28 sierpnia 2001
28 sierpnia 2001 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski spotkał się z dziennikarzami na konferencji prasowej dotyczącej sytuacji ekonomicznej państwa oraz decyzji w sprawie podpisania pakietu ustaw przedstawionych Prezydentowi do podpisu.
Zwracając się do dziennikarzy Prezydent Aleksander Kwaśniewski powiedział:
Spotykam się z Państwem by ogłosić moje decyzje dotyczące pakietu ustaw przedstawionych mi do podpisania przez Parlament. Dzisiaj bez żadnych już wątpliwości jesteśmy w pełni świadomi niezmiernie trudnej sytuacji budżetu państwa. Finanse publiczne znalazły się w poważnym kryzysie. Bez podjęcia radykalnych działań, bez oszczędności może dojść do zdestabilizowania gospodarki i poważnego osłabienia państwa. Oznaczałoby to podważenie dorobku 12 lat niezwykle trudnej transformacji gospodarczej, która kosztowała Polaków tak wiele wyrzeczeń. Nie możemy dopuścić by masz historyczny sukces zamienił się w porażkę. Gospodarowanie groszem publicznym zawsze powinno być racjonalne - szczególnie w tej sytuacji wszelkie ustawy, które pociągają za sobą znaczące obciążenia finansowe dla kraju muszą poczekać. Szczupłe środki, którymi w najbliższym czasie będziemy dysponować, muszą być skoncentrowane na realizacji celów najważniejszych, w tym na pomoc ludziom najuboższym, najbardziej tej pomocy potrzebującym.
W związku z tym, świadomy tego, że kryzys finansowy i gospodarczy byłby największym zagrożeniem dla pomyślności milionów polskich rodzin zdecydowałem się nie podpisać dwóch ustaw: o corocznym dodatku rodzinnym, o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz o zmianie ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne.
Nie podpisując, nie oceniam w ten sposób ich celowości. Być może do niektórych proponowanych rozwiązań będzie można wrócić w przyszłości, ale dziś nas nie stać na te ustawy. Według szacunków wprowadzenie w życie obu tych ustaw kosztowało by rocznie ponad miliard złotych. Dziś najważniejsza jest odpowiedzialność za finanse publiczne i za bezpieczeństwo ekonomiczne Polaków. Polityka pro rodzinna państwa też musi być realizowana w sposób odpowiedzialny. Musi być tak, jak jest w każdym polskim domu - czynimy to, co jest na miarę posiadanych zasobów, i nie czynimy niczego, co zadłużało by nasze rodziny, czy niweczyło ich perspektywy. Chcę jednocześnie zapowiedzieć, że podobnie będę postępował w stosunku do wszelkich kosztownych propozycji legislacyjnych, które zostały, bądź będą mi przedstawione.
Postanowiłem również nie podpisywać ustawy o gotowości cywilnej i zarządzaniu kryzysowym ze względu na nieoszacowanie jej kosztów, a także ze względu na niezgodność z Konstytucją, szczególnie w zakresie ochrony wolności i praw obywatelskich.
Przedstawiona przez rząd skala zagrożeń budżetowych nie tylko rodzi pytania o przyczyny i mechanizm narastania deficytu, ale przede wszystkim musi rodzić pytania jak zaradzić, jakie propozycje ma rząd, co powinna czynić klasa polityczna, jakie sugestie mają eksperci, aby z tej niewątpliwie trudnej, wręcz dramatycznej sytuacji wyjść. W tym celu zdecydowałem się zwołać Radę Gabinetową poświęconą omówieniu stanu finansów w Polsce. Odbędzie się ona we wtorek 4 września 2001 roku.
Następnie Prezydent RP odpowiadal na pytania dziennikarzy:
- Paweł Mrozowski TV 24: Panie Prezydencie czy Premier prosił Pana, żeby Pan zawetował te ustawy, czy zrobił Pan to z własnej inicjatywy? Prezydent RP: Ja przede wszystkim wykonałem swe konstytucyjne obowiązki, prezydent ostatecznie decyduje o tym, czy ustawy podpisuje, czy wetuje, czy kieruje je do Trybunału Konstytucyjnego. Rząd nie wystąpił w sposób oficjalny z prośbami o zawetowanie jakiejkolwiek ustawy, choć docierały do mnie publicznie wygłaszane opinie niektórych członków rządu. Dzisiaj miałem okazję rozmawiać z Panem Premierem, który powiedział, że stanowisko rządu w sprawie obu tych ustaw od początku było negatywne. Natomiast rząd nie miał siły nie dopuścić do przyjęcia tych ustaw przez Sejm. Tak więc nie wprost, ale traktuję to, że rząd w pełni rozumie i akceptuje moje decyzje.
- Grzegorz Kępka TV 4: Panie Prezydencie czy są możliwe również oszczędności w Kancelarii Prezydenta, bo wydaje się, że będą konieczne? Prezydent RP: Oszczędności w Kancelarii Prezydenta - oczywiście, że tak .Podkreślam, iż oszczędności i zaciskanie pasa musi się zacząć od administracji państwowej i wszyscy ci, którzy pełnią najwyższe stanowiska w państwie i ich współpracownicy muszą zrozumieć, że tutaj musi się zacząć ten porządek np. od zamrożenia płac, od istotnego przejrzenia stanu zatrudnienia, od kosztów, które są związane z naszą działalnością. To oczywiście nie uratuje budżetu, bo to są za małe pieniądze, natomiast będzie to miało istotną siłę moralną, dlatego że namawiając społeczeństwo do oszczędności trzeba zacząć od siebie samych. A więc oczywiście, że Kancelaria już myśli o tym i rozpatrujemy jak można zaoszczędzić, choć oczywiście punktem wyjścia muszą być propozycje budżetu na rok 2002. Mam nadzieję , że na posiedzeniu Rady Gabinetowej 4 września będziemy już mówić, gdzie i w jakich miejscach te oszczędności powinny być przeprowadzone.
- Czy mówimy także o zamrożeniu płacy Prezydenta? Prezydent RP: Tak, mówię także dokładnie o zamrożeniu płacy Prezydenta.
- TVN Fakty: Panie Prezydencie czy niE niepokoi Pana taka sytuacja, że dzisiejsza opozycja i SLD, partia która prawdopodobnie będzie rządzić w tym kraju, odmawia wypowiedzi na ten temat tłumacząc, że nie ma danych, a te dane są, Pan prezydent na nich też się opierał. Prezydent RP: Od wczoraj jesteśmy w innej sytuacji - mianowicie zespół ekspertów powołanych przez rząd przedstawił bardzo wnikliwą, ale także bardzo krytyczną opinię. Sadzę, że kiedy już wszyscy zapoznają się z tą opinią będziemy mogli oczekiwać ich wypowiedzi. Choć chcę powiedzieć, że ja nie wierzę, że w tej chwili bez dłuższej dyskusji trwającej może nawet kilka miesięcy, można było mieć proste recepty na wyjście z tej zapaści finansów publicznych. Ja bym dzisiaj obawiał się wszelkich cudotwórców. Jestem przeciwnikiem zgłaszanych koncepcji o zabraniu pieniędzy z funduszy emerytalnych czy np. odłożeniu w czasie przyjęcia ustaw dostosowujących do UE, czy wręcz odkładających w przyszłość wejście do Unii Europejskiej. Każda sytuacja kryzysowa powoduje, że pojawiają się uzdrowiciele i inni, którzy mają cudowne pomysły, ale wobec nich należy zachować należny dystans. Natomiast niewątpliwie najbliższych kilkanaście tygodni, czy kilka miesięcy to musi być rzetelna dyskusja ekspertów, polityków, co z tym zrobić, ponieważ tutaj obawiam się, że recepta będzie po pierwsze trudna, po drugie dokuczliwa, a po trzecie rozłożona w czasie, czyli wymagająca cierpliwości w ciągu najbliższych lat.
- Czy politykom SLD zabraknie odwagi na tak drastyczne cięcia? Prezydent RP: Jeżeli nawet dzisiaj nie będą się wypowiadali, to za chwilę i tak będą się musieli wypowiedzieć. Ja sądzę, że dla każdej ekipy rządowej, która zacznie pracę po wyborach sytuacja jest nadzwyczaj trudna. Nikt w takiej trudnej sytuacji finansowej właściwie od 1989 roku nie zaczynał pracy. Z drugiej strony, jest ona ułatwiona o tyle, że na początku kadencji łatwo powiedzieć, kto jest odpowiedzialny za taki stan rzeczy i zaproponować dosyć istotne środki naprawcze. To będzie wymagało niewątpliwie wyobraźni i odwagi, ale wierzę, że politycy SLD mają zarówno wyobraźnię jak i odwagę.
- Czy Pańska decyzja o powołaniu Rady Gabinetowej jest spowodowana obawą, że ludzie w Polsce, jak i rynki zagraniczne nie uzyskali by jasnej i ostatecznej informacji na temat tego jaka jest sytuacja budżetu przed wyborami? I drugie pytanie - Pan powiedział że nie ma prostych rozwiązań i że dyskusja będzie trwała może nawet kilka miesięcy, to czego konkretnie mogą się inwestorzy zagraniczni spodziewać po wtorkowym spotkaniu? Prezydent RP: Po pierwsze Rada Gabinetowa jest konstytucyjnie przewidzianą możliwością, zwołuje ją Prezydent. Rada Gabinetowa składa się z członków Rady Ministrów i kieruje nią prezydent, nie przejmuje ona kompetencji Rady Ministrów, natomiast zwoływana jest dla spraw najwyższej wagi. Jako prezydent muszę uznać, że kryzys finansów publicznych jest sprawą najwyższej wagi. Po drugie uważałbym, że nie wypełniłem swoich obowiązków konstytucyjnych, gdyby do takiego spotkania nie doszło . W moim przekonaniu jest to taka sprawa, która w pełni uzasadnia zwołanie tego rodzaju grona . Przypominam, że w przeszłości Rady Gabinetowe były poświęcone Unii Europejskiej, przygotowaniom do wstąpienia do NATO i polskim Siłom Zbrojnym, a więc zawsze sprawom najwyższej wagi. Czego się spodziewam? Przede wszystkim tego, że ze spotkania wyniknie zarys koncepcji jak sobie poradzić z tą sytuacją; że jeszcze bardziej widoczna będzie determinacja rządu, który kończy swoją działalność: że będzie to apel do sił politycznych, aby w tych poszukiwaniach wzięły udział. Wydaje mi się, że z punktu widzenia inwestorów, z punktu widzenia opinii publicznej w Polsce i zagranicą, będzie to istotny fakt, bo pokazuje on, że nie uchylamy się od odpowiedzialności i staramy się stawić czoła problemom, oraz że staramy się to robić wspólnie. Bardziej wspólnie, aniżeli oddzielnie. To nie zamazuje odpowiedzialności, kwestii kto tu jest winny, natomiast to jest pokazanie determinacji, że chcemy z problemem dać sobie radę, uporać się, ale szukając jak najszerszego wsparcia.
- Japońska Agencja Kyodo - Czy Pana zdaniem, Panie Prezydencie ta trudna sytuacja finansów publicznych może negatywnie wpłynąć na tempo negocjacji z Unią Europejską oraz na zachowania inwestorów zagranicznych w Polsce? Prezydent RP: Mam nadzieję że nie. Sądzę że reakcje rynku do tej pory wyraźnie pokazują, że Polska cieszy się zaufaniem i chodź zabrzmi to paradoksalnie, moim zdaniem otwarta dyskusja na temat obecnych problemów finansowych zwiększa to zaufanie. Uważam, że Polska nieporównanie więcej by straciła gdyby ten fakt trudności w finansach publicznych, budżecie był ukrywany i gdybyśmy chcieli karmić inwestorów, naszych partnerów zagranicznych tanim optymizmem, czy właśnie stwierdzeniem że jakoś to będzie. Oczywiście sytuacja dzisiaj w Polsce na pewno nie jest zachętą dla inwestorów. Ktoś kto Polski nie zna, kto nie ma polskich doświadczeń, czy ulokowanych interesów będzie czekał co się z tego urodzi. Co jest ważne, ci inwestorzy, którzy w Polsce są - tak to rozumiem i tak rozumiem reakcję rynku do tej pory - uważają, że ta dyskusja, nie jest polskim wynalazkiem. Takie problemy budżetowe przeżywały kraje znacznie wyżej od Polski rozwinięte. Ta dyskusja jest dowodem na wiarygodność, bo mówimy o tym otwarcie, bo szukamy rozwiązań dla tej sprawy. Deklarujemy, i to jest deklaracja która pada zarówno ze strony rządu, z mojej strony i jak sądzę wszystkich sił politycznych, że deficytu nie można zwiększać powyżej trzydziestu kilku miliardów złotych. Jest to zobowiązanie, że będą poszukiwane oszczędności, aby tak się stało. To też, w moim przekonaniu, jest elementem polskiej wiarygodności.
- TVN 24 - Morozowski - Panie Prezydencie czego Pan oczekuje od Rady Gabinetowej, jakiś konkretnych rozwiązań - gdzie i jak ciąć ? Prezydent RP: Tak, oczekuję przede wszystkim propozycji rozwiązań. Takich, które nie tylko będą dawały szansę na zbudowanie porozumienia ponadpartyjnego, ale również będą czytelne dla opinii publicznej. Nie ukrywam, że Rada Gabinetowa powinna wysłać sygnały konkretne, zrozumiałe dla naszego otoczenia międzynarodowego, czyli dla inwestorów, rynków międzynarodowych. Polska musi pokazać, że potrafi sobie z tym problemem radzić, niezależnie od roku wyborczego, niezależnie od faktu, że rząd kończy swoją działalność. Musimy w tym momencie przekazać Polsce i światu sygnały, że mimo trudności, ta sytuacja jest do opanowania i jest determinacja, aby tak się stało.
- Kto zdaniem Pana ponosi odpowiedzialność za zaistniałą sytuację ? Prezydent RP: Ja mogę tylko skierować Pana do raportu ekspertów z którymi się zgadzam. Na pewno są czynniki obiektywne i długo by dyskutować, skąd nastąpiło tak istotne zmniejszenie tempa rozwoju gospodarczego. Jest też niewątpliwie w ostatnich latach wiele zaniedbań, które można nazwać najkrócej upychaniem problemów pod dywan. To się dzieje od kilku lat i dotyczy całej kadencji tego rządu. Zgadzam się również z opinią, którą wyrażają eksperci, że ministerstwo finansów, minister Bauc osobiście ponosi odpowiedzialność za przygotowanie i przeprowadzenie całkowicie nierealistycznego budżetu na rok 2001. Ten budżet kumuluje te wszystkie problemy, które w ponad miarę zwiększonej skali będą w budżecie roku 2002. Minister finansów, rząd, ci którzy głosowali za budżetem ponoszą za to odpowiedzialność. Przypominam, że głosowała za budżetem AWS, UW. Trzeba prawdę nazywać po imieniu: ten stan finansowy nie zdejmuje odpowiedzialności z nikogo. Ja także boleję nad tym, że nie udało się wcześniej doprowadzić do poważnej debaty o finansach publicznych. Kiedy nastąpiła propozycja nowelizacji budżetu, zgłaszałem wątpliwości co do pracy ministra finansów. Cóż, mogę dzisiaj tylko powiedzieć, że kilka spraw, gdyby rząd zrobił zgodnie z namowami, być może pomogło by nie tylko w rozwiązaniu problemów, ale też inaczej ulokowało by rząd. Propozycją opozycji i moją także było, aby wybory były wcześniej, żeby dać szansę już nowemu rządowi budowania budżetu. Sądzę, że nie jeden z polityków dzisiaj rządzących myśli sobie, że byłoby lepiej, gdyby wybory były w marcu i cały ten problem byłby na innej głowie. Stało się jak się stało, ja tylko dla wiedzy państwa, przypominam paniom i panom, iż budżet jest jedyną ustawą, która konstytucyjnie wyłączona jest z weta prezydenta. Tu uprzedzam jakiekolwiek pytania - Prezydent budżet wyłącznie podpisuje. Sam byłem autorem tej koncepcji w Konstytucji, dlatego że uważam, iż za budżet pełną odpowiedzialność ponosi rząd, który ten budżet przedstawia oraz większość, która ten budżet poparła w parlamencie. Tu nie może być żadnego rozmycia odpowiedzialności. Stąd na pytanie, kto odpowiada, także konstytucja mówi jasno kto odpowiada.