Bogdan Rymanowski, Radio Zet: Witam serdecznie Państwa, witam serdecznie Prezydenta Andrzeja Dudę. Witam, Panie Prezydencie, jesteśmy już na antenie.
Andrzej Duda, Prezydent RP: Dzień dobry, Panie Redaktorze, witam bardzo serdecznie naszych słuchaczy i widzów.
Witamy słuchaczy i – oczywiście – Pana Prezydenta. Pierwsze pytanie, gorący komentarz: Greenpeace Polska apeluje do Pana, żeby zajął się Pan sprawą zanieczyszczania Odry. Mówią, że w sprawie katastrofy ekologicznej nie widzimy żadnych działań ze strony rządu. Czy Pan wejdzie do gry?
I zajmuję się, tylko bez udziału różnych politycznych, kompletnie niepotrzebnych w tej sytuacji połajanek, które słyszymy od pewnego czasu. Tym bardziej że rzeczywiście jeżeli chodzi o przyczynę tego, co się stało, tej katastrofy – nie ma co ukrywać: katastrofy – to, jak widać, wersje, co ją spowodowało, zmieniały się bardzo dynamicznie. Dlatego staram się odwoływać do głosu ekspertów w tej sprawie.
Dwa dni temu byłem z wizytą w krakowskim Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej, rozmawiałem na temat stanu wód w ogóle w Polsce, bo to ma także związek z tym, co się – niestety – w tej chwili dzieje: bardzo niski stan wód, z jakim mamy do czynienia w Polsce. W najbliższym czasie będę miał także spotkanie z ekspertami na zachodzie Polski.
Natomiast, co jest istotne, przeczytałem dwa ważne głosy, które w tej sprawie zostały wypowiedziane przez niezależnych ekspertów – przez Panią Doktor Alicję Pawelec, przez Pana Doktora Marka Krukowskiego – którzy analizują tę sytuację. Niestety, jest to po prostu pewien splot najprawdopodobniej przyczyn naturalnych z przyczynami wynikającymi z działalności ludzkiej, z czym właśnie wiąże się choćby zasolenie Odry. To jest nie tylko zresztą problem Odry i jej dopływów, ale jest to także problem Wisły, choć – na szczęście – na razie katastrofy ekologicznej na Wiśle nie mamy.
Panie Prezydencie, ale czy tutaj nie było słabości instytucji państwa? Reakcji? Były dwie dymisje.
Oczywiście, że instytucje państwa zadziałały w sposób – trzeba sobie jasno powiedzieć – chaotyczny, bardzo często spóźniony. Oczywiście jest pytanie, w jaki sposób można było zapobiec tej katastrofie. Czy rzeczywiście nie jest tak, jak mówią eksperci, o których przed momentem wspomniałem – zarówno Pani Doktor Pawelec, jak i Pan Doktor Krukowski – że po prostu jest pewien problem w podziale zadań pomiędzy Inspekcją Ochrony Środowiska a Wodami Polskimi.
Może jest tak, jak mówi opozycja, że mamy państwo z dykty?
Ale jednocześnie ci sami eksperci, a przede wszystkim Pan Doktor Marek Krukowski, który jest rzeczywiście niezależnym ekspertem, mówią: „Bardzo dobrze, że w 2017 roku dokonano pewnego zebrania i ujednolicenia kompetencji pomiędzy administracją centralną a administracją wojewódzką, jeżeli chodzi o nadzór nad wodami”. Tylko nie zostało to jakby dokończone z punktu widzenia ochrony środowiska – i to trzeba by zrobić. Jest to bardzo ważne zadanie dla rządu. Będę chciał, żeby rząd się z niego wywiązał; żeby rozwiązania prawne, które są, poprawić na przyszłość.
Dzisiaj katastrofa się – niestety – stała. Oczywiście cały czas dochodzimy jej przyczyn, bo one muszą zostać w pełni ostatecznie ustalone. Jeżeli są osoby odpowiedzialne, to powinny ponieść odpowiedzialność. Natomiast jest pytanie: co robić na przyszłość, żeby do takiej sytuacji nie doszło, jak poprawić zarządzanie wodami?
Panie Prezydencie, są dwie dymisje. Za mało? Więcej głów powinno polecieć?
Ale to przed momentem już powiedziałem. Jeżeli jest kwestia odpowiedzialności i ta odpowiedzialność zostanie ustalona, to ona powinna zostać wyciągnięta. Natomiast bez politycznych połajanek, bo one dzisiaj są naprawdę niepotrzebne.
Panie Prezydencie, czy jako Prezydent myślał Pan, jak w trudnym czasie – bardzo trudnym dla wielu Polaków – pomóc Polakom? Co zrobić, żeby przetrwali zimę, żeby przetrwali jesień? Mamy olbrzymie problemy z węglem. Teraz prawdopodobnie mogą być problemy z żywnością.
Jeżeli chodzi o problemy z żywnością, uważam, że są to głosy absolutnie przesadzone, dlatego że polskie rolnictwo zapewnia nam samowystarczalność żywnościową – wielokrotnie to podkreślałem – i przede wszystkim bezpieczeństwo żywnościowe. Dziękowałem za to polskim rolnikom. I to faktycznie jest.
Ale mamy Zakłady Azotowe, mamy wstrzymanie produkcji. Kwestia cen gazu.
Nie ma w tej chwili poważnej obawy o to, żeby zaistniały braki żywności. Oczywiście ma się czasem takie wrażenie, że niektóre osoby jakby chcą wywołać panikę na rynku – choćby to wykupywanie na potęgę cukru jakiś czas temu nie wiadomo po co, podczas gdy cukru wcale nie brakuje.
Ale producenci alarmują, mleczarze, ci, którzy zajmują się produkcją mięsa, że zabrakło suchego lodu i dwutlenku węgla.
Niektórzy wykorzystują to, żeby podnieść ceny. Natomiast rzeczywiście jest problem ze źródłami energii, a przede wszystkim z jej cenami. To problem nie tylko polski, ale ogólnoeuropejski, a nawet ogólnoświatowy – pisał o tym niedawno także Premier Boris Johnson, miał taką wypowiedź do Brytyjczyków, w której w zasadzie mówił, że czeka ich kryzys. Więc – jak widać – to nie jest tylko Polska, ale jest to dzisiaj problem całej praktycznie rzecz biorąc Europy. I tu rzeczywiście mamy bardzo trudną sytuację.
Rząd podejmuje działania, choćby wprowadzając odpowiednie ustawy dające dodatkowe świadczenia dla osób, które opalają, ogrzewają się węglem. A teraz dla innych. Mam nadzieję, że niedługo będę mógł je podpisać.
Ale czy one są wystarczające? Panie Prezydencie, widział Pan zapewne, ile osób stoi w kolejkach przed magazynami węgla.
Jest to rzeczywiście w tej chwili ogromny problem. To wielkie i bardzo ważne zadanie rządu, żeby ten problem rozwiązać w jak największym stopniu. Bo problemu cen energii rząd nie rozwiąże – to nie jest kwestia polska, tylko ogólnoświatowa. Jesteśmy częścią ogólnoświatowego rynku energii, takie są fakty. I to, jakie są ceny energii na świecie, wpływa także na naszą sytuację – nie ma się tu co oszukiwać.
![001_Andrzej_Duda_rozmowa_Radio_Zet_Rymanowski_20220829_PK1_9633.jpg [503.95 KB]](https://www.przyszlosc.pl/storage/image/core_files/2022/8/29/b98dbf273097612801e7c923aeaf523a/jpg/prezydent/preview/001_Andrzej_Duda_rozmowa_Radio_Zet_Rymanowski_20220829_PK1_9633.jpg)
Panie Prezydencie, w tej sprawie konkretne pytanie od naszego słuchacza pod nickiem Father Vader. Pyta on: „Czy podjedzie Pan, Panie Prezydencie, do ludzi stojących w kolejkach pod Bogdanką i powie im Pan, że węgla mamy na 200 lat? Czy znajdzie Pan w sobie tyle odwagi?”.
Zawsze miałem odwagę, żeby rozmawiać z ludźmi, i nigdy nie miałem z tym problemu, także wtedy, gdy były różnego rodzaju protesty – wszyscy doskonale to wiedzą. Więc nie mam z tym żadnego problemu.
Węgla – oczywiście – mamy na 200 lat, tak mówili eksperci.
Ale czy możemy go wydobywać?
Ale uczciwi eksperci mówią w tej chwili także to, że jeżeli realizowaliśmy politykę europejską polegającą na ograniczeniu… Do niedawna był cały czas krzyk, że trzeba odchodzić od węgla, rezygnować z węgla, zamykać wydobycie, zamykać kopalnie. Byliśmy za to piętnowani w całej Europie. Wielokrotnie byłem wyśmiewany, że mówiłem, że powinniśmy jak najdłużej starać się utrzymać polskie górnictwo ze względu na miejsca pracy; że potrzebujemy działania na zasadzie właśnie just transition, sprawiedliwej transformacji; że potrzebujemy w sposób spokojny reformować naszą energetykę właśnie po to, by nie dochodziło do gwałtownych wzrostów cen energii. Nikt się nie spodziewał, że wybuchnie wojna na Ukrainie i Rosja będzie stosowała takie rozbójnictwo energetyczne, jakie stosuje.
A czy powinniśmy odejść dzisiaj od systemu ETS?
Natomiast prawda jest następująca: nie da się tak szybko przywrócić wydobycia w wystarczającej ilości, jak – widać – wymagałaby tego sytuacja. Nie da się w ciągu kilku miesięcy otworzyć nowych ścian wydobywczych. Nie da się tego po prostu zrobić. To jest fizycznie niewykonalne w kopalniach. Jeżeli ograniczaliśmy wydobycie, to przywrócenie go w ciągu kilku tygodni jest po prostu niemożliwe. I to jest dzisiaj wielki problem.
To było błędem, że zgodziliśmy się na to, co chciała Bruksela? To był błąd rządu PiS–u?
Jesteśmy częścią Unii Europejskiej i realizowaliśmy politykę europejską w tym zakresie. Pytanie jest następujące: dlaczego Komisja Europejska ze swoimi ekspertami w sposób tak bezrefleksyjny podejmowała decyzje i kto tak naprawdę lobbował za…
Opozycja mówi, że na to wszystko zgodził się rząd Prawa i Sprawiedliwości i za to jest odpowiedzialny.
Przypomnę, że nie kto inny, tylko obecna opozycja cały czas krytykowała obecny rząd Zjednoczonej Prawicy, krytykowała także i mnie, że właśnie jesteśmy zbyt asertywni wobec tej zielonej polityki unijnej, polityki proklimatycznej, właśnie ograniczania wydobycia, odchodzenia od węgla itd.
A teraz opozycja mówi co innego: że jesteście mocni tylko w słowach. A jeśli chodzi o decyzje, to jesteście potulni.
Opozycja jest właśnie dokładnie mocna w słowach. Decyzje, które podejmujemy w interesie Rzeczypospolitej Polskiej, są bardzo poważne. Na przestrzeni ostatnich lat, kiedy opozycja rządziła w Polsce, nie podejmowała czy podejmowała wręcz przeciwne. Myśmy potem musieli z tej drogi zawracać. I – na szczęście – tak się stało, bo dzisiaj Polacy byliby w znacznie gorszej sytuacji, choćby wtedy, gdyby nadal mieli podwyższony wiek emerytalny i gdyby nie było świadczeń prorodzinnych, które pomagają dzisiaj rodzinom, o których opozycja nawet nie myślała. A kiedy proponowaliśmy ich wprowadzenie, to je wyśmiewała – mówili, że nie da się tego zrobić.
W czasie ostatniej kampanii, Panie Prezydencie, pamiętam, dwa lata temu mówił Pan, że należy pomyśleć o 15. emeryturze. Czy to jest ten moment, żeby pomyśleć o 15. emeryturze?
Dzisiaj trzeba rzeczywiście pochylać się nad tymi, którzy mają najmniej i są w sytuacji najtrudniejszej, bo jest to dla nich rzeczywiście ogromny znak zapytania, jak mają związać koniec z końcem w sytuacji wzrostu czynszu za mieszkania, w sytuacji w ogóle wzrostu kosztów codziennego utrzymania, a także właśnie kosztów utrzymania mieszkań wynikających choćby ze wzrostu cen energii, ale także z ogólnego wzrostu cen, bo mamy – niestety – także wysoką inflację również u nas. Dookoła jest wysoka inflacja, niestety – jest wysoka również u nas.
Tak czy nie, Panie Prezydencie? 15. emerytura dzisiaj?
Na pewno rząd powinien podejmować wszelkie działania. Jeżeli będzie potrzebna 15. emerytura, to również trzeba będzie ją rozważyć, także w kontekście możliwości budżetowych. I to są na pewno kwestie, nad którymi razem z rządem będę pracował i będę do tego rząd mobilizował. Cały szereg działań, o których mówimy, jest przeze mnie omawiany z rządem w tym zakresie.
Planuje Pan jakąś Radę Gabinetową na temat tego kryzysu energetycznego?
Z całą pewnością będzie trzeba o tym rozmawiać. U mnie cały czas trwa praca w tej kwestii, bo w ramach Narodowej Rady Rozwoju mam radę, która zajmuje się kwestiami energetyki. Ona także w okresie wakacyjnym nad tymi zagadnieniami się pochylała. Ale to jest – jak powiedziałem – problem ogólnoświatowy i dzisiaj musimy szukać tak naprawdę możliwości sprowadzenia węgla do Polski z różnych kierunków, choćby np. z Australii.
Panie Prezydencie, być może byłoby trochę lepiej Polsce, gdybyśmy dostali pieniądze na KPO. Prezes Kaczyński w ostatnim wywiadzie dla „Sieci” powiedział, że gdyby nie Pańskie weta do ustaw sądowniczych, to bylibyśmy – jeśli chodzi o relacje z Unią – w zupełnie innej sytuacji.
To za moment, ale dodam jeszcze jedno. Otóż w najbliższym czasie wybieram się właśnie na rozmowy w związku m.in. z przyszłością polskiej energetyki, także dostaw gazu do Polski – odwiedzę szereg krajów afrykańskich, np. Senegal. Będziemy rozmawiali właśnie na temat dostaw w przyszłości gazu do Polski, bo tam jest zainteresowanie eksportem gazu do Europy, w tym eksportem gazu do naszego kraju. Wstępne rozmowy były już w tej sprawie prowadzone. Będę tam rozmawiał na ten temat bezpośrednio.
Natomiast jeżeli chodzi o te wypowiedzi Pana Prezesa Jarosława Kaczyńskiego. No cóż – ja pamiętam zupełnie odwrotne wypowiedzi Pana Prezesa z wiosny 2020 roku, kiedy mówił, że są to słuszne decyzje.
Ale wie Pan, że on też powiedział, że musiał przełknąć tę żabę. Musiał tak powiedzieć, żeby Pan nie przegrał kampanii.
Ale wszyscy, którzy mają dobrą pamięć i pamiętają, jak wyglądała wtedy sytuacja, jak przebieg tego procesu zmian w polskim wymiarze sprawiedliwości wyglądał przez ostatnie lata, wie, z ilu kwestii potem Pan Prezes Kaczyński sam się wycofywał. W związku z powyższym sytuacja jest bardzo trudna i tak naprawdę trwa w tej chwili starcie pomiędzy polską racją stanu a środowiskami prawniczymi, które chcą władzy. I to jest starcie bardzo trudne.
Jakimi środowiskami prawniczymi – mówi Pan o polskich środowiskach czy o środowiskach zagranicznych?
Właśnie bardzo dobrze Pan zauważył, Panie Redaktorze. To nie są tylko środowiska polskie, są to także środowiska zagraniczne. Natomiast bardzo specyficzne jest to, w jaki sposób piszą o tym media – te, które są, powiedzmy, bardziej proopozycyjne. Otóż piszą o protestach organizacji międzynarodowych, które teraz zwracają się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej o to, by weryfikował polskie KPO. Natomiast to są tylko organizacje sędziowskie – to są międzynarodowe organizacje sędziowskie. I to jest – moim zdaniem – także swoisty dzwonek alarmowy dla władz innych państw Unii Europejskiej. Jak widać, środowiska sędziowskie po prostu chcą władzy. To środowiska, które właściwie nigdzie nie są w sposób demokratyczny wyłonione. One chcą mieć władzę nad demokratycznie wybranymi władzami.
A może te środowiska sędziowskie, Panie Prezydencie, chcą przestrzegania prawa?
Środowiska sędziowskie przede wszystkim domagają się uznania swojej absolutnej nieomylności i – jak widać – możliwości realizacji kooptacji i odpowiedzialności wyłącznie realizowanej we własnym środowisku, na co żadne demokratyczne państwo, które chce być rzeczywiście państwem demokratycznym w pełnym tego słowa znaczeniu, nie może się zgodzić.
Dostaniemy te pieniądze czy nie dostaniemy, Pana zadaniem? Krótko.
To jest problem polityczny. I dzisiaj ten problem jest politycznie rozgrywany. Wiem to doskonale, albowiem przez szereg tygodni sam uczestniczyłem w procesie rozmów, kiedy powstawała ustawa przygotowywana przeze mnie i przez moich współpracowników, która dokonywała zmian w Sądzie Najwyższym, m.in. wprowadzając nową Izbę Odpowiedzialności Zawodowej, zgodnie zresztą z oczekiwaniami Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. I – jak widać – mimo wszystkich ustaleń, mimo moich rozmów te ustalenia zostały złamane. Okazuje się, że dla Komisji Europejskiej i jej przedstawicieli, i niektórych polityków Unii Europejskiej w instytucjach europejskich nie mają znaczenia słowa, które wtedy wypowiedzieli, czy słowa, które wtedy padły. W związku z tym jest to – niestety – brutalna polityka, jak widać.
![002_Andrzej_Duda_rozmowa_Radio_Zet_Rymanowski_20220829_PK1_9641.jpg [518.01 KB]](https://www.przyszlosc.pl/storage/image/core_files/2022/8/29/5e5a95e1fc54257e8aecfe7a1e4752f9/jpg/prezydent/preview/002_Andrzej_Duda_rozmowa_Radio_Zet_Rymanowski_20220829_PK1_9641.jpg)
II część rozmowy przeprowadzona w internecie
Panie Prezydencie, wróćmy jeszcze do tych spraw, do tych Pańskich relacji z Prezesem Kaczyńskim. Prezes Kaczyński przyznał, że bardzo dawno nie rozmawialiście ze sobą. Brakuje Panu tych rozmów?
Panie Redaktorze, realizuję zadania państwowe i to jest moja podstawowa troska. Dla mnie te zadania państwowe to przede wszystkim dbanie o interes i bezpieczeństwo obywateli – i staram się z tego wywiązywać jak najlepiej. I dzisiaj jest to absolutnie cały czas przedmiotem mojej głównej troski.
Czyli nie czeka Pan z niecierpliwością na telefon z Nowogrodzkiej?
Jestem w bieżącym kontakcie z Panem Premierem, jestem w bieżącym kontakcie z Ministrami, jeżeli trzeba. Nawet dzisiaj będziemy mieli spotkanie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego właśnie związane z kwestią bezpieczeństwa Polski w bardzo wielu wymiarach: zarówno bezpieczeństwa militarnego – przecież mamy cały czas trwającą wojnę na Ukrainie, generalnie mamy kwestię ochrony naszej wschodniej granicy – mamy także wspomniane problemy związane chociażby z katastrofą na Odrze, mamy problemy na rynkach energetycznych… Więc tych kwestii, o których dzisiaj będziemy mówili, na pewno jest cały szereg.
I mamy też problem, bo szykują się kolejne wybory. I gdyby zadzwonił Prezes Kaczyński do Pana i powiedział: „Panie Prezydencie, proszę się zgodzić na zmianę ordynacji, żeby było więcej okręgów, w których byłoby do zdobycia mniej mandatów” – czy Pan by się zgodził?
Czy zadzwoni do mnie Pan Prezes Jarosław Kaczyński, czy zadzwoni do mnie Pan Premier, czy zadzwoni do mnie jakikolwiek inny polityk, czy lider jakiejkolwiek innej partii, która ma swoje miejsce w naszym parlamencie i może wystąpić z inicjatywą ustawodawczą – pierwszą moją prośbą i pytaniem zarazem, ale też w jakimś sensie żądaniem będzie: „Bardzo proszę przedstawić konkretny projekt ustawy z konkretnymi rozwiązaniami, bo dopiero wtedy będziemy mogli zacząć poważną rozmowę”.
Czyli już ma Pan pewne wątpliwości, żeby zmieniać ordynację na rok przed wyborami?
Zawsze mam wątpliwości, jeżeli chodzi o każdą ustawę, i chcę, żeby każda ustawa była zgodna z konstytucją, żeby była zgodna z normami, w jakich powinno funkcjonować państwo demokratyczne. Dałem temu wyraz, chociażby nie zgadzając się na ordynację do Parlamentu Europejskiego, która właściwie w pewien nieco ukryty sposób podnosiła tak naprawdę próg wyborczy do – jak niektórzy twierdzili – może nawet 12 proc.
Uważałem, że drastyczne podniesienie progu wyborczego – a temu nikt nie zaprzeczał, że będzie drastyczne podniesienie tak naprawdę progu wyborczego – jest niedopuszczalne w tej sytuacji, bo wyeliminuje ogromną część reprezentacji demokratycznej z możliwości realnego ubiegania się o mandaty w Europarlamencie, a tym samym odbierze tak naprawdę głos wyborcom.
Trochę brzmi to, Panie Prezydencie, jak zapowiedź kolejnego weta.
Nie, absolutnie nie ma zapowiedzi kolejnego weta. Tylko mówię po prostu, że biorę pod uwagę różne okoliczności; zwłaszcza biorę pod uwagę kwestię demokratycznych standardów i prawdziwej możliwości realizacji zasad demokracji, czyli prawdziwej możliwości wybierania – realnego wybierania. Sam to ogromnie cenię, zostałem wybrany przy potężnej frekwencji. Do dzisiaj jestem wdzięczny moim rodakom, że była taka frekwencja w tych trudnych wyborach w 2020 roku. I tak naprawdę właśnie ta frekwencja i ten ruch demokratyczny Polaków – że poszli w tak ogromnej wtedy liczbie do wyborów prezydenckich – zamknęły usta wszystkim krytykom.
Gdyby był taki pomysł, żeby zwiększyć liczbę okręgów, to byłby dobry pomysł, czy zły?
To wszystko zależy od tego, jakie będą przygotowane szczegółowe rozwiązania. Na razie żadna propozycja nie leży tak naprawdę na stole i nikt nie odbywał ze mną żadnej poważnej rozmowy na ten temat, więc – Panie Redaktorze – absolutnie jest to pytanie przedwczesne.
A co z przesunięciem wyborów samorządowych – jest Pan za czy przeciw?
To jest zupełnie inna kwestia. Tutaj pytanie: co będzie zaproponowane? Też nie ma dzisiaj żadnej konkretnej propozycji. Mówię od razu – dopiero jak będzie konkretna propozycja, będzie można rozmawiać. Natomiast za przesunięciem są rzeczywiście dwa argumenty, które uważam za poważne. Jeden argument został podany przez Państwową Komisję Wyborczą. A mianowicie: jeżeli dwie kampanie będą realizowane jednocześnie, to pytanie, jak w ogóle dokonać rozliczenia w sposób uczciwy – w tym sensie, żeby rozróżnić, która część była realizowana i co tak naprawdę było realizowane dla kampanii parlamentarnej, a co dla kampanii samorządowej. Rzeczywiście jest to – praktycznie rzecz biorąc – niemożliwe, zwłaszcza jeżeli chodzi o wielkie ugrupowania.
A drugi argument?
Jak na razie widać z już rozwijającej się praktycznie kampanii wyborczej – bo to, co dzieje się ostatnio w naszym otoczeniu politycznym, to jest już ewidentna kampania; te zwarcia polityczne, które trwały nawet w okresie wakacyjnym, kiedy zwykle było trochę spokoju w świecie polityki, tutaj cały czas trwają różnego rodzaju tarcia – więc, jak widać, ta kampania już w zasadzie się zaczęła.
I jeżeli teraz tę kampanię wielkich ugrupowań zetkniemy z kampanią często małych, lokalnych komitetów wyborczych w miastach czy miasteczkach, czy po prostu w gminach, no to z całą pewnością dominacja tej wielkiej kampanii, gdzie są jednak ogromne pieniądze, będzie potężna i przygniatająca. Pytanie, czy tak powinno być.
Czyli skłaniałby się Pan do przesunięcia o kilka miesięcy?
Natomiast jeżeli będzie rozsądna propozycja… Gdyby to było rzeczywiście przesunięcie tylko o kilka miesięcy, które nie spowodowałoby jakiejś drastycznej zmiany, a jedynie właśnie rozsunięcie dla pewnej czystości i przejrzystości także procesów wyborczych, również od strony ich finansowania, legalności, to byłbym skłonny rzeczywiście się temu przychylnie przyjrzeć. Ale powtarzam: muszę zobaczyć konkretne rozwiązania, które są proponowane.
Teraz sekwencja pytań od naszych słuchaczy, było ich mnóstwo. Wybrałem – wydaje się – najciekawsze. Michał Jaworski: „Czemu polskie władze, w szczególności Prezydent, który współpracował z Lechem Kaczyńskim, są bezczynne po raporcie podkomisji Antoniego Macierewicza i potwierdzeniu jego ustaleń przez wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego?”.
Powiem krótko: bardzo dobre pytanie do Zjednoczonej Prawicy i tych, którzy sprawują dzisiaj rządy w Polsce. Bo rozumiem, że to pytanie jest skierowane przede wszystkim do nich.
Co powinni zrobić?
Mówimy teraz o tej władzy wykonawczej, która rzeczywiście ma w swoim ręku wszystkie komisje.
Co powinni zrobić, Panie Prezydencie, teraz?
Natomiast jest pytanie również o pracę prokuratury. No bo proszę pamiętać, że także prokuratura prowadzi od lat swoje działania w tej sprawie. I to jest przede wszystkim kwestia śledztwa prokuratorskiego – z mojego punktu widzenia jako prawnika.
Kolejne pytanie, tym razem ze strony Pawła Grasia: „Co Prezydent sądzi o aferze mailowej Michała Dworczyka?”.
[westchnienie]
Głęboki oddech...
Sądzę, że jeżeli treści, które wynikają z tych maili, są prawdziwe, to posługiwanie się tego typu kanałem – praktycznie rzecz biorąc, otwartym kanałem – do prowadzenia takich różnego rodzaju politycznych dywagacji było mało rozsądne, to na pewno. To po pierwsze.
A te treści kompromitują ludzi, którzy wymieniają tę korespondencję?
Po drugie – jestem w świecie polityki od lat. Może nie bardzo, bardzo długo, ale od 2006 roku, więc to już chwilę trwa. I uśmiecham się często nad hipokryzją wypowiedzi niektórych polityków – zwłaszcza opozycyjnych – wobec tych maili, bo też przypomnijmy sobie słynne taśmy Platformy nagrywane w restauracjach: jakim tam językiem operowano, o jakich sprawach tam rozmawiali; i byli tam politycy opozycji.
Więc po prostu w świecie polityki czasem rozmawia się w sposób brutalny i czasem są też prowadzone różnego rodzaju polityczne gierki. One wychodzą w takich różnych rozmowach nagranych w taki czy inny sposób czy właśnie w takich różnych mailach przejętych w taki czy inny sposób. To po prostu jest ta taka niezbyt ładna kuchnia polityki.
To jeszcze jedno pytanie. Zdzisław R.: „Mam pytanie do Pana Prezydenta. Jeszcze ma przed sobą trzy lata drugiej kadencji. Czy jest jakaś szansa, że będzie Prezydentem wszystkich Polaków?”.
Mam głębokie poczucie, że jestem Prezydentem wszystkich Polaków, i w bardzo spokojny, konstruktywny sposób weryfikuję także działania obozu rządzącego od siedmiu lat w Polsce, prawie że przez cały czas mojej prezydentury. Żaden Prezydent w sposób tak zdecydowany nie recenzował obozu politycznego, z którego pochodził, a który by rządził w tym samym czasie, kiedy on sprawował swój mandat prezydencki. W związku z tym mam głębokie poczucie, że jestem Prezydentem wszystkich Polaków, ponieważ realizuję mandat prezydencki w sposób bardzo odpowiedzialny.
Ale też mam swoje przekonania, szedłem do wyborów ze swoim programem i po prostu ten program realizuję. A jeżeli obóz Zjednoczonej Prawicy, który rządzi, ten program realizuje, to ja się z realizacją tego programu zgadzam i się pod tym podpisuję. I jeżeli kogoś to dziwi albo ktoś jest niezadowolony, no to przypuszczam, że na mnie nie głosował.
A politycy PiS–u mogą liczyć na to, że będzie Pan uczestniczył w kampanii Prawa i Sprawiedliwości za rok?
Uczestniczył w kampanii na pewno nie będę, bo w tym czasie ciągle będę Prezydentem Rzeczypospolitej i w kampanii parlamentarnej nie uczestniczę i nie będę uczestniczył. Natomiast proszę się nie spodziewać, że zaniecham wszelkiej aktywności, dlatego że toczy się kampania. Żaden Prezydent do tej pory nigdy w ten sposób nie działał, żeby zaniechać aktywności, dlatego że toczy się kampania parlamentarna, samorządowa, europarlamentarna czy jakakolwiek inna.
À propos tego Prezydenta wszystkich Polaków. Nie wszyscy byli zadowoleni z tego, co Pan powiedział 15 sierpnia w czasie uroczystości. Powiedział Pan o atakach różnych durniów i zdrajców. Kogo miał Pan na myśli?
Bardzo się cieszę, że bardzo wyraźnie zaakcentował Pan słowo „o atakach”. Mówiłem w tamtym momencie do polskich żołnierzy i do ich rodzin, bo to było ich święto. I mówiłem o atakach na polskich żołnierzy i funkcjonariuszy, którzy strzegli granicy Rzeczypospolitej – mówimy tutaj, oczywiście, o granicy polsko–białoruskiej – i o tych atakach, które wtedy rzeczywiście na nich były: i werbalnych, i nie tylko werbalnych. Atakach!
Nie mówiłem o ludziach, którzy pomagają migrantom, bo sam spotykałem się z różnymi organizacjami, które pomagały migrantom wtedy, kiedy jeździłem na granicę i spotykałem się tam, na miejscu, także z ludźmi z lokalnych inicjatyw pomocy migrantom. Rozmawialiśmy bardzo spokojnie, omawialiśmy różne kwestie.
Ja mówiłem o tych, którzy atakowali polskich żołnierzy. Jeżeli ktoś mnie zaatakował za to, że powiedziałem, że robili to zdrajcy lub durnie, to powiem tak: uderz w stół, a nożyce się odezwą.
No dobrze, ale jest też konkretne oświadczenie Jerzego Owsiaka, który odebrał to jako atak na jego osobę i na to, co robi. Napisał tak: „Pana myślenie i czyny, Panie Prezydencie, których się często wstydzę, nigdy nie zatrzymają mnie i moich, naszych przyjaciół przed uczciwymi i humanitarnymi działaniami ponad wszelkimi religiami i kolorami”.
No, ten pan ma duże doświadczenie w polityce. Porusza się w niej od lat, a w mediach od dziesięcioleci, bo był w Polskim Radiu, kiedy ja jeszcze byłem chłopcem, więc ma ogromne doświadczenie jeszcze też z czasów PRL–u. On dobrze wie, co powiedziałem, i dobrze wie, że manipuluje tym, co powiedziałem.
To mocne słowa pod adresem Jurka Owsiaka. Do tej pory przekazywał Pan przedmioty na aukcje Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Czy to się zmieni, czy to się skończy?
Działalność charytatywna z działalnością polityczną, z którą tutaj mamy do czynienia, dla mnie nie powinna mieć nic wspólnego.
Czy dobrze Pana zrozumiałem: Pan nie mówił o Jurku Owsiaku.
Mówiłem o ludziach, którzy atakowali i fizycznie, i werbalnie polskich żołnierzy i funkcjonariuszy. Powtarzam jeszcze raz: nie o tych, którzy pomagali migrantom. Mówiłem o tych, którzy atakowali polskich żołnierzy fizycznie i werbalnie.
Panie Prezydencie, Campus Polska Przyszłości, spotkanie zorganizowane przez Rafała Trzaskowskiego, i dwa ciekawe postulaty. Najpierw Szymon Hołownia i Rafał Trzaskowski powiedzieli, że natychmiast powinniśmy wprowadzić rejestrację związków partnerskich osób tej samej płci. I druga sprawa: poseł Nitras proponuje wypowiedzenie konkordatu. Co Pan o tym myśli?
Myślę, że tak jak powiedziałem przed chwilą, parlamentarna kampania wyborcza – jak widać – jest już w toku i szuka się tematów, które wzbudzają emocje. To są tematy, które wzbudzają emocje.
Jest Pan za czy przeciw?
Jasną sprawą jest dla wszystkich, którzy kiedykolwiek analizowali to, co mówię, i to, jakie są moje przekonania, których nigdy się nie wstydziłem – głosiłem je także w ostatniej kampanii prezydenckiej 2020 roku – że jestem przeciw tego typu rozwiązaniom. I tutaj przede wszystkim zwracam uwagę na polską konstytucję, która – jeżeli chodzi o małżeństwa – bardzo jednoznacznie to określa: że małżeństwo pozostaje pod szczególną opieką ze strony państwa, jest związkiem kobiety i mężczyzny. Więc sprawa jest jasna.
A co z konkordatem?
Natomiast jeżeli chodzi o konkordat, to jest to umowa międzynarodowa zawarta pomiędzy Rzecząpospolitą Polską – naszym państwem – a państwem, jakim jest Stolica Apostolska. Jest to umowa międzypaństwowa. I ta umowa została odpowiedzialnie zawarta przed dziesięcioleciami przez władze odrodzonej po 1989 roku Rzeczypospolitej i dobrze, że taką umowę Rzeczpospolita Polska ma.
Panie Prezydencie, kilka dni temu wrócił Pan z Kijowa. To już kolejna podróż do stolicy Ukrainy. Jest Pan jednym z najpopularniejszych polityków na Ukrainie. Czy może Pan powiedzieć o Prezydencie Zełenskim „to jest mój przyjaciel”?
Tak, mogę powiedzieć, że w sensie politycznym to jest mój przyjaciel. Oczywiście w sensie takim normalnym, gdy mówimy o przyjaciołach – najczęściej mówimy o osobach, które znamy bardzo wiele lat, znamy z dzieciństwa, bardzo często się spotykamy, utrzymujemy bardzo silne więzi. Każdy wie, że przecież nie znam Prezydenta Zełenskiego od tak bardzo dawna i też nie spotykamy się co drugi dzień, tylko od czasu do czasu. Ale możliwy jest taki silny związek koleżeński w polityce z poczuciem wzajemnego szacunku, a przede wszystkim mojego szacunku dla niego jako Prezydenta Ukrainy, który stanął po prostu na wysokości zadania w niezwykle trudnej sytuacji.
Wielu ludzi przecież podśmiechiwało się z niego, że jest artystą scenicznym, że przyszedł jakby prosto ze sceny do prezydentury i nagle zajął się polityką. Ja też miałem świadomość, że on przecież nigdy wcześniej polityką się nie zajmował, a jednak okazał się człowiekiem niezwykle odpowiedzialnym oraz prawdziwym przywódcą państwa i narodu, który nie bał się ryzykować własnego życia dla realizacji swojego prezydenckiego zobowiązania. W związku z powyższym jest to na pewno bardzo poważny człowiek, wart szacunku.
Czyli można powiedzieć, że mamy polityczny związek partnerski Dudy i Zełenskiego?
Mamy polityczny związek przyjacielski, koleżeński, wzajemnego zrozumienia i szacunku na pewno z mojej strony dla Prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, dla Wołodymyra. Czynię wszystko, żeby go wspierać, bo wierzę, że jest człowiekiem uczciwym, który po prostu rzetelnie wykonuje swoje zadanie, które społeczeństwo powierzyło mu w demokratycznych wyborach.
I bardzo mocno staram się go wspierać. Po pierwsze – w obronie Ukrainy, po drugie – mam nadzieję we wszystkich reformach, które będzie na Ukrainie realizował. Ukraina wymaga bardzo wielu bardzo trudnych reform. To jest państwo o innym profilu w tej chwili niż Polska, gdzie panuje specyficzna sytuacja z bardzo potężnymi wpływami oligarchów – bardzo trudna, z którą on musi sobie radzić. I naprawdę widzę, w jak bardzo umiejętny i mądry sposób szuka rozwiązań.
Musimy już kończyć. Bardzo dziękuję, Panie Prezydencie, że zgodził się Pan być naszym gościem, dziękuję w imieniu słuchaczy Radia Zet. Naszym gościem – gościem Radia Zet – był Prezydent Andrzej Duda. Dziękuję bardzo.
Bardzo dziękuję i życzę wszystkim miłego dnia.