08 listopada 1999
8 listopada 1999 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wziął udział, w odbywających się w Jyväskylä, obchodach 10. rocznicy zakończenia "zimnej wojny".
Podczas uroczystości na Uniwersytecie Jyv(skyl( prezydent Aleksander Kwaśniewski wygłosił przemówienie.
Tekst wystąpienia przekazujemy poniżej.
Jest mi bardzo miło gościć w Jyvskyl. To spotkanie, z udziałem pięciu Prezydentów, jest wymownym znakiem czasu. Finlandię, Estonię, Litwę, Łotwę i Polskę łączą wspólne doświadczenia historyczne. Teraz naszą wspólnotą staje się zjednoczona Europa.
Cieszę się, że mamy okazję podzielić się refleksjami w gronie wykładowców i studentów tutejszego uniwersytetu oraz mieszkańców Jyvskyl. Ta uczelnia i to miasto to miejsce szczególne - kolebka fińskojęzycznej nauki, liczące się centrum szkolnictwa, kultury i biznesu. W tym miejscu debata polityków staje się zarazem ogólniejszą rozmową o wyzwaniach stojących przed nami wszystkimi.
Finowie, Estończycy, Litwini, Łotysze, Polacy. Różni nas wiele. Bardzo nieraz odmienne języki, różne kultury, różne zaawansowanie procesów gospodarczych; nawet różne strefy klimatyczne. A jednak mamy poczucie bliskości. Jesteśmy mieszkańcami tego samego nadbałtyckiego regionu. Jesteśmy uczestnikami europejskiego kręgu cywilizacyjnego, który nasze narody przez wieki współkształtowały. Nosimy w sobie podobne wspomnienia i podobne nadzieje. Na naszych losach odcisnęły się te same daty.
Początkiem niepodległego bytu naszych krajów w dwudziestym stuleciu stały się lata 1917-1919. Okres między pierwszą a drugą wojną światową to czas ważnych doświadczeń - umacniania suwerenności, rozwoju struktur państwowych, niełatwych lekcji demokracji. Nie dopełniła się jeszcze zmiana pokoleń, gdy postawieni zostaliśmy wobec tragicznego wyzwania roku 1939.
II wojna światowa i jej konsekwencje, a zwłaszcza konsekwencje paktu Ribbentrop - Mołotow, zaciążyły na naszych losach na pół wieku. Porozumienie totalitarnych potęg, zawarte w sierpniu 1939 roku, wymierzone było w naszą wolność i niepodległość. Stało się to oczywiste wraz z niemiecką, a zaraz potem także radziecką, agresją na Polskę. Niedługo potem Stalin uderzył na Finlandię. Ofiarami stalinowskiej agresji - początkowo zakamuflowanej, a potem coraz bardziej jawnej - stały się także Estonia, Litwa i Łotwa. Po wojnie, w podzielonej Europie pojałtańskiej, przyszło nam żyć w groźnym cieniu radzieckiego imperium. Różnie ułożyły się powojenne losy naszych krajów, ale to doświadczenie stało się składnikiem naszej zbiorowej pamięci.
Jesień Ludów roku 1989 otworzyła nowy rozdział w naszych dziejach. W Polsce, w wyniku rozmów przy Okrągłym Stole i wyborów parlamentarnych, powstał pierwszy demokratyczny rząd w Europie Środkowo - Wschodniej; odzyskaliśmy możliwość suwerennego działania, rozpoczęły się reformy ustrojowe i gospodarcze. 23 sierpnia 1989 roku, w 50 rocznicę paktu Ribbentrop - Mołotow, dwa miliony Estończyków, Łotyszy i Litwinów wzięło się za ręce i utworzyło "żywy łańcuch", sięgający od Tallina do Wilna. Ta wielka manifestacja, wyrażająca pragnienie swobody i niepodległości, podobnie jak liczne wiece z lat poprzednich, wywarła wielkie wrażenie na społeczności międzynarodowej. Z uznaniem i sympatią odebraliśmy ją w Polsce i Finlandii.
Niedługo później pragnienia się ziściły - kraje bałtyckie odzyskały niepodległość. Zakończyła się "zimna wojna". Usunięta została "żelazna kurtyna". Przeżywaliśmy kolejne historyczne wydarzenia, które jeszcze kilka lat wcześniej wydawały się niemożliwe. Z terytorium Polski i krajów bałtyckich wyszły wojska rosyjskie. Finlandia stała się członkiem Unii Europejskiej. Polska została przyjęta do NATO. Kraje bałtyckie i Stany Zjednoczone podpisały kartę partnerstwa. Polska i Estonia rozpoczęły negocjacje o członkostwo z Unią Europejską. Myślę, że nie jest odległy czas, gdy uczynią to Litwa i Łotwa. Także NATO złożyło deklarację, że drzwi do Sojuszu pozostają otwarte. W wielkim dziele, jakim jest jednoczenie Europy, nasz region odgrywa coraz znaczniejszą rolę.
Szanowni Państwo,
Wstępujemy na próg XXI wieku. Wiele przemawia za tym, że będzie to stulecie pomyślne dla naszych narodów, pomyślne dla Europy. Mamy jednak świadomość wyzwań, jakie niesie nam przyszłość.
Jedną z najważniejszych kwestii jest pytanie o kształt i tempo procesów integracyjnych. Dychotomiczny podział Europy na "Zachód" i Wschód", tak charakterystyczny dla okresu "zimnej wojny", nie znajduje obecnie odbicia w rzeczywistości. Demokracja, rządy prawa, pluralizm, gospodarka wolnorynkowa - to dzisiaj powszedniość krajów środkowoeuropejskich i bałtyckich. Oddzieleni kiedyś "żelazną kurtyną" od głównego nurtu przemian europejskich, teraz powróciliśmy do naszych cywilizacyjnych korzeni. Pokazaliśmy, że umiemy brać swój los w swoje ręce, potrafimy zagospodarować niepodległość i wolność, potrafimy po partnersku ze sobą współpracować. Dążenie do członkostwa w strukturach europejskich w naturalny sposób wywodzi się z poczucia naszego zakorzenienia w duchowej wspólnocie Europy.
Poszerzenie Unii Europejskiej o Finlandię, Szwecję i Austrię - kraje dotychczas neutralne - było ważnym krokiem w przełamywaniu dawnych podziałów i budowaniu nowej, zjednoczonej Europy. Przełomowe znaczenie - w wymiarze europejskiego bezpieczeństwa; w wymiarze politycznym, ale i psychologicznym - miało również przyjęcie Polski, Czech i Węgier do NATO. Teraz Europa może w pełny sposób udowodnić, że zimnowojenne podziały zostały ostatecznie zasypane. Świadectwem tego będzie poszerzenie Unii Europejskiej o kolejne kraje. To będzie dobra odpowiedź na problemy, jakie czekają Europę w XXI wieku, w świecie współzależności i konkurencji.
Proces poszerzania Unii jest niełatwy i złożony. Adaptacji standardów europejskich, przyswajaniu prawa wspólnotowego przez kraje kandydackie, towarzyszyć muszą reformy wewnętrzne w samej Unii - aby nawet przy większej liczbie członków zachowana została jej spójność i skuteczność. Z drugiej zaś strony, kraje aspirujące do Unii przyczyniają się do wspólnego sukcesu swoimi konsekwentnymi reformami, swoim wysiłkiem akcesyjnym. Mamy nadzieję, że na grudniowym szczycie w Helsinkach, podczas fińskiej prezydencji w Unii, zapadną decyzje korzystne dla dalszego rozszerzania europejskiej wspólnoty.
W szczególny sposób łączy nas pytanie o Bałtyk i region bałtycki. W przyszłości - i to chyba niedługiej - Bałtyk stanie się morzem wewnętrznym Unii Europejskiej. Już dziś obszar wokół Bałtyku jest jednym z najważniejszych w Europie obszarów współpracy. Sąsiadują tu ze sobą kraje o różnym stopniu rozwoju gospodarczego, o różnych tradycjach. Jest to więc doskonałe laboratorium, gdzie można zweryfikować różne pomysły. Mamy tu wspólne interesy. Chodzi o to, aby wszystkim żyło się tu zasobniej, bezpieczniej, wygodniej i ciekawiej. Niemal każda dziedzina naszej codzienności to zarazem dziedzina współpracy: gospodarka, energetyka, transport, ekologia, kultura, nauka, demokracja lokalna, turystyka. . .
Jeśli mielibyśmy poszukiwać przykładów i wzorców, to przyznam, że osiągnięcia Finlandii wydają się szczególnie inspirujące. Kraj wielkiego sukcesu gospodarczego, kraj nowoczesnych technologii - to zarazem kraj przywiązany do swej tradycji, kraj ruchu intelektualnego i artystycznego, kraj nieskażonych lasów i jezior. Warto teraz nad Bałtykiem - a także w przyszłości, umacniając "północny wymiar" Unii Europejskiej - iść śladem fińskich doświadczeń.
W katalogu europejskich dylematów wielką wagę ma pytanie o Rosję. Jest to pytanie o to, jakich wyborów dokonają Rosjanie; jaką drogą podąży Rosja w nowym stuleciu; jak przedstawiać się będą jej stosunki z Unią Europejską, z NATO, z krajami regionu bałtyckiego i Środkowej Europy. Jest to pytanie szczególnie istotne dla nas - sąsiadów Rosji. Wiąże się z tym wyzwanie, abyśmy potrafili być pośrednikami i animatorami współpracy Rosji z resztą Europy. W splątanych dziejach naszego sąsiedztwa z Rosją jest wiele wątków tragicznych, ale dobrze jest nam znana również duchowa wielkość Rosji, jej dorobek kulturowy, jej wielkie możliwości. Uświadamy to sobie na przykład, gdy myślimy o dziejach i dniu współczesnym Sankt Petersburga i Kaliningradu, dawnego Knigsberga. Są one zarazem ilustracją niełatwych dziejów tej części bałtyckiego wybrzeża, przypominają o wspólnej odpowiedzialności za jego przyszłość.
Nie sposób wyobrazić sobie, aby rozwój współpracy europejskiej mógł odbywać bez udziału Rosji. Dialog polityczny, rozbudowa środków wzajemnego zaufania; współpraca gospodarcza - to dziedziny, na których powinna skupiać się nasza uwaga.
Idea europejska przeżywa dziś swój renesans. Zadajemy sobie pytania fundamentalne: o naszą tożsamość, o wykładnię wartości europejskich, o granice Europy, o żywotność naszej cywilizacji. To dobrze, że tak się dzieje. My, narody środkowo-wschodnich i północnych obszarów Europy, kilkadziesiąt lat temu nie mieliśmy szansy uczestnictwa w tworzeniu projektu europejskiego. Jednoczenie obu części Europy to jakby jej dojrzewanie. Mówił o tym w Parlamencie Europejskim Papież Jan Paweł II. To dojrzewanie w niemałym stopniu dokonuje się dziś także dzięki nam. To
dziejowa odpowiedzialność, ale i wielka satysfakcja.