Menu rozwijane

12 marca 2024

Marcin Wrona, TVN24: Zabieramy Państwa do Polskiej Ambasady w Waszyngtonie. Panie Prezydencie, dobry wieczór. Dzień pełen ważnych spotkań w Waszyngtonie – najpierw Kongres, a później spotkanie zupełnie bez precedensu w Białym Domu z Prezydentem Joe Bidenem; spotkanie Pana, Premiera Donalda Tuska. Co wynika z tego spotkania? Jakie konkrety pojawiają się po rozmowach w Białym Domu? Które z tego, co mi się wydaje, trochę się przeciągnęły.

Prezydent RP Andrzej Duda: Przeciągnęły się nawet bardzo i przeciągnęły się też wszystkie moje spotkania dzisiaj, co mnie cieszy, bo to znaczy, że były dobre, tak? Z reguły jak spotkanie się przeciąga, to znaczy, że poruszane są ważne, interesujące treści.

Ale co przede wszystkim trzeba podkreślić na wstępie: zostaliśmy zaproszeni w 25. rocznicę przyjęcia Polski do NATO jako kraj jedyny zaproszony. A przecież krajów przyjętych wtedy było więcej. Więc to pokazuje…

Premier Czech będzie za dwa tygodnie.

To pokazuje dzisiaj znaczenie relacji z nami dla Stanów Zjednoczonych – tej relacji sojuszniczej. Jeżeli ktoś mnie pyta: „A bezpieczeństwo Polski w tym kontekście?”. Proszę popatrzeć, kto został zaproszony.

To prawda.

To my zostaliśmy zaproszeni jako właśnie ważny partner, ważny aliant w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego; jako dzisiaj ważny partner, jeżeli chodzi także o zakupy uzbrojenia w Stanach Zjednoczonych – bezprecedensowe 50 mld dolarów. Więc to są rzeczywiście ogromne kwoty, bardzo znaczące także dla Stanów Zjednoczonych. To jest dzisiaj bardzo ścisła współpraca. I dzisiaj już jest takim truizmem powiedzieć: jesteśmy wiarygodnym partnerem, bo nasi żołnierze byli w Iraku i Afganistanie, tak? Nasi żołnierze są cały czas. I amerykańscy żołnierze dzisiaj są także w Polsce. 10 tys. amerykańskich żołnierzy gwarantuje nasze bezpieczeństwo.

Czy to, o czym Pan mówi, też świadczy o skali zagrożenia, przed którym teraz stoimy? Z tego, co rozumiem, Amerykanie oferują nam pożyczkę w wysokości 2 mld dolarów. Amerykanie proponują zakup 96 śmigłowców Apache. No i to, że i Pan, i Premier Donald Tusk pojawiliście się w Białym Domu – czy to wszystko, gdy popatrzymy na to całościowo, świadczy o skali zagrożenia, które przed nami stoi?

No tak, ale to zagrożenie jest dzisiaj dla wszystkich oczywiste. Ono wynika z rosyjskiej agresji na Ukrainę, która jest emanacją rosyjskiej polityki imperialnej. To jest odrodzona rosyjska polityka imperialna, jakiej nie było właściwie od czasu upadku Związku Sowieckiego. Nie oglądaliśmy czegoś takiego.

To jest bezpośrednie zagrożenie naszego bezpieczeństwa, Panie Prezydencie?

Dzisiaj jeszcze nie. Ale kto mądry, ten patrzy w przyszłość i mówi: „Hej, jeżeli dzisiaj Rosja zaatakowała Ukrainę, to trzeba ją na tej Ukrainie zatrzymać. Bo jeżeli nie zatrzymamy Rosji dzisiaj na Ukrainie, to Rosja prawdopodobnie będzie atakowała dalej”. I w związku z tym oprócz tego, że ją trzeba zatrzymać, trzeba się także potencjalnie przygotować tak, żeby jej się atakować nie opłacało. Dlatego trzeba zbudować potencjał militarny NATO, w szczególności naszej części Europy. A ja, patrząc z tego punktu widzenia jako polski Prezydent, mówię: nasz potencjał militarny musi mieć swoją obronę. I właśnie ją budujemy.

Minister Obrony Narodowej mówił dzisiaj z okazji tej 25. rocznicy wstąpienia do NATO, że – aby skutecznie odstraszać – musimy błyskawicznie działać, ale tutaj nie mamy kolejnych 25 lat. On powiedział: „Mamy 25 miesięcy”. Zgadza się Pan z tym, że musimy tak szybko działać, żeby w ciągu – no – góra dwóch lat być gotowym do naprawdę skutecznego odstraszania Rosji?

Tak, musimy działać bardzo szybko. Być może dwóch lat – nikt tego nie wie, bo nikt tego nie jest w stanie tak naprawdę do końca przewidzieć. Ale jeżeli mówimy 24 miesiące – dobrze, to 24 miesiące. To realizujmy jak najwięcej spośród tych kontraktów w ciągu 24 miesięcy. Zrealizujmy te wszystkie zakupy, które dzisiaj są możliwe. My – na szczęście – zaczęliśmy robić to wcześniej.

To prawda.

To my byliśmy – gdzie mam wielką satysfakcję, bo jestem Prezydentem Polski od prawie dziewięciu lat i rzeczywiście od samego praktycznie początku realizujemy duże zakupy. Ich efekty widać teraz, bo nieraz były to wieloletnie kontrakty. Przygotowanie ich, zrealizowanie tej produkcji trwa wiele lat.

Teraz chodzi o to, żeby jeszcze to przyspieszyć.

Ale już będą pierwsze polskie F–35, na których polscy piloci w tym roku już będą latali tutaj, w Stanach Zjednoczonych. Ale już przychodzą do nas Himarsy, ale już przychodzą do nas Abramsy. Już 65 Abramsów jest w Polsce, będą w tym roku następne. Realizujemy kolejne zakupy. Mamy zgodę na zakup śmigłowców Apache – no, najnowocześniejszych śmigłowców szturmowych na świecie.

To prawda.

Ten potencjał polskiej armii rośnie w oczach. Mamy kontrakty z Koreą, dzięki którym też przychodzi do nas bardzo nowoczesne uzbrojenie. My to robimy.

Wróćmy do Ameryki, Panie Prezydencie. Bo rozmawiał Pan też z Mikiem Johnsonem na Kapitolu. Czyli to jest Szef Izby Reprezentantów. To jest ten człowiek, który od paru tygodni blokuje nawet dopuszczenie do debaty nad ustawą, która gwarantowałaby pomoc Ukrainie. Jak rozumiem, spotkał się Pan z nim po to, żeby starać się go przekonać do tego, aby wreszcie nastąpił jakiś krok. Odnoszę wrażenie, że się nie udało. Johnson nie złożył żadnej deklaracji.

Przede wszystkim zacznijmy od tego, że jestem Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej i mówiłem dzisiaj o polskich interesach i o polskim spojrzeniu na kwestię bezpieczeństwa.

I w naszym interesie jest pomoc dla Ukrainy.

W naszym interesie dzisiaj jest to, żeby Rosja została zatrzymana na Ukrainie, żeby rosyjski imperializm został zatrzymany i w miarę możliwości skarcony na Ukrainie. To jest dzisiaj w naszym interesie: jak najdalej od naszej granicy. Żeby rosyjskie czołgi nie ogarnęły Ukrainy, żeby nie doszły do naszej granicy i żeby napaść rosyjska została tam, na Ukrainie, odparta. I powiedziałem: to jest też w interesie Stanów Zjednoczonych. Bo ile razy dochodziło do wielkiej wojny w Europie – a imperializm rosyjski grozi wielką wojną w Europie – tyle razy prędzej czy później amerykańscy żołnierze musieli wejść do walki. I setki tysięcy grobów amerykańskich żołnierzy – synów i ojców rodzin – są dzisiaj w Europie Zachodniej po I i II wojnie światowej. Wystarczy dać dzisiaj sprzęt i pieniądze. To jest niska cena.

A Amerykanie tego nie robią. Republikanie tego nie robią.

Ja powiedziałem Panu Spikerowi dzisiaj: to jest niska cena, bo nie ma ona porównania z życiem żołnierzy.

Ale nie złożył żadnej deklaracji Mike Johnson.

Mają na to czas. To jest amerykańska polityka. Ja zrobiłem to, co dzisiaj – w moim przekonaniu – należało do polskiego Prezydenta. Mówiłem o naszym bezpieczeństwie, o bezpieczeństwie naszej części Europy, o naszych interesach i naszych relacjach ze Stanami Zjednoczonymi, a także amerykańskich interesach w tym aspekcie.

Panie Prezydencie w tym kontekście strasznie brzmią słowa, które przytoczył Viktor Orbán po spotkaniu z Donaldem Trumpem, który powiedział, że jeśli Donald Trump wróci do Białego Domu, to Ukrainie nie da ani centa – i tak zakończy tę wojnę.

Ja pracowałem z Panem Prezydentem Donaldem Trumpem przez cztery lata. Zawsze dotrzymał słowa, jeżeli coś na poważnie – w cztery oczy zwłaszcza – obiecał mi jako Prezydentowi Polski. Podchodzę do tego bardzo spokojnie. Dzisiaj w Stanach Zjednoczonych toczy się kampania wyborcza prezydencka. W kampaniach wyborczych tak bywa – sam wiem, uczestniczyłem w nich dwukrotnie – padają różne słowa, nieraz bardzo ostre. A potem przychodzi do realizacji polityki i wiele rzeczy się wyważa. W związku z powyższym dzisiaj mówię tak: Amerykanie rozstrzygną, kto będzie ich Prezydentem, Amerykanie zdecydują, kto będzie ich Prezydentem. My dbamy o to, żeby relacje między Polską a Stanami Zjednoczonymi były jak najlepsze – niezależnie od tego, kto rządzi w Polsce, niezależnie od tego, kto rządzi w Stanach Zjednoczonych. To jest dzisiaj nasze podstawowe zadanie.

A ja wrócę do Donalda Trumpa, wrócę do jego słów. Gdy mówił, że te państwa, które nie płacą 2 proc. PKB na obronność, on w zasadzie nie będzie się przejmował tym, czy zostaną zaatakowane przez Rosję. Ba – powiedział: „A niech Rosja robi, co jej się – do diabła – chce z tymi państwami”. No, można mówić o kampanii wyborczej, ale to przecież osłabia nas, osłabia Polskę, osłabia sojusz natowski. To, że Trump zapowiada, iż nie da ani centa Ukrainie, to osłabia nas, daje dodatkowy impet Rosji.

Panie Redaktorze, my płacimy dzisiaj ponad 4 proc. PKB na naszą obronność. Jesteśmy jednym z absolutnie pod tym względem najwiarygodniejszych sojuszników NATO.

Ja wiem, Panie Prezydencie, ale NATO to jest sojusz.

Ja Panu gwarantuję, że te słowa nie były do nas skierowane.

Ale do Sojuszu.

Natomiast Prezydent Donald Trump – ja znam Prezydenta – ma specyficzny sposób posługiwania się językiem w polityce, który nie jest językiem politycznym.

Nie ma Pan wrażenia, że on osłabia Sojusz takimi stwierdzeniami?

Ja mam wrażenie, że podchodzi do tego tak, jak podchodzi się do relacji biznesowych, tak jak podchodzi się do relacji gospodarczych. Politycy nie są do tego przyzwyczajeni. Ja poznałem Pana Prezydenta Donalda Trumpa i podchodzę do tego bardzo spokojnie.

A chciałby Pan jego powrotu do Białego Domu?

Amerykanie zdecydują, kto będzie Prezydentem w Stanach Zjednoczonych. Ja cieszę się dzisiaj ogromnie, jestem wdzięczny Panu Prezydentowi Joe Bidenowi za zaproszenie. Tak jak powiedziałem: w 25. rocznicę zaprosił nas do Białego Domu – niezwykle symboliczne, ważne historycznie wydarzenie. Dzisiaj mówiliśmy o bezpieczeństwie Polski, o naszych bardzo ważnych interesach. Dzisiaj padły kolejne deklaracje amerykańskie, jeżeli chodzi o nasze bezpieczeństwo: Apache’e, wsparcie 2 mld dolarów i również inne elementy zwiększające nasz potencjał militarny w najbliższym czasie – mam nadzieję. To była naprawdę bardzo dobra dzisiaj wizyta w Białym Domu.

To była bardzo dobra – w moim przekonaniu – wizyta w Kongresie. Ja postawiłem prosty postulat: będę namawiał naszych sojuszników do podniesienia wydatków na obronność do 3 proc. PKB. I powiedziałem to dzisiaj w Kongresie, przede wszystkim kongresmenom – i senatorom, i przedstawicielom Izby Reprezentantów: „Słuchajcie, ja rozumiem, że jesteście wybierani w powszechnych wyborach i że podatnicy amerykańscy, Wasi wyborcy mogą do Was mówić: »Słuchajcie, no zaraz, zaraz, przecież w Europie nawet nie wszyscy płacą 2 proc. PKB na swoją w obronność. A my mamy dbać dzisiaj o bezpieczeństwo Europy?«”. Ja mówię: „Właśnie o to chodzi. Chcę, żebyście mieli argument, żebyście mogli mówić swoim wyborcom: »Proszę bardzo, Europa też myśli o swoim bezpieczeństwie, Europa odpowiedzialnie podchodzi, jest solidarna także z nami«”.

Panie Prezydencie, dystansują się od tych 3 proc. i Premier Donald Tusk, i Departament Stanu.

A ja mówię o Kongresie, mówię o tych, którzy są wybierani w powszechnych wyborach, a nie o urzędnikach Departamentu Stanu. Ja mówię o Panu Prezydencie Joe Bidenie. Ja mówię o tych ludziach, do których odnoszą się wyborcy amerykańscy.

A Joe Biden przyjął tę propozycję tych 3 proc.?

Pan Prezydent Joe Biden rozmawiał ze mną na ten temat. Przedstawiłem Panu Prezydentowi mój sposób rozumowania, moje podejście.

Przypomnę: to ja byłem inicjatorem listu do Pani Przewodniczącej Komisji Europejskiej von der Leyen 26 lutego 2022 roku – dwa dni po rosyjskiej napaści na Ukrainę – z propozycją, z oczekiwaniem, żeby Ukraina otrzymała status kandydata do Unii Europejskiej. Przywódcy naszej części Europy, prezydenci państw bałtyckich powiedzieli: „Tak, podpiszemy, Andrzej, razem z Tobą ten apel”. Na zachodzie Europy – z kilkoma przywódcami rozmawiałem – wszyscy byli bardzo sceptyczni. Mówili: „Po co w ogóle ten apel? To jest nierealne”.

W czerwcu Ukraina dostała status kandydata. Nie wierzyłem własnym oczom i uszom, jak wszyscy entuzjastycznie mówili o tym, żeby Ukrainie nadać status kandydata. Więc spokojnie. Trzeba się napracować, żeby osiągnąć pewne cele w polityce międzynarodowej. A przede wszystkim trzeba mieć propozycję, za którą się lobbuje w przestrzeni międzynarodowej. My ją mamy dzisiaj.

Wróćmy, Panie Prezydencie, do Waszyngtonu. Ja chcę Pana spytać o tę formułę dwa plus jeden spotkania w Białym Domu. Nie jest tajemnicą, że Pan i Premier Tusk za sobą nie przepadacie, i to od dawna. To był dobry pomysł?

Nie jest przede wszystkim tajemnicą, że ja się wywodzę z innego obozu politycznego niż Pan Premier Donald Tusk – oczywiście, że nie jest. I oczywiście, że są między nami spory w polityce wewnętrznej. Ale od samego początku mówimy obydwaj: „Sprawa obronności Polski, bezpieczeństwa Rzeczypospolitej, sprawa dzisiaj polskiej relacji z Ukrainą, która walczy z rosyjską agresją, są wyjęte spoza politycznego, wewnętrznego sporu”.

I to, co dzisiaj tutaj zrobiliśmy, to jest pokazanie, że sprawy bezpieczeństwa, a w szczególności sprawy naszej obecności w NATO, sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi – są absolutnie ponad wszelkimi podziałami politycznymi w Polsce.

I dobrze się Panu współpracuje z Donaldem Tuskiem w tej dziedzinie?

Nie mieliśmy dzisiaj absolutnie żadnego problemu. Mówiliśmy, rozmawialiśmy z Panem Prezydentem Joe Bidenem. Raz występował w tej dyskusji Pan Premier, raz występowałem ja. Każdy z nas przedstawiał swój punkt widzenia, który w istocie był zbieżny, jeżeli chodzi o reprezentowanie Polski – to, co mówiliśmy razem. Pan Premier ma swoje fora międzynarodowe, na których występuje – mówimy choćby o Unii Europejskiej, o Radzie Europejskiej – ja mam swoje fora, na których się spotykam. Realizujemy politykę, która jest polityką budowania bezpieczeństwa Rzeczypospolitej. I robimy to w sposób zgodny – powtarzam jeszcze raz – bo to jest kwestia ponad bieżącym politycznym sporem w Polsce.

Panie Prezydencie, muszę Pana zapytać o słowa Papieża Franciszka, który powiedział, że Ukraina powinna mieć odwagę białej flagi, żeby negocjować z Rosją. No czyli, żeby Ukraina – mówiąc krótko – chciała się poddać, mogła się poddać. Jak Pan ocenia tę wypowiedź – i jako głowa państwa, i jako katolik? Jak ocenia Pan wypowiedź zwierzchnika Kościoła katolickiego?

No, ona jest w istocie… ten przekaz jest bardzo niejasny. Można go interpretować tak, można go interpretować tak.

Nie oburzyły Pana te słowa?

Ja jestem politykiem i patrzę na to z punktu widzenia interesów Rzeczypospolitej. Interes Rzeczypospolitej jest bardzo prosty: zatrzymać Rosję w jej agresji na Ukrainę. Rosja powinna zostać zatrzymana, powstrzymana i ukarana. Nie może wygrać tej wojny. To jest dzisiaj najważniejsze z naszego punktu widzenia – z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski.

Panie Prezydencie, to nie jest pierwsza wątpliwa wypowiedź Papieża Franciszka, gdy chodzi o rosyjską agresję na Ukrainie. Ta wypowiedź została odebrana szeroko bardzo negatywnie. Nuncjusz apostolski został wezwany do Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Kijowie. Kijów jest tym oburzony. Pan nie?

Ja mogę powiedzieć tak: jako człowiek, także jako polityk z pewnym rozczarowaniem podchodzę do tego, że jakby Stolica Apostolska nie pokazuje, gdzie tak naprawdę jest sprawiedliwość, po której stronie jest sprawiedliwość w tej wojnie. Ja wielokrotnie mówiłem to też w czasie moich wizyt w Stolicy Apostolskiej, mówiłem to do przedstawicieli Stolicy Apostolskiej: że my jesteśmy sąsiadem, my jesteśmy blisko.

Ja dzień przed rozpoczęciem rosyjskiej agresji byłem na Ukrainie, rozmawiałem z Prezydentem Wołodymyrem Zełenskim, byliśmy tam razem z Gitanasem Nausėdą, z Prezydentem Litwy. Opuściliśmy Ukrainę dosłownie kilka godzin przed tym, zanim spadły pierwsze rosyjskie rakiety i bomby. I powiem tak: ja wiem znakomicie, kto kogo napadł. To Rosja jest agresorem na Ukrainie i to Rosja powinna być przez cały świat wzywana do opuszczenia ukraińskiej ziemi i zwrócenia Ukrainie jej zagrabionych przez Rosję ziem, i tego, żeby Ukraina odzyskała kontrolę nad całym swoim terytorium. I tylko ze strony ukraińskiej ta wojna jest wojną sprawiedliwą. Ze strony rosyjskiej to jest wojna agresywna, to jest terror.

Panie Prezydencie, gdy rozmawialiśmy we wrześniu w Nowym Jorku, pytałem Pana wtedy o to, czy Wołodymyr Zełenski nadal jest Pana przyjacielem. I zapytam Pana ponownie: czy Wołodymyr Zełenski jest nadal Pana przyjacielem? No choćby po takich wypowiedziach, że sytuacja na granicy polsko–ukraińskiej przekroczyła barierę moralności. Zełenski mówi o wykorzystywaniu krwawiącego kraju do wewnętrznej rozgrywki politycznej. Te stosunki polsko–ukraińskie trudne się stały – powiem to bardzo delikatnie.

No, sprawa ukraińskich produktów rolnych jest sprawą trudną. Tak samo jak trudna jest sprawa naszych rolników, których my bronimy i będziemy ich bronić. Bo nasi rolnicy mają swoje uzasadnione interesy. Największym problemem jest to, że Unia Europejska narzuciła pewne decyzje, których skutki spadają w tej chwili na nas z bardzo prostej przyczyny – relacji geograficznej. To my jesteśmy najbliższym sąsiadem Ukrainy, to my mamy autostradę A4, którą najłatwiej jest transportować produkty rolne.

Komisarzem ds. Rolnictwa jest Janusz Wojciechowski z PiS–u.

To my mamy linie kolejowe, którymi najłatwiej jest wwieźć produkty rolne. I to jest rzeczywiście dzisiaj problem. Ukraina jest pogrążona w wojnie. Można powiedzieć tak: Ukraina jest w stanie w jakimś sensie wyższej konieczności. Ukraina próbuje sprzedać swoje produkty rolne jak najszybciej się tylko da po to, żeby zyskać pieniądze. To jest proste. I w związku z powyższym – tak, tutaj jest niezgodność interesów.

Ale są kwestie, które są ponad tego typu interesami. Tą kwestią jest kwestia bezpieczeństwa. Nie ma żadnej wątpliwości…

A ja wrócę do kwestii rolników, Panie Prezydencie.

…że musimy wspierać Ukrainę w jej walce z rosyjską agresją, bo to jest dzisiaj w interesie bezpieczeństwa Rzeczypospolitej.

Panie Prezydencie, Janusz Wojciechowski, Komisarz ds. Rolnictwa z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, zachwalał Zielony Ład, mówił, że to jest program PiS–u. Ta sytuacja, z którą mamy teraz do czynienia… Rozmawialiśmy też o tym we wrześniu. Wtedy rządziło Prawo i Sprawiedliwość. Ta sytuacja powstała za rządów Prawa i Sprawiedliwości. Nie odnosi Pan wrażenia, że to poprzednie rządy ponoszą odpowiedzialność – czy też poprzedni rząd ponosi odpowiedzialność – za to, że nie zadbano o interes polskich rolników?

Wie Pan, no to w ten sposób możemy przerzucać piłeczkę, tak? Kto dzisiaj rządzi w Unii Europejskiej? Dzisiaj w Unii Europejskiej nie rządzą ugrupowania, które byłyby z Prawem i Sprawiedliwością razem, w jednym obozie politycznym.

Janusz Wojciechowski jest Komisarzem ds. Rolnictwa…

Tylko dzisiaj w Unii Europejskiej rządzi EPP – partia, na której czele niedawno stał Premier Donald Tusk. Więc powiem tak: Zielony Ład budzi zastrzeżenia i protesty rolników w całej Unii Europejskiej. W całej Unii Europejskiej! Jeżeli rolnicy w innych krajach Unii Europejskiej protestują dzisiaj, to oni protestują nie tyle bezpośrednio przeciwko produktom z Ukrainy, bo one ich tak bardzo nie dotykają, jak dotykają naszych rolników.

Powinien Janusz Wojciechowski odejść ze stanowiska?

Oni protestują przeciwko Zielonemu Ładowi. I uważam, że Zielony Ład powinien zostać głęboko poddany ponownej analizie z punktu widzenia właśnie bezpieczeństwa tych ogromnych grup społecznych i wielkich interesów gospodarczych Europy, jaką jest europejskie rolnictwo.

Czy w związku z tym Komisarz Wojciechowski powinien odejść ze stanowiska?

W związku z powyższym Zielony Ład powinien zostać poddany ponownej drobiazgowej, szczegółowej analizie z punktu widzenia bezpieczeństwa państw Unii Europejskiej, także bezpieczeństwa żywnościowego.

Co zrobi Pan w sprawie ustawy dotyczącej pigułki dzień po.

Już mówiłem wielokrotnie: nie mam nic przeciwko temu, żeby ta pigułka była…

Podpisze Pan tę ustawę?

…dlatego że ona jest na polskim rynku i jest dostępna. Jest dostępna na rozsądnych zasadach, jest dostępna na receptę. Jej dostępność całkowicie swobodna bez recepty dla niepełnoletnich osób jest – uważam – daleko idącą przesadą.

Współżycie seksualne w Polsce jest dozwolone od 15. roku życia.

Blokowaliśmy możliwość swobodnego korzystania z solariów dla młodzieży poniżej 18. roku życia. Blokowaliśmy możliwość dostępu do energetyków, do napojów energetycznych dla młodzieży poniżej 18. roku życia.

Panie Prezydencie, współżycie seksualne jest dozwolone od 15. roku życia…

Ja osobiście podpisywałem konwencję europejską o ochronie dzieci przed niegodziwym traktowaniem i wykorzystywaniem w celach seksualnych, gdzie dziecko jest określone do 18. roku życia.

Czyli rozumiem, że zgłosi Pan weto wobec tej ustawy?

Panie Redaktorze, ja nie mam nic przeciwko temu, żeby – jeżeli taka będzie decyzja rodziny czy rodzica – taka dziewczynka niepełnoletnia taką pigułkę w razie konieczności, jeżeli uznają taką konieczność, zażyła. Ale niech to się dzieje za zgodą rodziców – matki, ojca.

Panie Prezydencie, tu jest czas ważny.

A nie swobodnie…

W przypadku pigułki dzień po jest potrzebny czas. To jest kwestia jednego, dwóch dni.

…a nie żeby sobie dziewczynka kupiła pigułkę i na wszelki wypadek na przykład zażyła pięć naraz.

Dobrze, to co Pan zrobi z tą ustawą?

Czekam, aż przyjdzie na biurko Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Wtedy wszystkie jej szczegóły przeanalizuję i zdecyduję, jaki będzie dalszy jej los. Natomiast ustawy, która wprowadza niezdrowe, chore i niebezpieczne dla dzieci zasady, nie podpiszę.

Czy jest Pan gotów na kompromis w sprawie aborcji?

Co to znaczy kompromis?

Czy jest Pan gotów na przykład… No, jest kilka projektów ustaw aborcyjnych, które dopuszczają aborcję do 12. tygodnia. Czy jest Pan gotów na jakiekolwiek rozmowy? Czy jest Pan gotów na powrót na przykład do tego, co było kompromisem odrzuconym przez Trybunał Konstytucyjny?

Dzisiaj ustawa dopuszcza możliwość przerwania ciąży – czyli de facto pozbawienia dziecka życia w łonie matki – w sytuacji, gdyby było zagrożenie dla życia kobiety. Gdyby taki był wybór, to jest to dopuszczalne. A więc z tego punktu widzenia bezpieczeństwo kobiety, życia kobiety jest zabezpieczone.

I nie zgodzi się Pan na żadną inną ustawę, na żadne inne podejście w kwestii aborcji?

Mój pogląd na temat aborcji jest znany. Jestem człowiekiem, który broni życia. Dla mnie aborcja jest pozbawieniem życia człowieka – małego człowieka, który znajduje się w łonie matki. I jeżeli ktoś żąda aborcji, to dla mnie żąda prawa do zabijania.

Ostatnie pytanie w takim razie. Jeżeli odbędzie się w sprawie aborcji referendum, jeżeli wola narodu będzie taka, aby złagodzić podejście do aborcji, zaakceptuje Pan to?

Panie Redaktorze, mój pogląd jest taki: nie powinno być referendum w sprawach życia i śmierci.

A jeśli takie referendum będzie?

Nie powinno być referendum w sprawach życia i śmierci.

Czyli nie zaakceptowałby Pan woli społeczeństwa, jeśli nie chciałoby…

Nie powinno być referendum w sprawach życia i śmierci.

Panie Prezydencie, dziękuję za rozmowę.

Dziękuję bardzo.

Prezydent Andrzej Duda był naszym gościem i Państwa gościem w Ambasadzie Polskiej w Waszyngtonie.

Może Cię zainteresować Biały Dom. Spotkanie z Prezydentem USA [PL/EN] Waszyngton. Rozmowy Prezydenta RP z Kongresmenami Biały Dom. Wystąpienie Prezydenta RP na spotkaniu delegacji Polski i USA [PL/EN] USA. Prezydent RP u żołnierzy w Fort Stewart USA. Andrzej Duda z wizytą w elektrowni atomowej Prezydent RP: Państwa członkowskie NATO muszą podnieść wydatki na obronę do 3 proc. PKB [PL/EN]