Menu rozwijane

21 września 2023

Dzisiaj gościem „Wydarzeń” jest prosto z Nowego Jorku Prezydent Andrzej Duda. Zapraszam państwa na rozmowę, którą ze względu na napięty kalendarz Prezydenta nagraliśmy wcześniej.

Prezydent Andrzej Duda: Witam serdecznie Pana Redaktora. Dzień dobry, tutaj w Nowym Jorku już prawie dobry wieczór w Warszawie.

Dobry wieczór i dzień dobry. Panie Prezydencie, to zaczniemy od mocnego uderzenia. Czy po tym, co stało się w ostatnich dniach w relacja polsko–ukraińskich jesteśmy blisko zerwania sojuszu Polski z Ukrainą?

Nie żartujmy, Panie Redaktorze. Przede wszystkim spokojnie, spokojnie i jeszcze raz spokojnie. Za dużo emocji do tego wszystkiego, za dużo różnego rodzaju półprawd, też i nieprawd pojawia się w mediach w ostatnim czasie, zwłaszcza naszych. Temperatura w Polsce, jak sądzę, wokół tej sprawy jest znacznie wyższa niż tutaj my to odczuwamy i w ogóle niż tutaj jest w Nowym Jorku. Ja mówię spokojnie, spokojnie, i jeszcze raz spokojnie. Oczywiście jest pewien spór, przechodzący w spór prawny pomiędzy Polską a Ukrainą na tle zboża. Też wynikający z tego, że jakby niepełna informacja była przekazywana do przestrzeni publicznej w toku od dłuższego czasu. I to jest pierwsza sprawa.

Natomiast poza tym żadnej poważniejszej kontrowersji pomiędzy Polską a Ukrainą nie ma. To jest jeden z elementów, oczywiście ważny, bo to jest ważny interes także i naszych rolników, kwestia bezpieczeństwa naszego rynku żywnościowego. Też tego, że chcielibyśmy, żeby nasi sąsiedzi z Ukrainy, władze ukraińskie jednak zrozumiały nasze problemy, jakie również wynikają na tym tle. Że my się również staramy pomóc, i to od dawna. Stworzyliśmy korytarze transportowe specjalne dla tranzytu zboża, wspieramy ten tranzyt w miarę swoich możliwości i jest on dwa razy większy w tej chwili, niż był na początku roku, żeby to zboże z Ukrainy mogło trafiać tam, gdzie naprawdę jest potrzebne, bo ono nie jest potrzebne na polskim rynku. My jesteśmy żywnościowo samowystarczalni, nasi rolnicy produkują dla nas wystarczająco dużo żywności, żebyśmy nie musieli jej importować.

W związku z powyższym my chcemy pomóc Ukrainie i innym krajom, które na to zboże czekają, i dlatego tworzymy korytarze transportowe, ale jednak nie możemy przyjąć tak spokojnie, że nasi ukraińscy sąsiedzi domagają się tego, żeby można było zalewać polski rynek zbożem od nich, tylko dlatego, że można to zboże szybciej sprzedać i mniejsze koszty transportowania w związku z tym są, że sprzeda się je tuż poza granicami. Po prostu nie możemy się na to zgodzić. Musimy pilnować swoich interesów. Rozumiem, że naszym sąsiadom z Ukrainy być może jest obojętne, gdzie oni sprzedadzą swoje zboże, ale nam nie jest to obojętne. Oni też muszą nas zrozumieć. Tu mamy spór. Oczywiście, który, powtarzam jeszcze raz, prawdopodobnie zostanie rozwiązany na drodze prawnej, ale to jest tylko jeden drobny wycinek rzeczywistości, która nas otacza. Wspieramy Ukrainę, ja w swoich wystąpieniach tutaj i w Radzie Bezpieczeństwa ONZ wczoraj, i na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ przedwczoraj bardzo wyraźnie, jednoznacznie mówiłem, kto w wojnie, która toczy się za naszą granicą jest agresorem, że tym agresorem jest Rosja, że Rosja musi opuścić okupowane ziemie Ukrainy, że trzeba wspierać Ukrainę w obronie przed rosyjską agresją. Nic się pod tym względem nie zmieniło w polskim przekazie i w polskim stanowisku.

Panie Prezydencie, to jest jasne i zrozumiałe, ale też wszyscy jesteśmy, mam wrażenie, tutaj, w Polsce pod wrażeniem słów Prezydenta Zełenskiego na forum ONZ. Co Pan czuł, kiedy słyszał Pan te słowa? Był Pan rozgoryczony?

Oczywiście, że przyjąłem je z wielką przykrością, ogromną przykrością. Tak, nie ukrywam, pewne rozgoryczenie w sercu jest. Rozumiem wszystkich rozgoryczonych znakomicie, bo rzeczywiście mało jest takich krajów na świecie, które tak pomogły w ostatnim czasie Ukrainie i Ukraińcom jak my, ich sąsiedzi. Jesteśmy tymi nielicznymi, którzy naprawdę przekazali bardzo poważne ilości uzbrojenia dla Ukrainy. Polacy otworzyli swoje domy, swoje serca, pomagali Ukraińcom, ale proszę też patrzeć na to w ten sposób: tu jest dyskusja między władzami, ale to jest jednak relacja człowiek dla drugiego człowieka i to jest najważniejsze. I dlatego bardzo proszę, żeby wszyscy moi rodacy zachowali spokój i spór między władzami, nawet pewne tarcia, do których doszło, może nieopatrzne słowa które padły, bo ja uważam, że Prezydent Zełenski niepotrzebnie te słowa powiedział z trybuny Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych. Wierzę w to, że ta temperatura niedługo opadnie i ten problem zostanie zażegnany.

Ale muszę o to zapytać. Panie Prezydencie, pamięta Pan naszą rozmowę siedem miesięcy temu. Rozmawialiśmy we trójkę, Pan, Prezydent Zełenski i ja, i myślę, że każdy widz, który oglądał ten wywiad, widział emocjonalną więź między Panem a Prezydentem Zełenskim. I moje jest pytanie następujące, czy ta więź, czy to wszystko się już skończyło między Panami?

Nie, absolutnie nie. To jest tak jak między przyjaciółmi. Przecież każdy z nas chodzi po ziemi, jedni mają trochę mniej, inni trochę więcej lat.  Ja chodzę po ziemi już ponad 50 lat  i bywa przecież tak, że nawet między najlepszymi przyjaciółmi zdarza się czasem jakaś kwestia sporna, ale nie jest to nic nadzwyczajnego. W związku z powyższym mamy chwilowo różnice zdań, bo mamy też chwilowo różnice interesów, ale to nie znaczy, że to przekreśla relacje, to nie znaczy, że to przekreśla tę wielką więź wynikającą też z wieloletnich już pozytywnych emocji. Myśmy dużo rzeczy razem zrobili bardzo pozytywnych dla obu naszych krajów i ja podziwiam Wołodymyra Zełenskiego. Uważam, że tak naprawdę w ogromnym stopniu Ukraina jemu zawdzięcza to, że przetrwała atak rosyjski w lutym zeszłego roku, bo gdyby on wtedy przestraszył się, nie stanął na wysokości zadania, nie zachował się bohatersko, gdyby uciekł wtedy z Kijowa czy nawet z Ukrainy, to prawdopodobnie Kijów by się nie utrzymał. Prawdopodobnie Rosjanie być może dzisiaj zajęliby już całą Ukrainę. Ale dzięki jego bohaterstwu, dzięki jego postawie to się nie stało. To jest człowiek absolutnie godny szacunku. Jako przywódca, jako Prezydent, z którym ja mam dobrą relację, ale powtarzam, mamy dzisiaj spór. Każdy z nas reprezentuje swoje państwo, swoje społeczeństwo, każdy z nas jest wybrany, stajemy w interesie swoich obywateli, swoich państw, to jest nasz obowiązek. Doszło między nami do pewnego sporu, tak, doszło między nami do sporu, ale wierzę w to, że tak samo obydwaj rozumiemy, że ten spór trzeba zażegnać dla dobra naszych państw.

Panie Prezydencie, czy po tym, co powiedział Prezydent Zełenski, Pan wciąż może powiedzieć o nim „mój przyjaciel Zełenski”?

Tak. Wierzę w to, że mogę o nim powiedzieć: „mój przyjaciel Zełenski”, bo tak jak powiedziałem, w sytuacjach między przyjaciółmi czasem bywają spory, to jest spór. Rozumiem, że tam są emocje. Pamiętajmy o tym, że Ukraina walczy, tam jest wojna, oni są w stanie wojny, więc rozumiem, że emocjonalnie to jest ogromnie kosztowne. Myślę, że oni są też wyczerpani bardzo długo trwającym już konfliktem, odpowiedzialnością, nieustanna troską, bieżącą sytuacją, ludzie, którzy giną na froncie, którzy giną bombardowani przez Rosjan w domach, w blokach. To z całą pewnością jest dramatyczna sytuacja przywódcy, jakim jest Wołodymyr Zełenski. To są emocje i dlatego apeluję, żeby starać się uspokoić sytuację, bo są tacy, którzy cieszą się w tej chwili, że do tego sporu pomiędzy Polską a Ukrainą dochodzi, bo to jest w ich interesie, żeby ten spór pogłębiać, żeby pogarszać relacje między naszymi państwami i narodami.

Panie Prezydencie, no właśnie, mam wrażenie, że tutaj to napięcie między nami, między Warszawą a Kijowem wykorzystuje Rosja, bo rzeczniczka rosyjskiego MSZ pani Maria Zacharowa powiedziała, że nigdy tak bardzo nie zgadzała się z Panem, Panie Prezydencie, jak po tej wypowiedzi o Ukrainie jako o tonącym człowieku.

Tak, ale czy widział Pan Redaktor, jak ona  zinterpretowała moją wypowiedź?  Mogę powiedzieć: no cóż, to jest Rosja.

No dobrze. To dlaczego nie doszło do spotkania między Panem a Prezydentem Zełenskim?

A mówiłem o Ukrainie jako o człowieku, który po prostu jest w trudnej sytuacji i potrzebuje ratunku, i potrzebuje tego ratunku za wszelką cenę. Ma świadomość, że potrzebuje tego ratunku za wszelką cenę. I chce się ratować. Cały czas walczy i chce się ratować. 

Dlaczego nie doszło do spotkania między Panem i Prezydentem Zełenskim w Nowym Jorku. Czy jest tak, że to strona ukraińska odwołała czy strona polska?

Nikt nie odwoływał spotkania. Dlatego, że dwa dni temu rozsunęła się całkowicie tutaj tzw. godzinówka, jak to mówimy, czyli po prostu plan obrad się rozsunął z uwagi na to, że przedłużyły się bardzo wystąpienia na Zgromadzeniu Ogólnym i w czasie, kiedy było zaplanowane moje spotkanie z Prezydentem Zełenskim, ja stałem dokładnie na mównicy i wygłaszałem swoje wystąpienie na Zgromadzeniu Ogólnym Organizacji Narodów Zjednoczonych, właśnie między innymi apelując o wsparcie dla Ukrainy i mówiąc, jaka jest sytuacja w tej chwili w naszej części Europy i świata, kto jest agresorem, a kto tak naprawdę broni siebie, swojej niepodległości, wolności, swoich racji i prawa międzynarodowego, i apelowałem o przywrócenie prymatu prawa międzynarodowego, powołując się także na przykłady z naszej historii.

Więc to było w trakcie tego wystąpienia, moje wystąpienie też było dosyć długie. Po prostu później miałem już inne zajęcia, Prezydent Zełenski miał inne zajęcia i w ten sposób do spotkania nie doszło. Oczywiście do tego wszystkiego później dołączają się jeszcze emocje, które narastały w międzyczasie, więc tak jak powiedziałem, jest sytuacja w tym jednym aspekcie sporna. Były wypowiedzi, które być może można było sformułować inaczej, ale trzeba tę sytuację uspokoić dla dobra obu naszych państw, narodów i naszych interesów.

Może Cię zainteresować Wystąpienie Prezydenta RP podczas Debaty Otwartej Rady Bezpieczeństwa ONZ [PL/EN] Wystąpienie podczas Debaty Generalnej 78. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ [PL/EN]

Czyli można powiedzieć, że to nieprawda, że Prezydent Zełenski się obraził na Pana, na decyzję Polski w sprawie embarga i dlatego odwołał spotkanie.

Do mnie nie dotarła żadna informacja o tym, żeby Prezydent Zełenski odwoływał spotkanie, bo to ja stałem na mównicy w czasie, kiedy czas tego spotkania nadszedł. To ja, można powiedzieć w jakimś sensie na to spotkanie nie przyszedłem. Bo obaj wiemy z Prezydentem Wołodomyrem Zełenskim, że jak masz termin swój i przychodzi twoja kolej na Zgromadzeniu Ogólnym, to po prostu trzeba wyjść na trybunę i przemawiać. Spotkania bilateralne wtedy, jak to mówimy, „spadają”. Tak to po prostu tutaj jest.

Może, jeśli „spadło” to spotkanie, warto zadzwonić i porozmawiać przez telefon.

Zapewniam Pana Redaktora, że na pewno taka sytuacja będzie miała miejsce, ale powtarzam jeszcze raz: spokojnie, ostudźmy wszystkie emocje, tylko inni na tych emocjach korzystają. My na tych emocjach nie korzystamy nic.

A jak Pan skomentowałby takie opinie, że to, co się dzieje w tej chwili między Polską a Ukrainą to jest porażka Pana polityki, porażka polityki polskiego rządu, bo przez ostatnie półtora roku dawaliśmy wszystko, co Ukraina chciała, a nic w zamian nie żądaliśmy. No i są efekty.

Naszą porażką byłoby, gdybyśmy nie pomogli Ukrainie i gdyby dzisiaj na granicy polsko–ukraińskiej stacjonowały rosyjskie wojska, które okupują całą Ukrainę. To byłaby porażka Polski. Panie Redaktorze, zawsze, jak Pan doskonale wie, będą tacy, którzy będą krytykowali moją politykę, choćbym nie wiem, co robił. Taką mamy sytuację w Polsce, takie są też prawa demokracji, że wolno krytykować. Krytykują, ja robię swoje. Jest takie powiedzenie: „karawana jedzie dalej”.

Opozycja mówi, że to my też zawiniliśmy, że rząd nie potrafił wykorzystać swoich rozmów, sytuacji w Brukseli, stąd taka a nie inna decyzja Komisji Europejskiej, że wina nie leży tylko po stronie Ukraińców.

Bardzo ładnie Pan Redaktor powiedział, kto tak naprawdę krytykuje wszystko i wszystkich.

Dobrze, ale co Pan o tym myśli. Czy my nie mamy sobie nic do zarzucenia? Zrobiliśmy wszystko? Dzisiaj na przykład okazało się, że Słowacja dogadała się z Ukrainą w sprawie produktów rolnych.

Panie Redaktorze, proszę wybaczyć, nie uczestniczę w negocjacjach, które prowadzi strona rządowa. To są negocjacje, które, jak rozumiem, prowadzi przede wszystkim Ministerstwo Rolnictwa i jego przedstawiciele, mam nadzieję, że prowadzą te negocjacje odpowiedzialnie, bo sytuacja jest bardzo poważna. Proszę  pamiętać, że za naszą wschodnią granicą trwa wojna, ludzie giną, i to nie są żarty.

Czyli nie grozi nam i Pan tego by nie chciał wojna handlowa?

Nie, Panie Redaktorze, mam nadzieję, że nie grozi nam wojna handlowa i absolutnie bym tego nie chciał, żeby groziła nam jakakolwiek formuła długotrwałego niepotrzebnego sporu z naszymi sąsiadami z Ukrainy, bo nie potrzebujemy tego sporu ani my, ani oni. Tylko trzeba konstruktywnego podejścia, spokojnego, idącego w kierunku zażegnania sporu, który, powtarzam jeszcze raz, jest niepotrzebny, ale apeluję też do naszych ukraińskich sąsiadów o więcej zrozumienia dla naszej sytuacji.

Rozumiem, że oni są w sytuacji bardzo trudnej, oni mają wojnę. Rozumiem, że oni chwytają się wszystkiego dosłownie. Dla nich najwygodniej jest po prostu sprzedać zboże gdziekolwiek, uzyskać z tego pieniądze i móc je spożytkować wewnątrz kraju. To jest dla mnie niezrozumiałe. Nie mam do nich pretensji o to, że oni mają takie podejście. Bo mają podejście takie, jakie pewnie miałby każdy w trudnej sytuacji. Ale muszą zrozumieć, że my także mamy prawo bronić swoich interesów, a naszym obowiązkiem jako władz polskich jest obrona interesów polskich obywateli, w tym polskich rolników.

Panie Prezydencie, wczoraj w Polsat News gościł premier Morawiecki, powiedział, że Polska nie przekazuje już uzbrojenia do Ukrainy. Dzisiaj rzecznik rządu wyjaśnił, że Polska wciąż przekazuje i amunicję, i różne podzespoły. Czy wchodzi w grę, czy wyobraża Pan sobie zablokowanie dzisiaj pomocy militarnej dla Ukrainy?

Panie Redaktorze, to jest kolejna rzecz, to tylko pokazuje temperaturę emocji, to tylko też pokazuje, jak interpretowane są słowa polityków wypowiadane w tej chwili. Po pierwsze, usystematyzujmy to: bardzo dobrze, że rzecznik rządu wyszedł i zaczął prostować to, co wyprowadzono z wypowiedzi premiera. Premier powiedział mniej więcej tyle, że my kupujemy w tej chwili dla nas nową broń i najważniejszą rzeczą dla nas w tej chwili jest to, żebyśmy zmodernizowali polską armię. I że na razie nie planujemy dostaw do Ukrainy. Więc dobrze, że rzecznik wyjaśnił, że nie mamy w tej chwili zaplanowanych żadnych dostaw poza tym, co jest zakontraktowane i do czego już się wcześniej umówiliśmy ze stroną ukraińską, że dostarczymy.

Po drugie, kilka miesięcy temu miałem rozmowę z Panem Premierem, także z Ministrem Obrony Narodowej, co później zakomunikowałem Prezydentowi Zełenskiemu. Nie będziemy przekazywali na Ukrainę nowego uzbrojenia, które w tej chwili jest dostarczane do Polski ze Stanów Zjednoczonych, z Korei. Tego, co kupujemy na bieżąco za miliardy dolarów. Nie będziemy tego dostarczali. To jest wyposażenie, które my kupujemy, to jest broń, którą my kupujemy po to, żeby zmodernizować polską armię. Taki jest tego cel. I Premier dobrze powiedział i prawdę powiedział, że my modernizujemy naszą armię. My tego uzbrojenia nie zamierzamy przekazywać do Ukrainy.

Natomiast modernizacja oznacza także to, że to uzbrojenie, którego do tej pory używali nasi żołnierze, bardzo często jeszcze pochodzące jeszcze z czasów sowieckich, często rosyjskiej produkcji będzie w związku z tym luzowane, będzie schodziło z wyposażenia polskiej armii. I być może, że będziemy to uzbrojenie przekazywali do Ukrainy, tak jak do tej pory przekazaliśmy wiele tego wyposażenia rosyjskiego, które ukraińscy żołnierze umieją na bieżąco obsługiwać i nie wymaga ono specjalnego szkolenia i doszkalania tych żołnierzy. Więc, jeśli oni dostali od nas czołgi, a przekazaliśmy do Ukrainy ponad 300 czołgów, w tym między innymi jedne z najnowszych, jakie mieliśmy, a mianowicie Leopardy, ale to wymagało specjalnego szkolenia. Tymczasem wcześniej, kiedy przekazaliśmy czołgi postsowieckie także PT91 Twardy nie wymagane było praktycznie żadne szkolenie dla ukraińskich żołnierzy, bo oni umieją ten sprzęt obsługiwać. Podobnym sprzętem posługują się i posługiwali się u siebie. W związku z czym my, zakładam, nie możemy wykluczyć absolutnie tego, że taki sprzęt będziemy dalej przekazywali do Ukrainy.

Ale uspokajam wszystkich, także i podatników u nas w kraju: z tych środków, które wydatkujemy ostatnio na modernizację polskiej armii kupujemy nowe, zupełnie nowe wyposażenie dla naszych żołnierzy. Nowe armatohaubice K9 z Korei, nowe czołgi K2 z Korei, nowe czołgi Abrams ze Stanów Zjednoczonych, systemy obrony powietrznej przeciwrakietowej Patriot, kupujemy system Pilica, uzupełniamy całą tę trójstopniową kopułę obrony powietrznej, jaką tworzymy w tej chwili nad Polską. Całe to wyposażenie jest nowe. Nie zamierzamy nikomu tego przekazywać. To ma służyć budowie bezpieczeństwa Rzeczypospolitej, i to się dzieje na co dzień. Realizujemy to po to, by wzmacniać bezpieczeństwo Polski i naszych obywateli. I nikomu nie będziemy tego przekazywali.

A czy można mówić o pewnej zmianie sojuszy? Prezydent Zełenski spotkał się w Nowym Jorku z kanclerzem Scholzem, poparł obecność Niemiec w nowej Radzie Bezpieczeństwa. Czy widzi Pan coś takiego, że Kijów zaczyna się orientować na Berlin?

Panie Redaktorze, kilka miesięcy temu Prezydent Wołodymyr Zełenski wobec oporów Berlina prosił mnie, żeby montować koalicję czołgową, bo Berlin nie chciał czołgów dać i nie chciał o tym słyszeć. Trzeba było tutaj Ukrainę wspierać i wspieraliśmy Ukrainę dzielnie. Oczywiście dzisiaj Ukraina szuka wszelkich możliwości wsparcia, też trzeba to zrozumieć. Tak to jest. Ukraina jest w trudnej sytuacji, Ukraina się broni, Ukrainie wyczerpują się zasoby, bo codziennie w Ukrainie giną ludzie w walkach z Rosjanami, codziennie jest niszczony też sprzęt, którym Ukraińcy bronią swojej ojczyzny. Szukają wszelkich możliwości uzyskania wsparcia. Tak to po prostu jest, ratują się.

A czy Polska poprze rozszerzenie Rady Bezpieczeństwa o Niemcy?

To jest zupełnie inna kwestia. Poważna kwestia decyzji politycznych, reformy w Radzie Bezpieczeństwa. Są w ogóle dwie koncepcje tej reformy, które tutaj w ONZ ścierają się ze sobą, od bardzo dawna trwa dyskusja. Oczywiście Niemcy pchają się do Rady Bezpieczeństwa, to prawda. Chcą być stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa. Czynią w tym kierunku różne wysiłki. Ale jest wiele krajów, które są wobec tego bardzo sceptyczne, mają zupełnie inny koncept, uważają, że nie ma potrzeby rozszerzania liczby stałych członków Rady Bezpieczeństwa, a tylko trzeba wydłużyć kadencję i zwiększyć liczbę niestałych członków Rady Bezpieczeństwa, że to tak naprawdę właśnie wyrówna te siły w Radzie Bezpieczeństwa. Więc tu są różne koncepcje. Która z tych koncepcji przeważy, trudno powiedzieć.

A jakie jest Pana stanowisko w tej sprawie?

Uważam, że ta druga koncepcja, która pozwala większej liczbie państw zająć stanowisko w Radzie Bezpieczeństwa, gdyby to mogło następować częściej, gdyby tych państw było więcej, na pewno tworzyłoby to system bardziej sprawiedliwy i także większą równowagę między różnymi częściami świata.

Czyli Polska może postawić weto wejściu Niemiec do Rady Bezpieczeństwa?

Panie Redaktorze, Pan zapytał mnie, jakie jest moje stanowisko. Ja Panu powiedziałem, jakie jest moje stanowisko, nie dyskutowałem tej sprawy jeszcze ani z Panem Premierem ani z Ministrem Spraw Zagranicznych. Rządzimy wspólnie, współdziałamy w sprawach polityki międzynarodowej, tak jak to jest zapisane w konstytucji. Z Ministrem Spraw Zagranicznych i z Premierem, i będziemy na pewno tę sprawę dyskutowali, ale jeszcze tego nie dyskutowaliśmy.

Rozumiem, ta decyzja jeszcze przed nami. Z końcem roku, Panie Prezydencie, wygasają świadczenia socjalne dla Ukraińców. Kilka dni temu w Polsat News rzecznik rządu Piotr Müller mówił, że raczej zostaną wygaszone. Czy Pan również tak uważa, że te świadczenia z początkiem roku powinny się skończyć?

Uważam, że trzeba przyjąć rozwiązanie racjonalne, z myślą o ludziach. Oczywiście można dokonać pewnej weryfikacji, kto pobiera te świadczenia, jak pobiera te świadczenia i tak dalej, bo liczba osób, które są zarejestrowane i te świadczenia pobierają, jest liczbą zamkniętą. Powtarzam jeszcze raz – my wiemy, kto pobiera te świadczenia, więc jesteśmy w stanie to zweryfikować. Ale czy odebrać te świadczenia – myślę, że to jest decyzja, którą trzeba podjąć bardzo spokojnie, z dużym rozmysłem. Powtarzam jeszcze raz – na etapie emocji, w którym byliśmy, niektórzy cały czas są, padały tutaj różne wypowiedzi z jednej i z drugiej strony. Spokojnie, spokojnie. Pamiętajmy, że na sporze przede wszystkim korzystają inni.

To ja spokojnie zadam kolejne pytanie. Trochę zmieńmy temat. Wczoraj w wywiadzie dla TVP Pan powiedział, Panie Prezydencie, że nie dziwi się, że funkcjonariusze Straży Granicznej użyli wobec filmu Agnieszki Holland hasła „tylko świnie siedzą w kinie”. Mamy dzisiaj komentarz pani reżyser. Ona powiedziała Onetowi, to jest cytat:, „jest skandaliczne, żeby Prezydent wypowiadał się tak arbitralnie na temat filmu, którego nie widział”.

Mam nadzieję, że Pani Holland wie, co to znaczy prawo cytatu, bardzo wyraźnie zastrzegłem, po pierwsze, że rzeczywiście filmu nie widziałem, po drugie, że cytuję osoby, które film widziały i wypowiadały się publicznie w mediach na ten temat. Dokładnie zacytowałem ich wypowiedź. W związku z powyższym proponuję również zachować spokój. Natomiast te same osoby, jak również i inne osoby, które widziały ten film, mówiły mi, co z dużą przykrością przyjmuję, że w istocie, kiedy się go ogląda, to wrażenie jest jednoznaczne. Że absolutnie nie chodzi o to, żeby stworzyć jakieś współczucie dla migrantów co do ich trudnej sytuacji, żeby to był film, który miałby wywołać pozytywne społeczne emocje, tylko jest to film, który ewidentnie został stworzony po to, żeby uderzyć w polskich funkcjonariuszy, we władze Rzeczypospolitej. Jako Prezydent Rzeczypospolitej nie mogę pochwalić czegoś takiego. Mogę tylko wypowiedzieć się na ten temat krytycznie.

A pójdzie Pan na ten film? Obejrzy go Pan?

Na pewno będzie jakaś sposobność, żeby go zobaczyć, ale nie mam zamiaru iść do kina i płacić za to specjalnie.

Panie Prezydencie, to na koniec, przed nami kilka tygodni kampanii, wybory 15 października. Komu powierzy Pan sformowanie nowego rządu po wyborach? Komuś ze zwycięskiej partii czy temu politykowi, który może nie będzie ze zwycięskiej partii, ale będzie miał za sobą większość mandatową?

Jak do tej pory obyczaj był taki, że teka była powierzana przedstawicielowi zwycięzców, to znaczy tych, którzy wygrali w wyborach. Taki do tej pory był obyczaj u nas w kraju i tak też ja do tego podchodzę.

Czyli jeśli zwycięży Prawo i Sprawiedliwość, ale nie będzie miało większości w mandatach, a taką większość uzbiera Donald Tusk, to rozumiem, że powierzy Pan sformowanie rządu politykowi PiS–u?

Są odpowiednie procedury konstytucyjne. Z jednej strony jest zwyczaj, z drugiej strony są procedury konstytucyjne. Jestem przekonany, że wszystko się ułoży. To jest po prostu polityka.

A zamierza Pan mocniej zaangażować się w kampanię Prawa i Sprawiedliwości? Zamierza Pan wesprzeć swoich dawnych kolegów z PiS–u?

Panie Redaktorze, nie uczestniczę w wyborach. Wybory w 2020 roku prezydenckie, zakładam, były moimi ostatnimi wyborami w życiu, w jakich brałem udział, taki do tej pory mieliśmy zwyczaj w Rzeczypospolitej, że prezydenci już później nie kandydowali. Sądzę, że tak też będzie ze mną. Nie uczestniczę w tych wyborach.

Bardzo dziękuję, Panie Prezydencie. Naszym gościem prosto z konsulatu polskiego w Nowym Jorku był Prezydent Andrzej Duda. Bardzo dziękuję za rozmowę.

Dziękuję bardzo.

Rozmawiał Bogdan Rymanowski.