Menu rozwijane

28 listopada 1997
Prezydent RP Aleksander KWAŚNIEWSKI spotkał się dzisiaj w Pałacu Prezydenckim z polskimi przedsiębiorcami, by omówić wyniki zakończonej niedawno wizyty w Chińskiej Republice Ludowej i określić perspektywy rozwoju współpracy z tym krajem. Zwracając się do zebranych na sali biznesmenów, prezydent powiedział: Sądzę, że te osoby, które były w Chinach, i te, które pojadą do Chin, podzielą opinię, iż to, co dzieje się w tym wielkim kraju musi wzbudzać jeśli nie podziw dla rozwoju gospodarczego, to na pewno głęboką refleksję. W Polsce w mediach przeważyły wątki natury politycznej, skupiające się na kwestiach kontrowersyjnych, które występują w stosunkach polsko-chińskich czy wewnątrz Chin. Chciałbym jednak, abyśmy - poza dyskusją o wartościach, która toczy się w opinii publicznej, która wyrażana jest przez różnego rodzaju środowiska i organizacje społeczne - skupili się na sprawie gospodarki oraz aktywizacji stosunków gospodarczych polsko-chińskich, bo jest to niebagatelna rzecz. Chcę postawić kilka tez, które nie wydają mi się specjalnie sporne. Nawet ci, którzy bardzo krytycznie patrzą na współczesne Chiny, podzielają część z tych tez. Teza pierwsza jest taka, że w sposób nieuchronny tworzy się wielkie centrum gospodarczo - finansowe, tzn. centrum azjatyckie, czy też Azji i Pacyfiku. W moim przekonaniu, tak jak wiek XVII czy wiek XVIII były wiekami dominacji Europy, jak wiek XX jest wiekiem dominacji amerykańskiej, tak wiek XXI może być wiekiem dominacji tego regionu w stosunkach gospodarczych i w stosunkach finasowych, w skali globalnej. Oto do bardzo już rozwiniętej Japonii, do bardzo dynamicznie rozwijającej się południowej Korei i do takich krajów, jak Malezja, Tajlandia, Indonezja, Singapur, dochodzi Chińska Republika Ludowa, która ma 1,2 mld mieszkańców (a więc ogromny rynek i ogromny potencjał wytwórczy), która przeprowadza reformy rynkowe i coraz głębiej wiąże się ze strukturami finansowymi świata. Dodatkowo Chińska Republika Ludowa w sposób, moim zdaniem, niezwykle skuteczny i pokojowy włączyła do swego organizmu Hongkong, który będzie odgrywał rolę przyspieszającą rozwój gospodarczy Chin i będzie odgrywał rolę swoistego pomostu, wysuniętego przyczółka przyjmującego na siebie ogromną część spraw związanych z lokowaniem Chin w całym układzie gospodarki światowej. (...) Chiny nie są partnerem jednym z wielu (...), na Chińską Republikę Ludową trzeba dzisiaj patrzeć jak na jednego z najpoważniejszych partnerów i jak na jeden z najważniejszych rynków w perspektywie nie najbliższych kilku, ale kilkudziesięciu lat, tego co wydarzy się w XXI wieku, który jest bardzo blisko. (...) Teza druga, kórą powinniśmy przyjąć do wiadomości, sprowadza się do tego, że to, co dzisiaj jest między Polską a Chinami w sensie gospodarczym, jest to poziom tak dalece niewystarczający, że wymagający działań zdecydowanych i skoordynowanych, abyśmy mogli w okresie najbliższych kilku lat zauważyć wyraźny postęp w polskiej obecności. I to w różnych formach; nie tylko czysto handlowej, ale także spółek. (...) Sprawa trzecia. Niewątpliwie mimo reform wolnorynkowych w Chinach, mimo zmian, jakie tam zachodzą, czynnik decyzji politycznej jest stosunkowo wysoki. Oczywiście, nie przypomina on w najmniejszym stopniu tego, co było 10-15 lat temu, kiedy system był tak scentralizowany, że decyzje zapadały wyłącznie w zbiurokratyzowany sposób, ale niewątpliwie udział władz rządowych i władz regionalnych w podejmowaniu istotnych strategicznych decyzji gospodarczych jest wysoki. (...) Stąd - dobre kontakty polityczne są wartością. I stąd między innymi wynikała moja decyzja, żeby pojechać do Chin i żeby od tego szczebla najwyższego budować taką atmosferę kontaktów, która pozwoli na rozwinięcie współpracy gospodarczej. To nie oznacza zamazywania różnic poglądów w niektórych sprawach, chociażby w kwestii praw człowieka, ale to oznacza, że trzeba budowa więzi, budować pomosty także polityczne, żeby ułatwić współpracę gospodarczą. Deklaracje, które usłyszałem ze strony przewodniczącego, ze strony premiera, ze strony wicepremiera, który był niedawno w Polsce, wskazują na to, iż jest tam klimat otwarcia wobec projektów gospodarczych. Od naszej konsekwencji, od naszej aktywności będzie teraz zależało, na ile ten klimat wykorzystamy. (...) Sprawa czwarta dotyczy polskiego bilansu handlowego. (...) Jeżeli chcemy mówić o zmniejszeniu deficytu handlowego, to polska aktywność musi być bardzo duża i to w stosunku do takich państw, gdzie możemy odbić się od stosunkowo niskiego poziomu. (...) To są bardzo poważni partnerzy. Partnerzy, którzy w tej chwili przeżywają okresy reform, modernizują się, a zatem potrzebują różnego rodzaju maszyn, sprzętu, komponentów, technologii. To wszystko są kwestie, które powinniśmy mieć w polu widzenia, gdyż nie da się poprawić polskiego bilansu handlowego odwracając się od tak znaczących partnerów jak Chiny. Dlatego chciałbym, abyśmy zaczęli postrzegać to wszystko w bardziej globalnym wymiarze. Często odnoszę wrażenie, że kiedy się mówi o Azji, o Tajlandii, o Malezji, o Chinach, to polska opinia publiczna bardziej traktuje to jako wydarzenia turystyczne, a nie polityczno-gospodarcze. Pora, drodzy państwo, zmienić punkt widzenia. To są w tej chwili miejsca, gdzie przede wszystkim działa się gospodarczo, później politycznie, a przy okazji można rozwijać także inne formy kontaktów. Ktoś, kto nie zauważa roli tych partnerów, nie rozumie procesów, które dzieją się we współczesnym świecie.