RAI NEWS: Dzień dobry! Witamy w naszym studiu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudę.
Prezydent RP Andrzej Duda: Dzień dobry, bardzo serdecznie witam Państwa Redaktorów. Bardzo serdecznie witam naszych widzów.
Panie Prezydencie, moje pierwsze pytanie dotyczy wojny w Ukrainie. To otwarta rana w sercu Europy, która boli nas wszystkich. W obecnej fazie istnieje obawa eskalacji. Powstaje zatem pytanie: co należy zrobić? Jakie jest stanowisko Polski?
Przede wszystkim naszym stanowiskiem od samego początku jest wsparcie dla Ukrainy – to jest rzecz najistotniejsza, dla nas najważniejsza. Przy czym ja podkreślam dwa elementy, bo często mówi się o tym, że Polacy na wojnę na Ukrainie, na rosyjską napaść na Ukrainę reagują bardzo emocjonalnie. Oddzielmy dwa elementy.
Bardzo serdeczna i rzeczywiście emocjonalna reakcja polskiego społeczeństwa – ludzi, którzy dosłownie w pierwszych godzinach po rosyjskiej agresji pojechali na granicę, przyjmowali, brali do swoich samochodów uchodźców z zagranicy, zapraszali ich do swoich domów.
W sumie od początku konfliktu – od początku rosyjskiej napaści na Ukrainę – polską granicę przekroczyło do tej pory 7 mln uchodźców z Ukrainy. Przy czym w Polsce w tej chwili cały czas przebywa ok. 2 mln – tak mniej więcej szacujemy – przybyszów, my nazywamy gości, z Ukrainy, choć tak naprawdę są to ludzie, którzy po prostu uciekli przed wojną, bojąc się o swoje życie i zdrowie.
Polacy doskonale to zrozumieli. W Polsce wiemy, to jest zakorzenione w naszej mentalności, to wynika z naszej historii – my wiemy, co to znaczy rosyjska napaść, wiemy, co to znaczy rosyjska okupacja. My wiemy, co to znaczy być w rosyjskiej niewoli.
Ojciec Święty Jan Paweł II, o którym była mowa na początku naszego spotkania, urodził się w wolnej Polsce, przed II wojną światową. Ale większość swojego życia spędził w Polsce okupowanej najpierw przez Niemców, a potem która znajdowała się w sowieckiej strefie wpływów. To tam został biskupem, to w takiej Polsce został arcybiskupem, a później kardynałem, cały czas zmagając się z komunistami. To jest nasza historia, my to doskonale pamiętamy – także reprezentanci mojego pokolenia, którzy wtedy byli jeszcze dziećmi. Ale wiemy, jak walczyli nasi rodzice.
Więc jak Polacy zobaczyli, co dzieje się z Ukraińcami, ta pomoc była autentyczna, ona była emocjonalna, ona jest z serca.
Natomiast my – jako władze polskie – patrzymy na to chłodno i racjonalnie. Wiemy, że Rosjan trzeba zatrzymać, że jest to odrodzony rosyjski imperializm, który chce powrotu do rosyjskiej strefy wpływów. Być może – jak niektórzy w Rosji mówią – jeszcze z czasów caratu czy carskich, gdzie Rosja okupowała Polskę i sięgała do Kalisza. Oni uważają, że to jest ich strefa wpływów. My uważamy, że absolutnie – to jest nasz kraj, będziemy naszego kraju bronić.
Dzisiaj swojego kraju bronią Ukraińcy. Wspieramy ich, bo wiemy, że Ukraińcy opierają się dzisiaj rosyjskiemu imperializmowi. Jeżeli Ukraińcy ulegną, następni być może będziemy my. Mamy tego doskonałą świadomość. Dlatego działamy, wspieramy Ukraińców bezwzględnie. Wiemy, że dla bezpieczeństwa Europy, dla bezpieczeństwa świata rosyjski imperializm musi być zatrzymany.
Dla mnie oznacza to przede wszystkim wyparcie Rosji z uznanych międzynarodowo granic Ukrainy, z okupacji ukraińskiej ziemi. To jest fundament do zakończenia tej wojny.
Panie Prezydencie, potrzeba zawarcia pokoju stoi niekiedy w sprzeczności z potrzebą osiągnięcia pokoju sprawiedliwego. Z jednej strony mamy agresora, a z drugiej stronę zaatakowaną. Rosja jest agresorem, natomiast Ukraina cierpi wskutek rosyjskiej agresji. W jaki sposób można doprowadzić do pokoju? Na jakich warunkach?
Mówię to jako sąsiad Ukrainy, w związku z powyższym – ktoś, kto bezpośrednio obserwuję tę sytuację, i to od wielu, wielu lat. Proszę pamiętać, że od siedmiu lat jestem Prezydentem Polski i bezpośrednio uczestniczę także w realizacji polityki międzynarodowej. Dokładnie znam relacje ukraińsko–rosyjskie, wiem, w jaki sposób działały władze ukraińskie przez ostatnie lata.
Sprawiedliwe rozwiązanie jest tylko jedno: Ukraina musi wrócić do swoich międzynarodowo uznanych granic. Rosja narusza prawo międzynarodowe, na Ukrainie popełniane są zbrodnie wojenne, dokonują ich Rosjanie, polegają one na mordowaniu ludności cywilnej, na bombardowaniu z premedytacją cywilnych celów, nie wojskowych: osiedla mieszkaniowe, które są bombardowane, domy, które są burzone przez Rosjan. Także w ostatnich dniach. Widzieliśmy wszyscy teraz w telewizji te zdjęcia, te materiały z Kijowa, gdzie budynki mieszkalne są bombardowane rosyjskimi rakietami czy na które są zrzucane bomby przez rosyjskie samoloty. To jest rzeczywistość tej wojny.
Ta wojna musi się skończyć na dwa sposoby: po pierwsze, rosyjskie wojska muszą się wycofać z ziem ukraińskich, które okupują od 2014 roku, Ukraina musi wrócić do swoich uznanych międzynarodowo granic – to po pierwsze.
A po drugie – zbrodniarze wojenni muszą zostać ukarani. Wspólnota międzynarodowa musi ścigać i ukarać zbrodniarzy wojennych, bo to jest wymóg tego, żeby pokój był zachowany na przyszłość. Dla wszystkich, którzy potencjalnie nawet by się zastanawiali, czy w przyszłości nie dokonywać zbrodni wojennych, czy to się może będzie im opłacało. Muszą zobaczyć, że to się nie opłaca, że zbrodniarze zostaną ukarani. To dzisiaj obowiązek wspólnoty międzynarodowej.
Więc sprawiedliwe zakończenie jest tylko takie: Rosja wraca do Rosji, Rosja wycofuje swoje wojska okupujące ziemie ukraińskie, Ukraina odzyskuje kontrolę nad całym swoim terytorium, a więc wraca do uznanych międzynarodowo granic, wracamy do sytuacji sprzed 2014 roku – to jest jedyne sprawiedliwe rozwiązanie – i zbrodniarze zostają ukarani. To kwestia elementarnej sprawiedliwości.
Panie Prezydencie, poruszył Pan już kwestię uchodźców, których woli Pan określać mianem gości. Tak jak Pan wspomniał, Polska udzieliła im hojnego wsparcia. Teraz jednak ta pomoc staje się obciążeniem (przede wszystkim dla Waszego kraju). Jaką pomoc otrzymaliście od partnerów europejskich, od instytucji europejskich?
(westchnienie) Przepraszam, patrzę… Poruszony jestem tymi zdjęciami, bo widziałem to na własne oczy. Byłem na granicy w tamtych dniach, widziałem tych ludzi, którzy szli pieszo do nas z Ukrainy, przechodzili przez polską granicę, widziałem, w jakim byli stanie, rozmawiałem z nimi. Więc rzeczywiście jest to dramatyczna sytuacja. To są łzy, cierpienie, ból. To rodziny, których ojcowie zginęli na wojnie. Mężowie, synowie, którzy walczą, giną. Więc to jest coś koszmarnego.
Byłem też w Borodziance, w Irpieniu pod Kijowem, widziałem na własne oczy efekty rosyjskiego ataku, zburzone domy, zabitych ludzi – i to w kwietniu tego roku, więc zaraz po tym, jak rosyjskie wojska wycofały się z tych terenów. Byłem trzy razy w czasie wojny na Ukrainie i byłem w Kijowie dzień przed rozpoczęciem inwazji. Wyjechaliśmy z Ukrainy dosłownie na kilka godzin przed rozpoczęciem rosyjskiego ataku.
Nie mam żadnych wątpliwości, że powinniśmy pomagać Ukraińcom i Ukrainie, nie oglądając się na to, czy Europa pomaga nam, czy nam nie pomaga; czy Komisja Europejska jest łaskawa nam pomóc; czy traktuje nas tak samo, jak potraktowała Turków i władze tureckie, którym przekazała miliardy euro po to, żeby zatrzymać migrantów, którzy szli do Niemiec, do Francji, do Europy Zachodniej.
Oczywiście jest nam przykro i wyciągamy wnioski z tego, że nie dostaliśmy tej pomocy, która nam się należała obiektywnie i która nam się należy. Powinniśmy otrzymać wsparcie z Unii. Do Polski przyszły miliony ludzi. Ci ludzie są obciążeniem dla naszego budżetu, bo przecież są to w wielu przypadkach kobiety z dziećmi. Część z nich znalazła w Polsce pracę, ale część z nich jest cały czas na naszym utrzymaniu.
Przyjęliśmy w Polsce specjalną ustawę, która zrównuje w prawach uchodźców z Ukrainy z Polakami – mają prawo do ochrony zdrowia tak jak Polacy, mają prawo do poszukiwania pracy tak jak Polacy, mają prawo do nauki tak jak Polacy, do edukacji w naszym kraju. Mieszkają dzisiaj cały czas – w ogromnej części – w polskich domach, po prostu jako goście polskich rodzin. Wspieramy ich, wiemy, że są to nasi sąsiedzi, wiemy, że potrzebują pomocy.
Ale mówię: szkoda, że Unia Europejska, że instytucje unijne, że lewicowo–liberalne środowiska polityczne, które dzisiaj rządzą w Komisji Europejskiej, w Parlamencie Europejskim, nie potrafią uczciwie spojrzeć na tę kwestię i wesprzeć kraju i jego mieszkańców, którzy po prostu z sercem na dłoni niosą pomoc innym.
Panie Prezydencie, przypomniał Pan historię rosyjskich agresji przeciwko Polsce. Chciałbym przywołać katyńskie doły śmierci, które faktycznie były rosyjskim ludobójstwem. Mówił Pan o agresji będącej następstwem sojuszu nazistów i Rosjan. Czego obawiacie się dzisiaj ze strony Rosji?
My się obawiamy tego, co dla nas jest oczywiste. Proszę sobie przypomnieć, że w 2008 roku ówczesny Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej – którego byłem wtedy ministrem, pracowałem przy boku Prezydenta Lecha Kaczyńskiego – razem z innymi Prezydentami Europy Środkowej poleciał do Tbilisi, kiedy trwał rosyjski atak na Gruzję i Tbilisi. I tam powiedział słynne, pamiętne słowa o tym, że imperializm rosyjski odrodził się i trzeba go za wszelką cenę zatrzymać – i to jest obowiązek świata. Dlatego że „dzisiaj Rosja napada na Gruzję, jutro być może napadnie na Ukrainę – mówił wtedy – potem może będą państwa bałtyckie, a po nich być może będzie mój kraj, Polska”.
My te słowa doskonale pamiętamy. Prezydent Lech Kaczyński mówił to w Tbilisi 14 lat temu i przez te ostatnie lata to wszystko właściwie, niestety, stawało się realnością, stało się rzeczywistością – to, co on mówił. Dlatego wiemy o tym, że dzisiaj tylko zatrzymanie rosyjskiego imperializmu może uratować Europę, może uratować naszą część Europy.
Zdaję sobie sprawę, że w Berlinie, w Paryżu, w Brukseli w ogóle sobie nie wyobrażają, że może tam przyjść rosyjski żołnierz, zgwałcić żonę, córkę i zastrzelić człowieka strzałem w tył głowy. Ale my, Polacy, doświadczyliśmy tej rzeczywistości.
To naszą inteligencję, naszych oficerów, naszych funkcjonariuszy zamordowano w Katyniu – jak Pan Dyrektor powiedział, przypomniał z historii – w Miednoje, w Charkowie, w innych miejscach. To oni byli wywożeni na Daleki Wschód, na Syberię, to oni umierali w kopalniach uranu i w innych miejscach katorgi, którą zgotowali im Sowieci. I to nie był pierwszy raz w naszej historii.
Za czasów przed Związkiem Sowieckim, kiedy carska Rosja okupowała polskie ziemie i Polski nie było na mapie, też było tak, że gdy Polacy się buntowali, gdy sprzeciwiali się okupacji, to byli wywożeni na wschód, byli mordowani. My to doskonale znamy z naszej historii.
I dlatego wiemy, że rosyjski imperializm trzeba zatrzymać, bo to jest śmierć, bo to jest gwałt, bo to jest bieda – to wszystko, co związane z Rosją w najgorszym tego słowa znaczeniu. My to znakomicie znamy i pamiętamy z naszej historii. Dlatego dzisiaj Ukraińcy w tak zdeterminowany sposób – ginąc – bronią się za wszelką cenę, bo chcą być częścią Zachodu, a nie Wschodu, który proponuje im Rosja.
Panie Prezydencie, konflikt między Rosją i Ukrainą doprowadził w wielu państwach, w tym w Polsce, do „wyścigu zbrojeń”. Czy zatem w świetle sytuacji, którą przed chwilą Pan opisał, wraca potrzeba zwiększenia bezpieczeństwa?
Oczywiście, że jest większa potrzeba zapewnienia bezpieczeństwa. I powiedzmy sobie otwarcie: to nie Zachód, to nie NATO, to nie Polska odbudowują wyścig zbrojeń – to Rosja jest agresorem, to Rosja zaatakowała Gruzję w 2008 roku, to Rosja zaatakowała Ukrainę w 2014 roku, to Rosja zaatakowała Ukrainę w lutym 2022 roku w żaden sposób niesprowokowana.
Naiwny jest ten, kto wierzy w rosyjską propagandę, która opowiada o jakichś nazistach na Ukrainie. To kompletna bzdura, to całkowita nieprawda. Po prostu Rosja chce władać, chce powiększać swoje tereny, chce ratować swoją sytuację demograficzną kosztem innych narodów, chce wykorzystywać de facto niewolniczą pracę innych narodów, chce zagarniać dobra naturalne, złoża i przemysł Ukrainy. I tak samo chce robić z kolejnymi krajami. Chce poszerzać swoją strefę wpływów po to, by czerpać profity, by po prostu być pasożytem na organizmie innych państw i narodów.
My się na to nie zgadzamy. My się temu sprzeciwiamy, bo my to znamy. I dlatego wspieramy dzisiaj Ukraińców. I dlatego apelujemy do wszystkich: brońcie przed tym, nie pozwólcie na to. Ta obrona musi polegać na tym, że będziemy silniejsi – że będziemy silni tak, że nie będzie opłacało się nas zaatakować. Rosję da się pokonać. Dzisiaj widać to na Ukrainie. Ukraińcy są wsparci militarnie, wyłącznie militarnie, poprzez dostawy broni – przez Stany Zjednoczone, przez państwa NATO, w tym przez nas.
Wydaliśmy 2 mld dolarów na pomoc dla Ukrainy, wysłaliśmy 260 naszych czołgów, ponad sto pojazdów opancerzonych, setki tysięcy sztuk broni, miliony sztuk amunicji. Wysłaliśmy na Ukrainę nasze armatohaubice Krab, jedne z absolutnie najnowocześniejszych na świecie, po to, by Ukraińcy mogli się bronić. Bo one strzelają na ponad 40 km – taki mają zasięg strzału. Więc można odepchnąć Rosjan na tę odległość. Można razić także rosyjską artylerię i rosyjskie wyrzutnie rakietowe. W związku z powyższym ta broń na Ukrainie jest rzeczywiście skuteczna. Wysyłamy kolejne partie broni, w części odbierając to wyposażenie naszym żołnierzom.
Żeby te braki uzupełnić, kupujemy uzbrojenie w Stanach Zjednoczonych. Dlatego kupujemy tam czołgi Abrams, dlatego zdecydowaliśmy się na zakup czołgów także w Korei Południowej, bo one są oferowane szybko. Bo pierwsze czołgi z Korei Południowej przyjadą do nas jeszcze w tym roku. Podpisaliśmy umowę dwa miesiące temu, a w grudniu mamy otrzymać pierwszą dostawę. Bo mamy szybko otrzymać samoloty bojowe, które wesprą nasze lotnictwo i będą broniły naszego nieba.
Dosłownie kilka dni temu odebraliśmy w Polsce pierwsze zestawy systemu Patriot, który będzie budował najnowocześniejszy w tej chwili na świecie system obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, trzywarstwowy. Będzie stanowił jedną spójną całość złożoną z trzech systemów – systemu Patriot, czyli systemu, który my w Polsce nazywamy Wisła, to jest systemy średniego zasięgu obrony; systemu niższego zasięgu Narew; i systemu podstawowego zasięgu obrony Poprad. Wszystkie trzy będą zintegrowane, sprzężone ze sobą, będą stanowiły wspólną kopułę obrony przeciwrakietowej i przeciwlotniczej naszego kraju.
Wydajemy miliardy dolarów, ale wiemy, po co to robimy. Rozpoczęliśmy te działania, jeszcze zanim Rosja zaatakowała Ukrainę w lutym. Działamy tak od kilku lat, zaczęliśmy, kiedy zostałem Prezydentem Rzeczypospolitej w 2015 roku. To wtedy, już w 2016 roku, podpisaliśmy pierwsze kontrakty. One są dzisiaj realizowane. Jest to systematyczne wzmacnianie naszego potencjału właśnie po to, by nie opłacało się nas zaatakować.
My nie chcemy wojny. My chcemy, żeby jej nie było. Zgodnie ze starą maksymą: chcesz bezpieczeństwa, musisz się uzbroić – tak żebyś był bezpieczny, żeby nikomu nie opłacało się ciebie zaatakować. Czyli: chcesz pokoju, szykuj się do wojny – a wtedy ona nie nastąpi.
Panie Prezydencie, zmieniając temat: we Włoszech odbyły się demokratyczne wybory. Rząd RP był jednym z pierwszych, które pogratulowały Giorgii Meloni. Jeśli powstanie rząd z Giorgią Meloni na czele, czy możliwa będzie nowa, mocniejsza współpraca między Włochami i Polską?
Mam nadzieję, że tak. Dlatego że rzeczywiście to, co mówi w swoich wystąpieniach Pani Giorgia Meloni, przyszła premier Włoch, to, co można przeczytać również w jej założeniach programowych, jest bardzo zbieżne także z naszym spojrzeniem na świat, z moim spojrzeniem. Obserwowałem w ostatnim czasie wiele wystąpień Pani Premier Giorgii Meloni i uśmiecham się, że Io sono Andrzej, sono un uomo, sono un padre, sono cattolico. Więc to jest w ogromnej części bardzo podobny profil ideowy. My też jesteśmy ludźmi wierzącymi, my też ten system wartości chrześcijańskich, katolickich uważamy za ważny; my też bardzo mocno stawiamy na rodzinę, co widać w naszej polityce, w mojej polityce w ciągu ostatnich siedmiu lat.
Tutaj wspomniano w materiale na początku o programie 500+. Nigdy do tej pory w Polsce nie było takiego programu. Został wprowadzony dopiero wtedy, kiedy ja zostałem Prezydentem Rzeczypospolitej – właśnie po to, by wesprzeć rodziny mające dzieci. Bo to jest ważne dla naszego kraju, to ważne dla rozwoju naszego społeczeństwa. To jest po prostu uczciwe, że rodziny, które wychowują dzieci – które będą przyszłością naszego kraju – otrzymują dzisiaj wsparcie ze strony państwa.
To nie jest żadna pomoc, to nie jest żadna jałmużna – to inwestycja, jaką państwo polskie realizuje dzisiaj we wsparcie rodziny i budowanie przyszłych pokoleń, a więc także swojej pomyślności na przyszłość. My taką politykę realizujemy i będziemy ją realizowali. Ta polityka jest dobrze przyjmowana przez polskie społeczeństwo.
To właśnie dlatego po raz drugi wygrałem wybory prezydenckie w 2020 roku mimo wszystkich trudności, mimo pandemii, mimo wielkiego cierpienia. Włochy poniosły wielkie straty, Polska też – przecież wielu ludzi zmarło, wielu było bardzo ciężko chorych.
Ale ludzie poszli do urn, była rekordowa frekwencja – 70 proc. frekwencji w wyborach prezydenckich i 10,5 mln rodaków, którzy oddali na mnie głos po to, żebym wygrał wybory. Byli zdeterminowani, chcieli, żeby taka polityka była nadal realizowana. I ta polityka jest nadal realizowana, cały czas podtrzymywana. I póki jestem Prezydentem, będzie realizowana i będzie podtrzymywana.
Więc to było społeczne oczekiwanie, to była zupełna zmiana w stosunku do lewicowo–liberalnych rządów, z którymi Polacy mieli do czynienia wcześniej. Obniżony wiek emerytalny – bo tak uczyniliśmy. Jak obiecałem w kampanii wyborczej, tak zaraz się stało – bo obniżyliśmy wiek emerytalny wcześniej podniesiony wbrew protestom. Poprzedni rząd liberalno–lewicowy na czele z Donaldem Tuskiem, późniejszym przewodniczącym Rady Europejskiej, podniósł wiek emerytalny w Polsce mimo protestów społecznych. Ja obiecałem, że wiek emerytalny zostanie obniżony – zgodnie z oczekiwaniami i żądaniami ludzi, w uczciwy sposób. I tak się stało.
Więc my po prostu realizujemy zobowiązania wyborcze, dbamy w Polsce o zwykłego człowieka, dbamy o rodzinę, wspieramy polską gospodarkę, reprezentujemy Polskę na zewnątrz, walczymy również poza granicami Polski, w przestrzeni międzynarodowej, o polskie interesy.
W czasie mojej prezydentury polskie bezpieczeństwo zostało znacząco wzmocnione m.in. poprzez obecność sił NATO w Polsce. Przecież to szczyt NATO w 2016 roku w Warszawie, na którym reprezentowałem Polskę, przewidział tę obecność sił NATO na wschodniej flance – i w wyniku tego siły NATO są.
Także w czasie mojej prezydentury po raz pierwszy przyjechały do Polski wojska amerykańskie i dzisiaj 10 tys. żołnierzy amerykańskich cały czas stoi na straży wschodniej flanki NATO, stacjonując w Polsce. To są także żołnierze, którzy dzisiaj wspierają niesienie pomocy dla Ukrainy.
Więc jest to cały szereg działań, które – Polacy obiektywnie to widzą – wzmocniły nasze państwo. Bardzo pomógł tej części społeczeństwa, która do tej pory była zapomniana – to znaczy większości społeczeństwa. Bo prawda jest taka, że realizowano politykę, która w gruncie rzeczy wspierała pewną elitę społeczną. To elita była największym beneficjentem polityki poprzednich rządów. Dzisiaj największym beneficjentem jest zwykły człowiek. O to właśnie chodziło. Taką politykę obiecaliśmy i taką politykę realizujemy.
Dlatego właśnie program Pani Premier Giorgii Meloni jest mi tak bliski. Jestem tutaj otwarty na współpracę z nowymi włoskimi władzami. Wierzę, że to nowe otwarcie i szansa, którą włoscy wyborcy dali Pani Giorgii Meloni – młodej polityk, młodszej ode mnie, więc zupełnie nowemu pokoleniu – jest także dla Włoch nowym otwarciem i nowym spojrzeniem.
Trzymam kciuki za jej powodzenie, bo wierzę, że da sobie dobrze radę, że Włosi będą zadowoleni z polityki właśnie ukierunkowanej na rodzinę, na człowieka. A przede wszystkim – że będziemy wspólnie zmieniali także Unię Europejską na taką, jak chcemy, żeby była.
Bo my chcemy silnej Unii Europejskiej, chcemy Unii Europejskiej, której kraje będą ze sobą dobrze współpracowały – ale chcemy Unii Europejskiej wolnych narodów i równych państw; państw suwerennych, narodowych; państw, które współpracują ze sobą, które wspierają się nawzajem gospodarczo, które się nawzajem rozumieją, ale które nie ingerują w swoje sprawy, takie jak kwestie religijne, światopoglądowe, kulturowe. Każdy naród ma swoją własną kulturę – i ta kultura powinna być szanowana. Każdy naród ma swoje własne obyczaje – i te obyczaje powinny być szanowane.
Na zakończenie chciałabym wrócić do słów, które wypowiedział Pan perfekcyjnie w języku włoskim: „Jestem mężczyzną, jestem ojcem, jestem katolikiem”. Niektórzy partnerzy europejscy krytykują wewnętrzne ustawodawstwo polskie regulujące takie zagadnienia jak rodzina czy uznawanie praw homoseksualistów, par homoseksualnych. Czy może Pan nam przybliżyć polskie stanowisko w tych kwestiach?
Szanowni Państwo, w Polsce jest demokracja, są różne poglądy. Proszę pamiętać, że w drugiej turze wyborów prezydenckich było nas dwóch konkurentów – był Pan Trzaskowski, kandydat obozu liberalno–lewicowego, i byłem ja, kandydat obozu konserwatywnego – i ta różnica między nami była bardzo niewielka, o niecałe pół miliona głosów. Więc oczywiście że są różne poglądy. I bardzo dobrze, że są. Myśmy o to walczyli, by mogły być różne poglądy. W tym znaczeniu, że nasi rodzice o to walczyli.
Przed 1989 rokiem, przed upadkiem żelaznej kurtyny, Ojciec Święty Jan Paweł II walczył o to, żebyśmy w Polsce mogli mieć różne poglądy. I mamy je dzisiaj. Są ludzie, którzy mają poglądy bardziej lewicowo–liberalne, są tacy, co mają poglądy bardziej konserwatywne. Trwa dyskusja polityczna, są różne ugrupowania polityczne, jest demokracja. I właśnie całe szczęście tej demokracji polega na tym, że ludzie mają prawo wyboru.
Ten wybór jest rzeczywisty, władze w Polsce się zmieniają i faktycznie Polacy decydują o sobie, tak samo jak Włosi zadecydowali o sobie. I nie chcemy, żeby ktokolwiek nam tutaj cokolwiek narzucał. Chcemy sami o sobie decydować. Chcemy mieć prawo decydowania i chcemy, żeby nasza decyzja była szanowana.
A że jest opozycja, że jest obóz rządzący – to bardzo dobrze, że tak jest. Dobrze, że są różne głosy. Dobrze, że jest parlament, w którym zasiadają partie opozycyjne, gdzie jest także kontrola parlamentarna, gdzie jest dyskusja. Bardzo dobrze. Ja jestem z tego zadowolony jako Prezydent.
![06__Andrzej_Duda_wywiad_RAI2_20221018_JS__5087.jpg [371.13 KB]](https://www.przyszlosc.pl/storage/image/core_files/2022/10/18/2e27e9ce3bd8fbc9ed0b920f3d6dd2e0/jpg/prezydent/preview/06__Andrzej_Duda_wywiad_RAI2_20221018_JS__5087.jpg)
Bardzo proszę o zwięzłą odpowiedź. Jan Paweł II, którego widzieliśmy w materiale na początku programu, był wielkim świadkiem XX wieku, wielkim bohaterem XX wieku. Co pozostaje nam dzisiaj z jego nauczania? Chciałbym też zapytać, co oznacza dla Pana słowo „patriota”?
Dla mnie patriotą, wzorem – myślę, że dla bardzo wielu Polaków. Wielu Polaków uważa, że Ojciec Święty Jan Paweł II, Karol Wojtyła był największym Polakiem w naszej historii w ogóle, największym spośród wszystkich naszych rodaków, jaki kiedykolwiek istniał. I przyczynił się też do największej zmiany.
Zawsze w tym kontekście mówię: jeszcze pamiętajcie o Mieszku I. Czyli naszym księciu, który w 966 roku podjął decyzję, że Polska będzie ochrzczona. Dzięki temu weszliśmy do grona narodów chrześcijańskiej Europy. To była jednak bardzo poważna decyzja w naszych dziejach. Mieszko I z pewnością musiał być wielką osobowością.
Natomiast poważnie: wielkość Ojca Świętego Jana Pawła II polegała na tym, że tak naprawdę stał się głową Kościoła katolickiego na całym świecie. A więc można powiedzieć, że stał się duchownym światowym, nie tylko polskim, nie tylko polskim biskupem, arcybiskupem, kardynałem. Stał się duchownym światowym. Ojcem duchowym – śmiało można powiedzieć – całego świata chrześcijańskiego, katolickiego.
Ale nigdy nie zapomniał, że jest Polakiem. I zawsze wracał do Polski, i zawsze mówił do nas, Polaków, takim głosem, że każdy w Polsce to rozumiał. Dlatego przeciwnicy, właśnie ci, którzy chcą skrętu Polski na lewo, ci, którzy chcą, żeby Polska pozbyła się swojej chrześcijańskiej, katolickiej tradycji, żeby Polska się wyrzekła swoich chrześcijańskich, katolickich korzeni – tak bardzo zwalczają Ojca Świętego Jana Pawła II. Bo mówił w prosty sposób. Mówił do ludzi, mówił prawdę, mówił jasno i spokojnie, akcentując te wartości, które Polacy rzeczywiście uważali i uważają za najważniejsze.
To jest właśnie wielkość Ojca Świętego Jana Pawła II, to jest właśnie wielkość także Karola Wojtyły. Mówił tak, że mówił do każdego – mówił do człowieka z podstawowym wykształceniem i ten człowiek to rozumiał; i mówił do profesora uniwersyteckiego i ten profesor uniwersytecki, wielki intelektualista, także był tym zachwycony i uważał go za wielki intelekt. To była jego wielkość.
Ale nigdy nie zapomniał o swojej ojczyźnie. Kiedy znalazł się tutaj, na piedestale światowym, tutaj, w Watykanie, w Rzymie, z dala od naszej granicy, kiedy my byliśmy za żelazną kurtyną, przyjmował tu pielgrzymki Polaków, jeździł do Polski. Przyjechał i z odwagą stanął wtedy na placu Zwycięstwa – dzisiaj na placu Marszałka Józefa Piłsudskiego – w Warszawie, pod krzyżem, w czasie swojej pierwszej homilii w 1979 roku i wezwał: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”. Tej ziemi. Jego ziemi. Polski. Niech zmieni, pokona komunizm, pozwoli ludziom decydować o sobie, pozwoli ludziom spokojnie wyznawać religię, jaką chcą.
I tak się stało. Wymodlił nam to. Wywalczył nam to. Dla mnie jest i zawsze będzie – tak jak absolutnie na pewno dla większości Polaków – największą postacią w naszych dziejach.
Dziękujemy, Panie Prezydencie, że poświęcił nam Pan czas, dziękujemy za wszystkie odpowiedzi. Mamy jeszcze wiele pytań, ale oczekujemy następnej Pańskiej wizyty we Włoszech.
Dziękuję bardzo za tę rozmowę. I jako konserwatywny polityk o głębokich przekonaniach gratuluję wszystkim moim włoskim sąsiadom w Unii Europejskiej – wierzę w to głęboko – dobrego dla Włoch wyboru w ostatnich wyborach parlamentarnych.
Rozmawiali: Manuela Moreno i Gennaro Sangiuliano, RAI News.
Może Cię zainteresować Rzym. World Food Forum z udziałem Prezydenta RP Spotkanie Prezydenta RP z Dyrektorem Generalnym ONZ ds. Wyżywienia i Rolnictwa Spotkanie z Prezydentem Republiki Włoskiej Sergio Mattarellą Hołd dla Jana Pawła II