Menu rozwijane

01 maja 2023

Danuta Holecka, TVP: Prezydent Andrzej Duda jest dziś gościem „Wiadomości”. Witam, Panie Prezydencie.

Prezydent RP Andrzej Duda: Witam Panią Redaktor, witam też naszych widzów.

Panie Prezydencie, 1 maja jest dniem ważnym dla Polski. 19 lat temu weszliśmy przecież do Unii Europejskiej. Jak Prezydent Polski dziś, z perspektywy tych 19 lat, widzi Polskę w Unii Europejskiej?

No tak, dla starszych to tylko 19 lat, dla młodszych i najmłodszych to aaaż 19 lat, tak? Bo rzeczywiście – mówiłem to już dzisiaj w trakcie konferencji prasowej z Panem Premierem Mateuszem Morawieckim – rok temu, w ciągu zeszłego roku młodzi ludzie, którzy urodzili się w roku wejścia Polski do Unii Europejskiej, stali się pełnoletni. To jest rzeczywiście coś niesamowitego – 19 lat w tym roku, odkąd jesteśmy częścią europejskiej wspólnoty. To w istocie długi czas. To prawie taki czas jak całe trwanie II Rzeczypospolitej. Więc to jest rzeczywiście długi okres.

Ale też widać efekty tego, że jesteśmy częścią europejskiej wspólnoty – i w polskiej mentalności, i rzeczywiście w takim polskim poczuciu politycznej przynależności do wspólnoty europejskiej. Widać to też w naszej infrastrukturze, w wielu miejscach.

Wspólnota narodów oparta na wzajemnej współpracy, poszanowaniu wartości – taka idea przyświecała wielu członkom Unii Europejskiej, wielu przyświeca do dziś. Solidarność między narodami wspólnoty, a nie dyktat jakiegokolwiek państwa czy dyktat jakiejś grupy państw. Dobrze, że jesteśmy w Unii? Ale właśnie z tą solidarnością bywa różnie.

Nie ma żadnych wątpliwości, że dobrze, że jesteśmy w Unii. Trzeba przypomnieć, że do Unii weszliśmy przecież w wyniku referendum akcesyjnego, które odbywało się w naszym kraju. 77 proc. osób uczestniczących wtedy w referendum opowiedziało się za członkostwem w Unii Europejskiej.

Zresztą wspominaliśmy nie tak dawno z Panią Redaktor, że wtedy do tego członkostwa w jakimś sensie wzywał, namawiał, skłaniał nas także i nasz Ojciec Święty, św. Jan Paweł II. Tylko że z bardzo określonym zadaniem dla Polaków, które wtedy wskazywał: że my mamy te nasze wartości tak głęboko w nas zakorzenione, w naszej mentalności, w naszej kulturze, w naszej historii i w nas właśnie nieść do Unii Europejskiej – do Europy Zachodniej, której dzisiaj tych wartości brakuje. Więc to zadanie nadal pozostaje na pewno aktualne.

Natomiast jesteśmy już w Unii Europejskiej długo i – tak jak powiedziałem – widać to, że w tej Unii jesteśmy. Natomiast, no cóż – jest to stowarzyszenie państw, te państwa na całe szczęście nadal są państwami narodowymi, nadal mają swoje byty państwowe i mają w związku z tym swoje interesy. Zresztą zawsze je będą miały, tak to jest. I – oczywiście – każde państwo stara się swoje interesy realizować.

Ale na szczęście – na szczęście! – w momentach takich absolutnie historycznych, najważniejszych zwycięża interes dobrze rozumianej wspólnoty. Tak się dzieje w sytuacji, kiedy państwa Unii Europejskiej głosują np. nad sankcjami wobec Rosji w związku z rosyjską napaścią na Ukrainę. Już wielokrotnie te pakiety sankcji były przecież głosowane i – mimo wszystkich trudności, mimo właśnie różnych interesów – jednak kolejne pakiety sankcji są przyjmowane.

Więc widać, że Unia Europejska potrafi prowadzić wspólną politykę. Ona – oczywiście – musi być uzgodniona.

I dobrze, że ona musi być uzgodniona. Bo właśnie o to chodzi. To powinien być głos, w którym liczy się zarówno głos największego państwa, jak i też najmniejszego państwa.

02__Andrzej_Duda_wywiad_Gosc_wiadomosci_20230501_PK2_9273.jpg [427.07 KB]
Panie Prezydencie, mamy urodzaj świąt. Jutro jedno z najmłodszych – Święto Flagi. W tym dniu szczególnie upamiętniamy historię naszych barw narodowych. Jak ważna jest chociażby duma – dla Polaka – duma z naszych barw narodowych? Dla Pana jak jest ważna?

No, dla mnie jest bardzo ważna. Tutaj – widać – noszę je [Pan Prezydent wskazuje na wpięty w klapę znaczek z polską flagą] od wielu, wielu, wielu już lat. W jakimś sensie niektórzy w ogóle w Polsce uważają to za mój znak rozpoznawczy. Ale ja uważam, że to powinien być znak rozpoznawczy każdego polskiego polityka. Nie tylko Prezydenta Rzeczypospolitej, nie tylko jakichś ludzi, którzy utożsamiają się w danym momencie z osobą Prezydenta Rzeczypospolitej. Nie – to powinien być znak każdego polityka, który po prostu jest polskim politykiem. A w związku z tym jego obowiązkiem jest realizowanie polskich interesów. Więc co do tego nie mam żadnych wątpliwości.

Te barwy są dla mnie bardzo ważne i cieszę się ogromnie, że dla bardzo wielu moich rodaków również są ważne; dla kibiców, którzy mają je na stadionach – nie myślę tylko o stadionach piłkarskich, nie myślę tylko o kibicach piłki nożnej. Myślę o kibicach wszystkich dyscyplin sportowych. Te barwy są obecne, ludzie są z nich dumni. Bardzo się z tego cieszę. Wożą polskie barwy na swoich samochodach – czy w samochodach w wielu miejscach. Bardzo często ubierają się też w polskie barwy w związku z różnymi wydarzeniami – w szczególności tymi wydarzeniami sportowymi. Na skoczniach narciarskich w okresie zimowym te barwy są obecne. No, letnim też, bo przecież ostatnio są skoki także i na igelicie – mamy również i letnie Grand Prix, i inne wydarzenia. I na europejskich igrzyskach też będą obecne skoki narciarskie w tym roku. Będą się one odbywały w Polsce, u nas.

Więc cieszy mnie ogromnie to, że ludzie – z jednej strony – szanują barwy narodowe, z drugiej strony – cieszą się, z trzeciej strony – są z nich dumni. Nie tylko że się ich nie wstydzą: są z nich dumni, noszą je. To piękne.

2 maja obchodzimy także Dzień Polonii i Polaków za Granicą. Około 21 mln Polaków i osób pochodzenia polskiego mieszka poza granicami kraju. Podobno nie ma na świecie kraju, w którym by nie mieszkał przynajmniej jeden Polak. Dlaczego ci Polacy są tak ważni dla Polski?

Ważni są. Bardzo byśmy chcieli tak naprawdę, żeby wrócili. Ale to jest – oczywiście – nierealne i każdy ma prawo podejmować w swoim życiu takie decyzje co do miejsca, w którym chce mieszkać, jakie chce. Dla nas jest tylko ważne, żeby mieli wybór. Ja bym chciał, żeby była zawsze taka Polska, w której Polacy mają wybór, czy chcą mieszkać w Polsce, czy chcą mieszkać gdzieś poza granicami. Zawsze będę namawiał do mieszkania w Polsce. Ale ta możliwość wyboru…

To też dzisiaj już było mówione w trakcie konferencji prasowej, że kiedyś, przed 1989 rokiem, myśmy właściwie tej możliwości nie mieli, tak? Można było być albo w Polsce, albo czasem można było tę Polskę opuścić czy wręcz z tej Polski – wtedy za żelazną kurtyną, w sowieckiej strefie wpływów – uciec i mieszkać za granicą, żeby być wolnym człowiekiem. Dzisiaj wolnym człowiekiem jest się w Polsce, dzisiaj można sobie wybrać miejsce zamieszkania. Ja się osobiście tutaj najlepiej czuję – to jest moja ojczyzna i to jest moje miejsce. Ale każdy ma prawo wybierać. I – na szczęście – właśnie tak jest.

03__Andrzej_Duda_wywiad_Gosc_wiadomosci_20230501_PK1_1478.jpg [557.91 KB]
Panie Prezydencie, ustanowienie 2 maja świętem miało też swoje uzasadnienie w historii. W PRL–u to 2 maja kazano właśnie zdejmować flagi po 1 maja, żeby nie zostały – broń Boże! – na 3 maja. A dlaczego? Dlatego że 3 maja no kojarzył się nieodzownie z wolnością i z walką Polaków o tę wolność. To dzień uchwalenia Konstytucji 3 maja. Choć obowiązywała ona zaledwie przez rok, to mówi się, że do dzisiaj jest jednym z fundamentów polskiej tradycji i państwowości. Dlaczego?

To może zacznijmy od początku, tak? Na szczęście dzisiaj 2 maja jest Świętem Flagi, radości, barw narodowych. Polacy wywieszają te barwy narodowe, te polskie flagi znacznie wcześniej. Już wczoraj widziałem na wielu domach i wielu gospodarstwach – te flagi były. Bo byłem wczoraj poza Warszawą, więc mogłem zobaczyć. Wszystkim za to bardzo dziękuję, że przystrajają swoje domy flagami w barwach narodowych. Są one w różnych formach, np. kwiaty w barwach narodowych. To bardzo miłe i bardzo za to wszystkim moim rodakom dziękuję. Bardzo się z tego cieszę, że tak właśnie jest.

Też mamy tu kwiaty w barwach narodowych.

Też tu mamy takie kwiaty, tak. No ale to jest w końcu Pałac Prezydencki. Natomiast cieszę się, że na domach w małych miejscowościach, w większych miejscowościach, w miastach te flagi są. To bardzo dobrze, że potrafimy się nimi cieszyć – od 1 maja, poprzez 2 maja, do 3 maja. Jest wiele domów w tej chwili w Polsce, na których flaga – nawet na specjalnie do tego zainstalowanym maszcie – powiewa cały rok. Więc to też taki dowód dumy.

Mówiliśmy o Polakach mieszkających poza granicami. W Stanach Zjednoczonych przecież ludzie są tak dumni ze swoich amerykańskich barw, ze swoich flag. Flaga amerykańska jest obecna w tak wielu miejscach.

Cieszę się, że Polacy też cenią w tej chwili swoje barwy narodowe, są z nich dumni, chwalą się nimi.

To jest rzeczywiście wspaniałe.

No i dzisiaj mamy wolną Polskę, możemy świętować wszystkie nasze ważne święta. Choć to święto 1 maja też jest świętem ważnym. Ono przez komunistów, w czasach, kiedy byliśmy za żelazną kurtyną, w sowieckiej strefie wpływów, zostało w jakimś sensie zawłaszczone.

Ośmieszone.

Zmuszano wtedy ludzi…

Tak.

…do uczestnictwa w pochodach 1–majowych. Ale przecież tak naprawdę święto 1 maja upamiętnia walkę o prawa ludzi pracy, robotników. A tamta walka, którą ono upamiętnia, miała miejsce w Chicago w 1886 roku. To wtedy zginęli robotnicy, właśnie walcząc o prawa robotników. Więc tak naprawdę to jest święto ludzi pracy. I też tak na nie patrzymy. Dzisiaj – oczywiście – jest to także dla Polaków rocznica naszego wejścia do Unii Europejskiej, w tym roku 19., ale bardzo ważna.

Natomiast Konstytucja 3 maja. Och, ona jest ważna wielowymiarowo. Przede wszystkim jest wielkim powodem do dumy dla nas, bo ona pokazuje, jaka była tamta I Rzeczpospolita i jaka była myśl polityczna i filozoficzna tamtej Rzeczypospolitej. Że było nas wtedy intelektualnie stać – nasze elity – na wypracowanie konstytucji, która była druga na świecie po konstytucji amerykańskiej. Tylko Stany Zjednoczone – rodzące się wtedy państwo – miały swoją pierwszą konstytucję.

I nasza Rzeczpospolita, która w wyniku właśnie procesów myślowych, w wyniku działań reformatorskich, w wyniku przemyślenia wszystkich patologii, które w ówczesnej Polsce nasi rodacy obserwowali – ci światli, mądrzy, te elity wypracowały wówczas coś tak wspaniałego na owe czasy jak druga na świecie, a pierwsza w Europie konstytucja. Więc to na pewno jest nasz ogromny powód do dumy. To jest jedno. Że było nas wtedy intelektualnie – jako społeczeństwo, jako naród – na to stać. To pokazuje, jakim narodem w istocie jesteśmy. Bo pod tym względem – w moim przekonaniu – absolutnie nic się nie zmieniło. Nadal jesteśmy narodem ogromnie inteligentnym i nadal nas stać na bardzo wiele. Więc to jest pierwsza rzecz. Mamy powody do dumy. Absolutnie. Bezsprzecznie.

Druga rzecz: właśnie wtedy ta konstytucja miała służyć ratowaniu Rzeczypospolitej. Tak jak i cała tamta reforma. Jak twierdzą niektórzy historycy – nie bez racji, moim zdaniem – właśnie przez to Polska została zniszczona. Że była szansa na to, by Polskę zreformować, by to państwo, które wtedy chyliło się ku upadkowi, odzyskało siłę. Ta wielka I Rzeczpospolita, która była przecież potęgą, która sto lat wcześniej pokonywała Turków pod Wiedniem, tak? Kiedy Sobieski jechał na pomoc Austriakom po to, żeby odeprzeć turecką nawałę, co zresztą skutecznie uczynił.

Więc jaka była tamta Rzeczpospolita, która potrafiła tutaj stać wobec wszelkich ataków, nawał z różnych stron? Z jednej strony osmańskiej, z drugiej strony rosyjskiej, z każdej strony. Wtedy była to Rzeczpospolita wielu narodów – bo to była Rzeczpospolita, oficjalnie nazywała się Obojga Narodów, ale to była Rzeczpospolita wielu narodów. Tam żyli i Ukraińcy, i Białorusini, i właśnie Litwini, i dzisiejsi Estończycy, i Łotysze, tak? Byli częścią tej wielonarodowej Rzeczypospolitej. Więc tych narodów obok nas było kilka i wszyscy żyliśmy na jednej ziemi. I wtedy stanowiliśmy rzeczywiście barierę dla wszelkiej wrogości. Ta Rzeczpospolita umiała się obronić.

Dopiero różnymi knowaniami na przestrzeni lat ci wielcy ówczesnych czasów, mocarstwa ościenne tę Rzeczpospolitą stopniowo szarpały, szarpały. No niestety, byli też zdrajcy, którzy Polskę wtedy sprzedawali za różne świecidełka i zyski – niestety, przykro to powiedzieć. Natomiast patrioci przygotowali Konstytucję 3 maja po to, by Polskę ratować, po to, by ją zreformować, po to, by ją naprawić, by ją uczynić na powrót nowoczesną, a przez tę nowoczesność na powrót wielką. To dzieło by się udało, no – gdyby nie przerwali go zaborcy.

01__Andrzej_Duda_wywiad_Gosc_wiadomosci_20230501_PK1_1452.jpg [587.95 KB]
Panie Prezydencie, czy wobec tego Święto Konstytucji 3 Maja jest w jakiś sposób dla Pana osobistym zobowiązaniem?

No na pewno jest. Na pewno jest takim zobowiązaniem do nieustannego myślenia o tym, jak czynić Polskę coraz lepszą, coraz sprawniejszą, jak likwidować w Polsce różnego rodzaju patologie. Że to jest proces, który nigdy się nie kończy. I że reformowanie w związku z tym poprzez usuwanie różnego rodzaju złych zjawisk, które psują Polskę, jest po prostu obowiązkiem uczciwie rządzących. I to staram się też w czasie swojej prezydentury realizować.

Oczywiście są też i różne ataki na przestrzeni tych lat, bo nie wszystkim to się podoba. Bo to jest tak, że różne przywileje są zawłaszczone i w związku z tym tak naprawdę czerpane są różne nieuprawnione zyski. Jeżeli prowadzi się działania reformatorskie, to te procesy zostają przerwane. Niektórzy są z tego bardzo niezadowoleni. Ale trzeba to realizować po to, by Polska stawała się silniejsza, po to, by stawała się lepsza, i po to, by stawała się sprawiedliwsza.

Panie Prezydencie, często Pan podróżuje po Polsce. Ostatnio był Pan w Pajęcznie w Łódzkiem. Przeczytałam, że to była pierwsza wizyta urzędującej głowy państwa od 1989 roku w tym mieście. Dlaczego te wizyty, w takich mniejszych miejscowościach, są dla Pana tak ważne?

One są ważne z wielu względów. Po pierwsze dlatego, że zawsze mówiłem, że Polska powinna się rozwijać równomiernie. A to oznacza, że każda miejscowość w Polsce jest tak samo ważna. Nie tylko wielkie miasto. Ja pochodzę z wielkiego miasta, Krakowa. Tak, drugie co do wielkości miasto w Polsce po Warszawie. No ale to nie znaczy, że tylko wielkie miasta się dla mnie liczą. Wręcz właśnie odwrotnie. Uważam, że dzisiaj – jako Prezydent – mam obowiązek znacznie większą wagę przykładać do wizyt w tych mniejszych miejscowościach.

Bo to jest tak, że do wielkiego miasta Prezydent zawsze przyjedzie. Bo jest jakieś ważne wydarzenie, bo jest koncert, bo jest rocznica, bo jest jakieś ważne spotkanie. Ludzie w związku z tym w jakimś sensie są obyci z tymi ważnymi ludźmi, z ważnymi politykami. A w mniejszych miejscowościach politycy tego najwyższego krajowego formatu bywają rzadziej. Dlatego uważam, że Prezydent, który jest z wyboru powszechnego, na którego głosują wszyscy Polacy, ma obowiązek starać się w miarę swoich możliwości odwiedzić każdą miejscowość.

Stąd moja idea, odwiedzenia wszystkich powiatów w Polsce, co udało mi się zrealizować. A teraz elementem tego jest także odwiedzenie tych z kolei powiatów, w których urzędującego Prezydenta nigdy nie było. Bo są powiaty, w których byłem jako kandydat na Prezydenta. Więc odwiedziłem je, ale nie jako Prezydent, tylko jako kandydat na Prezydenta. Teraz chcę, żeby w każdym powiecie w Polsce był urzędujący Prezydent Rzeczypospolitej. Mam wybrane takie powiaty i te powiaty w tej chwili staram się odwiedzać.

Tak żeby wszędzie było to poczucie, że Prezydent był, że w związku z tym, jak kiedyś pięknie powiedziano: „Kiedy Prezydent przyjeżdża do miasta, kiedy Prezydent przyjeżdża do miejscowości, to wtedy stolica jest jak gdyby w tym miejscu, dlatego że jest tam Prezydent”. Więc ja bym chciał, żeby w każdej miejscowości w Polsce mieli to poczucie, że także był ten moment, kiedy mieli u siebie stolicę.

Tam też zapowiedział Pan ustawę dotyczącą dróg lokalnych – gminnych i powiatowych. Najkrócej mówiąc: co zawiera ten projekt?

Ona przede wszystkim ma ułatwić – z jednej strony, z drugiej strony – usunąć właśnie pewną patologię, z jaką mamy do czynienia. Jest bardzo często tak, że drogi po prostu zajmują nieruchomości, które były nieruchomościami prywatnymi. Ludzie machają na to ręką, cieszą się, że mają drogę. W związku z tym [nie jest dla nich ważne] to, że droga odcięła tam metr działki czy pola, czy nawet 2 metry. Uważają, że dobrze, że jest dojazd, dobrze, że tak się dzieje. I ten stan faktyczny w gruncie rzeczy tego, że ta droga jest, po prostu trwa. Te skraweczki nieruchomości, które są tak naprawdę pod tą drogą, nie są – oczywiście – własnością gmin, tak? Droga teoretycznie jest własnością gminy, jest drogą publiczną, ale co z tego, skoro te skrawki nie są własnością publiczną.

I kiedy gmina dzisiaj chce uzyskać np. finansowanie na rozwój tej drogi, na jej modernizację, tak jak to się dzisiaj dzieje… Gminy, powiaty korzystają dzisiaj z programów rządowych opiewających na dziesiątki miliardów złotych. To są ogromne pieniądze, które dzisiaj są wydawane na drogi lokalne właśnie. Dzisiaj w rękach samorządów znajdują się pieniądze przekazane im przez rząd, jakich samorządy nigdy do tej pory nie widziały. I te procesy rzeczywiście są znakomicie przez władze lokalne, samorządowe realizowane. Ja to z całą mocą podkreślam. To pokazuje rzeczywiście, jak samorządy odpowiedzialnie realizują swoje lokalne sprawy.

No ale w momencie, w którym mają taki problem, nie są w stanie realizować programu, bo mają nieuregulowany stan. Ta ustawa ma właśnie pomagać ten stan uregulować, ma powodować, że te skrawki ziemi gmina będzie mogła przejąć na własność i w ten sposób uregulować stan prawny drogi. A z drugiej strony – tym właścicielom, których tak naprawdę tereny są zajęte, będzie wypłacone przez gminę odszkodowanie za te tereny właśnie, które stają się w istocie już w sensie prawnym częścią drogi, a nie tylko częścią faktyczną.

Czyli gmina zyskuje, bo ma uregulowany stan własnościowy drogi i może uzyskiwać środki na jej budowę. Ludzie mają zysk, bo droga jest naprawiana, jest lepsza, jest unowocześniana. A właściciele uzyskują pieniądze za część swoich nieruchomości, których i tak nie mogli użytkować, no bo znajdowały się one faktycznie pod drogą. Więc uważam, że to będzie zysk dla każdego i to jest rozwiązanie, które jest bardzo potrzebne i właśnie przez samorządy bardzo oczekiwane, bo pozwoli zyskać dodatkowe środki na remonty dodatkowych dróg, co lokalnie jest bardzo ważne.

06__Andrzej_Duda_wywiad_Gosc_wiadomosci_20230501_PK1_1515.jpg [545.65 KB]
Panie Prezydencie, te pieniądze rzeczywiście szerokim strumieniem płyną do tych nie tylko ogromnych aglomeracji, jak było do tej pory, choć też, bo tam też również. Ale Polska jest jedna – podkreśla rząd – i trzeba dawać również mniejszym miejscowościom. Czy to jest taki kurs nadrabiania tych zaległości sprzed lat w Pana ocenie?

No więc wreszcie wszyscy mają szansę – i to jest najważniejsze. No tak, to jest po prostu inna polityka niż to, co było realizowane do jesieni 2015 roku, kiedy to zaczęliśmy faktycznie [prowadzić] tę politykę po zwycięstwie Zjednoczonej Prawicy po wyborach parlamentarnych. Zaczęliśmy robić to, do czego zobowiązywałem się w prezydenckiej kampanii wyborczej, o czym mówiliśmy znacznie wcześniej: czyli równy rozwój Polski. Każda miejscowość zasługuje na taką samą uwagę, każdej miejscowości potrzebne są godziwe, dobre warunki życia, dobra infrastruktura drogowa, czyli dojazd, w miarę możliwości dobra infrastruktura kolejowa, potrzebna jest dobra szkoła, potrzebny jest szerokopasmowy internet. To wszystko staje się faktem, bo to wszystko realizujemy. Między innymi właśnie ta budowa nowych dróg lokalnych, jak również modernizacja dróg lokalnych jest tego ważnym elementem.

Choć chyba nie wszystkim taki kurs się podoba, bo… Przykład podam: lokalni politycy w Elblągu no nie chcą 100 mln od rządu na rozbudowę portu, który dałby wiele plusów dla regionu. No bo po prostu nie.

No, tutaj akurat ja mam swoje zdanie na ten temat. Inwestycje portowe są inwestycjami strategicznymi. W moim przekonaniu to powinny być inwestycje państwowe. To nie jest tylko sprawa samorządu, czy port istnieje, czy nie istnieje. To jest sprawa państwa, to jest interes państwowy. To nie jest tylko interes Elbląga. To jest to, żeby tam można było dopływać statkami, można było dowozić tam towary. To jest także interes Białegostoku, to jest także interes Mławy, to jest także interes Łomży, to jest także interes Lublina itd., itd. Więc to nie jest tylko i wyłącznie interes Elbląga – i to powinno być po prostu zrealizowane.

W moim przekonaniu to jest obowiązek państwa, żeby ten czwarty port rzeczywiście tam powstał i sprawnie funkcjonował. Po to m.in. był budowany kanał przez Mierzeję Wiślaną, żeby była możliwość dopływania tam statków – właśnie statków transportowych, które będą tam dowoziły towary; które uczynią z tego dzisiaj całkowicie zaniedbanego, dawnego lokalnego portu poważny port Rzeczypospolitej Polskiej.

07__Andrzej_Duda_wywiad_Gosc_wiadomosci_20230501_PK2_9686.jpg [385.51 KB]
Apeluje Pan przy każdej możliwej okazji o udział w wyborach, oczywiście. Czy ma Pan nadzieję, że nowelizacja kodeksu wyborczego no wpłynie na zwiększenie frekwencji wyborczej? Niedawno go Pan podpisał. Ponad miesiąc temu.

No tak, chodzi o to, żeby dostępność była większa. Im większa dostępność do lokalu wyborczego, im łatwiej do niego dotrzeć, im jest on bliżej potencjalnego wyborcy, tym temu wyborcy łatwiej podjąć decyzję o tym, żeby się do tego lokalu udać, tak? Zwłaszcza wtedy, kiedy np. jest osobą z niepełnosprawnością czy jest osobą starszą, czy jest jakakolwiek inna przyczyna, która ogranicza jego możliwości – nie wiem – bo akurat pracuje, powiedzmy, bo ma taki zawód, że jest lekarzem, jest pielęgniarką, czy jest kierowcą autobusu, który wozi ludzi także w niedziele. Ma łatwiejszą możliwość wtedy, kiedy lokal wyborczy jest bliżej niego.

Więc każde takie rozwiązanie, które ma w istocie w związku z tym charakter profrekwencyjny, jest przeze mnie oceniane pozytywnie. Ja bym chciał, żeby frekwencja w wyborach była jak najwyższa, bo tym bardziej pokazuje to odpowiedzialność wyboru władz Rzeczypospolitej. I to jest nasza wewnętrzna kwestia, bo wtedy władze mają większą legitymację daną im przez wyborców. I tych wyborców biorących udział w wyborach jest więcej.

Ale to jest także i nasza wizytówka na zewnątrz, gdzie my dzięki temu pokazujemy: „Proszę, jesteśmy odpowiedzialnym społeczeństwem, które uczestniczy w wyborach. Polskie wybrane władze mają silną legitymację także do reprezentowania nas poza granicami”.

Panie Prezydencie, cały czas też prowadzi Pan bardzo aktywną ofensywę dyplomatyczną na rzecz Ukrainy. Ja podam tylko przykład: koalicja w sprawie czołgów, jest Pan rzecznikiem wejścia Ukrainy do struktur NATO i do Unii Europejskiej – takim naprawdę bardzo zaangażowanym rzecznikiem. Ukraina jest bardzo ważna – powtarza Pan – nie tylko ze względu na to powinniśmy jej pomagać, że tam się toczy wojna, ale ona jest bardzo ważna z punktu widzenia Polski. I nie chodzi tutaj tylko o świetne relacje z sąsiadami czy o bardzo dobre relacje między Prezydentami, prawda, które są faktem.

Dokładnie tak. Dokładnie tak, jak Pani Redaktor powiedziała. Cieszę się, że Pani Redaktor w tych ostatnich zdaniach do tego nawiązała: to jest interes Rzeczypospolitej. Ja realizuję interes Rzeczypospolitej. W interesie Rzeczypospolitej i Polaków jest to, żeby Ukraina obroniła się przed rosyjską agresją. W interesie Polaków jest to, żeby Ukraińcy, broniąc swojej ojczyzny, odparli rosyjskiego agresora. Krótko mówiąc: w interesie Polaków jest to, żeby Rosja tej wojny nie wygrała. I dlatego pomagamy dzisiaj Ukrainie. Stąd te decyzje – często bardzo trudne – o przekazaniu pomocy militarnej. Stąd ogromna wartość tych różnych elementów przekazanych na rzecz Ukrainy.

Ale ja myślę, że – z drugiej strony – to jest tak, że Polacy to znakomicie rozumieją. Bo Polacy z własnej kieszeni wydali dziesiątki, setki milionów złotych – czy wręcz miliardy złotych, kiedy to wszystko się zsumuje – po to, żeby pomóc ukraińskim sąsiadom, przyjmując ich w swoich domach, żywiąc ich, dając im odzież, często robiąc im zakupy, wspierając ich, pomagając im, wożąc ich swoimi samochodami. Krótko mówiąc: ofiarując im pomoc ze względu na sytuację, w jakiej się znaleźli.

Pokazaliśmy dobre sąsiedztwo, mamy podziw ze strony świata. Dzięki temu niezwykłemu gestowi ze strony nas, Polaków, ze strony moich rodaków, my – jako Polska – zyskaliśmy także ogromny prestiż na arenie międzynarodowej. Ale każde takie działanie wzmacnia bezpieczeństwo Rzeczypospolitej. Ja też to robię, tylko że robię to w formacie prezydenckim, robię to na poziomie prezydenckim. Natomiast mam takie poczucie, że robię po prostu to, co robi każdy z moich rodaków.

09__Andrzej_Duda_wywiad_Gosc_wiadomosci_20230501_PK2_9804.jpg [404.32 KB]

Panie Prezydencie, na koniec jeszcze wróćmy na moment do 1 maja, bo wspomniał Pan, że idea tego święta była piękna. Prawa pracowników nie są takie, jak były wtedy, przed laty, w 1886 roku choćby – prawda – w Stanach Zjednoczonych, kiedy o nie walczono. W Polsce udało się utrzymać miejsca pracy, mamy bodajże drugie najniższe bezrobocie…

Tak, oczywiście.

…w Unii Europejskiej mimo ciężkiej sytuacji: pandemia. Jak ważne jest z perspektywy Prezydenta utrzymanie tego kursu?

Ogromnie ważne jest dla mnie utrzymanie tego kursu.

Walczymy ze wszystkich sił o to, żeby w Polsce nie było bezrobocia – to ma ogromne znaczenie. Bezrobocie oznacza, niestety, wzrost patologii w kraju, oznacza katastrofę wielu rodzin, oznacza po prostu osobistą katastrofę wielu ludzi, którzy nie mają pracy, którzy w związku z tym popadają w biedę, którzy popadają w depresję, w efekcie tego chorują na różnego rodzaju choroby.

Więc bezrobocie jest na pewno tym złem, które za wszelką cenę powinniśmy się starać wyeliminować.

Boleję nad tym, jak niektórzy manipulują moimi słowami wypowiedzianymi nie tak dawno w Pajęcznie, kiedy mówiłem, że podejmowaliśmy działania, m.in. dając po prostu pieniądze przedsiębiorcom w czasie pandemii koronawirusa po to, by utrzymali miejsca pracy, i że mieliśmy świadomość, że to może mieć wpływ inflacyjny. Oczywiście, że mieliśmy taką świadomość, ale te miejsca pracy były ważniejsze.

Dzisiaj wiadomo, co tak naprawdę kształtuje inflację – wystarczy popatrzeć na rachunki za energię, żeby zobaczyć, co wpływa na inflację: w największym stopniu wojna na Ukrainie, która spowodowała gigantyczny wzrost cen energii. Wszędzie! Energii elektrycznej, cen gazu, paliw na świecie. Bo też ta sytuacja w jakimś sensie, no niestety, jest wykorzystywana przez państwa OPEC. Więc to są bardzo skomplikowane procesy o wymiarze ogólnoświatowym.

Ale na pewno jest tak, że jakimś tam czynnikiem było to, że te pieniądze pojawiły się na rynku i w związku z tym nagle zaczęły być wydawane, tak? Po prostu dodatkowe pieniądze. Trzeba było po prostu to zrobić, trzeba było podjąć to ryzyko po to, żeby ratować ludzi. Proszę sobie wyobrazić, że mielibyśmy dzisiaj bezrobocie na poziomie dwudziestu paru proc. Co by się dzisiaj w Polsce działo? Ilu ludzi byłoby w tragicznej sytuacji? Inflacja byłaby i tak. Rosja pewnie i tak napadłaby na Ukrainę. Ceny wszystkich nośników energii by wzrosły. Tylko ilu Polaków nie miałoby dzisiaj za co po prostu kupić tej energii, ogrzać swoich domów? Bo nie mieliby pracy.

Więc udało się temu zapobiec dzięki bardzo zdecydowanym, ale zarazem i odpowiedzialnie realizowanym działaniom, dzięki wielkiej odwadze także i rządzących. I mówienie o tym, że w związku z tym inflacja dzisiaj jest z winy rządzących, jest po prostu nieodpowiedzialne, jest po prostu pogrywaniem sobie tym niezwykle ważnym tematem, jakim jest bezpieczeństwo socjalne i tak naprawdę życiowe ludzi – pogrywanie sobie tym tematem w kampanii wyborczej. Tymczasem najważniejsze są rzeczywiście miejsca pracy.

I dzisiaj to święto – 1 maja – to święto robotników tak naprawdę amerykańskich. Wtedy, tak, w 1886 roku, szli protestować przeciwko fatalnym warunkom pracy, przeciwko krwawemu kapitalizmowi. To były czasy, w których dzieci pracowały przecież w fabrykach, w których jeżeli ktoś został okaleczony, to nie miał żadnych świadczeń; w których dopiero rodziła się myśl o prawach robotniczych, bezpieczeństwie, higienie pracy itd., itd.

To wszystko – na szczęście – jest przeszłością. Ale w międzyczasie też trzeba było o prawa właśnie robotników walczyć. I tak naprawdę w czasach, kiedy Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, teoretycznie robotnicza, rządziła tutaj z ramienia Moskwy w Polsce – wtedy, kiedy Polacy byli tak naprawdę zniewoleni w komunistycznym ustroju – prawdziwą reprezentację robotników stanowił KOR, prawdziwą reprezentację robotników stanowiła Solidarność, która rzeczywiście o prawa pracownicze i o prawa robotnicze walczyła.

Cieszę się też, że w ciągu ostatnich lat ja – także jako Prezydent Rzeczypospolitej – dzięki współpracy właśnie z NSZZ „Solidarność”, ze związkiem zawodowym, który dzisiaj, obok innych związków, dba o prawa pracownicze, mogliśmy wprowadzić takie rozwiązania, które także przyczyniły się do zmniejszenia bezrobocia w Polsce. Do tego, że chociażby tych umów o pracę w Polsce dających większy spokój realizacji pracy, większy spokój ludziom w funkcjonowaniu codziennym jest więcej. Bo wprowadziliśmy przepisy, które obligują do zawarcia umowy o pracę. Bo została tak ogromnie podniesiona płaca minimalna w ciągu ostatnich lat. To wszystko są działania, które mają sprzyjać rodzinie, które mają wzmacniać pewność codziennego życia ludzi – i to się dzisiaj w Polsce dzieje, to jest faktem. To jest efekt mądrej polityki.

Panie Prezydencie, pięknego świętowania Panu życzę.

Dziękuję bardzo. Tego też życzę Pani Redaktor i tego życzę wszystkim naszym rodakom.

I również Państwu, oczywiście. Bardzo dziękuję za rozmowę i dziękujemy Państwu.