Andrzej Baryła, TVP: Specjalne, wyjątkowe wydanie programu „Tydzień”. Dzień dobry. Dziś, proszę Państwa, jesteśmy w Belwederze u Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy. Dzień dobry, Panie Prezydencie.
Prezydent RP Andrzej Duda: Dzień dobry, Panie Redaktorze. Bardzo serdecznie witam naszych widzów. Dzień dobry.
Panie Prezydencie, spotykamy się tradycyjnie przed Dożynkami Prezydenckimi, a to znakomita okazja, żeby porozmawiać o polskim rolnictwie. Cieszą tegoroczne zbiory, żniwa były udane, plony też i wysoka jakość ziarna.
To prawda. Można tak powiedzieć, że w tej trudnej sytuacji, która nas otacza w przestrzeni międzynarodowej, która w oczywisty sposób wpływa na sytuację u nas w kraju, także na sytuację rolników – to, że dzięki zrządzeniu Opatrzności i dobrej pogodzie mamy w tym roku dobre zbiory, to jest okoliczność bardzo dobra i bardzo szczęśliwa.
I mam nadzieję, że wielu rolników także dzięki temu będzie mogło – powtarzam jeszcze raz: w tym trudnym czasie, wobec wszystkich zmartwień, jakie mają rolnicy, jakie mamy w ogóle jako społeczeństwo, jakie mają dzisiaj politycy odpowiedzialni za gospodarkę kraju, również za funkcjonowanie polskiego rolnictwa – że mimo wszystko jakoś przejdziemy przez ten trudny czas. Co tu się oszukiwać – to jest bardzo trudny czas.
Chociażby jeżeli spojrzy się na rynek energetyczny, na to, co dzieje się w przestrzeni międzynarodowej, na szalejące ceny energii, na to, jaki one mają wpływ na rynek, na funkcjonowanie także właśnie rolnictwa. Sytuacja bez wątpienia jest trudna – i wszyscy to wiedzą.
Bardzo cieszymy się z tych zbiorów, ale patrzymy cały czas w stronę Ukrainy. Wspieramy Ukrainę, patrzymy, jak ciężkie tam są żniwa, jak ukraińscy rolnicy zbierają swoje plony, i pomagamy Ukraińcom. To jest pomoc i militarna, i ekonomiczna, ale także to jest pomoc humanitarna, w tym pomoc żywnościowa.
Pomagamy Ukrainie i tutaj jeszcze raz wielkie podziękowanie dla całego naszego społeczeństwa, także dla polskich rolników, za tę pomoc, którą dali, za te miejsca pracy, które w polskich gospodarstwach dla naszych gości, dla uchodźców z Ukrainy się znalazły; za wiele serdeczności, którą okazali także ludziom, którzy przez lata z nimi współpracowali, i ich rodzinom z Ukrainy. Bo przecież bardzo wiele było takich przypadków.
Sam miałem takie spotkania, że spotykam w gospodarstwie rodzinę: „A tak, tutaj jest teraz pani z rodziną, która od wielu lat przyjeżdżała do nas, pomagała i teraz, w trudnej sytuacji, przyjechała, są u nas”. Więc wiele takiego dobra i serca zostało przez polskich rolników także okazane. I za to moje ogromne, ogromne podziękowania – że pokazaliśmy się właśnie z tej dobrej strony; z tej strony, z której trzeba było się pokazać w tej trudnej sytuacji, wobec rosyjskiej napaści na Ukrainę i wobec tragedii, jaką przeżywa dzisiaj naród ukraiński.
Ale – oczywiście – mamy też świadomość, czym jest Ukraina w przestrzeni światowej produkcji żywności. To potentat, państwo, które zapewniało ogromną część dostaw zbóż, kukurydzy, oleju słonecznikowego do państw Afryki, do państw Azji, do Ameryki Południowej, do bardzo wielu miejsc na świecie. Rzeczywiście była i jest ta ogromna obawa, czy wojna na Ukrainie wywołana przez Rosję nie doprowadzi do głębokiego światowego kryzysu żywnościowego.
My na to w Polsce z takiej osobistej strony patrzymy w miarę ze spokojem, bo dzięki pracy polskich rolników, dzięki wydajności naszych rolników, dzięki ich staraniu – co zawsze podkreślam – mamy bezpieczeństwo żywnościowe. Jest to ogromna zasługa polskiego rolnictwa – polskich rolników, ich codziennej pracy. Więc u nas właściwie nie ma obawy, że zabraknie żywności. Natomiast na świecie, w krajach Afryki, w Egipcie, w innych miejscach ten niepokój jest ogromny.
Zbiory na Ukrainie w tym roku nie są złe. Powiedziałbym, że są nawet większe, niż się spodziewano. Chociaż w zeszłym roku, zanim doszło do wielkiej wojny wywołanej przez Rosję napaścią w lutym, te plony były na poziomie 90 mln ton. Teraz szacowane są zbiory zbóż – szacuje się, że to będzie prawdopodobnie około 65 mln. Ale to i tak lepiej niż to, co szacowano wcześniej, w ogóle kiedy w aspekcie całej sytuacji i wojny mówiono, jakie będą zbiory. Bo mówiono, że może uda się zebrać około 50 mln. Więc to i tak lepiej, niż myślano.
Jest to także wielki trud ukraińskich rolników, ogromne ryzyko, bo przecież pola są zaminowane. Część ukraińskich rolników straciła swoje maszyny, bo Rosjanie je zrabowali na terenach, które zajmowali. Zrabowali też zboże, które było na Ukrainie, i doskonale wiemy, że próbowali je sprzedawać na różnych rynkach na świecie.
Więc takie nieszczęście, które dotknęło Ukrainę, naprawdę trudno oszacować. Jest to niebezpieczeństwo nie tylko dla Ukrainy, ale także dla świata, któremu [chce pomóc] Organizacja Narodów Zjednoczonych w osobie samego Sekretarza Generalnego, Pana Antónia Guterresa, który kilkakrotnie osobiście przyjeżdżał – był w Kijowie, a ostatnio był we Lwowie. I to są negocjacje, które prowadzi właśnie ONZ po to, żeby można było uruchomić choćby te transporty zboża, które w ostatnim czasie, w ciągu ostatnich tygodni czy ostatniego miesiąca, wyszły z Odessy właśnie w kierunku Afryki i Ameryki Południowej. Cały szereg statków dzięki porozumieniu rosyjsko–ukraińsko–tureckiemu, któremu patronuje Organizacja Narodów Zjednoczonych. Więc te działania są prowadzone. Ale one są konieczne.
Panie Prezydencie, cieszą te dobre tegoroczne zbiory, ale bez wsparcia państwa te efekty na pewno nie były tak duże, dlatego że rolnicy też musieli zmierzyć się z wielkimi problemami. Mam tutaj na myśli na przykład wysokie koszty, wysokie ceny nawozów.
No tak. Zawsze mi brzmią w pamięci te słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, że polskie rolnictwo wymaga wszechstronnej opieki ze strony państwa. I tak jak powiedziałem na wstępie – z jednej strony – ciesząc się, że plony są w tym roku naprawdę dobre, że zboże w zasadzie udało się już zebrać i można śmiało mówić, że są to już plony gotowe, zebrane. Że na polach w tej chwili cały czas mamy jeszcze – oczywiście – kukurydzę, jeszcze są buraki, ziemniaki, ale wszystko wskazuje na to, że te zbiory w całości powinny być w tym roku dobre; co najmniej dobre, jeśli nie bardzo dobre. Być może nawet większe niż w latach poprzednich.
Więc sytuacja – ogólnie rzecz biorąc – z tego punktu widzenia jest korzystna. No ale też, niestety, są te ogromne trudności właśnie chociażby związane z nawozami, z szybującymi cenami nawozów już w zeszłym roku, co jest – oczywiście – związane z głównym surowcem energetycznym koniecznym do ich produkcji, czyli gazem, i jego absolutnie szalejącymi cenami.
Niedawno mieliśmy sytuację de facto wstrzymania produkcji przez nasze zakłady produkujące nawozy – i przez Azoty, i przez Anwil. Na szczęście ta produkcja jest przywracana. Bo to także są skutki uboczne w postaci problemów z dostawami dwutlenku węgla, który jest potrzebny w ogóle w każdym przetwórstwie rolno–spożywczym, choćby mleczarskim. Więc tych problemów jest bardzo dużo.
Rząd staje na wysokości zadania, bo te dopłaty, które rząd przewidział i które de facto już prawie że zrealizował – te tak zwane dopłaty nawozowe do nawozów mineralnych – ich wypłata ruszyła 11 lipca. I one rzeczywiście trafiły już do rolników w absolutnej większości. O ile pamiętam, 428 tys. rolników złożyło wnioski o to dofinansowanie. Kwota, na którą złożyli wnioski, to 3,5 mld zł. I ta kwota właśnie w tej chwili jest jeszcze cały czas wypłacana – de facto te wypłaty dobiegają już końca. Przewidywano, że może być to nawet 3,9 mld – i tyle było zarezerwowanych. No ale dobrze, bo okazuje się, że wystarczyło dla wszystkich, nie trzeba było wprowadzać żadnych ograniczeń. W pełnej wysokości, w jakiej te dopłaty były przewidziane, są one realizowane.
Minister Henryk Kowalczyk jasno i wyraźnie obiecuje, że będzie można kupić nawozy w normalnych cenach. Zapewnia, że są także rezerwy nawozów, które będzie można kupić.
Czyli spokojnie jeszcze można jesienią siać.
Tak, dokładnie, żeby można było poczynić przygotowania do przyszłorocznych zbiorów – wszystko to, co konieczne. Natomiast – oczywiście – sytuacja jest bardzo trudna. I tak jak zresztą też Minister powiedział, ceny nawozów nie będą może tak horrendalne, jak niektórzy mówili, ale nie należy się spodziewać, że będą one niższe, niż były. Wręcz przeciwnie: raczej będą wyższe, no bo – niestety – taką mamy sytuację na rynku energetycznym. Więc jest to rzeczywiście sytuacja bardzo trudna.
Plus kwestia utrzymania gospodarstw, także domowych. Bo to przecież kwestia ogrzewania. To także kwestia kosztów choćby suszenia zbóż, kukurydzy, które rolnicy też muszą realizować. Przy kiszonkach nie ma potrzeby dosuszania, ale jeżeli kukurydza ma być potem w postaci ziarna, to musi być wysuszona, a do tego niezbędne są olej opałowy i gaz. Więc rząd musi myśleć.
To są cały czas rozmowy, które także i ja prowadzę z Ministrem Rolnictwa o tym, żeby te dopłaty dla rolników były zrealizowane. Plus oczywiście dopłaty węglowe, plus oczywiście dopłaty energetyczne – to wszystko, co związane z bieżącym utrzymaniem gospodarstwa domowego.
Panie Prezydencie, „stabilizacja” to najczęściej powtarzane słowo przez rolników. Nie oczekujemy zysków w jednym roku, chcemy planowo, spokojnie rozwijać nasze gospodarstwa. To słowo „stabilizacja” dotyczy także cen artykułów spożywczych. Z tym też bywa różnie, jak na przykład ostatnio z cukrem.
No tak. Tu z kolei jesteśmy na poziomie, którym już nie tylko rolnicy są zainteresowani – bo oczywiście oni też przecież są konsumentami i też kupują.
Także konsumenci.
Ale tutaj zainteresowany jest każdy Polak, każdy, kto chodzi do sklepu i musi zrobić zakupy spożywcze. A każdy musi. Więc to jest rzeczywiście problem. Inflacja jest faktem i wzrastające ceny też są faktem. Ale przede wszystkim – co chcę podkreślić – nie ma zagrożenia tym, że będą braki żywności.
Bo bardzo często też słyszę, docierają do mnie próby wywoływania paniki – bo takie jest wrażenie, że ktoś próbuje wręcz wywołać panikę – że właśnie braknie żywności, że braknie cukru. Niektórzy ludzie, niestety, ulegają temu, idą, kupują dziesiątki kilogramów żywności, magazynują ją. Nie ma takiej potrzeby.
Tak jak powiedziałem: polskie rolnictwo jest absolutnie wystarczająco rozwinięte, żeby zapewnić nam nieprzerwane dostawy żywności w Polsce. My jesteśmy wielkim eksporterem żywności, polska żywność jest ceniona na świecie. Więc tej żywności w Polsce, produkowanej przez naszych rolników, naprawdę wystarczy. I o to, że będą braki na rynku żywności – słyszałem już nawet, że głód! – absolutnie nie ma dzisiaj takiej obawy. Tak jak mówiliśmy zresztą, plony są w tym roku naprawdę dobre.
Oczywiście, że są problemy związane z cenami nośników energii, ale radzimy sobie. Rząd trzyma rękę na pulsie, działa, interweniuje we wszystkich takich trudnych sytuacjach. I chociaż – niestety – ceny będą wyższe i dotyka nas to wszystkich, inflacja bije w naszą kieszeń, to zapewniam, że potężnego kryzysu, związanych z nim głębokich obaw być nie powinno.
![01__Andrzej_Duda_wywiad_program_rolniczy_Tydzien_20220830_PK1_9857.jpg [694.25 KB]](https://www.przyszlosc.pl/storage/image/core_files/2022/9/8/587d7c61db450e340d5c1a765846753f/jpg/prezydent/preview/01__Andrzej_Duda_wywiad_program_rolniczy_Tydzien_20220830_PK1_9857.jpg)
Bardzo cieszą dane, jeśli chodzi o eksport polskiej żywności. Pan Prezydent wspomniał już o tym. W tym roku ten eksport wzrósł o kolejne 22 proc. – tak podaje Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. A do krajów Unii – nawet o 27 proc., czyli polska żywność jest nadal chętnie kupowana. Ale szukamy nowych rynków zbytu.
To bardzo dobrze pokazuje… Pamiętajmy, jak ogromna jest konkurencja – jeżeli chodzi o żywność – chociażby w krajach Unii Europejskiej, które Pan Redaktor tutaj przytoczył. A także – jak wysokie są wymagania konsumentów w krajach na zachodzie Europy. A jednak zwiększa się eksport polskiej żywności.
Czyli to oznacza, że zwiększa się również popyt na polską żywność, co jasno i wyraźnie pokazuje, że jest to żywność wysokiej jakości, że jest to żywność ceniona i że rzeczywiście trud naszego rolnika znajduje efekt w postaci wyników finansowych, wyników eksportowych, przynoszących dochód – z jednej strony – rolnikowi oczywiście, ale także i naszemu państwu, naszemu krajowi.
Nasza produkcja rolna, eksport żywności to jest dzisiaj istotna pozycja w naszym Produkcie Krajowym Brutto, w naszym PKB. Więc rolnictwo ma w Polsce ogromne znaczenie i rząd musi podchodzić do rolnictwa z ogromną troską, bo to jest wielki rynek, dzisiaj wielka część naszej gospodarki – tak jak mówiliśmy – o znaczącym udziale również w przestrzeni europejskiej i światowej.
Więc tego trzeba bardzo pilnować i dlatego w nieskończoność warto powtarzać to hasło, te słowa Jana Pawła II, o których już przed chwilą wspominałem, przytaczałem je: że polskie rolnictwo wymaga wszechstronnej opieki ze strony państwa. Dokładnie tak. Cały czas trzeba się przyglądać, a w sytuacji, kiedy widać elementy kryzysowe – reagować.
Na szczęście nie mieliśmy w tym roku – przynajmniej jak do tej pory – poważnych, wielkich klęsk żywiołowych, nie było wielkiej suszy. Była – oczywiście – punktowa, przede wszystkim trochę w Wielkopolsce niestety, na Podlasiu, na pograniczu Podlasia i Lubelszczyzny.
Byłem nie tak dawno w Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Krakowie. Pokazywano mi, jak w tym momencie wygląda mapa wodna kraju. Niestety, tam sytuacja jest najtrudniejsza, właśnie w tej wschodniej części Polski ku północy. Wszędzie tam, gdzie klęska rzeczywiście powoduje straty u rolników, wymagają oni wsparcia i interwencji ze strony rządu. I te interwencje są realizowane.
Panie Prezydencie, skupiliśmy się na ekonomii, bo to jest najważniejsze – dochodowość gospodarstw rolnych. Ale ja chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na to, jak zmienia się sama wieś, jak rozwija się infrastruktura, jak rozwija się działalność pozarolnicza, jak zwiększyła się aktywność mieszkańców wsi.
Tak, tutaj jest kilka takich czynników, które z dużą ciekawością można obserwować. Często mówimy, że dzisiaj jest coraz większa chęć ludzi z miasta do tego, żeby przenosić swój ośrodek życiowy na wieś, szukając spokoju, szukając trochę możliwości wyciszenia się.
Dzisiaj internet umożliwia pracę zdalną, dzisiaj internet umożliwia przesyłanie wyników swojej pracy. Wielu ludzi – zwłaszcza wykonujących wolne zawody – nie musi wykonywać swojej pracy w miejscu, gdzie potem efekt tej pracy jest odbierany. Bardzo często właśnie wyprowadzają się poza wielkie miasta, szukając spokoju.
Ale co to oznacza? To oznacza również, że na tej wsi są warunki do życia. To oznacza, że ta wieś jest rozwinięta. To oznacza, że na polskiej wsi jest szerokopasmowy internet, że on już bardzo, bardzo często jest powszechnie dostępny. W szkołach już w całej Polsce internet szerokopasmowy jest rozprowadzony. W związku z powyższym polska wieś staje się coraz nowocześniejsza.
I to jest taki mechanizm może trochę samonapędzający się – przyjeżdżają ludzie z miast przyzwyczajeni do wygodnego życia, przyzwyczajeni już do wszystkich elementów nowoczesności i tego właśnie nowoczesnego życia, nowoczesnej komunikacji. Oni w tych swoich nowych miejscowościach, w których się osiedlają, tego oczekują. Więc również mobilizują do rozwoju, domagają się tego rozwoju.
A jednocześnie trzeba powiedzieć: naprawdę dobrze realizowane są zadania przez włodarzy – i tych lokalnych, i tych regionalnych – a także dobrze realizowana jest polityka wsparcia dla rozwoju obszarów wiejskich, dobrze wydawane są środki europejskie. Teraz zakończyły się negocjacje kolejnej transzy związanej ze wspólną polityką rolną. 17 października zaczną się wypłaty zaliczki na dopłaty bezpośrednie i na rozwój obszarów wiejskich, więc to kolejne środki na to, żeby obszary wiejskie były coraz lepiej rozwinięte.
Wielki program budowy dróg lokalnych, który od kilku lat jest realizowany przez polski rząd – jego efekty są widoczne w całej Polsce. Dzisiaj, jak się jeździ, to widać, jak Polska – właśnie ta Polska na wsi – bardzo się zmieniła, jak wiele dróg, które dawniej ziały dziurami, dzisiaj jest pięknie, z nową nawierzchnią, wykonanych, zadbanych, znacznie bezpieczniejszych, a przede wszystkim umożliwiających rolnikom także normalny dojazd do pola, do miejsca, gdzie realizują swoją codzienną działalność.
I ta chęć współdziałania, bycia ze sobą, współpracy, np. w kołach gospodyń wiejskich.
Koła gospodyń wiejskich wspaniale się rozwijają. Moja żona w tym celuje i uwielbia tę niezwykłą zaradność pań i panów – bo także coraz więcej panów jest w kołach gospodyń wiejskich, mało: powstają też koła gospodarzy wiejskich.
To bardzo cieszy, że także ta działalność społeczna, właśnie taka wspólnotowa, na wsi rozwija się coraz bardziej. Zwłaszcza że jest ona głęboko zakorzeniona w naszej tradycji. To – z jednej strony – działalność w ramach ochotniczych straży pożarnych. Strażacy ochotnicy – wspaniałe dzieło społeczne, które przez nich jest realizowane; i przez mężczyzn, ale również przez kobiety, dziewczyny, które wstępują do ochotniczej straży pożarnej.
I z kolei – właśnie w tym czysto gospodarczym znaczeniu – koła gospodyń wiejskich, które podtrzymują naszą tradycję, które prowadzą swoistą działalność także edukacyjną wśród młodzieży, która do kół gospodyń wiejskich też się garnie. Więc to ogromnie cieszy.
Z bardzo wielką satysfakcją patrzę też na rozwój tych wszystkich programów finansowania działalności choćby kół gospodyń wiejskich, na nowe samochody strażackie, które trafiają właśnie do ochotniczych straży pożarnych. Że w ramach modernizacji służb państwowych, m.in. straży pożarnej, kolejnych programów modernizacyjnych, także właśnie i ta niezwykle ważna część działalności – z jednej strony społecznej, ale z drugiej także budującej bezpieczeństwo kraju i społeczeństwa – jest tutaj wspierana.
Tak że wiele dobrego dzieje się na wsi.
Jakie słowa właśnie chciałby Pan Prezydent przekazać rolnikom podczas Dożynek Prezydenckich?
Przede wszystkim zawsze i nieustannie dziękuję. Bo wiem o tym, że ten chleb na moim stole, na stole mojej rodziny, moich przyjaciół i w każdym polskim domu, jest właśnie dzięki trudowi, dzięki wysiłkowi polskiego rolnika. Gdyby nie było tego wysiłku, gdyby nie było tego przysłowiowego dotknięcia ziemi ręką rolnika, gdyby nie było tego potu rolnika, który w tę ziemię wsiąka, tobyśmy tego chleba nie mieli, a na pewno nie byłby on tak dobry, jak jest. A my choćby naszym chlebem szczycimy się na całym świecie.
Tak jak mówiliśmy dzisiaj – wzrasta eksport. Dlaczego? Bo cenione są coraz bardziej na rynkach europejskich i światowych wszelkie polskie wyroby przemysłu rolno–spożywczego, czyli będące efektem pracy polskiego rolnika. To nasze wędliny, to nasze różnego rodzaju produkty mięsne, to są nasze produkty zbożowe – to wszystko to, co polski rolnik wytwarza, co potrafi wytworzyć, co jest żywnością czystą, nie jest żywnością wysoko przetworzoną. I w efekcie nie mamy żywności tzw. śmieciowej, tylko właśnie wysoko gatunkową, która jest po prostu zdrowa dla człowieka.
I stąd też naprawdę ogromne podziękowania dla polskich rolników za ten kolejny rok trudu i pracy. Powtarzam jeszcze raz: na szczęście plony są dobre, więc o tyle – można powiedzieć – rolnik może jest spokojniejszy. Ale z drugiej strony – bardzo trudna sytuacja, przede wszystkim właśnie wojna na Ukrainie, niepokoje, wzrost cen energii, wiele znaków zapytania, z którymi na co dzień boryka się rząd i z którymi musi sobie radzić, bo musi wspierać polskich rolników. To jest ogromnie ważna gałąź naszej gospodarki, naszego przemysłu, bardzo ważna część naszego eksportu.
A przede wszystkim to są ludzie, którzy w swoją pracę wkładają serce, bardzo często realizując tradycję rodzinną z dziada pradziada i wymagają przede wszystkim szacunku. A ten szacunek oznacza, że wtedy, kiedy jest potrzeba, ta pomoc musi być w ich stronę skierowana.
Na zakończenie taki lżejszy akcent. Zapewne podczas tegorocznych Dożynek Prezydenckich też będzie konkurs na najpiękniejszy wieniec dożynkowy. A laureaci mogą liczyć na to, że Para Prezydencka ich odwiedzi.
No tak, po raz kolejny realizowaliśmy nowy pomysł spotkań z rolnikami, jaki narodził się w 2020 roku, kiedy zacząłem drugą kadencję. Wtedy postanowiliśmy z Agatą, z żoną, że będziemy jeździli na dożynki lokalnie – tam właśnie, do tej miejscowości, z której pochodzi grupa wieńcowa, której wieniec wygrał w poprzednim roku konkurs na Dożynkach Prezydenckich. I w tym roku odwiedziliśmy Kolonię Boćki na Podlasiu. Bardzo sympatyczne spotkanie – takie małe lokalne spotkanie dożynkowe, ale z pięknym pokazaniem podlaskich obyczajów dożynkowych, obrzędów dożynkowych. No a przede wszystkim bardzo miłe spotkanie z całą społecznością tej miejscowości, którą bardzo serdecznie jeszcze raz za pośrednictwem telewizji i Pana Redaktora pozdrawiam.
Natomiast chcemy to dalej realizować. W tym roku kolejny wieniec dożynkowy będzie wieńcem zwycięskim – jak zawsze. Komisja konkursowa – bardzo surowa i ekspercka – ten wieniec wybierze i ci, którzy wygrają, mogą liczyć na to, że Para Prezydencka do nich przyjedzie. Właśnie po to, żeby pobyć razem, właśnie po to, żeby oddać szacunek i temu wielkiemu trudowi, jaki jest wkładany w to, żeby wieniec stworzyć, ale też żeby porozmawiać o realiach życia w ich miejscowości, u nich, na miejscu.
Tak że zawsze cieszę się na to spotkanie. Mamy te wielkie, ogólnopolskie Dożynki Prezydenckie, kiedy my, Para Prezydencka, zapraszamy tutaj, do siebie, polskich rolników. Ale dla mnie nie mniej ważne są właśnie te lokalne dożynki, na których możemy się spotkać z bohaterami naszych poprzednich dożynek.
Bardzo dziękuję. Prezydent Andrzej Duda był Państwa gościem. Dziękuję, Panie Prezydencie, za rozmowę.
Bardzo dziękuję, Panie Redaktorze. I wszystkim polskim rolnikom życzę: szczęść Boże.
![03__Andrzej_Duda_wywiad_program_rolniczy_Tydzien_20220830_PK2_8444.jpg [471.94 KB]](https://www.przyszlosc.pl/storage/image/core_files/2022/9/8/e2b90a736322c76d807baa8f074839ea/jpg/prezydent/preview/03__Andrzej_Duda_wywiad_program_rolniczy_Tydzien_20220830_PK2_8444.jpg)