POSŁUCHAJ:
Danuta Holecka, TVP: 11 listopada na Zamku Królewskim w Warszawie gośćmi „Wiadomości” są Prezydenci – Polski, Prezydent Andrzej Duda, i Litwy, Gitanas Nausėda. Witam serdecznie Panów Prezydentów.
Prezydent RP Andrzej Duda: Dzień dobry.
Prezydent RL Gitanas Nausėda: Dzień dobry.
Panie Prezydencie, 11 listopada 1918 roku po latach wysiłków Polacy odzyskali niepodległość. Ona była okupiona krwią – oczywiście – szykanami, aresztowaniami. Ta niepodległość zwłaszcza dziś, w dobie bezprawnej napaści Rosji na Ukrainę, nabiera jeszcze chyba mocniejszego znaczenia?
Prezydent Andrzej Duda: Tak, na pewno. To znaczy nie tyle może nawet sama niepodległość, ile świadomość tej niepodległości. Być może pojawia się w znacznie większym stopniu, niż to było do tej pory. Mówiłem o tym nawet dzisiaj w czasie mojego wystąpienia przy Grobie Nieznanego Żołnierza.
Było takie wrażenie, że jeszcze do niedawna jakaś część przede wszystkim polskiej młodzieży – nazwijmy to, młodzieży młodszej – która absolutnie nie pamięta Polski sprzed 1989 roku, uważała to, że Polska jest państwem niepodległym, suwerennym, za coś tak naturalnego i oczywistego, że w ogóle się nie zastanawiała, co trzeba robić, żeby tę suwerenność zachować, co trzeba robić, żeby mieć państwo niepodległe, jak trzeba postępować w tym państwie, jak je traktować, jakim obywatelem być w polskim państwie, żeby mieć gwarancję, że będzie ono istniało, że będzie miało swoją odpowiednią pozycję, że dzięki temu będzie mogło chronić swojego obywatela, wspierać go, w sytuacji kiedy będzie tego potrzebował. Myślę, że wielu młodych ludzi do tej pory w ogóle się nie zastanawiało, jaka w związku z tym jest wartość własnego państwa – własnego, czyli właśnie niepodległego.
No i to, co dzisiaj od lutego dzieje się na Ukrainie – rosyjska napaść na Ukrainę, rosyjska próba odebrania Ukrainy Ukraińcom, okupacja części ich państwa, części ich ziem, gdzie znaleźli się w niewoli, gdzie sami nie decydują o sobie, bo mają narzuconą rosyjską władzę, rosyjską zwierzchność – myślę, że dla wszystkich Polaków, także właśnie dla młodych Polaków, jest bardzo wymownym obrazem, co to znaczy mieć niepodległe państwo i go nie mieć.
Panie Prezydencie, 16 lutego na Litwie jest odpowiednikiem naszego 11 listopada, jeśli mogę to tak powiedzieć. W 1918 roku Taryba, taka namiastka jakby litewskiego parlamentu, działająca wówczas pod okupacją niemiecką, ogłosiła akt niepodległości. To się wtedy nie udało, to był akt symboliczny. Ale co oznacza odzyskanie niepodległości, Litwa wie tak samo jak my, Polacy.
Prezydent Gitanas Nausėda: Tak, tak czy inaczej był to początek naszej niepodległości. Nasz naród zadeklarował w bardzo oczywisty sposób wolę bycia narodem niezależnym, pragnął tworzyć własne państwo, pielęgnować je, również kulturę narodową i język, zakładać szkoły wyższe. Lata, które przeżyliśmy do roku 1940, do okupacji rosyjskiej, były okresem wzmocnienia państwa litewskiego, wiary w siebie, we własne siły. Myślę, że ten fundament, te podstawy, które położyliśmy przez te dwadzieścia kilka lat, były bardzo ważne przy odrodzeniu niepodległości w roku 1990. Bez tej podstawy byłoby o wiele trudniej to zrobić.
Dzisiaj podczas obchodów święta, kiedy obserwowałem, jak Polacy cieszą się z powodu Dnia Niepodległości – wychodzą na ulice, żartują, spacerują z rodzinami, są w kawiarniach, na świeżym powietrzu, z chorągiewkami, z polskimi sztandarami – przypomniało mi się to samo, co odbywa się u nas, w Wilnie, w Kłajpedzie, w innych litewskich miastach. Młodzież wychodzi wówczas na ulice i po prostu pięknie spędza czas 16 lutego, 11 marca, 6 lipca. Nie tylko to pokolenie – które być może nie pamięta i nie może pamiętać tych czasów, ponieważ jeszcze nie było nas na świecie przed rokiem 1940 – intuicyjnie rozumie, że niezależność jest bardzo ważną cechą naszego państwa, ponieważ bez niepodległości nie będzie nic innego.
Tak jak swoboda jest bardzo ważna dla człowieka, tak samo jest też ważna dla narodu. Jeżeli chcemy rozwijać swoje najlepsze cechy, wiarę itd., to myślę, że niezależność naszych państw i wola obrony tej niepodległości są bardzo ważne, jak również przyjaźń. Przyjaźń z Panem Prezydentem Andrzejem Dudą i nasza przyjaźń między narodami, ponieważ bardzo ładnie obchodzimy wspólne rocznice, które są tak samo ważne dla obu państw. Może to być pochówek powstańców w Wilnie, może to być Dzień Niepodległości – albo odrodzenia niepodległości – w Polsce, i właśnie takie daty świętujemy razem. Tak jak robią to przyjaciele.
I pytanie do obydwu Panów, może dlatego, że tak doskonale nasze narody się rozumieją, Panowie Prezydenci się również rozumieją. Może dlatego my tak dobrze rozumiemy Ukrainę. I moje pytanie brzmi: czy w Panach jest wciąż niezachwiana wiara w zwycięstwo Ukrainy? Panie Prezydencie?
Prezydent Andrzej Duda: Przede wszystkim na pewno jest w nas – myślę, że śmiało mogę powiedzieć „w nas”, Panie Prezydencie – niezachwiana wiara w bohaterstwo Ukraińców, w męstwo żołnierzy ukraińskich, w ogóle społeczeństwa ukraińskiego. Bo to nie tylko mężczyźni, lecz także kobiety. One też walczą, pełnią różne funkcje, ale między innymi też są na froncie, są łączniczkami, sanitariuszkami. Więc to jest ich wielkie bohaterstwo – i to jest rzecz fundamentalna. Żeby zwyciężyć, muszą być ludzie. Cały czas jeszcze na świecie, żeby wygrać wojnę, musi się mieć oddanych, bohaterskich ludzi, musi się mieć ludzi, którzy wierzą w zwycięstwo. Ukraińcy wierzą w zwycięstwo.
A naszym zadaniem jest ich wspierać. Na wielu płaszczyznach – od strony zaopatrzeniowej, militarnej, politycznej. To jest dzisiaj nasze ogromnie ważne zadanie.
Panie Prezydencie, właśnie, czy w Panu też jest ta wiara w ludzi – jak mówi Pan Prezydent Duda – na Ukrainie? I w nas wszystkich, naszą pomoc.
Prezydent Gitanas Nausėda: Przede wszystkim jestem przekonany, że mamy moralny obowiązek wspierać Ukrainę, pomagać temu państwu. Jeżeli ktoś napada na ulicy na słabszą osobę, to na pewno nie możemy przejść obojętnie – zatrzymamy się, by pomóc słabszemu.
Teraz mówimy o tym, że agresywne państwo, które znajduje się na wschodzie, zdecydowało się przetestować twardość Ukrainy. Stara się ją zniewolić – innego słowa nie mogę tu użyć. A naszym świętym obowiązkiem jest, nie zważając na nic, pomóc Ukrainie tu i teraz, ponieważ takie zachowanie, jakie demonstruje Rosja, nie może być tolerowane w XXI wieku.
Różne inne sprawy są drugorzędne. Można sądzić, że działania wojenne odbywają się na Ukrainie, gdzieś daleko. Ze swojej strony musimy tyle pomóc, ile możemy, i przekazać Ukrainie taką pomoc, żeby agresor był wyparty za granicę.
Bardzo się cieszę, że mogę wspomnieć, że jest jeszcze jeden czynnik, który nas łączy: Litwa i Polska są najtrwalszymi sojusznikami Ukrainy. Przyznają to sami Ukraińcy. Nie mają wątpliwości, że pomożemy im do końca, do zwycięstwa. Dlatego właśnie bardzo łatwo rozumiemy się z Polską – w pół słowa. Rozumiemy, że to, co dzieje się na Ukrainie, jest bardzo ważne dla nas wszystkich. I dzisiaj nie trzeba przekonywać Litwinów, czy warto wspierać Ukrainę, bo robią to sami, z własnej woli. Są różne inicjatywy, zbiórki pieniędzy, moi rodacy przyjmują uchodźców do swoich domów – są to naprawdę bardzo różne sposoby. Kto jak może, tak pomaga Ukraińcom.
Mamy nadzieję, że jeżeli będzie więcej takich partnerów jak Litwa i Polska, to Ukraińcy naprawdę otrzymają bardzo mocne wsparcie i zwyciężą. Wówczas będziemy mogli zadeklarować, że demokracja zademonstrowała swoją siłę przeciwko autokracji, że autokracja została postawiona na miejsce i że był to jedyny prawidłowy ruch i rzecz, która mogła się stać.
My dziś mamy święto, ale ja chciałam Panów zapytać o nasze relacje nie tylko od święta. Jak Panowie je oceniają? Panie Prezydencie?
Prezydent Andrzej Duda: Przede wszystkim chcę wyrazić wielką radość z tego, że te relacje na przestrzeni ostatnich lat w bardzo pozytywnym sensie się zintensyfikowały. One są bardzo dobre – zarówno na szczeblu symbolicznym, budowania braterstwa w ogromnej części przecież wspólnej historii, pamiętania o niej. Jak właśnie choćby wspomniany pogrzeb powstańców styczniowych w Wilnie, na który zostałem zaproszony przez Pana Prezydenta, co było niezwykle wzruszającą uroczystością dla mnie i Polaków. Fakt, że mogliśmy tam być, to było rzeczywiście coś niesamowitego. Obecność Pana Prezydenta u nas, w Warszawie, 3 maja i dzisiaj – to również są elementy symboliczne.
Ale oprócz elementów symbolicznych mamy jeszcze twardą współpracę wzajemnego wspierania się w dziedzinie bezpieczeństwa. Choćby energetycznego. Nie tak dawno też razem otwieraliśmy interkonektor gazowy pomiędzy Polską a Litwą. Dzisiaj Polska dzięki temu może skorzystać z dostaw choćby do gazoportu w Kłajpedzie i gazu, który tam przychodzi. Dzisiaj – właśnie poprzez ten interkonektor – Litwa może skorzystać z gazu, który jest w polskiej sieci. To twarda współpraca w dziedzinie budowy wspólnej infrastruktury.
To także Rail Baltica, który razem budujemy i który mam nadzieję, że wkrótce skutecznie już nas połączy, tak że będzie można podróżować. To Via Carpatia i Via Baltica oraz wszystkie inwestycje, które dzisiaj są już w realizacji, a które faktycznie jeszcze bardziej nas zbliżą. Mimo że mamy przecież wspólną granicę, to może być ona jeszcze węższa poprzez to, że będzie się podróżowało dużo szybciej, dużo bezpieczniej i dużo łatwiej. I to się dzisiaj dzieje. Więc to na pewno buduje też więzi międzyludzkie.
Jesteśmy razem członkami NATO, jesteśmy razem członkami Unii Europejskiej, jesteśmy razem częścią wolnego świata. Między innymi dlatego w sposób tak zdecydowany również razem bronimy Ukrainy.
Natomiast przede wszystkim rzeczywiście ta współpraca na przestrzeni ostatnich lat jest bardzo budująca. Ogromnie się z tego cieszę. Jestem Panu Prezydentowi ogromnie wdzięczny za wielki wkład w budowanie tej współpracy.
Bez wątpienia politykiem, któremu na sercu wręcz leżały stosunki polsko–litewskie, był Prezydent Lech Kaczyński. Odwiedził Litwę bodajże 16 razy. Do historii przeszedł, oczywiście, ten wyjazd z Prezydentami regionu do Tbilisi w 2008 roku – wsparcie Gruzji wówczas polityczne nie do przecenienia. W tej chwili, w momencie rosyjskiej agresji na Ukrainę, ta jedność jest nie tylko wymagana – ona jest konieczna w każdym względzie. Prawda, Panie Prezydencie? Nasza jedność.
Prezydent Gitanas Nausėda: Wydaje mi się, że nasze stosunki są oparte na sprawiedliwych zasadach, ponieważ jednoczą nas wspólne doświadczenia, wspólna historia. Jeżeli spojrzymy na naszą historię, zobaczymy, że presję ze wschodu odczuwaliśmy przez cały czas. Im była większa, tym bardziej byliśmy zjednoczeni.
Dzisiaj przeżywamy bardzo podobną sytuację, ponieważ nasze państwa są tak położone, że nie jest bezpiecznie. Jedność jest jedynym czynnikiem, który może i powinien oprzeć się tej presji. Dlatego wydaje mi się, że nasze wzajemne stosunki nadal będą oparte na porozumieniu, na wzajemnym szacunku oraz na wspólnych celach i zasadach. Te zasady pomogą też przetrwać naszym przyjaciołom, Ukraińcom.
Z Panem Prezydentem Andrzejem Dudą byliśmy na Ukrainie tuż przed wojną, jak i podczas niej. To nie tylko wizyty na temat różnych spraw, ale jest to wyraz naszego wsparcia moralnego, ponieważ dzieją się tam straszne rzeczy. Jest niszczona infrastruktura, system energetyczny. Ludzie zostają tam bez ciepła, bez prądu. Dzisiaj musimy szukać rozwiązań, jak pomóc Ukrainie ekonomicznie, gospodarczo i energetycznie, ponieważ to państwo jest niszczone.
Musimy tu odegrać bardzo ważną rolę – i w najbliższym czasie, i w dłużej perspektywie, podczas odbudowy Ukrainy. Litwa i Polska planują dzisiaj, jak będzie odbudowywana Ukraina, jak będzie tworzona na nowo, ponieważ to, co agresor tam zrobił, jest naprawdę przerażające. Nie mam wątpliwości, że będzie bardzo dużo spotkań międzynarodowych.
Oprócz tego współpracujemy na szczeblu Unii Europejskiej, rozmawiamy podczas posiedzeń Rady Europejskiej z Panem Premierem Mateuszem Morawieckim i widzę, że wiele kwestii reprezentowanych jest w taki sam sposób. To naprawdę bardzo cieszy, ponieważ są to sprawy, które muszą być podkreślone, nagłośnione i ocenione w odpowiedni sposób. I należy się z tego cieszyć.
A różnica w zdaniach? Jakieś historyczne aspekty? To już było. Dzisiaj o wiele ważniejsze jest patrzenie w przyszłość i podkreślanie tego, co nas jednoczy.
Co znaczy rosyjski imperializm, to i Polska, i Litwa wiedzą doskonale – choć ja cały czas uważam, że „imperializm” to jest zbyt łagodne słowo w tej sytuacji – przekonaliśmy się boleśnie. Weźmy po jednym przykładzie: Katyń, gdzie straciliśmy kilkadziesiąt tysięcy polskich oficerów, 13 stycznia 1991 roku, upadający Związek Radziecki już jakby w ostatnich swoich odruchach zabija ludzi na Litwie broniących wieży telewizyjnej. Rosja jest ciągle niebezpieczna. Dlatego – oczywiście – Panowie mówili o współpracy militarnej, jak najbardziej. Budujemy zapory na granicy. Co jeszcze możemy zrobić, Panie Prezydencie?
Prezydent Andrzej Duda: Przede wszystkim musimy rozwijać nasz potencjał obronny i wzmacniać współpracę nie tylko między Polską a Litwą, ale także w aspekcie współpracy euroatlantyckiej – mówimy w tym momencie o NATO, o Sojuszu Północnoatlantyckim. Powinniśmy dbać o to, żeby Sojusz miał jak najwięcej wspólnych ćwiczeń, żeby był jak najbardziej obecny w naszej części Europy. Bo dzisiaj właśnie Sojusz jest największą gwarancją pokoju i bezpieczeństwa.
Natomiast oprócz tego musimy wzmacniać naszą infrastrukturę, wzmacniać nasze armie i wspierać się nawzajem. Bo my wspieramy Litwę chociażby poprzez misję Air Policing, którą sprawujemy na litewskim niebie. Dokładnie w tej chwili jest ona realizowana po raz kolejny i będzie realizowana do końca marca przyszłego roku – nasza, polska kolej, realizują ją nasi lotnicy. Trzeba tę współpracę zacieśniać. Po co? Żeby to działało odstraszająco. Jest to zgodne ze starą zasadą, maksymą: chcesz pokoju, szykuj się do wojny.
Tak.
Prezydent Andrzej Duda: Czyli uzbrajaj się, miej sprawne wojsko, pokaż, że potrafisz natychmiast zareagować. Testem na to między innymi była hybrydowa operacja…
Białoruska.
Prezydent Andrzej Duda: …którą prowadził reżim białoruski wspólnie z Kremlem. Bo – nie czarujmy się – dzisiaj na pewno możemy powiedzieć, że było to realizowane co najmniej w porozumieniu...
Oczywiście.
Prezydent Andrzej Duda: …na naszej granicy w 2021 roku, właściwie od wakacji, aż do wiosny tego roku w dużym nasileniu. W związku z powyższym przetrzymaliśmy to, daliśmy radę, pokazaliśmy, że stoimy twardo. Że nie tylko chronimy naszą granicę, lecz także granicę Unii Europejskiej; że nasz żołnierz się nie cofa; że jesteśmy w stanie zmobilizować nasze wojsko i nasze służby, żeby strzegły granicy; że społeczeństwo jest zwarte i wspiera taką politykę rządu, która jest de facto polityką bezpieczeństwa właśnie społecznego.
To było niezwykle ważne, by ostudzić ewentualne zakusy działań choćby dywersyjnych w Polsce czy właśnie dalszych działań o charakterze hybrydowym przeciwko Polsce. Nasze działanie na pewno było skuteczne i bardzo ważne. Ale ponieważ ono właśnie pokazało swoją skuteczność, to musimy się przygotowywać i musimy być dzisiaj gotowi, że – niestety – kolejne takie akcje mogą nas spotkać w przyszłości.
No i stąd te decyzje o potężnych zakupach uzbrojenia dla naszej armii, o bardzo przyspieszonej modernizacji, o samolotach. Oprócz F–35 kupionych wcześniej w Stanach Zjednoczonych, na które w tej chwili czekamy; systemów Patriot, które już zaczęły do nas przychodzić, bo nie tak dawno z Panem Premierem Mariuszem Błaszczakiem inaugurowaliśmy obecność systemu Patriot w Polsce; oprócz śmigłowców Black Hawk, które są już w tej chwili wprawdzie na razie w niewielkiej liczbie, ale mam nadzieję, że będą w coraz większej na wyposażeniu polskiej armii – to także kolejne zakupy, które już zostały podjęte, czyli choćby śmigłowce szturmowe Apacz; to także zakupy, które ostatnio zostały zrealizowane, kontrakty podpisane z Koreą. Więc ta modernizacja ogromnie przyspieszyła.
Mamy absolutne przekonanie, że jest to najlepsza droga do tego, żeby się zabezpieczyć przed ewentualnością jakiejkolwiek rosyjskiej próby agresji. Bo to, że Rosja ma problemy, w momencie kiedy staje naprzeciwko armii dobrze wyposażonej, o wysokiej jakości technicznej, pokazuje dzisiaj sytuacja na Ukrainie. Gdy bohaterscy obrońcy Ukrainy dostali z Zachodu wsparcie militarne, dostali nowoczesny sprzęt, to widać, że są w stanie pokonywać niby–wielką rosyjską armię. I tylko o to chodzi. Chodzi o to, żebyśmy byli tak uzbrojeni, żeby Rosjanie widzieli, że nie opłaca się nas atakować.
W jedności siła. Czy razem jesteśmy bardziej bezpieczni?
Prezydent Gitanas Nausėda: Mam nadzieję na tę wspólną obronność i wiem, że art. 5 traktatu północnoatlantyckiego jest jednym z elementów naszej wspólnej obronności. Ale powinniśmy zrobić wszystko, by nie trzeba było aktywować tego artykułu. Musimy myśleć o tak silnym odstraszaniu, żeby agresor albo ci, którzy chcą sprawdzić naszą odporność, nasze przywiązanie do wolności, nie chcieli tego robić.
Szczyt NATO w Madrycie latem tego roku był naprawdę bardzo ważny, osiągnęliśmy bardzo dobre rezultaty, zostały zaspokojone nasze oczekiwania. Możemy też mówić o wdrażaniu elementów bezpieczeństwa powietrznego. Musimy inwestować w systemy artyleryjskie, ale możemy również oczekiwać, że będzie większa pomoc militarna na Litwie, czyli na terytorium Litwy będą rozmieszczone brygady albo inne jednostki – i to nie za kilka lat, ale jak najszybciej.
Tu też musimy odrobić nasze zadanie domowe, ponieważ jestem przekonany, że nikt z sojuszników nie będzie wierzył w nasze aspiracje, jeżeli zastosujemy zasadę, że powinien nas obronić ktoś inny. Przede wszystkim my sami powinniśmy to robić. Musimy być gotowi do obrony. I jeżeli zademonstrujemy to naszym partnerom w NATO, będą nam ufać, będą wierzyć, że możemy to zrobić. I pokażą całą moc NATO, gdyby zaszła taka potrzeba.
Przypomnę, że w następnym roku szczyt NATO 11 i 12 lipca odbędzie się – po bardzo długiej przerwie – w naszym regionie, w Wilnie. Będzie to doskonała okazja, by przedyskutować już nie 30, ale 32 członków NATO. Mam nadzieję, że proces ratyfikacji odnośnie do wstąpienia Szwecji i Finlandii nie przedłuży się w czasie. Jest to kolejny piękny czynnik, który pozwoli traktować bezpieczeństwo regionu bałtyckiego jeszcze bardziej optymistycznie.
Wydaje mi się, że to doskonała okazja, by w następnym roku w Wilnie nie tylko zaprosić naszych partnerów do projektu partnerstwa z Ukrainą – bo na pewno będą postępy do następnego lata również na Ukrainie – ale też przygotować i przyjąć plany obrony regionalnej i podjąć inne decyzje, które doprowadzą do długotrwałego, stabilnego pokoju.
Po tylu latach zasłużyliśmy na to, by żyć i tworzyć nasz dobrobyt i oprzeć się agresorom, państwom, które chcą narzucać swój porządek. Zamiast tworzyć dobrobyt w Rosji dla swoich obywateli, wprowadzają niestabilność w państwach ościennych, sąsiednich. Dlatego nie zgodzimy się z tym. I cały demokratyczny świat też się z tym nie zgodzi.
Panowie, na koniec już prosiłabym o bardzo króciutkie wypowiedzi. Bo my z dumą obchodzimy dzisiejsze święto…
Prezydent Andrzej Duda: Z dumą i z radością.
I z radością. Ale jak ważna jest jednak pamięć o trudnej, bolesnej historii? Pan, Panie Prezydencie, jutro na polskiej ziemi przywita po przymusowej emigracji szczątki polskich Prezydentów. To też jest część trudnej, bolesnej historii.
Prezydent Andrzej Duda: Trudnej, bolesnej historii. Ale tak jak podkreślałem też dzisiaj w swoim wystąpieniu: jeżeli weźmiemy 104 lata naszej niepodległości – od 1918 roku – i policzymy lata, kiedy Polska przez ten okres rzeczywiście była niepodległa, to jednak przez większość tego czasu była niepodległa; 21 lat II Rzeczypospolitej i praktycznie 33 lata obecnej Polski, licząc od 1989 roku. Więc to 54 lata. I nie ma żadnych wątpliwości, że jest to większość. W związku z powyższym trzeba tak na to spojrzeć. Pani Redaktor, szklanka jest zawsze do połowy pusta albo do połowy pełna. Dla mnie jest do połowy pełna. Więc patrzę na to z radością i optymistycznie.
Aczkolwiek to nie oznacza, że nie wyciągamy wniosków z tego, co było. Właśnie dlatego, że wyciągamy te wnioski, trzeba doprowadzić do takiej sytuacji, żebyśmy byli tak silni – również razem, właśnie w dobrych relacjach z naszymi sąsiadami, z którymi mamy bardzo, bardzo wiele i bardzo długiej wspólnej historii – żebyśmy wspierali się nawzajem, żebyśmy nawzajem mogli na siebie liczyć. Dzisiaj się to dzieje i jest to dla mnie wielka radość. Obecność Pana Prezydenta Gitanasa Nausėdy tutaj, w Warszawie, 11 listopada, jest tego najlepszym dowodem.
Więc oczywiście, że patrzymy również na tę historię trudną i bolesną. I wyciągamy z niej wnioski. Pozytywne wnioski. I jest to dzisiaj – moim zdaniem – nasze najważniejsze zadanie jako głów państwa, jako tych, którzy dzierżą w swoich rękach odpowiedzialność za sprawy polskie i litewskie. Za sprawy nasze.
Pan Prezydent również króciutko: pamięć o historii, nawet bolesnej. Jest ważna?
Prezydent Gitanas Nausėda: Wydaje mi się, że naród litewski już zapłacił swoją krwią za wolność. I robił to w różnych okresach, w różnych wiekach. Najdramatyczniejszy był chyba XX wiek, kiedy odzyskaliśmy niepodległość i utraciliśmy ją. Przez wiele lat różne pokolenia wierzyły, że nastanie dzień wolności, ale niektóre nie doczekały tego szczęśliwego dnia, 11 marca 1991 roku. Wówczas wznieśliśmy się do nowego lotu – lotu niepodległości. Mam nadzieję, że teraz wznieśliśmy się na zawsze i nikt już nie przyniesie krwi do naszego domu.
Nasza historia faktycznie jest pogmatwana, bardzo skomplikowana i naznaczona wieloma przeżyciami. Nie będę mówił, ile Litwa doświadczyła po drugiej okupacji sowieckiej, po II wojnie światowej, kiedy Litwini byli deportowani na Syberię. Wielu naszych ludzi oddało tam życie, niektórym udało się wrócić, choć stracili zdrowie. Do 1940 roku mieliśmy również Prezydenta, który zmarł na emigracji w bardzo niejasnych okolicznościach.
I nawet dzisiaj: były Prezydent Valdas Adamkus jest takim symbolem człowieka po II wojnie światowej, który musiał opuścić własne państwo, zacząć nowe życie w Stanach Zjednoczonych. I wrócił na Litwę po to, żeby budować kraj na nowo, po latach. Valdas Adamkus jest przykładem tego, jak skomplikowana była historia Litwy w XX wieku.
Dzisiaj, kiedy ludzie po tylu wyrzeczeniach mogli powstać na nowo, przekazać swoje doświadczenie nowemu pokoleniu i doprowadzić do jeszcze silniejszej, jeszcze lepszej Litwy, to dla nas ogromna nadzieja, że nasze państwa – i Litwa, i Polska, jak również inne pokojowe państwa w naszym regionie – będą miały dobrą przyszłość.
Ponieważ to, co osiągnęliśmy od początku odzyskania niepodległości, robi wrażenie. Widzę na Litwie zupełnie inne miasta, miasteczka, wsie, widzę nowe drogi, wysokie budynki. To samo obserwuję w Polsce. Udało się dużo zrobić. Wszystko to jest konsekwencją wolności. Uważam, że to jedyna rzecz, za którą możemy oddać życie – wolność, swoboda. Ponieważ resztę człowiek może stworzyć własnymi rękami i swoim umysłem. Myślę, że wspólnie będziemy to tworzyć w przyszłości.
Panowie Prezydenci, bardzo dziękuję. Dobrego świętowania życzę. Dziś nasze Święto Niepodległości. I dziękujemy również Państwu.
Prezydent Andrzej Duda: Dziękujemy bardzo.
Prezydent Gitanas Nausėda: Ačiū labai. Dziękuję.