Menu rozwijane

31 marca 1998
To była bardzo interesująca dyskusja - powiedział Prezydent Aleksander Kwaśniewski dziś w "Sygnałach Dnia" o poniedziałkowej telewizyjnej debacie z J. Santerem i G. Perssonem. Redaktor: Było to spotkanie w dniu, kiedy rozpoczął się proces przyjmowania nowych członków do Unii Europejskiej i negocjacji z nowymi członkami na temat przyjmowania do Unii Europejskiej. Jak pan ocenia stanowiska dwóch swoich rozmówców? Premier Persson był bardzo uprzejmy, bardzo serdeczny. Szwecja jest ostatnim przyjętym do Unii krajem. AK: Premier Szwecji na pewno nam pomoże. Jest osobiście bardzo zaangażowany w wejście Polski do Unii Europejskiej, choć - z drugiej strony - Szwecja jest tym krajem, który przeżywa swoje problemy np. związane z wejściem do Unii Monetarnej. Oni są jeszcze niezdecydowani. Nie ma, natomiast wątpliwości, że najnowsi członkowie Unii Europejskiej (myślę o Szwedach, Austriakach, Finach) będą nas bardzo popierać, chociażby z tego względu, że mają poczucie pewnego moralnego zobowiązania. Skoro oni wchodzili do Unii Europejskiej, to nie ma żadnego powodu, żeby dzisiaj tworzyć jakiekolwiek przeszkody. Myślę, że z ich strony należy oczekiwać poparcia. Redaktor: A z drugiej strony, wydaje mi się, że drugi z pana rozmówców, Jacques Santer, reprezentował Unię zamkniętą i gotową... AK: Znam Santera od lat. Muszę powiedzieć, że ta wczorajsza dyskusja była wyjątkowo precyzyjna i taka... niebrukselska, niebiurokratyczna. On wyraźnie mówił o wizji, o tym, co Europa uzyskuje dzięki Polsce. Myślę, że powinniśmy potraktować to jako dobry znak. Ta grupa ludzi, którą umownie nazywa się Brukselą czy biurokracją brukselską, jest zainteresowana rozszerzeniem Unii Europejskiej, jest zainteresowana włączeniem Polski. Nie oznacza to oczywiście, że egzamin, jaki jest dla nas przygotowany będzie łatwiejszy, że będzie jakakolwiek taryfa ulgowa. Ale w sensie psychologicznym, w sensie politycznym ci ludzie działają na rzecz Unii Europejskiej, która będzie liczyła 25-26 państw. Redaktor: Jest to krok nowej ery szerokiego otwarcia. Wydawało mi się, choć nie jestem pewien, że w którymś momencie zwracając się do premiera Szwecji użył pan jego imienia... AK: Göran... tak Redaktor: Panowie się znają? AK: Tak, znamy się. Redaktor: Czy z Jacquesem Santerem też jest pan po imieniu? AK: Tak, też jesteśmy w dobrej komitywie, chociaż ze względu na różnicę wieku nie wypada mi mówić tak bezpośrednio. Persson należy do podobnego pokolenia polityków. Redaktor: Zadałem to pytanie, bo chcę spytać o rolę takich właśnie osobistych stosunków przywódców w procesach, które decydują o losie całych narodów. AK: Tego nie wolno ani przeceniać, ani nie doceniać. Przeceniać nie wolno dlatego, że wskaźniki gospodarcze, dyskusje, które się odbywają są najważniejsze. Żeby były nawet najlepsze kontakty osobiste, to nie zasłonią one złej gospodarki. Tego nie wolno nadużywać. Z drugiej jednak strony tam, gdzie mowa o tworzeniu atmosfery, przełamywaniu pewnych barier, osobiste kontakty, osobiste przyjaźnie, mają ogromne znaczenie. To potwierdzają w ostatnich latach bardzo wyraziście sytuacje ze świata i z Europy. Fakt, że można wziąć za słuchawkę, zadzwonić do przyjaciela gdzieś za granicą i powiedzieć mu: "Słuchaj, mam takie kłopoty. Pomóż mi, porozmawiaj w danej sprawie w Brukseli czy gdzieś indziej" - jest bardzo ważny i bardzo użyteczny. Osobiście cieszę się, że z wieloma liderami europejskimi, liderami Unii Europejskiej mam tego rodzaju bezpośrednią łączność, bardzo osobiste stosunki. To powinno być pomocne. Redaktor : Tak, jak pan prezydent mówi, rzecz wygląda z punktu widzenia rządzących. Natomiast zdanie obywateli trochę się zmienia. Wczoraj powiedział pan o wielkim poparciu, jakiego Polacy udzielają planom wstąpienia do Unii Europejskiej. W styczniu ubiegłego roku za wejściem do Unii było 88 proc. Polaków, w sierpniu 72 proc., a według ostatnich badań społecznych z połowy lutego 64 proc., dzisiejsza Gazeta Wyborcza publikuje jeszcze mniej. Czy przestaje nam się podobać, czy zaczynamy dokładniej wiedzieć. AK: Ja bym tych badań nie przyjmował tak na sto procent do wiadomości. One są różne, różnie były zadawane pytania. Z punktu widzenia Unii Europejskiej , z naszego punktu widzenia jest ważne, że we wszystkich tych badaniach poziom poparcia jest po wyżej 50. procent. To jest jakby formalny warunek wejścia do Unii. Pamiętajmy, że polskie wejście do Unii Europejskiej nie odbędzie się przeciwko społeczeństwu. Nie odbędzie się wbrew opinii publicznej. Będzie referendum zgodnie z konstytucją. Nie potrafię w tej chwili wytłumaczyć, dlaczego w tak krótkim czasie z osiemdziesięciu paru procent według jednych badań mamy pięćdziesiąt parę procent według drugich badań. Wydaje mi się, że jest tutaj jakaś niejasność. Mam wewnętrzne poczucie, że większość Polaków, zdecydowana większość - jest za obecnością Polski w Unii Europejskiej i dobrze rozumie, że to jest historyczna chwila. Dlatego nie przejmował bym się tymi kolejnymi badaniami, podobnie jak się nie przejmuję badaniami, które zorganizowano na zamówienie Unii Europejskiej, a które na przykład pokazują, że więcej czy blisko połowa, czy ponad połowa Niemców jest przeciwko polskiej obecności w UE. Uważa nas za nieprzygotowanych do wejścia. To napewno nie są dzisiaj rzeczy najważniejsze. Chociaż rzeczywiście musimy je analizować, wyciągać z tego wnioski. Unia Europejska zarówno z polskiego punktu widzenia jest ważnym czy najważniejszym celem jaki mamy do spełnienia. Myślę, że również z punktu widzenia Zachodu to jest jeden z najważniejszych konceptów jakie pojawiły się w ostatnich latach.. Redaktor: Pytanie w sumie ogólne. Czy chcesz poszerzenia Unii Europejskiej o kraje Europy Środkowo - Wschodniej . Tak jak powiedziałem to pytanie jest maksymalnie szerokim. A to pytanie np. o dostęp polskich pracowników do unijnego rynku, kiedy już wejdziemy do Unii. Tam padają odpowiedzi, które mieszczą się w granicach procentów na tak . Niechęć jest bardzo duża. AK: Ale proszę pana, jeśli zadać pytanie proste - z punktu widzenia Niemców czy Francuzów - czy chcesz włączenia nowych członków do Unii ponieważ będziesz musiał dodatkowo płacić za ich procesy adaptacyjne? To nie oczekiwałbym tu wielu pozytywnych odpowiedzi. Tu chodzi o sformułowanie. Gdyby zapytać czy chcesz obecności Polski w Unii, dlatego że to jest 40 milionowy rynek zbytu - to już będzie inna odpowiedź. Nie przeceniałbym w tej chwili wagi badań. Choć jak mówię trzeba je analizować. Wydaje mi się, że w zależności od podstawy te badania są przez jednych wykorzystywane w ten sposób, przez innych inaczej. Natomiast ja osobiście nie mam żadnych wątpliwości - Polska będzie w Unii Europejskiej. Ten proces, który dzisiaj zaczynamy, długiej i żmudnej dyskusji o warunkach wejścia do Unii Europejskiej to jest jedno z najważniejszych wydarzeń współczesnej Polski. Redaktor: Na ile zwiększyła się pana wiedza Panie Prezydencie na temat polskiego stanowiska podczas negocjacji w ciągu ostatnich siedmiu dni. AK: Zwiększyła się. Otrzymałem materiały, mieliśmy okazję do rozmów. Redaktor: Czy pracownicy Kancelarii będą w jakiś sposób zaangażowani w proces negocjacyjny. AK: Są cały czas. Ode mnie poczynając, a kończąc na osobach, które ze mną współpracują. Proces negocjacyjny jest w zespole negocjacyjnym. Kieruje tym zespołem pan ambasador, dzisiaj minister Kułakowski i myślę, że to nie jest grono, w którym należałoby dbać i troszczyć się przede wszystkim o to, czy są przedstawiciele parlamentu, czy prezydenta. To mają być przede wszystkim fachowcy, którzy dysponują mandatem zarówno rządu, parlamentu jak i prezydenta. Ci ludzie takim zaufaniem i takim mandatem dysponują.