25 września 2000
25 września 2000 Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wziął udział w otwarciu 52 Kongresu Rolnictwa Europejskiego. Kongres odbywa się w Krakowie pod honorowym patronatem Prezydenta RP w 75 rocznicę pierwszego na ziemiach polskich kongresu, który miał miejsce w roku 1925 w Warszawie. Kongres Rolnictwa Europejskiego stanowi międzynarodowe forum wymiany myśli oraz doświadczeń organizacji rolniczych. Bierze w nim udział ponad 1000 działaczy z 25 krajów europejskich. Tematem przewodnim Kongresu są nowe perspektywy dla powiększonej Europy. W uroczystości otwarcia obok Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wzięli udział m.in. przewodniczący Kongresu Rolnictwa Europejskiego Hans Johansson i minister rolnictwa Artur Balazs. Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski, zwracając się do zebranych powiedział: Szanowni Państwo! Z ogromnym zadowoleniem przyjąłem zaproszenie na uroczystą inaugurację 52 Kongresu Rolnictwa Europejskiego. Moją szczególną radość budzi wybór Krakowa, zaliczonego do grona Europejskich Miast Kultury Roku 2000, na miejsce tego spotkania. Przyznanie Polsce prawa organizacji tegorocznego forum traktuję nie tylko jako zaszczytne wyróżnienie, ale również jako wyraz dążeń europejskich związków i organizacji rolniczych do rozszerzenia współpracy i woli jednoczenia się wokół wspólnej idei europejskiego modelu rolnictwa. Pięćdziesiąty drugi Kongres odbywa się w ważnym dla polskiej wsi momencie. Trwają negocjacje w sprawie naszego członkostwa w Unii Europejskiej. Problemy rolnictwa, a zwłaszcza sposoby i zakres jego włączenia do Wspólnej Polityki Rolnej, należą do najtrudniejszych zagadnień negocjacyjnych. Były one i są drażliwymi dla większości państw, które dziś tworzą Unię. Świadczy to o znaczeniu rolnictwa w gospodarkach krajów europejskich. Integracja jest wielką szansą dla Polski. Jednak droga do zjednoczonej Europy nie jest prosta. Wyzwania związane z przyszłym członkostwem w Unii mają dla naszego kraju wyjątkowe znaczenie. Dzisiejsza trudna sytuacja ekonomiczna polskiego rolnictwa z jednej strony osłabia akceptację przemian, z drugiej zaś przekonuje, że wejście do Unii i dostosowanie do wymogów wspólnotowych otworzy przed polskimi rolnikami nowe możliwości. Odpowiadając na wątpliwości, które pojawiają się i u naszych zachodnich partnerów, chciałbym podkreślić, iż nie idziemy do Unii z pustymi rękoma. Nasz kraj wniesie do niej duży potencjał produkcyjny, zróżnicowane rolnictwo, zachowujące swoje naturalne piękno obszary wiejskie. Po przystąpieniu Polski Unia stanie się nie tylko większa i silniejsza, również bogatsza pod względem ekonomicznym, kulturowym i przyrodniczym. Po raz pierwszy przed Zachodem otworzyła się szansa prawdziwej współpracy i integracji z Europą Środkowowschodnią. Stwarza to możliwość połączenia wysiłków, celem zniesienia podziałów i zmniejszenia dzielących nas jeszcze różnic, wsparcia koniecznych, choć trudnych procesów modernizacji rolnictwa krajów tej części naszego kontynentu. Możliwości produkcyjne Polski w zakresie gospodarki rolno - spożywczej są znacznie większe aniżeli ich obecny poziom wykorzystania. Choć nasze przetwórstwo wymaga nakładów finansowych i zmian, to już dziś wiele polskich artykułów z powodzeniem konkuruje na rynkach zachodnich. Sądzę, że naszą przyszłą specjalizacją może być produkcja żywności ekologicznej. Jestem przekonany, że zebrani w tej sali przedstawiciele organizacji rolniczych Europy, sformułują nowe idee i nowe wizje rozwoju wsi, rolnictwa i agrobiznesu u progu XXI wieku. Wizje, które nie będą przyczyniać się do podziałów gospodarczych Europy, podtrzymywania napięć i obaw o przyszłość, ale sprzyjać będą harmonijnemu rozwojowi rolnictwa. Przebudowa polskiej gospodarki przebiega równolegle z przygotowaniami do naszego członkostwa w Unii. Proces ten wymaga ogromnego wysiłku i znaczących kosztów społecznych. Niestety, beneficja wzrostu gospodarczego, nie rozkładają się równomiernie. Gospodarstwa chłopskie, które poniosły dużą część kosztów transformacji, nie uzyskały w zamian zadowalającej rekompensaty. Dochody rolników w znacznej części są dużo niższe od tych osiąganych w innych sektorach. Na wsi mieszka obecnie blisko 40 procent ludności. Rozwiązanie problemów polskiego rolnictwa musi więc odbywać się przez rozwiązanie trudności na rynku pracy. Jesteśmy świadomi, że tylko część spośród dwóch milionów gospodarstw w Polsce sprosta konkurencji europejskiej. Rząd przyjął niedawno pakt na rzecz wsi i rolnictwa. Wyrażam nadzieję, że pakt ten będzie konsekwentnie realizowany w najbliższych latach, bo tylko sukces naszej narodowej polityki rolnej, umożliwi sukces integracji polskiego sektora rolnego z Unią Europejską. Gdy mówimy dziś w Polsce o polityce wobec wsi i rolnictwa, rzecz idzie w istocie o prowadzenie trzech odrębnych polityk. Po pierwsze chodzi o wsparcie dużych, towarowych gospodarstw, które dadzą sobie radę zarówno na rynku polskim, jak i europejskim. Dla tych mieszkańców wsi, którzy będą rezygnować z produkcji rolniczej, przygotowywana jest strategia rozwoju obszarów wiejskich. Obowiązkiem państwa jest wskazanie mieszkańcom tych terenów możliwości dodatkowych, alternatywnych źródeł zarobkowania poprzez rozwój agroturystyki, drobnej przedsiębiorczości i usług. Walory polskiej wsi, piękno jej krajobrazu, ludowa kultura i tradycja mogą być tu bardzo pomocne. Trzecią płaszczyzną działania musi być aktywna polityka socjalna wobec tych, którzy nie są w stanie - z racji wieku, braku kwalifikacji, czy też innych przyczyn - brać udziału w tym wielkim dziele modernizacji polskiej wsi i rolnictwa. Myślę tu o mechanizmie rent socjalnych, czy też strukturalnych dla wsi, jak to się nazywa w programie rządowym. Polacy potrafią być, jeśli trzeba, solidarni. Dzięki temu realizować możemy trudne programy restrukturyzacji górnictwa czy kolei. Wierzę, że na podobną solidarność mogą liczyć polscy rolnicy. Osobnym, wielkim narodowym zadaniem dotyczącym zarówno mieszkańców wsi jak i mieszkańców miast jest rozwój oświaty. Młodzież wiejska musi mieć szansę edukacji, zdobywania wiedzy nie tylko na poziomie zawodowym, ale i średnim oraz wyższym. Polska przedkładając Komisji Europejskiej swoje stanowisko negocjacyjne zadeklarowała, że z dniem 31 grudnia 2002 roku przyjmie i wdroży rozwiązania prawne i instytucjonalne, które umożliwią zastosowanie wszystkich instrumentów Wspólnej Polityki Rolnej. Jednak nasz kraj ma pewną specyfikę, która powinna znaleźć odzwierciedlenie w polityce wspólnotowej. Występujemy o zastosowanie odrębnych rozwiązań w około pięćdziesięciu punktach i jest to ważny element polskiego stanowiska negocjacyjnego. Jestem przekonany, że mimo twardych rokowań, kompromis jest możliwy, a wspólna polityka rolna dostosuje się do nowej geografii i architektury powiększonej Unii. O tempie modernizacji sektora rolnego przesądzi dynamizm przemian w całej gospodarce narodowej oraz tempo naszego dostosowania do wymogów Unii. Nam nie chodzi wcale o rozwiązania protekcjonistyczne, ale przede wszystkim o zdolność do absorbowania przez rolnictwo nowych technik i technologii. Bardzo ważne jest wprowadzenie do niego nowoczesnych metod organizacji produkcji, handlu i zarządzania. Niezbędna jest także dobra infrastruktura rynku rolnego, jednolite standardy i parametry jakościowe surowców rolnych oraz produktów przetworzonych. Liczymy też na powstanie i umocnienie się branżowych organizacji producentów, które odgrywają tak dużą rolę w krajach zachodnich. Wszystko to oznacza ogromny wysiłek związany nie tylko ze zmianą technik i technologii, ale przede wszystkim z edukacją i przebudową mentalności. O zmianach należy więc jak najwięcej wiedzieć, by je zrozumieć i zaakceptować. Mam nadzieję, że obecny krakowski Kongres Rolnictwa Europejskiego umocni polskich rolników w przekonaniu, iż idziemy w dobrym kierunku. Liczę również na to, że nasze wysiłki dostosowawcze zyskają w europejskich związkach i organizacjach rolniczych oddanych partnerów i prawdziwych sojuszników. Wielkie wyzwania, z którymi muszą zmierzyć się dziś organizacje rolnicze wiążą się również z ochroną zasobów naturalnych, z aktywną działalnością pozarolniczą na obszarach wiejskich, z partnerską współpracą krajów i regionów. Jestem przekonany, że Europejska Konfederacja Rolnictwa wykorzystując swoją siłę, wpływy i możliwości, będzie aktywnie w tych procesach uczestniczyć. Po ceremonii otwarcia 52 Kongresu Rolnictwa Europejskiego w Krakowie, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wziął udział w konferencji prasowej, w trakcie której powiedział: * O wynikach prawyborów w Nysie: Uważam je za ogromny sukces. Myślę, że najlepszy wynik, jaki chciałbym mieć wreszcie we właściwych wyborach to właśnie taki, jak wczoraj. Jestem z tego powodu bardzo zadowolony i chcę powiedzieć, że dziękuję wszystkim mieszkańcom Nysy, którzy w tych prawyborach wzięli udział. To są ważne wydarzenia dla podgrzania atmosfery, dla zbudowania demokratycznych wartości. Tego nie można traktować wyłącznie w kategoriach sondażu, czy zabawy, ale jest to dużo więcej. Uważam, że dla społeczeństwa obywatelskiego takie właśnie prawybory jak te w Nysie są potrzebne. * O oświadczeniu ministra Siwca Nie miałem, poza telefoniczną rozmową, okazji i możliwości, żeby rozmawiać z min. Siwcem. Jak tylko będę w Warszawie (ale to nie będzie takie proste, gdyż w rzeczywistości jeżdżę po Polsce, w poniedziałek wyjeżdżam do Białegostoku) będziemy rozmawiać. Decyzję podejmę we właściwym czasie. Jeśli chodzi o oświadczenie, to powtórzę to, co już mówiłem w czasie konferencji prasowej w Bydgoszczy. Jestem zdumiony, że tak łatwo można jednym obrazem wyrwanym z kontekstu zamazywać to, co jest istotne w ciągu pięciu lat mojej prezydentury. A ta prezydentura pozwoliła na to, aby zbudować jak najbardziej racjonalne stosunki między państwem a Kościołem, miedzy różnymi Kościołami, żebyśmy byli krajem z jednej strony z gwarancjami konstytucyjnymi dla światopoglądowej solidarności państwa, a z drugiej strony dla wszystkich wolności i możliwości działania i Kościoła Katolickiego, i innych kościołów. * O Kościele, papieżu i konkordacie Dziwię się, że jednym wyrwanym z kontekstu obrazem można przekreślać ogromną rolę w przyjęciu konkordatu. Moje działania były na rzecz przekonania środowisk lewicowych o potrzebie konkordatu. Nie można przekreślać to, co udało nam się osiągnąć w relacjach z Kościołem, co udało nam się zapisać w konstytucji, udanej wizyty Ojca Świętego w ojczyźnie. Ja po prostu tego nie rozumiem. Wydaje mi się, że przede wszystkim, co w tej chwili robi sztab, to nie dość, że nie znajduje odpowiednich proporcji, ani umiaru, to nie znajduje czegoś, co bym się najbardziej spodziewał z tamtej strony - trochę takiego miłosierdzia i gotowości do spojrzenia na różne ludzkie słabości nieco z trochę większą wyrozumiałością. No, ale to jest smutne, że przecież te wypowiedzi są częścią kampanii wyborczej, najczęściej wypowiadane w kontekście politycznym, mogę z tego powodu tylko ubolewać. Natomiast, jeśli chodzi o to, co jako prezydent w ciągu pięciu lat zrobiłem, to z pewnością oceniam jako udane, jestem z tego zadowolony, żadnego sporu, żadnego konfliktu i żadnego kryzysu w ciągu tych lat nie było. Polska w tym czasie podpisała konkordat, dwukrotnie gościliśmy papieża, mamy konstytucyjne zapisy, które dają możliwość działania Kościołowi Katolickiemu i innym kościołom. Uważam, że mam w tej mierze ogromny dorobek i naprawdę żaden obrazek, podkreślam obrazek przekreślić tego nie może. * O wydarzeniu w Kaliszu Było to trzy lata temu, był to rok 1997 i nie zapisało się to zdarzenie w mojej pamięci. Na pewno był to żart niepoważny, tak to oceniam. A poza tym zdarzają się przecież sytuacje, w których nie zawsze człowiek wykazuje odpowiednią wrażliwość czy jego dowcipy są najlepsze. Natomiast trzeba to w tych kategoriach traktować. Pocałowanie Ziemi Kaliskiej przez min. Siwca nie musi mieć charakteru żadnej obrazy kogokolwiek, dlatego że poseł Siwiec w 1997 zrezygnował z posłowania, ponieważ wprowadziliśmy taki przepis, czyli możecie to państwo traktować jako przywitanie z ziemią, pożegnanie z ziemią. Jak chcecie. Prezydent Schuster wrócił z Innsbrucku to ucałował Ziemię Słowacką. Polacy przyjeżdżający z zagranicy, czy po wielu latach ze Stanów Zjednoczonych też to czynili. I z tego nikt nie robi żadnego problemu. W moim przekonaniu nie był to dobry żart, ani też właściwe zachowanie, ale to nie było nic, co należy traktować z jakimś wielkim oburzeniem, bo w tym nie było żadnego negatywnego kontekstu, na pewno nie było, co już w filmie zmanipulowano, związku z wizytą papieża. Bo w tym filmie jest zapis tamtego właśnie wydarzenia, wydarzenia zupełnie z innego świata, to znaczy świata papieża. Myślę, że takiego związku nie było.