Menu rozwijane

27 sierpnia 2021

Michał Adamczyk, TVP: Jesteśmy w Kiszyniowie, w stolicy Mołdawii. Naszym gościem jest Prezydent Andrzej Duda. Dobry wieczór, Panie Prezydencie.

Prezydent RP, Andrzej Duda: Dobry wieczór, Panie Redaktorze. Witam serdecznie naszych widzów.

Panie Prezydencie, Pana wizyta w Mołdawii przez lokalne media, ale nie tylko, opisywana jest jako wyraz poparcia dla europejskich aspiracji Mołdawii. Czy rzeczywiście taki jest cel Pana wizyty tutaj?

Tak, jest to wyraz poparcia dla europejskich aspiracji Mołdawii. „Europejskich” w znaczeniu: wygrał wybory – najpierw prezydenckie, a teraz, nie tak dawno, parlamentarne – obóz, który rzeczywiście chce reformować państwo, chce państwa uczciwego, chce podnosić poziom życia. Generalnie chce przygotowywać Mołdawię do wejścia do Unii Europejskiej. Wierzę głęboko, że zrealizuje to właśnie Pani Prezydent Maia Sandu, która w czerwcu była u nas, w Warszawie. Teraz ja odwiedziłem Panią Prezydent. Miałem tu wizytę państwową, a dziś były bardzo ładne uroczystości, obchodziliśmy 30–lecie ogłoszenia niepodległości Mołdawii.

A te reformy, o których Pan już wspomniał, Panie Prezydencie, są rzeczywiście niezbędne. Mołdawia jest bardzo małym i najbiedniejszym krajem w całej Europie. Jednocześnie ten kraj przez wiele, wiele lat był trawiony przez korupcję. Czy w związku z tym Mołdawia wyraża chęć stosowania polskich rozwiązań, by mogła się lepiej gospodarczo rozwijać – nie tylko w walce z korupcją, ale także innych?

Pani Maia Sandu wygrała wybory prezydenckie jako osoba spoza układów. Mołdawia w ogromnym stopniu była przez lata okradana przez oligarchów, którzy wywozili pieniądze za granicę. W związku z tym wielu ludzi miało bardzo niski poziom życia – i ma nadal. Kraj wymaga bardzo pilnych zmian. Niestety, jest też właściwie powszechnie panująca tu korupcja. Pani Prezydent Maia Sandu chce z tym wszystkim walczyć.

Deklarowała to w czasie swojej kampanii prezydenckiej, wygrała wybory, a następnie ugrupowanie, które kiedyś stworzyła, idąc z tym samym programem, w sposób zdecydowany wygrało wybory parlamentarne. Mają 63 mandaty na 101 miejsc w parlamencie, więc jest to zdecydowana samodzielna większość. I tu rzeczywiście istnieje realna szansa na dokonywanie zmian.

Dlatego przyjechaliśmy na zaproszenie Pani Prezydent Mai Sandu – byłem ja, był Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski i Klaus Iohannis, czyli Prezydent bratniej dla Mołdawii Rumunii. Stanęliśmy dziś wszyscy razem z Panią Maią Sandu w czasie uroczystości, by pokazać jedność, przyjaźń i poparcie dla tego właśnie kursu politycznego.

Miałem tu wczoraj spotkania z Panią Prezydent Maią Sandu i z Panią Premier. Długo rozmawialiśmy na temat reform w Mołdawii, na temat tego, jak Polska może pomóc. Zaoferowałem tę pomoc, powiedziałem, że jesteśmy gotowi podzielić się naszymi doświadczeniami – i tymi dobrymi, po ponad 30 latach transformacji, i tymi, które nie były dobre – żeby oni właśnie uniknęli różnych błędów. To zostało bardzo ciepło i bardzo dobrze przyjęte, tak że myślę, że będziemy współpracować.

Wszyscy wiemy, oczywiście, że wszystkie kraje dawnego bloku radzieckiego są w kręgu zainteresowania Moskwy. Nie możemy wykluczyć, że w jakiejś nieokreślonej przyszłości będą – niektóre z nich przynajmniej – powracać do strefy wpływów Moskwy. Co zatem należy robić, by tak się nie stało?

Oczywiście, wszystko może się zdarzyć, tym bardziej że są wybory i władze się zmieniają. Ale tym razem wybory tu, w Mołdawii, wygrali ludzie, którzy patrzą na Zachód, którzy w miarę możliwości chcą się właśnie uwolnić spod wpływów rosyjskich, którzy chcą prowadzić samodzielną politykę, ale przede wszystkim – chcą naprawiać swój kraj i chcą, by ludziom żyło się tu lepiej.

Są to podobne cele do tych, które miałem ja, gdy startowałem w wyborach na urząd Prezydenta, więc od tej strony doskonale ich rozumiem – rozumiem, że chcą walczyć z korupcją, chcą zlikwidować patologie, które dziś trawią Mołdawię, także jeżeli chodzi o wymiar sprawiedliwości i prokuraturę. Jest tu mnóstwo bardzo poważnych problemów. To będzie bardzo trudny proces. Ale wierzę – są to młodzi ludzie – że sobie poradzą.

Panie Prezydencie, kilka dni temu, to było na Ukrainie, w Kijowie, rozmawialiśmy o sytuacji na polsko–białoruskiej granicy. Chciałbym, żebyśmy na moment wrócili do tego tematu. Bo jak wszyscy wiemy doskonale, władze białoruskie wysyłają nielegalnych imigrantów w pobliże granic z Litwą, Łotwą, także Polską. Ale tylko w Polsce są tacy niektórzy politycy, którzy w świetle kamer podchodzą do tej granicy, próbują nawet ją przekroczyć. Co takie zachowania mogą znaczyć? Czym one mogą skutkować?

Niestety, jest taka sytuacja, że władze białoruskie w sposób instrumentalny wykorzystują imigrantów, bo to trzeba tak nazwać – są ludzie, którzy przylatują samolotami do Mińska i stamtąd są de facto transportowani na granice trzech krajów: Polski, Litwy i ostatnio Łotwy. I tam właściwie wypycha się ich, by przekroczyli granicę.

Mamy obowiązek strzeżenia granicy Unii Europejskiej, my ten obowiązek wykonujemy, realizujemy to twardo, nie możemy sobie pozwalać na to, by grupy ludzi nielegalnie przekraczały granicę, wchodziły do Unii Europejskiej, bo w tej sytuacji grozi nam konflikt z Brukselą, która będzie miała słuszne pretensje, że nie pilnujemy granicy. Więc my jej pilnujemy.

A to, że niektórzy politycy są po prostu nieodpowiedzialni, to de facto wpisują się w bezczelną politykę władz białoruskich, które – jak powiedziałem – cynicznie wykorzystują tych imigrantów, by destabilizować sytuację. W związku z powyższym jest to całkowicie nieodpowiedzialne.

Jestem ogromnie wdzięczny zarówno naszym służbom granicznym – Straży Granicznej – jak i wspierającym ją żołnierzom za to, że odpowiedzialnie realizują swoją służbę, wykonują rozkazy, strzegą Rzeczypospolitej i naszej granicy. To jest w tej chwili sprawa fundamentalna.

Prowadzi się przeciwko nam akcję hybrydową, bo tak to trzeba nazwać – robią to właśnie władze Białorusi. My sobie na to nie możemy pozwolić. Nie powinniśmy przepuścić przez tę granicę nielegalnie nikogo. Ponieważ jeżeli ktoś chce przekroczyć polską granicę, niech ją przekroczy legalnie. Nie ma nielegalnego przekraczania granicy. My się po prostu na to nie możemy zgodzić.

Pan Prezydent Łukaszenka de facto zaprasza do siebie ludzi z Bliskiego Wschodu. Latają dziesiątki samolotów, wszystkie wypełnione, podobno bilety wyprzedane z różnych destynacji, z których właśnie następuje ta migracja. Tych ludzi jest coraz więcej na terenie Białorusi. Jeżeli Pan Prezydent Łukaszenka chce sobie tworzyć multikulturowe państwo, proszę – niech sobie tworzy, ale na własny rachunek. My będziemy strzegli granicy z całą stanowczością.

Panie Prezydencie, np. pracownicy prywatnej dużej stacji telewizyjnej na antenie dwukrotnie żądali ujawnienia personaliów funkcjonariuszy Straży Granicznej. Czy takie wezwanie do ujawnienia personaliów można czymkolwiek usprawiedliwić Pana zdaniem?

Sprawami nieodpowiedzialnych działań powinny się zająć odpowiednie służby. Już mówiłem o tym, że pewnymi zachowaniami w ogóle powinna się zająć prokuratura.

Panie Prezydencie, tak jak wszyscy podkreślamy jest to celowe działanie władz białoruskich, swego rodzaju prowokacja. Czy musimy, powinniśmy się liczyć z tym, że w przyszłości będzie dochodziło do podobnych, aczkolwiek być może związanych z zupełnie innym tematem prowokacji ze strony nie tylko Białorusinów, lecz także Rosjan?

Panie redaktorze, pytanie jest retoryczne. Oczywiście, że można się spodziewać, że tak będzie, biorąc pod uwagę zachowania prezydenta Białorusi, jego postawę, to, co robi z własnym społeczeństwem. Ludzie chcieli mieć normalne wybory prezydenckie, uczciwe, aspirują do tego, żeby mieć uczciwą rzetelną demokrację, domagają się tego, a on z nimi walczy. Po takim człowieku można się spodziewać wszystkiego.

To teraz trochę może o sprawach zupełnie krajowych. Na poniedziałek zwołał Pan Radę Gabinetową, aby poznać szczegóły przygotowań do nowego roku szkolnego. Jakie szczegóły chciałby Pan poznać?

W zeszłym roku, właśnie przed początkiem roku szkolnego, też zorganizowałem Radę Gabinetową. Po to przede wszystkim, żeby zapytać, w jakim stopniu nasz system edukacji, szkół,  jest przygotowany na falę koronawirusa. Jakie rząd przewiduje działania, w jaki sposób ma zamiar zabezpieczać, jakie ma zamiar podejmować decyzje, jeżeliby się okazało, że będzie wzrost zachorowań. Musimy o takich sprawach porozmawiać, bo to jest bardzo ważne. Te rzeczy powinny być zaplanowane i powinny być realizowane w sposób metodyczny, według pewnego scenariusza, który przewiduje różne możliwości.

Kolejna sprawa to Polski Ład, bo toczy się duża gorąca dyskusja polityczna wokół szeregu propozycji. Część polityków krytykuje założenia Polskiego Ładu, twierdząc, że będzie on niekorzystny dla Polski, ale jeśli się wczytamy dokładnie w szczegóły, okazuje się na przykład, że przytłaczająca większość Polaków ma zgodnie z założeniami Polskiego Ładu płacić niższe podatki, więc jaka jest prawda w tym temacie w Pana ocenie?

Panie redaktorze, prawda jest taka, że każdy patrzy na własny interes. Krytykują ci, którzy zarabiają dużo, od których będzie oczekiwane, że się w większym stopniu niż do tej pory podzielą po prostu tą swoją zamożnością. W związku z tym niektórzy są niezadowoleni. Natomiast zawsze będzie krytyka. Ja przypomnę, że krytyka, i to taka brutalna, spotykała Program „500 plus”, który naprawdę służy rodzinom wychowującym dzieci. W związku z powyższym zawsze będzie krytyka, natomiast trzeba się oczywiście przyglądać tym rozwiązaniom, trzeba o nich dyskutować, trzeba liczyć i co do tego nie mam wątpliwości żadnych. Opozycja też ma do tego prawo, żeby to weryfikować, ale cały program przecież będzie przechodził przez parlament, to wszystko będzie przybierało postać ustaw i wtedy też w ostatecznej wersji ja będę się nad nimi pochylał.

Sukces ma wielu ojców. Niedawno usłyszeliśmy, że wspomniany przez Pana Program „500 plus”, był w zamyśle także innej, dzisiaj największej partii opozycyjnej, a wcześniej partii rządzącej. Coś na wzór „500 plus” miało powstać, ale nie powstało, bo było za mało czasu.

Chyba już zapomnieli, co mówili, kiedy ten program tworzyliśmy.

Panie Prezydencie, wracając jeszcze na moment do Polskiego Ładu, te głosy sprzeciwu wobec tych propozycji, to Pana zdaniem jest tylko chłodna polityczna kalkulacja obliczona na taką kłótnię polityczną, czy rzeczywiście niechęć do wprowadzenia w Polsce zmian?

Niechęć do wprowadzenia w Polsce zmian, ale to ma podszycie polityczne, dlatego że te zmiany, które zostały wprowadzone, takie jak choćby „500 plus”, o którym mówiłem, ale także inne świadczenia, poprawa sytuacji emerytów, wszystko to skutkowało tym, że obecny obóz rządzący po raz drugi wygrał wybory. Wybory będą relatywnie niedługo, planowo w 2023 roku, i po prostu opozycja się obawia, że jeżeli obecna władza wprowadzi i zrealizuje kolejny program, który poprawi jakość życia ludzi, który będzie kolejnym motorem rozwoju, to po prostu nie zdołają wygrać wyborów. Jeszcze ludzie pamiętają, co się działo pomiędzy 2007 a 2015 rokiem.

To jeszcze krótko o sytuacji międzynarodowej. A konkretnie o Afganistanie, bo doszło tam do serii zamachów, w których zginęło około 100 osób. Były to najkrwawsze zamachy w Afganistanie od 10 lat. Wiemy, że niedawno władzę przejęli talibowie. Na dobrą sprawę świat nie wie, jak w tej chwili postępować, jak reagować, co robić.

Niestety, sygnały o tym, że może dojść do zamachu były od dawna. Myśmy mieli w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego naradę w tej kwestii. Długo dyskutowaliśmy w ostatnią niedzielę, jak dalej postępować, kiedy powinniśmy zakończyć naszą obecność w Afganistanie, do kiedy w ogóle powinniśmy być. Zagrożenie było przez cały czas. Jestem ogromnie wdzięczny panu ambasadorowi Langowi i jego współpracownikom, a także naszym żołnierzom, którzy wykazali się naprawdę bohaterstwem, ale przede wszystkim profesjonalizmem, mądrością, zdrowym rozsądkiem. Pomogli ludziom, a jednocześnie nic się nikomu z naszych żołnierzy ani dyplomatów nie stało. To jest naprawdę wielka wdzięczność. Wspaniała praca i wspaniała służba, która tam została wykonana także przez naszych pilotów, przez załogi samolotów, które kursowały na trasie pomiędzy Kabulem a Warszawą. Wykonali naprawdę świetną robotę. Przede wszystkim wszyscy bezpiecznie wrócili do domu, to jest najważniejsze. I jeszcze pomogliśmy ludziom, tak? Bo przecież myśmy w sumie ewakuowali 1300 osób. To w większości nie są nasi rodacy, to są w większości ci, którzy z nami współpracowali, albo z naszą dyplomacją, albo współpracowali z naszymi żołnierzami, z naszymi kontyngentami w Afganistanie. To są także osoby, o których ewakuowanie z Afganistanu prosiły nas różne organizacje, różne państwa, choćby Litwa. Osobiście prosił mnie Prezydent Litwy pan Gitanas Nausėda, by pomóc w ewakuacji, i myśmy to zrobili, więc naprawdę wykonali wspaniałą służbę, wspaniałą robotę.

Ewakuacja rzeczywiście przebiegła bardzo sprawnie, wczoraj ostatni samolot z ewakuowanymi wylądował właśnie na warszawskim Okęciu.

Co do zamachów, do których doszło, niestety, ten czarny scenariusz się sprawdził. Napięcie jest coraz większe, sytuacja coraz trudniejsza. Stało się po prostu. Wysyłam list kondolencyjny do Pana Prezydenta Bidena. Dałem wyraz swojemu smutkowi, przygnębieniu, żalowi z powodu tej sytuacji, także na jednym z portali społecznościowych.

Komentatorzy, obserwatorzy zaniepokojeni są tym, co się dzieje w Afganistanie. Zaniepokojeni są także tym, co w przyszłości, niedalekiej być może, zacznie się dziać w regionie. Nie można wykluczyć, że ta trudna, skomplikowana sytuacja będzie się rozlewać także na sąsiednie kraje.

Nie można tego wykluczyć. Nigdy nie można tego wykluczyć, różne mogą być scenariusze. Ja rozmawiałem z prezydentem Uzbekistanu trzy dni temu. Mówił, że przez cały czas obserwują sytuację, przez cały czas dyskutują w gronie państw sąsiadujących z Afganistanem, mówił że są w dialogu także z przedstawicielami talibów. Więc próbują ustabilizować sytuację. Rzeczywiście widzę, że, nie powiedział tego wprost, ale jak znam politykę i kuchnię polityczną, to rzeczywiście prowadzą takie działania, które zmierzają do ograniczenia ryzyka.

Bardzo dziękuję, Panie Prezydencie. Dziękuję również Państwu. To był wywiad z Kiszyniowa, stolicy Mołdawii, gdzie właśnie dobiega końca wizyta Prezydenta Andrzeja Dudy.

Może Cię zainteresować Andrzej Duda na obchodach Święta Niepodległości Mołdawii Spotkanie z Polakami mieszkającymi w Mołdawii Prezydent RP z wizytą w Mołdawii