21 września 2001
21 września 2001 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski spotkał się z dziennikarzami w Pałacu Prezydenckim. Konferencja prasowa rozpoczęła się od oświadczenia prezydenta, którego treść przekazujemy poniżej
Pojutrze wybory. Po raz czwarty w trzeciej Rzeczypospolitej wybieramy w wolnych wyborach Sejm, po raz piąty - Senat. Polska demokracja rozwija się i stabilizuje, ale te wybory, podobnie jak zakończona kampania wyborcza odbywają się w momencie szczególnie trudnym i zobowiązującym.
Świat przeżywa wspólnie tragedię ataków na Nowy Jork i Waszyngton, śmierć tysięcy niewinnych ludzi, wśród nich naszych Rodaków. Zaatakowane przez terrorystów zostały Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, kraj zawsze nam przyjazny, a dziś sojusznik. Członkostwo w NATO, najpotężniejszym sojuszu militarnym na świecie, daje nam, Polsce, gwarancje bezpieczeństwa, ale także nakłada obowiązki. Kraje Paktu, wśród nich Polska, solidaryzując się z USA uznały, że sprawcy zbrodni winni być ukarani, a zło jakim jest międzynarodowy terroryzm usunięte.
Zapewniam wszystkich Państwa, że Polsce nie grozi żadne bezpośrednie niebezpieczeństwo. Wszystkie odpowiednie służby państwowe wykonują swoje nadzwyczajne obowiązki. Musimy jednak zachować gotowość i ostrożność. Jednym z najważniejszych sposobów umocnienia państwa w trudnych momentach jest zademonstrowanie przez obywateli przywiązania do instytucji i procedur demokratycznych. Taki jest wymiar niedzielnych wyborów. I również dlatego Państwa udział, jak najpowszechniejszy, jest tak ważny. Polska silna demokracją, jest lepiej przygotowana do wszelkich, nawet teoretycznych, niebezpieczeństw.
Drugie zagrożenie ma wymiar wewnętrzny. Finanse publiczne znalazły się w zapaści. Kryzys budżetu państwa musi zostać szybko opanowany, jeśli nie chcemy zaprzepaszczenia wyrzeczeń dwunastu ciężkich lat.
Oczekuję od wybranego Parlamentu oraz rządu, aby nieuchronne i trudne decyzje dotyczące naprawy finansów państwa nie dotknęły grup najuboższych, nie odbiły się na polskiej wsi, żeby nie próbowano oszczędzać na rentach i emeryturach. Jestem przekonany, że naprawa finansów musi zacząć się od szczytu władzy, Prezydenta, premiera, ministrów, od administracji państwowej, samorządowej, agencji, od posłów i senatorów, że musi polegać ona na zwalczaniu przestępczości podatkowej, a także musi polegać na szukaniu impulsów dla rozwoju gospodarczego kraju, dla tworzenia nowych miejsc pracy, dla budowania warunków, pomyślności młodych ludzi, którzy wkraczają w dorosłe życie.
Chcę zapewnić wszystkich Państwa, że jako Prezydent będę gwarantem żeby obciążenia wynikające z niezbędnych decyzji naprawy finansów państwa były sprawiedliwie dzielone, żeby ominęły osoby i rodziny najuboższe, ludzi ciężkiej pracy, dzisiaj emerytów i rencistów.
Doceniam odwagę tych, którzy otwarcie mówią o programie wyjścia z zapaści finansów państwa, którą spowodowali inni. Szkoda, że tak wielu polityków z ugrupowań współtworzących i popierających w przeszłości odchodzący rząd, nie ma takiej odwagi i unika konkretów w tej najważniejszej i najpilniejszej dziś sprawie.
Przed Polską, przed nami wymagające cztery lata. Nasz kraj potrzebuje szybszego rozwoju gospodarczego, setek tysięcy miejsc pracy, lepszych warunków dla małych i średnich przedsiębiorstw, poprawy bezpieczeństwa obywateli, skutecznej walki z przestępczością, rzeczywistego wsparcia dla mieszkańców wsi, lepszych warunków dla producentów rolnych, walki z biedą i niesprawiedliwością, upowszechnienia edukacji na coraz wyższym poziomie. Zadaniem pilnym, trudnym, koniecznym na najbliższe dwa lata jest również zakończenie negocjacji w sprawie przystąpienia do Unii Europejskiej. To wszystko wymaga ciężkiej pracy, pomysłów, konsekwencji i dlatego Polska potrzebuje parlamentu mocnego, mocnego kompetencjami i odpowiedzialnością ludzi, którzy zasiądą w ławach Sejmu i Senatu. Polska potrzebuje rządu mającego stabilną większość w parlamencie, rządu silnego poparciem społecznym, rządu jednolitego, wolnego od koalicyjnych sporów, od walki o stanowiska, rządu konsekwentnego i wrażliwego na społeczne oczekiwania, rządu w którym będą ludzie, którzy umieją podejmować decyzje i którzy są do tych trudnych zadań przygotowani. Niech Polska z tych wyborów wyjdzie wzmocniona. Nie mamy czasu, nie wolno nam tracić tego czasu. Ten wybór określa nie tylko kształt kolejnych czterech lat, ale i naszą przyszłość. Proszę, aby potraktować prawo wyborcze nie tylko jako przywilej i prawo, ale i także jako obowiązek, obowiązek wobec Polski.
I jeszcze jedno na zakończenie: niemalże rok temu, Panie i Panowie, wielu z Was zawierzyło mi, oddało głos na mnie, dając mi mandat na sprawowanie urzędu Prezydenta Rzeczpospolitej w drugiej, kolejnej kadencji. Staram się swoje obowiązki wykonywać jak najlepiej, abyście nie zawiedli się na tym co czynię i jakie decyzje podejmuję. Dzisiaj w tym szczególnym momencie, tuż przed wyborami, chcę zwrócić się do Was, do tych, którzy mi zaufali, aby nie tylko poszli do wyborów, ale także niezależnie od swoich poglądów, krytycznych uwag, frustracji, które przeżywają, niepokojów, żeby pomogli wybrać taki parlament i taki rząd, z którym będę mógł współpracować odpowiedzialnie, z którym będę mógł współdziałać, który będzie stanowił dla mnie i dla nas w Polsce esencję kompetencji, odpowiedzialności i zdrowego rozsądku. Bardzo bym chciał, aby kolejne cztery lata były okresem nie współpracy wymuszonej, lecz współpracy, która wynika z najgłębiej rozumianego poczucia odpowiedzialności, zbieżności celów oraz przyjaźni. Dlatego chciałbym prosić tych wszystkich, którzy rok temu oddali na mnie głos, żeby nie zabrakło ich przy urnach wyborczych również 23 września roku 2001.