Agata Konarska, TVP: Pod honorowym patronatem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej trwa siódma edycja Kongresu 590 – Kongresu, który odbywa się pod hasłem „Łączymy wszystkich”. A gościem studia kongresowego jest Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Pan Andrzej Duda. Witam serdecznie, Panie Prezydencie.
Prezydent RP Andrzej Duda: Dzień dobry, Pani Redaktor. Witam bardzo serdecznie naszych widzów.
Panie Prezydencie, jesienna odsłona Kongresu 590 odbywa się w Rzeszowie – można by rzec – tradycyjnie, ale inaczej niż w roku ubiegłym. Nie spotykamy się w Centrum Wystawienniczo–Kongresowym pod Rzeszowem, w Jasionce, tylko tu, w Uniwersytecie Rzeszowskim. Bo spotykamy się w innej rzeczywistości. Jak przez ten rok zmieniło się Podkarpacie? Jak wojna zmieniła Polskę i Europę?
No tak, już po raz siódmy Kongres 590 jest tutaj, w Rzeszowie, na Podkarpaciu. A wczoraj była to już 20. edycja Prezydenckich Nagród Gospodarczych. Bardzo się cieszę, że mogłem je wręczyć, za co też jestem wdzięczny Uniwersytetowi Rzeszowskiemu, w którego gościnnych murach w tej chwili się znajdujemy razem z całym Kongresem. Nie możemy być w Jasionce, dlatego że tamtejsze Centrum Wystawienniczo–Kongresowe jest teraz wykorzystywane do innych celów.
Podkarpacie staje na wysokości zadania w trudnym czasie, gdy przybywają tutaj cały czas przecież uchodźcy z Ukrainy; w czasie, w którym toczy się wojna na Ukrainie będąca wynikiem rosyjskiej napaści na ten kraj. Podkarpacie – śmiało można powiedzieć – zdało egzamin, tak jak i cała Polska, jak wszyscy nasi rodacy. Mieszkańcy Podkarpacia, Rzeszowa pierwsi otwarli swoje domy, otwarli swoje serca dla przybyszów, dla uchodźców z Ukrainy. I to się cały czas dzieje.
A z drugiej strony, właśnie tędy, poprzez Podkarpacie, poprzez Rzeszów biegnie cały czas, nieustannie pomoc dla Ukrainy we wszelkich jej formach – i humanitarna, i różnego rodzaju rzeczowa, i także militarna. Więc jest to na pewno szczególny moment dla Polski, ale przede wszystkim właśnie dla Podkarpacia, dla Rzeszowa, dla tego rejonu.
Ale chcę bardzo mocno podkreślić, że mimo wszystko toczy się tutaj normalne życie, że normalnie rozwija się też gospodarka, że uczelnia pracuje, że wszystko odbywa się, tak jak powinno się odbywać. A więc w tej chwili jest to pewna dodatkowa rola – rola pomocowa, wsparcia dla Ukrainy i Ukraińców. To jest rola dodatkowa, którą Podkarpacie, Rzeszów i mieszkańcy tego regionu przyjęli na siebie – natomiast nadal normalnie działają, normalnie pracują. Firmy z Podkarpacia, także z Rzeszowa, brały udział w tej edycji Nagrody Prezydenckiej, były wśród finalistów, rozwijają się dynamicznie. Krótko mówiąc: wszystko działa – i tak powinno być.
Mimo to wojna na Ukrainie ma ogromny wpływ na otaczającą nas rzeczywistość i na życie Polaków w Polsce, ale też na całą Europę. Jak to wszystko się zmienia?
No zmienia się. Trudno nie dostrzec tego, że się zmienia... To są nowe dodatkowe obciążenia, to są teraz też nowe działania przygotowawcze tutejszych władz – mówię o władzach regionalnych, mówię o władzach wojewódzkich, mówię także o władzach miejskich.
Zbliża się okres zimowy. Dzisiaj za oknem śnieg. Po wczorajszym dniu właściwie drugi śnieg tutaj w tym roku. Więc widać, że przychodzi już prawdziwy chłód, prawdziwa zima. Ale ona przychodzi też na wschodzie, też na zniszczonej rosyjskimi bombami, rakietami Ukrainie, gdzie w ostatnim czasie zwłaszcza właśnie infrastruktura energetyczna jest przez Rosjan brutalnie niszczona, burzona. W wielu przypadkach Ukraińcy nie będą mieli czym ogrzać swoich domów, mieszkań, nie będą mieli ciepłej wody. W wielu przypadkach w ogóle nie będą mieli wody, czynnej kanalizacji. Prawdopodobnie nowa fala uchodźców napłynie do Polski.
Jesteśmy na to przygotowani, Panie Prezydencie?
Te przygotowania tutaj w tej chwili trwają – o tym też rozmawiałem wczoraj z Marszałkiem Województwa Podkarpackiego, Panem Ortylem. Dzisiaj też rozmawialiśmy już na ten temat. To wszystko się dzieje. Musi się dziać.
Ale z drugiej strony toczy się też – podkreślam – normalne życie, prowadzona jest normalna działalność gospodarcza, przedsiębiorcy działają. To wszystko musi być połączone. Państwo polskie musi normalnie funkcjonować. I to, że i społeczeństwo, i tutejszy biznes, i władze zdają ten egzamin, jest też bardzo ważnym pokazem ich odpowiedzialności. Jestem im za to ogromnie wdzięczny.
O kondycji polskich przedsiębiorców, o biznesie, o gospodarce już za chwilę porozmawiamy. Chciałam jeszcze zapytać o to, co wydarzyło się kilka dni temu w Przewodowie, bo to szczególnie dotyczy mieszkańców wschodniej Polski, pytań, które się pojawiają. Jak Pan z perspektywy tych kilku dni ocenia to, co się wydarzyło? Jakie wnioski dla bezpieczeństwa państwa, dla bezpieczeństwa Polaków?
Wszystko wskazuje na to, wszystkie dane, które mamy do tej pory… Chcę bardzo mocno podkreślić, bo w przestrzeni medialnej pojawiają się różne informacje, niestety – w wielu przypadkach kompletnie zafałszowane. Przykre jest to, że w wielu przypadkach jest to również najzwyklejsza konfabulacja nieodpowiedzialnych ludzi. Prosiliśmy, żeby zachować powagę w tej sytuacji.
Politycy umieją stanąć na wysokości zadania po wszystkich stronach sceny politycznej – chcę to bardzo mocno podkreślić. To było bardzo wyraźnie widać przedwczoraj na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego. Widać to też bardzo wyraźnie w mediach przez te ostatnie dni, że właśnie politycy – niezależnie od tego, jak żarliwe dyskusje prowadzą na co dzień – w tych sprawach zachowują się w sposób niezwykle odpowiedzialny.
Najprawdopodobniej był to – niestety – nieszczęśliwy wypadek. Trwa zmasowany atak rosyjski na Ukrainę, brutalny. Rosja jest odpowiedzialna za tę wojnę i Rosja jest odpowiedzialna za wszystkie nieszczęścia, które z tej wojny wynikają. W ostatnich dniach wynikło z tej wojny nieszczęście także dla nas. Dwie rodziny – nasze, polskie – straciły swoich najbliższych właśnie w Przewodowie. Niestety, spadła rakieta. Najprawdopodobniej był to właśnie nieszczęśliwy wypadek. 6 km od naszej granicy, ale już na polskim terytorium.
Czy dało się ją zatrzymać? Nie, nie dało się jej zatrzymać. Taka jest prawda. Żadne państwo na świecie nie dysponuje takim systemem obrony, który chroniłby całe terytorium tego państwa, zwłaszcza w tak niewielkiej odległości od granicy, jeżeli nie ma tam obiektów strategicznych, krytycznych, które są w szczególny sposób chronione.
A to był po prostu stary PGR, dawne państwowe gospodarstwo rolne, w którym znajdowała się waga. Do tej wagi przyjechali pracownicy, żeby zważyć ziarno. Był mężczyzna, który obsługiwał wagę, i był mężczyzna, który przyjechał traktorem z ziarnem. Postawili ziarno na wadze i w tym momencie jak grom z jasnego nieba uderzyła rakieta. Niestety, obaj mężczyźni zginęli.
Dla tej społeczności lokalnej, dla rodzin jest to olbrzymia tragedia. Dla nas wszystkich jest to niesłychanie trudne, niesłychanie przykre, niesłychanie smutne zdarzenie. Tam ten skutek jest porażający. Byłem wczoraj. Rozmawiałem i z rodziną jednego z panów, którzy zginęli, i widziałem społeczność lokalną. Ogromne przygnębienie. No straszne zdarzenie.
Ale powtarzam jeszcze raz: niestety, nieszczęśliwy wypadek. Po prostu nieszczęśliwy wypadek. To nie było celowe działanie, nikt nie celował w to miejsce rakietą. Ta rakieta po prostu tam spadła. Czy to na skutek jakiegoś wewnętrznego uszkodzenia, czy niezadziałania mechanizmów, które powinny zadziałać i ją zneutralizować. Niestety, spadła w tym miejscu. Była to prawdopodobnie rakieta wystrzelona przez ukraińską obronę przeciwrakietową, która miała za zadania zneutralizować rosyjskie rakiety lecące na ukraińskie miasta. Doszło do wypadku. Są to ofiary tej wojny, które w sposób przypadkowy zginęły po naszej stronie.
Takie zdarzenie tylko nam pokazuje, jak straszna jest ta wojna także – a może przede wszystkim – właśnie dla narodu ukraińskiego, który został brutalnie przez Rosjan zaatakowany; gdzie codziennie giną setki ludzi; gdzie w ostatnich dniach na skutek właśnie rosyjskiego ostrzału rakietowego tak wielu ludzi straciło życie. Niestety, stało się to także naszym udziałem.
Powiedział Pan, że nie dało się na to przygotować. Czy to oznacza, że – będąc krajem przyfrontowym – musimy być przygotowani, że taka sytuacja może się powtórzyć?
No niestety, w jakimś sensie musimy być przygotowani na to, że różne sytuacje, wypadki będące skutkiem wojny, która toczy się tam, za granicą, mogą się powtórzyć. Mam nadzieję, że tak nie będzie, i czynimy wszystko, żeby tak się nie działo. Ale tak ja powiedziałem: przed czymś takim, jak tutaj się stało – niestety – nie dało się ochronić.
Jak rozmawiam z wojskowymi, z ekspertami, mówią: „Nie ma szans. 6 km. Nawet żaden system przeciwrakietowy nie przechwyciłby tej rakiety nad naszym terytorium, bo prawdopodobnie by nie zdążył”. Chyba że byłby to specjalnie chroniony punkt strategiczny, który miałby swoją obronę przeciwrakietową, która właśnie cały czas by monitorowała, czy aby dokładnie w tym kierunku, na to miejsce, nie leci rakieta. Więc było praktycznie niemożliwe, żeby zapobiec temu nieszczęściu, w momencie gdy ta rakieta już na to miejsce leciała. No niestety.
Jest nam ogromnie przykro z tego powodu, że tak się stało. Jeszcze raz składam głębokie wyrazy współczucia dla rodzin tych, którzy zginęli, dla całej społeczności lokalnej.
O tym, co wydarzyło się w Polsce, mówił przez ostatnie dni cały świat. Słuchają tego też inwestorzy zagraniczni, słuchają ludzie, którzy być może planowali odwiedzić turystycznie Polskę. Jaki to ma wpływ w takim razie i na te inwestycje zagraniczne, i na turystykę zagraniczną?
Myślę, że to jest tak, że – oczywiście – gdzieś z daleka, ze świata, z drugiej strony globu czy zza oceanu może się wydawać, że praktycznie rzecz biorąc, wojna toczy się tutaj. Bo tych odległości na mapach właściwie nie widać, zwłaszcza na tych, gdzie jest duża skala. Więc to na pewno w jakiś sposób jest znakiem ostrzegawczym dla różnego rodzaju inwestorów. I – niestety – na pewno też cały szereg inwestorów wstrzymuje się z inwestowaniem.
Ale z drugiej strony: to, że wszystko działa, to, że działają władze lokalne i Rzeszów, że pomoc dla Ukrainy idzie tędy cały czas, nieprzerwanie, w sposób bardzo sprawny – to także pokazuje, jak bardzo prężny jest ten region. I to jest także bardzo dobry znak od strony gospodarczej. Paradoksalnie – w tej bardzo trudnej wojennej sytuacji widać, że tutaj wszystko jest poukładane, że tu wszystko biegnie, tak jak powinno; że właśnie gdyby nie sprawność działania lokalnej społeczności, lokalnych władz, lokalnej infrastruktury, to przecież ta pomoc dla Ukrainy nie byłaby możliwa.
Więc – paradoksalnie – również od strony biznesowej, w szczególności na przyszłość, kiedy ta wojna się skończy, Podkarpacie, lokalna społeczność, regionalne władze wystawiają sobie świetną ocenę i pokazują: „Tak, jesteśmy sprawni, jesteśmy prężni, umiemy sobie radzić w najtrudniejszych sytuacjach. W związku z czym dajemy radę. W jakimś sensie dajemy też gwarancję tego, że tym bardziej przecież znakomicie poradzimy sobie, gdy nie będzie tych wszystkich dodatkowych obciążeń”.
Więc tak jak mówię, Kongres odbywa się tutaj, to wszystko się toczy, firmy z Podkarpacia prosperują, wiele z nich radzi sobie znakomicie nawet w tych trudnych warunkach. Uczestniczą w tegorocznej edycji Nagrody Prezydenckiej, są wśród finalistów. Więc życie – mimo tej trudnej sytuacji – toczy się normalnie. I za to jestem wszystkim ogromnie wdzięczny.
Co nam ta 20., jubileuszowa edycja Nagrody Gospodarczej Prezydenta RP powiedziała o kondycji polskich przedsiębiorstw? Już nie tylko w skali regionu, ale całego kraju.
Mówiłem wczoraj w trakcie swojego wystąpienia choćby o tych szacunkach, które dosłownie w ostatnich dniach przedstawiła Komisja Europejska. Wynika z nich, że wzrost gospodarczy w Polsce w najbliższych dwóch latach – choć będzie spadał w przyszłym roku, a później, w 2024 roku, znowu będzie rósł – to on jednak cały czas będzie istotnie wyższy niż w innych krajach, zwłaszcza na zachodzie Europy. Bo będą tam kraje, gdzie ten wzrost gospodarczy będzie nawet ujemny, czyli że go de facto nie będzie.
I to jest dla nas bardzo dobra prognoza, bo to pokazuje, że – chociaż sytuacja ogólnie jest trudna i trudno nie mówić o tym, że jest kryzys; no bo jest kryzys, są szalejące, wzrastające ceny energii, co wynika z rosyjskiej agresji na Ukrainę i brutalnej polityki, którą prowadzi Rosja; że są ogromne trudności gospodarcze – mimo tego nasza gospodarka działa i mimo tego cały czas nadrabiamy dystans w stosunku do Europy Zachodniej. A przecież właśnie do tego dążymy. Chcemy ten dystans nadrobić, chcemy być jednym z bogatych krajów Zachodu, chcemy przede wszystkim, żeby ludziom u nas żyło się tak, jak żyje się w bogatych krajach Zachodu. Mimo trudnych warunków nadrabiamy ten dystans i będziemy go nadrabiali.
Choć prognoza Komisji Europejskiej jest dosyć surowa – bo jest gorsza dla Polski niż to, co przewidywali eksperci choćby z Crédit Agricole; to też niedawno publikowane prognozy – to jednak dane, które przedstawiła Komisja Europejska, są niższe. Bo Crédit Agricole – o ile pamiętam – w przyszłym roku prognozowało wzrost gospodarczy na poziomie 1,2 proc. PKB, a Komisja Europejska tylko 0,7 proc. PKB, więc trochę niżej. Ale mimo wszystko są to cały czas dane, które pokazują, że po pierwsze będzie wzrost – bo jednak będzie, a po drugie, że będzie on wyższy niż w krajach na Zachodzie, co powoduje, że nadrabiamy dystans.
I w całej tej trudnej sytuacji są to dane, na które patrzę z optymizmem. Także na to, że jednak inflacja w – już widocznej – perspektywie dwuletniej będzie bardzo znacząco spadała. Dzisiaj jest ona ogromnie dotkliwa. Ta sama prognoza Komisji Europejskiej przewiduje, że w tym roku będzie to średnio 13,3 proc., a w przyszłym roku 13,8 proc. – według tej prognozy. Ale już w 2024 roku tylko nieco ponad 4 proc., czyli inflacja wkrótce przejdzie w trend spadkowy. Bardzo byśmy tego chcieli.
Bardzo byśmy chcieli, żeby obniżyły się stopy procentowe, bo one dzisiaj bardzo mocno uderzają w gospodarstwa domowe, zwłaszcza te, które mają kredyty hipoteczne, kupiły domy, mieszkania, korzystając z kredytów bankowych. One uderzają także w biznes, bo ograniczają możliwości inwestycyjne – kredyt inwestycyjny też jest przez to droższy, więc trudniej jest inwestować. Chciałbym, żeby to wszystko było bardziej dostępne i liczę, że tak właśnie będzie.
Ta wysoka inflacja niepokoi wielu przedsiębiorców. Jak zatem ocenia Pan walkę rządu z wysoką inflacją?
To jest dyskusja wśród ekonomistów, zwłaszcza wśród teoretyków…
Jest.
…z czym trzeba bardziej walczyć: czy z inflacją, czy z bezrobociem. My – mówię „my”, bo to była wspólna świadoma decyzja, zarówno rządu, jak i moja, podejmowana także w okresie walki z pandemią koronawirusa, kiedy, śmiało mogę powiedzieć, podjęliśmy decyzję o wysypaniu pieniędzy na rynek – po prostu, krótko mówiąc, wysypaliśmy pieniądze na rynek. Mówiąc obrazowo, było to niemalże tak, jakbyśmy wzięli wielki wór pieniędzy i po prostu je rozsypali, rozdali te pieniądze przedsiębiorcom: „Proszę utrzymać miejsca pracy, proszę w miarę możliwości utrzymać wszystko, co związane z Państwa działalnością gospodarczą po to, żebyście w momencie, w którym pandemia zelżeje, w momencie, w którym zmniejszy się stan zagrożenia, mogli jak najszybciej wrócić do normalnej działalności. A przede wszystkim, żeby pracownicy nie stracili pracy”.
To się w ogromnej części udało, ale to także napędziło spiralę inflacyjną. Bo jest to pieniądz, który nagle znalazł się na rynku w sposób wcześniej nieplanowany, nagły. Jeżeli właśnie do tego dodamy to, co stało się później – wojna na Ukrainie, ogromny wzrost cen energii, przede wszystkim gazu, ale także energii elektrycznej – niestety, to wszystko stało się ogromnym impulsem inflacyjnym.
Ale powtarzam jeszcze raz: łatwiej – w naszym przekonaniu – jest pokonać inflację, wprowadzić różnego rodzaju działania ją ograniczające czy zwalczające, niż ratować społeczeństwo przed skutkami bezrobocia, wszystkich wynikających stąd patologii, tragedii rodzin, ubóstwa, biedy, dramatów ludzkich. Na pewno łatwiej walczyć z inflacją. Tak założyliśmy. Dla nas najważniejsi są ludzie, dla nas najważniejsze są rodziny, to je przede wszystkim musimy zabezpieczyć. Wiem, że jest im dzisiaj ciężko, właśnie zwłaszcza tym, które płacą kredyty mieszkaniowe i inne. To trudna sytuacja, bo stopy procentowe ogromnie wzrosły. Ale jest praca, jest się z czego utrzymać. Musimy sobie jakoś radzić.
Ekonomiści są zgodni co do tego, że pieniądze z KPO będą wpływać stabilizująco – jeśli zostaną pozyskane – na polską gospodarkę i na stabilność złotego. Pan wierzy, że uda się je pozyskać?
To jest kwestia odpowiedzialności i uczciwości również ze strony Komisji Europejskiej. Nie mam wątpliwości, że warunki, które zobowiązałem się zrealizować – choćby przygotowując swój projekt ustawy zmieniającej ustawę o Sądzie Najwyższym i w miejsce Izby Dyscyplinarnej wprowadzającej Izbę Odpowiedzialności Zawodowej, z powodzeniem zresztą – to były warunki oczekiwane przez Komisję Europejską. I one zostały zrealizowane.
To, że wypłata nie następuje, jest w związku z tym dla mnie ogromnym dowodem… I mówię, że nie dotrzymano wobec mnie – dokładnie wobec mnie – zobowiązań, co jest dla mnie bardzo przykre i, nie ukrywam, w jakimś sensie jest dla mnie także lekcją. Po prostu zaufałem, postąpiłem – uważam – uczciwie. Natomiast zostałem potraktowany w sposób nie fair. I jest to dla mnie trudne doświadczenie.
Nie mam wątpliwości, że wypłaty dla Polski są wstrzymywane z przyczyn politycznych; że są politycy w Komisji Europejskiej, w instytucjach europejskich, którzy mają odmienny światopogląd niż ci, którzy dzisiaj rządzą w Polsce, niż obóz, który wygrał wybory w latach 2015 i 2019. I oni za wszelką cenę chcą ten obóz polityczny pognębić, chcą doprowadzić do wymuszenia na Polakach zmiany władzy.
Wierzę, że Polacy są na tyle rozsądni, samodzielni, a zarazem krnąbrni wobec wszystkich nakazów, że tak jak kiedyś sprzeciwiali się narzucanym nam rozwiązaniom z Moskwy, z Rosji, tak jak kiedyś sprzeciwiali się dyktatom Sowietów i chcieli mieć swoje, wybrane demokratycznie przez siebie władze, tak teraz również nie ulegną żadnej presji i spokojnie, rozsądnie dokonają wyboru w przyszłym roku.
Panie Prezydencie, większość przedsiębiorców ma świadomość, że ta nadchodząca zima będzie trudna ze względu na właśnie to wszystko, co dzieje się za naszą wschodnią granicą, ze względu na wysokie ceny energii, na inflację. Czy jednak mimo wszystko kryzys może być też szansą zarówno dla polskich przedsiębiorców, jak i dla Polski, w dłuższej perspektywie?
Jest taki trend, choćby wśród ludzi, którzy operują na co dzień w obrotach giełdowych na całym świecie, że wielu specjalistów gra na bessę, czyli uzyskuje najlepsze wyniki obrotu akcjami wtedy, kiedy sytuacja jest trudna, kiedy ceny spadają, kiedy wszyscy mówią o kryzysie. Wczoraj zresztą mówiłem też do przedsiębiorców, że w jakimś sensie na tę bessę też trzeba grać, trzeba się starać wykorzystać ją dla siebie, trzeba się starać szukać możliwości wygrania także na tej trudnej sytuacji, która jest.
Tak jak mówię: nawet właśnie te prognozy gospodarcze dla Polski na przyszły rok i na rok 2024, które pokazują, że wzrost gospodarczy ma być jednak wyższy u nas niż w krajach na Zachodzie, w Unii Europejskiej, to jest sytuacja do wygrania. I to w efekcie powinno nam przynieść o tyle sukces, że znów zbliżymy się pod względem rozwoju gospodarczego i – mam nadzieję – także poziomu zamożności do społeczeństw i gospodarek krajów zachodnioeuropejskich. I to jest ważne.
Bo jest to cały czas nadrabianie tego dystansu – to, nad czym od 1989 roku cały czas staramy się pracować, co staramy się zrealizować. Duża część z tego się udała. Zwłaszcza w ciągu ostatnich siedmiu lat nastąpił olbrzymi skok, jeżeli chodzi o poziom zamożności Polaków i właśnie zbliżenie się do Zachodu. Kryzys w tym wszystkim przeszkodził i mamy dzisiaj trudniej, niż się spodziewaliśmy i niż było. Ale mówię: starajmy się wykorzystać także to.
A także szansę, jaką dla polskich przedsiębiorców i polskiej gospodarki może być znacząca rola w odbudowie Ukrainy? Bo to chyba już jest ten moment, kiedy trzeba o tym rozmawiać?
Tak, o tym trzeba rozmawiać, o to trzeba zabiegać. I o tym rozmawiamy dzisiaj z naszymi ukraińskimi partnerami. Dlatego też uczestniczymy właściwie we wszystkich poważnych dyskusjach, które na ten temat się toczą. Jesteśmy państwem bezpośrednio sąsiadującym i z całą pewnością będziemy w procesie odbudowy brali udział – co do tego nie mam żadnych wątpliwości.
Namawiam tutaj do odwagi polskich przedsiębiorców. Będziemy starali się stworzyć ku temu jak najlepsze warunki. Tak jak mówię: już się staramy, już prowadzimy rozmowy na ten temat z władzami ukraińskimi. Z całą pewnością będziemy działali tutaj dalej i starali się uzyskać jak najwięcej. Oczywiście konkurencja jest i będzie bardzo poważna – choćby z zachodu Europy, ze Stanów Zjednoczonych, z innych miejsc. Bo na pewno wiele podmiotów, wiele krajów będzie tutaj konkurowało.
Ale – niestety – z drugiej strony, skala zniszczeń, jakich Rosjanie dokonują na Ukrainie praktycznie codziennie, staje się tak ogromna, że z całą pewnością będzie to długotrwały proces. I jestem przekonany, że tutaj żadna konkurencja nie spowoduje tego, że nie będzie można wziąć w nim udziału. Niestety, obawiam się, że wszyscy nie tylko będą mogli, ale powinni wziąć w nim udział, bo to będzie tak trudne zadanie.
Ale z drugiej strony mówię też do uchodźców ukraińskich, z którymi się spotykam, w jakimś sensie ich pocieszając – dzięki temu będą mieli nowoczesną infrastrukturę. Po prostu to wszystko trzeba będzie odbudować. To zostanie odbudowane jako nowe. Nie jako postsowieckie, nie jako dziadostwo, które bardzo często mieli jeszcze do tej pory jako spadek po czasach Związku Radzieckiego, po czasach sowieckich, tylko będą mieli nowoczesną infrastrukturę w prawdziwie europejskim, w prawdziwie nowoczesnym stylu, zrealizowane w oparciu o najlepsze technologie i najlepszą dostępną wiedzę techniczną. Więc to na pewno będzie też dla nich ogromna szansa rozwojowa.
A Polska i kraje regionu mogą też po zakończeniu tej wojny, a także po odegraniu istotnej roli w odbudowie Ukrainy wyjść silniejsze, mieć istotniejszą, mocniejszą pozycję na arenie międzynarodowej?
Ja w to nie wątpię, bo jeżeli Ukraina się obroni – a wierzymy, że się obroni i będzie wolnym, suwerennym, niepodległym krajem, który nadal decyduje o sobie; wierzę w to, krajem członkowskim Unii Europejskiej, bo już znajduje się w fazie dojścia do Unii Europejskiej także dzięki naszym decyzjom i naszemu wsparciu; wierzę, że będzie krajem członkowskim Unii Europejskiej – to także dla nas będzie olbrzymia przestrzeń do rozwoju gospodarczego, dla naszych przedsiębiorców, do podpisywania kontraktów, do korzystania po prostu także z rynku, na którym można sprzedawać towary ogromnemu narodowi, który jest tak samo wielki jak nasz, a mieszka na dwa razy większym terytorium.
Więc są to perspektywy rozwojowe i możliwość skorzystania także dla nas jako bezpośredniego sąsiada Ukrainy, jako tego, który – za co jeszcze raz dziękuję moim rodakom – w trudnej sytuacji okazał się prawdziwym przyjacielem. Mówimy przecież: prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie. Przyszła bieda na Ukrainę, przyszła bieda na naród ukraiński – i Polacy stanęli na wysokości zadania. Wierzę, że to zbuduje zupełnie nową międzyludzką relację na najbliższe dziesięciolecia, ale w efekcie – także bardzo, bardzo pozytywną relację gospodarczą. Że będziemy jeszcze z uśmiechem patrzyli na wspólny rozwój.
Bardzo pięknie dziękuję za rozmowę, Panie Prezydencie.
Dziękuję bardzo.
Państwa i moim gościem – gościem studia Kongresu 590 – był Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Pan Andrzej Duda.
Może Cię zainteresować Prezydent RP na „Kongresie 590” w Rzeszowie Kongres 590. Rozmowa z Prezydentem RP Andrzejem Dudą Gala XX edycji Nagrody Gospodarczej Prezydenta RP