Szanowni Państwo Ministrowie z Szefową Kancelarii na czele,
Szanowny Panie Generale – Panie Dyrektorze,
Wielce Szanowni Najbliżsi Pana Doktora Jacka Siewiery,
ale w szczególności – Szanowny Panie Doktorze, Panie Ministrze!
To zupełnie nowa dla nas wszystkich sytuacja. Tutaj, odkąd jesteśmy w Kancelarii Prezydenta – a w dużej części jesteśmy tutaj już długo, bo siedem lat; niektórzy dłużej, bo byli tutaj jeszcze wcześniej i znają w związku z tym dzieje Kancelarii na przestrzeni ponad ostatniego zdecydowanie dziesięciolecia – chyba nigdy nie było takiej sytuacji, żeby ktoś, kto pracował z nami do tej pory z punktu widzenia zaprzyjaźnionej i współpracującej z nami placówki, jaką jest Wojskowy Instytut Medyczny pod kierownictwem Pana Generała, Pana Profesora, przyszedł do nas, żeby objąć zupełnie inną funkcję polityczną.
Ale chcę powiedzieć – Panie Ministrze – że bardzo się z tego cieszę. Bardzo się cieszę z Pańskiej decyzji i z naszej rozmowy, którą kiedyś odbyliśmy, dlatego że znamy się od dawna – mogę tak powiedzieć – i zawsze darzyłem Pana wielkim szacunkiem i sympatią. Szacunkiem – ponieważ uważałem i uważam, że jest Pan osobą nietuzinkową jako ekspert, jako człowiek, jako lekarz, jako żołnierz, jako ktoś, kto realizuje w życiu swoją pasję z wielkim poczuciem misji.
Ma Pan niemalże – powiedziałbym – wszechstronne przygotowanie do tego, by zajmować się bardzo różnymi dziedzinami. Jest Pan lekarzem medycyny – z jednej strony – bardzo specyficznej specjalności, jaką jest medycyna ratunkowa, ale także i bardzo szczególnej medycyny, jaką jest medycyna hiperbaryczna. Taki też oddział stworzył Pan wraz z Panem Profesorem w Wojskowym Instytucie Medycznym, gdzie w spektakularny sposób osobiście uratował Pan życie naszemu pilotowi, co było i jest do tej pory ewenementem na skalę światową.
Nie będę już nawet wspominał, że zaryzykował Pan wtedy własne życie, co – poza kwestiami naukowymi – jest także niezwykłym dowodem najbardziej oddanego możliwego poświęcenia się przysiędze lekarskiej, przysiędze Hipokratesa. A zarazem i wielkim, wielkim, wielkim czynem – śmiało można powiedzieć – chrześcijańskim. Bo nie ma większej miłości, niż oddać życie za drugiego człowieka. Więc jest to w ogóle coś niezwykłego.
Ale jest Pan też prawnikiem, doktorem nauk prawnych. Jest Pan też specjalistą z zakresu strategii i innowacji z dyplomem Uniwersytetu Oksfordzkiego. Jest Pan więc człowiekiem o wielu bardzo niezwykłych talentach, także talentach w zakresie zarządzania, i z wielką wiedzą, jeżeli chodzi o prowadzenie działalności gospodarczej, prowadzenie biznesu – z zupełnie niezwykłymi w tym zakresie także umiejętnościami; także i w zakresie właśnie innowacji, ale również i wynalazczości, czego dał Pan dowody.
I chce Pan zrealizować swoje umiejętności także w zakresie budowania nowoczesnego państwa polskiego. Tak, to jest miejsce, gdzie można się przyczynić do budowania nowoczesnego państwa polskiego w sposób namacalny. To fakt, że Kancelaria Prezydenta jest takim miejscem. Podobnie jak takim miejscem z całą pewnością jest rząd, gdzie jeżeli zostaje się ministrem czy wiceministrem, to otrzymuje się do ręki siłę sprawczą w różnych dziedzinach. Tutaj także, choć może nie w tak wielkim zakresie jak w rządzie, ale może w szerszej perspektywie, bo można współpracować z wieloma ministrami rządowymi, oddziaływać na zmienianie otaczającej nas rzeczywistości; można realizować coś, co powstaje, jest i służy ludziom.
Jest mi bardzo miło i bardzo się cieszę, że zdecydował się Pan dołączyć do naszej ekipy, która przez te ostatnie lata stara się Polskę unowocześniać i stara się, żeby Polska stawała się coraz lepsza po prostu dla ludzi; żeby była coraz silniejsza, żeby miała coraz mocniejszą pozycję na arenie międzynarodowej. Krótko mówiąc: żebyśmy odchodząc stąd, pozostawili po sobie Polskę mocniejszą, lepszą, zamożniejszą, wygodniejszą, piękniejszą niż ta, którą zastaliśmy w momencie, kiedy rozpoczęliśmy tę służbę tutaj, w Kancelarii Prezydenta.
Ma Pan Minister, Pan Doktor 38 lat. To bardzo dobry wiek na to, żeby zostać ministrem w Kancelarii Prezydenta. Ja też miałem 38 lat wtedy, kiedy byłem ministrem w Kancelarii Prezydenta, więc mówię z całą odpowiedzialnością, że to jest dobry wiek. Nie jest Pan najmłodszy, są osoby młodsze – ale to jest wiek, w którym człowiek ma jeszcze ogromnie dużo siły, pomysłów, świeżości umysłu, energii do tego, by się realizować, i mam nadzieję, że takie właśnie miejsce do samorealizacji – z pożytkiem dla Rzeczypospolitej – tutaj Pan znajdzie. Cieszę się bardzo, że dołącza Pan do naszego zespołu.
Muszę się zastrzec z góry: jest to bardzo specyficzna funkcja. Pan Minister, Pan Doktor doskonale o tym wie. Ona zależy od decyzji Prezydenta – Prezydent powołuje i Prezydent odwołuje. Odwołuje w dowolnej chwili, natomiast Prezydent – czyli ja – jestem tutaj jeszcze przez trzy lata; trzy lata i ani dnia dłużej. Jest tak, że w tym dniu najprawdopodobniej trzeba będzie stąd odejść. Bo tak jest to przyjęte w polityce, że ministrowie odchodzą razem z Prezydentem.
Więc tego dnia służba tutaj dla Rzeczypospolitej się skończy i to będzie taki moment, który w zasadzie jest już nieodwołalny, można tak powiedzieć. Więc na pewno nie będzie to trwało dłużej. Ale to, czy później będzie Pan Minister, Pan Doktor dalej chciał służyć Polsce – ale już w innych miejscach – ta decyzja będzie należała już wyłącznie do Pana i Pańskich Najbliższych.
Bardzo chcę podziękować Pańskim Najbliższym – Pańskiej Rodzinie – za to, że zgodzili się, żeby Pan tutaj wszedł. To jest fundamentalna zmiana życiowa, bardzo poważna. Próbowałem to Panu wytłumaczyć, kiedy rozmawialiśmy. Ale jest to przejście do innego świata ze wszystkimi tego konsekwencjami. Z jednej strony, tymi związanymi z możliwością rzeczywiście zmieniania rzeczywistości, zmieniania Polski, służenia Rzeczypospolitej w sposób zupełnie wyjątkowy – bo to jest coś wyjątkowego.
Ale z drugiej strony – niesie ze sobą też bardzo określone obciążenia dla Najbliższych, z których naprawdę najlżejszym jest to, że nie będzie Pana w domu. Najtrudniejsze jest to, kiedy zaczynamy być rozbierani na czynniki pierwsze przez media, co się zdarza; kiedy jesteśmy krytykowani, czasem całkowicie bezpodstawnie – i wiemy o tym; kiedy czasem, niestety, zdarza się też, że jesteśmy szkalowani – też się to zdarza. I trzeba to umieć przetrwać. To są te ciemne, negatywne strony służby politycznej – ponieważ zdecydował się Pan na służbę polityczną, Panie Ministrze. To jest polityka. To miejsce to polityka.
Tutaj można mówić – ja tak kiedyś mówiłem mojej żonie – „Agata, jestem tylko prawnikiem w Kancelarii Prezydenta”. Ale byłem podsekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i pełniłem funkcję polityczną. To dlatego te funkcje nie wiążą się z żadnym okresem wypowiedzenia ani niczym. Gdy prezydent chce się pożegnać z ministrem, to żegna się z nim z minuty na minutę. Wręcza mu dymisję i mówi „dziękuję bardzo”. Tyle. Bo to są funkcje polityczne i trzeba mieć świadomość, że jest to funkcja polityczna.
To jest też specyfika tego nowego miejsca i nowego wyboru. Ale jestem przekonany, że poradzi Pan sobie z tym znakomicie, i nie mam wątpliwości, że Polska bardzo zyska na Pańskiej decyzji. Cieszę się z tego ogromnie. Pan Profesor pewnie z żalem patrzy na ten moment. Ale powiem tak: Panie Profesorze, będzie Pan miał dodatkową wtykę tutaj, u nas, w Kancelarii Prezydenta. Poza tym, co sam Pan Profesor jest tutaj w stanie uzyskać jednym telefonem, jeszcze będzie miał Pan Profesor dodatkowe wpływy.
Bardzo, bardzo serdecznie witam Pana Ministra i jeszcze raz bardzo dziękuję Pańskim Najbliższym za tę decyzję, bo Polska po prostu potrzebuje takich ludzi, żeby jej służyli. Bez nich – nie mam wątpliwości, że gdyby ludzie uczciwi, którzy chcą naprawdę coś zrobić i którzy mają czyste zamiary, nie zgłaszali się do polityki – nasze państwo zeszłoby na manowce.
Jest wiele innych państw, które schodzą na manowce. I kiedy jest się blisko polityki, to widać dlaczego; kiedy się patrzy do wewnątrz, tam, gdzie nie każdy może zajrzeć, to człowiek rozumie, dlaczego niektóre państwa sobie nie radzą, a inne sobie radzą. To po prostu zależy od tego, kto tworzy te elity polityczne – w ogromnym stopniu od tego zależy.
Jestem przekonany, że osoby takie jak Pan Minister tworzą elitę polityczną w najczystszym i najprawdziwszym tego słowa znaczeniu, dlatego cieszy mnie – jako Prezydenta Rzeczypospolitej – Pańska decyzja. Nie tylko z perspektywy tych lat, które pozostały mi jeszcze tutaj, w Pałacu Prezydenckim – tej mojej prezydenckiej służby z wyboru Polaków – ale także tego, że mam nadzieję, że polityka Pana wciągnie i że zostanie Pan w niej na dłużej.
Dziękuję bardzo.