Menu rozwijane

23 września 2001
23 września 2001 r. po zamknięciu lokali wyborczych, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski spotkał się w Pałacu Prezydenckim z dziennikarzami.
  • Panie Prezydencie, nie ukrywał Pan, że powierzy Pan misję sformowania nowego rządu liderowi zwycięskiego ugrupowania - Leszkowi Millerowi. Jeśli te wstępne wyniki się potwierdzą to czego oczekuje Pan w najbliższych dniach od rządu premiera Jerzego Buzka? Od dzisiaj, od wyborów zaczyna się nowy scenariusz wynikający z Konstytucji i oczywiście częściowo od woli ludzi, którzy w tym uczestniczą. Mam informację od Państwowej Komisji Wyborczej, że oficjalne wyniki będą podane w środę. A więc środa jest tym dniem, w którym można już zacząć rozmawiać o konkretach, dzisiaj to wszystko są przybliżenia, włącznie z tym, co Państwo podajecie. Po środzie więc, zgodnie z zapowiedzią, powierzę misję formowania nowego rządu liderowi zwycięskiego ugrupowania czyli panu Leszkowi Millerowi. Czy będzie to dwieście trzydzieści parę mandatów, czy dwieście trzydzieści, czy ile - nie wiem. Ile by nie było, podkreślam, on otrzyma misję tworzenia nowego rządu. Oczekuję również, po ogłoszeniu oficjalnych wyników wyborów, że pan premier Buzek złoży rezygnację, dymisję swojego rządu, szczególnie wobec wyników wyborczych, jakie obserwujemy. To nie jest wymagane konstytucyjnie, to może być, ale nie musi być, bo ostateczną datą dla rządu jest złożenie dymisji na posiedzeniu nowowybranego Sejmu. Jest to po prostu kwestia i politycznej mądrości i honoru, żeby można było proces tworzenia nowego rządu rozpocząć odpowiednio szybciej. Chcę ogłosić, zgodnie z Konstytucją, pierwsze posiedzenie Sejmu na 19 października, to jest cztery lata po kadencji obecnego parlamentu. To jest piątek, dokładną datą jest sobota, ale to jest techniczna kwestia, mianowicie, ze w dni wolne od pracy nie chciałbym rozpoczynać pracy nowego Sejmu, więc 19 października odbędzie się posiedzenie Sejmu, które pozwoliłoby ukonstytuować się nowemu parlamentowi, a także bardzo szybko, bo na przykład 20 października, przyjąć inwestyturę czyli głosować wotum zaufania do nowego rządu. Ale ten cały kalendarz będzie mógł być ogłoszony po środzie, czyli po ogłoszeniu wyników przez Państwową Komisję Wyborczą. Tak wygląda, wstępnie dzisiaj, scenariusz najbliższych dni.
  • Panie Prezydencie. Zakładając pełną tymczasowość tych wyników, czy zdaniem Pana te wyniki wyborów i zapowiadana frekwencja podczas tych wyborów nie są generalnym społecznym wotum nieufności dla procesu transformacji w Polsce po 1989 roku? Czy to, co się stało w tej chwili może mieć jakikolwiek negatywny wpływ na proces integracji Polski z Unią Europejską? Mam nadzieję, że informacje o frekwencji pokażą, że ona nie była tak zła, jak to w pierwszych wiadomościach było podane. Już przed chwilą słyszałem o 46%, ale jak by nie było, to nie jest frekwencja znakomita. Powiedziałem dziś, że dla mnie frekwencja przyzwoita zaczyna się od 50% , a później z każdym procentem jest coraz bardziej przyzwoita, aż do stanu, że jest dobra. Po drugie nie zgadzam się, że te wybory są wotum nieufności dla polskiej transformacji. Natomiast uważam i to jest moja osobista opinia, iż tymi wyborami roku 2001 kończymy pierwszą dekadę III Rzeczypospolitej. Te możliwości, którymi dysponowaliśmy od roku 1989, możliwości demokratyczne, rynkowe, również nowości elit politycznych, wyczerpały się. Mamy do czynienia z drugim etapem, który na pewno jest trudniejszy, dlatego że on oznacza, iż instytucje demokratyczne są ciągle niewystarczająco silne i musimy je wzmacniać przez kolejne lata. Po drugie, że rynek jest akceptowany jako forma życia gospodarczego, ale jednocześnie on kreuje wiele elementów nierównowagi, frustracji, które wyszły na jaw w czasie tych wyborów. Po trzecie, że elity polityczne, które w dużej mierze od 1989 roku niezmiennie rządziły w Polsce po prostu się zużyły. Moim zdaniem to jest prawidłowa ocena. Nie zgadzam się, bo dzisiaj już słyszałem różne opinie socjologów, że to jest rewolucja, to nie jest żadna rewolucja, to jest po prostu demokratyczny werdykt, który oznacza, że coś się skończyło po to, żeby coś nowego się zaczęło. Czy to nowe będzie tylko chwilowe i wszystko wróci do starego nurtu za cztery lata - zobaczymy. Czy to będzie nowe, które wykreuje coś nowego, też zobaczymy. Pamiętajmy, że część z ugrupowań miała, może nawet intuicyjnie, nie definiowane, poczucie wejścia w nowy etap. Jeżeli dzisiaj mówimy o parlamencie, tym z sondaży wybranym, to jedyne nowe ugrupowanie to jest Samoobrona. Przecież proszę mi nie mówić, że nowym ugrupowaniem jest Platforma Obywatelska, na czele której stoi już za chwilę były marszałek Sejmu Płażyński, albo że nowym ugrupowaniem jest Liga Polskich Rodzin, na czele której stoją pan poseł Macierewicz, były premier Goryszewski i poseł Łopuszański. To nie jest tego typu zmiana, że oto zupełnie nowe ugrupowania wkraczają, już nie mówię o SLD, dlatego że SLD i UP mają za sobą doświadczenia parlamentarne. Więc to nie jest wotum nieufności dla polskiej transformacji, to by była błędna analiza. Jak powiedziałem - to jest zakończenie pewnego etapu. Dla mnie najbardziej symbolicznym wyrazem zakończenia tego etapu jest Unia Wolności, to, że ta partia nie weszła do parlamentu. Coś w tym sensie się zakończyło, ale to nie jest na pewno odejście od drogi, którą Polska przyjęła w 1989 roku, tej drogi, która oznacza rynek, demokrację, NATO, Unię Europejską, itd. Unia Europejska pozostanie celem najważniejszym dla zwycięskiego ugrupowania. Pozostaje również celem najważniejszym dla drugiego na liście ugrupowania czyli PO. I na pewno UE uzyskuje w tym parlamencie dużo silniejszych oponentów aniżeli przez ostatnie cztery lata: to jest Samoobrona, LPR, to jest eurosceptycyzm PiS i PSL. W moim przekonaniu, nawet patrząc arytmetycznie, nie powinno to zahamować polskiej drogi do UE. Natomiast, żeby w tej trudnej sytuacji widzieć rzeczy pozytywne, uważam, że być może wzniesie to dyskusję europejską na wyższy poziom, zarówno merytorycznie, jak i emocjonalnie. Być może w najbliższych dwóch latach o Unii Europejskiej wreszcie zaczniemy dyskutować. Nie jak o jakiejś oczywistości, jedni mówią to jak brewiarz, inni mówią to jak polityczną poprawność, jeszcze inni nic nie mówią na ten temat. Być może to będzie dyskusja, która polskiej opinii publicznej jest potrzebna, żeby ona wywołała pewne emocje i żeby w momencie krytycznym, jakim będzie referendum, można było się opowiedzieć. Raz jeszcze jak prezydent mówię Państwu, że nie mam żadnych wątpliwości, iż w sprawie Unii Europejskiej będzie i wysoka frekwencja w referendum i będzie dobry wynik dla UE, bo taka jest wola przede wszystkim młodego pokolenia w Polsce. Młodzi ludzie chcą Unii i oni zadecydują o tym, że my to referendum wygramy.
  • Panie Prezydencie, jak Pan skomentuje obecność w nowym Sejmie Samoobrony, ugrupowania, które słynie z pozaprawnych metod działania i do tej pory właściwie w kategoriach folkloru politycznego się sytuowało? I drugie pytanie - jeżeli SLD nie stworzy rządu samodzielnie, to w którą stronę powinien spoglądać lider tego ugrupowania, jaka byłaby rada Pana Prezydenta na temat optymalnej koalicji? Moja rada jest taka, że są dzisiaj jeszcze wszystkie możliwości. Wybory się skończyły, teraz należy szukać poparcia metafizycznego i jestem przekonany, że pan przewodniczący Miller mimo swojej silnej postawy światopoglądowej jest gotów sięgnąć po tego rodzaju prośby i metody, by mieć większość. Nawet większość jednym głosem jest większością, która wystarcza, żeby rządzić i wiele rządów na świecie miało taką jednomandatową przewagę i to wystarczało. Natomiast gdyby nie, to uważam, że drugim rozwiązaniem według kolejności jest rząd mniejszościowy. Po pierwsze mamy już jakieś doświadczenia z rządem mniejszościowym, a po drugie moim zdaniem cena za ewentualną koalicję może być za wysoka i wyższa aniżeli budowanie sojuszy doraźnych wobec różnych spraw z różnymi partiami politycznymi. Tym bardziej, że pamiętajmy, że mówimy dzisiaj o ewentualnym braku do mniejszości dwóch czy trzech mandatów. Uważam, że trzeba by taką szansę stworzyć i miałbym nadzieję, że w tym parlamencie będzie gotowość do takiego ewentualnie myślenia. Ale to jest czysta futurologia. Natomiast jak ocenić wejście Samoobrony? Moment, w którym partia polityczna decyduje się uczestniczyć w wyborach oznacza, że akceptuje w pełni reguły demokracji. Oczekuję, że Samoobrona w parlamencie będzie w pełni respektować zarówno Konstytucję, regulamin Sejmu, zasady. Jeżeli ktoś, a z tego układu wynika, że ktoś ma z tej partii być wicemarszałkiem, to będę z zainteresowaniem obserwować demokratyzowanie się postaw. Nie wyobrażam sobie, by można było być w parlamencie i ślubować na Konstytucję, a później tę Konstytucję łamać. Nawet chcę powiedzieć, że ja wierzę, że ten krawat, który pan Andrzej Lepper i inni w tej kampanii używali traktuje on nie tylko jako ozdobę, ale też jako takie bardzo istotne zobowiązanie, że Polska jest dla nich czymś nadzwyczaj ważnym i w związku z tym będą w pełni respektować system prawny Rzeczypospolitej.
  • Panie Prezydencie, wspomniał Pan o rządzie mniejszościowym, czy w związku z tym przewiduje Pan wcześniejszy finał tego parlamentu? Nie mogę przewidywać wcześniejszego finału, bo jesteśmy po wszystkich dyskusjach z konstytucjonalistami, do których ja mam zaufanie, zresztą ja też czytam Konstytucję, którą sam w jakimś tam stopniu pisałem, i stwierdzenie, iż Sejm ma czteroletnią kadencję. Nie trzy lata i jedenaście miesięcy, ani nic innego więc 20 października upływa kadencja Sejmu, to jest sobota, więc 19 października to jest tylko techniczna różnica po to, by Sejm mógł rozpocząć obrady. Natomiast rząd może powstać wcześniej i wierzę, że powstanie wcześniej.
  • Czy Pan Prezydent ma jakąkolwiek message dla inwestorów zagranicznych jako komentarz do tych wyborów? Don`t worry, be happy, be active. Myślę, że Polska się w niczym nie zmienia, uważam, że te wybory przede wszystkim nie przynoszą żadnych sensacji. SLD było liderem, SLD wygrało i jedyne pytanie SLD było takie, czy wygra mając większość czy nie, prawdopodobnie ma większość. SLD dzisiaj, patrząc na spektrum parlamentarne, jest partią lewicową o silnych skłonnościach centrowych, proporcjonalnie rzecz biorąc. To jest dzisiaj partia, która jest niewątpliwie gwarantem racjonalności zarówno w polityce, jak i w gospodarce. Moim zdaniem nic się tu szczególnego nie wydarzyło, a na pewno nie jest to żadna niespodzianka wobec prognoz, jakie znaliśmy. Znając inwestorów wiem, że będą patrzyli bardzo uważnie na to, co nowy rząd zrobi w ciągu pierwszych paru miesięcy. Myślę, że nowy rząd zrobi w ciągu paru pierwszych miesięcy wiele rzeczy, które umocnią wiarygodność Polski.
  • Panie Prezydencie, tutaj mówiliśmy dużo o Unii Europejskiej. A czy przewiduje Pan zmiany w polityce wschodniej? Jeśli chodzi o zagraniczną politykę wschodnią, to przewiduję, że uda nam się zrobić to, na czym mnie osobiście zależy i co proponowałem staremu rządowi, będę proponował nowemu rządowi - chcemy jak najlepszych stosunków z Federacją Rosyjską, z naszymi wschodnimi sąsiadami. Jest zapowiedziana na styczeń wizyta prezydenta Putina, mam nadzieję, że wydarzenia międzynarodowe nie spowodują tu żadnych kłopotów, chcemy tę wizytę przygotować jak najlepiej po to, żeby można było porozmawiać o wspólnych projektach gospodarczych, o zwiększeniu wymiany handlowej między naszymi krajami, o zlikwidowaniu tych problemów, które jeszcze istnieją i - to też jest moje uzgodnienie z prezydentem Putinem - żeby Polska i Rosja w sposób szczególny potraktowały kwestię Obwodu Kaliningradzkiego, który wspólnie chcemy, żeby pozostał obwodem z tymi gwarancjami, z tym status quo, jaki istnieje. Tu nie ma żadnych wątpliwości - Polska jest pierwszym sojusznikiem Rosji jeśli chodzi o status quo Kaliningradu, natomiast chcemy włączyć Kaliningrad do różnych operacji i projektów europejskich i jest to duże zainteresowanie krajów skandynawskich, bałtyckich, Polski. O tym chcielibyśmy rozmawiać. Z prezydentem Putinem o tyle się dobrze rozmawia o Kaliningradzie, że on zna ten obwód, bo jego żona się urodziła w Kaliningradzie, a jego teściowa mieszka ciągle w Kaliningradzie. Jak ja słyszę, jak on z sympatią mówi o Obwodzie Kaliningradzkim, to znaczy że jego kontakty z teściową są na bardzo wysokim poziomie. Więc to jest tym bardziej argument, żeby te sprawy kontynuować i rozwijać i liczę, że w styczniu dojdzie do takiej bardzo ważnej, pierwszej od 1994 roku oficjalnej wizyty prezydenta Federacji Rosyjskiej w Polsce. A jeśli chodzi o Cimoszewicza, to on przecież pół życia spędził na Białostocczyźnie, więc on tym bardziej rozumie problemy wschodnie.