Menu rozwijane

26 lutego 2024

Darius Rochebin, LCI: Dobry wieczór, Panie Prezydencie. Jest Pan Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej, jednej z głównych potęg militarnych Europy, a przede wszystkim wschodniej flanki NATO. Jakie są Pańskie obawy dotyczące do Rosji? Czy Rosja może zaatakować Polskę?

Oczywiście, że tak. Odpowiedź, że „na pewno nie” byłaby z całą pewnością nieprawdziwa. Więc trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i powiedzieć: oczywiście, że tak. Głośno powiedział to po raz pierwszy w 2008 roku polski Prezydent Lech Kaczyński, kiedy Rosja zaatakowała Gruzję. Wtedy stał w Tbilisi przed zgromadzonym tłumem i gdy rosyjskie czołgi jechały na Tbilisi, na stolicę Gruzji, mówił, że Rosję trzeba zatrzymać, że świat musi zatrzymać Rosję, że to jest odradzający się rosyjski imperializm. I że „jeżeli dzisiaj się to nie stanie, to jutro być może Ukraina, pojutrze być może państwa bałtyckie, a potem może mój kraj, Polska” – powiedział wtedy.

Więc czy może? Oczywiście, że tak. I teraz pozostaje tylko jedno pytanie w tym wszystkim: co my możemy zrobić, żeby tak się nie stało? I to jest zasadnicze pytanie, które dzisiaj musi sobie zadać każdy, kto sprawuje władzę w Polsce, kto podchodzi do tego odpowiedzialnie. I również każdy, kto sprawuje władzę w państwie w naszej części Europy. Ale – w moim przekonaniu – także każdy, kto odpowiedzialnie sprawuje władzę w państwie w wolnym świecie.

Emmanuel Macron mówił o ucieczce do przodu, mówiąc o Władimirze Putinie. Czy on może być jeszcze bardziej zuchwały? Czy Władimir Putin może się dzisiaj odważyć na jeszcze więcej?

Jeżeli mówimy, że jest niebezpieczeństwo potencjalnego ataku rosyjskiego – czy to na państwa bałtyckie, czy to na Polskę, czy na inne państwo, które znajduje się na wschodniej flance NATO – to oczywiście, że musimy powiedzieć „tak”. Konsekwentnie trzeba powiedzieć „tak”. Oczywiście, że możemy pójść dalej. Pytanie: w jaki sposób go zatrzymać? Między innymi po to dzisiaj spotykamy się na zaproszenie Prezydenta Emmanuela Macrona tutaj, w Paryżu.

Generalnie powiem jedno: nie mam żadnych wątpliwości, że tylko nasza – po pierwsze – zdecydowana postawa, bardzo solidarna, bardzo jednolita w kwestii kolektywnej obrony przed jakimkolwiek atakiem na państwa NATO i rzeczywiście wzmacnianie naszej obronności, czyli zwiększanie wydatków na obronność, czyli modernizacja naszych armii, ich umacnianie, zakupy uzbrojenia, powrót do Europy, która jest rzeczywiście militarnie silna – to jest dzisiaj nadzieja na obronę przed rosyjskim imperializmem.

Panie Prezydencie, proszę odpowiedzieć sceptykom. Sceptycy mówią: nie jest możliwe, że Putin zaatakuje NATO. Może zaatakuje inne państwa, które nie są w NATO, ale nie odważy się zaatakować NATO. Jak mógłby spróbować? Jak przeprowadziłby atak, prowokację? Konkretnie.

Bardzo łatwo sobie wyobrazić prowokację ze strony Putina. Wystarczy, że wykorzysta rosyjską mniejszość w którymkolwiek z państw, w którym ta mniejszość jest. Nie brakuje jej dzisiaj w niektórych państwach, choćby w państwach bałtyckich. Więc to jest taki pierwszy z brzegu, najprostszy przykład.

A poza tym jeżeli pytamy, w jaki sposób Putin może prowokować, proszę spojrzeć na to, co dzieje się de facto w moim kraju od trzech lat, kiedy mamy cały czas hybrydowy atak ze strony Białorusi. Nikt nie ma chyba wątpliwości, że Białoruś i Rosja to prawie jedno, a w każdym razie w tym sensie polityczno–militarnym też to jest właściwie prawie jedno. No i ci migranci, którzy są pchani na polską granicę, która jest granicą Unii Europejskiej i strefy Schengen, pchani przez funkcjonariuszy władz – policji czy wojska białoruskiego – no to czymżeż oni są innym jak rzeczywiście hybrydowym atakiem na Polskę, na Unię Europejską?

Panie Prezydencie, niektóre państwa w Europie mają na swoim terytorium amerykańską broń nuklearną. To przypadek Belgii, Holandii, Niemiec. Czy czulibyście się bezpieczniej, gdyby tak było także w przypadku Polski?

To jest bardzo poważne pytanie. Oczywiście, że z całą pewnością, jeżeli pytamy, jaka ochrona jest dzisiaj najbardziej ekstremalnie skuteczna w ogóle, odpowiedź brzmi: tak, oczywiście posiadanie broni nuklearnej na pewno jest ekstremalnie skutecznym środkiem odstraszającym. Prawdopodobieństwo tego, że zostanie zaatakowane państwo, które dysponuje bronią nuklearną, jest rzeczywiście na pewno najniższe.

Więc na pytanie, czy Polska byłaby silniejsza, gdyby była chroniona bronią nuklearną, muszę odpowiedzieć: oczywiście, że byłaby silniejsza, gdyby była chroniona bronią nuklearną. I tutaj koncepcja Pana Prezydenta Emmanuela Macrona o parasolu nuklearnym nad zjednoczoną Europą, nad tą europejską częścią NATO na pewno jest bardzo ważnym głosem w tej dyskusji, który my, w Polsce, przyjmujemy absolutnie pozytywnie.

Panie Prezydencie, czy obawia się Pan, że Rosja mogłaby się rozpaść? Czy jest możliwe dla Pana, że Rosja się rozpada? Że poszczególne narody w Rosji zażądają niepodległości, tak jak dawniej zrobili to Ukraińcy i inni?

Powiem tak: z punktu widzenia Polski – biorąc pod uwagę naszą historię, gdzie my zmagamy się z Rosją pięćset lat i kilkakrotnie, niestety, byliśmy przez długi czas pod okupacją rosyjską, co tragicznie dla nas się kończyło: setki tysięcy Polaków zginęło na Syberii i zostało pomordowanych, także w czasie II wojny światowej przez Rosjan, właśnie przez Sowietów wtedy – oczywiście najlepiej by było, gdyby Rosji nie było po prostu.

Mogą tutaj, na zachodzie Europy i za Atlantykiem, opowiadać o konieczności równowagi strategicznej. W Polsce każdy powie, że to są bajeczki. Bo najlepiej byłoby, gdyby żadnej silnej Rosji nie było w tej części świata. Dlatego że wtedy zniknie to potencjalne, dramatyczne zagrożenie, jakie dla nas jest.

To jest nasze spojrzenie. To jest polskie spojrzenie. To jest polski punkt widzenia. Silna Rosja jest dla nas zawsze bardzo poważnym zagrożeniem. Słaba Rosja to jest zmniejszające się zagrożenie dla Polski. Być może wtedy dla wielkich interesów w różnych częściach świata zagrożenie wzrasta, bo – jak Pan powiedział – różne narody zaczynają wtedy próbować wywalczyć swoją niepodległość.

Istnieje stare francuskie marzenie o stworzeniu z Rosją „wspólnego domu”. De Gaulle mówił o tym, Mitterrand mówił o tym. Że pewnego dnia powstanie wspólny dom z Rosją – wielka Europa od Atlantyku po Ural… Pan w to nie wierzy? 

Panie Redaktorze, bardzo proszę, żeby Francuzi wspólny dom z Rosją sobie tworzyli, ale poza nami. Bardzo byśmy prosili, żebyśmy my zostali z boku. My w żadnym wspólnym domu z Rosją być nie chcemy – nie, nie, nie, dziękujemy bardzo. My już byliśmy w rosyjskim domu, który się nazywa ruskim mirem i za ruski mir bardzo dziękujemy.

To bardzo jasne. Jeszcze jedno pytanie: Donald Trump. Z Donaldem Trumpem wszystko się może zmienić. Jakie jest Pana przesłanie dla Trumpa?

Przede wszystkim zacznijmy od tego, że to są wybory i Amerykanie decydują, kto będzie ich prezydentem w przyszłości. Ja tutaj podchodzę do tego z ogromną wstrzemięźliwością i mówię: każdy naród w swoim państwie decyduje o swoim prezydencie, jeżeli ma powszechne wybory prezydenckie. I nikt się w to nie powinien wtrącać. Więc ja się w to nie wtrącam...

Ale czy nie obawia się Pan, że się wycofa...?

....natomiast powiem tak: mam cztery lata doświadczenia współpracy z Prezydentem Donaldem Trumpem. Jestem Prezydentem Polski od 2015 roku, więc już prawie dziewięć lat.

Cztery lata współpracowałem z Panem Prezydentem Donaldem Trumpem i może niektórzy się zdziwią, ale ja powiem: to była dobra współpraca. Dlatego że Pan Prezydent Donald Trump, widząc, że my, w Polsce, poważnie traktujemy kwestię naszego bezpieczeństwa, w związku z tym w jakimś sensie poważnie traktujemy to, co on mówi – bo myśmy wydawali 2 proc. [PKB] na obronność od samego początku jego prezydentury, więc nigdy nie byliśmy tymi, do których były adresowane jego apele, wręcz przeciwnie – zawsze mówił: „Popatrzcie, Polacy poważnie traktują swoje zobowiązania wobec NATO”.

Jak ja miałem z nim kontakty i umawialiśmy się na różne formy współpracy, zawsze dotrzymywał słowa. I mogę powiedzieć tak: zawsze podchodził do kwestii bezpieczeństwa Polski bardzo poważnie. A to było właśnie przede wszystkim bezpieczeństwo wobec Rosji – żeby się obronić przed Rosją. Z moich rozmów z nim wynikało, że znakomicie rozumie sprawy naszej części Europy. On zna te relacje, wie, czym w istocie jest dla nas Rosja i co Rosja robi w naszej części Europy.

I powiem tak: tu akurat jestem bardzo spokojny. Nie wierzę w żadne działania Prezydenta Donalda Trumpa, które miałyby na celu jakiekolwiek rozbicie NATO – nie. Będzie oczekiwał tego, że jeżeli ktoś się do czegoś zobowiązał, to dotrzyma słowa. On jest po prostu człowiekiem, który uważa, że jeżeli ktoś coś obiecał, to niech się z tej obietnicy wywiązuje. Jak nie chciał się wywiązywać, to nie powinien był dawać słowa.

Dziękuje bardzo, Panie Prezydencie

Dziękuję.

09_Andrzej_Duda_wywiad_LCI_20240226_JSZ_9701.jpg [848.57 KB]