Menu rozwijane

25 marca 1998
Szanowni Państwo! Witam bardzo serdecznie i sądzę w bardzo ważnym momencie tego co współcześnie w Polsce się dzieje ale także tego co ma mieć miejsce w naszym kraju. Mam nadzieję, że ten czas, który tu spędzimy uznamy za istotny i nie stracony. Dyskusja o kształcie reformy administracji publicznej wkracza w decydującą fazę. Rząd stopniowo kieruje do Sejmu kolejne projekty ustaw. Niektóre elementy rządowej wizji zmian stają się coraz bardziej czytelne. Jak sądzę w najbliższych - dosłownie - tygodniach poznamy całościowy i ostateczny kształt proponowanej przez rząd reformy. Opinia publiczna oczekuje rozstrzygnięć kompetencji, przedstawienia całościowej koncepcji finansowania zadań i wydatków nowo tworzonych struktur samorządowych i rządowo-samorządowych. Oczekuje też bardzo ważnego dla wielu regionów mechanizmu wyrównywania istniejących i mogących pojawić się w przyszłości dysproporcji rozwojowych. Jestem przekonany, że niedługo dowiemy się, czy i w jakiej kolejności, podejmowane będą następne reformy zapowiadane przez rząd, w jaki sposób będą one finansowane, a także jak synchronizowane z reformą administracyjną. Szanowni Państwo ! Rozmowa o reformie administracji publicznej - to w istocie rzeczy rozmowa o charakterze państwa. O jego najważniejszych zadaniach, o wartościach, które chce realizować, o mechanizmach i instrumentach ich osiągania. Ważne argumenty za reformą administracji publicznej można znaleźć w przepisach nowej Konstytucji. Wymaga ona bowiem zasadniczo nowego spojrzenia na wewnętrzny ład w państwie. Określa także kierunek przemian struktury państwa - ku - podkreślam to mocno - ku decentralizacji, ku umocnieniu podmiotowości społeczności lokalnych. Zasada równowagi, która jest w ustawie zasadniczej główną ideą organizującą państwo, oznacza między innymi, że władza rządu musi być równoważona przez silne struktury samorządowe. Silne kompetencyjnie, silne finansowo. W Polsce nadal zbyt słabo rozbudowane są mechanizmy współdziałodpowiedzialności obywateli za państwo. Zbyt małe obszary życia publicznego poddane są bezpośredniej kontroli społecznej. Nadal zbyt wiele zadań i kompetencji posiada rząd. Instytucje państwa nie mogą być balastem dla obywateli. Przeciwnie - reforma administracji publicznej powinna przynosić obywatelowi czytelne i odczuwalne zyski. Wszystkie swoje problemy, potrzeby powinien załatwiać na szczeblu lokalnym. Województwo zaś powinno być podmiotem polityki regionalnej, zarządzać sporą częścią majątku narodowego, podejmować zadania, których nie udźwigną lokalne społeczności. Kolejnym argumentem za reformą administracyjną, którą w pełni podzielam, jest konieczność przeprowadzania zasadniczych przemian w sferze społecznej. Swojego gospodarza nie mają ciągle usługi publiczne takie jak: służba zdrowia, oświata czy pomoc społeczna. Trudno je reformować bez akceptacji, czynnego uczestnictwa społeczności lokalnych. Poziom i dostępność tych usług wywołuje krytykę społeczną w ogromnej większości przypadków uzasadnioną. Świadczenie ich przez organy rządowe nie sprzyja efektywnemu gospodarowaniu publicznym pieniądzem. Współodpowiedzialność za zmianę tej sytuacji muszą wziąć więc wspólnoty lokalne i regionalne. I moim zdaniem są do tego, w znacznej mierze przygotowane. Należy więc pozyskiwać je dla reformy. Planowane zmiany przeprowadzać w porozumieniu z nimi, a nie obok nich, czy też wbrew nim. I tę myśl powtórzę, bowiem wydaje mi się, że tu ciągle mamy wiele do uczynienia. Te zmiany muszą być dokonane w porozumieniu z tymi strukturami a nie obok nich czy wbrew nim. I chcę podnieść jeszcze jeden argument za reformą, który podzielam, ostatni, który wymienię ale nie najmniej ważny. Za kilka dni rozpoczynamy negocjacje z Unią Europejską. A to oznacza - pomijając wszystko inne - że powinniśmy być coraz bardziej podobni do innych państw europejskich także pod względem kształtu administracji publicznej, w tym samorządowej, mechanizmów demokracji, sposobu organizacji państwa. Dziś Europa oparta jest o współpracę regionalną, głęboką decentralizację władzy publicznej, samodzielność finansową społeczności lokalnych. Sami widzimy jak wiele nam jeszcze do tego stanu brakuje. Szanowni Państwo! Jak zapewne państwo wiecie, zarówno w swoim programie wyborczym, jak i po objęciu urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej, niejeden raz opowiadałem się za rozszerzeniem kompetencji i odpowiedzialności samorządów terytorialnych, za utworzeniem kolejnego szczebla władzy samorządowej. Dziś chcę powtórzyć tę opinię. Z przekonaniem, które wynika przede wszystkim z niekwestionowanego sukcesu pierwszej reformy samorządowej roku 1990. Jeżeli dziś szukać przyczyn i filarów polskiego sukcesu od roku 89 to obok okrągłego stołu i wielkiej zmiany politycznej jaka się dokonała, reform gospodarczych zwanych planem Balcerowicza z przełomu roku 89 i 90. Ta właśnie reforma samorządowa jest tym filarem powodzenia, którego skutki, którego zyski zaczynamy pomału ale jednak coraz wyraźniej odczuwać. Ta reforma roku 90 była również istotnym krokiem przybliżenia administracji publicznej do obywatela a co za tym idzie do rzeczywistego uspołecznienia państwa. Gdy dochodzi do głębokich systemowych zmian w prawie, szczególna rola Prezydenta RP w procesie ustawodawczym czyni go w naturalny sposób adresatem różnorodnych oczekiwań. I jestem tego świadom otrzymując każdego dnia bardzo wiele wypowiedzi, listów, protestów, petycji, które są składane na moje ręce. Szczególnie środowiska samorządowe czasami dużo poważniej traktują Prezydenta jako uczestnika reform aniżeli ci, którzy pracują nad projektami. Chciałbym, żebyśmy uznali wspólnie, iż idea państwa obywatelskiego jest dla nas wszystkich wspólna, dla znaczących ugrupowań politycznych i dla elit intelektualnych, że nie różnimy się co do tego strategicznego, ważnego bo i państwowego i obywatelskiego celu jakim jest decentralizacja władzy. Natomiast dyskutujemy o metodach, o sposobach, o terminach dojścia do tego celu. Ważne jest więc, abyśmy w naszym gronie przeprowadzili bardzo rzeczową i nie unikającą sądów kontrowersyjnych dyskusję. Właśnie w tym przekonaniu, że chcemy i idziemy w tym samym kierunku , że zależy nam na budowaniu silnego i obywatelskiego państwa. Chciałbym, żeby nasza rozmowa poprzez udział w niej przedstawicieli rządu, którzy przygotowują reformy, ekspertów a także dziennikarzy pomogła w przedstawieniu niektórych istotnych argumentów opinii publicznej. By tak wielki wysiłek powiódł się , trzeba tę dyskusję przeprowadzić w społeczeństwie i ze społeczeństwem, a nie obok społeczeństwa. Jednym z warunków powodzenia jakiejkolwiek reformy - czy ona dotyczy administracji, czy gospodarki, czy polityki - jest jej akceptacja przez społeczeństwo. Reformy odbywające się w próżni, reformy które chcemy załatwić w gabinetach, reformy dla których chcielibyśmy skracać listę dyskutantów i zamykać dyskusję tak szybko jak to możliwe, nie zawsze później przynoszą oczekiwane efekty. W pełni podzielam pogląd, że jest czas dyskusji, jest decyzja i później trzeba to wszystko zrobić. Ale pamiętajmy, że dokonywanie tak głębokich zmian dotyczących właściwie nas wszystkich blisko 4o milionów ludzi musi odbywać się przy głębszej niż dzisiaj wiedzy obywateli, przy większej cierpliwości i wyjaśnianiu różnych problemów, przy cierpliwości w słuchaniu także opinii odrębnych ale jednocześnie przy trosce aby informacje, które przedstawiamy mogły jak najszerzej dotrzeć do społeczeństwa. Jest to moja gorąca prośba do przedstawicieli świata mediów - pomóżcie by nie sprowadzać reform do dyskusji o 12,13 czy 14 regionach. Tak istotne spłycenie tego problemu sprawia, że autorzy reform, i ci którzy popierają reformy stają się bezradni. Wyjaśnijmy Kowalskiemu i Malinowskiemu, i wyjaśnijmy tym, którzy mieszkają wokół w Opolu, w Białymstoku czy w Katowicach, co to oznacza praktycznie dla każdego z nas, jakie to tworzy perspektywy, jakie zagrożenia. Z czego warto zrezygnować,+ aby uzyskać coś więcej. (Tekst wygłoszony )