W porównaniu do państw, które wyszły zza żelaznej kurtyny po 1989 r. Polska jest w bardzo dobrej sytuacji rozwojowej i gospodarczej. I naprawdę bardzo wiele dobrego dla Polaków stało się w ciągu ostatnich dziewięciu lat – mówił Prezydent Andrzej Duda w Telewizji Republika.
Zapowiedział też, że dopóki będzie pełnił swój urząd, nie podpisze nominacji ambasadorskiej do USA dla Bogdana Klicha. Dodał, że nie będzie także jego podpisu pod nominacją dla Ryszarda Schnepfa.
– Pan minister Radosław Sikorski chce odwołać z ambasady w Lizbonie ambasador Joannę Pilecką, która jest młodszą krewniaczką rotmistrza Pileckiego, ale bardzo chce wysłać jako polskiego ambasadora pana Schnepfa, którego tata, razem z Sowietami uczestniczył w Obławie Augustowskiej przeciwko Polakom – mówił Prezydent.
WYWIAD PREZYDENTA RP W CAŁOŚCI
Pytany o informacje, że do Waszyngtonu ma być wysłany jako ambasador Bogdan Klich, Prezydent odpowiedział: Do USA, do największego na świecie mocarstwa militarnego, gdzie bezpieczeństwo i zdrowie prezydenta Stanów Zjednoczonych jest posunięte do kategorii niewyobrażalnej dla Polaków (...) pan Radosław Sikorski z panem Donaldem Tuskiem chcą wysłać na ambasadora polskiego do USA człowieka, który był ministrem obrony, kiedy w polskim samolocie rządowym, wojskowym (...) zginął Prezydent RP w katastrofie lotniczej, plus jedni z najważniejszych ludzi w państwie, polska elita – mówił.
– Faceta, który by wtedy ministrem obrony narodowej i odpowiadał wtedy za polskie wojsko, oni chcą wysłać do Stanów Zjednoczonych. Przecież to będzie jeden wielki rechot. Ja nigdy się na to nie zgodzę, dopóki jestem prezydentem jeszcze przez te czternaście miesięcy nigdy nie podpiszę tej nominacji ambasadorskiej – powiedział Andrzej Duda. – Ja jej nie podpiszę, bo nie będę kompromitował Polski – zapowiedział.
Nawiązując do przypadającej dziś rocznicy wyborów 4 czerwca 1989 r. Prezydent mówił, że nie zgadza się z twierdzeniami, iż „Okrągły Stół sam w sobie był zdradą, a czerwcowe wybory w 1989 r. były niepotrzebne, zdradzone, źle przeprowadzone”. – Zrobiono wtedy to, co dało się w tamtym momencie, żebyśmy mieli bezkrwawą rewolucję. To był bardzo ważny moment, bo on się potem stał przykładem dla ogromnej części Europy – powiedział.
Andrzej Duda podkreślił, że wybory 4 czerwca 1989 r. – choć nie w pełni wolne – okazały się plebiscytem, w którym Polacy powiedzieli „nie” Polsce komunistycznej i władzy dyktowanej z Moskwy. – To był wielki sprzeciw, którzy wtedy należało wykorzystać. Wtedy należało powiedzieć: stop, ludzie wypowiedzieli się jednoznacznie – dodał.
Prezydent zaznaczył, że zmianę, jaką niósł trzy lata później rząd Jana Olszewskiego należało kontynuować. Wtedy – ocenił – być może przemiany, które były przeprowadzone byłyby spokojniejsze i mniej ludzi by ucierpiało. – Może Polska szybciej by się stała państwem zamożnym, może szybciej stawałaby się państwem uczciwie i rzetelnie rządzonym, w którym konfidenci są nazwani konfidentami – myślę o tych, którzy współpracowali z komunistyczną służbą bezpieczeństwa – i wyeliminowani z życia publicznego – mówił.
Prezydent apelował do wyborców: proszę głosować na takich przedstawicieli do Parlamentu Europejskiego, a za niecały rok proszę głosować na takich ludzi w wyborach prezydenckich, żeby to były osoby, które w państwa przekonaniu naprawdę reprezentują polskie interesy. – Bo polskie interesy to nasze interesy. Polskie interes jest indywidualnym interesem także każdego z Państwa – podkreślił.
Pytany o zieloną energetykę, mówił, że dzisiaj powinniśmy realizować polskie interesy, czyli, jak wyjaśnił, już dzisiaj powinniśmy realizować nowoczesne technologie. – Myślę tutaj o energetyce nuklearnej. To obowiązek polskich władz. Kto nie będzie tego robił idzie w zdradę stanu – ocenił, wskazując też, że widzi niepokojące sygnały, że mogą być opóźnienia w tym zakresie.
Prezydent uważa, że w całej polityce ochrony klimatu są aspekty pozytywne. – Jest to szansa rozwojowa na badania naukowe, na wytwarzanie nowych technologii, że być może zostaną dopracowane napędy wodorowe – wodór jako paliwo przyszłości. Może się okazać, że świat motoryzacji się zupełnie zmieni – powiedział.
Podkreślił, że musi być to działanie na zasadach sprawiedliwej transformacji, która nie pozostawia nikogo z tyłu, która nie wyklucza, a obejmuje wszystkich.