsterami, różnego rodzaju gospodarczymi przestępcami. A – niestety – takie rzeczy się zdarzają. Muszę Państwu z przykrością powiedzieć, że sam takie fotografie swego czasu widziałem. Nie buduje to opinii. Po prostu jest tak, że wobec sędziego są stawiane szczególne wymagania. To nie jest tylko sfera przywilejów. To jest także sfera obowiązków.
I tu jest rzecz szczególna, bo to Państwo powinniście te obowiązki egzekwować. To nie Prezydent te obowiązki może wyegzekwować. Ja mogę tylko powiedzieć, poprosić. Przyjdzie następny Prezydent, mam nadzieję, że będzie robił to samo. Ale wyegzekwować to możecie tylko Państwo – wewnętrznie – w ramach swojego własnego środowiska, które poważnie tę sprawę musi traktować. Nie ma innego wyjścia. I o to Państwa proszę de facto na zakończenie swojej służby prezydenckiej. Bo ja za dziesięć miesięcy odejdę z urzędu i może to jest dla mnie ostatnia sposobność, żeby mówić do sędziów Sądu Najwyższego i do najważniejszych przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości w Polsce.
To jest fundamentalnie ważne, żeby sądownictwo dyscyplinarne było rzeczywiście sądownictwem dyscyplinarnym, a nie żartem w poczuciu większości społeczeństwa – grupą, która usprawiedliwi wszystko. Sofistyka prawnicza po prostu, wykładnia, interpretacja – i super. Jesteśmy w stanie wypucować każdego, powiedzieć: „No nie, skoro się nie przyznaje, to nie można nic zrobić. No bo przecież, a no on nie może się przyznać, bo gdyby się przyznał, toby uznał, tak? Nie może ustąpić z urzędu, no nie, absolutnie nie. Bo to by oznaczało, że się przyznaje. To nie szkodzi, nie przeszkadza nam to, że mamy między sobą człowieka, o którym wiemy, że nigdy nie powinien był być sędzią”. To też gorszy ludzi. I chcę, żebyście Państwo to wiedzieli ode mnie jako też normalnego człowieka – jak mówię: nigdy nie byłem sędzią.
![04_Andrzej_Duda_konferecja_nukowa_Praca_sedziego_20241010_PK2_0746.jpg [413.96 KB]](https://www.przyszlosc.pl/storage/image/core_files/2024/10/10/dc26c06481809fa619cb4000d821dd1e/jpg/prezydent/preview/04_Andrzej_Duda_konferecja_nukowa_Praca_sedziego_20241010_PK2_0746.jpg)
I wreszcie rzecz ostatnia, którą mówię tym młodym ludziom jako pierwszą. „Proszę Państwa, proszę się nie śmiać – mówię – proszę, żebyście przestrzegali prawa”. Oni się uśmiechają. Ja mówię: „Proszę Państwa, tak, proszę, żebyście przestrzegali prawa. Żebyście nie przechodzili poza przejściem dla pieszych, jeżeli taka możliwość jest. Żeby nie było tak, że sędzia wychodzi ze sklepu…”. Jest też przecież zwykłym człowiekiem; tak, ma rodzinę, dom, sąsiadów, rodziców, dzieci odbiera z przedszkola, ze szkoły, idzie na zakupy. Problem tylko polega na tym, że z reguły wszyscy wiedzą, że jest sędzią, zwłaszcza w mniejszych ośrodkach miejskich, na osiedlu, w obrębie tych kilku czy kilkunastu ulic. Bardzo wielu ludzi w mieście doskonale wie, że to jest sędzia. Nie kłaniają się, bo uważają, że ich i tak nie rozpoznaje, nie zna ich. Ale oni wiedzą, że to jest sędzia. I patrzą.
20 metrów do przejścia dla pieszych przechodzimy przez ulicę, nie oglądając się na nic. Parkujemy samochód w miejscu, gdzie jest to niedozwolone. Przekraczamy prędkość i pokazujemy policjantom legitymację sędziowską. Może i tak im się nie będzie chciało wypisywać tych wszystkich papierów – z reguły tak jest; machają ręką i puszczają. Tylko potem ten policjant wraca na posterunek i mówi: „Znowu, wiecie, zatrzymałem tego sędziego naszego, wiecie którego. Tym razem o 20 przekroczył. Tym razem wyprzedzał na podwójnej ciągłej”. Uśmiechają się policjanci – dobra, drobna sprawa. Ale w podświadomości zostaje: nawet sędzia nie przestrzega prawa. I potem przychodzi do orzekania, stoi taki człowiek, który popełnił jakieś wykroczenie czy przestępstwo, patrzy, myśli sobie w duchu: „No, sam takie robi wykroczenia – bo powiedzmy, że sprawa wykroczenia trafia do sądu, tak?, bo się nie zgodził z mandatem – sam popełnia takie wykroczenia, a teraz będzie tutaj orzekał wobec mnie”.
Czy to buduje, proszę Państwa, opinię o wymiarze sprawiedliwości? Tak, to są szczególne wymagania, które stawia się sędziom. Tak, zgadzam się, tak – to jest trudne, uciążliwe; tak – w bardzo wielu przypadkach, zwłaszcza jeżeli czasem są różne takie sytuacje, w których przepisy wydają się nieżyciowe. Ale są. I po prostu wymiar sprawiedliwości, ludzie wymiaru sprawiedliwości powinni przestrzegać prawa. Powinni żyć praworządnie. Powinni żyć praworządnie.
I wreszcie ostatnia rzecz, proszę Państwa, o której tutaj już było też wspomniane w moim referacie. Polityka. Otóż powiem Państwu krótko: nie mam prawa wiedzieć jako obywatel Andrzej Duda, jakie są poglądy polityczne sędziego. Nie mam prawa tego wiedzieć. Nie mam prawa wiedzieć, czy sędzia jest za aborcją, czy jest przeciw aborcji, jakiej partii sprzyja – nie mam prawa tego wiedzieć. Czy jest za religią w szkole, czy jest przeciw religii w szkole – nie mam prawa tego wiedzieć. Czy lubi tego polityka, czy tamtego polityka; czy tego polityka uważa za dobrego, właściwego, patriotycznego, czy tamtego – nie mam prawa tego wiedzieć. Bo nie mam prawa znaleźć się w sytuacji i nie może polskie państwo dopuszczać, żebym ja się znalazł w sytuacji, że staję przed sądem i struchlałem. Bo sądem jest sędzia, który wielokrotnie krytycznie wypowiadał się na temat poglądów, które ja wyznaję i których ja na przykład bronię – i wiem, że jest radykalny w tym zakresie. I się nie wyłączył. Nie mam prawa tego wiedzieć.
Oczywiście każdy z Państwa ma swoje poglądy i każdy z Państwa ma pełne prawa obywatelskie w zakresie dawania wyrazu tym poglądom politycznym przy urnie wyborczej. To Państwo jesteście także tymi obywatelami, którzy mają pełne prawo współdecydowania o kształtowaniu władz Rzeczypospolitej, a w istocie o kształtowaniu Rzeczypospolitej. Ale to tam sędzia ma dawać wyraz swoim poglądom, przekonaniom i tam ma o nie walczyć, a nie w telewizji, nie na sali sądowej, nie w gazetach i nie chodząc na różnego rodzaju polityczne demonstracje czy pisząc różnego rodzaju polityczne apele – czysto polityczne apele.
Bo apel, o którym Państwu powiedziałem, w którym sędziowie piszą, że coś jest niekonstytucyjne, jeżeli chodzi o rozwiązania prawne obowiązujące w Rzeczypospolitej, ale nikt z nich tego nie zaskarżył ani nie postulowali o zaskarżenie tego, a są takie możliwości – także w Państwa środowisku – to jest apel czysto polityczny. To nie ma nic wspólnego z wymiarem prawniczym. Jeżeli ktoś chce się bawić w politykę – zapraszam.
Proszę Państwa, są wybory, partie polityczne, można wystartować, tylko trzeba zdjąć łańcuch sędziowski, togę, złożyć urząd i nie patrzeć na obywateli ex cathedra, tylko zejść do nich i poddać się pod ich ocenę. I wtedy można politykować z pełną odpowiedzialnością również tego, że obywatele powiedzą ci: „Nie, kochany”. „Panie Prezydencie Andrzeju Dudo, drugi raz Pan Prezydentem nie będzie, bo mnie się Pan nie podoba i uważam, że nie działa Pan tak, jak Pan powinien działać w moim osobistym przekonaniu, nie zagłosuję na Pana”. I gdyby Prezydent Andrzej Duda, kandydując ponownie, nie uzyskał ponad 50 proc. ważnie oddanych głosów, nie byłby Prezydentem na drugą kadencję. Co by to oznaczało? Można byłoby powiedzieć: „Został przez swoich współobywateli, wyborców ukarany za to, że nie działał tak, jak ich zdaniem powinien działać”. Sędziego tak się ukarać nie da, bo sędzia jest karany przez swoje środowisko. Obywatele nie są w stanie ukarać sędziego.
Więc prosiłbym gorąco – bo tylko prosić Prezydent może sędziów – żeby środowisko sędziowskie nie akceptowało tego, że są sędziowie, którzy bawią się w politykę. Jeżeli chcą zająć się polityką, to bardzo serdecznie zapraszamy do polityki. To są bardzo inteligentni ludzie o wielkiej wiedzy, bardzo się przydadzą w wielu obszarach polskiej sceny politycznej, w procesach legislacyjnych, w pracy nad różnymi rozwiązaniami, bardzo często są niezwykle elokwentni. Ale bardzo proszę zajmować się tym tam, gdzie tego miejsce, czyli w polityce – na zasadach walki politycznej i na zasadach poddania się pod demokratyczną decyzję wyborców.
I tak jak powiedziałem na końcu swojego wystąpienia: proszę Państwa, dziesięć miesięcy mi zostało i zapewniam Państwa, że sędziów, których nominowałem, będę bronił do upadłego. Do upadłego. Nie oddam ani jednego. Ani pół nawet.
I nie pozwolę mówić, że są jakimiś innymi sędziami, niż ci, którzy orzekali jeszcze w PRL–u – z całym szacunkiem – i potem orzekali dalej. Zwłaszcza ci, którzy należeli do PZPR, poddawali się pod przewodnią rolę partii, a w statucie tej partii było napisane, że się wykonuje polecenia partyjne. Nie pozwolę, żeby ci sędziowie, których ja nominowałem, byli traktowani choćby w najmniejszym stopniu gorzej niż tamci. A zwłaszcza niedobrze mi się robi, kiedy słyszę, że to właśnie tacy się wypowiadają na ich temat. Bo to są – w moim przekonaniu – absolutnie uczciwi ludzie, którzy z najlepszą wolą chcą w Polsce wykonywać wymiar sprawiedliwości.
![06_Andrzej_Duda_konferecja_nukowa_Praca_sedziego_20241010_PK2_0800.jpg [426.00 KB]](https://www.przyszlosc.pl/storage/image/core_files/2024/10/10/3692e0ac1555dd607d1d41660a8b8e3c/jpg/prezydent/preview/06_Andrzej_Duda_konferecja_nukowa_Praca_sedziego_20241010_PK2_0800.jpg)
Przyglądałem się każdemu z nich.
I – jak Państwo wiecie – dałem sporo odmów nominacji sędziowskiej. Właśnie dlatego, że rozważam każdą kandydaturę. I właśnie dlatego, że uważam, że jestem odpowiedzialny – czy współodpowiedzialny – za kształtowanie wymiaru sprawiedliwości w Polsce poprzez tę decyzję.
Tego kiedyś nauczył mnie Prezydent Lech Kaczyński. I uważam, że miał stuprocentową rację. Stuprocentową. To jest odpowiedzialność Prezydenta. I dlatego będę ich bronił do samego końca. Oczywiście mając te narzędzia konstytucyjne, którymi dysponuje Prezydent Rzeczypospolitej. A potem będę ich bronił jako ten, który jeszcze jest politykiem i może się wypowiedzieć. Bo – jak Państwo wiecie doskonale – jest próba dosłownie dokonania w tej chwili zamachu na wymiar sprawiedliwości i de facto zachwiania wielu życiowych spraw obywateli. Jest to całkowita nieodpowiedzialność z powodu jakichś ambicji utraty wpływów pewnej wpływowej grupki przede wszystkim – Państwo wiecie jakiej.
Dziękuję bardzo.