06 marca 1998
6 marca 1998 roku, w uznaniu znamienitych zasług w działalności na rzecz suwerennej i wolnej Polski, prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander KWAŚNIEWSKI odznaczył Orderem Orła Białego Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego - bohaterów wydarzeń marcowych z 1968 roku, obrońców wolności polskiej i wolności człowieka w Polsce.
Po uroczystej dekoracji prezydent RP powiedział:
Ze wzruszeniem witam wszystkich tu i teraz, i z tej właśnie przyczyny. Miałem honor odznaczyć przed chwilą najwyższym polskim odznaczeniem panów Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego, dzięki którym Polska spokojniej może patrzeć w lustro. To było 30 lat temu. Świat zmieniał oblicze: Praska wiosna, Polski marzec, Cała Polska czeka na swego Dubczeka. I Polska rzeczywiście czekała wtedy na reformy, na rozsądek w polityce, na demokratyzację życia publicznego, na złagodzenie cenzury, na klimat swobodnej debaty o najważniejszych polskich sprawach. A był to czas odchodzenia od idei polskiego października, czas zaciskania cenzuralnej pętli, brnięcia w absurdy scentralizowanej gospodarki. I właśnie wtedy, przed 30 laty, zabroniono spektaklu mickiewiczowskich "Dziadów" w reżyserii Kazimierza Dejmka.
Przeciw tym, którzy stanęli w obronie dzieła Mickiewicza, poety polskiej wolności, niepodległości i tolerancji, władze sięgnęły po dyktatorskie środki: pałkę, knebel, oszczerstwo. Zorganizowano kampanię antyinteligencką i antysemicką. W obronie wolności i tolerancji stanęli wtedy ludzie różnych tradycji, generacji, obozów politycznych. I pamiętamy, byli wśród nich katoliccy intelektualiści: Jerzy Zwieyski i Stefan Kisielewski, Stanisław Stomma i Tadeusz Mazowiecki, a także działacze PZPR, jak: Stefan Żółkiewski, Mieczysław Rakowski, Władysław Bieńkowski czy Jerzy Albrecht. W obronie Mickiewicza stanęli polscy pisarze. Pamiętamy nazwiska tych, którzy od nas odeszli, ale którym należy się nasza wdzięczna pamięć: Jerzy Andrzejewski, Mieczysław Jastrun, Artur Międzyrzecki, Andrzej Kijowski, Wiktor Woroszyński, Adam Ważyk, Paweł Jasienica, Melchior Wańkowicz, Paweł Beylin, Stanisław Dygat, Antoni Słonimski, Jan Parandowski.
Pamiętamy, że z ust prymasa Polski, kardynała Stefana Wyszyńskiego padły wtedy ważne słowa w obronie młodzieży studenckiej. Pamiętamy też, że wielu ludzi wtedy represjonowanych byli studenci, intelektualiści, politycy obecni dziś w różnych obozach: Jan Lityński, Ryszard Bugaj, Jan Olszewski, Marek Borowski, Andrzej Olechowski, Antoni Maciarewicz. Dziś trzeba jasno powiedzieć: marzec 1968 roku to karta haniebna polskiej historii.
Wielu ludzi skrzywdzono, wiele wartości podeptano. Cenzuralnymi zakazami obłożono wybitnych pisarzy, artystów, uczonych. Dokonano czystek na wyższych uczelniach. Usunięto z wyższych uczelni: Leszka Kołakowskiego, Bronisława Baczkę, Włodzimierza Brusa, Zygmunta Baumana i Stefana Morawskiego, Marię Hirszowicz i Janinę Zakrzewską. I licznych innych. Młodzi ludzie poznali wtedy zapach kłamstwa i gorzki smak więziennego chleba. Sądy ferowały wyroki wydawane w partyjnych instancjach. Sięgnięto po najciemniejsze i najpodlejsze stereotypy z polskiej tradycji. Zasnął rozum, zbudziły się upiory. I w tym przypomnieniu tkwi przestroga dla nas wszystkich: różne bowiem mogą być maski (także bardzo patriotyczne) tych, którzy w istocie dokonują zamachu na demokrację i zasady państwa prawa.
I na szczęście w 1968 roku znaleźli się ludzie, którzy mieli odwagę, by bronić wolności polskiej i wolności człowieka w Polsce. Należą im się dziś słowa podziękowania od niepodległej i demokratycznej Rzeczypospolitej. Jako prezydent tej i takiej Rzeczypospolitej składam hołd ich mądrości, patriotyzmowi i odwadze.
Słowa szczególnej wdzięczności i podziwu kieruję do dwóch osób - Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego. Ich drogi życiowe są szczególną fotografią trudnych losów tej części inteligencji polskiej, która najpierw w imię wartości socjalistycznych i humanistycznych akceptowała logikę PRL, a potem w imię tych samych wartości zapoczątkowała otwarty protest przeciw dyktaturze. Jacek Kuroń, Karol Modzelewski byli pierwsi, gdy w 1964 roku otwarcie napiętnowali system dyktatury; i zapłacili za to bardzo wysoką cenę - represji, dyskryminacji, wielokrotnego więzienia. Obaj spędzili w więzieniu po dziewięć lat. Przez wiele lat poddawani byli represjom i dyskryminacjom.
Jacek Kuroń i Karol Modzelewski nie zawsze chadzali tymi samymi drogami. W najnowszej, politycznej historii Polski nie ma jednak zapewne postaci tak ściśle ze sobą kojarzonych przez opinię publiczną. Ich głos słychać zawsze w chwilach dla kraju najważniejszych. Los kraju, sprawy zwykłych ludzi to dla nich, w ich publicznym działaniu, zawsze były wartości najwyższe. Cenniejsze niż osobista wolność. Dali temu dowody. Również dziś, po historycznym przełomie roku 1989. Służba państwowa i działalność publiczna Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego to wierność tym wyborom. W parlamencie, w rządzie, w życiu politycznym, w ruchu społecznym chcą, żeby Rzeczpospolita była wspólnym dobrem nas, Polaków. Chcą, żeby przemiany nie dzieliły obywateli na lepszych i gorszych. Troszczą się, by w ambicjach i fobiach polityków nie zatracał się interes ogółu i zaufanie do instytucji demokratycznych.
Odwaga i konsekwencja, demonstrowane przez Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego przez wiele lat, zdobyły im ogromny kapitał społecznego zaufania. Dla polityka to najwyższa nagroda. Niech dzisiejsze odznaczenie będzie symbolicznym znakiem wdzięczności nas - obywateli i jej - Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.
Patrząc dziś w oczy Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego mamy obowiązek odpowiedzieć, jakie wnioski wyciągnęliśmy z marca 1968 roku. I ci, którzy tamten czas przeżyli, i ci, jak ja - ówcześni czternastolatkowie, i ci, którzy urodzili się później. Co znaczy współcześnie dla nas lekcja pokolenia, które zobaczyło z bliska, do czego prowadzi język nienawiści, praktyka pogardy dla prawa i prawdy. Dziś wiemy, jak bardzo cenić należy wolność, tolerancję. Dziś uczymy się sztuki rozumienia cudzych losów i przypominamy, że w 1968 roku stanęli obok siebie zjednoczeni przeświadczeniem, że "nie ma chleba bez wolności" ludzie różnych losów: ci z Klubów Inteligencji Katolickiej i Koła Polskiego "Znak", ci z Klubu "Krzywego Koła", a także ci z PZPR, złaknieni wolności i zbrzydzeni kłamstwem.
Dziś, po 30 latach, wiemy, że jesteśmy różni, ale musimy razem żyć w naszej wspólnej Polsce. I w imię tej wspólnej Polski, którą wszyscy kochamy, choć często każdy na różny sposób, musimy bronić szacunku dla prawdy w życiu publicznym i swobód obywatelskich, musimy pielęgnować ludzkie prawo do godności, musimy uczyć się ciągle tolerancji, chronić się od nienawiści. Musimy pamiętać, że nienawiść rodzi zbrodnię.
Agresje, pomówienia, odrzucenie, pożegnania, Dworzec Gdański, łzy - tego nie zmienimy. Ale przywrócenie prawdy o tamtej historii, naprawienie wyrządzonych krzywd jest naszym obowiązkiem. W ciągu najbliższych dni przedstawię inicjatywę, która pomoże przywrócić obywatelstwo polskie tym, którzy pozbawieni zostali go w wyniku politycznych decyzji 1968 roku.
Pamiętamy i wstydzimy się. To nie oni opuścili Polskę. To Polska opuściła ich. To trzeba naprawić.
Stoimy przed nadzwyczajnymi szansami. Dzięki tym nielicznym, jak Jacek Kuroń i Karol Modzelewski, ale i milionom patriotycznym i praktycznym, tradycyjnym i nowoczesnym, konsekwentnym i elastycznym, wychowanym w przeciągach dziejów Polska ma teraz swoje 5 minut w historii. Tego zmarnować nie wolno. Najtrudniejsza nawet przeszłość nie usprawiedliwiałaby kłótni, błędów czy zaniechań. Polska w nowym tysiącleciu musi umieć pokonać trudną przeszłość i budować nową przyszłość. Jacek Kuroń i Karol Modzelewski pokazali, że było to możliwe w najtrudniejszych nawet warunkach. Dlatego słuchajmy ich głosu dzisiaj i w przyszłości. Choć nie bezkrytycznie.