Menu rozwijane

24 lutego 2025

Bogdan Rymanowski, Polsat News: Witam Państwa serdecznie z Pałacu Prezydenckiego. Naszym gościem, gościem Wydarzeń, jest dzisiaj Prezydent Andrzej Duda. Witam Panie Prezydencie, dobry wieczór!

Prezydent RP, Andrzej Duda: Dobry wieczór! Witam Pana Redaktora, witam też naszych widzów.

Premier Tusk napisał po spotkaniu na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, że zaproponował ramy konsensusu w sprawie Ukrainy, że potrzebę jedności wobec zagrożenia ze Wschodu zrozumieli wszyscy oprócz Mariusza Błaszczaka. Czy Pan to potwierdza?

Przede wszystkim, to co było na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, w szczegółach, jest objęte klauzulą tajności, więc wolałbym nie odnosić się dokładnie do tego, co było. Natomiast powiem tak – to była dobra dyskusja. Wysoko oceniam to spotkanie, ono było dla mnie ważne, dlatego że dla mnie ogromne znaczenie ma utrzymanie jedności w zakresie polityki bezpieczeństwa Polski. Zarówno bezpieczeństwa wewnętrznego, jak i zewnętrznego. Temu właśnie dla Prezydenta Rzeczypospolitej służy Rada Bezpieczeństwa Narodowego. Dokładnie tak to opisuje Artykuł 135 Konstytucji, który mówi o tym, że to jest ciało doradcze Prezydenta w sprawach bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego. Ale tam rozmawiamy o najważniejszych sprawach, także i tych trudnych, w zakresie bezpieczeństwa i tutaj muszę powiedzieć, że to była kolejna Rada Bezpieczeństwa Narodowego, gdzie w tych najważniejszych kwestiach mamy jedność, mamy jedną polską politykę, niezależnie od barw politycznych, niezależnie od wszystkich debat, dyskusji politycznych. W kwestiach najważniejszych dla bezpieczeństwa Polski mówimy jednym głosem.

002_new_Prezydent_Andrzej_Duda_Posiedzenie_Rady_Bezpieczenstwa_Narodowego_20250224_GJB_0370.jpg [926.80 KB]
Posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, 24 lutego 2025

Ale z tych słów Premiera wynika, że Prawo i Sprawiedliwość się wyłamało. To prawda?

Bo zawsze są jakieś dyskusje polityczne. Mamy wiele wewnętrznych problemów politycznych w Polsce. Mamy też wiele różnych pretensji i oczywiście one przy każdej dyskusji padają. Ale w tych fundamentalnych sprawach brzmiał jeden komunikat – rządy Zjednoczonej Prawicy rozpoczęły pewną politykę w zakresie bezpieczeństwa, to jest potężnie zakrojona modernizacja polskiej armii, która jest cały czas realizowana. Został podpisany cały szereg ogromnych kontraktów, został wdrożony program zwiększania liczebności polskiej armii i ten program jest w każdym calu kontynuowany. Jest dodatkowo jeszcze rozszerzany, są zawierane nowe umowy w tej chwili przez kolejny rząd, więc jest kontynuacja tej polityki i to ma fundamentalne znaczenie.

Rozumiem. Czy miał Pan okazję w cztery oczy porozmawiać z Premierem Tuskiem?

Nie mieliśmy dzisiaj okazji rozmowy w cztery oczy. Premier opuścił chwilę przed zakończeniem Radę Bezpieczeństwa Narodowego, dlatego że rozmawiał ze mną bardzo krótko, miał dzisiaj inne ważne zajęcie, które musiał załatwić, natomiast przez większość najważniejszych punktów posiedzenia był, zabrał głos, wypowiadał się. Mieliśmy naprawdę dobrą dyskusję, cieszę się, że ta Rada się odbyła. Dla mnie ona była o tyle ważna, że kiedy ją planowałem, kiedy zdecydowałem się ją przeprowadzić, byłem przede wszystkim po dwóch bardzo ważnych spotkaniach z wysłannikami Prezydenta Donalda Trumpa. Myślę tutaj o Sekretarzu Obrony Hegsecie i Panu Generale Kelloggu, którzy gościli tutaj w Pałacu Prezydenckim i z którymi rozmawialiśmy o kwestiach bezpieczeństwa. I jeszcze okazało się w dodatku, że przyszło zaproszenie ze Stanów Zjednoczonych, bezpośrednio już na spotkanie z Prezydentem Donaldem Trumpem. To dodatkowo stanowiło absolutny impuls do tego, że zwołanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego ma niezwykle ważny sens.

To zaproszenie do Waszyngtonu przyszło w ostatniej chwili?

Tak, ono przyszło dosłownie w ostatnich dniach. Oczywiście myśmy wcześniej rozmawiali na temat spotkania z Prezydentem Donaldem Trumpem, ale termin nie był jeszcze określony przez Biały Dom. I faktycznie przyszło z Departamentu Stanu zaproszenie na konkretny dzień, konkretnie do Waszyngtonu, w związku z czym – biorąc pod uwagę obecną sytuację – nie miałem żadnych wątpliwości, że trzeba natychmiast jechać, rozmawiać z Prezydentem Stanów Zjednoczonych bezpośrednio, skoro jest taka możliwość. W aktualnej sytuacji bezpieczeństwa, wobec tego, co widzimy w przestrzeni międzynarodowej, także tych najprzeróżniejszych wszystkich medialnych głosów, mnóstwa dezinformacji, bezpośrednia rozmowa z Prezydentem Stanów Zjednoczonych miała dla mnie fundamentalne znaczenie.

No właśnie, bo pojawiły się głosy, po co lecieć aż 10 godzin samolotem na spotkanie, które trwa mniej niż 15 minut. Nie jest Pan rozczarowany, że tak krótko Pan rozmawiał z Prezydentem Trumpem?

Jestem ciekawy, co ci krytycy by powiedzieli, gdybym nie poleciał. (śmiech)  Gdybym powiedział: nie, na 15 minut, to się nie opłaca dla bezpieczeństwa Polski jechać. Panie Redaktorze, odbyło się ważne spotkanie, na którym wymieniliśmy z Prezydentem najważniejsze sprawy. Omówiliśmy jeżeli chodzi o współpracę bezpieczeństwo Polski. Usłyszałem po raz kolejny zapewnienie, że my jako jeden z najbardziej wiarygodnych sojuszników tutaj w Europie, który dzisiaj jest w absolutnej awangardzie, jeżeli chodzi o nasze wydatki na obronność, jesteśmy takim trzpieniem sojuszniczym, jeżeli chodzi o Stany Zjednoczone i o współpracę ze Stanami Zjednoczonymi. Co ogromnie mnie ucieszyło, bo to jest dla mnie ważne.

13_Andrzej_Duda_Donald_Trump_USA_20250222_MB1_6390.jpg [507.09 KB]
Spotkanie Prezydenta RP z Prezydentem USA, 22 lutego 2025

Ma Pan zaufanie do Prezydenta Trumpa?

Proszę zwrócić uwagę, że poszedł komunikat na niezwykle ważnym spotkaniu – CPAC [Conservative Political Action Conference] to jest spotkanie wszystkich amerykańskich konserwatystów i ich gości. Byli obecni najważniejsi współpracownicy, można powiedzieć ministrowie Prezydenta Donalda Trumpa, poszczególni sekretarze. Zresztą wymieniał ich tam na miejscu i witał ich w sali. W ich obecności mówił o przyjaźni z Polską, o ważności Polski dla jego polityki. W ich obecności mówił także o współpracy ze mną, w najlepszych słowach. To jest komunikat, który poszedł na cały świat.

Ma Pan stuprocentowe zaufanie do Prezydenta...

To naprawdę istotny moment, żeby pokazać, kto jest tym rozpoznawalnym sojusznikiem, ważnym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych. Że to jest Polska.

Ma Pan zaufanie do Donalda Trumpa?

Tak.

Jest Pan pewien, że jego potencjalny deal z Rosją nie sprawi, że sytuacja stanie się dla Polski niekorzystna?

Panie Redaktorze, po pierwszej kadencji Prezydenta Donalda Trumpa, po współpracy z nim od 2017 roku, odkąd objął urząd Prezydenta Stanów Zjednoczonych, po tamtych czterech latach mogę powiedzieć tak: dla mnie Prezydent Donald Trump jest  absolutnie wiarygodnym partnerem, politykiem dużej klasy, dużego formatu, który pracuje w polityce może w sposób niestandardowy – bo nie jest w gruncie rzeczy politykiem, tylko jest po prostu biznesmanem, całe życie zajmował się biznesem – może zachowuje się w sposób nietypowy, zwłaszcza dla polityków europejskich, mówi „kawa na ławę” to, co myśli i to, co chce uzyskać…

Niektórzy mówią, że jest szalony.

…o czym niektórzy nie mówią głośno, bo to jest niepoprawne politycznie, więc wolą te sprawy załatwiać pod stolikiem. On je załatwia na stoliku, on kładzie to wszystko i to jest transparentne, więc to się niektórym nie podoba. Natomiast jest niezwykle skuteczny – przypomnę, nie kto inny, tylko Prezydent Donald Trump wprowadził sankcje na firmy budujące Nord Stream 2 i de facto tym działaniem przerwał budowę Nord Stream 2. Nie kto inny, tylko Prezydent Donald Trump, w 2020 roku przeznaczył pierwsze środki na pomoc militarną dla Ukrainy z amerykańskiego budżetu, z budżetu Pentagonu. To właśnie ten Prezydent, którego niektórzy krytycy nazywali, że współpracuje z Kremlem, że pod wpływami Kremla jest, przeprowadził dwa fundamentalne działania tak naprawdę uderzające w politykę Kremla: po pierwsze wzmocnił Ukrainę militarnie, po drugie zablokował budowę Nord Stream 2.

Czyli nie jest szaleńcem politycznym?

Dla mnie to jest przede wszystkim Prezydent Stanów Zjednoczonych, który sprzyja Polsce, który odwiedził Polskę, który rozumie naszą część Europy, bo moim zdaniem rozumie nasze sprawy znakomicie. Jest uwrażliwiony, tutaj miał wielkie wystąpienie, kiedy mówił o Powstaniu Warszawskim, o naszej historii. Miliony Polaków to słyszały. To jest Prezydent, który jest wiarygodny, jeżeli chodzi o spojrzenie na nasze sprawy i nie mam żadnych wątpliwości, że te cztery lata, przez które on był Prezydentem Stanów Zjednoczonych, to były lata budowania bezpieczeństwa Polski we współpracy ze Stanami Zjednoczonymi i wierzę w to głęboko, że nadal tak będzie.

Najpierw było spotkanie obu delegacji, potem była rozmowa w cztery oczy. Co Pan powiedział Donaldowi Trumpowi w cztery oczy?

Prezydent Donald Trump powiedział do mnie między innymi, że on musi zakończyć to zabijanie. On musi zakończyć tę wojnę i w związku z tym musi negocjować. Oczywiście i z Prezydentem Putinem, i z Prezydentem Wołodymyrem Zełenskim. Ja powiedziałem Prezydentowi Trumpowi tylko, że to są trudne negocjacje, bo przecież wszyscy wiedzą o tym, że Prezydent Putin nie jest zwykłym politykiem. To jest oficer KGB, to jest oficer rosyjskich służb specjalnych, edukowany, szkolony, posiadający unikatowe umiejętności, które nie są standardowe w świecie polityki i trzeba być bardzo ostrożnym w rozmowach z nim.

Panie Prezydencie i jak zareagował na te słowa o oficerze KGB Prezydent Trump?

Prezydent Trump uśmiechnął się, zresztą podobnie jak uśmiechnął się w chwilę później, gdy powiedziałem: „Panie Prezydencie, dla mnie najważniejsze jest to, żeby wzmacniać potencjał współpracy polsko–amerykańskiej. Chciałbym, żebyście zwiększyli swoją obecność militarną w naszym kraju”. Rozmawiałem na ten temat też z Panem Sekretarzem Hegsethem, jemu  też przypomniałem o naszym projekcie Fort Trump. Powiedziałem więc: „Panie Prezydencie, musimy zrobić ten Fort Trump” – i Prezydent się wtedy uśmiechnął (śmiech), ale tak bardzo pozytywnie i sympatycznie, więc to było miłe i mam nadzieję, że to zrealizujemy.

001_Andrzej_Duda_Gość_Wydarzeń_24-02-2025_PK1_1792.jpg.JPG [738.84 KB]

Pan od kilku dni powtarza, że nie ma mowy o tym, żeby zmniejszyła się obecność militarna Amerykanów w tej części Europy, w Polsce. Tymczasem dzisiaj pojawiły się informacje prasy greckiej, że prawdopodobnie Amerykanie zlikwidują swoją bazę wojskową w Grecji.

Pojawiły się informacje ze strony administracji amerykańskiej czy pojawiły się informacje ze strony jakichś tam mediów?

Nie ma Pan potwierdzenia tych informacji?

Panie Redaktorze, przede wszystkim zacznijmy od tego – ani jedno słowo z moich rozmów z Panem Sekretarzem Obrony Hegsethem, z Panem Generałem Kelloggiem ani z samym Prezydentem Donaldem Trumpem nie wskazywałoby w najmniejszym stopniu na to, żeby obecność amerykańska w naszym kraju, ani też w naszej części Europy miałaby się zmniejszyć. W najmniejszym stopniu. Raczej wręcz przeciwnie.

Kiedy mówiłem o tym, że mam nadzieję na zwiększenie tej obecności, kiedy ja mówiłem o Fort Trump do Sekretarza Obrony Hegsetha to zobaczyłem, że po pierwsze, się uśmiechnął, oczy mu się zaświeciły i powiedział: „Byłoby dobrze, gdyby rzeczywiście nam się  udało zbudować tę wielką, amerykańską bazę, taką symboliczną, jeżeli chodzi o współpracę”. Bo ja mu tłumaczyłem, że dzisiaj mamy taką sytuację, że mamy bardzo wiele miejsc, w których stacjonują żołnierze amerykańscy w naszym kraju, razem z tą najbardziej spektakularną bazą antyrakietową w Redzikowie, tak tę najtwardszą, można powiedzieć, infrastrukturą amerykańską. Mamy też niedawno powstałe amerykańskie magazyny uzbrojenia, bardzo ważny projekt, który realizujemy. Ale, mówię, byłoby dobrze, gdyby był ten symboliczny jeszcze, oprócz tego, Fort Trump i absolutnie to się nie spotkało z jakimkolwiek zaprzeczeniem, zarówno ze strony Sekretarza Obrony Hegsetha, jak i ze strony Prezydenta Donalda Trumpa.

05_Andrzej_Duda_otwarcie_amerykanskiej_bazy_przeciwrakietowej_Redzikowo_20241113_MB2_4158.jpg [668.17 KB]
Otwarcie amerykańskiej bazy Aegis Ashore w Redzikowie (woj. pomorskie), 13 listopada 2024 r.

Panie Prezydencie, to o czym mówię, czyli ta informacja greckiej gazety „Demokracja” też nie spotkała się z dementis ze strony Waszyngtonu. Może coś jest na rzeczy?

Panie Redaktorze, mnie interesuje to, co dzieje się w Polsce. Pan wybaczy.

No dobrze, ale jeśli to się stanie w Grecji, to jest ryzyko, że stanie się podobna rzecz w Polsce.

Panie Redaktorze, zawsze tak można gdybać, a mnie interesują konkretne rozmowy, konkretne deklaracje i konkretne gesty ze strony moich partnerów politycznych, z którymi rozmawiam. I tutaj, absolutnie mój odbiór jest stuprocentowo pozytywny.

Były szef polskiej dyplomacji Jacek Czaputowicz w rządzie PiS–u powiedział Wirtualnej Polsce, że został Pan, cytat: „wykorzystany przez Prezydenta Trumpa do zalegalizowania polityki polegającej na tym, że Amerykanie domagają się majątku od Ukrainy”. Według byłego ministra „słuchając na konferencji CPAC przemówienia Donalda Trumpa i z aprobatą jego słów, stał się Pan dla niego takim pożytecznym instrumentem”. Jak Pan to ocenia?

Wie Pan co? Oceniam, że to jest po prostu żałosne. Pan Minister Czaputowicz zachowuje się tak, jakby nie był Ministrem Spraw Zagranicznych i nie rozumiał, co to znaczy zaproszenie od Prezydenta Stanów Zjednoczonych. Że na takie zaproszenie prezydent państwa sojuszniczego po prostu odpowiada i przybywa do Waszyngtonu, zwłaszcza w tak trudnej sytuacji, jaka jest obecnie. Po to, chociażby, żeby przedstawić swój punkt widzenia.

Założenie zawsze jest takie, że jeżeli jesteś proszony o szybki przyjazd, to znaczy, że Prezydent chce usłyszeć twój punkt widzenia. I tak się też stało. Przedstawiłem Panu Prezydentowi Donaldowi Trumpowi nasz punkt widzenia, usłyszałem, że jesteśmy wiarygodnym sojusznikiem, że jesteśmy odpowiedzialnym sojusznikiem, który realizuje swoje zobowiązania i jesteśmy ważnym partnerem Ameryki. I to było dla mnie najistotniejsze. I stanąłem obok Prezydenta Stanów Zjednoczonych w bardzo trudnym momencie. I to widziała Moskwa, to widział Londyn, to widział Berlin, to widział Paryż. To widzieli wszyscy. I to ma znaczenie.

A proszę powiedzieć, czy Donald Trump powiedział coś na temat wizyty w Polsce, kiedy taka wizyta jest możliwa?

Zaproszenie do odwiedzenia Polski przekazałem Panu Prezydentowi Donaldowi Trumpowi od razu, jeszcze w rozmowie telefonicznej, kiedy gratulowałem mu zwycięstwa wyborczego. Później, kiedy spotkaliśmy się w Paryżu na oficjalnym otwarciu, na inauguracji Katedry Notre–Dame po jej remoncie, po tym straszliwym pożarze, też powiedziałem Prezydentowi Trumpowi, że zapraszamy, że czekamy na niego w Polsce. Teraz powtórzyłem to zaproszenie. I Prezydent powiedział „Oczywiście, że do Was przyjadę. Jest tylko kwestia ustalenia daty” i rzeczywiście nad tą datą nasze administracje pracują.

Ten termin kwietniowy jest prawdopodobny? Szczyt Trójmorza?

Ten termin kwietniowy jest jednym z kilku terminów, które tutaj wchodzą w grę. Pamiętajmy, że mamy Szczyt Trójmorza, pamiętajmy, że mamy Szczyt NATO później, więc tych możliwości tutaj jest kilka.

Wracam do tego pytania na temat negocjacji między Trumpem a Putinem. Nie boi się Pan, że Donald Trump sprzeda Ukrainę?

Panie Redaktorze, nie boję się, że Prezydent Donald Trump sprzeda Ukrainę, bo Prezydent Donald Trump wie o tym, że Ameryka zainwestowała w Ukrainę ogromne pieniądze, tak? Przecież kwestia tych pieniędzy pojawia się cały czas. Dla niektórych jest to – prawda – oburzające, że jest mowa o miliardach, które zostały Ukrainie przekazane przez Stany Zjednoczone. Ale tak, Prezydent Donald Trump mówi: „Tak naprawdę to pieniądze zostały przekazane z kieszeni amerykańskiego podatnika, którego reprezentuję jako Prezydent Stanów Zjednoczonych i mam prawo oczekiwać tego, że Stany Zjednoczone też będą coś z tego miały”. W tym znaczeniu, to raczej Prezydent Donald Trump dba o to, żeby Ukraina nie została sprzedana w ręce rosyjskie, tylko pozostała suwerenna.

Powiedziałbym nawet więcej – powiedziałem to samo Prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu, kiedy rozmawialiśmy przez telefon przed moim wyjazdem do Waszyngtonu – skoro Prezydent Donald Trump taką propozycję przedstawia, trzeba spokojnie dyskutować, pamiętając o tym, że mamy do czynienia z biznesmenem, z którym w jakimś sensie trzeba się po prostu targować. I jeżeli on mówi, że przekazali Wam ogromne pieniądze, to ja mówię: „Wołodymyrze, powiedz Prezydentowi Donaldowi Trumpowi – Panie Prezydencie, zaróbmy te pieniądze razem. To róbmy wspólne przedsięwzięcia gospodarcze, realizujmy to razem”.

Panie Redaktorze, proszę pamiętać, że amerykańska obecność, także biznesowa, na Ukrainie – na przykład wtedy, kiedy Ameryka będzie pozyskiwała dla siebie metale rzadkie na Ukrainie, wtedy, kiedy Ameryka będzie partycypowała na przykład w hutach aluminium na Ukrainie, wtedy, kiedy będzie mogła czerpać z zasobów tytanu na Ukrainie – miałaby strategiczne znaczenie dla amerykańskich interesów i Ameryka będzie pilnowała suwerenności i niepodległości Ukrainy. Bezpieczeństwa przed rosyjską kolejną inwazją.

005_Andrzej_Duda_Gość_Wydarzeń_24-02-2025_PK2_1790.jpg.JPG [687.11 KB]

No dobrze, ale tę pierwszą propozycję umowy Pan Prezydent Zełenski odrzucił. Był nią zbulwersowany, powiedział, że nie poszły za tym gwarancje wobec Ukrainy.

Nie sadzę, żeby Prezydent Donald Trump pierwszą propozycję przedstawiał jako propozycję, o której myślał, że ona od razu zostanie przyjęta. Proszę pamiętać, że Prezydent Donald Trump jest biznesmanem i wie o tym, że jak chce się zrobić ten przysłowiowy deal, jak to Amerykanie mówią. Trzeba to negocjować i on właśnie te negocjacje, jak rozumiem, chce prowadzić.

Prezydent Zelenski został odznaczony przez Pana Orderem Orła Białego. Mówił Pan on nim, że jest Pańskim przyjacielem, tymczasem Prezydent Trump niedawno powiedział, że to jest dyktator. To, jaka jest prawda o Prezydencie Zełenskim?

Powiem tak: doszło do takiej, może niestandardowej w polityce, zupełnie – uważam – niepotrzebnej, faktycznie dosyć ostrej  wymiany zdań.

Prezydent Trump powiedział o jedno słowo za dużo?

Rozumiem, że przede wszystkim są tu emocje. Wołodymyr Zełenski też na pewno powiedział co najmniej o jedno słowo za dużo. Niepotrzebne, uważam, niepotrzebne to są emocje. Powiedziałem to zresztą Prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu, z którym, jak Państwo wiecie, dobrze się znam, że to są niepotrzebne emocje. Chociaż oczywiście rozumiem, że są emocje, bo sprawy są rzeczywiście ogromnie poważne. Można powiedzieć: w jakimś sensie są to dla Ukrainy sprawy życia i śmierci. Ale ja wierzę w to, że w zakresie bezpieczeństwa dla Ukrainy propozycja Donalda Trumpa również ma głęboki sens, bo pamiętajmy, że część tych zasobów naturalnych na Ukrainie, o których Prezydent Trump mówi, że Ameryka chciałaby z nich korzystać, dzisiaj jest na ziemiach okupowanych przez Rosję.

To prawda.

Najpierw te ziemie trzeba dla Ukrainy odzyskać.

No dobrze, ale wszyscy wiemy, że raczej nie ma na to szans w najbliższych miesiącach.

A jest Pan pewny?

W najbliższych miesiącach – nawet Amerykanie tak mówią.

Zobaczymy.

A Pan rozumiem, ma wciąż nadzieję.

Nie, ja po prostu czekam spokojnie, bo wielu bardzo ludzi – pamiętam znakomicie lata 2017–2020, kiedy Prezydent Trump prowadził politykę amerykańską – odsądzało go od czci i wiary, posądzało go o różne rzeczy. Tymczasem okazało się, że realizował skuteczną politykę blokującą zapędy imperialne Rosji. Dzięki niemu mamy dzisiaj po części naszą suwerenność energetyczną, bo to jest także gaz LNG, który kupujemy ze Stanów Zjednoczonych, że dzięki niemu mamy dzisiaj kontrakt prawie już zrealizowany na myśliwce F–35 dla Polski – przypomnę, że wszystkie te umowy podpisane były dokładnie w tamtych czasach. Wtedy też podpisano umowę na dostawy systemu Patriot do Polski. To są naprawdę fundamentalne, umacniające nasze bezpieczeństwo kontrakty. To jest właśnie prezydentura Donalda Trumpa. Czy to jest smak Rosji, Panie Redaktorze?

No chyba nie.

No właśnie chyba nie.

Ale dlaczego jeszcze do tej pory przy stole negocjacyjnym nie zasiadają Ukraińcy, tylko Rosjanie rozmawiają z Amerykanami? Tego się domaga Zełenski.

Zaraz, zaraz, zaraz, Panie Redaktorze. Ale jeszcze nie ma stołu negocjacji.

To co to jest?

Na razie to są przygotowania do negocjacji pokojowych. To są rozmowy na temat tego, jak sformować ten stół negocjacyjny. A nie na temat tego, jakie będą warunki zawarcia pokoju na Ukrainie. Nikt dzisiaj jeszcze o tym nie dyskutuje. W moim rozumieniu, intencją Prezydenta Donalda Trumpa nie jest być stroną negocjacji. Nie, nie. Prezydent chce być, jak to mówią, middlemanem, on chce być w tych negocjacjach bezstronnym de facto arbitrem. Negocjować ze sobą ma Rosja z Ukrainą.

A powinna być tam Unia Europejska? Reprezentacja Europejczyków?

To jest zupełnie inna sprawa i to jest kwestia rozgrywki przede wszystkim wielkich europejskich z Prezydentem Donaldem Trumpem.

Tylko o co gramy, proszę nam wytłumaczyć. Kto o co dzisiaj gra? O co gra Francja? O co gra Wielka Brytania? O co grają Niemcy? I o co grają Polacy?

Myślę, że między innymi o te zasoby, o które upomniał się Donald Trump.

Myśli Pan, że tu jest problem podstawowy? Że mocarstwa tak naprawdę domagają się dostępu do surowców ukraińskich?

(Prezydent milczy i się uśmiecha)

Myśli Pan, że jest możliwa misja stabilizacyjna na Ukrainie stworzona, czy złożona, z wojsk europejskich?

Myślę, że jest możliwa. Pytanie tylko, czy w takim zakresie, w jakim wyobraża sobie to Prezydent Wołodymyr Zełenski, mówiąc o tym, że być może potrzeba 200 tysięcy żołnierzy. Ja uważam, że to jest w ogóle nierealne, żeby w takich liczbach państwa europejskie były w stanie przygotować kontyngenty dla Ukrainy. Natomiast być może w jakiejś formule ta misja jest możliwa.

Ale co Amerykanie myślą na temat tej misji? Słyszeliśmy wypowiedź Sekretarza Hegsetha, że nie ma mowy o gwarancjach wynikających z Artykułu 5. NATO. Czyli takie wojska, które by tam pojechały, nie miałyby takiego automatycznego wspomagania ze strony NATO.

To jest kwestia do dyskusji. Rozumiem, że Amerykanie stawiają sprawę tak, że to nie byłaby w ich rozumieniu misja NATO–wska, że być może państwa NATO by tę misję przygotowały, ale nie w ramach NATO, tylko w ramach jakiejś własnej współpracy. Choć w istocie byłyby to te same państwa, które są członkami Sojuszu Północnoatlantyckiego, czy też w części te same państwa, które są członkami Sojuszu Północnoatlantyckiego. W ten sposób, jeżeli nie byłaby to misja pod oficjalnym sztandarem NATO, to oczywiście, że te rozwiązania nie wchodzą w grę. Natomiast też proszę pamiętać, że Artykuł 5. dotyczy ochrony bezpieczeństwa państw, nie tyle wojsk, co państw.

No dobrze. Mamy też wypowiedź, bardzo ciekawą, przyszłego Kanclerza Niemiec, Pana Friedricha Merza, który powiedział, że absolutnie nie ma złudzeń, w przeciwieństwie do Pana, co do Trumpa. I trzeba budować niezależność od Stanów Zjednoczonych, które nie przejmują się tym, co dzieje się w Unii Europejskiej. Merz ma rację, czy się myli?

To ja proponuję, żeby Niemcy oddali nam swoje relacje ze Stanami Zjednoczonymi. My bardzo chętnie je weźmiemy, razem ze wszystkimi wojskami amerykańskimi, które są w Niemczech. Welcome, bardzo serdecznie witamy!

Jest Pan zaskoczony tymi słowami?

No nie. Jeżeli Niemcy nie chcą wojsk amerykańskich, nie chcą partnerstwa ze Stanami Zjednoczonymi, my bardzo chętnie partnerstwo ze Stanami Zjednoczonymi przyjmiemy. Jako Prezydent Rzeczypospolitej z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć: tak, jestem zainteresowany tym, żeby cała współpraca, którą Niemcy mają ze Stanami Zjednoczonymi, została przetransferowana do Polski. Bardzo chętnie.

Merz powiedział jeszcze jedno w tym wywiadzie telewizyjnym, że nie jest jasne, czy do czasu szczytu NATO, który jest w czerwcu, w Hadze, będziemy jeszcze rozmawiać o sojuszu w obecnej formie. Wyobraża Pan sobie przeobrażenie NATO w jakąś inną organizację? Albo stworzenie drugiego NATO? O tym podobno mówi się w Kijowie, nawet Prezydent Zełenski powiedział, że jeśli nie chcecie Ukrainy w NATO, to może w Kijowie powinno powstać drugie NATO?

NATO bez Stanów Zjednoczonych? (śmiech)

Pana zdaniem jest to niemożliwe?

Wszystko, Panie Redaktorze, jest możliwe, tylko jaki to ma sens?

Czyli to są mrzonki?

Powiem tak – jeżeli będzie jakiś sojusz bezpieczeństwa bez Stanów Zjednoczonych, to w istocie – w moim przekonaniu – jego gwarancje, bez najsilniejszego na świecie mocarstwa, będą po prostu iluzoryczne.

No dobrze, a wspólna armia europejska? Wspólne wojska europejskie? Nie powinniśmy iść w tym kierunku?

Panie Redaktorze, powiem tak: dla mnie wiarygodnym sojusznikiem są przede wszystkim Stany Zjednoczone, które wielokrotnie w ciągu ostatnich stu lat pokazywały, że kiedy wkraczają do gry, to są w stanie przerwać każdy konflikt zbrojny, zakończyć go. To obserwowaliśmy w czasie I wojny światowej, to obserwowaliśmy w czasie II wojny światowej, dokładnie tutaj w Europie. Kiedy przychodziła armia Stanów Zjednoczonych, to rzeczywiście była w stanie przechylić szalę na stronę, po której walczyła i w efekcie zwyciężała. I przede wszystkim, co najważniejsze, co już wszyscy pamiętamy – no może młodzież nie pamięta, ale my pamiętamy, Panie Redaktorze – tak naprawdę Stany Zjednoczone wygrały dla Europy i dla świata zimną wojnę. Dzięki skutecznej polityce Prezydenta Ronalda Reagana.

To prawda, ale mamy rok 2025. Amerykanie są już w zupełnie innym miejscu niż 40 lat temu. Eksperci mówią o tym, że Amerykanie stracili prymat, że będą wycofywać się z pewnych miejsc w świecie, bo nie są w stanie kontrolować wszystkiego.

Panie Redaktorze, eksperci w czasie pierwszej kadencji Prezydenta Donalda Trumpa mówili, że następuje teraz oto przeniesienie ciężaru uwagi z Europy do Azji, że tylko to będzie przede wszystkim interesowało Prezydenta Donalda Trumpa. A my w tym samym czasie podpisywaliśmy strategiczne kontrakty zbrojeniowe ze Stanami Zjednoczonymi, liczba żołnierzy amerykańskich w Polsce była zwiększana. Proszę pozwolić spokojnie prowadzić politykę budowania systemu bezpieczeństwa w Polsce i wokół Polski, bo jak do tej pory robimy to skutecznie.

004_Andrzej_Duda_Gość_Wydarzeń_24-02-2025_PK1_1960.jpg.JPG [723.21 KB]

Powiedział Pan, że dostał Pan zapewnienia od wszystkich polityków amerykańskich, że nie ma mowy o tym, że zostanie uszczuplony zasób militarny Amerykanów w Polsce. Czy rozmawiał Pan też na temat chipów? Po decyzji administracji prezydenta Bidena staliśmy się członkiem drugiej kategorii.

Rozmawiałem z Sekretarzem Handlu, z Panem Howardem Lutnickiem i zobowiązał się, że ta sprawa zostanie załatwiona. Mówiłem też o tym Panu Prezydentowi Donaldowi Trumpowi. I myślę, że wkrótce możemy się spodziewać zmiany tej decyzji.

Czyli Polska będzie w tej pierwszej kategorii sojuszników?

Zakładam, że tak.

Czyli dostaniemy więcej chipów?

Zakładam, że tak. Mam nadzieję, że to był wypadek przy pracy administracji Prezydenta Bidena.

Czyli padło takie zobowiązanie ze strony Prezydenta Trumpa?

Może inaczej – padło takie zobowiązanie ze strony Sekretarza Handlu, a Prezydent Donald Trump powiedział, że trzeba to załatwić.

Skoro Donald Trump rozmawia z Putinem, i to już kilka razy telefonicznie, szykuje się ich spotkanie tête–à–tête, to czy Pan rozważyłby rozmowę z Prezydentem Rosji?

Powiem tak: podchodzę do tego spokojnie i rozumiejąc także nasz potencjał. Uśmiechałem się, kiedy były telefony ze strony Kanclerze Scholtza do Putina i wcześniej, kiedy były telefony ze strony Prezydenta Macrona do Putina, bo uważałem, że oni nic nie załatwią. I nie załatwili nic. Nic nie uzyskali, zwłaszcza dla Ukrainy. Wręcz przeciwnie, w zasadzie można powiedzieć, że zostali po prostu zbyci. Uważam, że Prezydent Donald Trump jest dzisiaj może jedynym politykiem na świecie, obok Prezydenta Chin, Xi Jinpinga, który rzeczywiście budzi respekt u Władymira Putina i Władymir Putin nie może ot tak po prostu zlekceważyć tego, co mówi do niego Donald Trump. Ponieważ potencjał państwa, na czele którego stoi Donald Trump, wielokrotnie przekracza potencjał Rosji.

Pan mówi, że budzi respekt, a mimo tych gestów wszystkich ze strony Donalda Trumpa, Rosja wciąż atakuje Ukrainę. I dzisiaj Ławrow mówi, że nie ma mowy o wstrzymaniu ognia.

Podchodzę do tego bardzo spokojnie i jestem przekonany, że Prezydent Donald Trump ma swój plan na tę sytuację. I obserwuję działania, które podejmuje. Widziałem w Waszyngtonie, jak bardzo był skupiony, kiedy zapytałem go w tej kwestii. Nie chciał mi ujawnić szczegółów.

Czyli nie zna Pan szczegółów?

Nie chciał ujawnić szczegółów, podobnie z resztą jak jego współpracownicy, pytani przeze mnie, nie chcieli ujawnić szczegółów. Ale ja to rozumiem.

A może to jest improwizacja?

Nie sądzę, bo wcześniej Prezydent Donald Trump, jak go znam i jak go obserwowałem, prowadził bardzo skuteczną i wyrafinowaną politykę i myślę, że można się spodziewać tutaj również i takich niesztampowych rozwiązań.

Sądzi Pan, że jest szansa na zawieszenie broni na Wielkanoc?

Nie wiem, trudno mi jest odpowiedzieć na to pytanie. Zobaczymy.

Co Pan zrobi, jak Prezydent Trump poprosi Polskę o to, żeby jednak wysłała swoje wojska na Ukrainę w ramach misji stabilizacyjnej?

Powiem mu to, co powiedziałem też jego Sekretarzowi Obrony Hegsethowi, kiedy nie powiedział, że chciałby, żebyśmy my wysłali, tylko powiedział, że no jest taki pomysł. Powiedziałem wtedy, że my na co dzień pomagamy Ukrainie. 24 godziny na dobę pomagamy Ukrainie i że on o tym wie, bo także i Amerykanie korzystają z naszego lotniska, bo korzystają z naszej autostrady, bo my mamy jedyne połączenie pomiędzy Europą Zachodnią a Ukrainą drogowe, czyli autostradę A4, bo korzystają z naszych kolei, bo u nas jest lotnisko, które dzisiaj jest hubem pomocy dla Ukrainy.

I – niestety – to nad nami kilkakrotnie już latały rosyjskie rakiety, a na skutek wypadku, do którego doszło, zginęło w Polsce dwóch ludzi, od wybuchu rakiety w czasie rosyjskiego ataku rakietowego na Ukrainie. Więc my jesteśmy państwem, które cały czas jest narażone i my bez przerwy ponosimy faktyczny ciężar wsparcia dla Ukrainy. Dlatego podchodzę do tego tematu bardzo spokojnie i myślę: niech inni też się wysilą.

 Czyli na dzisiaj nie ma tematu wysłania polskich wojsk?

 Nie, nie ma tematu na dzisiaj.

Ponad 75 proc. Polaków sprzeciwia się wysłaniu polskich wojsk wynika z sondażu IBRiS dla Wydarzeń Polsatu.

Ze mną nie ma takiego tematu, ponieważ wiem, jak dużo zrobiliśmy i jak dużo robimy dla Ukrainy.

Wracam do tego, czy kraje europejskie są w stanie zbudować jakiś kontyngent, który zostanie wysłany na Ukrainę?

Przekonamy się, na ile kraje europejskie są gotowe faktycznie współpracować. Na ile to jest tylko cały czas [tylko] mowa, a na ile to jest rzeczywiście gotowość do działania, gotowość do czynu i gotowość też do ponoszenia związanych z tym kosztów.

A wracając do tego telefonu do Władymira Putina – nie ma Pan w planie żadnego telefonu do Moskwy?

Nie. (śmiech)

A gdyby Putin zadzwonił, to odebrałby Pan?

Tak, jeżeliby Prezydent Putin zadzwoniłby do mnie, to oczywiście, że bym odebrał. Bo zakładam, że to są ważne sprawy, dotyczące polskiej polityki i polskiego bezpieczeństwa i należy odebrać taki telefon. Taki jest obowiązek Prezydenta Polski. Podejmować rozmowy polityczne, jeżeli jest taka konieczność. W tym wypadku, jeżeliby Prezydent Rosji dzwoniłby do mnie i chciał ze mną rozmawiać, rozumiem, że byłaby taka konieczność. Może nie byłbym tym zachwycony, ale to nie chodzi o to, żeby robić tylko to, czym się jest zachwyconym.

Panie Prezydencie, powiedział Pan, że mamy konsensus, jeśli chodzi o wszystkie siły polityczne w Polsce, jeśli chodzi o politykę dotyczącą Ukrainy po dzisiejszym RBN–ie, ale czy my jesteśmy przygotowani do ewentualnej wojny? Do ewentualnej agresji ze strony Rosji? W latach 30–tych Hutę Stalowa Wola budowano w ciągu dwóch lat, w ciągu ostatnich dziesięciu lat nie zbudowano w Polsce ani jednej fabryki amunicji. Czy to nie jest dowód na słaby poziom polskich elit?

Mam nadzieję, że zbudujemy niedługo fabrykę amunicji. Podpisałem ustawę, zresztą niedawno, dotyczącą takich właśnie inwestycji w Polsce. Mam nadzieję, że ona ułatwi zbudowanie fabryki amunicji, bo rzeczywiście ona jest potrzebna. Zresztą dzisiaj to jest problem praktycznie całej Europy.

Natomiast chcę jasno i wyraźnie powiedzieć jedno: Panie Redaktorze, nie tak dawno, kilka lat temu mówiliśmy „Polska była mądra przed szkodą. Polacy byli mądrzy przed szkodą”. Dokonaliśmy dywersyfikacji źródeł dostaw gazu i dzięki temu, kiedy Rosjanie przerwali nagle i bez zapowiedzi dostawy gazociągiem jamalskim, okazało się, że dzięki zbudowanemu dopiero co gazociągowi z szelfu norweskiego przez Danię, Baltic Pipe, do Polski, dzięki naszemu gazoportowi w Świnoujściu i dostawom gazu skroplonego z Kataru i ze Stanów Zjednoczonych, dzięki interkonektorom z Litwą, ze Słowacją, z Niemcami – gazu nie zabrakło ani dla gospodarstw domowych, ani też nawet dla polskiego przemysłu. A była taka obawa. Dlaczego? Bo Polak był mądry przed szkodą. Jeżeli chodzi o kwestię bezpieczeństwa też mam poczucie, że jesteśmy dzisiaj mądrzy cały czas przed szkodą.

Zakładam, że atak nigdy nie nastąpi, bo po to się dzisiaj zbroimy, po to umacniamy nasze bezpieczeństwo, naszą odporność obronną. Podkreślam – obronną. Umacniamy nasze siły obronne, nasza armia liczy już w tej chwili ponad 200 tysięcy żołnierzy, kupujemy uzbrojenie ze Stanów Zjednoczonych, najnowocześniejsze, w ogromnych ilościach. Kupujemy uzbrojenie z Korei, również niezwykle nowoczesne. Nasi żołnierze dostają w tej chwili uzbrojenie, jakiego nie widziała polska armia od dziesięcioleci.

Ale jakie są zapasy amunicji? Czy starczyłoby nam na więcej niż dwa tygodnie walk? Panie Prezydencie, brakuje tej fabryki.

Oczywiście, że brakuje i mam nadzieję, że zostanie szybko zrealizowana. Cały czas są prowadzone działania w tym zakresie i – tak jak mówiłem na początku naszej rozmowy – wyrażam satysfakcję z tego powodu, że niezależnie od tego, kto rządzi polityka bezpieczeństwa jest jednolita. Te dynamiczne działania w kierunku modernizacji polskiej armii, zwiększenia jej potencjału, rozpoczęły rządy Zjednoczonej Prawicy, a dzisiaj kontynuuje je wicepremier z PSL–u, Minister Obrony Narodowej. Ta polityka jest cały czas realizowana i ja patrzę na to z satysfakcją i wierzę w to, że dzięki temu Polska rzeczywiście zyska odporność militarną.

Czy jest jeszcze szansa na zorganizowanie szczytu Unia Europejska – Stany Zjednoczone, Unia Europejska – Ukraina?

Szkoda, niestety, że mimo tego, że kilkakrotnie zapowiadałem, że taki szczyt powinien się odbyć w czasie polskiej prezydencji, to Premier Tusk w zasadzie z tego zrezygnował. Niestety zrezygnował nawet również z przeprowadzenia szczytu europejskiego tutaj w naszym kraju – bo powinno się odbyć spotkanie przywódców państw i rządów Unii Europejskiej, takie nieformalne, zwyczajowe, takie jakie zawsze odbywa się w czasie prezydencji. Ono normalnie odbywa się w kraju, który ma prezydencję, to ono powinno się odbyć w Polsce, w Warszawie czy w innym mieście w naszym kraju. Niestety Premier Tusk z tego zrezygnował.

Może Pan za słabo naciskał na Premiera?

Może dlatego Pan Premier zrezygnował, że zgodnie z ustawą o współdziałaniu w zakresie polityki europejskiej, to ja – jako Prezydent Rzeczypospolitej – bym ten szczyt odbywający się u nas w kraju prowadził? Ubolewam nad tym, że tak się stało. Uważam, że to jest ze szkodą dla Polski i dla naszego wizerunku.

Ale przede wszystkim szkoda, że nie przewidział tego i zrezygnował z tych szczytów Unia Europejska – Ukraina, Unia Europejska – Stany Zjednoczone, bo to byłoby rzeczywiście spektakularne wydarzenie związane z próbami przygotowania negocjacji pokojowych. I to rzeczywiście umożliwiałoby Europie poważną rozmowę ze Stanami Zjednoczonymi na temat partycypacji. Rezygnacja z tych wydarzeń tym samym wybija z ręki argument o uczestnictwie Europy przy stole negocjacji.

Czy to nie jest ten moment, myślę że przełomowy, jeśli chodzi o świat, także tę część naszego kontyngentu, żeby Pan porozumiał się z Premierem Tuskiem w sprawie polskich ambasadorów?

Mogę powiedzieć tak: jest porozumienie w tej sprawie. Ponieważ Minister Spraw Zagranicznych przywraca standardową procedurę – która zawsze była, która rozpoczyna się od wstępnej akceptacji kandydatury przez prezydenta, ponieważ ta procedura, którą próbowano zniszczyć, zostaje jednak przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych przywrócona, czyli ta normalna, która zawsze była – oczywiście jestem gotów te procedury prowadzić. Bo to nie chodzi o to, żeby [cokolwiek] blokować, tylko o to, żeby nie naruszano prerogatyw konstytucyjnych Prezydenta. Do tego nie mogę dopuścić.

Czyli dogadał się Pan z Ministrem Sikorskim? Rozmawialiście na ten temat?

Panie Redaktorze, rząd Pana Premiera Tuska w części administrowanej przez Ministra Sikorskiego, po prostu próbował zniweczyć prezydencką prerogatywę. Bo tak naprawdę, ta prerogatywa jest tylko w tym momencie, kiedy Prezydent na wstępie akceptuje kandydata na polskiego ambasadora. Potem już Prezydent jest stawiany pod ścianą, bo już się komisja sejmowa wypowiedziała, bo już kandydat uzyskał agrément, a jeśli Prezydent nie chce podpisać, to jest wielki problem. Tak? Dlatego...

Ale jest porozumienie w tej sprawie?

 … dlatego zawsze była, przez wszystkie te lata, zawsze była ta wstępna decyzja i dopiero ten rząd w tym zakresie, próbując wydrzeć tę prerogatywę Prezydentowi, próbował To zmienić. Nie mogłem się na to zgodzić, bo za chwilę przyjdzie następny Prezydent i już byłby tego pozbawiony.

Czyli współpracujecie w tej chwili z Ministrem Sikorskim?

Tak.

Rozmawialiście, konsultowaliście swoje spotkania ze Stanami Zjednoczonymi?

Tak. Pan Minister Sikorski zna kilka kandydatur, w stosunku do których są moje zastrzeżenia. Umotywowane zresztą; poinformowałem Pana Ministra, dlaczego. Natomiast tych kandydatów na ambasadorów jest w sumie kilkudziesięciu i co do absolutnej większości żadnych zastrzeżeń nie ma. I oczywiście, jak tylko te dokumenty w komplecie będą u nas, to będzie to realizowane.

To niesamowita historia. Dogadaliście się.

Dogadaliśmy się? Po prostu rząd wrócił do normalnej, uczciwej, rzetelnej procedury, która zawsze była realizowana, a którą chciał złamać.

Czy w ramach rewanżu podpisze Pan ustawę incydentalną, dotyczącą tego, że o ważności wyborów będzie stwierdzało piętnastu najstarszych stażem sędziów Sądu Najwyższego?

Panie Redaktorze, to są dwie zupełnie różne sprawy. To są próby podważania statusu sędziów, których ja powoływałem. To są próby dokonania kolejnych w istocie działań, niszczących polski wymiar sprawiedliwości. Proszę pamiętać o tym, że powołałem w okresie tych dziesięciu lat około czterech tysięcy sędziów i dzisiaj – co jest dla mnie absolutnym szaleństwem – niektórzy przedstawiciele partii rządzącej podważają status tych sędziów. Podgrzewani jeszcze przez sfery prawnicze, które próbują poniżać tych ludzi, obrażać ludzi, którzy chcą rzetelnie wykonywać swoje obowiązki, państwowe podkreślam, bo sędzia to jest służba dla polskiego państwa, dla polskiego wymiaru sprawiedliwości. Z tym się po prostu kategorycznie nie zgadzam, nie pozwolę poniżać tych sędziów, dopóki jestem Prezydentem Rzeczypospolitej. Każda zmiana, która prowadzi do obniżenia ich statusu, do tego, aby kwestionować ich status sędziowski, ich powołania, jest zmianą, na którą ja nie wyrażam zgody.

Czyli nie podpisze Pan ustawy?

Już się wypowiedziałem na ten temat.

Będzie veto?

Już się wypowiedziałem na ten temat.

Czy Trybunał Konstytucyjny?

Już się wypowiedziałem na ten temat.

A kiedy decyzja, taka formalna, nastąpi?

W niedługim czasie.

A co ze zmianą przepisów dotyczących obecności przedstawiciela na posiedzeniach Rady Ministrów?

Zwróciłem się dzisiaj po raz kolejny o to do Pana Premiera, bo jeżeli mówimy o współdziałaniu w sprawach dotyczących bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego, a jednocześnie – mimo naszego wcześniejszego sprzeciwu – rząd przedstawia propozycję, w myśl której ma być blokowany udział przedstawicieli Prezydenta w posiedzeniach Komitetów Rady Ministrów – tam, gdzie te najważniejsze kwestie dotyczące bezpieczeństwa także są omawiane – to przepraszam bardzo, ale to jest działanie zupełnie przeciwne do tego, co jest deklarowane. Zwróciłem się do Pana Premiera dzisiaj po raz kolejny. Powtarzam: jeszcze raz, żeby po prostu tego nie robił.

A jak Premier zareagował na tę Pańską prośbę?

Nie zareagował, ale mam nadzieję, że przyjął ją do wiadomości i że to sobie Pan Premier przemyśli, bo powiedziałem również Panu Premierowi to, co dla mnie jest oczywiste. To są już ostatnie miesiące mojej prezydentury, za chwilę przyjdzie nowy Prezydent i tak naprawdę utrudni to pracę, służbę nowemu prezydentowi. I to będzie ze szkodą dla Rzeczypospolitej. I to będzie ze szkodą dla współdziałania, współpracy w sprawach bezpieczeństwa. Uważam, że w obecnych czasach, kiedy to bezpieczeństwo ma tak fundamentalne znaczenie, po prostu robić tak nie wolno.

Powiedziałby Pan, że w sprawach Ukrainy macie z Premierem Tuskiem sztamę?

Myślę, że generalnie tak. Tutaj w większości sytuacji mówiliśmy jednym głosem, zresztą nigdy nie było tutaj pomiędzy nami jakiejś specjalnej kontrowersji.

Rzeczywiście, dziwiłem się przez długi czas, że Premier Tusk po prostu nie jeździł do Kijowa, bo przez całe lata nie jeździł do Kijowa i przecież przez pierwsze dwa lata wojny w ogóle w Kijowie nie był.

Dopiero jak został Premierem, to po raz pierwszy do Kijowa pojechał. To wzbudzało moje zdziwienie, bo wyglądało tak, jak gdyby de facto nie wspierał Ukrainy. Przypomnę, że w międzyczasie byłem w Kijowie kilka razy jako Prezydent Rzeczypospolitej, także dosłownie na kilka godzin przed rosyjską agresją i zaraz później po wycofaniu się rosyjskich wojsk spod Kijowa, kiedy jeszcze te pola walki pod Kijowem były rzeczywiście zupełnie świeże, po to, żeby pokazywać wsparcie dla Ukrainy. Po to, żeby pokazywać, że Ukraina nie jest sama.

011_Andrzej_Duda_prezydenci_B3_Ukraina_wizyta_20220413_JSZ_3228.jpg [548.81 KB]
Prezydent RP Andrzej Duda podczas wizyty w podkijowskich miejscowościach, zniszczonych przez Rosjan, 13 kwietnia 2022 r. 

Ok, ale to się zmieniło, jest rozumiem pełna zgodność, jeśli chodzi o politykę z Ukrainą. Ostatnie pytanie – śledzi Pan kampanię prezydencką?

Tak, staram się. Chociaż tak naprawdę, jak Pan widzi, w ostatnim czasie jestem tak wdrożony głęboko w sprawy bezpieczeństwa i pilnowania interesów Polski, że mniej, szczerze mówiąc, skupiam się na kampanii.

Z dzisiejszego sondażu dla „Wydarzeń” wynika, że numer jeden to Rafał Trzaskowski, numer dwa – Karol Nawrocki, numer trzy – Sławomir Mentzen. Komu Pan kibicuje w tych wyborach?

Mówiłem już, który kandydat jest najbliższy mojemu sercu. Nie ma co kryć, że tym kandydatem, który ma najbardziej zbieżne ze mną poglądy w wielu sprawach państwowych, polityki historycznej, spojrzenia na kwestię rodziny, spojrzenia na kwestię działań społecznych, które powinny być prowadzone, jest Prezes Instytutu Pamięci Narodowej, jest Karol Nawrocki.

Zaangażuje się Pan w jego kampanię na ostatniej prostej?

Panie Redaktorze, kampanię kandydat prowadzi sam. Sam kiedyś prowadziłem kampanię  – oczywiście przy wielkim udziale i wsparciu moich współpracowników, którzy zdecydowali się w tej kampanii być ze mną, wspierać mnie, i ugrupowaniu Prawu i Sprawiedliwości, które mnie wskazało jako swego kandydata. To jest dzisiaj obóz, który rzeczywiście dba i prowadzi kampanię, jak rozumiem, dr. Karola Nawrockiego. Mogę tylko powiedzieć tyle, że kibicuję.

Bardzo dziękuję Panie Prezydencie. Mimo zmęczenia zgodził się Pan na wywiad dla naszej stacji. Prezydent Andrzej Duda, prosto z Pałacu Prezydenckiego. Bardzo dziękuję, Panie Prezydencie, dziękuję Państwu i do zobaczenia.

Dziękuję.