Szanowny Panie Premierze – Ministrze Obrony Narodowej,
Szanowni Panowie Ministrowie,
Szanowni Państwo Przewodniczący komisji sejmowych i senackich,
Posłowie, Senatorowie,
Czcigodni Ekscelencje – Księża Kapelani, Księże Arcybiskupie, Księże Biskupie,
Szanowni Panie i Panowie Oficerowie, Podoficerowie, Żołnierze,
Wszyscy Przybyli Goście,
Wszyscy Wielce Szanowni Państwo,
także Przedstawiciele naszych sojuszników i korpusu dyplomatycznego, którym za obecność tutaj w tej chwili bardzo dziękuję!
To była wielka wiktoria. Tamta bitwa – zwana Bitwą Warszawską, zwana Cudem nad Wisłą – która zaczęła się w nocy, ze świtaniem 15 sierpnia 1920 roku. W sytuacji nie „wydawałoby się”, tylko w sytuacji po prostu beznadziejnej. Wielka bitwa, która zakończyła się spektakularnym, niezwykłym – dlatego często nazywana jest właśnie Cudem nad Wisłą – zwycięstwem polskich wojsk. Czasem podkreślamy: milionowej polskiej armii, na którą składało się całe polskie społeczeństwo; do której wzywał m.in. Wincenty Witos, także jako Premier Rządu Obrony Narodowej, wszystkich: z wielkich miast, z małych wiosek – wszystkich. Żeby stanąć w obronie ojczyzny przed bolszewizmem. Żeby – jak się okazało – stanąć także do obrony przed bolszewizmem Europy i świata.
Ten wielki czyn zbrojny okazał się skuteczny. Coś, co wydawało się niemożliwe, w co już wielu chyba nie wierzyło, jednak dzięki męstwu polskich żołnierzy i przenikliwości, mądrości dowódców, dzięki determinacji i odwadze wszystkich obrońców naszej ojczyzny na czele z Marszałkiem Józefem Piłsudskim, ale także właśnie Wincentym Witosem – a więc nie tylko wojsko, ale także i ta część cywilna naszego społeczeństwa – co zostało dokonane. Także – jak wierzymy – dzięki niezwykłej opiece Opatrzności nad naszą świeżo odrodzoną wtedy po 123 latach zaborów ojczyzną. Polski żołnierz to wywalczył.
Polski żołnierz to wywalczył, płacąc tylko w tamtej bitwie – w Bitwie Warszawskiej – cenę 4,5 tys. poległych, 10 tys. zaginionych, prawie 22 tys. rannych żołnierzy. Tę cenę tutaj i na innych naszych cmentarzach w Warszawie i wokół Warszawy widać do dzisiaj. Pochylamy się nad nią. To jest cena wolności. To jest cena niepodległości. To jest cena przetrwania.
Dziękuję Panu Premierowi, Ministrowi Obrony Narodowej – jako szefowi Resortu Obrony Narodowej – za organizację tej uroczystości. Dla mnie osobiście ogromnie ważnej, od kiedy jestem tutaj z Państwem 10 lat. Ona jest bardzo specyficzna, ta uroczystość. Jeżeli ktoś popatrzy – najwięcej jest tutaj żołnierzy. Mieszkańców Warszawy, gości, którzy przyszli tutaj, na cmentarz Powązkowski, na tę kwaterę, zwykle jest stosunkowo niewielu w porównaniu z liczbą żołnierzy, którzy tutaj przychodzą, by oddać hołd swoim poprzednikom – tym, którzy wtedy stanęli do obrony ojczyzny, i tym, którzy polegli w tamtej wielkiej bitwie. Dziękuję za to ogromnie.
Mogę w jakimś sensie powiedzieć, że mam takie poczucie – jako zwierzchnik sił zbrojnych – że to jest niezwykle intymne wydarzenie, jakby niemal wewnętrzne wydarzenie Wojska Polskiego poprzedzające każdorocznie ten dzień wiktorii warszawskiej. Który w istocie zaczyna się tutaj tego wieczoru, 14 sierpnia, od modlitwy i oddania w milczeniu hołdu poległym koleżankom i kolegom, poległym obrońcom ojczyzny – tym, którzy nas poprzedzali.
To jest niezwykle ważne, że polski żołnierz tutaj co roku przychodzi, żeby zobaczyć, co to oznacza „służyć ojczyźnie”. Żeby zobaczyć, jaka może być cena tej służby i jaka czasem musi być cena tej służby wtedy, kiedy rzeczywiście trzeba stanąć do walki, czyli w istocie do tego, do czego żołnierz jest przeznaczony i do czego żołnierz tak naprawdę ma w sobie powołanie, zwłaszcza jeżeli jest ochotnikiem. A wiemy o tym, jak wiele tysięcy ochotników poległo w czasie tamtej bitwy i tamtej wojny, która wówczas niszczyła polską ziemię.
Zakończyło się to wszystko wielkim zwycięstwem. Zakończyło się to wszystko wpisaniem tamtego wydarzenia i bohaterstwa polskiego żołnierza do annałów historii europejskiej i światowej, zapisanego wśród jednych z najważniejszych bitew w dziejach świata – bitew zwycięskich. Bitew, które – jak się często podkreśla – obroniły chrześcijaństwo przed nawałą komunizmu, przed sowieckim szaleństwem, które miało być niesione poprzez Polskę dalej, do Berlina, jako wielka rewolucja. I dalej, dalej, aż do oceanu.
Polski żołnierz to zatrzymał. Polski żołnierz swoim bohaterstwem, ale i swoją ofiarą. Polska rodzina to zatrzymała, z której ten żołnierz wyszedł i w której został wychowany, i która niejednokrotnie potem opłakiwała jego zwłoki. A czasem tylko jego pamięć, kiedy był wśród tych tysięcy nieznanych. Na iluś tutaj grobach napisane jest „żołnierz nieznany”, „żołnierz polski”. Pochylamy głowy nad bohaterstwem tamtych żołnierzy.
Ale to jest pamięć, która buduje. Takie jest jej zadanie. Bo ona także buduje morale. Że choć cena wolności była wysoka, to jednak się udało. I że nigdy nikt nie powiedział, że nie było warto. Nikt nie przywróci żołnierzom życia. Jakże trudno pogodzić się z tym, że mieli po 25 lat, 19 lat, 23 lata, a czasem 34. Że czasem w domu czekały dzieci – wcale nie maleńkie, tylko świadome. Czekały na powrót taty, którego nie było. Bo tata poległ, oddał życie za ojczyznę.
Dzisiaj patrzymy na te groby także ze świadomością, że w istocie wolność i niepodległość nie są nam dane raz na zawsze. Tak jak widzimy, że nie były dane raz na zawsze naszym sąsiadom z Ukrainy, którzy dzisiaj giną na frontach w walce z kolejną rosyjską nawałą i z kolejnymi pokoleniami rosyjskiego najeźdźcy. Że żołnierz może polec, tak jak giną codziennie żołnierze na tamtym froncie. Te setki tysięcy, które już poległy od początku tej wojny.
Tak jak brutalna świadomość śmierci naszego żołnierza – sierżanta Mateusza Sitka – na granicy. Na polskiej granicy. Zabitego w jej obronie w czasie służby, w czasie wykonywania zadań, obowiązków, które chciał wykonać najlepiej jak umiał. Oddał swoje życie. Ale idąc tam, w jakimś sensie je poświęcił. Tak jak każdy żołnierz poświęca w jakimś sensie swoje życie, idąc pełnić służbę wojskową i decydując się stanąć w obronie ojczyzny w sytuacji, jeżeli będzie taka potrzeba.
Oddając hołd Waszym poległym poprzednikom w przeddzień Święta Wojska Polskiego, dziękuję Wam za to z całego serca. Tak jak nieprzerwanie dziękujemy naszymi modłami za ich dusze tym, którzy wtedy polegli, tym, którzy później pomarli – tak i Wam dziękujemy za to, że mając pełną tego świadomość, bo przychodzicie tutaj co roku po to właśnie, żeby tę świadomość mieć, służycie ojczyźnie, jesteście tutaj, jesteście gotowi.
Niech żyje Polska! Cześć i chwała bohaterom! Wieczna pamięć poległym! Niech żyje Wojsko Polskie!
Może Cię zainteresować Apel Pamięci w przededniu Święta Wojska Polskiego Obchody Święta Wojska Polskiego List z okazji 104. rocznicy Bitwy Warszawskiej 1920 roku Awanse generalskie w Siłach Zbrojnych RP