Wielce Szanowni Najstarsi Mieszkańcy Ochotnicy – świadkowie tamtych dni,
Szanowni Panie i Panowie Posłowie i Senatorowie, Posłowie do Parlamentu Europejskiego,
Czcigodni Przybyli Przedstawiciele władz państwowych, regionalnych, wojewódzkich,
Wielce Szanowny Panie Wójcie wraz ze swoimi Sąsiadami i Współpracownikami, Przedstawicielami samorządów lokalnych tej ziemi,
Czcigodni, Drodzy Przybyli Mieszkańcy Ochotnicy i Tylmanowej, Ochotnicy Dolnej, Ochotnicy Górnej,
Wszyscy Dostojni Przybyli Goście,
Wszyscy Wielce Szanowni Państwo!
Nie trzeba nikomu – ani w tym miejscu, ani w Polsce, ani na świecie – mówić, że Wigilia Bożego Narodzenia to dzień niezwykły, to dzień szczególny. Kiedy tuż wcześniej życzymy sobie spokojnych, błogosławionych świąt Bożego Narodzenia; dzisiaj współcześnie, kiedy czynimy to w pracy czy wśród przyjaciół, znajomych, czy rodziny, czy kiedy przed świętami rozchodzimy się, czy rozjeżdżamy po to, by spotkać się z rodzinami i mówimy sobie te słowa, każdy z nas ma na myśli tę właśnie atmosferę Wigilii przede wszystkim. Tę niezwykłą, jak niektórzy mówią „magiczną” – w tym znaczeniu właśnie wielkiego ciepła, często wzruszenia, rodzinnego spotkania, całego rytmu przygotowań, tego niezwykłego ceremoniału zwyczajowo–religijno–rodzinnego przygotowania Wigilii i Świąt Bożego Narodzenia.
Nie inaczej było 80 lat temu w tych dwóch dniach poprzedzających Wigilię Bożego Narodzenia i w samym dniu wigilijnym: 21, 22 i wtedy 23 grudnia 1944 roku. Dla wyjaśnienia tylko powiem, że ta Wigilia wtedy była 23 grudnia, a nie tak jak zawsze teraz obchodzimy 24. Bo wówczas zasady prawne Kościoła katolickiego mówiły, że nie obchodzi się Wigilii w niedzielę. 24 w 1944 roku przypadał właśnie w niedzielę i dlatego zdecydowano, że Wigilia Świąt Bożego Narodzenia będzie właśnie w dzień poprzedzający, w sobotę.
To były sobota 23 i piątek 22. Te dwa dni, o których przed chwilą mówił Pan Wójt. Te dwa dni, kiedy tutaj przyszli Niemcy, żandarmi, esesmani – w liczbie dotychczas niewidzianej – po to, by 22 początkowo dokonać zdecydowanej rekwizycji kontyngentu, deputatów, których od dawna stąd nie odprowadzano. Nie odprowadzano właśnie dlatego, że Ochotnica – cała – zbuntowała się. Tutaj właśnie dwa miesiące wcześniej doszło do słynnej bitwy ochotnickiej, kiedy to oddziały partyzanckie, polskie – ale także i partyzanci sowieccy – starły się z Niemcami w walkach, które trwały tutaj kilka dni, w Ochotnicy, na tych gorczańskich wzgórzach, tutaj, na tych gorczańskich polanach. I Niemcy bali się tutaj zapuszczać.
Z dumą dzisiaj mieszkańcy i historia nazywają to miejsce Wolną Republiką Ochotnicką. Tak, Niemcy nazywali to bandycką wsią. Może trochę z pogardy, ale w istocie też i ze strachu. Bo bali się tutaj po prostu przybywać i bali się przyjeżdżać, i bali się jechać tam, w górę, gdzie dzisiaj jest Górna Ochotnica, bo to w ogóle była dla nich ziemia, na której postawienie nogi przez Niemca oznaczało śmierć. Partyzanci – tak. Ale nie byłoby tutaj partyzantów i nie przetrwałby żaden oddział, gdyby nie Państwo, gdyby nie mieszkańcy tej ziemi, gdyby nie górale, dla których wolność i ojczyzna były cenniejsze i silniejsze niż strach przed niemieckim okupantem. I dlatego nieustannie wspierali partyzantów. I dlatego te oddziały mogły tutaj być, mogły tutaj istnieć. Bo nikt na nich nie donosił i cały czas od mieszkańców otrzymywały pomoc.
Przecież oczywistą sprawą jest, że te oddziały partyzanckie – liczące tutaj, w okolicy, cały czas kilkuset partyzantów – nie mogły się wyżywić same. Musiały dostawać codzienne zasoby, codzienną aprowizację nie od kogo innego, tylko właśnie od Waszych rodziców, od Waszych dziadków i pradziadków. Tak, to była Wolna Republika Ochotnicka dlatego właśnie, że oni tego chcieli. I to dla mnie – jako Prezydenta Rzeczypospolitej – jest najważniejsze, i to dla mnie jest największym powodem do dumy. Że oprócz tego, co wycierpieli tutaj mieszkańcy Ochotnicy, Podhala i całego regionu, w istocie nigdy się nie poddali i zawsze niezłomnie trwali przy swoim, przy wolności i przy ojczyźnie.
Tak, stoimy tutaj, pod tym pomnikiem, często nazywanym Ochotnicką Nike, na którym jest ta bardzo młoda dziewczyna z dzieckiem. Bo Marysia Kawalec miała zaledwie 20 lat. Niedawno wyszła za mąż i zanim rzuciła się do ucieczki, zabito jej męża – młodziutkiego chłopaka. Zastrzelono go tak samo, jak zamordowano tego dnia 50, a jak niektórzy mówią – ponad 50 mieszkańców Ochotnicy. Tak, dokładnie tutaj, w tej okolicy, jak okiem sięgnąć realizowana była ta pacyfikacja – brutalna, w dzień wigilijny, poprzedzona dzień wcześniej działaniami pacyfikacyjnymi tam, kawałeczek niżej, w Tylmanowej na rzece i obok. Tam spalono wtedy pierwsze domy, tam zginęli pierwsi mieszkańcy.
Ale prawdziwa groza przyszła dopiero następnego dnia, kiedy oni przyjechali tutaj dokładnie specjalnie po to, żeby zabijać z wściekłości, z zemsty, z nienawiści i z okrucieństwa – w Wigilię. Oni dobrze wiedzieli, co to za dzień i co to za moment. Oni dobrze wiedzieli, że ludzie nie będą gotowi ani się bronić, ani uciekać. Bo się szykowali do tego niezwykłego w każdym roku wydarzenia, jakim jest moment, w którym rodzina siada przy wigilijnym stole. A przecież już za kilka godzin przy pierwszej gwiazdce właśnie to mieli zrobić.
I dlatego może tak łatwo było ich wtedy napaść, w tym szczególnym, niezwykłym momencie, kiedy zarówno tutaj mieszkańcy Ochotnicy, jak i partyzanci pogrążeni byli w przygotowaniach do tego wielkiego rodzinnego wydarzenia. Tamtego dnia ich zamordowano. Spalono tutaj kilkadziesiąt gospodarstw. Ludzie skrwawieni zostali bez domów, bez dobytku, z niczym, ciesząc się w istocie, że w ogóle przeżyli, że są w stanie odnaleźć swoich najbliższych. Bo przecież Marysię odnaleziono dopiero następnego dnia zamarzniętą razem z dzieciątkiem.
To właśnie ich pamięć dzisiaj czcimy. Na dwa dni przed naszą zbliżającą się Wigilią Bożego Narodzenia, przy której jak co roku zasiądziecie tutaj dookoła we wszystkich domach, we wszystkich gospodarstwach po to, by zrealizować ją spokojnie, i po to, by razem usiąść, by razem zjeść wigilijną wieczerzę i by razem się modlić. A potem pójdziecie na pasterkę – jak co roku. Ale myślę, że tak jak co roku też będziecie o nich pamiętać – nie mam co do tego żadnych wątpliwości, bo zawsze pamiętaliście i zawsze wspominaliście. I także i ja wielokrotnie patrzyłem na ten pomnik, kiedy tutaj przyjeżdżałem w czasach, kiedy nigdy jeszcze nie myślałem, że będę Prezydentem Rzeczypospolitej. Chcę powiedzieć, że zawsze z dumą na Państwa patrzyłem, dlatego że Ochotnica jest, była i będzie symbolem wolnej, niepodległej, suwerennej Polski, która się nie poddawała nawet w najgorszych okolicznościach.
I nie poddała się także i wtedy mimo tej straszliwej straty, która do tej pory jest niezabliźnioną raną w wielu rodzinach. Mimo ponad tych 50 bestialsko zamordowanych. Mimo tragedii, mimo spalenia, mimo tego, że hitlerowcy włączyli Ochotnicę do tego wielkiego żałobnego konduktu spacyfikowanych polskich wsi za Michniowem, Wanatami, wśród jednej z największych w historii II wojny światowej pacyfikacji i najbardziej bezczelnie brutalnych, bestialskich, okrutnych w swojej istocie. Właśnie poprzez to, że uczynili ją „Krwawą Wigilią” na zawsze w historii tego miejsca – nieprzypadkowego, bo wiele miast w Polsce nie ma takiej historii jak ta wieś i jej przysiółki. Wieś istniejąca tutaj od 1416 roku, odkąd król Władysław Jagiełło lokował ją po to, by tutaj trwała i by tutaj mieszkały kolejne pokolenia ludzi tej ziemi – górali. Dziękuję Wam za to, że przez wszystkie pokolenia jesteście tutaj, na ojcowiźnie, i że pielęgnujecie tradycje – także zawsze wolnej, suwerennej, niepodległej Polski.
I że Polska zawsze mogła na Was liczyć. Wtedy, kiedy trzeba było za nią walczyć, ale także wtedy, kiedy trzeba wychowywać i pamiętać. A może przede wszystkim wtedy, kiedy trzeba stać przy jej najważniejszych wartościach, które właśnie powodują to, że trwa od stuleci. I nawet wtedy, kiedy wymazują ją z mapy, to wraca właśnie dlatego, że zawsze jest w sercach, zwłaszcza tych najbardziej zatwardziałych. Tak jak zatwardziałe są serca górali – w wartościach, w Bogu, przy rodzinie i przy ojczyźnie. Taka Ochotnica była, taka jest i taka niechaj zawsze będzie – tak jak i cała ta ziemia. Bóg Wam za to zapłać.
I niech ta Wigilia 2024 roku będzie dla Was Wigilią – z jednej strony – pamięci, ale także i dumy z tego, kim jesteście i jacy jesteście od pokoleń. Bóg Wam za to zapłać w imieniu całej Rzeczypospolitej i szczęść Wam Boże.
Cześć i chwała bohaterom! Wieczna pamięć pomordowanym i poległym! Niech pamięć o poległych i zamordowanych mieszkańcach Ochotnicy, mieszkańcach i żołnierzach tej ziemi trwa przez wszystkie pokolenia na zawsze!
Może Cię zainteresować 80. rocznica „Krwawej Wigilii" - pacyfikacji wsi w dolinie Ochotnicy