Menu rozwijane

12 marca 2024

Magda Sakowska, Polsat News: Dzień dobry, dobry wieczór, niemal prosto z Białego Domu po rozmowach z Prezydentem Bidenem Prezydent Andrzej Duda jest tutaj z nami, w Ambasadzie Polskiej w Waszyngtonie. Dzień dobry, dobry wieczór – tutaj dzień dobry, Panie Prezydencie.

Prezydent RP Andrzej Duda: Dzień dobry, Pani Redaktor, witam bardzo serdecznie. Witam naszych widzów.

Panie Prezydencie, po rozmowach w Kongresie – bo był Pan w Kongresie, rozmawiał Pan i z senatorami, i z kongresmenami – po rozmowach w Białym Domu co Pan powie tym Polakom, którzy teraz Pana słuchają i boją się ataku Rosji?

Przede wszystkim powiem tak: jesteśmy jedynym państwem, które w tę 25. rocznicę przyjęcia do NATO zostało zaproszone do Białego Domu, żeby podkreślić więź sojuszniczą ze Stanami Zjednoczonymi. Więc to jest pierwszy, niezwykle ważny sygnał pokazujący, jakie znaczenie ma Polska w postrzeganiu tutaj, zza Atlantyku, kwestii bezpieczeństwa europejskiego.

Dzisiaj na naszej ziemi jest 10 tys. amerykańskich żołnierzy, dzisiaj jesteśmy państwem, któremu Stany Zjednoczone wyrażają zgodę na zakup swojego najnowocześniejszego uzbrojenia. Mamy zgodę na zakup F–35, mamy zgodę na zakup Himars w ilości prawie 450 wyrzutni, mamy zgodę na zakup najnowocześniejszych czołgów Abrams – realizujemy te zakupy w tej chwili. Mamy zgodę na zakup kolejnego pakietu rakiet Jassm, co niezwykle ważne, bo właśnie te informacje są w tej chwili ogłaszane. Mamy wreszcie zgodę na zakup śmigłowców Apache w najnowocześniejszej wersji. Jesteśmy dzisiaj naprawdę bardzo ważnym i wiarygodnym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych wspieranym bardzo mocno przez Stany Zjednoczone. Więc to na pewno w ogromnym stopniu daje nam dodatkowe gwarancje bezpieczeństwa.

Ale co jest bardzo ważne – jesteśmy wiarygodnym sojusznikiem nie tylko dlatego, że nasi żołnierze zawsze wtedy, kiedy było trzeba, stawali u boku żołnierzy Stanów Zjednoczonych czy to w Iraku, czy to w Afganistanie, gdy Stany Zjednoczone wzywały. Ale także i dlatego, że wydajemy dzisiaj na nasze bezpieczeństwo i naszą obronność ponad 4 proc. PKB, poważnie traktujemy tę sprawę. I Stany Zjednoczone widzą, że jesteśmy odpowiedzialnym państwem i odpowiedzialnym sojusznikiem, który także jest gwarantem bezpieczeństwa w naszej części Europy.

Pan przedstawił tę swoją propozycję w Białym Domu zwiększenia wydatków przez państwa NATO z 2 proc. do 3 proc. PKB. Pytany był o to wczoraj Rzecznik Departamentu Stanu. Tak trochę z dystansem podszedł, powiedział: „Najpierw niech wszyscy doszlusują do tych 2 proc.”. Jaka była odpowiedź Prezydenta Bidena?

No przede wszystkim byłem dzisiaj – jak Pani sama powiedziała – na kilku spotkaniach. Oczywiście najważniejsze było to z Panem Prezydentem Bidenem. Ale proszę pamiętać, że byłem również – co dla mnie niezwykle istotne i, myślę, też generalnie dla Polski – zaproszony do Kongresu, i to zarówno przez Senat, jak i przez Izbę Reprezentantów. I spotkałem się ze spikerami jednej i drugiej izby, i spotkałem się z liderami mniejszości. Rozmawialiśmy.

I na każdym z tych spotkań mówiłem o naszej sytuacji, mówiłem o sytuacji w naszej części Europy, mówiłem o tym, jak wzmocnić bezpieczeństwo w naszej części Europy, jak zatrzymać dzisiaj rosyjską agresję i to, że musi ona zostać zatrzymana. Bo rosyjski imperializm musi zostać zatrzymany. I że dzisiaj, kiedy trzeba za to zapłacić tylko pieniędzmi i sprzętem, to to jest naprawdę niska cena.

Co więcej – mówiłem o tych 3 proc. I proszę mi wierzyć – zarówno w Izbie Reprezentantów, jak i w Senacie ci, którzy są wybrani w powszechnych wyborach, z absolutną akceptacją podeszli do tej propozycji. Natomiast – no oczywiście – mówiliśmy o tym także na spotkaniu z Prezydentem Joe Bidenem i ta propozycja została na tym spotkaniu przyjęta spokojnie.

Mam bardzo prostą argumentację: dzisiaj potrzebujemy zrealizować mnóstwo zobowiązań, także tych, które już są podjęte przez NATO. Tych zobowiązań chociażby jak realizacja planów regionalnych, o których decydowaliśmy choćby na szczycie w Wilnie. Dzisiaj w państwach NATO przyznają, że nie mają wystarczająco dużej liczby amunicji, żeby móc relatywnie wesprzeć Ukrainę amunicyjnie natychmiast. To wymaga wydatków.

Nawet 2 proc. nie wydają.

To oznacza, że dzisiaj Europa potrzebuje wydawać dużo więcej na obronność, niż było do tej pory. I to nie jest ta sama sytuacja, co 10 lat temu, w 2014 roku, kiedy Rosja zaczęła okupować Krym i nie przyznawała się do ataku na obwody doniecki i ługański, twierdząc, że to separatyści. Wtedy podejmowano decyzję o 2 proc. Ale dzisiaj mamy pełnoskalową rosyjską agresję na Ukrainę, jakiej Europa nie widziała od II wojny światowej. I to wymaga nakładów na obronność.

Rozumiem, że dzisiaj ta propozycja jest przyjmowana wstrzemięźliwie – jak każda zdecydowana propozycja. Przypomnę tylko: 26 lutego 2022 roku, dwa dni po rosyjskiej agresji na Ukrainę, dzwoniłem do europejskich przywódców z propozycją wystosowania listu do Komisji Europejskiej, do Przewodniczącej Komisji Europejskiej, do Pani von der Leyen, żeby jak najszybciej przyznać Ukrainie status kandydata do Unii Europejskiej. I wtedy była grupa przywódców zachodnich, którzy mówili mi: „Absolutnie. To jest nierealny pomysł. Nasze parlamenty się na to nie zgodzą. Proszę się z tego wycofać”. Ja się nie wycofałem, myśmy wystosowali ten apel razem z Prezydentami naszej części Unii Europejskiej. I po paru miesiącach okazało się, że wszyscy entuzjastycznie do tego podchodzą. I w czerwcu Ukraina uzyskała status kandydata. Trzeba pracować, trzeba lobbować i ja właśnie ten lobbing rozpoczynam.

Panie Prezydencie, skoro wspomniał Pan o spotkaniach na Kapitolu – widział się Pan ze Spikerem Izby Reprezentantów Mikiem Johnsonem. To jest człowiek, który jedną swoją decyzją może spowodować, że zostanie poddany pod głosowanie pakiet, w którym jest 60 mld dolarów dla Ukrainy. Pakiet został już przyjęty przez Senat. Prezydent Biden mówi, że gdy tylko trafi ten pakiet do niego na biurko, on podpisze. Po wyjściu z Białego Domu konferencję po Panu miał Premier Tusk, który powiedział: „Dzisiaj od tego jednego człowieka, od Spikera Johnsona, zależy los milionów Ukraińców, zależy los tego, czy Ukraina będzie miała w dużej mierze czym się bronić. Czy Spiker Johnson zrozumiał to, jak ważna jest jego decyzja? I czy – według Pana – jest gotowy poddać pod głosowanie ten pakiet?

Pani Redaktor, myśmy dzisiaj rozmawiali z Panem Spikerem Johnsonem. Rzeczywiście mieliśmy – ja uważam – bardzo dobrą rozmowę. Jesteśmy w tym samym wieku, jak podkreślił, i myślę, że się rozumiemy. Ja mu bardzo szczegółowo przedstawiłem nasz punkt widzenia na bezpieczeństwo naszej części Europy, także przez pryzmat wojny na Ukrainie i przede wszystkim tego, że Rosja musi zostać zatrzymana. Bo dla nas, Polaków, to jest najważniejsze.

Mówię o polskim interesie. Jestem Prezydentem Rzeczypospolitej. Ja mówię tak: jeżeli mamy powstrzymać rosyjski imperializm przed kolejnymi aktami agresji, to on musi zostać powstrzymany na Ukrainie. Bo powstrzymanie go na Ukrainie jest – z naszego punktu widzenia – jeszcze bezpieczne. Tak żeby nie trzeba go było powstrzymywać na granicy NATO, tak żeby nie trzeba było go powstrzymywać – nie daj, Panie Boże – w państwach NATO, gdyby Rosja którekolwiek z państw odważyła się zaatakować. Nie odważy się zaatakować, jeżeli będziemy mieli wystarczająco silny potencjał militarny. To jest inna rzecz – dlatego te 3 proc.

Ale dzisiaj wystarczy wydać pieniądze, żeby dać obrońcom Ukrainy nowoczesne uzbrojenie, którym będą mogli zatrzymać rosyjską inwazję. I to trzeba zrobić. I to wyjaśniałem dzisiaj właśnie przedstawicielom i Izby Reprezentantów, i Senatu, i Panu Spikerowi. O tym mówiłem bardzo wyraźnie.

I co Pan usłyszał od Spikera?

Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której następuje w trakcie spotkania jednoznaczna odpowiedź. Przedstawiłem naszą argumentację. Uważam, że to jest to, co ja mogłem zrobić. To jest polityka amerykańska. Pan Spiker też nie działa w próżni, też ma swoje otoczenie polityczne, też ma swoje uwarunkowania.

Przyjechałem i przedstawiłem, jak wygląda sytuacja z naszego punktu widzenia – z jednej strony jako sąsiada, ale z drugiej jako sojusznika Stanów Zjednoczonych, który dzisiaj przede wszystkim musi dbać o swoje bezpieczeństwo i bezpieczeństwo Sojuszu Północnoatlantyckiego w tej części świata. I taką ode mnie diagnozę usłyszał.

Jak Pan zauważył, Spiker Johnson nie działa w politycznej próżni, ma swoje środowisko. Spiker Johnson jest bardzo blisko związany z byłym Prezydentem Donaldem Trumpem, który nie jest entuzjastą wysyłania kolejnych pieniędzy dla Ukrainy. Viktor Orbán, który dopiero co spotkał się z Donaldem Trumpem, w wywiadzie potem powiedział: „Donald Trump nie da już ani centa Ukrainie. W ten sposób zakończy się ten konflikt”. No więc jeśli Spiker Johnson nie działa w próżni…

Pani Redaktor, w Stanach Zjednoczonych toczy się w tej chwili de facto kampania wyborcza prezydencka. Każda kampania wyborcza ma swoje specyficzne uwarunkowania. Ja też uczestniczyłem w kampaniach wyborczych prezydenckich, i to dwukrotnie. Mam też swoje doświadczenie i swoje przemyślenia. Poczekajmy spokojnie. Prezydenta wybierają Amerykanie, my nie mamy tutaj – mówiąc szczerze – nic do powiedzenia. My nie głosujemy w Stanach Zjednoczonych, to Amerykanie zdecydują, kto będzie ich Prezydentem. My realizujemy nasze interesy, interesy naszego kraju, interesy naszej części Europy. Ja wierzę w to, że to są także w pewnym stopniu interesy Stanów Zjednoczonych.

I dlatego tutaj, w Waszyngtonie, jestem, rozmawiam z najważniejszymi politykami, tymi, którzy są wybierani w powszechnych wyborach, i w Kongresie – w Izbie Reprezentantów, w Senacie – i z Prezydentem Joe Bidenem, czyli aktualnie urzędującym Prezydentem, jego administracją. I przekonuję do tego, jak my to widzimy jako sąsiad Ukrainy, dzisiaj jako państwo przyfrontowe. Mam nadzieję, że przekonam wszystkich w Stanach Zjednoczonych do tego, by zamiast kiedyś w przyszłości – nie daj, Panie Boże – wysyłać żołnierzy na wojnę, wysłali dzisiaj po prostu pieniądze i sprzęt, który Stany Zjednoczone naprawdę niewiele kosztuje.

Gdy Prezydentem był Donald Trump, Pan był trzy razy w Białym Domu. Zawsze Pan podkreślał, jak macie dobre relacje. Rozmawiałam z Generałem Hodgesem, który mówi tak: „Polski rząd, polskie władze powinny jak najszybciej odezwać się do ludzi Donalda Trumpa i tłumaczyć im, jak ważne jest to wsparcie dla Ukrainy”. Może trzeba zadzwonić do Donalda Trumpa – Pan – i wytłumaczyć mu, że Ukraina nie może czekać?

Jak sama Pani Redaktor przed momentem zauważyła, właśnie się odzywamy.

Do Donalda Trumpa też?

Do ludzi Donalda Trumpa. Jak sama Pani powiedziała, dzisiaj mieliśmy z nimi między innymi rozmowy – z tymi, którzy są dzisiaj bardzo poważnymi politykami w Partii Republikańskiej, którzy na co dzień pracują, realizują zadania polityczne razem z byłym Prezydentem, dzisiaj kandydatem znowu na Prezydenta, Panem Donaldem Trumpem. Robimy to bardzo spokojnie i – proszę mi wierzyć – mam nadzieję, że w mądry sposób osiągniemy swoje cele. A te cele to jest przede wszystkim bezpieczeństwo Rzeczypospolitej. To jest najważniejszy, podstawowy cel.

Dzisiaj Prezydent Biden po raz kolejny powtórzył, że art. 5, czyli o wspólnej obronie, jest dla niego świętością. To jest żelazne zobowiązanie Stanów Zjednoczonych. Dzisiaj jest. Czy gdyby się zmieniła władza w Białym Domu, to – według Pana – to zobowiązanie też będzie święte dla Amerykanów?

Dzisiaj jest – za co ogromnie dziękuję Prezydentowi Bidenowi. I kiedy Prezydent Donald Trump był Prezydentem Stanów Zjednoczonych przez cztery lata, też był, co wielokrotnie podkreślał, także między innymi w trakcie swojego bardzo ważnego przemówienia w Warszawie, kiedy pod pomnikiem Powstania Warszawskiego mówił do nas, w naszym kraju.

Natomiast ja chcę zauważyć jedną rzecz, mówiłem to już wcześniej: ile razy umawiałem się co do czegoś z Donaldem Trumpem, kiedy był Prezydentem Stanów Zjednoczonych, jego słowo zawsze było dotrzymane. To wtedy dostaliśmy między innymi zgodę na zakup samolotów F–35, której nie dostawał każdy. Natomiast dziś powiem tak: nie ma – z naszego punktu widzenia – znaczenia, kto jest u władzy w Polsce i kto jest u władzy w Stanach Zjednoczonych. Zawsze Stany Zjednoczone – wierzę w to głęboko – były, są i będą sojusznikiem Rzeczypospolitej i to jest obowiązkiem polskich władz, żeby o to dbać. Nieważne, kto rządzi.

Dlatego dzisiaj razem z Panem Premierem Donaldem Tuskiem – mimo że ja pochodzę z innego obozu politycznego – siedzieliśmy wraz z polską delegacją na wprost Pana Prezydenta Joe Bidena i reprezentowaliśmy razem Polskę, mówiąc jednym głosem o polskich interesach i o naszych sprawach, bo tak właśnie powinno być. To jest modelowy przykład.

To już kończąc wątek Donalda Trumpa. Ostatnie pytanie: skoro Donald Trump zawsze – jak Pan powiedział – dotrzymuje słowa, to nie boi się Pan, że dotrzyma też, kiedy powiedział, że powie Rosji: „A róbcie, co chcecie, wobec tych państw, które nie płacą 2 proc.”? Ja wiem, że Polska płaci. Płacimy dużo więcej niż 2 proc. Ale to znaczy, że Stany Zjednoczone wybiórczo będą traktować?

Pani Redaktor, słowo między politykami to będzie wtedy, kiedy Pani – gdyby Pani była politykiem, a nie dziennikarzem – przy zgaszonych kamerach powie mi: „Panie Prezydencie – czy Andrzeju – obiecuję Ci to i to, okej? Jesteśmy umówieni”. I podamy sobie rękę. To jest właśnie dane słowo.

Panie Prezydencie, po Waszyngtonie jedzie Pan do Georgii. Tam między innymi spotkanie z amerykańskimi żołnierzami. Ale też elektrownia jądrowa w tej technologii, która ma być również budowana w Polsce. Jak ważne są elektrownie jądrowe, jeśli chodzi o bezpieczeństwo Polski? To energetyczne.

Fundamentalnie ważne. Bo zakładając, że chcemy zrealizować nasze zobowiązania klimatyczne i chcemy zrealizować to, do czego politycznie zobowiązały się państwa Unii Europejskiej, jeżeli chodzi o ochronę klimatu – a więc ograniczanie emisji CO2 – to nie ma szans tego zrealizować w tak wielkim kraju jak nasz bez elektrowni atomowych, bo tylko one są w stanie zabezpieczyć nas energetycznie, jeżeli chodzi o stałe dostawy prądu.

Niestety, leżymy w takiej części świata, gdzie słońce nie świeci przez 24 godziny na dobę czy 365 dni w roku, powiedzmy. Jesteśmy w takim kraju, w takim miejscu świata, że wiatr nie wieje właśnie przez 24 godziny na dobę. I to nie jest tak, że jak mamy wiatraki czy jak mamy instalacje solarne, to one będą bez przerwy nas zasilały. No niestety – tak nie jest. Musimy mieć stałe, stabilne źródła zasilania. I to – wobec realizowanej polityki klimatycznej – daje tylko atom. W związku z powyższym musimy budować elektrownie atomowe. Tym bardziej że wszystkie prognozy są takie, że my energii elektrycznej będziemy potrzebowali coraz więcej.

To w kontekście właśnie tego bezpieczeństwa energetycznego jest jeszcze drugi projekt budowania elektrowni jądrowej w Koninie–Pątnowie PGE PAK Energia, ale już z Koreańczykami, z Koreą Południową. Ten drugi projekt, gdzie – według Państwa – plasuje się w tym bezpieczeństwie energetycznym?

No też jest bardzo ważny, tak? Elektrownia jądrowa, która będzie w Polsce, to jest – oczywiście – projekt prywatny, ale jest realizowany przy wsparciu państwa polskiego. I my tę politykę tego sektora prywatnego tutaj absolutnie popieramy i to jest element budowania właśnie naszego bezpieczeństwa energetycznego. Bo najważniejsze jest to, byśmy te elektrownie mieli u nas, w Polsce, w naszej dyspozycji – to jest rzecz absolutnie podstawowa. Żebyśmy nie byli uzależnieni energetycznie.

O to chodziło wcześniej z gazem – żebyśmy byli w jak największym stopniu uniezależnieni energetycznie. Mogliśmy to zrobić tylko poprzez dywersyfikację dostaw, bo sami – niestety – tyle gazu nie mamy. Ale możemy sami wyprodukować dla siebie prąd. I chcemy to zrobić.

Panie Prezydencie, pojawi się Pan w Waszyngtonie za kilka miesięcy na szczycie NATO, tutaj. Chciałby Pan, żeby Ukraina była zaproszona na tym szczycie do NATO? Amerykańska administracja jest sceptyczna, Prezydent Biden mówi: „Na razie musimy się skupić na tym, żeby Ukraina pokonała Rosję”.

Chciałbym. Chciałbym – oczywiście – i cały czas mówię, że trzeba Ukrainę oficjalnie zaprosić do NATO. Na razie nie ma to – niestety – szerokiego poparcia. Ale kto ma tak mówić, jak nie my – sąsiedzi, którzy tak bardzo przeżywają rosyjską agresję na Ukrainę i którzy jesteśmy też świadkami cierpienia narodu ukraińskiego? Bo to do nas przybyło najwięcej uchodźców z Ukrainy, to Polacy otworzyli dla nich swoje domy i płakali razem z nimi. Kto ma dzisiaj Ukrainę wspierać politycznie najbardziej, jak to jest możliwe? Dlatego właśnie to realizujemy i ja to też realizuję i będę to realizował.

A mimo tych wszystkich napięć na linii Warszawa–Kijów, które obserwujemy, czy nadal Prezydent Zełenski jest Pana przyjacielem?

Oczywiście, że jest moim przyjacielem. Trudno wyobrazić sobie taką politykę, w której żadnych napięć nie będzie. Są różne napięcia – mniejsze, większe. Ja czasem się uśmiecham i porównuję, że to jest tak, jak w rodzinie. To, że są nawet w małżeństwie jakieś między małżonkami kłótnie czy jakieś spory, to przecież nie oznacza jeszcze, że małżeństwo się rozpada, tak?

Czyli na dobre i na złe?

To jest na dobre i na złe. Jesteśmy sąsiadami. Dzisiaj nasz sąsiad jest w dramatycznie trudnej sytuacji. Powiedzmy sobie otwarcie – dzisiaj nasz sąsiad walczy o życie. I my staramy się mu pomagać. Próbujemy też starać się o to, żeby oni nas też zrozumieli, tak? Jak kwestia zboża czy innych produktów rolnych, gdzie jest to rzeczywiście nasz problem. Ale oni walczą o życie. I tutaj też trzeba starać się ich zrozumieć.

Choć – oczywiście – my musimy twardo również pilnować interesów naszych rolników, my musimy twardo pilnować naszego rynku. I my mamy dzisiaj prawo domagać się od Unii Europejskiej, żeby to ona właśnie działała, bo jesteśmy jej częścią i wiele z tych decyzji jest podejmowanych właśnie na tym poziomie, a nie na poziomie tylko i wyłącznie polskim. To między innymi, co dzieje się dzisiaj na rynku produktów rolnych, to jest efekt decyzji europejskich, a nie decyzji polskich.
W związku z powyższym powtarzam…

No ale Polska jest częścią tej Unii.

Przede wszystkim jesteśmy państwem, do którego najłatwiej przywieźć, tak? Bo mamy długą granicę z Ukrainą i mamy przejścia graniczne, i mamy autostradę A4, i mamy przejścia kolejowe graniczne, przez które łatwo się do Polski dostać z Ukrainy. Jesteśmy najdogodniejszym komunikacyjnie sąsiadem. To jest dzisiaj nasze przekleństwo. Ale dla tych wszystkich, którzy chcą pomagać Ukrainie i dla samej Ukrainy – to jest wielkie szczęście.

Powiedziałem dzisiaj Panu Prezydentowi Joe Bidenowi: „Panie Prezydencie, to my mamy autostradę A4 łączącą zachód Europy z Ukrainą. To my mamy lotnisko w Rzeszowie, które jest najbliższym miejscem dostaw. To my mamy linie kolejowe, które idą na Ukrainę. Nie da się pomóc Ukrainie bez nas. Jesteśmy dzisiaj fundamentem budowania bezpieczeństwa w tej części Europy i fundamentem przyszłej odbudowy Ukrainy”.

Panie Prezydencie, mamy 20 sekund, a jeszcze chciałam zapytać Pana – pamięta Pan 25 lat temu, jak wstępowaliśmy do NATO, co Pan wtedy czuł?

Byłem szczęśliwy. To było – tak jak dzisiaj powiedziałem w Białym Domu – marzenie pokoleń Polaków, także mojego pokolenia. Można powiedzieć, trzech pokoleń: pokolenia mojego dziadka, który przeżył II wojnę światową i przeżył to, że Polska wyszła z tej II wojny światowej nie w pełni wolna i suwerenna; pokolenia mojego ojca, czyli pokolenia Solidarności, który też marzył o wolnej, suwerennej, niepodległej Polsce i robił, co mógł, żeby ją przybliżyć; i wreszcie marzenie i radość mojego pokolenia. Bo – jak dzisiaj mówiłem do Pana Spikera Johnsona – ja miałem 17 lat w 1989 roku i pamiętam tamte wydarzenia dokładnie. Ze łzami w oczach je wtedy witałem.

Dziękuję bardzo za rozmowę. Prezydent Andrzej Duda prosto z Waszyngtonu.

______________________________________________________________

Więcej o wizycie Prezydenta RP Andrzeja Dudy w USA: