Menu rozwijane

17 maja 2024

Panie Prezydencie, dziś i jutro będzie Pan we Włoszech, by spotkać się z Prezydentem Sergio Mattarellą. Jaki jest stan obecnych relacji między Polską i Włochami?

Włochy to jeden z naszych głównych partnerów europejskich i nasz ważny sojusznik. Chociaż dzielą nas kilometry, mamy podobne priorytety a także wyzwania, przed którymi stajemy. Wśród tych tematów jest rosyjska agresja na Ukrainę, kwestia kryzysu migracyjnego, bezpieczeństwo w ramach NATO. Mamy też wspólne stanowisko, jeżeli chodzi o rozszerzanie naszej wspólnoty na przykład o państwa Bałkanów Zachodnich.

Włochy zajmują też ważne miejsce w naszej historii. Obchodzimy właśnie 80. rocznicę Bitwy pod Monte Cassino. Zarówno dla Polaków, jak i dla Włochów to niezwykle ważne wydarzenie historyczne. Wspominamy bohaterskich polskich żołnierzy 2. Korpusu Polskiego, dowodzonych przez Generała Władysława Andersa, którzy walczyli o wyzwolenie Włoch spod okupacji niemieckiej. Dziś – między innymi dzięki ich heroicznej postawie – żyjemy w wolnej, demokratycznej Europie, budując wzajemne relacje.

Mam w najlepszej pamięci ubiegłoroczne wizyty w Polsce Pani Premier Giorgi Meloni, a także Pana Prezydenta Sergio Matarelli z córką, Laurą Mattarellą. To wtedy Pan Prezydent zadeklarował, że w tym roku spotkamy się na Monte Cassino. Ogromnie się cieszę, że razem oddamy hołd polskim żołnierzom, którzy są naszymi wspólnymi bohaterami i uczcimy pamięć poległych, którzy spoczywają na cmentarzu na Monte Cassino.

Dziś bardzo doceniamy w Polsce zaangażowanie Włoch w bezpieczeństwo naszej części Europy. Włochy są obecne militarnie w ramach NATO na Słowacji, na Łotwie, gdzie wspólnie z naszymi, polskimi żołnierzami wykonują służbę w ramach Enhanced Forward Presence, chroniąc niebo w naszym regionie.

Jak Pan ocenia działania Premier Giorgi Meloni i włoskiego konserwatywnego rządu?

Nie jest moją rolą komentowanie wewnętrznych spraw włoskiej sceny politycznej.

Z Premier Giorgią Meloni łączy nas przywiązanie do konserwatywnych wartości i wspólne spojrzenie na bardzo wiele kwestii, jak chociażby bezpieczeństwo Europy. Za wschodnią granicą Polski, a jednocześnie wschodnią granicą UE i NATO toczy się wojna, dlatego ramię w ramię wspieramy heroicznie broniącą się Ukrainę. Rosyjski imperializm jest zagrożeniem dla całego Starego Kontynentu. Realnym problemem dotykający w ogromnym stopniu Włochów to z kolei masowa, nielegalna imigracja, którą również odbieram jako poważny problem Europy. Włoski rząd walczy o podmiotowość swojego państwa. Takie podejście do polityki jest mi niezwykle bliskie.

W ubiegłym tygodniu Komisja Europejska zamknęła postępowanie w sprawie naruszenia praworządności w Polsce. Czy uważa Pan, że była to procedura motywowana politycznie przeciwko rządowi Mateusza Morawieckiego?

Uważam, że zamknięcie przez Komisję Europejską kwestii tzw. praworządności w Polsce, czyli zakończenie procedury z art. 7. akurat w tym czasie, przed zbliżającymi się wyborami europejskimi, jest czysto polityczną decyzją. Ubolewam nad takim podejściem unijnych elit.

Rząd Zjednoczonej Prawicy po 2015 roku zrealizował reformy, których przeprowadzenie umożliwiają unijne traktaty. Polska była i jest demokratycznym państwem prawa. Sprawa praworządności była wykorzystywana politycznie jako instrument walki z konserwatywnym rządem w Polsce.

Jako Prezydent od pierwszego dnia sprawowania swojego urzędu stoję na straży przestrzegania Konstytucji i mogę zapewnić, że demokracja w Polsce miała i ma się bardzo dobrze, o czym świadczy chociażby rekordowa frekwencja w minionych wyborach parlamentarnych. Pozostaję więc bardzo krytyczny wobec podejścia europejskich elit, niemającego nic wspólnego z rzeczywistym obrazem sytuacji. Kiedyś było tak, że to państwa europejskie kształtowały Brukselę a niestety dziś Bruksela chce kształtować władzę w państwach członkowskich.

Polska pozostaje bardzo krytyczna wobec europejskiej polityki Zielonego Ładu, zwłaszcza w zakresie rolnictwa, w obronie polskich rolników. Jaka jest Pańska opinia na temat europejskiej polityki ochrony środowiska w mijającej kadencji?

Zapisy zawarte w tzw. Zielonym Ładzie niosą za sobą potężne zagrożenie. Polityka klimatyczna nie może iść w parze z ogromnym wzrostem kosztów życia obywateli Unii Europejskiej, przytłoczonych rosnącymi w zastraszającym tempie cenami energii. W szczególny sposób dotyczy to rolników, którzy protestują w całej Europie przeciwko skrajnie niekorzystnym dla nich rozwiązaniom. Unia Europejska powinna mocno zrewidować założenia polityki klimatycznej. Obawiam się, że obecny kurs może prowadzić w dłuższej perspektywie do dalszych protestów i jeszcze większych niepokojów wielu europejskich społeczeństw przeciwko procedowanym obecnie przepisom.

Za kilka tygodni odbędą się wybory europarlamentarne, kluczowe dla przyszłości Europy. Czy uważa Pan, że utworzenie nowej centroprawicowej większości na „model włoski” jest możliwe poprzez wykluczenie socjalistów? 

Europa stoi dziś przed wyborem: czy wrócić dziś do swoich korzeni, czyli Europy Ojczyzn, w której każde państwo członkowskie zachowuje swoją podmiotowość, czy dążyć do federalizacji i oddania realnej władzy unijnym instytucjom. Opowiadam się za tym pierwszym modelem.

Nadchodzące wybory europejskie odpowiedzą na pytania o kierunek rozwoju Unii Europejskiej. Obecnie niezwykle trudno wyrokować, jakie będą możliwości koalicyjne poszczególnych frakcji w Parlamencie Europejskim. Być może to już czas na przełamanie wieloletniego duopolu. Najważniejsze jednak, by jak największa liczba obywateli państw członkowskich poszła do tych wyborów, a poszczególni przedstawiciele w nich wybrani mieli mocny mandat do sprawowania swojej funkcji. Unia Europejska stoi dziś przed wieloma wyzwaniami, takimi jak nasze bezpieczeństwo, problem migracji czy sprawiedliwa transformacja energetyczna, dlatego potrzebuje odpowiedzialnych polityków, którzy będą umieli się z tymi wyzwaniami mierzyć.

Nielegalna migracja jest ważnym problemem dla Włoch i dla Europy. Czy uważa Pan, że relokacja migrantów byłaby rozwiązaniem? Dlaczego Polska sprzeciwia się temu rozwiązaniu? Czy zdaniem Polski trzeba tu znaleźć inne rozwiązanie?

Kryzys migracyjny to problem całej Unii Europejskiej, jednak jego rozwiązaniem nie jest system kwotowy i administracyjne narzucanie liczb uchodźców, których trzeba przyjąć, tylko wzajemne wsparcie w ochronie granic Unii Europejskiej oraz wspólne działania humanitarne i pomocowe w krajach pochodzenia migrantów.

Polska jest krajem solidarności z tymi, których dotknęło nieszczęście. Polacy udowodnili to, przyjmując do swoich domów miliony uchodźców z Ukrainy. Do dziś wielu z nich wciąż tu mieszka i traktujemy ich jak naszych gości.

Udzieliliśmy bezprecedensowej pomocy Ukraińcom uciekającym przed wojną. Ponosimy największe koszty związane z ich utrzymaniem. Wsparcie Unii Europejskiej okazało się zdecydowanie niewspółmierne do wyzwań, przed którymi stanęliśmy w bardzo krótkim czasie. Jako kraj, który przyjął tylu uchodźców, jesteśmy przeciwni przymusowej relokacji i nakładaniu kar finansowych.

Prezydent Francji Emmanuel Macron opowiedział się za wysłaniem żołnierzy europejskich na Ukrainę. Jakie jest stanowisko Polski w tej sprawie?

Polska od pierwszego dnia rosyjskiej inwazji wspiera swojego sąsiada na wszystkie sposoby, zarówno militarnie, politycznie, jak i humanitarnie. Jesteśmy pod tym względem w gronie liderów NATO i Unii Europejskiej. Robimy tak, ponieważ wiemy doskonale, że rosyjski imperializm – jeśli nie zostanie powstrzymany – rozleje się na inne kraje.

Jeszcze przed pełnoskalową agresją uczestniczyliśmy w misjach szkoleniowych na terytorium Ukrainy. Dziś powinniśmy pomagać Ukrainie wszelkimi możliwymi sposobami, które nie niosą za sobą ryzyka bezpośredniego zaangażowania członków Sojuszu Północnoatlantyckiego w wojnę.

Widzimy i doceniamy zmianę francuskiego stanowiska w kwestii sprzeciwiania się rosyjskiej agresywnej polityce neoimperialnej i pomocy zaatakowanej Ukrainie. Zabiegaliśmy o to od pierwszych godzin wojny. Natomiast w Polsce nie ma tematu wysłania naszych żołnierzy na Ukrainę.

Niedawno ogłosił Pan, że Polska jest „gotowa”, by przyjąć na swoje terytorium broń nuklearną, „by wzmocnić bezpieczeństwo wschodniej flanki NATO”. Czy sądzi Pan, że jest realne zagrożenie eskalacji na wschodniej granicy?

Rosja jest dzisiaj największym zagrożeniem nie tylko Polski, ale i całej Europy. O poważnym ryzyku związanym z działaniami Federacji Rosyjskiej przestrzegamy od dawna.

Gdyby zagrożenie nie było realne, nie wydawalibyśmy 4% naszego PKB na obronność. Widzimy, że prowadząc wojnę ofensywną przeciwko Ukrainie, Rosja przeszła na gospodarkę wojenną, prowadzi działania prowokacyjne względem państw NATO i narusza kolejne traktaty. To Rosja uzbraja okręg królewiecki, to Rosja relokuje broń nuklearną na terytorium Białorusi. Myślę, że jest jasne, kto prowadzi tutaj politykę eskalacyjną.

W sprawie przystąpienia do programu Nuclear Sharing nie ma jeszcze żadnych decyzji, ale my deklarujemy naszą gotowość. Obecne rozmieszczenie broni jądrowej w Europie odzwierciedla linie styczności między nieistniejącym już Układem Warszawskim a krajami należącymi do NATO z początków lat 50. Tymczasem zmiany, z którymi mamy do czynienia, zwłaszcza po wybuchu pełnoskalowej wojny na Ukrainie, są tak dalece posunięte, że adaptacja Sojuszu jest konieczna. Nie mam wątpliwości, że bezpieczeństwo krajów, w których broń jądrowa jest dziś rozmieszczona, jest znacząco wyższe.

Jeśli Putin zrealizowałby swoje cele na Ukrainie, to Polska i kraje Bałtyckie stanęłyby w obliczu realnego zagrożenia. Mogę się w tym miejscu odwołać do słów mojego mentora, śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który już w 2008 roku w zaatakowanej przez Rosjan Gruzji przestrzegał przed takim scenariuszem. Podczas historycznej wizyty w Tbilisi mówił: „Dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę”. Dziś te słowa brzmią niestety proroczo, dlatego robimy wszystko, by zabezpieczyć nasze granice, będące równocześnie granicami Unii Europejskiej i wschodnią flanką NATO. Rozbudowujemy i modernizujemy naszą armię właśnie po to, żeby nigdy nikt nie próbował nas zaatakować.

Pod koniec marca zawetował Pan propozycję przywrócenia antykoncepcji awaryjnej bez recepty. Dlaczego uważa Pan, że polityka rodzinna i prorodzinna są ważne dla Polski i dla Europy?

Zaproponowane przez rząd przepisy dotyczyły osób nieletnich. W Polsce alkohol i napoje energetyczne sprzedawane są osobom powyżej 18 roku życia. Doszlibyśmy więc do pewnego rodzaju absurdu, w którym nieletni mógłby bez wiedzy i zgody swoich opiekunów kupować takie środki jak pigułka „dzień po”, nie mając jednocześnie pełni praw, które przysługują osobie dorosłej. Decyzję o zawetowaniu ustawy podjąłem po konsultacjach z licznymi ekspertami w dziedzinie medycyny.

Miesiąc temu odbył Pan ważną wizytę do Stanów Zjednoczonych, gdzie spotkał się Pan z Donaldem Trumpem. Według prezydenta Litwy Gitanasa Nausedy udało się Panu wpłynąć na Trumpa i w efekcie amerykański Kongres zatwierdził pakiet pomocy dla Ukrainy. Czy to prawda? Jakie są Pańskie oczekiwania wobec listopadowych wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych?

Relacje ze Stanami Zjednoczonymi mają dla Polski charakter strategiczny, niezależnie od tego, kto sprawuje aktualnie władzę w obydwu państwach. Nasza polityka w tym zakresie pozostaje niezmienna. Z tego powodu spotkałem się w marcu z urzędującym Prezydentem Joe Bidenem a miesiąc później z byłym Prezydentem Donaldem Trumpem, z którym łączą mnie bliskie, przyjacielskie relacje. Nasze spotkanie w Nowym Jorku miało charakter prywatny, ale mogę zdradzić, że poruszyliśmy tematy związane z agresją Rosji na Ukrainę i konsekwencjami, które ta wojna niesie za sobą nie tylko dla Ukrainy, ale także dla Stanów Zjednoczonych, dla NATO, Polski i całego świata. Rozmawiając ze światowymi przywódcami, zawsze przekonuję, że musimy zrobić wszystko, aby Putin przegrał na Ukrainie, bo od tego zależy bezpieczeństwo Europy i świata. Koszty, jakie ponosimy w tej chwili, są niewspółmierne do kosztów, jakie musielibyśmy ponieść, gdyby Putin osiągnął swoje cele. Dlatego podczas tych spotkań apeluję, by w kontekście lipcowego szczytu NATO rozważyć moją inicjatywę podniesienia poziomu wydatków na obronność z 2 do 3 proc. PKB przez wszystkie państwa Sojuszu. Polska wydaje ponad 4 proc. PKB. Zachęcam do tego innych. Doceniamy też coraz większe zaangażowanie Włoch w inwestycje zbrojeniowe, uważamy to za bardzo rozsądne i potrzebne działanie.