Szanowni Państwo Posłowie,
Panie Ministrze,
Wielce Szanowny Panie Wójcie,
Szanowny Panie Przewodniczący,
Czcigodny Księże Kanoniku,
Czcigodni Księża,
Wielce Szanowni Państwo Radni,
Wszyscy Przybyli Goście,
Wójtowie, Burmistrzowie sąsiednich gmin i miast,
Mieszkańcy Zakrzewa,
Mieszkańcy ziemi złotowskiej,
Wszyscy Wielce Szanowni Państwo!
85 lat temu, w 1939 roku, na kilka miesięcy przed wybuchem II wojny światowej, 21 kwietnia w Berlinie zmarł ks. dr Bolesław Domański po długich latach wytrwałej, sumiennej i niezwykle oddanej służbie Bogu i Polsce, i Polakom, i polskości. Tutaj, na tej ziemi, którą nazywają Krajna, bo od stuleci leży na skraju Kujaw, Wielkopolski i Pomorza. Bo często w historii przechodziła z rąk do rąk, bo była ziemią pograniczy, a w związku z tym – co tu wiele kryć – nie było łatwo na tej ziemi być Polakiem i nie było łatwo na tej ziemi zachować polskość, swoją tradycję i swoją mowę.
W 1772 roku w wyniku rozbiorów ta ziemia znalazła się pod zaborem pruskim. Tak też, w takim stanie politycznym i geograficznym – geograficzno–politycznym, można tak powiedzieć – swoją służbę duszpasterską, ale w gruncie rzeczy także i społeczną, społeczno–organizatorską rozpoczął tutaj ks. dr Bolesław Domański. Przyszedł do parafii Zakrzewo w 1903 roku. Zresztą od samego początku, od dawna już, ale w szczególności właśnie tutaj, prowadził to, co tak charakterystyczne dla działalności polskiej w Wielkopolsce – dla wielkopolskiego ducha.
Prowadził spokojną, konsekwentną pracę organiczną. Nie próbował i nie walczył z bronią w ręku. Był księdzem. Walczył modlitwą, walczył swoim talentem organizatorskim, walczył swoimi głębokimi przekonaniami, wartościami, które w nim były, walczył swoim talentem kaznodziejskim, rozmawiając tutaj, przemawiając i organizując Polaków i polskie życie w Prusach. Pod tym względem był postacią absolutnie wybitną. Zrealizował zadania, które wydawały się na tamte czasy niemożliwe i w które wielu powątpiewało.
Po 14 latach – jak sam mówił – w 1921 roku udało mu się tutaj zbudować i oddać do użytkowania w ręce polskiej wspólnoty Dom Polski – miejsce, gdzie można było się spotykać; miejsce, gdzie właśnie polskość mogła tętnić; miejsce, które stało się także i niewątpliwym symbolem polskości.
Wcześniej, w 1922 roku, doprowadził do powstania Związku Polaków w Niemczech. Ten związek wkrótce uzyskał też swój znak – jakże wymowny, jakże bardzo nawiązujący do Polski i polskości i jakże w tamtym czasie ważny: znak Rodła projektu Pani Janiny Kłopockiej. Znak obrazujący bieg naszej najbardziej rodzinnej, najbardziej rdzennej, najbardziej polskiej rzeki – Wisły. Z oznaczoną historyczną stolicą Rzeczypospolitej – Krakowem. Jako symbol polskości, jako symbol Polaków, jako ten, który miał nas gromadzić. Ale jednocześnie także i w istocie jako ten, który miał stanąć naprzeciwko złowrogiej, faszystowskiej, hitlerowskiej swastyki.
I jakże symboliczne jest to, że brutalna, agresywna i w gruncie rzeczy mordercza swastyka nie przetrwała próby czasu podeptana sprawiedliwie przez ludzi i historię. A Rodło jest. A Rodło jest znakiem, z którego – jako Polacy – jesteśmy dumni, które stanowi symbol rozpoznawalny, które dzisiaj także jest w sercach i na sztandarach Polaków mieszkających w Niemczech. Tak, bo tak jak w tamtym czasie w Prusach, w Niemczech mieszkali Polacy, tak mieszkają i dzisiaj. Dziś szacuje się, że jest tam prawie 900 tys. Polaków i ponad 2 mln ludzi, którzy mają polskie korzenie. W istocie jest to wielka rzesza.
Spokojnie można mówić, że w całej społeczności Republiki Federalnej Niemiec z całą pewnością jest to mniejszość – i to wcale nie mała, bo szacuje się, że druga co do wielkości wśród wszystkich mniejszości, jakie w Niemczech mieszkają. Problem w tym, że do dzisiaj przez Niemcy Federalne nieuznana prawnie za mniejszość i nieciesząca się wszystkimi prawami, które zgodnie z obowiązującym prawem międzynarodowym – w tym prawem europejskim – powinny przysługiwać mniejszości.
To jest dzisiaj takie – można powiedzieć – memento, które pozostawia nam, a zarazem pokazuje nam postać ks. dr. Bolesława Domańskiego. On tutaj niezłomnie prowadził polskie sprawy i sprawy polskości. On tutaj niezłomnie tę Polskę krzewił. A przede wszystkim gruntował – i wśród młodych, i wśród starszych – polskie wartości.
Może Cię zainteresować Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski dla śp. ks. Bolesława DomańskiegoTe jego „Pięć prawd Polaka” przytoczonych tutaj przed chwilą przez Pana Wójta, które tak mocno wypowiedział w czasie zjazdu Kongresu Polaków w Niemczech, który odbył się w Berlinie i który także był jego wielkim sukcesem. Czymś, co – wydawałoby się – w hitlerowskich, faszystowskich Niemczech byłoby nie do zrealizowania. A jednak odbyło się: oficjalnie, legalnie, w Berlinie, spokojnie, bez żadnych zakłóceń. To był bez wątpienia jego wielki sukces.
Postać, której Rzeczpospolita zapomnieć nie może. Postać człowieka, który tak bardzo mocno był związany ze swoją tradycją narodową, wiarą i ziemią, że kiedy proponowano mu – gdy nie udało się tej części Krajny wcielić do Polski w latach 1918–1919, kiedy kształtowały się granice Rzeczypospolitej, tej drugiej, odrodzonej Rzeczypospolitej – powiedział: „Nie, nie wyprowadzę się stąd. Nie, nie porzucę mieszkających tutaj moich rodaków, Polaków. Nie, nie porzucę mojej parafii Marii Magdaleny, w której przez tyle lat realizuję swoją służbę kapłańską. Nie przyjmę nawet wyższego stanowiska w hierarchii kościelnej w Toruniu po to, by żyć i mieszkać w granicach Polski. Tu jest moja ojczyzna i tu jest moja ojcowizna. I moim obowiązkiem – jako Polaka – jest pozostać na swoim. Bo to jest nasze”. Tak mówił i tak robił.
To jego wspaniała, chwalebna postawa, która stała się przykładem i wzorem – śmiało można powiedzieć – dla wielu Polaków także i później, kiedy w wyniku zmian granicznych, choćby tych, które były następstwem II wojny światowej, pozostali poza granicami, a ich rodziny są tam do dzisiaj, pozostały na ojcowiźnie. Zdarza mi się – wcale nie rzadko – tak samo jak i mojej małżonce, być przy nich po to, żeby podziękować, że pozostali na swoim, czasem dzisiaj bardzo daleko od aktualnych granic Rzeczypospolitej. I cały czas kultywują nasze wartości, naszą mowę, naszą tradycję – kultywują polskość.
Cieszę się, że czynią to często także i w ramach dzisiaj naszej europejskiej wspólnoty, Unii Europejskiej, gdzie cieszą się dzięki życzliwości władz tych państw – choćby nasi rodacy na Bukowinie w Rumunii – swoimi prawami, życzliwością i dobrym traktowaniem, mając także swoich przedstawicieli w parlamencie.
To właśnie – śmiało można powiedzieć – ks. dr Bolesław Domański był wzorem takiej spokojnej, konsekwentnej działalności organizacyjnej, stowarzyszeniowej, ale także i gospodarczej, powiedzielibyśmy dzisiaj: biznesowej. Bo przecież zasiadał w radach nadzorczych banków, różnych wspólnot, organizował kółka rolnicze. Robił wszystko, by zarówno polskość, jak i polska społeczność na tej ziemi były najsilniejsze.
Dziękuję Państwu za to, że – jako Prezydent Rzeczypospolitej – mogłem ten order nadać i przekazać: Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski. Orderu Odrodzenia Polski – jakże to symboliczne w szczególności dla tej właśnie postaci. Najwyższe odznaczenie najwyższej klasy w skali Orderów Odrodzenia Polski.
Dziękuję przedstawicielom Państwa – przedstawicielom społeczności lokalnej – panom, na których ręce ten order przed chwilą przekazałem; w szczególności Panu Stanisławowi Pawełkowi za nieustanne, od lat, spokojne zabieganie o to, by takie właśnie w skali jedno z najwyższych polskich odznaczeń zostało temu wybitnemu Polakowi i duchownemu przyznane.
To symbol podziękowania ze strony Rzeczypospolitej, który – prosiłem przed momentem – żeby panowie przyjęli nie tylko jako odznaczenie dla człowieka, który był krzewicielem i który umacniał polskość na tej ziemi; nie tylko dla księdza patrona. O, jakże szerokie to jest pojęcie i jakże ważne. Ale jako symbol także i dla wszystkich tych Polaków, którzy tutaj mieszkają. W szczególności tych, którzy mieszkają tutaj od pokoleń, w szczególności tych, którzy przez pokolenia – także w czasach, kiedy on tutaj żył – umieli tę polskość zachować i przechować.
Wieczna pamięć i wieczna wdzięczność od Rzeczypospolitej i narodu polskiego ks. dr. Bolesławowi Domańskiemu! Ale nie tylko – wieczna wdzięczność także Państwa rodzinom, Państwa przodkom i Państwu za pamięć i za bohaterstwo najtrudniejszych czasów, za które później, w czasie II wojny światowej, niejednokrotnie trzeba było zapłacić życiem, jako rozstrzelany, zakatowany czy zamordowany w obozach koncentracyjnych. Taka była ostatnia droga wielu tych, którzy tutaj o polskość dbali i o polskość walczyli.
Cześć i chwała bohaterom! Wieczna pamięć poległym i pomordowanym! Niech żyje Polska! Niech żyją Polacy na całym świecie – w kraju i poza granicami!