20 marca 1998
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski fakt uchwalenia ustawy z 11 kwietnia 1997 roku o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944-1990 osób pełniących funkcje publiczne, uważa za ważne wydarzenie w najnowszej historii i konieczne w procesie dalszej demokratyzacji naszego kraju.
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, kierując się społeczną akceptacją potrzeby przeprowadzenia lustracji, wniósł 10 listopada 1997 roku projekt zmian w ustawie, który miał umożliwić jej wykonanie.
Prezydent w pełni docenia zaangażowanie i pracę wszystkich osób i ugrupowań politycznych, a przede wszystkim parlamentarzystów, którzy w najlepszej wierze przyczynili się do przyjęcia przez Sejm ustawy z 11 kwietnia 1997 roku.
Niezbędne jest stworzenie takich rozwiązań prawnych, aby można było sprawiedliwie osądzić tych, których działalność w służbach specjalnych lub na rzecz tych służb była świadomym zwalczaniem opozycji demokratycznej.
Prezydent stoi na stanowisku, że proces lustracyjny nie może stworzyć kolejnego narzędzia czynienia krzywd czy nowego instrumentu walki politycznej. Nie może on, nade wszystko, stać się możliwością szukania odwetu lub poczynań umożliwiających stosowanie w życiu politycznym odpowiedzialności zbiorowej.
Należy osądzić konkretne osoby działające bezprawnie. Równocześnie musimy pamiętać, że wojskowe i cywilne służby specjalne na wielu płaszczyznach działały na rzecz państwa i czyniły to zgodnie z prawem.
Należy w sposób czytelny stworzyć takie instrumenty i procedury prawne, aby materiały tych służb nie mogły być w żaden sposób wykorzystywane przeciwko podstawowym interesom państwa, jakimi są bezpieczeństwo i obronność naszego kraju. Jest to polska racja stanu i tylko z tych powodów prezydent tak zdecydowanie
i niezmiennie opowiada się za ochroną wywiadu i kontrwywiadu i wyłączeniem ich z postępowań lustracyjnych. Nie po to, aby legitymizować ich poprzednie działania, lecz by chronić polską rację stanu.
Poczucie odpowiedzialności za państwo, konsekwentne budowanie trwałych fundamentów państwa prawnego nakazuje nam wszystkim, którzy piastują jakiekolwiek funkcje publiczne, ważyć decyzje odnoszące się do tak skomplikowanej i delikatnej materii.
Ustawa lustracyjna musi być tak dopracowana, aby jej stosowanie nie skrzywdziło ani jednego niewinnego człowieka, aby nikt niewinny nie został ukarany.
Cel tzw. ustawy lustracyjnej nie jest realizowany, bowiem zastosowane rozwiązania prawne były na tyle nieprecyzyjne, że budziły sprzeciw nawet wśród sędziów, którzy na podstawie tych przepisów mieliby prowadzić postępowania lustracyjne. Trudności interpretacyjne i wątpliwości sprawiły, że ustawa stała się aktem martwym.
Przypomnijmy, że kłopotliwy wybór członków Sądu Lustracyjnego, nieprecyzyjne procedury postępowania lustracyjnego, złe zdefiniowanie współpracy i współpracownika służb specjalnych to przyczyny, dla których - jakże potrzebna w naszej polskiej rzeczywistości - ustawa stała się niedrożna i opóźniła konieczne porządkowanie zaszłości poprzedniego okresu.
Z tych powodów wnoszę, aby Wysoka Izba w noweli do omawianej ustawy tak określiła kryteria i definicję, by proces lustracyjny - bez jego spłycania - uczynić prawidłowym i sprawiedliwym. By stał się gwarantem godności człowieka, chronił go od pomówień, od krzywd, przy jednoczesnym zagwarantowaniu bezpieczeństwa państwa.
Zwracam się z sugestią, by Sejm zechciał rozważyć przedłożone
w projekcie prezydenckim propozycje umożliwiające wykonanie omawianej ustawy.
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, w poczuciu wagi problemu i odpowiedzialności za demokratyczny rozwój naszego kraju, zdecydował się ponownie przedłożyć Wysokiej Izbie propozycje dotyczące przepisów regulujących proces lustracyjny. Czyni to w najlepszej wierze i z głębokim przekonaniem, że w takim duchu to posłanie zostanie odczytane i parlament rozważy zgłoszone propozycje z należytą powagą.
W ustawie z 11 kwietnia 1997 roku określono kontratyp współpracy, który legalizuje czyn z punktu widzenia prawa karnego określając okoliczności wyłączające bezprawność. Zgodnie z tym, współpracą nie jest działanie, którego obowiązek wynikał z ustawy obowiązującej w czasie tego działania Prezydent proponuje, aby współpracą nie było zbieranie i przekazywanie informacji mieszczących się w zakresie zadań wywiadu, kontrwywiadu i ochrony granic. Uznano, że "napiętnowanie" takich działań nie jest sprawiedliwe, ani zgodne z interesem państwa.
Nie jest zrozumiałe, dlaczego w ustawie lustracyjnej nie przewidziano kontratypu służby w organach bezpieczeństwa państwa. W tej sprawie do prezydenta zwracali się sędziowie i prokuratorzy, absolwenci uniwersyteckich wydziałów prawa, którzy po studiach, po aplikacji lub w jej trakcie kierowani byli do jednostek wojskowych lub milicyjnych. Prezydent proponuje, by służbą w rozumieniu ustawy lustracyjnej nie było jej pełnienie będące wykonywaniem obowiązku ustawowego. Pogląd prezydenta w tej sprawie jest taki sam, jak pogląd Sądu Najwyższego. Sąd Najwyższy w postanowieniu
z 30 października 1997 roku stwierdził, że skoro wykonywanie pracy lub służby
w organach bezpieczeństwa przez studentów i absolwentów szkół wyższych wynikało
z obowiązku określonego ustawą, to w świetle ustawy lustracyjnej nie może być traktowane ani jako współpraca, ani jako praca lub służba, bowiem pozbawione było zasadniczej cechy takiego stosunku, tj. dobrowolności.
W prezydenckim projekcie ustawy proponuje zmianę definicji "współpracy". Ustawa lustracyjna stanowi jedynie, że "współpracą jest świadoma i tajna współpraca
z ogniwami operacyjnymi lub śledczymi organów bezpieczeństwa w charakterze tajnego informatora lub pomocnika przy operacyjnym zdobywaniu informacji". Istnieje wątpliwość, czy pojęcia takie, jak "ogniwa operacyjne" czy "operacyjne zdobywanie informacji", są powszechnie zrozumiałe. W projekcie prezydenckim sprecyzowano pojęcie współpracy przez określenie jej treści jest działanie przeciwko opozycji demokratycznej, kościołowi, związkom wyznaniowym lub związkom zawodowym i przesłanek podjęcia tej współpracy dobrowolność lub wymuszenie a zwłaszcza szantaż.
Należy podkreślić, że Trybunał Konstytucyjny w orzeczeniu z 19 czerwca 1992 roku wskazał na to, że każda regulacja prawna dająca organowi państwowemu uprawnienie do wkraczania w sferę praw i wolności obywatelskich musi spełniać wymóg dostatecznej określoności.
Według tzw. ustawy lustracyjnej sąd orzeka "o zgodności z prawdą" złożonych oświadczeń. Prezydencki projekt ustawy proponuje, by sąd orzekał "o świadomym zatajeniu w oświadczeniu faktu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa". Zatem niezależnie od tego, że sąd stwierdzi ewentualną niezgodność oświadczenia
z dokumentami będzie on zobowiązany do ustalenia, czy samo zatajenie pracy lub służby w organach bezpieczeństwa było świadome.
W Trybunale Konstytucyjnym na rozpatrzenie oczekuje wniosek o stwierdzenie czy ustawa lustracyjna jest zgodna z konstytucją. Termin rozpatrzenia wniosku do tej pory nie został ustalony. Opinia Trybunału pozwoliłaby rozwiać wątpliwości, czy uchylenie zasady domniemania niewinności i zobowiązanie lustrowanych do samooskarżania się, jak również wprowadzanie zakazu zajmowania określonych stanowisk za czyn popełniony w przeszłości, kiedy ustawa nie przewidywała karalności takich czynów - nie naruszają fundamentalnych zasad państwa prawnego.
Biorąc pod uwagę złożoność problematyki, którą obejmuje ustawa lustracyjna oraz fakt, że dotyczy ona, z jednej strony, tak podstawowych interesów jak bezpieczeństwo i obronność państwa, a drugiej strony, tak delikatnej materii jak ludzkie losy, wyrażam głębokie przekonanie, że Sejm, w trybie prac komisji sejmowych, zechce rozważyć wszystkie przedstawione argumenty.