Menu rozwijane

04 czerwca 2024

Szanowni Państwo Posłowie,
Panie Ministrze,
Wielce Szanowny Panie Wójcie, 
Szanowny Panie Przewodniczący, 
Czcigodny Księże Kanoniku, 
Czcigodni Księża, 
Wielce Szanowni Państwo Radni, 
Wszyscy Przybyli Goście, 
Wójtowie, Burmistrzowie sąsiednich gmin i miast, 
Mieszkańcy Zakrzewa, 
Mieszkańcy ziemi złotowskiej, 
Wszyscy Wielce Szanowni Państwo!

85 lat temu, w 1939 roku, na kilka miesięcy przed wybuchem II wojny światowej, 21 kwietnia w Berlinie zmarł ks. dr Bolesław Domański po długich latach wytrwałej, sumiennej i niezwykle oddanej służbie Bogu i Polsce, i Polakom, i polskości. Tutaj, na tej ziemi, którą nazywają Krajna, bo od stuleci leży na skraju Kujaw, Wielkopolski i Pomorza. Bo często w historii przechodziła z rąk do rąk, bo była ziemią pograniczy, a w związku z tym – co tu wiele kryć – nie było łatwo na tej ziemi być Polakiem i nie było łatwo na tej ziemi zachować polskość, swoją tradycję i swoją mowę.

W 1772 roku w wyniku rozbiorów ta ziemia znalazła się pod zaborem pruskim. Tak też, w takim stanie politycznym i geograficznym – geograficzno–politycznym, można tak powiedzieć – swoją służbę duszpasterską, ale w gruncie rzeczy także i społeczną, społeczno–organizatorską rozpoczął tutaj ks. dr Bolesław Domański. Przyszedł do parafii Zakrzewo w 1903 roku. Zresztą od samego początku, od dawna już, ale w szczególności właśnie tutaj, prowadził to, co tak charakterystyczne dla działalności polskiej w Wielkopolsce – dla wielkopolskiego ducha.

Prowadził spokojną, konsekwentną pracę organiczną. Nie próbował i nie walczył z bronią w ręku. Był księdzem. Walczył modlitwą, walczył swoim talentem organizatorskim, walczył swoimi głębokimi przekonaniami, wartościami, które w nim były, walczył swoim talentem kaznodziejskim, rozmawiając tutaj, przemawiając i organizując Polaków i polskie życie w Prusach. Pod tym względem był postacią absolutnie wybitną. Zrealizował zadania, które wydawały się na tamte czasy niemożliwe i w które wielu powątpiewało.

Po 14 latach – jak sam mówił – w 1921 roku udało mu się tutaj zbudować i oddać do użytkowania w ręce polskiej wspólnoty Dom Polski – miejsce, gdzie można było się spotykać; miejsce, gdzie właśnie polskość mogła tętnić; miejsce, które stało się także i niewątpliwym symbolem polskości.

Wcześniej, w 1922 roku, doprowadził do powstania Związku Polaków w Niemczech. Ten związek wkrótce uzyskał też swój znak – jakże wymowny, jakże bardzo nawiązujący do Polski i polskości i jakże w tamtym czasie ważny: znak Rodła projektu Pani Janiny Kłopockiej. Znak obrazujący bieg naszej najbardziej rodzinnej, najbardziej rdzennej, najbardziej polskiej rzeki – Wisły. Z oznaczoną historyczną stolicą Rzeczypospolitej – Krakowem. Jako symbol polskości, jako symbol Polaków, jako ten, który miał nas gromadzić. Ale jednocześnie także i w istocie jako ten, który miał stanąć naprzeciwko złowrogiej, faszystowskiej, hitlerowskiej swastyki.

I jakże symboliczne jest to, że brutalna, agresywna i w gruncie rzeczy mordercza swastyka nie przetrwała próby czasu podeptana sprawiedliwie przez ludzi i historię. A Rodło jest. A Rodło jest znakiem, z którego – jako Polacy – jesteśmy dumni, które stanowi symbol rozpoznawalny, które dzisiaj także jest w sercach i na sztandarach Polaków mieszkających w Niemczech. Tak, bo tak jak w tamtym czasie w Prusach, w Niemczech mieszkali Polacy, tak mieszkają i dzisiaj. Dziś szacuje się, że jest tam prawie 900 tys. Polaków i ponad 2 mln ludzi, którzy mają polskie korzenie. W istocie jest to wielka rzesza.

Spokojnie można mówić, że w całej społeczności Republiki Federalnej Niemiec z całą pewnością jest to mniejszość – i to wcale nie mała, bo szacuje się, że druga co do wielkości wśród wszystkich mniejszości, jakie w Niemczech mieszkają. Problem w tym, że do dzisiaj przez Niemcy Federalne nieuznana prawnie za mniejszość i nieciesząca się wszystkimi prawami, które zgodnie z obowiązującym prawem międzynarodowym – w tym prawem europejskim – powinny przysługiwać mniejszości.

To jest dzisiaj takie – można powiedzieć – memento, które pozostawia nam, a zarazem pokazuje nam postać ks. dr. Bolesława Domańskiego. On tutaj niezłomnie prowadził polskie sprawy i sprawy polskości. On tutaj niezłomnie tę Polskę krzewił. A przede wszystkim gruntował – i wśród młodych, i wśród starszych – polskie wartości.

Może Cię zainteresować Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski dla śp. ks. Bolesława Domańskiego

Te jego „Pięć prawd Polaka” przytoczonych tutaj przed chwilą przez Pana Wójta, które tak mocno wypowiedział w czasie zjazdu Kongresu Polaków w Niemczech, który odbył się w Berlinie i który także był jego wielkim sukcesem. Czymś, co – wydawałoby się – w hitlerowskich, faszystowskich Niemczech byłoby nie do zrealizowania. A jednak odbyło się: oficjalnie, legalnie, w Berlinie, spokojnie, bez żadnych zakłóceń. To był bez wątpienia jego wielki sukces.

Postać, której Rzeczpospolita zapomnieć nie może. Postać człowieka, który tak bardzo mocno był związany ze swoją tradycją narodową, wiarą i ziemią, że kiedy proponowano mu – gdy nie udało się tej części Krajny wcielić do Polski w latach 1918–1919, kiedy kształtowały się granice Rzeczypospolitej, tej drugiej, odrodzonej Rzeczypospolitej – powiedział: „Nie, nie wyprowadzę się stąd. Nie, nie porzucę mieszkających tutaj moich rodaków, Polaków. Nie, nie porzucę mojej parafii Marii Magdaleny, w której przez tyle lat realizuję swoją służbę kapłańską. Nie przyjmę nawet wyższego stanowiska w hierarchii kościelnej w Toruniu po to, by żyć i mieszkać w granicach Polski. Tu jest moja ojczyzna i tu jest moja ojcowizna. I moim obowiązkiem – jako Polaka – jest pozostać na swoim. Bo to jest nasze”. Tak mówił i tak robił.

To jego wspaniała, chwalebna postawa, która stała się przykładem i wzorem – śmiało można powiedzieć – dla wielu Polaków także i później, kiedy w wyniku zmian granicznych, choćby tych, które były następstwem II wojny światowej, pozostali poza granicami, a ich rodziny są tam do dzisiaj, pozostały na ojcowiźnie. Zdarza mi się – wcale nie rzadko – tak samo jak i mojej małżonce, być przy nich po to, żeby podziękować, że pozostali na swoim, czasem dzisiaj bardzo daleko od aktualnych granic Rzeczypospolitej. I cały czas kultywują nasze wartości, naszą mowę, naszą tradycję – kultywują polskość.

Cieszę się, że czynią to często także i w ramach dzisiaj naszej europejskiej wspólnoty, Unii Europejskiej, gdzie cieszą się dzięki życzliwości władz tych państw – choćby nasi rodacy na Bukowinie w Rumunii – swoimi prawami, życzliwością i dobrym traktowaniem, mając także swoich przedstawicieli w parlamencie.

To właśnie – śmiało można powiedzieć – ks. dr Bolesław Domański był wzorem takiej spokojnej, konsekwentnej działalności organizacyjnej, stowarzyszeniowej, ale także i gospodarczej, powiedzielibyśmy dzisiaj: biznesowej. Bo przecież zasiadał w radach nadzorczych banków, różnych wspólnot, organizował kółka rolnicze. Robił wszystko, by zarówno polskość, jak i polska społeczność na tej ziemi były najsilniejsze.

Dziękuję Państwu za to, że – jako Prezydent Rzeczypospolitej ­– mogłem ten order nadać i przekazać: Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski. Orderu Odrodzenia Polski – jakże to symboliczne w szczególności dla tej właśnie postaci. Najwyższe odznaczenie najwyższej klasy w skali Orderów Odrodzenia Polski.

Dziękuję przedstawicielom Państwa – przedstawicielom społeczności lokalnej – panom, na których ręce ten order przed chwilą przekazałem; w szczególności Panu Stanisławowi Pawełkowi za nieustanne, od lat, spokojne zabieganie o to, by takie właśnie w skali jedno z najwyższych polskich odznaczeń zostało temu wybitnemu Polakowi i duchownemu przyznane.

To symbol podziękowania ze strony Rzeczypospolitej, który – prosiłem przed momentem – żeby panowie przyjęli nie tylko jako odznaczenie dla człowieka, który był krzewicielem i który umacniał polskość na tej ziemi; nie tylko dla księdza patrona. O, jakże szerokie to jest pojęcie i jakże ważne. Ale jako symbol także i dla wszystkich tych Polaków, którzy tutaj mieszkają. W szczególności tych, którzy mieszkają tutaj od pokoleń, w szczególności tych, którzy przez pokolenia – także w czasach, kiedy on tutaj żył – umieli tę polskość zachować i przechować.

Wieczna pamięć i wieczna wdzięczność od Rzeczypospolitej i narodu polskiego ks. dr. Bolesławowi Domańskiemu! Ale nie tylko – wieczna wdzięczność także Państwa rodzinom, Państwa przodkom i Państwu za pamięć i za bohaterstwo najtrudniejszych czasów, za które później, w czasie II wojny światowej, niejednokrotnie trzeba było zapłacić życiem, jako rozstrzelany, zakatowany czy zamordowany w obozach koncentracyjnych. Taka była ostatnia droga wielu tych, którzy tutaj o polskość dbali i o polskość walczyli.

Cześć i chwała bohaterom! Wieczna pamięć poległym i pomordowanym! Niech żyje Polska! Niech żyją Polacy na całym świecie – w kraju i poza granicami!