Bogdan Rymanowski: Witamy serdecznie z Pałacu Prezydenckiego. Gościem Radia Zet jest Prezydent Andrzej Duda. Witam serdecznie, Panie Prezydencie.
Prezydent RP Andrzej Duda: Dzień dobry, witam serdecznie Pana Redaktora i witam naszych słuchaczy i widzów.
Kiedy będą wybory?
Jesienią tego roku na pewno.
To wiemy.
Tak przewiduje polska konstytucja i tak to będzie zrealizowane.
Czy to będzie 15. dzień października?
Jest bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że będzie to październik, tak.
Prawdopodobieństwo sięgające 99,9 proc.?
(śmiech) No może przesadziłbym, gdybym powiedział, że tak. Bo do ostatniej chwili, dopóki odpowiedni akt prawny nie jest wydany, to trudno jest tak powiedzieć jednoznacznie. Ale jest bardzo wysoce prawdopodobne, że będzie to październik.
I 15?
Jest bardzo wysoce prawdopodobne, że będzie to październik.
15 października to będzie też Dzień Papieski.
To ładna data, to prawda.
Sądzi Pan, że ta data będzie sprzyjać władzy? Tak twierdzi opozycja. Dzień Papieski, Jan Paweł II…
Nie, no nie przesadzałbym znowu, że będzie sprzyjała władzy. Dzień dobry jak każdy inny. A przede wszystkim dzień, w którym rzeczywiście konstytucja przewiduje, że możliwe jest przeprowadzenie wyborów.
Podjął już Pan tę decyzję czy jeszcze nie?
Nie, nie ma jeszcze tej decyzji. W momencie, jak będzie, zostanie ogłoszona.
A kiedy Pan ją ogłosi? Jeszcze do końca lipca?
W konstytucyjnym terminie.
Ale generalnie ten 15 października jest OK. Woli Pan, żeby ta kampania…
Na pewno jest to data, w której – patrząc na to, co konstytucja w tym zakresie postanawia – te wybory mogą się odbyć.
Uważa Pan, że ta kampania powinna być krótsza czy dłuższa? Bo w tej chwili jest trzy i pół miesiąca do 15
października.
Panie Redaktorze, no ja myślę, że większość naszych rodaków, którzy troszkę chociaż interesują się polityką, widzi, że tak naprawdę ta kampania jest prowadzona już od dawna. Więc ona będzie tylko formalnie wtedy rozpoczęta, kiedy rzeczywiście termin wyborów zostanie ogłoszony. Ja myślę tak, że Polacy nie przepadają za zbyt długimi kampaniami wyborczymi, więc myślę, że też – z drugiej strony – nikt w Polsce, z obywateli, zwłaszcza wyborców, nie miałby zbyt wiele przeciwko temu, żeby kampania nie trwała oficjalnie zbyt długo.
Panie Prezydencie, czy wchodzi w grę wprowadzenie stanu wyjątkowego po tym, co stało się w ostatnich dniach w Rosji i po pojawieniu się Prigożyna i Grupy Wagnera na Białorusi?
Panie Redaktorze, na tej zasadzie to możemy zawsze sobie mówić hipotetycznie: a czy wchodzi w grę wprowadzenie stanu wyjątkowego, jeżeli będą ku temu okoliczności, żeby wprowadzić stan wyjątkowy?
A na dzisiaj są ku temu powody, jest jakaś przyczyna?
Nie, na dzisiaj nie widzę żadnych powodów do tego, żeby wprowadzać stan wyjątkowy. Mamy stworzone zabezpieczenia na granicy z Białorusią. Aczkolwiek w ogóle powiedziałem tak: ja patrzę na to z innego punktu widzenia. Oczywiście właśnie mamy elementy kampanii wyborczej, jacyś tam politycy próbują rozgrywać, straszyć tutaj ludzi stanem wyjątkowym, nie wiadomo czym.
Natomiast faktem jest, że w momencie, w którym taka formacja jak Grupa Wagnera w istocie zostaje relokowana tak naprawdę przez Rosję na Białoruś, że być może kilka tysięcy najemników Grupy Wagnera nagle znajdzie się na Białorusi – oficjalnie to nie są żołnierze rosyjscy – gdzie jednocześnie znajdzie się również Prigożyn, czyli, powiedzmy, nieformalny lider tej grupy; gdzie jednocześnie, słyszymy o tym już od pewnego czasu, że Rosja ma zamiar dokonać relokacji taktycznej broni nuklearnej, to na pewno są to informacje, które mają ogromne znaczenie dla NATO, ponieważ one wpływają na kwestię architektury bezpieczeństwa w ogóle w naszej części Europy. A ja bym nawet powiedział – na świecie. W związku z tym muszą być podejmowane odpowiednie decyzje w tym zakresie.
Ale opozycja boi się, że ta sprawa, ten niepokój za naszą wschodnią granicą może być wykorzystany przez władze – być może także przez Pana – do wprowadzenia stanu wyjątkowego i przesunięcia terminu wyborów. Czy to wchodzi w grę?
W ogóle nie rozważałem takiej kwestii – od tego zacznijmy. I myślę, że nikt poważny w Polsce tego nie rozważa. Są tacy, którzy próbują siać niepokój, są tacy, którzy próbują potrząsać polskim społeczeństwem, szukają dzisiaj powodów do tego, by rozbudzić jakieś polityczne emocje. Emocją jest też strach, tak? Więc próbują zastraszać polskie społeczeństwo.
Nie ma ku temu dzisiaj żadnych powodów, odpowiednie służby cały czas pracują. Mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że trzymamy rękę na pulsie. Bardzo bacznie obserwujemy również to, co dzieje się na Białorusi – w miarę naszych możliwości. I mówię: nie widzę dzisiaj żadnych powodów do tego, żeby budować tutaj, w Polsce, jakieś specjalne poczucie zagrożenia czy czegoś takiego, ponieważ jest to w tym momencie nieuzasadnione.
![02_Andrzej_Duda_wywiad_Radio_Zet_20230630_MB2_6430.jpg [404.28 KB]](https://www.przyszlosc.pl/storage/image/core_files/2023/6/30/2c689ae96253513e7c9f7def54e2890c/jpg/prezydent/preview/02_Andrzej_Duda_wywiad_Radio_Zet_20230630_MB2_6430.jpg)
Panie Prezydencie, ale czy Wicepremier Kaczyński konsultował z Panem tę decyzję o wzmocnieniu granicy? Czy ta decyzja jest słuszna?
Oczywiście, że słuszna jest decyzja o wzmocnieniu granicy, ponieważ rzeczywiście sytuacja z całą pewnością się komplikuje. I to jest normalna, spokojna reakcja na to, co słyszymy – uprzedzająca.
Ale co nam może grozić ze strony Grupy Wagnera? Co nam może grozić konkretnie ze strony Prigożyna? Czy na przykład można sobie wyobrazić sytuację, że część tych najemników, tych seryjnych morderców podchodzi pod mur na granicy polsko–białoruskiej i próbuje wypychać tych biednych imigrantów?
No oczywiście, że możemy sobie wyobrazić taką sytuację.
Czy są informacje wywiadowcze, które mówią, że to jest prawdopodobne?
Ja takich informacji nie otrzymywałem – dokładnie o takiej treści, jak Pan Redaktor mówi – mogę to z całą odpowiedzialnością powiedzieć. Natomiast – oczywiście – że jest to prawdopodobne. Jeżeli będzie rzeczywiście tak, że ci najemnicy Grupy Wagnera znajdą się na Białorusi, to do jakich celów zostaną wykorzystani? To jest właśnie znak zapytania, który dzisiaj stawia sobie także między innymi właśnie NATO – przywódcy państw NATO stawiają sobie dzisiaj ten znak zapytania.
Dokładnie między innymi to dyskutowaliśmy w Hadze: po co następuje relokacja Grupy Wagnera na Białoruś? Czy chodzi o to, żeby stwarzać od północy zagrożenie dla Ukrainy i generować to, żeby obrona Ukrainy musiała zabezpieczyć jednostki, które będą chroniły dodatkowo granicę od północy, dlatego że tam nagle zostaje zgromadzona Grupa Wagnera? Czy chodzi o to, żeby potencjalnie wywoływać poczucie zagrożenia po stronie NATO, gromadząc ich w pobliżu granicy wschodniej flanki NATO? Te pytania właśnie sobie zadawaliśmy.
Może Cię zainteresować Prezydent Andrzej Duda z wizytą w Kijowie [PL/EN] Wypowiedź Prezydenta RP po powrocie z Kijowa
Panie Prezydencie, był Pan dwa dni temu w Kijowie. Ukraiński wywiad już dzisiaj twierdzi, że tam, na Kremlu, toczy się walka, że już te wieże Kremla ze sobą walczą i lada moment nawet mogą być pewne zabójstwa. Czy Pan ma również takie informacje? Co tak naprawdę dzieje się dzisiaj – według Pańskiej wiedzy – w Moskwie?
Powiedziałbym, że tego typu rozważania są jednak mimo wszystko dzisiaj absolutnie spekulacjami.
To jest ukraińska propaganda?
Nie, są to spekulacje, dyskusje. Na pewno coś się stało, tak? Wszyscy to widzieliśmy. Jest to jakaś sytuacja zupełnie wyjątkowa, która od wielu – no, chyba można powiedzieć – dziesięcioleci w Rosji nie miała miejsca. Coś takiego jak bunt Grupy Wagnera, to, co obserwowaliśmy w ciągu ostatniego weekendu, jest kwestią w ostatnich dziesięcioleciach bez precedensu w Rosji. W związku z powyższym…
Jest potencjał zamachu stanu?
To są właśnie pytania, które wszyscy sobie zadają, tak? Czy jest potencjał zamachu stanu? Między innymi dlatego się dyskutuje: a co się w takim razie dzieje na Kremlu? A czy przypadkiem nie szykuje się zmiana władz w Rosji?
Ale proszę pamiętać, że to jest też temat, który jest przedmiotem jakichś tam dyskusji, rozważań, debat od samego początku tej wojny, gdzie mówi się: na pewno są jakieś elity rosyjskie niezadowolone z tego, że Putin tę wojnę rozpoczął; ta wojna nie toczy się po myśli Putina; pewnie będą chcieli… Cały czas tego typu rozważania są prowadzone.
I w tej chwili one też są prowadzone, tylko że w sposób absolutny przybrały na sile. Przyczyny tego są obiektywne – to, co obserwowaliśmy w ciągu ostatniego weekendu. Być może rzeczywiście może dochodzić do jakiegoś przesilenia na Kremlu, ale pewności nie ma żadnej.
Panie Prezydencie, w wywiadzie dla Interii powiedział Pan, że dzisiejsze władze ukraińskie mają więcej zrozumienia dla sprawy Wołynia niż ich poprzednicy. I na to zareagował kapelan rodzin wołyńskich, ksiądz Tadeusz Isakowicz–Zaleski, który ma Panu za złe – tu jest cytat – „że odbył Pan kolejną wycieczkę na Ukrainę na koszt podatnika i znowu Pan nie miał odwagi zapalić zniczy i pomodlić się nad dołami śmierci”. Zdaniem księdza to hipokryzja i tchórzostwo. Co Pan mu odpowie?
Odpowiem tak: ja bym mimo wszystko jednak wolał, gdyby ksiądz Isakowicz–Zaleski zajmował się tym, czym powinien zajmować się ksiądz.
Czyli nie ma prawa wypowiadać się w tej sprawie?
Ja bym wolał, żeby nie zajmował się polityką, tylko zajmował się tym, czym powinien zajmować się ksiądz.
Czy jest szansa na to, że…
Natomiast my prowadzimy spokojną politykę. Nie politykę biegania z widłami, tylko politykę spokojnego szukania porozumienia w sprawach trudnych historycznie, które liczą sobie wiele dziesięcioleci, są bardzo skomplikowane, są niezwykle bolesne rzeczywiście dla istotnej grupy naszych rodaków. To jest tragedia rodzin, to jest pamięć, która musi być zachowana, i to jest prawo każdej rodziny do tego, by mieć też upamiętnionych swoich bliskich. Żeby było to miejsce, do którego można pojechać, złożyć kwiaty, zapalić świece, dla ludzi wierzących – po prostu pomodlić się za osobę bliską.
Czy Prezydent Zełenski to rozumie? Czy on rozumie polską wrażliwość?
I to jest coś, co – jestem przekonany – właśnie jest rozumiane przez obecne władze Ukrainy, z czym poprzednio były problemy. To są bardzo trudne kwestie. I ostatnim elementem, którego ja bym chciał, jest jakaś próba podsycania nienawiści pomiędzy naszymi narodami. A ja – niestety – w ten sposób to odbieram…
Panie Prezydencie, czy przed 11 lipca…
…że są próby podsycania nienawiści. Nie miałem nigdy wątpliwości, że są takie – no niestety – również kraje, które bardzo by chciały, żeby nastąpił wybuch nienawiści pomiędzy Polakami a Ukraińcami. I myślę, że wiele w dzisiejszych czasach robią w tym kierunku, żeby właśnie do czegoś takiego doprowadzić.
Bardzo poważnym naszym zadaniem dzisiaj także jako polskich władz, ale wszystkich ludzi w Polsce odpowiedzialnych, którzy zajmują się sprawami publicznymi, jest prowadzenie tych spraw tak, żeby one pomiędzy naszymi narodami – pomiędzy Polakami a Ukraińcami – układały się na zasadach wzajemnego szacunku, wzajemnego zrozumienia, ale także i sprawiedliwości i szukania wspólnej przyszłości. Bo ta przyszłość jest najważniejsza.
Dzisiaj naszym podstawowym zadaniem jest spojrzenie na to, w jakiej rzeczywistości będą żyły nasze dzieci, w jakiej rzeczywistości będą żyły nasze wnuki, jaka to będzie środkowa Europa, jaka to będzie Polska, jaka to będzie Ukraina, jakie to będzie sąsiedztwo. Czy będą mogli żyć w spokoju, spokojnie się rozwijając, spokojnie budując swoją przyszłość. To właśnie chciałbym im zapewnić i mam nadzieję, że będziemy mogli to robić z naszymi sąsiadami Ukraińcami w sposób dobrosąsiedzki i braterski – i wszystko w tym kierunku czynię.
Czy w 80. rocznicę rzezi wołyńskiej czeka nas jakaś niespodzianka, czy nastąpi przełom? Czy będzie wspólne oświadczenie Pana Prezydenta i Pana Prezydenta Zełenskiego?
Nie chcę mówić o żadnych przełomach, bo ja osobiście nie oczekuję w tych sprawach żadnych przełomów. Uważam, że trzeba tutaj działać bardzo spokojnie, w sposób konsekwentny, licząc też na wzajemną życzliwość – tę właśnie polsko–ukraińską, dla której Polacy w ostatnim czasie bardzo wiele zrobili i zaskarbili sobie ogromną wdzięczność społeczeństwa ukraińskiego. Powtarzam: społeczeństwa ukraińskiego. Po prostu zwykłych obywateli Ukrainy, którzy tutaj przyjechali i w ogromnej większości przypadków doznali w Polsce dobra, a czasem nawet wielkiego dobra ze strony swoich sąsiadów Polaków.
Ja bardzo na to liczę, że w ten sposób także uda nam się układać te relacje na najwyższym poziomie. Jak do tej pory to się dzieje. Jest w tych relacjach nie tylko polityka, ale są też w tych relacjach wzajemna życzliwość, próba zrozumienia i szukania wspólnych rozwiązań. I ja liczę na to, że takie rozsądne, wspólne rozwiązanie na najbliższy czas znajdziemy.
![03_Andrzej_Duda_wywiad_Radio_Zet_20230630_MB2_6498.jpg [422.57 KB]](https://www.przyszlosc.pl/storage/image/core_files/2023/6/30/c3568fd90e018ffaef421f5e4a62d9e4/jpg/prezydent/preview/03_Andrzej_Duda_wywiad_Radio_Zet_20230630_MB2_6498.jpg)
Panie Prezydencie, to pora teraz na krótką piłkę. Bardzo proszę o odpowiedź „tak” albo „nie” na pięć krótkich pytań, stwierdzeń. No to zaczynamy: Premier Kaczyński to mój przyjaciel. Tak czy nie?
„Przyjaciel” to myślę, że nie jest tutaj właściwym słowem. Ja mam ogromny szacunek do Pana Premiera Jarosława Kaczyńskiego jako lidera, jako wielkiego polityka. Mogę śmiało powiedzieć tak, że osobiście uważam go za męża stanu. Jest to człowiek, który polityką w Polsce zajmuje się od wielu lat. Mam do niego zaufanie, jeżeli chodzi o prowadzenie polskich spraw.
Jasne.
Natomiast jest to człowiek, który jest w wieku mojego ojca, więc trudno tutaj mówić o przyjaźni, jakimś koleżeństwie.
Panie Prezydencie, kolejne pytanie, poproszę o krótkie odpowiedzi „tak” albo „nie”: jestem lepszym Prezydentem niż Kwaśniewski. Tak czy nie?
Nie, nie, proszę mnie nie namawiać do takich wypowiedzi. To historia ocenia, kto jest lepszym prezydentem. To nie bieżące sprawy i bieżący komentatorzy ani bieżący prezydenci oceniają, kto jest lepszym prezydentem (śmiech).
To idźmy dalej. Minister Błaszczak zawiódł w sprawie rosyjskiej rakiety. Tak czy nie?
To jest bardzo złożona sprawa.
Ale tak czy nie?
Nie.
To Polak powinien być szefem NATO? Tak czy nie?
Tak!
Ukraina powinna przeprosić za Wołyń? Tak czy nie?
Powinniśmy mieć pojednanie w sprawie Wołynia, potrzebna jest prawda historyczna, potrzebny jest szacunek dla ofiar i potrzebne są szacunek i braterstwo wzajemnie między naszymi narodami.
Panie Prezydencie, jak podobał się Panu ten układ foteli na ostatniej Radzie Ministrów? Prezes Kaczyński siedzący obok Pana Premiera Morawieckiego, czyli Wicepremier Kaczyński siedzący obok Pana Premiera Morawieckiego.
Wie Pan, dla mnie to są kwestie techniczne, ja na takie rzeczy nie zwracam uwagi.
Ale uśmiecha się Pan, jak o tym Pan mówi.
No tak, bo widziałem te wszystkie komentarze, nawet memy. No dobrze, można się pośmiać, ale to są kwestie techniczne.
Leszek Miller mówi, że to chyba żart.
Jak kto chce, tak to odbiera. Natomiast ja uważam, że to są kwestie techniczne. To naprawdę nie ma wielkiego znaczenia.
Aleksander Kwaśniewski, z którym rozmawiałem wczoraj, powiedział, że jak widzi ten obrazek i wszyscy wiedzą, że wicepremier w tym rządzie jest ważniejszy niż premier, to stwierdza, że to jest chory system i niekonstytucyjny. I on – jako twórca tej konstytucji – protestuje.
No ale zaraz, zaraz, zaraz... Oczywiście dzisiaj – tak jak powiedzieliśmy sobie przed chwilą – tak naprawdę mamy kampanię wyborczą. W związku z czym politycy o różnych przekonaniach tutaj różne rzeczy powiedzą, w zależności od tego, jaką mają sympatię polityczną.
Ale Prezydent Kwaśniewski w niej nie występuje.
Ale ma swoje sympatie polityczne jak większość. Więc – oczywiście – pewnie powie tutaj na ten temat swoje zdanie. I mówi. Natomiast ja powiem tak: już nawet jeżeli tak to oceniać, to nie ważniejszy, tylko siedzieli obok siebie. Więc nie przesadzajmy w drugą stronę.
Czyli – Pana zdaniem – Prezes Kaczyński nie jest nadpremierem?
Ale – Panie Redaktorze – wszyscy w Polsce wiedzą, kto jest liderem Zjednoczonej Prawicy, kto jest liderem Prawa i Sprawiedliwości, które w Zjednoczonej Prawicy ma zdecydowaną przewagę nad wszystkimi innymi ugrupowaniami ją tworzącymi. W związku z czym no przecież wszyscy w Polsce wiedzą, że tym głównym czynnikiem decyzyjnym jest tam Pan Premier, Prezes Jarosław Kaczyński. I to, że teraz ktoś będzie pokazywał zdjęcie, machał nim i krzyczał, kto tutaj jest ważniejszy, a kto mniej ważny ze względu na ustawienie siedzeń, to – proszę mi wierzyć – nie ma żadnego znaczenia.
Ale Pan rozumiem, że częściej rozmawia z Premierem Morawieckim niż z Wicepremierem Kaczyńskim – czy się mylę?
Rozmawiam – oczywiście – z Premierem Morawieckim, dlatego że jestem z nim w bieżącym kontakcie z racji chociażby konstytucyjnej zasady współdziałania. Bardzo respektuję te zasady i one są dla mnie bardzo ważne. Podobnie zresztą jak bezpośrednio spotykam się z ministrami – tak jak z Panem Ministrem Mariuszem Błaszczakiem czy z Panem Ministrem, prof. Rauem, czyli Ministrem Spraw Zagranicznych. Dlatego że właśnie konstytucja przewiduje, że my w tym zakresie wspólnie… przede wszystkim Prezydent ma właśnie prowadzić te sprawy polskie z tymi ministrami i z Premierem. Więc jakby to jest dla mnie jasna wytyczna.
Natomiast – oczywiście – mam też spotkania z Panem Premierem Jarosławem Kaczyńskim, choćby wtedy, kiedy spotykamy się tutaj, dyskutując te najważniejsze kwestie bezpieczeństwa. Tak jak ostatnio w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego mieliśmy właśnie takie spotkanie – nagłe oczywiście – w sobotę wieczorem, po to, żeby usiąść i dokonać pewnego podsumowania.
Opozycja mówiła wtedy, że zaspaliście; że Pan, rząd zaspali.
Ale to opozycja…
Że trzeba było tę naradę zrobić wcześniej – w sobotę rano.
Panie Redaktorze, ale myśmy mieli naradę w sobotę rano, bo myśmy byli przez cały dzień ze sobą w kontakcie, a wieczorem spotkaliśmy się tylko po to, żeby dokonać pewnego podsumowania, właśnie pewnej reasumpcji całej sytuacji, żeby móc zdecydować, co na przyszłość. Choćby właśnie to – bo między innymi było to kwestią dyskutowaną – czy podnieść stan gotowości polskiego wojska. Tego typu kwestie rozważaliśmy, rzeczywiście siedząc wszyscy razem przy jednym stole w specjalnym pomieszczeniu, które ma – że tak powiem – podwyższone wymogi tajności.
Ale nie krzyczeliście na siebie? Spieraliście się ze sobą?
(śmiech) Nie, nie krzyczeliśmy na siebie jeszcze nigdy.
Nigdy nie krzyczał Pan na Prezesa Kaczyńskiego?
Nie.
A Prezes Kaczyński na Pana?
(śmiech) Mało, nie byłem nigdy w sytuacji, żeby ktokolwiek na tych spotkaniach – a nie było to pierwsze spotkanie, tylko było to już któreś kolejne od czasu, kiedy wybuchła wojna na Ukrainie…
Bo się Pana boją.
…nigdy nikt nie podniósł głosu na tych spotkaniach. Więc nie wiem, dlaczego nagle mielibyśmy krzyczeć. (śmiech)
Panie Prezydencie, trwa cały czas szczyt w Brukseli dotyczący przymusowej relokacji imigrantów. Wiemy, że Polska i Węgry są przeciw temu paktowi. Kanclerz Scholz uważa, że stanowisko Polski i Węgier jest niedopuszczalne. Czy – Pana zdaniem – powinno w tej sprawie odbyć się referendum?
Ja uważam, że referendum w takiej sprawie może się odbyć.
Ale czy powinno?
A ja uważam, że przede wszystkim może się odbyć. Jeżeli taki jest pomysł polityczny i ktoś ten pomysł polityczny przeprowadzi – w sensie uzyska odpowiednią zgodę parlamentarną na to, żeby takie referendum się odbyło – to ja nie mam nic przeciwko referendum. Referendum jest formą demokracji bezpośredniej. Dlaczego ma się nie odbyć?
Ale Pan sam nie zainicjuje referendum w tej sprawie?
Dzisiaj już jest pomysł tego referendum zgłoszony konkretnie, w związku z powyższym patrzę na tę sytuację. Ale nie ukrywam, że referendum na pewno jest tutaj jakimś rozwiązaniem politycznym. Bo jeżeli mówimy o demokratycznych zasadach w Europie, to trudno sobie wyobrazić bardziej demokratyczną legitymację niż właśnie taka, która wynika z referendum, czyli z głosowania powszechnego.
Ale Bruksela, np. Komisarz Johansson, mówi, że tak naprawdę nie rozumie tych lęków, nie rozumie tych obaw. W tym pakcie jest taki zapis mówiący o tym, że będzie odstępstwo dla krajów, które przyjęły uchodźców z Ukrainy.
A ja nie rozumiem, dlaczego Komisja Europejska i instytucje europejskie wydały miliardy euro na pomoc dla Turcji, kiedy przyjęła miliony uchodźców z Syrii w związku z toczącą się tam wojną. Ale nie była tak samo skora do tego, żeby pomóc Polsce, kiedy Polska – kraj członkowski Unii Europejskiej – przyjmowała i przyjmuje miliony uchodźców z Ukrainy.
Chce Pan powiedzieć, że ludzie w Brukseli to skąpcy, jeśli chodzi o pomoc dla tych uchodźców, którzy przybyli do Polski?
Chcę powiedzieć przede wszystkim, że traktują kraj Unii Europejskiej gorzej niż kraj spoza Unii Europejskiej. Bo Turcja nie jest krajem Unii Europejskiej, a dostała ogromną pomoc w czasie, kiedy przyjmowała uchodźców z Syrii. Polska takiej pomocy nie dostała, a jest krajem członkowskim Unii Europejskiej. I w związku z tym śmiało mogę powiedzieć, że uważam, że Komisja Europejska zachowuje się w sposób nieuczciwy. Po prostu.
A może to jest problem z nami, że nie zgłaszamy odpowiednich wniosków? Podobno te pieniądze są do wzięcia.
Nie, jest problem w tym, że Komisja Europejska od samego początku zwalcza obecne polskie władze. Jest to nie pierwszy przypadek i – no niestety – jest to bardzo przykre, bo nie powinno to mieć miejsca. To łamie wszystkie zasady europejskie i zasady przyzwoitości. No ale – niestety – taką sytuację mamy.
Co Pan myśli o tym stwierdzeniu szefa Europejskiej Partii Ludowej, Pana Manfreda Webera, że Europejska Partia Ludowa chce tutaj zrobić wszystko, żeby zastąpić PiS?
No właśnie ono jest najlepszym dowodem tego, co przed momentem powiedziałem. Że Komisja Europejska, która dzisiaj w przeważającej mierze składa się z polityków Europejskiej Partii Ludowej właśnie, czyni wszystko po to, aby odsunąć swoich konkurentów politycznych od władzy w Polsce i aby usadowić na tym fotelu wygodnego sobie swojego kolegę, z którym razem będzie tutaj podejmowała decyzje co do Polski.
O kim Pan myśli?
No a jak to – a kto był Przewodniczącym Europejskiej Partii Ludowej nie tak dawno?
Uważa Pan, że Europejska Partia Ludowa, Unia Europejska zrobi wszystko, żeby premierem został Donald Tusk?
Nie Unia Europejska…
Tylko Europejska Partia Ludowa?
Nie Unia Europejska, tylko grupa polityków, którzy dzisiaj zasiadają na najwyższych stanowiskach w instytucjach europejskich.
Minister Ziobro mówi, że Weber to bezczelny szwab. Pan akceptuje takie słowa?
Ja uważam, że w emocjach różne rzeczy się mówi, także i w polityce. Natomiast powiem tak: no, ta wypowiedź Pana Webera była absolutnie zdumiewająca. Ale z drugiej strony dziękuję mu za szczerość – przynajmniej opinia publiczna w Polsce dowiedziała się, co niemieccy politycy myślą na temat władz w Polsce, Polski, polskiej demokracji, jaki mają do nas stosunek. I mam nadzieję, że Polacy też wyciągają z tego wnioski.
Panie Prezydencie, pora na pytania od naszych słuchaczy. Jest ich mnóstwo. Zacytuję kilka. „Panie Prezydencie, czy zna Pan sprawę Pani Doroty z Nowego Targu? Czy zamierza Pan coś zrobić, żeby tego typu tragedia nie powtórzyła się kolejny raz?”. Mówimy o sprawie pani, która zmarła, bo na czas nie przeprowadzono aborcji, która zagrażała życiu matki.
Ja powiem w ten sposób: różne sytuacje się zdarzają i nie jest to absolutnie wyłącznie polski problem. Takie sytuacje, takie wypadki mogą się zdarzyć w różnych miejscach na świecie. Przyczyny tego mogą być bardzo różne. Mamy coraz lepiej funkcjonującą służbę zdrowia.
Opozycja twierdzi, że to jest konsekwencja werdyktu Trybunału.
A ja powiem tak: wie Pan, Panie Redaktorze, aborcję popierać mogą tylko ci, co żyją; tylko ci, którzy jej nie doświadczyli.
A jest Pan trochę wkurzony, może wściekły, że do tej pory Prawo i Sprawiedliwość nie zajęło się Pańskim projektem ustawy dotyczącym przerywania ciąży w przypadku wad letalnych?
Nie mam pretensji o takie kwestie, ponieważ to są akurat kwestie dla mnie mało polityczne, a bardzo mocno światopoglądowe. I w tych kwestiach może być bardzo różna ocena. Dlatego podchodzę do tego bardzo spokojnie.
Kolejne pytanie. „Czy nie obawia się Pan, Panie Prezydencie, że swoimi ostatnimi decyzjami – tutaj przykład: podpis pod komisją ds. rosyjskich wpływów – pozbył się Pan szans na międzynarodową karierę po zakończeniu kadencji?”.
Panie Redaktorze, jestem Prezydentem Rzeczypospolitej po raz drugi, zostały mi dwa lata do końca kadencji. Ja wiem, po co wybrali mnie moi rodacy. Zagłosowało na mnie grubo ponad 10 mln ludzi, którzy myślę, że przede wszystkim głosowali na mnie w zaufaniu, że będę Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej od początku do samego końca. W związku z czym o żadnej mojej zagranicznej działalności w ogóle nie rozmawiamy i nie ma w ogóle takiej mowy. Dzisiaj…
Naprawdę Pan nie myśli, co Pan będzie robił po 2025 roku?
Nie, Panie Redaktorze, nie myślę, co będę robił po 2025 roku. Będę miał prezydencką emeryturę w Polsce.
W tym wieku emerytura?! Jest Pan młodym człowiekiem.
Proszę mi wierzyć, Panie Redaktorze, poradzę sobie, różne już zajęcia w swoim życiu wykonywałem. Nie jestem człowiekiem, który zaczął swoją działalność zawodową od polityki. Ja wcześniej, prowadząc inną działalność zawodową, przyszedłem do polityki, bo uważałem, że jakieś takie jest moje życiowe wezwanie, żeby się tym zająć. Ale ja mam swój zawód, do którego mogę wrócić. A poza tym jestem człowiekiem zdrowym, mogę robić różne rzeczy.
Czyli nie planuje Pan kariery zagranicznej?
W ogóle nie planuję nic poza do końca reprezentowaniem interesów moich rodaków. To jest dzisiaj dla mnie sprawa absolutnie fundamentalna, najważniejsza. Mogę śmiało powiedzieć bez przesady: spędzająca mi sen z powiek. Tak, bo ostatnio spałem dosłownie kilka godzin po to, żeby być w Kijowie, żeby wrócić, żeby rozmawiać o sprawach NATO, żeby wcześniej parę godzin być w Hadze i też rozmawiać z naszymi kolegami o kwestiach bezpieczeństwa Polski. I to są dzisiaj dla mnie kwestie absolutnie najważniejsze.
Natomiast nie miałem żadnych wątpliwości, że z punktu widzenia tych właśnie najważniejszych kwestii bezpieczeństwa Polski wyjaśnienie rosyjskich wpływów na bezpieczeństwo Polski ma znaczenie fundamentalne dla przyszłego bezpieczeństwa Polski.
Opozycja…
I nie miałem ani chwili zawahania, jeżeli chodzi o złożenie tego podpisu. I dziwiłem się tym wszystkim – powiedziałbym – zakłamanym, jakimś pokrętnym komentarzom dziennikarzy, którzy później mówili: „Ach, Duda zmienia zdanie”. Duda nie zmienia zdania. Duda chce, żeby komisja była, i to jest absolutnie jednoznaczne.
Ale cztery dni później, Panie Prezydencie, Pan złożył nowelizację.
I podpis pod tą ustawą był jasny dla mnie i oczywisty. Natomiast od razu powiedziałem, że ponieważ są zgłaszane różne wątpliwości, więc – po pierwsze – skieruję wniosek do Trybunału Konstytucyjnego. I zrobiłem to. Ale ponieważ zauważyłem również bezpośrednio zaraz w kolejnych dniach, że Trybunał po raz kolejny zdjął z wokandy sprawy, które miały być prowadzone, więc powiedziałem: „Dobrze. Ponieważ widzę, że są niepokoje społeczne, ponieważ widzę, że sprawa jest pilna, więc te sprawy najważniejsze proponuję, żebyście rozstrzygnęli w parlamencie”. I złożyłem w tej sprawie projekt ustawy. Bo tak naprawdę…
Ale wie Pan, co mówi opozycja? Że Pan zawetował samego siebie.
Ale opozycja zawsze będzie takie bzdury opowiadała, a tak naprawdę opozycja również krzyczała, że jest wściekła, bo tak naprawdę to są żadne poprawki, bo komisja i tak będzie. No właśnie – komisja i tak będzie. I i tak trzeba będzie przyjść przed tę komisję, zeznawać przed tą komisją. Ta komisja będzie miała dostęp do dokumentów. I ta komisja zada – mam nadzieję – konkretnym osobom konkretne pytania.
Czyli nie żałuje Pan swojego podpisu i decyzji?
Nie, nie żałuję żadnego swojego podpisu.
![04_Andrzej_Duda_wywiad_Radio_Zet_20230630_MB1_3820.jpg [612.30 KB]](https://www.przyszlosc.pl/storage/image/core_files/2023/6/30/ea4d7f70be88a4e2870ba973d6569eba/jpg/prezydent/preview/04_Andrzej_Duda_wywiad_Radio_Zet_20230630_MB1_3820.jpg)
Kolejne pytanie od naszego słuchacza. „Czy po porażce z Mołdawią nie żałuje Pan swojego tweeta sprzed iluś tam lat, że stan sportów zespołowych odzwierciedla stan państwa?”. Pamięta Pan?
(śmiech) Nie, Panie Redaktorze, nie żałuję żadnego swojego tweeta, dlatego żadnego swojego tweeta nie usuwam. I dlatego można moje tweety później wykorzystywać po latach, żeby wracać do nich, ponieważ nie wstydzę się tego, co napisałem.
To co można powiedzieć o stanie polskiego sportu czy stanie polskiego państwa po przegranym meczu z Mołdawią?
No można powiedzieć tyle, że na pewno należy tego właśnie pilnować.
A oglądał Pan ten mecz?
Tak. Dwa dni wcześniej był wygrany mecz z Niemcami, a dwa dni później przegrany mecz z Mołdawią, tak? No coś jest nie tak, Panowie.
Ale to jest wina piłkarzy czy trenera z Portugalii?
Nie znam się na tym, nie wiem. Ale muszą się nad tym pochylić i zastanowić. To może jest kwestia jakichś też… a może przemęczenia zawodników? Może to jest kwestia tego, że zawodnicy po prostu zlekceważyli przeciwników z Mołdawii…
Może im się nie chce?
…uważając, że spacerkiem wygrają ten mecz i nie trzeba się wysilać? Już prowadzili, w związku z czym może uznali, że mecz jest wygrany i że już nie trzeba grać? Nie wiem.
Ale grać trzeba do końca.
A grać trzeba do końca.
W polityce i w sporcie.
Ja wiem o tym najlepiej.
Pan Robert: „Panie Prezydencie, jak się Panu podoba zarządzanie TVP pod przewodnictwem Prezesa Matyszkowicza? Uważa Pan, że wszystkie wiadomości i serwisy TVP Info są obiektywne? Czy wszystkie partie – Pana zdaniem – są obiektywnie przedstawiane? Pozdrawiam Pana. Panie Prezydencie”.
Muszę tutaj rozczarować widza i powiem tak: wie Pan, przepraszam najmocniej, ale – niestety – jest tak, że nie mam czasu siedzieć przed telewizorem i oglądać wszystkich serwisów TVP, TVN, Polsatu i innych telewizji.
To trochę unik, Panie Prezydencie.
No ale tak jest w praktyce. Patrzę na pewne skrótowe zbiory informacji, które są tutaj dla mnie czy to przygotowywane, czy sam, mając różne środki – takie jak iPad czy jak komórka – na bieżąco też sprawdzam informacje w internecie w różnych źródłach, na różnych portalach po to, żeby być na bieżąco; poza tym, co otrzymuję na bieżąco od moich współpracowników. Więc to są moje podstawowe źródła informacji. No cóż – w ten sposób staram się też jakiś obiektywny obraz również z komentarzy dla siebie tutaj sam sobie wypracowywać, tak? Natomiast te wiadomości są – oczywiście – różne. Nieraz się denerwuję na sposób ich podawania.
Jak Pan ogląda TVP Info się Pan denerwuje?
Różne. Powiedziałem – różne informacje.
Panie Prezydencie, czy przed szczytem NATO w Wilnie 11–12 lipca zwoła Pan Radę Bezpieczeństwa Narodowego, czy ona będzie już po?
Nie widzę potrzeby zwoływania Rady Bezpieczeństwa Narodowego na ten moment przed szczytem NATO. Przed szczytem NATO my mamy pełną jasność co do tego, nad czym mamy pracować, i trzymamy rękę na pulsie wszystkich spraw na bieżąco. Właśnie wczoraj mieliśmy też spotkanie tutaj, w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego, z najważniejszymi osobami, które nad tymi kwestiami pracują…
I zdecydował Pan o wysłaniu kontyngentu na Litwę.
…z Ministrem Obrony Narodowej, z Ministrem Spraw Zagranicznych, naszym przedstawicielem w NATO. Dyskutowaliśmy jeszcze kwestie właśnie związane ze szczytem. Można powiedzieć, że tak wygładzamy w tej chwili to wszystko. Aczkolwiek jest zupełnie nowy dla NATO temat, jakim jest ta sytuacja na Białorusi, która nam się w tej chwili rysuje, czyli właśnie relokacja Grupy Wagnera.
Ale liczy się Pan z prowokacjami w czasie szczytu i dlatego tam muszą jechać polscy żołnierze?
Teoretycznie wszystko może nastąpić. No, proszę pamiętać o tym, że kiedy był szczyt NATO w Warszawie w 2016 roku, myśmy też mieli podwyższone wtedy absolutnie kryteria bezpieczeństwa i podwyższony stan gotowości. Mieliśmy tutaj obecny wtedy specjalny system ochrony przeciwlotniczej, który strzegł całego szczytu NATO, wypożyczony z jednego z krajów sojuszniczych. W związku z powyższym no to są specjalne środki bezpieczeństwa. I my dzisiaj naszych sąsiadów Litwinów rzeczywiście naszym kontyngentem wojskowym będziemy wspierali w tym zakresie, żeby ten szczyt NATO był jak najbardziej bezpieczny.
Ostatnia sprawa. Z sondażu dla Radia Zet wynika, że połowa Polaków jedzie w tym roku na wakacje. A Pan? Gdzie Pan się wybiera?
No ja bym wolał, żeby na wakacje pojechało jeszcze więcej Polaków niż połowa. Cieszyłbym się, gdyby wszystkie dzieci mogły wyjechać na wakacje przede wszystkim, bo to jest jakby najważniejsze. Konstytucja nie przewiduje wakacji Prezydenta.
Ale nie będzie Pan w swojej posiadłości w Juracie czy w Wiśle?
To nie jest moja posiadłość.
Rezydencja prezydencka – w tym sensie.
To jest państwowa posiadłość…
Czyli będzie Pan na chwilę?
…z której Prezydenci Rzeczypospolitej mogą korzystać. Ale – z czego jestem bardzo dumny jako Polak – jest ona rzeczywiście przygotowana jeszcze przez Prezydenta Kwaśniewskiego na takim poziomie, że można tam śmiało zaprosić Prezydenta Stanów Zjednoczonych. Jest to absolutnie godne miejsce. Zresztą Prezydent Stanów Zjednoczonych był tam kiedyś zaproszony jeszcze przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
I tak, to jest rzeczywiście miejsce, gdzie Prezydent może z jednej strony odpocząć, ale ma tam też miejsce do pracy – bo to jest bardzo ważne. Że tam jest gabinet Prezydenta, w którym jest odpowiednia łączność, w którym są odpowiednie zabezpieczenia itd., itd. I tam rzeczywiście Prezydent może po prostu wykonywać pracę.
To co Pan woli: skuter wodny bardziej czy narty, ale w zimie?
(śmiech) Wtedy, kiedy jest czas, to po prostu lubię odpocząć. Jestem takim człowiekiem, który lubi sport. Może niekoniecznie tak bardzo sporty motorowe, więc z tego punktu widzenia pewnie narty są mi bliższe. Bo bardziej wolę bazować jakby na swoim wysiłku fizycznym. Też dla zdrowia – po prostu dla utrzymania dobrej formy.
Panie Prezydencie, bardzo dziękuję za to, że przyjął nas Pan w Pałacu Prezydenckim. Dziękuję za rozmowę. I życzę – mimo wszystko – trochę wolnych dni w te wakacje. Bardzo dziękuję.
Dziękuję bardzo. I bardzo serdecznie pozdrawiam wszystkich widzów i słuchaczy. Miłego dnia.
Dziękuję bardzo. Gościem Radia Zet był dzisiaj Prezydent Andrzej Duda. Bardzo dziękuję.