Menu rozwijane

18 maja 2024

Michał Rachoń, Telewizja Republika: Jesteśmy w Rzymie w Ambasadzie Rzeczypospolitej przy Stolicy Apostolskiej. Z nami jest Prezydent Rzeczypospolitej Andrzej Duda. Dzień dobry, Panie Prezydencie.

Prezydent RP Andrzej Duda: Dzień dobry, Panie Redaktorze. Witam serdecznie naszych widzów.

Panie Prezydencie, to prawdopodobnie ostatnia z rocznic wielkich bitew, w których brali udział polscy żołnierze – z wielkich zwycięstw polskiego oręża w II wojnie światowej – w której będziemy mieli szansę spotkać się i zobaczyć z ludźmi, którzy walczyli tu, na miejscu. Dziś z perspektywy czasu patrząc i na bitwę pod Monte Cassino, i na II wojnę światową, patrzymy trochę inaczej, bo patrzymy w rzeczywistości, w której wojna trwa w Europie. Jakie jest znaczenie tego, co wydarzyło się pod Monte Cassino z tej perspektywy?

Tak, to rzeczywiście jest rok takich bardzo specyficznych rocznic. Bo mamy 80. rocznicę bitwy pod Monte Cassino i mamy 80. rocznicę Powstania Warszawskiego, która zbliża nam się w ciągu najbliższych miesięcy. I faktycznie biorąc pod uwagę ten – niestety – naturalny czynnik, jakim po prostu jest upływ czasu, jest to pewnie jedno z ostatnich spotkań z jeszcze wciąż żyjącymi uczestnikami, bohaterami tamtych wielkich polskich zmagań o wolność, o odzyskanie polskiego państwa w czasie II wojny światowej.

Dzisiaj dosłownie za kilka godzin będziemy razem na polskim cmentarzu na Monte Cassino, gdzie pochowanych jest ponad tysiąc polskich żołnierzy, którzy polegli w tamtej wielkiej bitwie, w tamtej wielkiej kampanii włoskiej w maju 1944 roku, dokonując wtedy przełomowego zwycięstwa.

Pamiętać trzeba przecież o tym, że ten bój o Monte Cassino – my tak mówimy, tak? – ale tak naprawdę o cały ten obszar Cassino, o całą tamtą część, o Linię Gustawa, trwał właściwie od początku 1944 roku, kiedy alianci wielokrotnie na różne sposoby próbowali zdobyć te fortyfikacje. To nie tylko sam klasztor i wzgórze Monte Cassino, ale to także cały obszar wokół, wszystkie miejscowości. Pamiętajmy, że tam się odbył cały szereg bitew także wokół samego wzgórza Monte Cassino. Walczono o sąsiednie miejscowości, też ufortyfikowane.

012_Para_Prezydencka_80_rocznica_bitwy_Monte_Cassino1_20240518_MB2_2014.jpg [2.27 MB]

Więc to był rzeczywiście bardzo trudny bój. Walczyli tam i Brytyjczycy, i Nowozelandczycy, i Amerykanie, i Hindusi. I nikt tak naprawdę nie mógł sobie poradzić. Alianci ponieśli tam ogromne straty. Szacuje się, że od stycznia do maja 1944 roku poległo tam około 50 tys. alianckich żołnierzy. Polacy dostali to zadanie na początku maja, żeby szturmować Monte Cassino po kilku nieudanych szturmach. No i polski szturm okazał się skuteczny.

Tak że tego właśnie 18 maja 1944 roku polski proporzec został zawieszony na ruinach klasztoru na Monte Cassino i odegrany został hejnał mariacki – słynny moment odegrania hejnału mariackiego na trąbce na wzgórzu Monte Cassino już zdobytym, już w polskich rękach.

To wielka historia polskiego oręża, to także wielka i ogromnie ważna dla naszej historii decyzja gen. Andersa wtedy, który podjął się tego, że to Polacy zaatakują, wiedząc o tym, że wcześniej alianci ponieśli tak ogromne straty. A jednak chciał pokazać, że Polacy walczą i że polska sprawa jest na sztandarach. I trzeba powiedzieć, że nasi żołnierze to zadanie wykonali. To był w tamtym czasie najsłynniejszy moment, to było w tamtym czasie najsłynniejsze miejsce, gdzie toczyły się walki. I to Polacy przełamali tę niemiecką obronę.

Więc to wielka, ogromna zasługa żołnierzy 2 Korpusu gen. Andersa, dowódców, którzy naszych żołnierzy prowadzili wtedy do walki, no ale przede wszystkim tych, z którymi właśnie dzisiaj się spotkamy – tych, którzy wtedy walczyli, a których w tej chwili jest już tak bardzo niewielu. Są to już panowie w starszym wieku. Ale cieszę się, że będziemy mieli dzisiaj po raz kolejny tę wzruszającą sposobność, żeby się z nimi spotkać. Będą tacy, którzy mają już ponad sto lat.

Panie Prezydencie, o tych rzeczach myślimy w kontekście trwającej wojny – trwającej wojny bardzo blisko naszych granic – której efekty widzimy również w tym militarnym aspekcie wewnątrz naszych granic. Widzieliśmy to wielokrotnie. I dzieje się to w czasie, kiedy w Polsce odbywa się dyskusja polityczna, w której – z jednej strony – Pan Prezydent, Pan Premier również mówi o współpracy w kwestiach dotyczących bezpieczeństwa i zagrożenia rosyjskiego. Z drugiej strony – w ostatnich dniach widzieliśmy zupełnie jednoznaczne próby zakwestionowania, no i postawienia tego, jak wyglądała polityka Polski względem Federacji Rosyjskiej choćby w latach, kiedy Pan Premier poprzednio był Premierem Rzeczypospolitej, pod znakiem zapytania, z odwróceniem podstawowych pojęć i faktów. I widzieliśmy to zarówno w Sejmie, widzieliśmy to również w ostatnim spocie wyborczym. Jak Pan na to patrzy w kontekście tych zapewnień o współpracy – czy prób współpracy – pomiędzy rządem a Prezydentem w sprawach dotyczących Rosji?

Przede wszystkim to jest retoryka, którą ja odbieram jako – oczywiście – z jednej strony kampanijną, tak?

Bo w tej chwili mamy kampanię do Parlamentu Europejskiego, którą Pan Tusk za wszelką cenę chce wygrać, bo jak do tej pory nie wygrał żadnych wyborów w ciągu ostatniego czasu.

Przypominam, że to nie jego partia wygrała wybory. Rząd, który jest i który stworzył większość, stworzył tę większość tylko i wyłącznie dzięki układowi koalicyjnemu, a nie dzięki zwycięstwu. Bo wybory tak naprawdę wygrało – i samorządowe, i wcześniej wybory parlamentarne – Prawo i Sprawiedliwość. To jest rzeczywisty zwycięzca wyborów. Natomiast mamy dzisiaj rząd koalicyjny, na czele tego rządu koalicyjnego stoi Pan Donald Tusk. Ale on dzisiaj chce za wszelką cenę wygrać wybory i to jest retoryka kampanijna.

Natomiast kto zajmuje się polityką, kto pamięta politykę i kto jednak – no – zdobywa się na tę odwagę, żeby mieć trochę pamięci, to pamięta Donalda Tuska z lat 2008, 2009, 2010, 2011; pamięta jego spotkania na molo w Sopocie z Panem Putinem, pamięta jego obściskiwanie się z Panem Putinem choćby w Smoleńsku; pamięta cały reset z Rosją; pamięta nawoływanie do odwiedzin na grobach żołnierzy Armii Czerwonej, jakieś spontaniczne akcje zapalania zniczy itd., do których tutaj wzywali sojusznicy i polityczni przyjaciele Pana Premiera.

Więc to jest taka nagła zmiana retoryki. No, można byłoby patrzeć na nią ze spokojnym uśmiechem, patrząc na to, jak bardzo zmieniła się retoryka także w Niemczech. Bo tutaj jest pełna zbieżność, jeżeli chodzi o podejście do Rosji. Tam był reset z Rosją, tam były wielkie interesy z Rosją i tutaj był w rządzie Pana Premiera Tuska i on sam to lansował jako wielki reset z Rosją, że trzeba – prawda – szukać partnerstwa z Rosją itd.

Tymczasem pomijano w ogóle słowa Lecha Kaczyńskiego, które powiedział w Gruzji wszem i wobec – wobec całej Europy i świata w 2008 roku w oczywistej sytuacji rosyjskiej agresji na Gruzję – że oto wraca właśnie imperialna Rosja, groźna, straszna, brutalna, która dzisiaj atakuje Gruzję, która być może jutro zaatakuje Ukrainę, być może potem państwa bałtyckie, a potem być może pójdzie dalej, czyli pójdzie nawet na nas. Więc jakby nie słyszano tych słów z 2008 roku.

Donald Tusk wtedy tych słów w ogóle nie słyszał. Realizował politykę resetu z Rosją, podpisywano wtedy – jak wiemy – umowy pomiędzy polskimi służbami a rosyjską FSB będącą prostym spadkobiercą KGB.

Więc to są takie szokujące fakty, które dopiero niedawno zostały odkryte. Że między innymi jednym z punktów tej umowy pomiędzy ówczesną polską służbą wywiadu a FSB było informowanie o jakichś wzajemnych działaniach przeciwko danej służbie, tak? Czyli – przepraszam bardzo – no, jeżeli FSB działałaby przeciwko służbom NATO, to polskie służby zobowiązywały się informować o tym, że są jakieś wzajemne działania służb NATO przeciwko FSB? No, treść tej umowy rzeczywiście jest szokująca jak na moment, w którym została zawarta. Ale to były właśnie realia rządów Donalda Tuska.

Dzisiaj Donald Tusk za wszelką cenę próbuje to zamieść pod dywan. Pewnie już gdzieś tam trwa przeszukiwanie archiwów, żeby usunąć wszystkie materiały wideo dokumentujące słynne spotkanie na molo z Władimirem Putinem. No ale mam nadzieję, że tych faktów historycznych zatrzeć nie zdoła. Ja proponuję spotkanie z naszymi kombatantami, którzy dzisiaj jeszcze są i którzy jeszcze – na szczęście – mogą opowiedzieć o tamtych czasach i mogą opowiedzieć o tym, co to znaczy rosyjski imperializm, co to znaczy rosyjska brutalność.

Pamiętajmy, że ci, którzy walczyli pod Monte Cassino, przyszli tutaj właśnie z dalekiej Syberii. To była armia gen. Andersa, która przyszła z głębokiej Rosji, która tam została zebrana na mocy porozumienia wówczas z aliantami. Stalin ich wypuścił. Ale to byli polscy tak naprawdę zesłańcy na Sybir, w wielu przypadkach polscy jeńcy – polscy żołnierze, polscy oficerowie – których nie zamordowano w Katyniu, w Charkowie, w Miednoje, w innych miejscach, tylko wysłano ich w głąb Rosji do katorżniczej pracy. I udało się, ponieważ były potrzebne ręce do walki, więc Stalin zgodził się ich wypuścić. I oni, idąc przez Iran, przez Afrykę, krwawiąc się po drodze w walkach z Niemcami, dotarli aż tutaj, do Włoch. Ale to byli ludzie, którzy wyszli z rosyjskiej katorgi.

Więc jeżeli Pan Premier Tusk chce wiedzieć, jak wygląda prawdziwe oblicze Rosji, to niech z nimi porozmawia i niech ich zapyta, co oni sądzą o jego polityce, którą prowadził wcześniej.

Panie Prezydencie, słyszymy w tej chwili w tej samej serii wypowiedzi o konieczności czy o planach powołania komisji badającej rosyjskie wpływy w Polsce. Choć pierwszą decyzją podjętą jeszcze przed powołaniem rządu przez większość parlamentarną, która wtedy po raz pierwszy sprawdziła swoją siłę, było właśnie odwołanie członków komisji badającej rosyjskie wpływy w Polsce, zanim ona zdołała zakończyć swoją pracę. Bo przecież zbadała tylko wąski wycinek tego, czym miała zajmować się według stosownych przepisów.

No tak, to była ta komisja, która w pierwszych swoich działaniach w prosty sposób udowodniła właśnie tę współpracę pomiędzy polskimi służbami a rosyjską FSB. Ta umowa została zawarta za zgodą Pana Premiera Donalda Tuska – podkreślam. Akurat widziałem te dokumenty, więc mogę to z całą odpowiedzialnością powiedzieć. Szokujące w ogóle dokumenty.

No więc rozumiem, że Pan Donald Tusk bardzo nie chciał takiej komisji, która pokaże prawdziwe oblicze polityki, którą realizował jako polski Premier, w czasach kiedy tym Premierem był, zanim porzucił premierowanie w Polsce dla stanowiska szefa Rady Europejskiej. Więc to są takie fakty, które – rozumiem – są dla niego bardzo niewygodne.

Ale kiedy jestem pytany, czy ja popieram stworzenie komisji: tak, popieram cały czas stworzenie komisji.

Popierałem stworzenie komisji wtedy, kiedy Pan Donald Tusk organizował demonstracje uliczne przeciwko temu. Ja przypominam, proszę Państwa, że przecież myśmy rok temu mieli w Polsce demonstracje uliczne przeciwko powstaniu takiej komisji, w obronie Pana Premiera Donalda Tuska.

Pan Premier Donald Tusk tak bardzo bał się wtedy powstania takiej komisji – jego akolici – która rzeczywiście pokazałaby, jak wyglądała ta współpraca jego i jego rządu wtedy z Rosjanami, jak wyglądał ten reset z Rosją, jakie były oblicza tego resetu z Rosją; która być może wyjaśniłaby ten cały szereg znaków zapytania, które są. Ale która w efekcie, kiedy powstała – mimo tych wszystkich wtedy wściekłych protestów – no to w pierwszych swoich działaniach wydobyła od razu z archiwum właśnie ten dokument, tę umowę pomiędzy służbami podległymi Donaldowi Tuskowi a rosyjską FSB.

003_PAD_wywiad_Michal_Rachon_TV_Republika_20240518_1S5A1435.jpg [1.01 MB]

To jak Pan, Panie Prezydencie, rozumie w takim razie tę zapowiedź, która jest w tej chwili, że konieczna jest nowa komisja? Zresztą Pan Premier powiedział z trybuny sejmowej, że chodzi o to, żeby badać rosyjskie wpływy wśród przeciwników politycznych, dzisiejszej opozycji czy przeciwników politycznych Donalda Tuska wśród dzisiejszej opozycji. Powiedział to w zasadzie wprost. A chwilę wcześniej mówił, że on spotykał się z Władimirem Putinem tyle samo razy, co Lech Kaczyński. Choć Lech Kaczyński z Prezydentem Putinem twarzą w twarz, jeden na jeden, w tym formacie, w którym spotykał się Donald Tusk, nigdy się nie spotykał.

No – jakoś świat nie dysponuje żadnymi materiałami wideo ani zdjęciami Lecha Kaczyńskiego spacerującego po molo w Sopocie razem z Prezydentem Putinem. Tymczasem dysponuje takimi zdjęciami pokazującymi Donalda Tuska.

Świat nie ma zdjęć, na których czy to Prezydent Lech Kaczyński, czy jego brat, Jarosław Kaczyński, ściskaliby się z Putinem. Ale takie zdjęcia są i pokazują Donalda Tuska.

Więc mówię: dzisiaj trwa takie zacieranie, takie przeinaczanie prawdy. Ja to odbieram jako działania kampanijne – staram się być łagodny. Natomiast, na szczęście, są dokumenty, tak? Na szczęście jest internet, w którym – jak to mówią – nic nie ginie. W związku z powyższym te materiały są i te materiały można pokazywać.

Natomiast jest rzeczywiście zagrożenie, bo wielu ekspertów to mówi, że Donald Tusk będzie chciał stworzyć taką komisję, która będzie pracowała pod jego dyktando i która będzie miała tak naprawdę tylko jeden cel: oczernienie przeciwników politycznych. I to będzie tak jak dzisiaj mamy do czynienia z jednym wielkim strumieniem pomówień, że to będzie taki strumień pomówień w istocie bez żadnych poważnych dowodów, ale to będzie takie mówienie, mówienie, to będzie wytwarzanie różnych materiałów przez służby, w których będą zawarte różne sugestie bez żadnych dowodów, prawda? No ale mimo wszystko, jak będzie to powtarzane w mediach – a media są opanowane przez obecną koalicję rządzącą – no to przyniesie to efekt społeczny. Być może, że tak jest.

Natomiast jest zadaniem parlamentarzystów… bo przecież to musi przejść przez debatę parlamentarną. Ja zakładam, że to będzie może jakaś ustawa dotycząca tej komisji. No więc to jest kwestia debaty parlamentarnej. I zadania, które mają tutaj parlamentarzyści do wykonania – bardzo poważnego – i te media, które w Polsce są rzeczywiście wolne i mogą mówić prawdę, aby podawać, jak wygląda rzeczywiście konstruowanie tej komisji w sensie prawnym: kto ma być członkami tej komisji. Bo jeżeli się okaże, że uda się stworzyć komisję, która mniej więcej na sprawiedliwych zasadach będzie zawierała w sobie reprezentację różnych stron sceny politycznej…

A to rzeczywiście to jest takie badanie, o jakie mnie – jako Prezydentowi Rzeczypospolitej – by chodziło, gdzie każda strona będzie mogła powołać ekspertów, gdzie każda strona będzie mogła w otwarty sposób dostać się do archiwum, gdzie każda strona będzie miała prawo analizować dokumenty archiwalne i gdzie każda strona będzie miała prawo zadawać pytania. Jeżeli taka komisja by powstała – proszę bardzo.

Ja bardzo bym chciał pracy takiej komisji, gdzie wszystkie strony sceny politycznej mają równe prawa, mają jednakowe możliwości prowadzenia badań, jednakowe możliwości zadawania pytań i jednakowe możliwości wzywania świadków przed komisję.

To zamykając już ten wątek… Bo trudno nie spytać w tym kontekście o sprawę, o której dowiedzieliśmy się całkiem niedawno – ucieczka polskiego sędziego no de facto do Federacji Rosyjskiej, choć formalnie była to ucieczka na Białoruś. Ale związek Białorusi i Rosji to jedno przedsięwzięcie, jeden podmiot rządzony przez Kreml. No i oczywista sprawa dotycząca współpracy – jak się okazuje – polskiego sędziego zaangażowanego w debaty publiczne i po prawej, i po lewej stronie do Moskwy. Jak Pan na to patrzy z perspektywy no jednak tego, że w Polsce nie udało się przeprowadzić reformy wymiaru sprawiedliwości. Bo to – mam wrażenie – taki aspekt, którego nie braliśmy w debacie publicznej pod uwagę, że to jest też środowisko, w którym mogą działać tego rodzaju wpływy jak te, o których właśnie się dowiedzieliśmy?

Wie Pan, reformy udało się przeprowadzić – niestety – w sposób częściowy.

Reforma wymiaru sprawiedliwości w sensie całościowym była bardzo trudna. No niestety, były też realizowane różne polityczne działania. Pewne ramy konstytucyjne musiały być tutaj zachowane, a niektórzy próbowali je przełamać. Dlatego ja – jako Prezydent – nie mogłem się na to zgodzić.

Natomiast faktem jest, że ten człowiek – no, być może był bardzo sprytnie zakamuflowany, bo akurat w czasie, w którym tę reformę realizowaliśmy, na samym jej początku on był związany ze środowiskiem ówczesnego Wiceministra Sprawiedliwości, Pana Piebiaka, i tymi sędziami, którzy wtedy w tym środowisku byli. Później zmienił gwałtownie swoje przekonania i przeświadczenia co do reformy wymiaru sprawiedliwości i tego, z kim należy być, i twardo obstawał po drugiej stronie.

No ale była to taka postać, co do której rzeczywiście jest bardzo wiele znaków zapytania. I ta sprawa wymagałaby szczegółowego wyjaśnienia, czy jest to człowiek, który rzeczywiście od samego początku był pod wpływem obcych służb, czy może wręcz był agentem tych służb, czy jakie były motywacje jego działania, czy to są jakieś – nie wiem – problemy finansowe? Trudno jest powiedzieć.

Czy gdyby Pan Prezydent miał na biurku do podpisu ustawę, która zmieniałaby zasady dostępu i weryfikowania dopuszczenia sędziów do najwyższych tajemnic państwowych, bo to jest również problem, który przy okazji się ujawnił, to czy Pan Prezydent tego rodzaju rozwiązanie na przykład w porozumieniu różnych sił – bo różne siły polityczne o tym mówią – zgodziłby się Pan podpisać?

No tak, ale nie mogłem się zgodzić, Panie Redaktorze, na podpisanie ustawy, w której weryfikacji sędziów w Sądzie Najwyższym dokonuje Prokurator Generalny. Ponieważ Prokurator Generalny jest także stroną w postępowaniach przed Sądem Najwyższym zawsze wtedy, kiedy reprezentowane są tam bezpieczeństwo i porządek publiczny poprzez działanie Prokuratora. W związku z czym no nie może być takiej sytuacji, że ktoś, kto jest stroną postępowania – czyli w tym wypadku Prokurator Generalny – będzie miał możliwość dokonywania weryfikacji sędziów. To jest oczywiste i na takie rozwiązanie zgodzić się po prostu nie można było.

A jak rozwiązać w takim razie problem dostępu do informacji, weryfikacji czy ankiet bezpieczeństwa, które wypełniać muszą ludzie, których weryfikacja, możliwość dostępu do informacji o tym najwyższym poziomie niejawności dokonują siłą rzeczy – tak jest …

No nie, ale to są dwie zupełnie różne sprawy. I takiej weryfikacji – oczywiście – a już absolutnie w sytuacji, kiedy dany sędzia miałby się zajmować kwestiami, które są związane z danymi wrażliwymi, powinny dokonywać odpowiednie służby państwowe. I ta weryfikacja tutaj powinna być prowadzona. Ja co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Jeżeli sędziowie byli objęci od samego początku ustawą lustracyjną – a przecież sędziowie składają oświadczenia lustracyjne – to nie rozumiem, dlaczego są wątpliwości, czy mają być, czy nie mają być objęci tego typu postępowaniami weryfikacyjnymi.

Czyli gdyby do Pana trafiła tego rodzaju propozycja, to Pan by się nad nią pochylił i …

Gdyby się u mnie pojawiła propozycja, która będzie się sprowadzała do dodatkowej weryfikacji sędziów, ale nie przez podmioty, które są stałymi stronami postępowania przed Sądem Najwyższym, tylko rzeczywiście podmiotami państwowymi, które profesjonalnie się tym zajmują… No, służby w polskim państwie zajmują się tym profesjonalnie, weryfikują przecież także pod względem bezpieczeństwa kontrwywiadowczego i wywiadowczego wszystkie osoby, które mają dostęp do tajemnic państwowych, bo tak jest, zanim zostanie wydany certyfikat bezpieczeństwa.

W związku z powyższym uważam, że jeżeli sędziowie mają dostęp do takich informacji, które mają charakter wrażliwy, to powinni również takiej weryfikacji podlegać.

005_PAD_wywiad_Michal_Rachon_TV_Republika_20240518_1S5A1499.jpg [1.33 MB]

Panie Prezydencie, bardzo dużo mówi się w tej chwili o propozycjach dotyczących zmiany ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Ale ze środowisk sędziowskich płyną tego rodzaju obawy, że rozwiązania, które znajdują się w propozycji ustawy, mogą prowadzić do zakwestionowania statusu Krajowej Rady Sądownictwa w okresie, który objęty jest tym głębokim sporem politycznym. Czy Pan Prezydent w tych propozycjach, które w tej chwili są debatowane w Sejmie, w Senacie, nie widzi tego rodzaju zagrożeń?

Dla mnie jedna rzecz jest najważniejsza: nie może być takiej sytuacji, że następuje jakieś różnicowanie sędziów na sędziów powołanych przed wyborem kolejnej Krajowej Rady Sądownictwa i sędziów, którzy zostali powołani po wyborze tej kolejnej Krajowej Rady Sądownictwa. Czyli – powiedzmy – sędziów sprzed 2016 roku i sędziów powołanych po 2016 roku. Taka sytuacja jest niemożliwa.

Jeżeli sędzia został wskazany Prezydentowi jako kandydat na sędziego, następnie przeszedł weryfikację, a zatem uzyskał zgodę Prezydenta, czyli powołanie przez Prezydenta na urząd sędziowski, i złożył przed Prezydentem ślubowanie, jest takim samym sędzią jak każdy inny sędzia.

I powiem Panu, Panie Redaktorze, że najbardziej z politowaniem kiwam głową, kiedy słyszę krzyki zwłaszcza mocno już wiekowych koryfeuszy polskiego wymiaru sprawiedliwości, którzy bardzo często kiedyś należeli do PZPR, a dzisiaj straszliwie krzyczą przeciwko tym sędziom, podczas gdy nie dopuścili do tego, żeby doszło do prawdziwej weryfikacji polskiego wymiaru sprawiedliwości w latach 1989, 1990, 1991, kiedy tej weryfikacji należało dokonać i kiedy należało wyeliminować nie tylko z Sądu Najwyższego, ale w ogóle z polskiego wymiaru sprawiedliwości wszystkich sędziów, którzy należeli do PZPR. Bo nie dało się wyeliminować wszystkich sędziów w ogóle.

To kiedyś zrobiła komuna, kiedy w 1944, 1945 roku przejmowała władzę nad Polską pod sowieckimi sztandarami, to wtedy rzeczywiście wyeliminowano praktycznie cały wymiar sprawiedliwości i stworzono nowy. Po kilkumiesięcznym kursie byli – jak wiemy – sędziowie, wtedy komunistyczni, tak?

Dzisiaj ich synowie i wnuki to wielcy koryfeusze polskiego wymiaru sprawiedliwości. Nieraz serce się kraje, jak się patrzy na to i patrzy na to, jakie osoby pozwalają sobie na to, żeby się w ogóle wypowiadać w sprawach wymiaru sprawiedliwości i niezawisłości sędziowskiej, co po prostu brzmi jak rechot historii. Wszyscy ci…

No ale to ci ludzie, Panie Prezydencie, byli – jak Pan powiedział, cieszę się, że Pan zwraca na to uwagę… Polska Zjednoczona Partia Robotnicza – tak nazywała się totalitarna, komunistyczna partia, jej członkowie orzekali w sądach wolnej Polski.

Wszyscy ci, którzy byli sędziami, a jednocześnie należeli do tej partii, zarazem podpisali się pod statutem tej partii. A w tym statucie partii była wskazana absolutna zależność od poleceń partyjnych. W związku z czym z samego założenia oni nie byli niezawiśli.

I teraz sytuacja, w której oni w 1989 roku w żaden sposób nie zostali tak naprawdę zweryfikowani i do dzisiaj niektórzy z nich są jeszcze cały czas w wymiarze sprawiedliwości, jest po prostu sytuacją kuriozalną. I to jeszcze, że oni dzisiaj ośmielają się podważać legitymację sędziowską osób wybranych, powołanych na stanowiska sędziowskie w ciągu ostatnich prawie dziewięciu lat, to jest po prostu coś, co urąga wszelkim standardom.

I kiedy ja słyszę, że teraz jest rzeczywiście przywracana praworządność, jak ja słyszę to z ust jakichś przedstawicieli Brukseli w sytuacji, kiedy mamy kompletnie nielegalnie wybranego w tej chwili Prokuratora Krajowego, w oparciu o konkurs, który nie miał żadnego oparcia ustawowego, ze złamaniem wszystkich zasad, czyli jest on całkowicie nielegalny...

I tak naprawdę wszystkie sprawy karne, w których dzisiaj występują osoby powołane przez Prokuratora Krajowego czy wskazane przez Prokuratora Krajowego, czy delegowane przez Prokuratora Krajowego, są obarczone wadą prawną. I ja słyszę, że to jest przywracanie praworządności w Polsce, i to mówią przedstawiciele Komisji Europejskiej, to jasną sprawą jest, jakie były motywacje działania tych ludzi przez ostatnie osiem lat przeciwko Polsce.

Panie Prezydencie, chcę spytać o dwie sprawy na koniec. Jedna to spotkanie z Premierem Donaldem Tuskiem. I z nieoficjalnych informacji wynika, że przedmiotem rozmów była również kwestia nuclear sharing, na który zwracał Pan uwagę, że Polska powinna być częścią tego programu. A słyszeliśmy ostatnio wypowiedź wiceszefa MSZ, który powiedział, że nasi zagraniczni partnerzy nie są specjalnie zainteresowani tym rozwiązaniem. Czy rozmawiał Pan z Panem Premierem? Czy istnieje w tej sprawie porozumienie pomiędzy Panem a Panem Premierem rządu?

Nie będę mówił o szczegółach rozmowy. Powiem tak: Pan Premier – jak sądzę – ma pełną świadomość, że ten temat generalnie poruszamy w relacjach z naszymi sojusznikami, przede wszystkim ze Stanami Zjednoczonymi, właściwie od dziewięciu lat, od początku mojej prezydentury. Ja po raz pierwszy rozmawiałem na ten temat z Prezydentem Barackiem Obamą, potem rozmawiałem na ten temat z Prezydentem Donaldem Trumpem. Ten temat poruszałem też z Panem Prezydentem Joe Bidenem. Więc to nie jest temat nowy.

My ten temat poruszamy w rozmowach z sojusznikami w kontekście tego, w jaki oczywisty sposób Rosja łamie od lat wszelkie porozumienia międzynarodowe dotyczące nierozprzestrzeniania m.in. broni nuklearnej, broni masowego rażenia, choćby zbrojąc okręg kaliningradzki, choćby przesuwając swoje siły nuklearne na Białoruś. Pokazujemy w ten sposób, jak rzeczywiście Rosja od wielu lat, cały czas, systematycznie zwiększa zagrożenie nuklearne dla państw wolnego świata, dla Zachodu, dla państw NATO. I argumentujemy, że te rosyjskie kroki…

To nie chodzi o to, żeby je wyprzedzić. Bo my już jesteśmy – niestety – dawno, jako NATO, z tyłu tutaj za Rosją. Po prostu chodzi tylko o to, żeby pokazać Rosji, że umiemy zdecydować w poważnych sprawach. I ja mówię: my dzisiaj jesteśmy częścią Sojuszu Północnoatlantyckiego i jesteśmy w tym zakresie otwarci na współpracę w ramach Sojuszu – nic więcej.

Panie Prezydencie, i ostatnie pytanie. Mówiliśmy wiele dziś o sprawach Federacji Rosyjskiej, wymiaru sprawiedliwości. To są wielkie sprawy, które przewijają się w przestrzeni wolnej Polski od momentu upadku komunizmu. Ale również przestrzeń medialna jest pewną specyficzną przestrzenią. My w Telewizji Republika wczoraj złożyliśmy wnioski do Krajowej Rady Radiofonii o ogólnopolską koncesję. Chciałem spytać również o tę perspektywę. To jest sytuacja w zasadzie bez precedensu. Chciałem spytać, w jaki sposób Pan Prezydent patrzy na ten porządek medialny i te perspektywy dotyczące takich możliwości. Bo system medialny w Polsce przez wiele lat był również zabetonowany. No, w zasadzie tylko i wyłącznie dla graczy dużych, z bardzo interesującymi, a czasem nieciekawymi konotacjami w przestrzeni również tej komunistycznej.

Ja nie mam żadnej wątpliwości co do jednego, a mianowicie: rzeczywiście wolne media, pluralistyczne media, media, w których będą prezentowane i reprezentowane różne punkty politycznego widzenia, są bardzo ważne dla bezpieczeństwa Polski. Bezpieczeństwa Polski dzisiaj! Nie tylko dla naszej demokracji jako takiej. Oczywiście są bardzo ważne dla demokracji, fundamentalnie ważne dla demokracji. Po to, żeby ludzie mogli sobie też i wyrobić własną opinię.

Ale przede wszystkim są dzisiaj bardzo ważne dla naszego bezpieczeństwa. Po to właśnie, żeby można było mówić chociażby o takich sprawach jak to, kto rzeczywiście współpracował z Rosją – kto rzeczywiście współpracował z rosyjskimi służbami i kto rzeczywiście się po prostu mylił w poprzednich latach, kto popełnił kardynalne błędy polityczne.

I bardzo dobrze, żeby te wolne media istniały. Bo dzisiaj opowiadanie o tym, że jakaś tam grupa mediów to są wolne media… Ja wiem, jak te media są wolne, bo przez lata miałem możliwość zapoznawania się z materiałami, które przez te media były sprawozdawane. I wiele z tych mediów – jak to mówią w jednej z polskich komedii – słowa prawdy na mój temat nigdy nie powiedziało. Więc ja mam pojęcie, jak one bardzo są wolne.

Natomiast powiem tak: są potrzebne media reprezentujące różne punkty widzenia. Ja nie mam nic przeciwko temu, żeby istniały media, które nieustannie będą wspierały stronę liberalno–lewicową reprezentowaną przez Pana Donalda Tuska. Nie mam nic przeciwko temu, zdaję sobie sprawę z tego, że tak jest skonstruowany świat. Na świecie takie media są. One są z reguły bardzo silne. To też kwestia osobistych przekonań większości środowiska, jakim jest środowisko dziennikarskie, które najczęściej z natury jest bardziej lewicowe. Dobrze. Nie ma żadnego problemu. Ja uważam, że tak powinno być.

Ale uważam, że także i druga strona sceny politycznej i ci, którzy reprezentują jeszcze inne poglądy, mają prawo do tego, żeby były również media, które reprezentują ich punkt widzenia, w których oni mogą się swobodnie wypowiedzieć, a nie są zakrzykiwani przez prowadzących. Bo trudno niektórych z nich nazwać dziennikarzami. I uważam, że tak po prostu powinno być.

Dlatego w dzisiejszych czasach, kiedy w brutalny i nielegalny sposób została przejęta Telewizja Polska i – generalnie – media publiczne, kiedy wiemy, w czyich rękach jest większość i jaki pogląd reprezentuje większość stacji radiowych i telewizyjnych, istnienie takich mediów jak Republika, jak tzw. media prawicowe – ja raczej nazywam je mediami konserwatywnymi; powiedzmy, o takim profilu – jest niezwykle ważne nie tylko dla polskiej demokracji, ale jest niezwykle ważne także i dla polskiego bezpieczeństwa.

Tak jak powiedziałem: bezpieczeństwo ma dla mnie dzisiaj wymiar absolutnie podstawowy, bo – w moim przekonaniu – niczego bardziej nie oczekują od nas wyborcy niż zapewnienia im bezpieczeństwa, możliwości spokojnego życia, możliwości spokojnego realizowania swoich planów, swoich ambicji, tworzenia i utrzymania rodzin, wychowania dzieci itd., czyli tego po prostu, co nazywamy normalnym życiem.

Dzisiaj trzeba wzmocnić bezpieczeństwo po to, żeby ludzie mogli spokojnie i normalnie w Polsce żyć. I to jest dzisiaj zadanie najważniejsze, które ja sobie stawiam. Ono jest realizowane na różne sposoby, ono jest realizowane poprzez media, poprzez działalność informacyjną, ono jest realizowane poprzez modernizację polskiej armii, poprzez modernizację polskich służb mundurowych, poprzez ich wzmacnianie – i ilościowe, w sensie osobowym, i jakościowe, w sensie ich wyposażenia, czyli kupowanie nowego uzbrojenia.

Ale to jest ważne także i przez to, co robimy tu i teraz, za chwilę, gdzie będziemy czcili naszych bohaterów, którzy walczyli, którzy polegli 80 lat temu w bitwie o Monte Cassino, i gdzie będziemy mówili, kto jest prawdziwym bohaterem w historii Rzeczypospolitej, i co to znaczy walczyć o suwerenne, niepodległe państwo, i co w tej walce nasi dziadkowie i pradziadkowie gotowi byli poświęcić, żeby ta Polska była.

Prezydent Rzeczypospolitej Andrzej Duda. Panie Prezydencie, bardzo dziękujemy za to spotkanie.

Dziękuję bardzo.

__________________________________________

Prezydent RP udzielił wywiadu podczas dwudniowej wizyty w Republice Włoskiej. 

Więcej o wizycie Pary Prezydenckiej we Włoszech:

Prezydent RP podczas wywiadu dla TV Republika (1)
Prezydent RP podczas wywiadu dla TV Republika (2)
Prezydent RP podczas wywiadu dla TV Republika (3)
Prezydent RP podczas wywiadu dla TV Republika (4)
Prezydent RP podczas wywiadu dla TV Republika (5)
Prezydent RP podczas wywiadu dla TV Republika (6)
001_PAD_wywiad_Michal_Rachon_TV_Republika_20240518_1S5A1366.jpg
002_PAD_wywiad_Michal_Rachon_TV_Republika_20240518_1S5A1400.jpg
003_PAD_wywiad_Michal_Rachon_TV_Republika_20240518_1S5A1435.jpg
004_PAD_wywiad_Michal_Rachon_TV_Republika_20240518_GJA_9747.jpg
005_PAD_wywiad_Michal_Rachon_TV_Republika_20240518_1S5A1499.jpg
003_a_PAD_wywiad_Michal_Rachon_TV_Republika_20240518_GJA_9645.jpg