Wielce Szanowna Pani Zofio – Damo Orderu Orła Białego, Członkini Kapituły Orderu Orła Białego,
Czcigodni, Wielce Szanowni Panie i Panowie Odznaczeni,
Szanowni Panowie Ministrowie i Prezesi,
Wszyscy Dostojni Przybyli Goście,
Wielce Szanowni Państwo!
42 lata temu generał Wojciech Jaruzelski – jako przewodniczący Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego – ogłosił rano w telewizji stan wojenny. Nazywamy to bardzo często czarną nocą stanu wojennego, czarną nocą Polski. Prawda jest taka, że rzeczywiście w naszych dotychczasowych dziejach był to ostatni jak do tej pory – i mam nadzieję na zawsze ostatni – moment, kiedy Polacy w większości absolutnej z całą pewnością mieli wrażenie, że świat wali im się na głowę. Przy czym części z nich ten świat na głowę rzeczywiście w tamtym momencie się zawalił. Ale dzisiaj, po 42 latach, spotykamy się tutaj, w Pałacu Prezydenckim, i mam ten zaszczyt – jako przedstawiciel pokolenia dzieci – odznaczyć bohaterów tamtych dni, pokolenia moich rodziców.
Bardzo dziękuję Państwu za przybycie do Pałacu Prezydenckiego, za przyjęcie tych odznaczeń – za co dziękuję w imieniu Rzeczypospolitej. Bardzo dziękuję Panu Prezesowi. Bardzo dziękuję Panu Ministrowi. Bardzo dziękuję Pani Zofii Romaszewskiej. Na jej ręce składam podziękowania za to, że mam ten zaszczyt, że mogłem przyznać i wręczyć Państwu te odznaczenia. Ale przede wszystkim dziękuję Państwu. Wszystkim powiedziałem – każdemu z Państwa z osobna, wręczając to odznaczenie: dziękuję za wkład w odrodzenie Rzeczypospolitej. Nie w odrodzenie się Rzeczypospolitej, ale w odrodzenie Rzeczypospolitej.
10–milionowy ruch Solidarności – ludzi bardziej i mniej zaangażowanych, ludzi bardziej i mniej odważnych, jak to w życiu – stanął i opowiedział się za Polską prawdziwie wolną, prawdziwie suwerenną, prawdziwie niepodległą. Taką, jaką w większości pamiętali z opowieści swoich rodziców i dziadków o tej II Rzeczypospolitej, w której już się nie urodzili – czasem urodzili, ale najczęściej nie. Urodzili się albo w czasie II wojny światowej, kiedy Polski nie było na mapie, albo już później, kiedy z powrotem się na niej znalazła, ale już nie jako państwo w pełni suwerenne, już nie jako państwo tak naprawdę w pełni niepodległe – istniejące z nazwy, choć innej, ale nie suwerenne. I nigdy te pokolenia się z tym nie pogodziły.
Były kolejne zrywy, poczynając od Żołnierzy Niezłomnych, poprzez Poznań ’56 roku, poprzez wydarzenia z ’68 roku i protesty studenckie, poprzez Grudzień ’70 roku na Wybrzeżu, protesty robotników, poprzez ’76 rok – Radom, Ursus, Płock. Wreszcie poprzez rok ’80 i rok ’81 poprzedzone tymi jakże pamiętnymi ’78 i ’79, kiedy zmienił się dla nas świat – Polak został papieżem. I wreszcie 1989 rok, kiedy wśród wielu wtedy kontrowersji po obradach Okrągłego Stołu doszło do wyborów nie w pełni jeszcze wolnych, ale mimo wszystko takich, w których naród nogami bardzo wyraźnie pokazał, jakie są jego preferencje i oczekiwania. Nie byłoby tego ’89 roku i tego wszystkiego, co potem, gdyby nie Państwo. Z całego serca za to dziękuję.
Może Państwo patrzycie z lekką konsternacją, że te odznaczenia nadaje i wręcza właśnie przedstawiciel pokolenia dzieci. Oczywiście nie bez absolutnej pomocy tych, którzy należą właśnie do grona bohaterów tego odrodzenia Rzeczypospolitej, jak również i dzisiaj ekspertów, badaczy polskiej historii szukających prawdy, odnajdujących prawdę, dokumentujących prawdę, ukazujących prawdę. To jest prawda! Te Państwa odznaczenia – to jest prawda. To są odznaczenia za prawdziwą działalność, za prawdziwą walkę o wolną Polskę. Jestem zaszczycony, że mogłem je wręczyć. Ogromnie zaszczycony.
Proszę mi wierzyć, może właśnie te odznaczenia są w istocie najbardziej cenne. Już powiem Państwu dlaczego. Mówiłem o tym kiedyś w zdenerwowaniu Panu Profesorowi, Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, kiedy siedział z Maciejem Łopińskim, Panem Ministrem, i rozmawiali – jak to myśmy się uśmiechali – o styropianowych czasach. I śmiali się i sobie żartowali, jak to było w czasie strajku, o czym sobie tam wtedy rozmawiali. A ja pamiętam, że przysłuchiwałem się tej rozmowie. W końcu nie wytrzymałem i mówię: „Panie Prezydencie, to nie jest śmieszne. Dla mojego pokolenia to nie jest śmieszne. To wy się tutaj z tego śmiejecie, mówicie sobie o styropianowych czasach, a ja należę do tego pokolenia, które czekało w domu”.
Ja miałem dziewięć lat. Myśmy czekali w domu. Mojego taty nie wyprowadzili tamtej nocy, 13 grudnia. Ale mojego teścia, tatę mojej żony, wyprowadzili. Na jej oczach, w nieznanym kierunku, wśród płaczu mamy. Agata do dzisiaj mówi, że tej dramatycznej Wigilii przy zdjęciu ojca – który był nie wiadomo gdzie i nie wiadomo, czy żył – nie zapomni do końca życia. Z całą pewnością jest to najbardziej traumatyczne przeżycie, jakie do tej pory miała. To jest świadectwo mojego pokolenia.
Ale my dzisiaj wiemy znakomicie, że gdyby nie było tamtej odwagi, tamtego bohaterstwa, cierpienia i poświęcenia, nie byłoby teraz naszej teraźniejszości. Tej po 1989 roku, kiedy mogę z satysfakcją powiedzieć dzisiaj, mając 51 lat, że większość swojego życia przeżyłem w wolnej, suwerennej, niepodległej Polsce otwartej dla świata i na świat. Że jestem człowiekiem, który – dzięki Państwa bohaterstwu – czuje się godnie, także w sensie materialnym. Kiedy dzisiaj jeździmy za granicę, już nie jest tak, że Polak zarabia 13 dolarów w Polsce w przeliczeniu po kursie czarnorynkowym. A tak było w 1986 roku. Bo jak dziś pamiętam, że przeliczyliśmy z moim tatą jego pensję na uczelni – 13 dolarów według kursu spod peweksu, po jakim handlarze walutą sprzedawali wtedy dolary; po jakim można je było kupić, będąc zwykłym obywatelem. Tyle ojciec wtedy zarabiał. 13 dolarów. Ludzie tyle zarabiają na godzinę i mówią, że to mało. A on zarabiał tyle na miesiąc.
Dziś żyjemy w zupełnie innej rzeczywistości. W rzeczywiście odrodzonej Polsce. Oczywiście dzisiaj w Polsce mamy bardzo różne zdania. Wtedy też mieliśmy, tylko nie wszyscy zdawali sobie z tego sprawę, że nawet w obrębie tych, którzy walczyli o wolną, suwerenną i niepodległą Polskę, te zdania były tak bardzo różne. A na pewno nie zdawało sobie z tego sprawy moje pokolenie. Wydawało nam się, że cała Solidarność, całe pokolenie naszych rodziców, które walczy z komuną, to jest jeden pogląd na Polskę.
Dzisiaj, przed tą naszą piękną uroczystością, odbywała się tutaj uroczystość zaprzysiężenia nowego rządu po wyborach parlamentarnych, które miały miejsce dwa miesiące temu. Jedni są zadowoleni z tej uroczystości i z wyboru, jaki zapadł, inni są niezadowoleni. I za to Państwu dziękuję. Że właśnie tak może być. Że rządy się zmieniają w zależności od tego, za czym opowie się większość polskiego społeczeństwa, że możemy sami decydować o sobie. Że możemy być niezadowoleni i w związku z tym legalnie, otwarcie przekonywać do swoich poglądów po to, żeby w przyszłości mieć taki wynik wyborów, jakiego pragniemy. Że jeżeli jesteśmy rzeczywiście obiektywnie skuteczni w swoim działaniu – otwartym, uczciwym, legalnym – to możemy zmieniać otaczającą nas rzeczywistość.
Tak, za to Państwu dziękuję, że ja w 2015 roku, któremu – jak Państwo może pamiętacie – nie dawano żadnych szans na zwycięstwo w wyborach prezydenckich, wygrałem te wybory. Po prostu jeżdżąc po Polsce, spotykając się z ludźmi i rozmawiając z nimi, mówiąc do nich. Przedstawiając wizję Polski, którą chcę realizować. Odwołując się do tych wartości, które uważam za ważne, i pokazując, kierując się także przykładami, takimi jak przykład Prezydenta Lecha Kaczyńskiego – wspominanego dzisiaj przeze mnie Państwa kolegi z Solidarności – o jaką Polskę walczę. I mogłem wygrać. Właśnie dzięki temu, że ludzie mogą iść i mają przekonanie, pewność, że ich oddany głos jest głosem oddanym, który będzie rzetelnie policzony.
Że nie ma tak, że w komitecie z góry jest przewidziane, jaki jest wynik wyborów. I choćby nie wiem ile nas do tych wyborów poszło, to i tak powiedzą, że frekwencja była 90–procentowa. I od razu wiadomo, kto wygrał. No właśnie nie wiadomo, kto wygrał. A jeszcze w dodatku – co najlepsze – może być tak, że ktoś wygrał, a nie rządzi, bo nie umiał się porozumieć z innymi na tyle skutecznie, żeby przekonać do swoich racji i do swojego pomysłu na Polskę czy na realizację tej Polski. Za to Państwu dziękuję. Czy jesteście Państwo zadowoleni z tego wyniku wyborów, czy nie, nawet o to nie pytam. Po prostu za to dziękuję.
Bo taka właśnie Polska powinna być. Moim zdaniem wtedy ona jest właśnie najzdrowsza. Kiedy można zmieniać i kiedy się zmienia. I kiedy różnymi torami jest prowadzona ku rozwojowi – jak najlepszemu. Nawet jeżeli są to trzy kroki do przodu, dwa do tyłu, to jeden jest na plus. I tak jest, Proszę Państwa, od 1989 roku. Bo kiedy Państwo popatrzycie na nasz region – tak jak jesteśmy, wszyscy my, cośmy się wtedy wydobyli dzięki Państwa walce zza żelaznej kurtyny, tak, dzięki Solidarności – to dzisiaj my naprawdę jesteśmy absolutną czołówką. Udało nam się mimo różnych politycznych sporów, nieraz gorszących, osiągnąć naprawdę ogromny postęp – ogromny! – ciężką pracą ludzi. Nieraz pełną wyrzeczeń, nieraz cierpienia, kiedy niektórzy wyjeżdżali za granicę. Bo było różnie. Ale dziękuję za to, że taka ta Polska może być.
Bo powiem szczerze: im jestem starszy, tym bardziej zdaję sobie sprawę, że w istocie trudno było lepiej. Po prostu się nie da. I dobrze jest też wtedy, kiedy władze się zmieniają. Dobrze jest dla kraju, dobrze jest dla jego rozwoju, dobrze jest też dla możliwości porównania i oceny, jak poszczególni ludzie, którzy są gotowi brać w swoje ręce odpowiedzialność za polskie sprawy – te polskie sprawy nie tylko chcą, ale umieją prowadzić. Bardzo Państwu za to dziękuję. Za odrodzoną, suwerenną, niepodległą Rzeczpospolitą. „Z trudu naszego i znoju Polska powstanie, by żyć”. Z trudu naszego i znoju! Nie walczyliście Państwo z bronią w ręku, ale ryzykowaliście więzienie, życie, karierę zawodową, rodzinę. Tak, taka prawda. Nikt już potem – na szczęście – nie musiał tak ryzykować, jak Państwo zaryzykowaliście. I mam nadzieję, że nikt nie będzie musiał.
Ale ta dzisiejsza uroczystość niech będzie znakiem i wyrazistym symbolem nie tylko dla Państwa, ale dla wszystkich, że Rzeczpospolita pamięta. I nawet jeżeli Państwo macie poczucie, że przecież innym takie odznaczenie należałoby się bardziej niż Wam, z całym szacunkiem – to Rzeczpospolita ocenia, komu odznaczenie należy się i jakie. Z całego serca za to dziękuję. Jaruzelski te 42 lata temu mówił, że historia oceni. Oj tak, ocenia. I tylko nieliczni uważają, że odznaczenie należy się jemu. Zdecydowana większość uważa, że albo mu się nic nie należy, a duża grupa uważa, że należy mu zabrać to, co wcześniej od komunistów dostał albo sobie wziął. Bo mu się nic od Polski nie należało.
Dziękuję.
Może Cię zainteresować Prezydent uhonorował działaczy opozycji antykomunistycznej