01 lipca 2001
1 lipca 2001 r. Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski wziął udział w sesji otwierającej szósty z kolei Europejski Szczyt Gospodarczy w Salzburgu w Austrii. W szczycie poświęconym aktywnym programom wspierającym najważniejsze zadania stojące przed Europą wzięli udział szefowie państw i rządów, politycy i przedstawiciele świata gospodarczego ze wszystkich państw Europy.
Zabierając głos podczas sesji pt. "Europe: Reading into the Future" Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski powiedział:
Dzisiejsza Europa do kontynent paradoksów. Cztery z nich są najbardziej charakterystyczne. Po pierwsze, mamy do czynienia z bezprecedensowymi przemianami w Europie Środkowej, która stała się podręcznikowym przykładem udanej transformacji politycznej i gospodarczej. Jednocześnie jednak rzeczywiste zjednoczenie kontynentu, które dokonuje się poprzez rozszerzenie Unii Europejskiej nie cieszy się entuzjazmem klasy politycznej i opinii publicznej. Po drugie, proces integracji uległ takiemu zaawansowaniu, że przedmiotem wizjonerskich refleksji europejskich przywódców jest jego ostateczne postać, tzw. finalite politique. Mimo tego, społeczeństwa z trudem odnajdują się w nowej rzeczywistości, próbując czasami zatrzymać koło historii. Po trzecie, wraz z postępami integracji w jednej części kontynentu, kraje znajdujące się na wyciągnięcie ręki pogrążone są w konfliktach lub apatii. Wreszcie po czwarte, w 12 lat po triumfalnym marszu demokracji, wspólnota transatlantycka sama w sobie nie jest wzorem jedności.
Koniunktura polityczna początku XXI wieku przechodzi nasze najśmielsze oczekiwania. A jednak - podobnie jak w gospodarce - koniunktura pozostawiona sama sobie nie jest gwarancją sukcesu. Musi być uzupełniana dobrą strategią i determinacją w działaniu. Trzy kwestie przesądzą o tym, jakie będą jej owoce w Europie: to jak Unia Europejska będzie rządzona, jaki będzie mieć zasięg i jaki będzie mieć stosunek do swego najbliższego sąsiedztwa i partnerów w świecie.
Mechanizm rządzenia jakiego potrzebuje Unia Europejska wymaga w pierwszej kolejności otwarcia procesu integracyjnego na społeczeństwa. Niepowodzenie irlandzkiego referendum w sprawie Traktatu z Nicei zbyt łatwo byłoby sprowadzić do słabości rządowej kampanii, a tym bardziej do egocentryzmu irlandzkiego społeczeństwa po 30 latach czerpania korzyści integracji. Irlandzkie "nie" dla Traktatu to społeczny werdykt nad giełdą narodowych interesów, której - w powszechnym odbiorze - bylibyśmy świadkami w Nicei i głos za Europą obywatelską. Jej tworzenie musimy rozpocząć od własnych podwórek, a zakończyć z takim procesem akcesyjnym w UE, który byłby czytelny dla obywateli i podległy demokratycznej kontroli. Tendencja do usprawniania unijnych polityk nie może jednocześnie prowadzić do kwestionowania wspólnotowych aspektów funkcjonowania UE. To one bowiem służą realizacji zasady solidarności w procesie integracyjnym, przyczyniają się do sukcesu jednolitego rynku oraz chronią równowagę między małymi i dużymi państwami członkowskimi.
Rozszerzenie UE znajduje się w fazie zaawansowanych przygotowań, ale w dalszym ciągu stoi przed testem chwili: jego wypełnienie będzie równoznaczne z gotowością kandydatów do ustępstw w negocjacjach akcesyjnych oraz intensywna pracą w ostatniej fazie przygotowań przedczłonkowskich. Ze strony dzisiejszej "15" będzie wymagało potwierdzenia w praktyce fundamentalnej zasady solidarności.
Równie istotny z historycznego punktu widzenia, co postępujący proces dalszego pogłębiania integracji, będzie stosunek UE do jej najbliższego sąsiedztwa oraz zdolność do podjęcia roli aktora sceny światowej. UE sprawdziła się w aspekcie wewnętrznym, zapewniając Europie Zachodniej pokojowy rozwój i dobrobyt. W następnej kolejności musi sprawdzić się w aspekcie zewnętrznym. W odniesieniu do sąsiednich regionów, UE musi dokonywać projekcji swoich najbliższych doświadczeń w przełamywaniu uprzedzeń i rozwijaniu współzależności. Powinna być także otwarta na perspektywę członkostwa tych państw, które zgłaszają europejskie aspiracje i deklarują wolę podjęcia niezbędnych przygotowań.
W najbliższej przyszłości zasadne byłoby utworzenie Europejskiego Obszaru Współpracy - rodzaju stowarzyszenia, które dawałoby Unii możliwość wpływania na proces wewnętrznych przemian w państwach sąsiednich, zawierając jednocześnie ofertę integracji politycznej i gospodarczej. Co najważniejsze UE musi uwierzyć, że jej wschodni sąsiedzi to nie tyle wyzwania i trudności, co państwa z rzeczywistymi interesami i poglądami, które należy traktować po partnersku.
Nowa tożsamość UE w polityce zagranicznej wymaga także odnowienia więzi transatlantyckiej. Europa i Ameryka są na dobre związane wspólnotą interesów i odpowiedzialnością za pokój na świecie. Trzeba aby jednostkowe spory nie przekreślały dobra wyższego jakim jest partnerstwo transatlantyckie. Stanie się tak, jeżeli będziemy budować zaufanie, a nie sztucznie wywoływać nieufności i nigdy nie będziemy unikać spraw trudnych i wrażliwych we wzajemnych stosunkach.
Po zakończeniu pierwszej sesji plenarnej Szczytu Prezydent RP spotkał się z dziennikarzami na konferencji prasowej. Pytania koncentrowały się wokół kwestii integracji europejskiej i stojących w związku z tym wyzwań przed Polską.
Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski podkreślił zdecydowaną wolę wszystkich sił politycznych Polski, by zakończyć przygotowania do członkostwa w UE w 2002 roku.
Istnieje potrzeba przyspieszenia procesu negocjacji, ale zbliżające się wybory parlamentarne nie ułatwiają podejmowania trudnych decyzji - powiedział Aleksander Kwaśniewski, odpowiadając na pytania dotyczące możliwości zakupu ziemi przez cudzoziemców. Prezydent zaznaczył, że w negocjacjach konieczne jest poszukiwanie kompromisów po obu stronach, tak polskiej, jak i Unii Europejskiej. Przyjęliśmy decyzję z Goeteborga ze zrozumieniem i wiemy, że jest konieczne zakończenie negocjacji przed końcem 2002 roku. Głównym celem jest udział w wyborach 2004 roku. Jest to bardzo ambitny, ale w pełni realistyczny plan - powiedział Prezydent.