Marta Kielczyk, TVP: Gościem „Wiadomości” tuż po szczycie NATO w Wilnie jest Prezydent Andrzej Duda – już u siebie, w Pałacu Prezydenckim. Dobry wieczór, Panie Prezydencie.
Prezydent RP Andrzej Duda: Dobry wieczór, Pani Redaktor. Bardzo serdecznie witam naszych widzów. Duże tempo mamy dzisiaj. Bo rzeczywiście jeszcze dosłownie prawie że przed chwilą byłem w Wilnie, tak.
Jakie wnioski po tym szczycie NATO? Jakie wnioski dla naszego kraju? I jakie korzyści?
Przede wszystkim to nie był łatwy szczyt. Bardzo długo się do niego przygotowywaliśmy. Bardzo wiele spotkań, bardzo wiele rozmów, bardzo wiele konsultacji. Kilkakrotne rozmowy także z Prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim na temat tego szczytu, poczynając od naszego spotkania we Lwowie, kiedy po raz pierwszy tę kwestię poruszyliśmy z Prezydentem Litwy Gitanasem Nausėdą, który był gospodarzem miejsca, gdzie odbywał się szczyt.
Taki szczyt jest współprowadzony przez gospodarza szczytu, jakim zawsze jest Jens Stoltenberg, czyli Sekretarz Generalny NATO – cały czas jeszcze, bo szczyt m.in. podjął decyzję o przedłużeniu jego mandatu, na co on się zgodził. To bardzo dobrze – jest wysoko oceniany jako Sekretarz Generalny i ma ogromne doświadczenie. W trudnych czasach to dobrze, że się zgodził, wszyscy mu dziękowali. Natomiast obok jest gospodarz miejsca – tak jak kiedyś w Warszawie ja byłem współgospodarzem szczytu NATO w 2016 roku – tak teraz był Prezydent Gitanas Nausėda. Rzeczywiście długo pracowaliśmy nad tym szczytem.
I cóż można powiedzieć? Sporo decyzji zostało podjętych. One może nie są tak bardzo spektakularne w odbiorze zwykłego obywatela, takiego, który nie interesuje się na co dzień tymi sprawami wojskowymi czy też wewnętrznie sprawami… zwłaszcza terminologią NATO.
Bo szczyt w Warszawie spowodował, że tutaj przyjechały wojska NATO, więc ta zmiana była bardzo widoczna, prawda? Taka bardzo mocna, namacalna, taka fundamentalna – można powiedzieć. Wcześniej nie było wojsk NATO w Polsce. W czasie szczytu NATO w Warszawie wywalczyliśmy taką decyzję i w efekcie mamy dzisiaj wojska NATO na wschodniej flance Sojuszu, czyli m.in. właśnie w Polsce – to słynne Enhanced Forward Presence.
Natomiast co tam się stało ważnego, jakie ważne decyzje podjęto w Wilnie teraz, w ciągu tych ostatnich godzin? Przede wszystkim wydarzyło się coś, co jest bez precedensu, ponieważ po raz pierwszy od zimnej wojny – od zakończenia zimnej wojny – NATO przyjęło plany obrony, które zakładają obronę natychmiastową.
Do tej pory tak te plany zakładały – one były tzw. planami ewentualnościowymi – że w przypadku, gdyby państwo NATO zostało zaatakowane, to przez okres kilku tygodni następuje mobilizacja sił. W czasie tej mobilizacji sił siłą rzeczy jest jasne, że jeżeli państwo nie jest w stanie obronić się samo, to przeciwnik zajmuje terytorium i dopiero później zostaje wyparty przez jednostki NATO, które przybywają z pomocą. To było deterrence by punishment. A teraz to jest deterrence by denial.
Właśnie – i co to dla nas oznacza?
To znaczy, że reakcja NATO jest natychmiastowa, i to bardzo zmasowana. Ponieważ te jednostki, które są w ramach tych planów obrony przygotowane do tego, by w niezwykle szybkim trybie – 10 i 30 dni – zareagować na zagrożenie, które powstaje, nie będą odzyskiwały zajętego terytorium, które wcześniej było okupowane przez przeciwnika, tylko nie dopuszczą do jego zajęcia.
To jest dyskusja, która była prowadzona jeszcze na szczycie w Madrycie. Ona się tam zaczęła. To było po tragedii w Buczy, w Borodziance, gdzie znaleziono pomordowanych cywilów, pomordowanych przez rosyjską armię, przez rosyjskiego okupanta na Ukrainie, wokół Kijowa. Tam, w Madrycie, bardzo mocno powiedziano: „Nie możemy do tego dopuścić, żeby taka sytuacja stała się w którymkolwiek z państw. To jest straszliwa lekcja dla nas, że coś, co wydawało się, że zniknęło i nigdy więcej się nie powtórzy, a co wszyscy pamiętają z archiwów II wojny światowej, zdarzyło się teraz. Nie wolno do tego dopuścić. Czyli nie wolno dopuścić do tego, żeby terytoria były okupowane. NATO musi zareagować natychmiast”. I te właśnie plany – takiej natychmiastowej reakcji NATO – zostały przyjęte tutaj na szczycie.
Z naszego punktu widzenia niezwykle ważne jest też to… Ja zapowiadałem, że będziemy podnosili sprawę Białorusi – rosyjskich wpływów na Białorusi, zapowiedzi relokacji broni nuklearnej, zapowiedzi relokacji Grupy Wagnera. Szczyt NATO odniósł się do kwestii Białorusi.
Może Cię zainteresować Szczyt NATO w Wilnie Prezydent RP podsumowuje Szczyt NATO w Wilnie
Panie Prezydencie, kontynuując ten wątek. Białoruś pojawia się w komunikacie końcowym pięciokrotnie w kontekście Bramy Brzeskiej. Jak Pan to interpretuje i jakie ma Pan wnioski na ten temat?
Trudno było oczekiwać, że NATO podejmie jakieś bardzo konkretne decyzje. Czas był za krótki. Niestety, tak szybkiej decyzji w NATO aż nie ma, jeżeli chodzi o wypracowanie pewnych konkluzji na szczyt. Ale temat został przez nas bardzo mocno zasygnalizowany listem, który wysłaliśmy. Trzech Prezydentów – Prezydent Litwy, Prezydent Łotwy i ja – wysłaliśmy list w sprawie relokacji Grupy Wagnera na Białoruś i rosyjskiej broni nuklearnej też na Białoruś, zwracając się z prośbą, aby NATO rozpatrzyło tę sytuację, dokonało takiego swoistego obrachowania i oceny kwestii nuklearnej i podjęło odpowiednie działania. I stąd to kilkakrotne wspomnienie o Białorusi właśnie w dokumentach.
Bo myśmy nie tylko wysłali list, ale też podnieśliśmy tę sprawę w swoich wystąpieniach na szczycie NATO. I jeszcze dodatkowo rozmawialiśmy w kuluarach w czasie spotkań bilateralnych. Na każdym spotkaniu podnosiłem tę kwestię z moimi rozmówcami – no a rozmawiałem z Premierem Sunakiem, rozmawiałem z Prezydentem Finlandii, rozmawiałem też z nowym Premierem Słowenii. Więc tych rozmów było rzeczywiście sporo. I to były takie spotkania bilateralne, te zaplanowane.
Natomiast mnóstwo było też kuluarowych spotkań. Właściwie ze wszystkimi przywódcami rozmawiałem w kuluarach i wszędzie ta kwestia była podnoszona. Stąd w zapisach konkluzji końcowych właśnie tyle razy odniesiono się do Białorusi, jako że Sojusz dostrzega niebezpieczeństwo związane z faktyczną aneksją Białorusi w sensie militarnym tak naprawdę przez Rosję. Skoro stacjonuje tam rosyjska Grupa Wagnera, skoro jest tam rosyjska broń nuklearna, to dochodzi do faktycznej aneksji w sensie militarnym, do zespolenia militarnego.
Jakie decyzje NATO w przypadku zagrożenia nuklearnego?
No, przede wszystkim bardzo mocno zaznaczono, że parasol nuklearny NATO jest rozpięty nad wszystkimi państwami członkowskimi, a więc odpowiedź NATO w przypadku jakiejkolwiek próby ataku nuklearnego także będzie natychmiastowa. To jest dla nas ważna gwarancja. Dzisiaj NATO bardzo twardo stawia tę sprawę.
Zresztą, co jest bardzo ważne tak ogólnie, jeżelibyśmy na ten szczyt NATO spojrzeli z naszego punktu widzenia: zmiana atmosfery. Zmiana atmosfery przede wszystkim w odniesieniu do Rosji, która nastąpiła na przestrzeni ostatniego ponad półtora roku, odkąd Rosja zaatakowała frontalnie Ukrainę. Dawniej bez przerwy wtrącano ten wątek, że Rosja jest partnerem NATO. Główne państwa natowskie – te największe – nie pozwalały jakby odejść od tej terminologii. Cały czas powtarzano: „Rosja jest partnerem NATO. Rosję trzeba traktować po partnersku. Trzeba uwzględniać interesy Rosji” itd., itd. Cały czas się o tym mówiło.
Już tego nie ma. To zupełnie zniknęło. Dzisiaj NATO jasno i wyraźnie mówi: „Rosja jest największym zagrożeniem dla państw Sojuszu Północnoatlantyckiego. Rosja jest agresorem”. Nikt nie wspomina już nawet o jakimkolwiek partnerstwie z Rosją.
Co więcej – przyjęto w konkluzjach tego szczytu bardzo ważne postanowienie, które mówi, że decyzja o relokacji wojsk w ramach NATO jest decyzją suwerenną państw członkowskich. Co znaczy tyle, że żadne porozumienia z podmiotami zewnętrznymi wobec NATO nie mają tutaj żadnego znaczenia.
To jest bardzo istotne postanowienie właśnie w kontekście porozumień, jakie NATO miało z Rosją. Dlatego że jeżeli tylko decydują o tym suwerennie państwa członkowskie, to znaczy, że nikt nie może się w to wtrącić i żadne ustalenia zewnętrzne nie mają na to żadnego wpływu. Więc to jest bardzo ważne postanowienie też zmieniające dotychczasowe podejście. Takich elementów jest sporo.
Zaszła też zdecydowana zmiana w stosunku do Ukrainy. Bo często zestawia się ten szczyt NATO – teraz – z tym, który był w 2008 roku w Bukareszcie. Tam się mówiło… To była taka trauma dla Ukrainy. Wszyscy myśleli, że zostanie tam dany Ukrainie ten Membership Action Plan. Nie został tam dany. Pamiętam, jak bardzo przeżywał to wtedy Prezydent Lech Kaczyński. Proszę pamiętać, że ja byłem wtedy w Kancelarii u Pana Prezydenta, byłem jego ministrem. Pamiętam, jak o tym mówił, o atmosferze tego szczytu, o tym, w jaki sposób mówiono tam o Ukrainie.
Teraz jest zupełna zmiana. Ukraina jest traktowana zupełnie inaczej. To właśnie Ukraina dzisiaj jest partnerem NATO, to Ukraina jest tym, czyj głos zasługuje na wysłuchanie i uwzględnienie.
![04_Andrzej_Duda_wywiad_Gosc_Wiadomosci_20230712_PK1_4912_.jpg [522.35 KB]](https://www.przyszlosc.pl/storage/image/core_files/2023/7/15/62ba97da9a27e98073c23282ecd59f86/jpg/prezydent/preview/04_Andrzej_Duda_wywiad_Gosc_Wiadomosci_20230712_PK1_4912_.jpg)
Ale Ukraina usłyszała: „Tak, ale…”. Jak Pan odbiera reakcję Prezydenta Zełenskiego na to, co dostała Ukraina na tym szczycie?
To jest tak, że NATO decyzyjnie jest nierychliwe. Proszę popatrzeć na NATO i na to, ile myśmy czekali – jako członek NATO – od 1999 roku, żeby wojska Sojuszu Północnoatlantyckiego stacjonowały w Polsce, tak? Pojawiły się w 2017 roku. 18 lat na to tak naprawdę czekaliśmy. Myśmy byli członkiem NATO, a przez 18 lat tych wojsk NATO w Polsce nie było. Nie stacjonowały tutaj. Więc to pokazuje, że NATO jednak jest dosyć powolne w tego typu swoich decyzyjnych działaniach – o relokacji wojsk itd., itd.
I jeżeli się popatrzy z tego punktu widzenia, to to, że nie została podjęta oczekiwana decyzja – tak mocno tutaj apelowała Ukraina o to, aby dać Ukrainie formalne zaproszenie do NATO, czyli coś, co w zasadzie przesądza o przyjęciu do NATO – od samego początku było wiadomo, że jest to prawie że cel nieosiągalny. To w rozmowach z głównymi partnerami NATO – ze Stanami Zjednoczonymi, z Niemcami – ta kwestia wyraźnie wybrzmiewała. I szansa na to była bardzo niewielka.
Myśmy szukali możliwości znalezienia dla Ukrainy jak najbardziej – jak to mówiliśmy – jasnej ścieżki do NATO. I wydaje mi się, że to się udało. I sądzę, że Prezydent Wołodymyr Zełenski też to w tym momencie rozumie, jego współpracownicy też. Przede wszystkim w konkluzjach jest mowa o zaproszeniu Ukrainy do NATO, jeżeli spełni ona warunki.
Po drugie, została de facto wpisana nasza – polska – propozycja dokonywania taskingu, czyli oceny przez ministrów spraw zagranicznych państw NATO spełnienia warunków przystąpienia do NATO przez Ukrainę. Że to będzie dokonywane systematycznie. To bardzo ważne postanowienie. To jest element formalny zmierzania do Sojuszu.
Co najważniejsze – stwierdzono, że Ukraina nie potrzebuje realizować Membership Action Plan. To jest bardzo ważne postanowienie. Dlaczego? Dlatego że de facto ono oznacza: nie, Ukraina nie potrzebuje tego robić, bo jakby spełniła już te warunki, jakby przyjmujemy, że je spełniła. Została potraktowana w tym momencie tak samo jak Finlandia i Szwecja. Więc to są naprawdę bardzo duże ze strony NATO działania w kierunku członkostwa Ukrainy w Sojuszu Północnoatlantyckim. I te działania są faktem, one zostały postanowione, one są już zdecydowane.
A no właśnie – wspomniana Szwecja dostała otwartą drogę do NATO. A jak Pan ocenia warunki Prezydenta Turcji, jeśli chodzi o spełnienie tego właśnie postulatu?
No cóż, każdy prowadzi swoje negocjacje. Wiadomo, że także i w NATO państwa mają różne swoje interesy bardziej lub mniej bezpośrednio związane z NATO, a czasem związane z niektórymi partnerami z NATO. Turcja też ma swoje uwarunkowania. NATO jest takim organizmem, taką organizacją, w której konieczna jest jednomyślność i to unity jest niezwykle ważne – jedność w ramach NATO. Dlatego negocjowano z Turcją spokojnie, szukając możliwości uzyskania tureckiej zgody na tę akcesję. I rzeczywiście Prezydent Erdoğan powiedział: „Tak, przyjmuję te propozycje, które dostaję w tym momencie. Wysyłam wniosek ratyfikacyjny i dokumenty ratyfikacyjne do parlamentu”.
Sądzę, że należy to uznać za negocjacyjny sukces. I cieszy nas to bardzo, bo kibicowaliśmy temu, żeby Szwecja została jak najszybciej do Sojuszu przyjęta. Pamiętajmy, że jest to nasz sąsiad z północy – silna armia, silna marynarka bałtycka bardzo wzmacniająca NATO wspólnie z Finlandią, która nie tak dawno została już przyjęta do Sojuszu. To jest ogromna zmiana w naszym regionie i bardzo duże wzmocnienie Sojuszu tu właśnie, na obszarze wschodniej flanki NATO od północy.
Na jutro zwołał Pan posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego po tym właśnie szczycie. Czy zaistniały jakiekolwiek punkty podczas tego szczytu, które by wskazywały na konieczność zwołania tej Rady?
Konieczność to jest kwestia mojego uznania. Chciałem przedyskutować te postanowienia Sojuszu z przedstawicielami polskiej klasy politycznej – nazwijmy to tak, bo wiadomo, że zaproszeni są przedstawiciele właściwie wszystkich liczących się stronnictw parlamentarnych, stronnictw politycznych w Polsce, więc poważni politycy – po to, żeby właśnie porozmawiać o tym. Jeżeli popatrzymy do konstytucji, to Rada Bezpieczeństwa Narodowego jest ciałem doradczym Prezydenta Rzeczypospolitej. Więc po prostu chciałem usłyszeć, co sądzą na temat tych postanowień, które podjął szczyt NATO, na temat sytuacji NATO, na temat w tym kontekście także i sytuacji Ukrainy.
Pamiętajmy, że jesteśmy sąsiadem Ukrainy. Wojna w związku z tym toczy się za naszą granicą. To tam Ukraina broni się przed rosyjską agresją. To my przyjęliśmy miliony uchodźców z Ukrainy. Więc są to dla nas tematy bardzo ważne. I chciałem wysłuchać głosów przedstawicieli różnych stronnictw politycznych.
Do tej pory było tak – bo spotykaliśmy się ostatnio kilkakrotnie właśnie po różnych ważnych wydarzeniach, także organizowanych przez NATO, różnych ważnych debatach – wydaje mi się, że właśnie przedstawiciele różnych stronnictw byli bardzo z tych spotkań zadowoleni, usatysfakcjonowani tym, że mają tę wiedzę, i bardzo poważnie podchodzili właśnie do tych spotkań Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Na to też liczę i stąd zdecydowałem się zwołać to spotkanie. Właśnie po to, żeby pokazać, że poważnie ich traktuję, tak jak oni poważnie traktują problem bezpieczeństwa Rzeczypospolitej.
Podsumowując już wątek szczytu, Panie Prezydencie: jak oceniana jest pozycja militarna Polski?
Jesteśmy w zupełnie innym miejscu, niż byliśmy w 2015 roku. Pamiętajmy, że dzisiaj jesteśmy jednym z państw, które najwięcej wydają na obronność w ogóle ze wszystkich. 3,9 proc. naszego PKB to jest horrendalna wielkość jak na standardy NATO dzisiaj. Pamiętajmy o tym, że przeprowadzamy modernizację naszej armii i zwiększenie potencjału obronnego w oszałamiającym tempie jak na standardy światowe. Niektórzy patrzą na nas z podziwem i zresztą podkreślają to w trakcie spotkań.
Także na szczycie NATO wielokrotnie słyszałem: „No, wy, Polska, dzisiaj rzeczywiście robicie coś, co się wydaje prawie że niemożliwe do realizacji. Właściwie co miesiąc z różnych kierunków otrzymujecie uzbrojenie, które kupiliście – to z Korei Południowej, to ze Stanów Zjednoczonych”.
Przyjechały w ostatnim czasie czołgi Abrams, przyleciały samoloty z Korei w ostatnich dniach – FA–50, nowe myśliwce, które kupiliśmy dla Polski. Więc to rzeczywiście są ogromne zmiany, to jest ogromny wzrost potencjału naszej armii. To jest rzeczywiście bardzo poważna także i demonstracja wobec sojuszników, że my serio traktujemy nasze zobowiązania.
Jesteśmy największym państwem wschodniej flanki NATO, mamy w związku z tym największy potencjał i jesteśmy gotowi bronić naszego terytorium, bronić naszego bezpieczeństwa. Uważamy, że w pierwszej kolejności powinniśmy bronić go sami, a dopiero w następstwie liczyć na wsparcie Sojuszu i to jest bardzo doceniane. Przez to bardzo wzrosła nasza pozycja w Sojuszu.
Jeszcze sprawy polskie, Panie Prezydencie. W 80. rocznicę krwawej niedzieli Sejm przyjął uchwałę, w której pada słowo „ludobójstwo”. Jak w ogóle ocenia Pan dyskusję wokół tych obchodów i pojęć, które przy tej okazji się pojawiają?
Trudno sobie wyobrazić, żeby w związku z 80. rocznicą rzezi wołyńskiej nie było dyskusji. To
dobrze, że jest dyskusja. A przede wszystkim to dobrze, że upamiętniamy ofiary.
Miałem dużą satysfakcję z tego, że mogłem upamiętnić te ofiary razem z obecnym Prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim, który – mimo tego, że na bieżąco koordynuje obronę kraju – przyjechał mimo wszystko do Łucka po to, by pomodlić się razem ze mną, po to, by razem ze mną upamiętnić ofiary, by zapalić znicz pod krzyżami w łuckiej katedrze. To był ważny wspólny gest, który pokazuje wolę pojednania obydwu narodów właśnie mimo wszystkich tamtych tragicznych zdarzeń i mimo wszystkich żalów, które są. Więc to było rzeczywiście straszne.
Natomiast mamy taką dramatyczną pamięć historyczną, z której musimy jakoś w sensie pozytywnym wyjść. Wyjść w tym sensie, żeby doszło do wzajemnego przebaczenia. Ale to przebaczenie musi się opierać na prawdzie i to przebaczenie musi się opierać na uznaniu. Uznanie dla mnie to jest przede wszystkim możliwość dokonania pochówku ofiar. To jest sprawa podstawowa. Ja to zresztą mówię od samego początku.
Natomiast jest mi przykro, kiedy słyszę, że ktoś nie docenia tej obecności Prezydenta Ukrainy w Łucku. Pamiętajmy o tym, że w 2018 roku ja sam wtedy na Wołyniu, w dawnej polskiej wsi Pokuta, nieistniejącej już dzisiaj, w polu składałem wieniec. Nie było ze mną ówczesnego Prezydenta Ukrainy, nie przyjechał. Wtedy Prezydentem był Petro Poroszenko.
A Prezydent Wołodymyr Zełenski przyjechał uczcić pamięć ofiar, pomodlić się wspólnie. Przyjechali razem z nim biskupi. W związku z powyższym to naprawdę był bardzo ważny moment, który krok po kroku przybliża nas właśnie do tego głębokiego pojednania. Ja ogromnie w to głębokie pojednanie wierzę, bo jest ono nam wielce potrzebne.
Czasy mamy bardzo trudne. Polacy dokonali wspaniałej rzeczy wobec narodu ukraińskiego. Otwierając swoje domy, jak często mówimy, otwierając swoje serca, przyjmując do domu uchodźców, wykonaliśmy – jako społeczeństwo – wielki gest. Ja jestem ogromnie moim rodakom wdzięczny, co zresztą wielokrotnie podkreślałem.
To stwarza takie swoiste niesamowite warunki do tego, żeby właśnie jakby usiąść razem czy wręcz klęknąć razem nad grobami ofiar i dokonać tego aktu takiego właśnie wybaczenia bardzo potrzebnego przyszłości. Bo my dzisiaj przede wszystkim tę przyszłość musimy budować – dla naszych dzieci, dla naszych wnuków. To jest dla nas ogromna dziejowa szansa. I ja w tę szansę ogromnie wierzę. Właśnie w tę naszą tutaj wspólnotę, taką wspólnotę jak dawna Rzeczpospolita, w której nasze narody – nawet szerzej: przecież nie tylko Polacy, Ukraińcy, ale też i Białorusini, i Litwini – żyły razem.
Panie Prezydencie, czy wobec koncepcji połączenia wyborów z referendum nadal 15 października to jest – jak Pan swego czasu ujął – wysoce prawdopodobna data wyborów?
No na pewno konstytucyjnie możliwa.
Nie 5 listopada?
Na pewno konstytucyjnie możliwa jest data, o której Pani Redaktor powiedziała. Ta druga zresztą też jest konstytucyjnie możliwa.
Ta jako pierwsza, ta jako ostatnia, a kiedy możemy spodziewać się ogłoszenia tej daty?
W konstytucyjnym terminie wszystko będzie. Tak że proszę się nie niecierpliwić. Mogę zapewnić, że wybory się odbędą, a przynajmniej ja ze swojej strony – jako Prezydent Rzeczypospolitej – wykonam tutaj wszystkie obowiązki i będę czynił wszystko też… I mam nadzieję, że – po pierwsze – te wybory odbędą się spokojnie. To jest bardzo ważne, mamy bardzo trudną sytuację, wojenną. Obawiam się, że mogą być różne próby wpływania z zewnątrz na nasze wybory.
Mam tutaj bardzo duże obawy i zwracam zresztą na to uwagę wszystkim – także szefom służb u nas – żeby bardzo pilnować naszej cyberprzestrzeni i tego wszystkiego, co potencjalnie może w różny sposób wpływać na kampanię wyborczą, na wybory. Wiadomo, jak jest. Dzisiaj mamy wojnę na Ukrainie, wspieramy Ukrainę. Tym podmiotem, który jest tam agresorem, jest Federacja Rosyjska. Rosjanie mają bardzo silne zespoły hakerskie – to nie jest żadna tajemnica – i bardzo sprawne służby. W związku z powyższym można się tutaj liczyć z różnymi działaniami z ich strony.
Zresztą nie bylibyśmy pierwszym państwem, które miałoby z tym problemy, bo przecież o próbach wpływania na wybory mówi się w wielu krajach – w Stanach Zjednoczonych była mowa o tym, we Francji była mowa o tym. Więc tutaj to niebezpieczeństwo jest rzeczywiście duże.
A samo połączenie wyborów z referendum? Jak Pan na to patrzy?
Ja jestem osobiście zwolennikiem instytucji referendum. Uważam, że jest to przejaw demokracji bezpośredniej, że ludzie mają prawo się wypowiedzieć. W związku z powyższym jestem ostatni, który by kwestię przeprowadzenia referendum krytykował. Jeżeli doszłoby do referendum, jeżeli odbyłoby się ono, jeżeli moi rodacy wzięliby w nim udział – ja na pewno będę do tego zachęcał.
Tak samo jak mam nadzieję, że będziemy mieli jak największą frekwencję wyborczą, bo to kwestia odpowiedzialności za losy Rzeczypospolitej.
Panie Prezydencie, bardzo dziękuję za tę rozmowę w Pałacu Prezydenckim tuż po szczycie i po Pana powrocie ze szczytu NATO w Wilnie.
Po dobrym szczycie NATO. Jesteśmy zadowoleni z wyników tego szczytu NATO. Myślę, że ten szczyt NATO wzmacnia bezpieczeństwo Polski – i to jest bardzo ważne. Poza naszymi codziennymi działaniami, które prowadzimy – zwłaszcza tymi modernizacyjnymi, tej naprawdę wspaniale realizowanej służby przez naszych żołnierzy, także naszych funkcjonariuszy, choćby Straży Granicznej – ten szczyt NATO z całą pewnością także przyczynia się do wzmocnienia naszego bezpieczeństwa.
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda – gość „Wiadomości”. Bardzo dziękuję za rozmowę.
Dziękuję bardzo.
![05_Andrzej_Duda_wywiad_Gosc_Wiadomosci_20230712_PK2_2258_.jpg [346.66 KB]](https://www.przyszlosc.pl/storage/image/core_files/2023/7/15/e49549a6a136c797895c3dd45ac16a6a/jpg/prezydent/preview/05_Andrzej_Duda_wywiad_Gosc_Wiadomosci_20230712_PK2_2258_.jpg)