Menu rozwijane

26 czerwca 2000
26 czerwca 2000 r. Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski podjął obiadem uczestników konferencji "Ku wspólnocie demokracji". Prezydent RP, wygłaszając toast, powiedział: Jestem zaszczycony i cieszę się bardzo, że mogę gościć w Pałacu Prezydenckim tak dostojne grono uczestników konferencji "Ku wspólnocie demokracji". W imieniu Polski i Polaków pragnę wyrazić wielką satysfakcję, że konferencja ta - będąca wydarzeniem bez precedensu, gromadząca przedstawicieli ponad stu krajów świata, z uczestnictwem Sekretarza Generalnego Narodów Zjednoczonych - odbywa się właśnie w Warszawie, w siedzibie polskiego parlamentu. Dziękuję władzom państwowym Republiki Czeskiej, Chile, Indii, Republiki Korei, Mali oraz Stanów Zjednoczonych Ameryki za wkład w zorganizowanie tego warszawskiego spotkania. Dziękuję polskiej Fundacji Stefana Batorego i Freedom House z USA za zaproszenie do Polski licznych przedstawicieli organizacji pozarządowych na towarzyszące konferencji Światowe Forum na Rzecz Demokracji. Spotykamy się tu, w stolicy Polski, w przededniu dwudziestej rocznicy historycznych wydarzeń, które zyskały miano Polskiego Sierpnia. Ten wielki społeczny protest, jaki wyraził się w masowym ruchu "Solidarności", otworzył drogę do przełomowych zmian w Polsce i na całym obszarze po wschodniej stronie "żelaznej kurtyny". Był upomnieniem się o demokrację, o suwerenne prawa narodu, o szacunek dla ludzkiej godności. Inspirowani tymi ideami, potrafili Polacy w dziewięć lat później zawrzeć mądry kompromis przy "okrągłym stole"; odnaleźć to, co łączy ich ponad podziałami; wejść na drogę pojednania. We współpracy wszystkich liczących się sił politycznych, wysiłkiem całego społeczeństwa - rozpoczęliśmy wielką transformację, budowę instytucji demokratycznego państwa prawa, umacnianie demokratycznych procedur, reformy gospodarcze. Pomagało nam w tym duchowe dziedzictwo polskiej historii: tradycja parlamentaryzmu, jednego z najstarszych w Europie; przywiązanie do idei wolności jednostki; szacunek dla odmienności, otwartość, tolerancja. Drzewo polskiej demokracji wspaniale wzrosło i rozkrzewiło się; jest mocne, wytrzymałe, pełne żywotnych soków. Polska stała się producentem i eksporterem stabilności w tej części Europy, ważnym uczestnikiem procesu jednoczenia całego kontynentu, co stało się możliwe po przekreśleniu jałtańskich podziałów. Mieliśmy w tym niebagatelny udział, że upadły mury dzielące przedtem Europę; że logika konfrontacji ustępować zaczęła myśleniu w kategoriach współzależności i współpracy; że dialog dominuje nad nieufnością. Te procesy, tak widoczne w zrastającej się Europie, nadają również ton polityce światowej. Choć liczne są jeszcze obszary ogarnięte wojną i destabilizacją, obszary biedy i stagnacji, obszary, na których nie są respektowane ludzkie prawa - to jednak widać wyraźnie, że żyjemy w świecie, w którym jest coraz więcej wolności i demokracji, współpracy międzynarodowej i solidarności, dialogu między regionami, kontynentami i centrami cywilizacyjnymi. Widać, jak umacnia się i poszerza wspólnota społeczeństw demokratycznych. Wspólnota wartości, dzięki którym świat staje się lepszy; dzięki którym ludzie odnajdują nadzieję, prostują plecy, wierzą w sens swoich wysiłków. Historia uczy, że demokracja nie jest fenomenem przypisanym jedynie jakiejś grupie narodów i państw czy też pewnej tradycji cywilizacyjnej. Demokracja wyrasta bowiem z naturalnego ludzkiego pragnienia uczestnictwa, z chęci współdecydowania o losach własnych i swoich najbliższych; o losach swojej osady, miasta, kraju. Demokracja przybiera różne oblicza, zależne od kontekstu kulturowego, od dziejowych doświadczeń - i to dobrze, bo jest ona ruchem, procesem, a nie zastygłym kanonem. Wszystkie natomiast demokracje mają tę cechę wspólną, że stanowią system kontroli społeczeństwa obywatelskiego nad państwem. Demokracja nierozerwalnie łączy się z praworządnością. Demokracja, poszukująca najlepszych rozwiązań politycznych, gospodarczych, socjalnych, nie obraca się więc nigdy przeciwko podstawowym prawom człowieka ani prawom mniejszości. Stanowiącej woli większości towarzyszy szacunek dla zdania odrębnego, akceptacja odmienności. Wszyscy tu zgromadzeni znają mankamenty i ograniczenia demokracji; wiedzą, że nie jest ona złotym środkiem na wszystko. A jednak wierzymy w demokrację, w tkwiące w niej siły rozwojowe. Widzimy w niej przyszłość. Ufamy w skuteczność wspólnych wysiłków całej społeczności demokratycznej. Uznajemy autorytet i cieszymy się z dorobku takich wielkich struktur międzynarodowych, jak ONZ - a zwłaszcza Komisja Praw Człowieka - Unia Europejska, Rada Europy, OBWE, Organizacja Państw Amerykańskich, Organizacja Jedności Afrykańskiej. Upowszechniają one w świecie demokratyczne zasady, z którymi wszyscy się identyfikujemy. Z wielkim szacunkiem pochylamy głowy przed tymi, którzy z odwagą i stanowczością dopominają się o demokratyzację w swoich ojczystych krajach, nierzadko cierpiąc nawet represje i prześladowania. Chcemy im dać poczucie, że nie są sami - że my, społeczeństwa demokratyczne, nie zamierzamy być obojętni wobec przejawów totalitaryzmu, nacjonalistycznych dyktatur, wobec zła. Mając poczucie wspólnoty, pragniemy jeszcze dobitniej zaangażować się w to, aby demokracja - służebna wobec potrzeb społeczeństw i praw człowieka - stawała się znakiem czasu w dokonującym się procesie globalizacji. Jestem przekonany, że odbywająca się w Warszawie konferencja przyczyni się do umocnienia demokratycznych zasad, do poszerzenia wpływów demokracji we współczesnym świecie. Deklaracja Warszawska, nad którą toczą się prace, będzie znaczącym głosem całej demokratycznej wspólnoty, podkreślającym nasze partnerstwo i solidarność. Ekscelencje, Panie i Panowie - wznoszę toast: za zdrowie wszystkich tu zgromadzonych, wszystkich uczestników warszawskiej konferencji, za pomyślność krajów i narodów, tak licznie tu reprezentowanych, tworzących demokratyczną wspólnotę, za mądrość, siłę i kreatywność demokracji, aby potrafiła podjąć wyzwania w świecie XXI wieku!