Menu rozwijane

05 września 2021

Moim i Państwa gościem jest Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Pan Andrzej Duda. Szczęść Boże, Panie Prezydencie.

Prezydent RP, Andrzej Duda: Szczęść Boże, dzień dobry.

Kłaniamy się pięknie. Czym dla Pana jest udział w tych Jasnogórskich Dożynkach i kolejny pobyt tutaj? Ta modlitwa wspólna z Polakami? I jakie przesłanie dziś stąd płynie?

Ma wiele aspektów. Po pierwsze – bardzo ważny aspekt symboliczny. To znaczy – z jednej strony – Prezydent Rzeczypospolitej razem z rolnikami dziękuje Matce Najświętszej i Panu Bogu za cały rok pracy, za tegoroczne plony. To ma na pewno ważne znaczenie symboliczne.

Po drugie – dla mnie ważne znaczenie symboliczne ma to, że Prezydent jest właśnie z rolnikami. To znaczy, że Prezydent specjalnie przyjeżdża, żeby być tu z rolnikami, dziękować razem z nimi. Dla mnie jest to element bardzo jednoczący i pokazujący również, że środowiska polskich rolników, że ich trud są dla głowy państwa ważne, czyli że są ważne symbolicznie również dla całego państwa polskiego. Tak że to na pewno jest istotny element.

A wreszcie ostatni – to zawsze jest bardzo miłe spotkanie. Tu zawsze można uścisnąć wiele życzliwych rąk i chwilę porozmawiać. Może nie ma tu dużo czasu na te rozmowy z pielgrzymami, ale zawsze jakieś tam momenty są – i to jest niezwykle miłe.

Wobec coraz częstszych – niestety – także w Polsce i coraz śmielszych ataków na ludzi wierzących jak Pan Prezydent postrzega rolę Kościoła w budowaniu tej wspólnoty narodowej?

Kościół ma ponad 2 tys. lat doświadczenia, radził sobie w najtrudniejszych chwilach i przechodził przez najtrudniejsze chwile, jest najdłużej istniejącą instytucją na świecie. Nie mam żadnych wątpliwości, że również polski Kościół, który przecież też przeżył wiele bardzo trudnych chwil i różnego rodzaju prześladowań, poradzi sobie także w tej sytuacji. Nie wierzę, by Polacy odwrócili się od Kościoła. Oczywiście zawsze będą tacy, którzy odejdą, ale potem przyjdą inni.

Więc Kościół powinien po prostu cały czas realizować swoją duszpasterską funkcję, służyć ludziom, być dla ludzi jak najbardziej osłoną w trudnych czasach, natomiast przede wszystkim powinien dawać ludziom możliwość łączności z Bogiem – i to jest dla mnie najważniejsze. Czyli po prostu służyć ludziom – to jest ważna rzecz. I wtedy – jestem przekonany – nie będzie problemów z tym, by Kościół przetrwał nawet najtrudniejsze chwile.

A jak Pan Prezydent postrzega to przesłanie dziś z Jasnej Góry płynące, z tego narodowego naszego sanktuarium?

To jest przesłanie zawsze bardzo ważne i zawsze – śmiało można powiedzieć – takie samo, bo ono zasadniczo się nie zmienia: strzec wartości, pozostawać przy wartościach, to zarazem podziękowanie dla wszystkich, którzy przy tych wartościach trwają, zapewnienie o oparciu właśnie w modlitwie, także o wsparciu modlitewnym, a przede wszystkim zapewnienie właśnie o tym, że jesteśmy wspólnotą wartości od ponad tysiąca lat, razem, odkąd jesteśmy częścią chrześcijańskiego świata.

Prawda jest taka, że dzisiaj te wartości właśnie u nas na pewno są mocniejsze niż np. na zachodzie Europy. To paradoks, że w jakimś sensie chrześcijaństwo przyszło do nas z Zachodu – oczywiście – przez Czechy, bo przecież taka była droga, ale przyszło do nas z Zachodu. A dzisiaj to my jesteśmy – śmiało można powiedzieć – właśnie ostoją chrześcijaństwa, katolicyzmu. Zachód Europy odchodzi od Boga, a u nas te wartości cały czas są. Ale wierzę, że to właśnie my mamy receptę na przyszłość.

Jasna Góra, Matka Boża Częstochowska była niezwykle ważna dla kardynała Stefana Wyszyńskiego, na beatyfikację którego oczekujemy. W tym szczególnym czasie nie mogę o to nie zapytać: jak Pan Prezydent postrzega postać Prymasa Tysiąclecia? Kim dla nas będzie błogosławiony i czym ta beatyfikacja jest? Czym być powinna dla nas?

Może nie będzie to zbyt ładne, co powiem, ale przede wszystkim postrzegam go jako wielkiego twardziela. To był człowiek nieprawdopodobnie silnego ducha i silnej wiary. Miał bardzo silne oparcie w swojej wierze, dlatego przetrwał wszystkie najtrudniejsze momenty, dlatego nie udało się złamać i zniszczyć polskiego Kościoła.

Oczywiście Kościół miał ogromne oparcie w wiernych, ale można było również w wielu aspektach tę instytucję, jaką jest Kościół, tu, w Polsce, przynajmniej bardzo osłabić. Prymas na to nie pozwolił.

Obok księdza prymasa trzeba – oczywiście – wymienić również wspaniałego arcybiskupa Baraniaka, który także wiele wycierpiał wtedy od komunistów. Ale prymas był internowany i też przeżył bardzo dużo trudnych momentów. Właściwie zwieńczeniem jego służby był Ojciec Święty, Jan Paweł II.

Niezłomni kapłani, ksiądz prymas może być patronem na trudne czasy?

Jest patronem na trudne czasy niezależnie od tego, czy Kościół przyznał mu tytuł błogosławionego, czy nie przyznał. To wspaniałe, że za tydzień już będziemy mieli tę beatyfikację.

Natomiast tak czy siak – jest patronem na trudne czasy. Ale myślę, że tamte czasy były – przynajmniej na początku – znacznie trudniejsze dla Kościoła, niż to, co mamy dzisiaj, chociaż te zagrożenia są po prostu inne. Można powiedzieć, że tamto zagrożenie było śmiertelne, a dzisiaj jest specyficzne – kto wie, może na dłuższą metę nawet bardziej groźne. Ale to już czas pokaże.

Natomiast na pewno jest patronem na trudne czasy i na pewno jest wielką postacią. Jest Prymasem Tysiąclecia – nie darmo taki przydomek mu nadano. Bo rzeczywiście był człowiekiem, który prowadził tę nawę w czasach bardzo szczególnych. I znakomicie dał radę. Fakt, że w jakimś sensie – można powiedzieć – spod jego ręki wyszedł Ojciec Święty Jan Paweł II, samo w sobie już wskazuje na to, jakiej jakości była wtedy ta posługa i jakiej jakości było prowadzenie przez niego właśnie spraw polskiego Kościoła.

Oczywiście nie można tu zapominać również o dziełach innych wielkich ludzi polskiego Kościoła, wielkich kapłanów, jak choćby księdza kardynała Sapiehy. Ale to z całą pewnością w ogromnym stopniu dzieło prymasa Wyszyńskiego.

Ufamy jak on, że Królowa nas poprowadzi i nie opuści?

Zawsze ufał. Właśnie dziś czytałem jego wspomnienia, nawet mówiłem o tym w trakcie swojego wystąpienia, że budził się i nad nim były dwa wizerunki Maryi: Maryja Częstochowska z Jasnej Góry i Maryja Ostrobramska, jak mówił – ta Ciemna Pani i ta Jasna Pani. I modlił się.

Szczególnie był związany właśnie z Matką Boską Częstochowską, bardzo często się tu modlił i tu były ważne wydarzenia jego życia – kapłańskiego i obywatelskiego, bo tak można mówić. Przecież na Jasnej Górze odebrał sakrę biskupią, później były Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego, wreszcie Milenium.

Można powiedzieć, że siłę powstania narodu – także właśnie tego narodu w tej części wiejskiej, rolniczej – zobaczył de facto pod koniec swojego życia, właściwie praktycznie już w ostatnich miesiącach życia, gdy powstawała Solidarność Rolników Indywidualnych. Obchodzimy 40–lecie tej wielkiej rocznicy – porozumień rzeszowsko–ustrzyckich i powstania Solidarności Rolników Indywidualnych.

On to wszystko błogosławił, ale to było też w jakimś sensie spełnienie jego wielkich marzeń. Bo był przecież wielkim orędownikiem także praw człowieka, właśnie godności ludzkiej, a przecież był synem chłopskiej ziemi, więc to na pewno były dla niego ważne momenty. Mimo ciężkiej choroby jeszcze tego doczekał właśnie w 1981 roku – tych chwil, gdy Polacy powstali, gdy zobaczył, że naród się obudził.

Ufamy, że nas poprowadzi dalej. Pięknie dziękuję za rozmowę. Szczęść Boże.

Dziękuję bardzo.

Może Cię zainteresować Prezydent RP na Dożynkach Jasnogórskich