Michał Rachoń: Jesteśmy w Waszyngtonie, w Ambasadzie Rzeczypospolitej. Prezydent Andrzej Duda jest z nami. Dzień dobry, witam serdecznie Panie Prezydencie.
Prezydent RP Andrzej Duda: Witam Pana Redaktora, witam naszych Widzów.
Panie Prezydencie, po spotkaniu w Białym Domu, spotkaniu w formule, w której w historii Polski do tej pory nie było, media na całym świecie wskazują jeden konkretny kontekst – zagrożenie ze strony Federacji Rosyjskiej. Czy grozi nam w najbliższym czasie, w dającej się przewidzieć perspektywie atak ze strony Federacji Rosyjskiej, wojna z Rosją?
To może od początku zacznę. Nie jest tak, że nigdy takiej sytuacji nie było. Była. Właśnie została dzisiaj upamiętniona przez tę podwójną obecność polską tutaj, poprzez moją obecność i poprzez obecność Premiera jakby przypomniana została ta sytuacja, która miała miejsce w 1999 roku, kiedy Polska wstępowała do NATO. Wtedy był tutaj Prezydent Rzeczypospolitej, wtedy Aleksander Kwaśniewski, i był Premier Rzeczypospolitej, czyli Jerzy Buzek. I też byli właśnie razem. I jak rozumieliśmy i rozumiemy, to właśnie dlatego zostaliśmy zaproszeni obaj w tę 25. rocznicę przez Prezydenta Joe Bidena i rzeczywiście mieliśmy spotkanie, gdzie mówiliśmy o sytuacji NATO, o bezpieczeństwie państw NATO, w tym naszego państwa, Rzeczypospolitej. Oczywiście o sytuacji związanej z rosyjską agresja na Ukrainę, ale to nie był tylko Biały Dom, choć Biały Dom dzisiaj był punktem najważniejszym. Ale miałem także spotkania w Kongresie na zaproszenie zarówno Senatu, jak i Izby Reprezentantów, też bardzo ważne, i też znaczące z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa dzisiaj, w tej sytuacji, w jakiej się znajdujemy.
Panie Prezydencie, jednak kontekst dotyczący bezpośredniego zagrożenia ze strony Federacji Rosyjskiej, wojny, która jest u naszych granic, jest kontekstem, który ma oczywiście odwołania w naszej historii, ale tu i teraz to jest rzecz, która jest nawet w centrum sporów politycznych, nawet w państwie, w którym w tej chwili jesteśmy, odległym przecież o tysiące kilometrów. Raz jeszcze o to spytam, czy perspektywa zagrożenia ze strony Federacji Rosyjskiej, naszych przygotowań do stawienia temu czoła była poruszana w trakcie dzisiejszych rozmów?
Głównie. Dokładnie tak. Mówiliśmy dzisiaj o NATO, mówiliśmy dzisiaj o tych 25 latach z jednej strony, ale przede wszystkim mówiliśmy o tej sytuacji, jaką mamy tu i teraz. I w związku z tym, jak powinniśmy patrzeć w przyszłość i co powinniśmy robić na przyszłość. Stąd między innymi ja i w Senacie, i w Izbie Reprezentantów, i w Białym Domu mówiłem o mojej propozycji podwyższenia progu wydatków na obronność w państwach NATO do 3 procent, bo, jak argumentuję, sytuacja znacząco się zmieniła w ciągu ostatnich 10 lat. W 2014 roku w Newport w Walii państwa NATO po rosyjskiej agresji na Ukrainę, tej pierwszej, gdzie tak naprawdę Rosja oficjalnie zaczęła okupację Krymu, ale oficjalnie nie było, że napadła na Donieck i Ługańsk, oficjalnie mówiło się, że to separatyści, tak Rosja twierdziła.
Dzisiaj mamy zupełnie inną sytuację. Wtedy mówiono – 2 procent potrzebne dla umocnienia państw NATO, dla odbudowy potencjału militarnego państw NATO. Dzisiaj, od dwóch lat mamy do czynienia z pełnoskalową rosyjską agresją na Ukrainie, z wojną, jakiej Europa nie widziała od drugiej wojny światowej, z odrodzonym i w pełni widocznym rosyjskim imperializmem, który wymaga twardego działania ze strony państw NATO. Przede wszystkim powinien zostać zatrzymany na Ukrainie i skarcony na Ukrainie. I to dzisiaj mówiłem w Kongresie, zarówno w Izbie Reprezentantów, jak i w Senacie. Ale to także mówiłem w Białym Domu. Ale oprócz tego każde z państw NATO powinno odbudowywać swój potencjał militarny. Mówię prostą rzecz, jeżeli ten potencjał militarny zostanie odbudowany, my dzisiaj wydajemy ponad 4 procent na obronność i odbudowujemy ten potencjał bardzo skutecznie, to Rosja nie odważy się zaatakować silnych militarnie i technologicznie państw NATO, bo już przekonała się na Ukrainie, co to znaczy zetrzeć się z natowską technologią wojenną.
Panie Prezydencie, w odpowiedzi na Pański głos, który znalazł się w amerykańskich mediach jeszcze zanim pojawił się Pan tutaj, popłynęły sygnały, że przede wszystkim trzeba spowodować, że te 2 procent były realizowane przez wszystkie państwa wchodzące w skład Paktu Północnoatlantyckiego. Słyszeliśmy nawet takie głosy również z Polski, z ważnych miejsc w Polsce, że to jest rzecz, która nie spotka się z wielkim entuzjazmem ze strony gospodarzy. Jak Pan odpowie na tego rodzaju głosy?
Powiem więcej. Myślę, że ona się nie spotka z wielkim entuzjazmem na forum europejskim przede wszystkim. Dlatego dzisiaj jest tak, że jeszcze cały szereg państw nie wydaje 2 procent na obronność. Bardzo liczę na to, że ta propozycja właśnie spowoduje zwiększenie ciśnienia na te państwa, żeby rzeczywiście jak najszybciej ten poziom wydatków obronnych podniosły. Tak żeby nie było więcej takich rozmów, jak niedawno prowadziliśmy, gdzie mówimy trzeba dzisiaj pomóc Ukrainie, trzeba wysłać amunicję na Ukrainę. A przywódcy rozkładają ręce i mówią: no tak, ale my nie mamy amunicji; no tak, ale my nie mamy produkcji; no tak, ale my nie jesteśmy w stanie wykonać pewnych naszych zobowiązań, które podjęliśmy na kolejnych szczytach NATO, bo dzisiaj nie mamy zasobów. Nie mamy żołnierzy, nie mamy samolotów, nie mamy tego, nie mamy tamtego. Nie jesteśmy w stanie zmagazynować uzbrojenia u was, bo nie mamy takiego uzbrojenia, które moglibyśmy przekazać.
To ja mówię, dobrze, to podnieście poziom wydatków obronnych, to w ramach tego podniesienia wydatków obronnych trzeba zbudować – być może wspólnie, dogadawszy się w Unii Europejskiej – fabryki, w których będziemy produkowali amunicję. Zgromadźmy tę amunicję. Kilka tysięcy pocisków dziennie wystrzeliwuje się na Ukrainie po to, by bronić się przed rosyjską agresją. To przepraszam bardzo, to ile państwa europejskie będące w NATO mają amunicji? Tyle żeby się bronić jeden dzień?
Ale Panie Prezydencie, przecież to Unia Europejska zapowiedziała, że milion sztuk amunicji zostanie dostarczonych. W zasadzie na kilka miesięcy przed tym terminem przedstawiciel Unii Europejskiej już zapowiedział, że nie będziemy w stanie zrealizować tej obietnicy. A dużo wcześniej Jens Stoltenberg ostrzegał dosłownie w pierwszych miesiącach tej wojny, że tempo zużywania amunicji przez Ukrainę w tej wojnie jest tak wysokie, że jego, sekretarza generalnego NATO, to niepokoi. A jednocześnie słyszymy o pomysłach na tworzenie europejskiej doktryny obronnej, polityki obronnej, europejskiej armii. Jak Pan patrzy na ten pomysł?
Panie Redaktorze, dokładnie Pan potwierdził słuszność mojej propozycji 3 procent. Czyli tak naprawdę, mimo że będą pewnie głosy sceptyczne ta propozycja ze wszech miar jest uzasadniona. Dlatego można spokojnie za tą propozycją chodzić, lobbować. Ona wymaga lobbingu, być może długiego lobbingu. Ale ponieważ ona jest sensowna i jest tak naprawdę jedynym rozwiązaniem, jakie dzisiaj można przyjąć, żeby odbudować europejski potencjał militarny, potencjał bezpieczeństwa, w związku z czym na pewno nie można jej porzucić, dlatego że pojawiają się jakieś sceptyczne głosy. A te głosy sceptyczne na pewno będą. I można być przekonanym, że będą, bo ja już takie głosy sceptyczne słyszałem, kiedy po raz pierwszy wyszedłem, dwa dni po rosyjskiej agresji na Ukrainę, dokładnie 26 lutego 2022 roku z propozycją przyznania Ukrainie statusu kandydata do Unii Europejskiej.
Wtedy wystosowałem list do Przewodniczącej Komisji Europejskiej, który podpisali prezydenci państw w naszej części Europy, mówię o Unii Europejskiej, ale na Zachodzie on się spotkał ze sceptycyzmem. Mówiono mi, niech pan to zostawi, nasze parlamenty tego nie zaakceptują, nie ma szans przyjąć Ukrainy do Unii Europejskiej, to nie ma żadnego sensu. Kilka miesięcy później wszyscy mówili, tak, trzeba Ukrainie nadać status kandydata, a w czerwcu 2022 roku Ukraina ten status dostała. W związku z powyższym ja dzisiaj mówię, spokojnie, 3 procent i proszę bardzo, otwieram dyskusję na ten temat. Nie mówię, że taka decyzja musi zostać podjęta za miesiąc, za dwa, za trzy, czy nawet na najbliższym szczycie NATO. Ale trzeba o tym mówić. Dzisiaj to jest Europie potrzebne, po to właśnie, żeby realnie podnoszono poziom wydatków na obronność, bo jest to dzisiaj niezbędne, aby rosyjski imperializm został zatrzymany.
Panie Prezydencie, kiedy czyta się amerykańskie media po tej propozycji, pojawiają się też komentarze, że to jest swego rodzaju piłka wypuszczona nie tylko do partnerów w Pakcie Północnoatlantyckim, ale również piłka podana w pewien sposób na to wewnętrzne amerykańskie podwórko polityczne, bo kwestie właśnie finansowania wysiłku zbrojnego są jednym z fundamentalnych sporów, jakie odbywają się tutaj. I to jest jeden z głównych głosów, jakie od lat, również w czasach swojej prezydentury podnosił Donald Trump.
Dobrze. To ja dzisiaj proponuję i powiedziałem to kongresmenom, zarówno senatorom, z którymi się spotkałem, a był lider większości w Senacie oraz lider mniejszości, szef można powiedzieć klubu senackiego partii, która jest w mniejszości. I to samo w Izbie Reprezentantów, też spiker Izby Reprezentantów i przewodniczący mniejszości. Panowie, prosta sprawa, 3 procent między innymi po to, żebyście mogli powiedzieć swoim wyborcom, wasi wyborcy są podatnikami amerykańskimi, słuchajcie, to nie jest tak, że Ameryka ponosi, wy ponosicie wszystkie ciężary związane z bronieniem Europy. Nie. Europa odpowiedzialnie podchodzi do własnego bezpieczeństwa, NATO odpowiedzialnie podchodzi do własnego bezpieczeństwa, państwa NATO podnoszą swój poziom wydatków na obronność po to, by móc się bronić skutecznie. My oczywiście mamy największą armię na świecie, ale my tylko wspieramy jako największa armia na świecie, natomiast oni podchodzą odpowiedzialnie, w związku z czym warto im pomagać, bo oni podchodzą odpowiedzialnie. Mówię, chcecie, żebyście taką możliwość mieli. Natomiast jeżeli pytacie mnie o Ukrainę, to ja powiem tak, pomagając dzisiaj Ukrainie, tak naprawdę inwestujecie. Bo dzisiaj chodzi o to, żebyście wydali pieniądze, tylko pieniądze. Nie musicie wysyłać żołnierzy.
Jeżeli dojdzie do tego, że Rosja zwycięży na Ukrainie i imperializm rosyjski nie zostanie zatrzymany, być może Rosja będzie chciała iść dalej w swoich imperialistycznych zapędach. Jest to wielce prawdopodobne. Wtedy Ameryka będzie musiała znowu wysłać swoich żołnierzy. I tak jak ginęli w pierwszej wojnie światowej i w drugiej wojnie światowej i setki tysięcy grobów amerykańskich żołnierzy, synów i ojców amerykańskich rodzin znaczą dzisiaj pola w Europie Zachodniej, tak jest potencjalne zagrożenie, że to się powtórzy, jeżeli nie będziecie prowadzili mądrej polityki. Dzisiaj, mądra polityka to jest wydać pieniądze, wydać pieniądze na sprzęt dla Ukrainy, dla armii ukraińskiej, którym oni będą mogli obronić się przed rosyjską agresją, przed wielką przewagą, jaką ma Rosja z naturalnych przyczyn. I to was naprawdę niewiele kosztuje w tym momencie.
Czy Pan Prezydent, czy Pan Premier usłyszeliście jakieś nowe informacje, jakieś nowe konteksty dotyczące tego zagrożenia tu, w Waszyngtonie?
Przede wszystkim usłyszeliśmy to, co było dla nas najważniejsze, czyli że jest zgoda na sprzedaż śmigłowców Apache dla Polski, że jest wsparcie amerykańskie w postaci 2 miliardów dolarów w tym zakupie. To są dla nas najważniejsze informacje. Że mamy zgodę na zakup kolejnych bardzo ważnych elementów wzmacniających bezpieczeństwo militarne Polski, mówimy o JASSM, więc to są informacje dla naszego bezpieczeństwa absolutnie kluczowe, jeżeli chodzi o nowoczesne środki obrony i to jest najważniejsze, bo my przyjechaliśmy tutaj w sprawach bezpieczeństwa Rzeczypospolitej. To jest dla nas sprawa absolutnie podstawowa. Natomiast oczywiście, że elementem tego bezpieczeństwa jest to, by agresja rosyjska została na Ukrainie zatrzymana, by ta agresja nie poszła dalej.
Panie Prezydencie, wspomniał Pan o perspektywach związanych z Europą. Nie sposób nie spytać o rzecz, którą powiedział tu, w Stanach Zjednoczonych, kilka tygodni temu polski szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski. Pytany przez stację PBS o europejski wymiar polityki obronnej i kiedy dziennikarz zadał mu pytanie, czy taka europejska zdolność do obrony miałaby być stworzona obok NATO, Radosław Sikorski udzielił odpowiedzi, że powinno to zostać stworzone w pełnej strategicznej harmonii ze Stanami Zjednoczonymi. Nie powiedział, że to miałaby być część NATO, w gruncie rzeczy, choć w harmonii ze Stanami Zjednoczonymi, potwierdził, że chodzi o stworzenie zupełnie nowej struktury obok Paktu Północnoatlantyckiego. Czy Pan podziela taki punkt widzenia na europejski wymiar obrony?
Uważam, że może zostać stworzone europejskie porozumienie w sprawie wzmacniania obrony, ale ono powinno stanowić element całości NATO. W ramach NATO. Tak jak stworzyliśmy współpracę w ramach Trójmorza w kwestiach związanych z polityką energetyczną i komunikacją po to, by rozwijać infrastrukturę w ramach Trójmorza, gdzie są tylko państwa Unii Europejskiej, po to, by tworzyć efekt synergii z jednej strony, ale z drugiej strony także swoisty akcelerator, który będzie przyspieszał rozwój tej części Unii Europejskiej, która infrastrukturalnie w stosunku do zachodu Europy jest cofnięta. Dlatego że byliśmy za żelazną kurtyną. My dzisiaj współdziałamy ze sobą po to, żeby przyspieszyć ten rozwój, po to żeby poprawić wydajność wydatkowania europejskich środków na infrastrukturę, przede wszystkim tych środków z polityki spójności. Temu służy współpraca w ramach Trójmorza, żeby jeszcze szybciej budować nasz potencjał infrastrukturalny. Ale w ramach Unii Europejskiej. I tak samo myślę o europejskiej armii. Stwórzmy sobie porozumienie europejskie dotyczące wspólnej produkcji militarnej, dotyczące wspólnych jakichś działań w dziedzinie militarnej, proszę bardzo. Ale niech to wszystko będzie realizowane w ramach NATO, do którego wszyscy należymy.
Panie Prezydencie, wspomniał Pan również, i to jest rzecz, która dziś jest przedmiotem bardzo głośnych dyskusji. A związana jest ona bezpośrednio z efektami rosyjskiej agresji na Ukrainę. Dziś Ukraina jest państwem kandydackim do UE, a jednocześnie słyszeliśmy takie zapewnienia, znowu ze strony polskiego ministra spraw zagranicznych, w Monachium w czasie Konferencji Bezpieczeństwa, że de facto do UE, do europejskiego jednolitego rynku przyjęta została Ukraina, jej produkty rolne w taki sposób przyjęte zostały na europejskim rynku i płaci za to polska branża transportowa, branża rolna. Minister spraw zagranicznych powiedział, że to nie może tak dalej trwać, ale przyznał, że tak jest. Jak do tego doszło? Przecież w pierwszych tygodniach słyszeliśmy o konieczności zapewnienia tranzytu zboża poprzez terytorium Rzeczypospolitej na zewnątrz Unii Europejskiej, do Azji, do Afryki. Czy w tej sprawie Polska i polscy rolnicy zostali oszukani?
Prawda jest taka, że decyzje były podjęte na poziomie Unii Europejskiej. I dlatego ja dzisiaj mówię, to nie jest kwestia, w której Polska może tak naprawdę zdecydować zupełnie swobodnie i sama, bo jeżeli my zablokujemy nasz rynek, to natychmiast będą do nas pretensje poprzez Unię Europejską zgłaszane, bo w ten sposób jakby złamiemy rozstrzygnięcia, które zostały podjęte na poziomie Unii Europejskiej. Więc dzisiaj tak naprawdę to Europa powinna interweniować w sprawie ochrony naszego rynku przed zalewem ukraińskich produktów rolnych. Dlaczego nie protestują przeciwko temu zachodni rolnicy? Akurat dlatego, że po prostu to jest bardzo proste życiowe zjawisko. Ukraińcy chcą sprzedać swoje produkty rolne jak najszybciej, rynek Unii Europejskiej został dla nich otwarty. Taka zapadła decyzja w Brukseli. My jesteśmy pierwszym państwem za granicą Ukrainy. Co robią Ukraińcy? Próbują sprzedać najszybciej jak się da w pierwszym możliwym miejscu.
Pierwszym możliwym miejscem niestety dzisiaj jest Polska. Jeszcze w dodatku to u nas jest autostrada, którą najłatwiej wjechać do Europy Zachodniej, to u nas są linie kolejowe, którymi najłatwiej z Ukrainy wjechać na obszar Unii Europejskiej. Takie są fakty. I to jest dzisiaj problem, który spadł na nas, ale w gruncie rzeczy on jest wywołany przez postanowienia, które zapadły w Brukseli i to Bruksela powinna interweniować w tej sprawie. I ja to powiedziałem do Pana Premiera Donalda Tuska. Ja mówię: Panie Premierze, to Pan ma swoje relacje w EPP, która dzisiaj rządzi w Komisji Europejskiej i rządzi tak naprawdę Unią Europejską. To wy macie większość. To wy stanowicie dzisiaj koalicję rządzącą. To Pan był do niedawna przewodniczącym EPP. To Pan ma relacje z tymi politykami, którzy te decyzje podejmują. Proszę interweniować i bronić naszych interesów, naszego rynku, bo dzisiaj to jest sprawa fundamentalna, a problem dotyka przede wszystkim naszych rolników, i rzeczywiście jest dla nich egzystencjalnie dramatycznie groźny. I ja się wcale nie dziwie, że rolnicy protestują.
Ale to ci rolnicy właśnie wskazywani są jako ludzie, którzy płacą przecież cenę za to, że Ukraina uzyskuje w ten sposób pomoc. Za to płacą polscy rolnicy, za to płaci polska branża transportowa. I jednocześnie ci sami ludzie są obwiniani, są wskazywani jako rzekomi niemalże współuczestnicy tego ataku na Ukrainę. Jak Pan na to patrzy, bo takich głosów jest bardzo dużo.
Niestety, to są działania propagandowe, to są działania polityczne, a to wszystko dołącza się też oczywiście rosyjskie oddziaływanie, trudno to pominąć. To są także efekty propagandowego oddziaływania rosyjskiego. Rosja też wykonuje tutaj swoją robotę, żeby siać ferment w relacjach polsko–ukraińskich i w relacjach między Ukrainą i innymi krajami. Dzisiaj skłócenie Polski z Ukrainą jest w interesie rosyjskim. Nikt nie wygra na tym bardziej niż Rosja.
Panie Prezydencie, jak patrzy Pan na to, co działo się w Polsce, na sposób, w jaki rolnicy zostali potraktowani między innymi na manifestacjach, które odbywały się niedawno w centrum Warszawy?
Patrzę na to z wielkim oburzeniem, między nami mówiąc, dlatego że uważam, że to niegodziwe, żeby w ten sposób traktować ciężko pracujących ludzi, zrozpaczonych ludzi, jakimi są rolnicy. I przypominam, że wiele było protestów w ciągu ostatnich dziewięciu lat. Dziś rządząca koalicja sama organizowała niegdyś te protesty jako opozycja. Były protesty przed Sejmem, były protesty w innych miejscach i ówcześni ministrowie odpowiedzialni za policję i za działania policji z wielką wstrzemięźliwością, przede wszystkim minister Mariusz Kamiński, do tego podchodzili i policja prawie nigdy nie stosowała przemocy w takim stopniu, jak stało się to w ostatnich dniach w Warszawie. Te zdjęcia, które widzieliśmy, były absolutnie oburzające.
Ciekawy jestem, co by powiedziała dzisiejsza koalicja rządząca, gdyby wtedy metody takie brutalne jak zostały zastosowane wobec rolników, zostały zastosowane wobec demonstrantów, których oni zwoływali, których oni organizowali do protestów przed Sejmem czy w innych miejscach, czy w manifestacjach, które miały miejsce w Warszawie. Dlatego pozwalają policji na takie działanie czy nakazują policji takie działanie, że co, że uważają, że rolnicy nie są ich wyborcami i że w związku z tym wyborczo nic ich to nie kosztuje? Że rolnicy zostaną pobici, bo rolnicy i tak nie będą na nich głosować? Być może tak.
Panie Prezydencie, bardzo wiele osób zadaje sobie dzisiaj pytania dotyczące tego, czy w Polsce obowiązuje jeszcze prawo. Mamy powołanego ze złamaniem wszelkich zasad Prokuratora Krajowego, mamy sytuację, w której ministrowie rządu z trybuny sejmowej informują, że będą prawo łamać. Potem to prawo łamią za pomocą brutalnej siły, wymuszają tego rodzaju decyzje. Jakie jest z tego wyjście? Pan jest strażnikiem konstytucji i dzieje się to przy otwartej kurtynie, dzieje się to na oczach wszystkich. Co mają myśleć ludzie, którzy to widzą i przyzwyczajeni są do tego, że są obywatelami państwa prawa?
Panie Redaktorze, przez lata słyszeliśmy o tym, że w Polsce nie przestrzega się zasad praworządności, że w Polsce naruszane jest prawo itd., mimo że prawo było uchwalane zgodnie ze wszystkimi regułami, w polskim parlamencie. Wszystkie procedury legislacyjne były w sposób prawidłowy realizowane. Słychać było wrzask obecnego obozu rządzącego – wówczas opozycji – o tym, że jest łamana praworządność. To samo powtarzali ich koledzy z EPP, z innych partii europejskich, które były w koalicji wówczas rządzącej w Europie, o sytuacji w Polsce. Blokowali pieniądze z KPO, krzycząc, że w Polsce trzeba przywrócić praworządność.
Co się okazało ostatnio? Że przywrócenie tej praworządności polegało tylko i wyłącznie na zmianie władzy w Polsce. Nic nie trzeba było robić. Żadne zmiany prawne nie były potrzebne. Wszystko było w porządku, skoro okazało się, że można odblokować KPO tylko przez to, że władza w Polsce się zmieniła. To pokazuje hipokryzję dzisiejszych elit rządzących w Brukseli. To pokazuje bezczelność polityczną, z jaką Polska była przez całe lata traktowana. I to pokazuje, że pojęcie demokracji zostało przez nich w sposób całkowity wypaczone i że w istocie to, co oglądaliśmy przez ostatnie lata, to był popis hipokryzji i cynizmu politycznego.
Demokracja jest wtedy, kiedy oni wygrywają wybory. Jeżeli oni przegrywają wybory, to już nie ma demokracji. Jeżeli nie rządzą oni, to znaczy, że nie ma demokracji. Jak oni rządzą, to znaczy, że jest demokracja. To jest dokładnie definicja demokracji, którą mieliśmy – jak widać – serwowaną przez ostatnie lata.
Panie Prezydencie, ale jakie jest z tego wyjście?
Ja realizuję spokojnie swoje zadania jako Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. Tak jak zapowiedziałem: piszę pisma, realizuję te działania, które są przewidziane dla mnie konstytucją. Sprawy kieruję do Trybunału Konstytucyjnego – tam, gdzie mogą one być, co do zgodności z konstytucją działań podejmowanych przez rządzących, rozstrzygnięte. Działam tutaj spokojnie i konsekwentnie.
Ja nie dysponuję policją. Wbrew temu, co twierdzą i krzyczą niektórzy, nie dysponuję także wojskiem. Bo to, że w konstytucji jest zapisane, że Prezydent Rzeczypospolitej jest zwierzchnikiem Sił Zbrojnych, to proszę popatrzeć na kolejne zapisy konstytucji i ustaw. To zwierzchnictwo wykonywane jest poprzez Ministra Obrony Narodowej.
Kiedy ja słyszę: „Prezydent powinien zrezygnować z ochrony Służby Ochrony Państwa, być ochranianym przez Żandarmerię Wojskową”, uśmiecham się i mówię: „Proszę Państwa, przecież Prezydent w Polsce nie ma nawet kompetencji do tego, żeby mianować Komendanta Głównego Żandarmerii Wojskowej, a co Państwo dopiero mówicie o tym, że mam mieć wpływ na Żandarmerię Wojskową jako taką”.
W związku z powyższym realizuję spokojnie zadania w zakresie, w jakim umożliwiają mi to konstytucja i ustawy. Działam konsekwentnie i będę działał konsekwentnie przez cały okres pełnienia tej funkcji. Mam za sobą prawie dziewięć lat prezydenckiego doświadczenia. Poradzę sobie, tak jak radzę sobie w tej chwili – spokojnie i konsekwentnie działając.
Wszystko jest odnotowywane, wszystko odnotowujemy na piśmie, kierujemy odpowiednie pisma do odpowiednich organów – do Prokuratora Generalnego – Ministra Sprawiedliwości; do Pana Premiera; do Trybunału Konstytucyjnego. Wszystko jest dokumentowane. W odpowiednim czasie będą podejmowane odpowiednie działania zgodnie ze wszystkimi wymogami, jakie prawo stawia.
Panie Prezydencie, ostatnie pytanie. Czy kwestia rosyjskich wpływów w Polsce, która zbadana została i opisana w „Raporcie”, nie powinna była być sprawą, która została otwarta na początku Pańskiej prezydentury, rządów Prawa i Sprawiedliwości w Polsce, a nie na samym końcu?
Powinna była.
A dlaczego nie została?
Proszę zadać to pytanie do tych, którzy przedstawiają projekty ustaw i uchwalają ustawy. Tę propozycję poprzedni obóz rządzący otrzymał, podpowiedziano ją bardzo dawno temu. Nie zostało to zrobione. Zostało to zrobione w ostatniej chwili. Ja nad tym ubolewam. Taka komisja powinna była powstać trzy lata temu. Taka komisja powinna była powstać najpóźniej zaraz po rosyjskiej agresji na Ukrainę. I ona rzeczywiście była potrzebna. I dlatego ja zdecydowałem się podpisać tę ustawę. Tylko dlatego, że ona rzeczywiście była potrzebna.
Bo te rosyjskie wpływy są. One są faktem. One są naprawdę w Polsce wcale niemałe. I każdy, kto ma odrobinę zdrowego rozsądku i orientacji w naszej historii, ten doskonale wie, że byliśmy państwem, gdzie rosyjskie służby hulały, jak chciały, przez 40 lat. Nie ma tego żadnych następstw dzisiaj? Naprawdę? Nie ma agentury wpływów w Polsce? Rosyjskiej?
Jest?
A nie ma? Wierzy Pan w to? Jest ogromna. I spotykamy się z tym wielokrotnie na wielu płaszczyznach i wielu poziomach. I to są rzeczy, które naprawdę powinny być zbadane – na ile są te wpływy rosyjskie dzisiaj przede wszystkim w najważniejszych miejscach Rzeczypospolitej, bo to ma fundamentalne znaczenie dla naszego bezpieczeństwa. I żałuję, że ta sprawa tak naprawdę została zepsuta. Ona została po prostu politycznie zepsuta. Żałuję ogromnie.
Prezydent Rzeczypospolitej – Andrzej Duda. Panie Prezydencie, dziękujemy uprzejmie za to spotkanie w Telewizji Republika.
Może Cię zainteresować Biały Dom. Spotkanie z Prezydentem USA [PL/EN] Biały Dom. Wystąpienie Prezydenta RP na spotkaniu delegacji Polski i USA [PL/EN] USA. Prezydent RP u żołnierzy w Fort Stewart Prezydent RP: Państwa członkowskie NATO muszą podnieść wydatki na obronę do 3 proc. PKB [PL/EN]