Dzień dobry Państwu, jesteśmy dokładniej mówiąc, właśnie w Muzeum Czynu Powstańczego – tak jak przed chwilą zostało to wspomniane – na Górze św. Anny. Dzień dobry, Panie Prezydencie.
Prezydent RP Andrzej Duda: Dzień dobry, Panie Redaktorze. Witam bardzo serdecznie naszych widzów.
Panie Prezydencie, obchodzimy okrągłą, setną rocznicę wybuchu trzeciego powstania śląskiego. To właśnie pod Górą św. Anny rozegrała się jedna z największych bitew podczas tego powstania. Czym to powstanie jest dzisiaj, jakie ma znaczenie dla wszystkich mieszkańców Śląska i dla wszystkich Polaków?
Tak, to rzeczywiście bardzo ważne miejsce z punktu widzenia trzeciego powstania śląskiego. To tutaj i pod Olzą były największe bitwy powstania. Właśnie na Górze św. Anny i wokół góry toczyły się najcięższe wówczas walki. A to powstanie dlatego jest tak bardzo ważne dla Polaków i dla naszej historii, że było powstaniem zwycięskim. Jednym z niewielu, szczerze mówiąc, w naszej historii zwycięskich powstań – po powstaniu wielkopolskim, właśnie także w trakcie kształtowania się granic II Rzeczypospolitej.
Może Cię zainteresować Uroczystości z okazji setnej rocznicy wybuchu III Powstania Śląskiego Dzień Polonii i Polaków za Granicą oraz Dzień Flagi RP [PL/EN]Trzy kolejne powstania śląskie: w latach 1919, 1920 i właśnie w 1921 – to, które zaczęło się 2 maja 1921 roku, dokładnie sto lat temu, a które ostatecznie przesądziło o tym, że ogromna część Górnego Śląska, tego uprzemysłowionego, ważna jego część o niezwykłej wartości gospodarczej, ekonomicznej, znalazła się w granicach II Rzeczypospolitej.
Było to największe polityczne zwycięstwo tego powstania – dlatego to powstanie jest tak ważne dla naszej historii i dlatego też z tak wielkim szacunkiem oraz czcią oddajemy hołd jego bohaterom.
Dzięki temu, że na terenie Polski znalazła się większość kopalń i hut, Polska mogła się pięknie rozwijać. Przecież II Rzeczpospolita rzeczywiście pięknie się rozwijała – mowa o Śląsku, mowa o Gdyni.
Śmiało można powiedzieć, że właśnie dzięki wielkiemu czynowi zbrojnemu Polaków na Śląsku – Ślązaków – dzięki ich bohaterstwu, dzięki ich oddaniu, dzięki temu, że trzy razy niezłomnie stawali do walki, ta niezwykle ważna gospodarczo część terytorium stała się częścią odradzającej się Polski i – śmiało można powiedzieć – de facto warunkiem jej rozwoju.
Gdyby ta część Górnego Śląska nie była częścią Polski, kto wie, czy II Rzeczpospolita w ogóle by się utrzymała, biorąc pod uwagę wszystkie ówczesne zawirowania, biorąc pod uwagę niebezpieczeństwo ze strony wschodniej, które przecież cały czas było jeszcze wtedy aktualne – całe otoczenie międzynarodowe było wówczas niezbyt stabilne.
To zwycięstwo miało wtedy rzeczywiście ogromne znaczenie. Ono się stało na oczach aliantów – śmiało można powiedzieć. Bo wojska alianckie były tu obecne, pilnowały przebiegu plebiscytu i później także próbowały rozdzielić walczące ze sobą strony. Więc był to bardzo ważny moment w naszej historii. I był on dla nas momentem szczęśliwym – skończyło się to dla nas szczęśliwie.
![025_andrzej_duda_uroczystosci_100_powstanie_slaskie_20210502_mbo22537.jpg [944.83 KB]](https://www.przyszlosc.pl/storage/image/core_files/2021/8/5/ac9db73f2419160d566958aca0c10cfb/jpg/prezydent/preview/025_andrzej_duda_uroczystosci_100_powstanie_slaskie_20210502_mbo22537.jpg)
Będą specjalne odznaczenia?
Tak, z wielką przyjemnością chcę powiedzieć, że właśnie dzisiaj, odpowiadając na wystąpienie Wojewody Śląskiego, przyznaję Order Orła Białego Alfonsowi Zgrzebniokowi. To dowódca dwóch powstań śląskich, postać wielce zasłużona, żołnierz Rzeczypospolitej, a jednocześnie chłopak stąd, który tu się urodził – niedaleko Koźla, w małej miejscowości – w bardzo śląskiej, a jednocześnie polskiej rodzinie. Do tego stopnia polskiej, że aby mógł chodzić do niemieckiego wtedy jeszcze gimnazjum, specjalnie musiał się uczyć dodatkowo języka niemieckiego, bo w domu po prostu w tym języku się nie mówiło. Był więc wychowany w Polsce, w polskości, w śląskości i niezłomnie o Polskę walczył we wszystkich trzech powstaniach.
Odznaczenie go Orderem Orła Białego, tym najwyższym polskim odznaczeniem, to – z jednej strony – uszanowanie jego bohaterstwa, jego niezwykłej postawy, jego ogromnych zasług dla czynu powstańczego, ale z drugiej – tak jak odznaczałem dowódców powstania wielkopolskiego, tak i ten ważny dowódca powstań śląskich również dostaje Order Orła Białego.
Do bieżącej sytuacji na Śląsku, a raczej do rozmowy o przyszłości Śląska jeszcze wrócimy podczas tej rozmowy, ale chciałbym, żebyśmy teraz kontynuowali naszą rozmowę dotyczącą świąt. No bo dziś 2 maja, więc Dzień Flagi, święto stosunkowo młode. Wielu Polaków wywiesza biało-czerwone flagi właśnie dzisiaj. To tylko symbol czy coś więcej?
Oj, to coś więcej, zwłaszcza jeśli popatrzymy na to w kontekście 2 maja tu, pod Górą św. Anny, gdzie biało-czerwona flaga była dosłownie splamiona krwią. Po to, żeby ta flaga mogła na tej ziemi łopotać spokojnie, w sposób wolny, żeby to była ziemia oznaczona tą flagą – czyli żeby to była Polska – ludzie przelewali krew.
Więc my dzisiaj, oczywiście, czcimy polski sztandar, bardzo go szanujemy, lubimy polskie barwy. Cieszę się ogromnie, że bardzo wielu Polaków – moich rodaków – jest z nich dumnych. Ale jest to także bardzo ważny symbol naszej wspólnoty, o który ludzie walczyli i za który ginęli.
Nasza biało-czerwona flaga ma ogromną moc. Ona zresztą wywodzi się – można powiedzieć – z naszych prastarych znaków. Bo są to znaki, które były na Wielkiej Chorągwi Ziemi Krakowskiej, czyli biały orzeł na czerwonym tle. Tak samo również w Rzeczpospolitej Obojga Narodów: litewska Pogoń – biały jeździec na czerwonym tle. Te wspólne znaki herbowe plus ich tła – to właśnie jest symbol.
Jutro mamy przecież 230. rocznicę Konstytucji 3 maja. Po raz pierwszy te barwy – wtedy jeszcze nieformalnie – zostały uznane za polskie w 1792 roku, a więc rok po Konstytucji 3 maja. Bo formalnie dopiero w 1831 roku.
Ale jest to już długa historia, gdy rzeczywiście biało-czerwona – taka, jaką dzisiaj ją znamy – łopocze nad nami, łopocze nad ważnymi dla nas obiektami, łopocze nad ważnymi dla nas uroczystościami, łopocze w naszych sercach.
Panie Prezydencie, Pan już wspomniał podczas tej odpowiedzi o święcie narodowym 3 maja, które już jutro, w rocznicę – oczywiście – uchwalenia Konstytucji 3 maja. Wszyscy pamiętamy, że to druga najstarsza konstytucja na świecie po amerykańskiej. Pamiętamy również to, że w okresie zaborów nie można było świętować, było to surowo karane. Dziś żyjemy w wolnej Polsce, w wolnym kraju, możemy świętować. I tutaj znowu pytanie o przesłanie tego święta – święta narodowego 3 maja.
Przede wszystkim jest to święto naszej dumy, dlatego że był to rzeczywiście niezwykle podniosły, niezwykle wtedy ważny, ale przede wszystkim niezwykle nowoczesny akt ustrojowy, pokazujący, że myśl polityczna w naszym kraju, w czasach oświecenia, była rzeczywiście absolutnie na najwyższym poziomie i że Polska była wtedy w absolutnej awangardzie początków kształtującej się – śmiało można powiedzieć – demokracji.
Dlatego że przecież początek tej konstytucji brzmi: „Wszelka władza bierze się z woli narodu”. A więc właśnie także poprzez demokratyczny wybór. W Polsce zresztą była już wtedy długa tradycja demokracji; wprawdzie demokracji szlacheckiej, bo przecież mieliśmy królewskie elekcje i sejmy, które były wybierane, posłowie byli wybierani – więc ta tradycja była w Polsce już bardzo długa.
Konstytucja 3 maja miała ten niezwykle ważny aspekt, że była aktem o charakterze bardzo reformatorskim; była aktem, który miał także przywrócić siłę polskiego państwa, bardzo osłabionego, bo przecież od 1768 roku stacjonowały tu wtedy rosyjskie wojska. W 1772 roku, a więc niecałe 20 lat przed Konstytucją 3 maja, nastąpił pierwszy rozbiór Polski.
Polska była wtedy w złej kondycji, w złym stanie. Obóz patriotyczny, reformatorzy chcieli wzmocnić państwo polskie. Cały szereg rozwiązań, które zostały zawarte w tej konstytucji, zmierzał właśnie ku wzmocnieniu polskiego państwa. Dlatego była ona tak ważnym aktem, a jednocześnie uznawała te najważniejsze wolności.
Ci, którzy dzisiaj ją komentują, mówią, że bardzo specyficznie pokazywała naszą mentalność, naszą naturę, ale też – z drugiej strony – piękno naszej specyfiki: że z jednej strony chcieliśmy i przyjmowaliśmy nowoczesność, która płynęła z Europy, ale z drugiej strony mówiliśmy twardo, że Polska jest oparta na wierze katolickiej, na korzeniach chrześcijańskich, aczkolwiek szanujemy wolność innych religii, bo przecież to też było bardzo ważne i to też właśnie przewidywała Konstytucja 3 maja.
A więc ten wielki, bardzo głęboki element wolnościowy, który jest częścią naszej natury – Polacy dziś mówią, że jesteśmy narodem wewnętrznie wolnym. Tak, ale to właśnie m.in. bierze się stąd, że ta wolność zawsze [w nas] była, że są to wieki tradycji wolnościowej, także właśnie wzmacnianej przez Konstytucję 3 maja.
Ta wolność, oczywiście, nie podobała się zaborcom, tak samo jak nie podobało się zaborcom – zwłaszcza tym, którzy byli monarchami absolutnymi, jak choćby caryca Katarzyna Wielka – że wszelka władza bierze się z woli narodu. Oj, nie byli z tego zadowoleni i dlatego też tak bardzo silnie z tymi prądami konstytucyjnymi walczyli.
Dziś natomiast słowo „konstytucja” bardzo często wykorzystywane jest w bieżących sporach politycznych. Można powiedzieć tak, że obie strony tego bieżącego sporu politycznego obrzucają się oskarżeniami o nieprzestrzeganie konstytucji. Prawo i Sprawiedliwość zarzuca nieprzestrzeganie konstytucji, odnosząc się do Platformy Obywatelskiej, Platforma Obywatelska zarzuca to samo Prawu i Sprawiedliwości. Pan jest strażnikiem konstytucji. To jak Pan postrzega ten bieżący spór? Właśnie ze słowem „konstytucja” w tle.
Przede wszystkim zacznijmy od tego, że jestem prawnikiem i o niezgodności z konstytucją można mówić dopiero wtedy, gdy stwierdzi ją Trybunał Konstytucyjny. Więc wszelkie przekrzykiwanie się co do niezgodności z konstytucją, naruszania konstytucji – niestety – najczęściej sprowadza się do tego, że gdy Pan dociśnie osobę, która to zarzuca: „Ale proszę powiedzieć konkretnie, który przepis konstytucji jest naruszony i w jaki sposób”, to okazuje się, że ta osoba tak naprawdę nie wie, o jaki przepis konstytucji jej chodzi, nie wie, o jakie naruszenie jej chodzi, nie potrafi tego wyjaśnić, posługuje się tylko pewnym ogólnym, propagandowym hasłem „naruszenie konstytucji”.
I – niestety – można z jakimś ubolewaniem stwierdzić, że tak jest najczęściej. W praktyce o niezgodności z konstytucją, np. jakichś określonych przepisów ustawy czy ustawy jako takiej, można mówić rzeczywiście w sensie prawniczym, prawnym dopiero wtedy, gdy Trybunał Konstytucyjny tę niezgodność stwierdzi.
Ale to niejedyny spór, bo spór dotyczy teraz – ten najnowszy, a jednocześnie potężny – 700 mld zł unijnych pieniędzy dla Polski. Co Pan sobie myśli, obserwując ten spór, tę awanturę polityczną właśnie wokół tego tematu?
Myślę, że – z jednej strony – bardzo wielu polityków po prostu chce dyskutować, ale z drugiej – tam, gdzie ta dyskusja jest rzeczywiście poważna, to widać, że temat jest poważny; bo temat jest poważny. Są to ogromne pieniądze, z których Polska może rzeczywiście zaczerpnąć wielkie korzyści rozwojowe, zwłaszcza w trudnej sytuacji, jaka powstała w związku z pandemią koronawirusa.
I trudno odmówić racji również tym, którzy argumentują, że jest to swoisty odpowiednik planu Marshalla – kiedyś dla zniszczonej II wojną światową Europy, który przecież pomógł jej się podnieść, a następnie przejść do wielkiego boomu i cudu gospodarczego lat 60., 70. i 80.
Więc absolutnie nie można tego lekceważyć. Uważam, że jest to wielka szansa i należy z niej skorzystać. Ale należy również dostrzegać wszystkie mankamenty, które są, i nie wolno blokować dyskusji na temat tego, jakie są ewentualne zagrożenia i jakie problemy mogą z tego wyniknąć.
Dlatego gdy pojawiły się pogłoski medialne – na szczęście tylko o jakiejś skróconej ścieżce ratyfikacyjnej, tzw. małej ratyfikacji – powiedziałem: „Nie, nie, nie! Ratyfikacja musi się odbyć z pełną debatą parlamentarną. To musi być przedyskutowane w parlamencie, jesteśmy państwem demokratycznym. Najszersza reprezentacja polityczna jest właśnie tam i wszystkie strony sceny politycznej powinny mieć możliwość wypowiedzenia się co do tej kwestii”.
Natomiast jest to rzeczywiście bardzo poważna kwestia europejska i bardzo poważna kwestia rozwojowa. Miałem w zeszłym tygodniu na ten temat specjalnie zorganizowane przeze mnie posiedzenie Kolegium Prezydenta RP ds. Polityki Międzynarodowej, gdzie eksperci o tym właśnie dyskutowali.
Muszę powiedzieć tak, nie było ani jednego eksperta, który by powiedział, Panie Prezydencie, proszę tę ustawę ratyfikacyjną wetować, proszę się na nią nie zgadzać, bo to jest zły pomysł, żebyśmy ratyfikowali to rozwiązanie proponowane w ramach Unii Europejskiej. Takiego eksperta nie było. Ale dyskusja była bardzo poważna i na różne aspekty zwracano uwagę, np. na kwestię tego, że musi być absolutna gwarancja, że jest instrument jednorazowy, dlatego że jest tam kwestia czegoś, czego bardzo wielu polityków w Europie się obawia, a mianowicie, że może to być traktowane jako początek czegoś, co nazywane jest unią fiskalną, z uwagi na występujące tam rozwiązania dotyczące odpowiedzialności chociażby za zobowiązania, a więc za długi, i w związku z tym trzeba jasno powiedzieć, to jest jednorazowy instrument, to nie jest coś, co kreowałoby trwałe rozwiązania funkcjonujące, przede wszystkim finansowe i ustrojowe, w ramach Unii Europejskiej, jednorazowy instrument służący wyłącznie temu, aby pokonać kryzys wywołany pandemią COVID-19 i jej skutkami gospodarczymi. Zobaczymy, jak to narzędzie zafunkcjonuje. Tak jak powiedziałem, absolutnie należy je traktować jako narzędzie jednorazowe, to jest pierwsza rzecz. I druga, także bardzo ważna, pytanie, w jaki sposób będzie funkcjonował ten mechanizm warunkowości, który tam został zawarty.
Pan premier zapewnia nas, że te zapisy, które zostały wprowadzone po jego negocjacjach przez Radę Europejską zabezpieczają polskie interesy przed tym, aby pojęcie praworządności i w ogóle kwestia praworządności nie były wykorzystywane jako młot polityczny, jako sposób de facto pozatraktatowy, aby godzić w interesy państw członkowskich. Natomiast jest pytanie, co rzeczywiście będzie robiła Komisja Europejska i tutaj jest zasadniczy znak zapytania, czy rzeczywiście te zapewnienia, które słyszymy i te rozwiązania, które tam zostały przez Radę Europejską wpisane będą tutaj wystarczające.
To są na pewno bardzo poważne tematy do dyskusji i warto, żeby politycy na ten temat dyskutowali, tylko niech to będą dyskusje merytoryczne. Natomiast ja chcę bardzo mocno podkreślić, to jest ogromna szansa rozwojowa, to są wielkie pieniądze, przede wszystkim na rozwój infrastrukturalny, także na transformację gospodarczą w kierunku ochrony klimatu i przebudowy energetycznej. I absolutnie nie wolno tego lekceważyć i absolutnie nie wolno tego pochopnie odrzucać.
Zresztą stąd wzięło się to odniesienie do planu Marshalla, czyli planu odbudowy po II wojnie światowej. Pamiętamy, z przekazów oczywiście, że Moskwa nie zgodziła się na przyjecie planu Marshalla przez Polskę, a były to gigantyczne środki rozwojowe. Widzimy, jak po II wojnie światowej rozwinęły się inne kraje, te które były objęte planem Marshalla.
Niestety, od tego momentu właśnie zaczęła się powiększać ta przepaść gospodarcza między Polską a zachodem Europy. Zachód Europy, a przynajmniej część państw zachodu Europy też była zniszczona po II wojnie światowej. Więc w jakimś sensie można powiedzieć, że startowaliśmy z jednakowego pułapu, bo jednak gdzie wszyscy razem znaleźliśmy się w 1989 roku, gdzie byli oni, a gdzie byliśmy my. Przez cały czas, a minęło już 30 lat, a my wciąż nadganiamy tę właśnie dramatyczną zapaść, w którą wpędziła nas głupia, antypolska polityka, która wtedy była prowadzona.
I długie lata komuny oczywiście. Na szczęście te różnice dziś są coraz mniejsze. Gonimy nadal, ale dystans się skraca.
Na szczęście dzięki wysiłkowi całego naszego społeczeństwa, ciężkiej pracy, chcę to podkreślić, ciężkiej pracy ludzi w Polsce, bo ludzie w Polsce naprawdę bardzo ciężko pracują, z wielkim oddaniem i z wielką solidnością. Ale także dzięki mądrości polskich biznesmenów, dzięki ich umiejętnościom i sprytowi udaje się budować prosperity gospodarczą. Także dzięki wielu mądrym decyzjom politycznym, które w międzyczasie na szczęście zostały podjęte. Były błędy, ale były też na szczęście decyzje mądre, dlatego dzisiaj jesteśmy naprawdę w niezłej sytuacji.
Oczywiście zmagamy się przez cały czas z pandemią koronawirusa. Jak Pan, Panie Prezydencie, ocenia tutaj działania Polski, polskiego rządu w tym obszarze?
Wszyscy się zmagają z pandemią koronawirusa, nie jesteśmy odosobnionym przypadkiem, wszyscy mają w Europie ten problem i wszystkich ona dotknęła i zarówno od strony zdrowia, sytuacji społecznej, jak również sytuacji gospodarczej. Jeżeli chodzi o sytuację gospodarczą, mamy to szczęście w jakimś sensie, że stosunkowo niewiele zostaliśmy dotknięci przez pandemię koronawirusa. Oczywiście są branże, które ucierpiały bardzo, które zostały zamknięte w całości lub częściowo, zablokowana ich działalność, więc ci przedsiębiorcy rzeczywiście ucierpieli ogromnie, i dla nich ta szczególnie pomoc tarcz antykryzysowych i wszelkich innych świadczeń i ulg, jakie były przez nas przewidywane, przez rząd, także te, nad którymi ja pracowałem, to miało ogromne znaczenie, i mam nadzieję, że dzięki temu wielu z nich przetrwało i będzie mogło wrócić do normalnej działalności już niedługo. Bo wierzę w to, że nadchodzi już czas , kiedy będą luzowane poszczególne obostrzenia, kiedy będziemy wracali na tory normalnej działalności i normalnego życia. To także kwestia postępującego programu szczepień. Ale przede wszystkim ten fundament finansowy państwa, jak słyszę od ekspertów, przetrwał w bardzo dobrym stanie i mam nadzieję, że to da taki impuls rozwojowy.
Jeśli do tego dodamy jeszcze możliwości skorzystania ze środków europejskich, jest szansa na to, że powinniśmy się stosunkowo szybko odbić i znaleźć w niezłej sytuacji gospodarczej. Ja mam nadzieję, że po pierwsze, wrócimy na poziom, na jakim byliśmy przed pandemia koronawirusa, a po drugie, liczę na to, że jeszcze dokonamy takiego skoku, dodatkowego awansu, bo bardzo jest nam to potrzebne.
Bruksela chce wprowadzić paszport szczepionkowy. Podoba się Panu ten pomysł?
Zaczęła się na ten temat dyskusja, ja fragmenty tej dyskusji słyszałem dwa dni temu i wczoraj w mediach. Oglądałem specjalnie, nie bardzo jeszcze dokładnie są znane ramy tej instytucji. Wygląda na to, że jest ona proponowana jako instytucja dla każdego obywatela Unii Europejskiej, to znaczy niezależnie od tego, czy się zaszczepił, czy się nie zaszczepił, czy jest ozdrowieńcem, czy nie jest ozdrowieńcem, że każdy taki paszport będzie miał.
Trzeba się tutaj przyjrzeć szczegółom. Pamiętajmy o tym, że z założenia szczepienie jest, i dalej chciałbym, aby było, nieobowiązkowe. Bo to jest bardzo ważna sprawa.
Ja przyznaję, że ja sam, nie tylko że jestem ozdrowieńcem, ale zaszczepiłem się w terminie, który został otwarty dla mojego rocznika, dla rocznika 1972, zresztą poinformowałem o tym w mediach, bo uznałem, że jest to jednak kwestia mojej odpowiedzialności z jednej strony jako Prezydenta Rzeczypospolitej, żeby zachęcać do tej, najbardziej dostępnej jednak formy uodpornienia się, a zarazem chronienia innych osób, bo tu jest ta druga strona medalu. To nie jest tylko kwestia naszego bezpieczeństwa, ale to jest także kwestia tego, że jeżeli my zachorujemy, to my zarażamy, więc narażamy innych ludzi. Jeśli jesteśmy zaszczepieni, po pierwsze ogromnie zmniejszamy prawdopodobieństwo zachorowania w ten sposób, no i tym samym ogromnie zmniejszamy niebezpieczeństwo tego, że my jako tacy zaniesiemy zagrożenie innym.
Więc nie jest to tylko kwestia naszego bezpieczeństwa, to kwestia także naszej odpowiedzialności w sensie społecznym, dlatego ja się na to szczepienie zdecydowałem i rzeczywiście w czerwcu mam mieć drugą dawkę szczepionki. Cieszę się, że bardzo wielu moich rodaków idzie na szczepienie, bierze udział w programie szczepień, bo mam nadzieję, że dzięki temu, po pierwsze, szybciej pokonamy pandemię koronawirusa, po drugie, będzie bezpieczniej dla nas wszystkich, będzie mniej tragedii.
Choć oczywiście może w przyszłości okazać się, że będzie konieczna trzecia dawka. Ale nie wybiegajmy tak daleko w przyszłość. Zostawmy to lekarzom i ekspertom. Panie Prezydencie, na początku naszej rozmowy, mówiłem, że wrócimy do spraw Śląska. To chciałbym, żebyśmy jeszcze teraz krótko, na sam koniec właśnie to omówili. Bo kwestia zielonej energii, wszyscy staramy się dbać o środowisko, o ekologię, ale to może budzić obawy w niektórych kręgach, szczególnie właśnie tutaj, na Śląsku, rodzin, które od lat były związane przemysłem wydobywczym, które od pokoleń pracowały w kopalniach i boją się zamknięcia kopalni. Ja pamiętam, wyborcy też pamiętają, kampanię wyborczą w 2015 roku, kiedy mówił Pan, że nie dopuścimy do zamykania polskich kopalń.
No tak, ale też proszę pamiętać, że to było w odpowiedzi do tych, którzy krzyczeli o zakopaniu kopalń natychmiast, prawda? Teraz, zaraz trzeba zamknąć. Spokojnie, my w 2018 roku, w grudniu, gościliśmy w Katowicach właśnie, specjalnie w Katowicach, po to, żeby pokazać, także całemu światu, konferencję COP24, czyli światową konferencję klimatyczną. Przyjechali rzeczywiście przedstawiciele z całego świata. Myśmy chcieli pokazać Katowice jako to miejsce, gdzie właśnie skoncentrowany był przemysł wydobywczy, gdzie właśnie skoncentrowany był przemysł ciężki, a który dzisiaj podlega pięknej rekultywacji, który dzisiaj rozwija się niezwykle nowocześnie, gdzie powstaje mnóstwo supernowoczesnych obiektów, gdzie zmienia się architektura, zmienia się wygląd, zmienia się w ogóle tchnienie tego miejsca. A jednocześnie przez cały czas jest to miejsce, które w żaden sposób absolutnie nie utraciło swojego waloru wielkiego centrum pod wielkim hasłem „PRACA”. Śląsk jako miejsce, gdzie tradycja ciężkiej pracy jest tak bardzo mocno zakorzeniona, tak bardzo mocno szanowana, dzisiaj nadal jest miejscem tej pracy, tylko jej charakter się zmienia. Ona dzisiaj jest bardziej intelektualna. To jest praca nad nowymi technologiami, to jest rozwój badań i rozwoju, to są te wszystkie elementy, które znamionują dzisiaj nowoczesną gospodarkę.
I kiedy popatrzymy z tego punktu widzenia na kopalnie, to trzeba powiedzieć tak: oczywiście, że my musimy patrzeć na nasze realia i dlatego właśnie na konferencji COP24 zgłosiliśmy i zostaliśmy poparci przez bardzo wiele państw z całego świata zasadę „just transition”, czyli sprawiedliwej transformacji jako naczelną przy przekształcaniu przemysłu, gospodarki energetycznej w państwach, zwłaszcza w takich państwach jak nasze, gdzie praktycznie cała energetyka oparta była na węglu i dzisiaj wymaga to głębokiego przekształcenia, ale z drugiej strony realia są takie, że po pierwsze, węgiel nie jest niewyczerpany i w bardzo wielu kopalniach następuje tak zwane sczerpanie złóż i nastąpiłoby na przestrzeni najbliższych kilkudziesięciu lat. A my mówimy, bo takie porozumienie zostało zawarte między przedstawicielami środowisk górniczych a rządem, o stopniowym wygaszaniu przemysłu wydobywczego węgla kamiennego do 2049. A więc to jest bardzo długi czas. To jest spokojne, konsekwentne, zaplanowane działanie, które będzie się odbywało w sposób kontrolowany, gdzie po pierwsze, pracownicy będą przechodzili na emeryturę, po drugie, w tym czasie będziemy kształcili nowe, młode kadry już do tej nowoczesnej gospodarki i w tym kierunku będziemy szli.
Ja zresztą bardzo dużo rozmawiam z ludźmi ze środowisk górniczych i wielokrotnie zadawałem to pytanie: czy jest pana życiowym celem i marzeniem praca w kopalni na dole? Większość górników mówi: proszę pana, gdybym ja mógł te same pieniądze, które tutaj zarabiam na dole przy tej ciężkiej robocie, trudnej, niebezpiecznej, zarobić przy pracy na górze, to ja bym chętnie wziął tę pracę na górze. Tylko dajcie mi zarobić te same pieniądze.
O to właśnie chodzi, żeby budować taką gospodarkę, żeby ona była na tyle nowoczesna, żeby ona była na tyle innowacyjna, żeby miała światowy poziom, żeby możliwe było osiągnięcie takiego poziomu płac, które będą satysfakcjonujące dla tych ludzi, a przede wszystkim dla ich dzieci i dla ich wnuków, bo to już jest myśl o młodych pokoleniach. Przecież dzisiaj mamy 2021 rok. 2049 rok to jest 28 lat, to jest całe pokolenie. W związku z powyższym to jest długi czas, przez który ta transformacja będzie następowała. Oczywiście węgiel na pewno pozostanie naszym zasobem naturalnym, który należy ochronić i zatrzymać na wszelki wypadek, także na zasadzie takiej, żeby pozostał on jako nasze dobro narodowe w ramach zrównoważonego rozwoju, także z myślą o przyszłych pokoleniach, bo nikt z nas nie wie, co się zdarzy.
Natomiast dzisiaj wyzwanie jest takie, aby budować nowoczesną gospodarkę, nowoczesną energetykę. Ta nowoczesna energetyka to jest energia ze źródeł odnawialnych, ta nowoczesna energetyka to jest energetyka, która chroni klimat, i uważam, że jest naszą dziejową odpowiedzialnością stawać do tego wyścigu, odpowiedzieć na to wyzwanie i powiedzieć „tak, również stać nas na to, by być w awangardzie” i dlatego przewidzieliśmy w planie rozwoju polskiej energetyki, że do 2030 roku będzie już 32 proc. energii ze źródeł odnawialnych, a do 2040 roku będzie jej ponad 40 proc. ze źródeł odnawialnych, że będą budowane wielkie farmy wiatrowe na Bałtyku, tak zwane offshore’owe, że będziemy budowali w Polsce elektrownie atomowe, że będziemy realizowali program atomowy, bo potrzebujemy stabilnych, stałych dostaw, nowoczesnej energii ze źródeł, które będą zarazem źródłami bezpiecznymi, neutralnymi dla klimatu i to jest, jak się wydaje dzisiaj, jedyna droga, którą możemy dalej podążać.
Panie Prezydencie, bardzo dziękuję za rozmowę. Wiele wątków, zaczęliśmy od historii, skończyliśmy na zielonej energii, ale wszystkie te tematy są bardzo ważne.
Ale skoro pan redaktor pytał.
Dziękujemy również Państwu przed telewizorami. Żegnamy Państwa z Muzeum Czynu Powstańczego. Do zobaczenia.
![026_andrzej_duda_uroczystosci_100_powstanie_slaskie_20210502_mbo11925.jpg [897.40 KB]](https://www.przyszlosc.pl/storage/image/core_files/2021/8/5/83b3c696c93818609e65882ff2f82ff7/jpg/prezydent/preview/026_andrzej_duda_uroczystosci_100_powstanie_slaskie_20210502_mbo11925.jpg)