Andreas Papadopulos, Telewizja Czeska: Dobry wieczór, tu „Interview ČT24”. Dzisiaj wywiad ze specjalnym gościem w specjalnym miejscu – Pałacu Prezydenckim w centrum Warszawy. Razem ze mną jest Prezydent Rzeczypospolitej Andrzej Duda. Dziękuję, że znalazł Pan czas na dzisiejszą rozmowę z nami.
Prezydent RP Andrzej Duda: Dzień dobry, jest mi bardzo miło.
Polska jest drugim krajem, do którego z wizytą udał się Prezydent Czech Petr Pavel po objęciu swojej funkcji. Chciał w ten sposób potwierdzić, że relacje między Czechami i Polską są dobre, że Czechy są dobrym partnerem. Czy to mu się udało?
Tak, bardzo dziękowałem Panu Prezydentowi za tę bardzo symboliczną decyzję. Bo jego pierwszej wizyty u braci Słowaków prawie że nie liczymy, dlatego że jest to tak naturalna wizyta. Trudno sobie w ogóle wyobrazić, że mogłoby być inaczej.
Natomiast to, że rzeczywiście do kraju zupełnie sąsiedzkiego, takiego, z którym na przestrzeni ostatnich stuleci Czechy nigdy nie były związane wspólnotą państwową, Pan Prezydent wybrał się w pierwszej kolejności, i to jest Polska – to dla nas bardzo ważne. Odbieramy to jako sygnał woli budowania relacji polsko–czeskich na najwyższym poziomie. Bardzo mnie to cieszy.
Mamy z Panem Prezydentem – mam nadzieję – już podbudowę do bardzo dobrych w przyszłości relacji politycznych i osobistych. Spotkaliśmy się nie tak dawno w Monachium, gdy jeszcze był Prezydentem elektem. Rozmawialiśmy wtedy i już umówiliśmy się właśnie na tę dzisiejszą wizytę, która odbywa się w Warszawie. Bardzo się cieszę, że możemy dzisiaj gościć w Warszawie Pana Prezydenta razem z Małżonką. Mieliśmy bardzo dobre spotkanie.
Czy miał Pan faworyta w wyborach prezydenckich w Czechach?
Nie, nie miałem faworyta. Zawsze podchodzę do tego z dużą otwartością i mówię, że w każdym kraju społeczeństwo ma prawo wybrać swojego kandydata i nikt z zewnątrz nie powinien w żaden sposób w to ingerować – takie są prawa demokracji. Tak jak Polacy decydują w wyborach prezydenckich i parlamentarnych czy europarlamentarnych, czy samorządowych o swoich prawach, tak samo Czesi decydują w swoich sprawach – i tutaj w żaden sposób nie interweniowaliśmy.
Pożegnałem tylko Pana Prezydenta Miloša Zemana, z którym współpracowałem przez lata, bo jestem Prezydentem Polski już od 2015 roku. Więc było to wiele lat współpracy z Panem Prezydentem. Dobrej współpracy.
Cieszę się, że dzisiaj jest nowy Prezydent, wybrany przez Czechów, ich Prezydent, reprezentant kraju, z którym też mam już – widzę – bardzo dobrą relację i mam nadzieję, że będziemy te relacje polsko–czeskie, a także kwestie naszej części Europy – i w znaczeniu Unii Europejskiej, i w znaczeniu NATO – budowali jak najlepiej, wzmacniając się nawzajem.
Może Cię zainteresować Prezydenci Polski i Czech o skutkach agresji na Ukrainę i relacjach dwustronnych Wypowiedź po spotkaniu z Prezydentem CzechPanie Prezydencie, pytam dlatego, że [były premier Czech i kandydat w ostatnich wyborach prezydenckich] Andrej Babiš powiedział podczas kampanii, że jeżeli Polska zostanie zaatakowana, to on nie wyśle do Polski czeskich wojsk. Czy to zmartwiło Pana Prezydenta?
Podchodzę z rezerwą do wszystkiego, co politycy mówią w kampanii. Mówi się wtedy różne rzeczy, potem nieraz zdarza się, że politycy żałują tego, co w kampanii powiedzieli czy też wycofują się z tych słów – różnie bywa. Więc kampanie zawsze tak traktuję – zwłaszcza w kwestii deklaracji zagranicznych. Bo w sprawach krajowych to jednak co innego, tutaj wyborcy twardo rozliczają swojego prezydenta czy kandydata. Natomiast w sprawach zagranicznych bywa różnie, podchodzę do tego bardzo spokojnie.
Ale cieszy mnie, że Czesi wybrali Prezydenta, który ma ogromne doświadczenie militarne, jest w końcu – jak by nie było – generałem z wielkim doświadczeniem, który pełnił również bardzo eksponowaną funkcję w NATO jako Szef Komitetu Wojskowego Sojuszu Północnoatlantyckiego. W dzisiejszych czasach, gdy mamy do czynienia z wojną za polską granicą, na Ukrainie – na skutek rosyjskiej napaści na Ukrainę – wydaje mi się, że taki człowiek sprawujący tę najwyższą funkcję w sąsiednim kraju jest tutaj bardzo ważny i stanowi bardzo dużą wartość dodaną także dla regionu.
Polska odgrywa bardzo ważną rolę w Grupie Wyszehradzkiej. Prezydent Petr Pavel powiedział, że Grupa będzie pełniła funkcję bardziej konsultacyjną, że nie będzie miała realnego wpływu na międzynarodową politykę. W takim razie: jaka jest przyszłość V4?
Gdy byłem kandydatem w wyborach prezydenckich w 2015 roku, tutaj, w Polsce, mówiło się, że Grupa Wyszehradzka w zasadzie umarła, że praktycznie nie istnieje, że w Grupie Wyszehradzkiej nic się nie dzieje. Po czym odegrała ona bardzo ważną rolę na europejskiej scenie politycznej, m.in. zajmując bardzo zdecydowane stanowisko w kryzysie uchodźców i w sprawie relokacji wówczas migrantów. To stanowisko zresztą zostało później przyjęte przez większość Europy, Unii Europejskiej – po pewnym czasie, po wielu dyskusjach, ale jednak zostało przyjęte. Więc czas pokazał, że to państwa Grupy Wyszehradzkiej miały rację.
Dlatego mówię: z Grupą Wyszehradzką bywa różnie – raz jest bardziej aktywna, raz mniej aktywna; raz współpraca układa się lepiej, raz gorzej. Ale Grupa Wyszehradzka trwa – można nawet mówić, że już od wielu dziesięcioleci. I pewnie będzie trwała dalej.
Jak jest teraz?
Teraz rzeczywiście przechodzi trudniejszy czas w związku z różnicami zdań, które są pomiędzy państwami w Grupie Wyszehradzkiej na temat rosyjskiej napaści na Ukrainę i samego stosunku do Rosji, w końcu także jako agresora.
Ale w tej kwestii z Panem Prezydentem Petrem Pavlem mamy jednakowe zdanie, Polska idzie tutaj z Republiką Czeską ramię w ramię, więc akurat w naszych stosunkach sąsiedzkich ta sprawa jest jasna, oczywista i mamy tu wspólne stanowisko.
Również Pani Prezydent Słowacji zauważyła, że członkowie V4 mają podzielone zdania np. w kwestii praworządności czy stosunku do Rosji. Obecnie dwóch z czterech przywódców Grupy Wyszehradzkiej wyraża inne opinie, przez co Grupa traci znaczenie. Czy to rzeczywiście zmiękcza rolę V4?
Grupa Wyszehradzka ma zawsze wielkie znaczenie tam, gdzie mówimy wszyscy razem. Wtedy jej zdanie jest istotne i liczy się w przestrzeni międzynarodowej, przede wszystkim w Unii Europejskiej. Stanowimy jednak poważną część naszego regionu, czyli Europy Środkowej, i jesteśmy też poważnymi państwami. Wszystkie trzy nasze państwa – choć cały czas są jeszcze na dorobku – stanowią już silną część Unii Europejskiej. Więc gdy zajmujemy wspólne stanowisko, ma to istotne znaczenie.
Myślę, że w przyszłości też tak będzie – że ilekroć Grupa Wyszehradzka będzie mówiła jednym głosem, będzie prezentowała w ramach Unii Europejskiej swoje zdanie, to będzie się ono liczyło.
Tak jak mówiłem: raz Grupa Wyszehradzka ma lepsze momenty, raz ma trudniejsze momenty; raz jest jedność zdań, raz są różnice zdań – jak w życiu.
Panie Prezydencie, od momentu inwazji Rosji na Ukrainę nietrudno zauważyć, że na arenie międzynarodowej wzrosła rola Polski. Jak widzi Pan pozycję Polski w nadchodzących latach?
Nasza rola wzrosła dlatego, że – po pierwsze – jesteśmy sąsiadem Ukrainy. Po drugie – podjęliśmy zdecydowane działania wspierające Ukrainę. Nie mieliśmy żadnych wątpliwości i nie mamy żadnych wątpliwości – również historycznie – co to znaczy rosyjski imperializm, co to znaczy rosyjska okupacja, co to znaczy rosyjska represyjna polityka wobec narodu. Polacy tego zaznali i to – śmiało można mówić – przez stulecia.
Na przestrzeni ostatnich stuleci setki tysięcy naszych rodaków było karnie wywożonych przez Rosjan na Syberię w wyniku powstań narodowych, w wyniku prowadzenia walki narodowowyzwoleńczej przeciwko carskiej Rosji, potem przeciwko Rosji sowieckiej. W 1920 roku mieliśmy wojnę z Sowietami, którą zresztą wygraliśmy. No, ale później, w wyniku II wojny światowej, znaleźliśmy się w sowieckiej strefie wpływów – zresztą razem z Czechosłowacją, czyli z dzisiejszymi Czechami i Słowacją.
W związku z tym wszyscy wiemy, co to znaczy russkij mir. Nie chcemy go, co jasno pokazują stanowiska naszych państw, narodów i władz wobec Rosji. I dlatego wszyscy stoimy razem przy Ukrainie i jej bronimy.
Polska spośród trzech naszych państw jest największa, jesteśmy też największym społeczeństwem – jest nas 38 mln. Mamy bezpośrednią trasę komunikacyjną ku Ukrainie – myślę o autostradzie A4, która wiedzie z zachodu Europy poprzez Polskę właśnie na Ukrainę. Mamy lotniska położone blisko polsko–ukraińskiej granicy. W związku z tym można powiedzieć, że Polska jest dzisiaj w awangardzie udzielania pomocy Ukrainie – i to pod każdym względem.
Według ostatnich danych w naszym kraju przebywa w tej chwili na stałe ponad 1,5 mln obywateli Ukrainy. A w sumie przez naszą granicę od początku wojny, od 24 lutego 2022 roku, przeszło prawie 11 mln obywateli Ukrainy. Udzielamy pomocy humanitarnej – zarówno im tutaj, na miejscu, w Polsce, jak i na Ukrainie. Oprócz tego – oczywiście – dajemy Ukrainie też pomoc militarną. Tak że skala polskiej pomocy rzeczywiście jest bardzo duża.
To z jednej strony po prostu zasługa Polaków, którzy przyjęli w swoich domach Ukraińców uciekających przed wojną. Niektórzy przez wiele miesięcy, a niektórzy nawet do tej pory goszczą u siebie uchodźców z Ukrainy, nie nazywając ich dzisiaj uchodźcami, tylko po prostu swoimi gośćmi, swoimi przyjaciółmi, bardzo często mówią o nich „bracia”. Więc jest to wspaniały gest ze strony moich rodaków, co wielokrotnie podkreślam, także im za to dziękując. Bo był to gest całkowicie oddolny. My – jako polskie władze – nie wzywaliśmy do tego. Ludzie sami pojechali na granicę, żeby zabierać uchodźców z Ukrainy i udzielać im pomocy.
Oprócz tego jest to też pomoc na poziomie państwowym, którą w sumie szacujemy na 1,5 proc. naszego PKB w zeszłym roku. Więc jest to dla nas rzeczywiście ogromny wysiłek. Ale rozumiemy, że trzeba pomóc, i po prostu to robimy.
To znaczy, że to wsparcie humanitarne i militarne ma duże znaczenie.
Ono jest realizowane dosłownie w tej chwili, bo teraz podjęliśmy decyzję o przekazaniu Ukrainie kolejnej transzy uzbrojenia w postaci samolotów MiG–29, które mamy jeszcze w swoich zasobach. Ukraińscy piloci potrafią te myśliwce pilotować, bo są to samoloty postsowieckie, ale najnowsze, jakie były w naszym zasobie, więc od razu mogą być na Ukrainie wykorzystane. W tej chwili na podstawie decyzji podjętej przez polskie władze przekazujemy te samoloty do dyspozycji ukraińskich sił zbrojnych. I będziemy pomagali dalej.
Przekazaliśmy 300 czołgów, w ostatnim czasie zdecydowaliśmy o przekazaniu czołgów PT–91 Twardy, czyli najbardziej zmodernizowanej wersji czołgów jeszcze z ery postsowieckiej, które czołgiści armii ukraińskiej potrafią obsługiwać bez specjalnego dodatkowego przeszkolenia. Wcześniej – i teraz – przekazaliśmy dziesiątki czołgów T–72.
Ale przekazujemy – wspólnie z innymi krajami – również czołgi, które kupiliśmy z Niemiec. Zresztą też zorganizowaliśmy akcję przekazania tych maszyn – myślę o leopardach, których Polska daje 14. W tej chwili szkolimy ukraińskich czołgistów na terenie Polski wspólnie z Norwegami i Kanadyjczykami – z instruktorami z tych krajów. Więc działamy cały czas na polu wsparcia dla Ukrainy – także wsparcia militarnego.
Prezydent Petr Pavel powiedział, że Ukraina powinna otrzymać broń, ale nie jądrową. Jak duże – według Pana – powinno być jeszcze to wsparcie militarne dla Ukrainy?
Wsparcie militarne dla Ukrainy powinno się posunąć tak daleko, by Ukraina po prostu wyparła wroga ze swoich okupowanych przez Rosję terenów.
Co to znaczy konkretnie?
No po prostu aby odparła wojska rosyjskie, tak by wróciła do pełnej kontroli nad swoimi uznanymi międzynarodowo granicami. Czyli Rosjanie powinni opuścić wszystkie okupowane tereny Ukrainy. Taki powinien być modelowo – patrząc na kwestie prawa międzynarodowego – koniec tej wojny: że Rosjanie opuszczą tereny Ukrainy, które okupują, i Ukraina wróci do pełnej kontroli nad swoim międzynarodowo uznanym terytorium. Tak, patrząc na rzecz najbardziej istotną, jaką jest przestrzeganie prawa międzynarodowego, powinien wyglądać koniec tej wojny.
16 listopada 2022 roku na terytorium Polski spadła rakieta, zginęły dwie osoby. Później okazało się, że została wystrzelona przez ukraiński system obrony przeciwlotniczej. Jak Pan zareagował na tę informację jako zwierzchnik Sił Zbrojnych RP?
Był to dla nas bardzo trudny moment. Prawda jest taka, że na początku nie wiedzieliśmy, czyja to rakieta. Na początku w ogóle nie widzieliśmy, czy był to atak, który został zrealizowany z premedytacją – czyli po prostu atak; czy też rakieta spadła na terytorium Polski przez przypadek, a więc że był to w istocie wypadek. Na końcu okazało się, że był to wypadek, że rakieta po prostu powinna ulec zniszczeniu, gdy nie osiągnęła celu. Ale nie uległa zniszczeniu. I rzeczywiście spadła na nasze terytorium.
Była to rakieta ukraińskiej obrony przeciwrakietowej. Wobec dziesiątków czy wręcz setek rakiet wystrzeliwanych tego dnia przez Ukrainę w obronie przeciwrakietowej doszło do takiego tragicznego wypadku, bo – niestety – zginęło dwóch polskich obywateli. Ale – na szczęście – nie był to atak na Polskę, tylko wypadek. Cóż, taki się zdarzył w związku z rosyjską agresją na Ukrainę.
Prawda jest taka, że odpowiedzialność za to w istocie ponosi Rosja, która po prostu zaatakowała Ukrainę i która tego dnia prowadziła atak rakietowy na ukraińskie miasta, na cele cywilne i wojskowe, przed którym Ukraina po prostu się broniła.
Martwił się Pan, że jest to początek III wojny światowej? Że jest to po prostu przekroczenie czerwonej linii?
Dla Prezydenta są to bardzo trudne momenty. Zwłaszcza dla Prezydenta, który jeszcze w dodatku jest zwierzchnikiem sił zbrojnych, ponosi odpowiedzialność – z jednej strony – przed swoim narodem, przed tymi, którzy go wybrali, i przed tymi, którym służy na co dzień, ale z drugiej – jest też reprezentantem Polski we wspólnocie międzynarodowej, np. w NATO, wobec sojuszników.
Była to bardzo trudna decyzja. Podjęliśmy ją z wielką rozwagą, zbierając wszystkie możliwe ku temu informacje. I dopiero gdy byliśmy pewni, co się stało, zajęliśmy oficjalne stanowisko.
Po dojściu do władzy Prawa i Sprawiedliwości współpraca handlowa Polski z Rosją kwitła. Według Komisji Europejskiej przed wojną Polska importowała z Rosji więcej towarów niż Niemcy. Panie Prezydencie, czy żałuje Pan, że przed wojną w taki sposób prowadzono tę politykę międzynarodową?
Wątpię, by Polska miała w jakimkolwiek stopniu większe relacje gospodarcze z Rosją niż Niemcy, biorąc pod uwagę, że właśnie nie kto inny, tylko Niemcy budowały razem z Rosją gazociąg Nord Stream 1 i 2, tym samym budując rosyjską dominację energetyczną nad Europą, zwłaszcza Europą Zachodnią, omijając przy tym Europę Środkową, czyli Polskę, Ukrainę, Słowację.
Natomiast fakty są takie, że byliśmy jednym z niewielu krajów, które już od dawna budowały właśnie swoją niezależność energetyczną po to, by nie musieć kupować gazu od Rosji. Z tego powodu w ciągu ostatnich lat zbudowaliśmy gazoport w Świnoujściu – żeby móc czerpać gaz także z innych źródeł niż Rosja. Jeszcze 15 lat temu byliśmy całkowicie uzależnieni gazowo od Rosji.
Dzisiaj jesteśmy całkowicie niezależni od Rosji. Mamy gazoport w Świnoujściu, mamy nowo zbudowany, oddany do użytku w tym roku gazociąg z szelfu norweskiego przez Danię do Polski, mamy interkonektory otwarte ze Słowacją, z Czechami, z Niemcami, z Litwą. Jest to dorobek ostatnich lat po to właśnie, by stworzyć dywersyfikację dostaw. I gdy Rosja przerwała dostawy gazu do Polski jesienią zeszłego roku, okazało się, że jesteśmy absolutnie zabezpieczeni – jesteśmy w stanie zabezpieczyć się gazowo z innych kierunków.
Natomiast – oczywiście – mieliśmy jeszcze inne obszary współpracy energetycznej z Rosją daleko z czasów przed wojną, chociażby jeżeli chodzi o współpracę w zakresie nabywania z Rosji ropy naftowej. Staraliśmy się to ograniczyć na przestrzeni ostatnich lat i miesięcy. To z kolei udało się w zasadzie zrobić całkowicie poprzez kontrakty z Saudi Aramco, czyli z Arabią Saudyjską. No ale rzeczywiście przez szereg miesięcy musieliśmy jeszcze kupować tę ropę naftową, by zrealizować swoje potrzeby.
Także sporo węgla było kupowane z Rosji.
Zakupy węgla z Rosji zostały definitywnie przerwane. Zaczęliśmy kupować węgiel z innych kierunków. Była to twarda, zdecydowana decyzja polskiego rządu.
Tak, ale przed wojną rząd Prawa i Sprawiedliwości zdecydował, że dostawy węgla z Rosji i Białorusi będą duże.
Różne były kierunki, z których pobieraliśmy dostawy węgla. W ogromnej części były to też dostawy – proszę pamiętać – które były realizowane nie tyle przez rząd, ile po prostu przez podmioty prywatne, które dostarczały węgiel do Polski. Mamy w Polsce gospodarkę rynkową, jest wolność, także jeżeli chodzi o import. I różne firmy sprowadzają do Polski różne towary.
![wywiad cz24.jpg [202.22 KB]](https://www.przyszlosc.pl/storage/image/core_files/2023/3/16/b2d68cadd3ea47885aff57609c11a118/jpg/prezydent/preview/wywiad%20cz24.jpg)
Panie Prezydencie, dwukrotnie gościł Pan w Polsce Prezydenta Joe Bidena. Wcześniej współpracowaliście z jego politycznym oponentem, Donaldem Trumpem. Czy według Pana to był błąd?
Panie Redaktorze, więzi transatlantyckie, czyli europejsko–amerykańskie, a także – czy może przede wszystkim – więzi polsko–amerykańskie stanowią fundamentalną część naszej polityki zagranicznej. Uważamy, że bez tych więzi Europa, także Unia Europejska – w szczególności Polska, bo ją najbardziej mam na względzie – będzie po prostu w zagrożeniu. Ta wojna wywołana rosyjską napaścią na Ukrainę absolutnie jednoznacznie to pokazała.
Od samego początku swojej prezydentury – od 2015 roku – starałem się budować jak najlepsze więzi pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi. I z tego punktu widzenia jest mało istotne, kto w Stanach Zjednoczonych pełni funkcję Prezydenta. Kogo Amerykanie wybiorą, to jest sprawa Amerykanów. Towarzyszy mi głębokie przeświadczenie, że jako Prezydent Polski mam po prostu obowiązek współpracować z każdym Prezydentem Stanów Zjednoczonych i starać się realizować tę współpracę jak najlepiej dla polskich interesów.
Współpracowałem z Panem Prezydentem Barackiem Obamą, z którym razem współdziałaliśmy też w zakresie przygotowania szczytu NATO w Warszawie w 2016 roku i Pan Prezydent Barack Obama był na tym szczycie tutaj, w Warszawie. Współpracowałem z Panem Prezydentem Donaldem Trumpem, zaprosiłem go na szczyt Trójmorza tutaj, w Warszawie. Był na tym szczycie obecny, wygłosił wtedy w Warszawie też bardzo ważne przemówienie pod pomnikiem Powstania Warszawskiego.
Dzisiaj współpracuję z Panem Prezydentem Joe Bidenem, który już dwukrotnie był w Polsce, miał dwa bardzo ważne wystąpienia, w szczególności to ostatnie na Zamku Królewskim w Warszawie. Ma ogromne znaczenie dla budowania bezpieczeństwa naszej części Europy.
I ogromnie się cieszę, że relacje polsko–amerykańskie realizowane także we współpracy pomiędzy Prezydentami – a ściślej mówiąc, z mojego punktu widzenia pomiędzy mną a kolejnymi Prezydentami Stanów Zjednoczonych – są relacjami dobrymi, które staram się, żeby w jak największym stopniu zabezpieczały Polskę.
Pytam dlatego, że na początku tej rozmowy powiedział Pan, że nie miał faworyta w wyborach prezydenckich w Czechach. A czy miał Pan faworyta w wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych?
Gdy byłem pytany na przestrzeni wszystkich kolejnych wyborów w Stanach Zjednoczonych, które odbywały się w okresie, gdy jestem Prezydentem, kto jest moim faworytem, zawsze mówiłem, że to Amerykanie zdecydują. Jest to sprawa Amerykanów, to oni decydują. Ja nie wybieram w Stanach Zjednoczonych. Tak samo jak nie wybieram w Czechach.
Rozumiem. Polska chce stworzyć amerykańską bazę wojskową na swoim terytorium? Na początku miała nosić nazwę fort Trump na cześć Prezydenta Donalda Trumpa. Jakie są decyzje w tej sprawie? Czy powstanie ta baza wojskowa?
W tej chwili w różnych miejscach w Polsce jest około 10 tys. amerykańskich żołnierzy. To dobrze, że są w różnych miejscach. Tym miejscem, gdzie jest ich dzisiaj najwięcej, gdzie ich obecność jest najbardziej potrzebna, jest – oczywiście – rejon w pobliżu granicy polsko–ukraińskiej. Tam rzeczywiście jest dzisiaj dużo amerykańskich żołnierzy. Są oni również w pobliżu granicy polsko–litewskiej, czyli na przesmyku suwalskim – miejscu o niezwykle ważnym znaczeniu strategicznym dla całego Sojuszu Północnoatlantyckiego, a w szczególności dla państw bałtyckich.
Amerykańscy żołnierze są tam w ramach obecności NATO, bo Stany są także państwem ramowym, jeżeli chodzi o obecność sił natowskich w Polsce. Więc dzisiaj żołnierzy amerykańskich jest dużo w różnych miejscach. Amerykanie kończą także w tej chwili budowę elementu tarczy antyrakietowej w Polsce, w miejscowości Redzikowo.
Trudno w związku z tym mówić o tym, żeby w Polsce była jakaś jedna baza amerykańska. Można mówić, że tych baz amerykańskich w Polsce – a w najbliższym czasie będziemy otwierali także amerykańskie magazyny uzbrojenia tutaj, u nas w kraju – jest w tej chwili kilka.
Na zakończenie: co powiedziałby Pan tym wszystkim, którzy demonstrują, okazując poparcie dla Rosji, na placach nie tylko w Czechach, ale także na Węgrzech i na Słowacji?
Jeżeli są to ludzie młodzi, proponuję, żeby porozmawiali ze swoimi rodzicami, którzy pamiętają czasy, gdy znajdowaliśmy się w sowieckiej, czyli rosyjskiej strefie wpływów – jak się wtedy żyło i czy można było demonstrować. Bo wtedy za demonstrowanie szło się do więzienia, dlatego że nie było demokracji – właśnie dlatego że Rosja sowiecka była takim, a nie innym krajem.
Jeżeli ktoś chce mieć takie relacje z Rosją, że Rosja będzie miała wpływy w jego kraju, to niech popatrzy, jakie są zasady w Rosji i na ile w Rosji wolno cokolwiek powiedzieć przeciwko władzy. Rosja nie jest krajem demokratycznym, Rosja jest krajem opresyjnym. Rosja jest krajem, w którym dominuje propaganda. Rosja jest krajem, w którym za sprzeciwianie się władzy – jak pokazały ostatnie lata – można nawet zginąć z rąk nieznanych sprawców. Więc chociażby dlatego kwestia współpracy z Rosją na zasadzie takiej, żeby dopuszczać Rosję do wpływów w swoim kraju, jest niezwykle ryzykowna dla kwestii ustrojowych, państwowych – a więc w istocie także dla bezpieczeństwa państwa. To po pierwsze.
Natomiast po drugie – Rosja w sposób brutalny, niczym nieusprawiedliwiony, niczym niesprowokowany zaatakowała Ukrainę tylko po to, by zrealizować swoje neoimperialne ambicje; tylko po to, by zniewolić ukraiński naród, zagarnąć dobra naturalne, zagarnąć ziemie, krótko mówiąc – podporządkować sobie inny naród i inny kraj, a tym samym odbudowywać swoją strefę wpływów.
Nie może być na to naszej zgody. Nie po to nasi rodzice walczyli przez całe lata, by się wydobyć z komunistycznej, z rosyjskiej dominacji; nie po to była Praska Wiosna w 1968 roku; nie po to była Solidarność w 1980 roku w Polsce i wcześniej protesty w 1970 roku, żeby dzisiaj wracać do tej samej historii. Młodzi może tej historii dokładnie nie pamiętają, ale starsi znają ją bardzo dobrze.
Ja też ją pamiętam, bo urodziłem się w 1972 roku i w zasadzie dopiero w dorosłość wchodziłem już w wolnej Polsce po 1989 roku, gdy wygrała Solidarność. I nigdy więcej nie chcę żyć w kraju, który jest ogarnięty rosyjskimi wpływami, bo nie jest to wtedy wolny kraj – to nie jest kraj, w którym tak naprawdę sami możemy o sobie decydować. A ja chcę decydować sam o sprawach swojego kraju.
Bardzo dziękuję, że Pan Prezydent poświęcił nam czas. Było to specjalne wydanie „Interview ČT24” z Pałacu Prezydenckiego w Warszawie.
Dziękuję.