– Myślę, że negocjacje będą trwały do ostatniej chwili. Rozmawiałem na ten temat z Kanclerzem Olafem Scholzem, kiedy mieliśmy spotkanie Trójkąta Weimarskiego w Paryżu. Stanowisko Niemiec było bardzo jasne. Kanclerz powiedział wyraźnie: „Nie ma co mówić na razie o członkostwie Ukrainy w NATO. Musi się skończyć wojna”. Zdaję sobie sprawę z tego, że są państwa, które o członkostwie Ukrainy w NATO nie chcą w tej chwili mówić, ale będę jednak cały czas przekonywał, że tę drogę – jasną drogę do członkostwa – można Ukrainie wytyczyć, pokazać jej, że ta droga jest. Dzisiaj wszyscy wiemy, że na pewno w NATO takiej zgody nie będzie, ale kiedy wojna się skończy, chciałbym, żeby Ukraina została przyjęta do NATO jak najszybciej – mówił Prezydent Andrzej Duda w rozmowie z niemieckim dziennikiem „Bild”.
Odnosząc się do argumentu pojawiającego się w niemieckiej debacie publicznej na temat tego, że „Ukrainie będzie trudno przystąpić do NATO, ponieważ Niemcy obawiają się, że staną się częścią tej wojny”, Prezydent przyznał, że choć bardzo tego żałuje, nie spodziewa się podczas obecnego Szczytu, żeby Ukraina otrzymała zaproszenie do NATO „w takim najbardziej formalnym znaczeniu”. – To nie jest tylko obawa Niemiec. To jest obawa, która jest w wielu krajach. Trzeba mieć świadomość, że gdyby rzeczywiście dzisiaj, kiedy toczy się tam wojna, Ukraina została przyjęta do NATO, to faktycznie w pierwszej kolejności – to jest oczywiste – zażądałaby tego, aby art. 5 został wobec niej wykonany. Czyli tym samym NATO weszłoby do wojny – podkreślił Andrzej Duda. Przyznał, że w tym kontekście rozumie te obawy, natomiast chciałby, aby Ukrainie została pokazana droga do NATO, „i by mogła na niej uczynić pierwszy krok, co absolutnie nie będzie oznaczało jeszcze członkostwa i objęcia jej art. 5”.
![01__Andrzej_Duda_wywiad_Bild_20230710_PK1_3900.jpg [618.19 KB]](https://www.przyszlosc.pl/storage/image/core_files/2023/7/11/1228d146272739322cfdc1bad1ad0e42/jpg/prezydent/preview/01__Andrzej_Duda_wywiad_Bild_20230710_PK1_3900.jpg)
Prezydent wyraził nadzieję, że Ukraina zostanie zwolniona z tzw. MAP–u (Membership Action Plan), podobnie jak jest w tej chwili ze Szwecją i z Finlandią, oraz że zamiast Komitetu, który był do tej pory, powstanie Rada NATO–Ukraina – przyznał Andrzej Duda.
– Będę na pewno zabiegał o to, bo uważam, że tu jest jeszcze szansa, by szczyt NATO zdecydował o uruchomieniu w listopadzie, w czasie posiedzenia ministrów spraw zagranicznych państw NATO, tzw. procedury taskingu, czyli takiej oceny przygotowania Ukrainy do wstąpienia do NATO. To jest mniejszy, ale również formalny krok do członkostwa. Będzie to mniej niż zaproszenie, ale będzie czytelny znak, że ta procedura przyjmowania do NATO już ruszyła.
Polski Prezydent był również pytany o swoje rozmowy z Wołodymyrem Zełenskim i to, „jak bardzo Prezydent Ukrainy jest rozczarowany tym, co ostatnio powiedzieli Joe Biden i Olaf Scholz, że są przeciwni temu, by Ukraina przystąpiła do NATO nawet po wojnie?”
– Stwierdzenie, że Prezydent Wołodymyr Zełenski jest niezadowolony czy jakoś negatywnie zaskoczony, to nie jest właściwe określenie. To jest polityk już z dużym doświadczeniem, jest głową państwa, które jest w stanie wojny, jest zaatakowane przez Rosję. On walczy i robi wszystko, żeby uzyskać jak najwięcej dla Ukrainy. Ale zdaje sobie sprawę również z uwarunkowań polityki międzynarodowej, to jest bardzo zdolny człowiek, niezwykle inteligentny. Ma świadomość tego, co tak naprawdę da się wywalczyć, a czego nie. Natomiast jest zdeterminowany i do ostatniej chwili chce uzyskać dla Ukrainy jak najwięcej. Wczoraj mieliśmy w Łucku bardzo ważną rozmowę tuż przed samym szczytem NATO. Dla Prezydenta Ukrainy niezwykle istotne znaczenie ma to, by ta decyzja podjęta przez NATO podniosła morale żołnierzy broniących Ukrainy i społeczeństwa ukraińskiego. Jest przekonany, że taka czytelna informacja o tym: „Tak, będziecie członkami NATO. Tak, Zachód przyjmie Was do swojej wspólnoty”, będzie miała ogromne znaczenie dla pogłębienia determinacji ludzi w walce o wolną, suwerenną, niepodległą Ukrainę – mówił Andrzej Duda, przypominając, że w interesie Polski jest, aby Ukraina jak najszybciej znalazła się w NATO. Podkreślił też, że jest to duże państwo, dwa razy większe od Polski z silną, bardzo sprawną armią o dużym doświadczeniu bojowym.
Andrzej Duda był również pytany, czy po zawieszeniu ognia Ukraina byłaby gotowa wysłać tam swoich żołnierzy. – Wszystko zależy od tego, jakie będą ustalenia. Jeżeli będzie taka kolektywna decyzja Sojuszu Północnoatlantyckiego, po tym, gdy Ukraina zdecyduje się na podjęcie jakichś rozmów pokojowych z Rosją – wprowadzamy tam wojska, które na przykład będą miały pilnować zawieszenia broni. Jeżeli NATO wprowadzi tam wojska i będzie to kolektywna decyzja Sojuszu, to my, oczywiście, jako odpowiedzialny członek Sojuszu Północnoatlantyckiego na pewno będziemy w tej decyzji i jej skutkach partycypować.
Andrzej Duda przypomniał, że Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nakaz aresztowania Władimira Putina. – Dzisiaj dla mnie Władimir Putin jest rzeczywiście kimś, kto jest po prostu ścigany karnie i z kim negocjacji się nie prowadzi. Nie rozmawiałbym z nim, dopóki Rosja nie zacznie przestrzegać prawa międzynarodowego, co oznacza – krótko mówiąc – że musi zacząć wycofywać swoje wojska z okupowanego terytorium Ukrainy. Rosja wielokrotnie złamała prawo międzynarodowe, Rosjanie dopuścili się zbrodni wojennych na Ukrainie. Te zbrodnie – mam nadzieję – będą ścigane i wierzę w to głęboko, że ich sprawcy zostaną ukarani. Rosja – mam nadzieję – będzie musiała zapłacić Ukrainie odszkodowania za spowodowane straty wojenne. A przede wszystkim uważam, że musi oddać Ukrainie okupowane tereny.
![06__Andrzej_Duda_wywiad_Bild_20230710_PK1_3976.jpg [629.96 KB]](https://www.przyszlosc.pl/storage/image/core_files/2023/7/11/a7af7254afa62d7e215473fcff294dfd/jpg/prezydent/preview/06__Andrzej_Duda_wywiad_Bild_20230710_PK1_3976.jpg)
Andrzej Duda wyraził nadzieję, że Ukraina aż do zwycięstwa będzie otrzymywała wsparcie ze strony wolnych narodów i demokratycznych państw, przede wszystkim państw NATO.
Pytany, co się wydarzy, jeśli Ukraina nie będzie mogła odbić całego terytorium, a rosyjscy żołnierze pozostaną w niektórych miejscach, takich jak np. Donbas, Ługańsk”, odpowiedział: – To jest oczywiście decyzja władz ukraińskich, czy one będą podejmowały negocjacje, czy nie. Ale powtarzam jeszcze raz: to powinna być decyzja władz ukraińskich. Jak mówimy: absolutnie nic o nas bez nas, tak? Czyli również nic o Was bez Was, nasi sąsiedzi z Ukrainy. Czyli to Wy musicie podjąć decyzję. Nie, że jakieś mocarstwa będą podejmowały decyzję nad Waszymi głowami, tylko Wy musicie podjąć decyzję. I to prawo do tego powinno być Ukrainie zagwarantowane.
Prezydent przypomniał, że Ukraina otrzymuje pomoc z wielu stron, przede wszystkim od Stanów Zjednoczonych, ale też z Wielkiej Brytanii, a także z Polski. – Przekazaliśmy już ponad 700 różnego rodzaju pojazdów – ponad 300 czołgów, bojowe wozy piechoty, armatohaubice Krab. W końcu amunicja, karabiny dla indywidualnych żołnierzy, umundurowanie, kamizelki kuloodporne. To jak na nasze możliwości – chodzi o kwestię zamożności naszego kraju, choćby w stosunku do naszego PKB – są ogromne kwoty. Staramy się pomagać ze wszystkich sił. Zresztą Niemiecka Republika Federalna też pomaga, zwłaszcza w ostatnim czasie rzeczywiście wydatnie. Wspólnie też przecież stworzyliśmy koalicję czołgową i przekazaliśmy czołgi Leopard właśnie na potrzeby kontrofensywy ukraińskiej – przypomniał Prezydent RP.
Przyznał, że rzeczywiście brakuje amunicji, ale nie tylko Ukraińcom, lecz także Rosjanom. – To jest jedna z tych kwestii, które podnosił Prigożyn, która była jedną z podstaw tego buntu. Że żołnierze są źle wyposażeni, że najemnicy Grupy Wagnera byli pchani na linię frontu bez należytego przygotowania właśnie infrastrukturalnego, bez należytego wyposażenia w amunicję itd.
– Myślę, że nikt tak naprawdę nie jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie, kto nie jest członkiem rosyjskich władz. A pewnie i wśród władz rosyjskich – gdybyśmy porozmawiali z poszczególnymi ich członkami – to będą być może różne zdania na ten temat – odpowiedział Andrzej Duda pytany o sytuację w Rosji związaną z puczem Prigożyna i o to czy Putin jest nadal tak silny jak wcześniej. – Była to na pewno dziwna sytuacja. Było to coś w rodzaju jakiegoś buntu wojsk, które maszerowały, ale w sumie w dosyć pokojowej atmosferze jak na warunki rosyjskie – zginęło relatywnie niewielu żołnierzy. Maszerowali kilkaset kilometrów w kierunku Moskwy, nagle się zatrzymali i cofnęli, tak? Nie bardzo do końca wiadomo, jak ta cała sytuacja wyglądała. Mieli być relokowani na Białoruś. Na razie nic nie wskazuje na to, żeby rzeczywiście się tam znaleźli. Więc te wszystkie zapowiedzi, które słyszeliśmy w ciągu tych dni, zaraz po tamtych wydarzeniach, jak do tej pory się nie spełniły. Trudno powiedzieć, co będzie.