Menu rozwijane

25 października 2001
25 października 2001 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wziął udział w posiedzeniu Sejmu, podczas którego wysłuchał expose Prezesa Rady Ministrów Leszka Millera. Następnie spotkał się z dziennikarzami. Po zakończeniu konferencji prasowej Prezydent Aleksander Kwaśniewski spotkał się w gabinecie prezydenckim w Sejmie z Premierem Leszkiem Millerem, Marszałkiem Sejmu Markiem Borowskim i Marszałkiem Senatu Leonginem Pastusiakiem. Poniżej zamieszczamy pełny zapis konferencji prasowej Prezydenta RP. To było expose bardzo poważne, jeśli chodzi o program rządu. I konkretne - zapowiedzią corocznego sprawozdania z wykonania programu rządu, co może być dla polskiego życia publicznego istotnym novum. W pełni zgadzam się z Premierem Millerem, iż ten rząd, ten parlament rozpoczyna pracę, kto wie czy w momencie nie najtrudniejszym od roku 1989. Stąd potrzebne jest i współdziałanie naczelnych organów państwa i organizowanie wspólnego wysiłku społecznego, ale także konieczne jest zrozumienie jak trudne są warunki zarówno tu w Polsce, jak i zewnętrzne, żeby zapewnić Polsce bezpieczeństwo, rozwój. Myślę, że w expose również i ta nuta zabrzmiała właściwie, mianowicie jest trudno i zadania, które są przed nami wymagają naprawdę wielkiego wysiłku, wyrzeczeń i trudu. Wierzę, że polskie społeczeństwo będzie gotowe do podjęcia tego wyzwania. TVN 24: Panie Prezydencie, po pierwsze zmiany w Służbach Specjalnych. (...) Drugie pytanie - w przemówieniu Leszka Millera uderzyło mnie to, że on zapowiadał w tym pakiecie bezpieczeństwa, że dla wszystkich przestępców będą jednakowe kary, w tym dla tych najbardziej uprzywilejowanych. Co Pan na to, że ludzie którzy mają sprawy sądowe są w tej chwili w Prezydium Sejmu i są we władzach Komisji Sejmowej? Prezydent RP: Zacznę od sprawy drugiej. Mam nadzieję - i tak odczytuję również niektóre zapowiedzi iż wszyscy posłowie, którzy mają niewyjaśnione sprawy czy sprawy w toku, dla własnego dobra, a także dla prestiżu izby, w której się znaleźli uczynią wszystko, żeby te kwestie zostały zakończone, żeby procedury sądowe mogły zakończyć się orzeczeniami. To wymaga rezygnacji z immunitetu. Takie deklaracje słyszałem i trzymam tych wszystkich, od Pana Marszałka Leppera poczynając, za słowo. Tu chodzi o ich dobro - niech te sprawy zostaną wyjaśnione. Tu chodzi także, moim zdaniem, o prestiż Wysokiej Izby. Tak jak słusznie Premier Miller mówi, iż prawo powinno działać skutecznie wobec wszystkich. Przestępca nie może się czuć bezpieczny kiedy jest np. zamożny czy kiedy wypełnia wysokie funkcje. Tak samo sądzę - musimy jasno powiedzieć, że parlament nie może być miejscem, które daje schronienie osobom mającym nieuregulowane kwestie prawne. Wierzę, że posłowie, którzy od kilku dni czują ciężar obowiązków jaki spadł na nich w związku z wyborem do Sejmu będą szli taką, a nie inną drogą. Jeśli chodzi o Służby Specjalne, jesteśmy na razie na zupełnie innym etapie i sądzę, że za wiele wątków mieszamy razem. Reforma to jest pewna propozycja, która dopiero musi być przedłożona, która będzie musiała mieć swoją drogę legislacyjną. Będzie na pewno poważna dyskusja o ewentualnych zmianach w Służbach Specjalnych tu w Sejmie. Te decyzje w postaci ustaw muszą trafić w odpowiednim momencie również na moje biurko - Prezydenta. Sądzę, że to się będzie działo w ciągu co najmniej kilku miesięcy, a może i nawet dłużej. To co się dzieje dzisiaj to jest zmiana na stanowiskach kierowniczych w Urzędzie Ochrony Państwa i w Wojskowych Służbach Informacyjnych. Wczoraj, zgodnie zresztą z regułam, byłem pytany o moją opinię i oczywiście absolutnie respektuję prawo Prezesa Rady Ministrów do takiego kształtowania kadry jak uważa to za stosowne. Nie sposób pracować z kimś do kogo, szczególnie w tym miejscu, nie ma się zaufania, ale i w żadnym miejscu. Premier ma takie prawo, jeżeli zmiany kadrowe zostaną dokonane w ciągu najbliższych dni to nie są one dla mnie ani niespodzianką, ani sensacją, ani zamieszaniem, tylko są po prostu efektem wyborów 2001 roku. Przypominam, że podobnie było w poprzednich przypadkach, tak było ze zmianami w roku 1997, także wcześniej. Jeśli chodzi o reformę oczekuję konkretniejszych propozycji, które muszą być zapisane w postaci przełożeń ustawowych, natomiast powtarzam to, i rozmawiałem o tym z Premierem Millerem, jesteśmy w bardzo szczególnym momencie historii i reformując, działając, także dokonując innych zmian musimy pamiętać - Polska powinna mieć służby działające na rzecz bezpieczeństwa kraju w tym szczególnym momencie. To jest sprawa i ochrony granic, i przestrzeni powietrznej i zagrożeń terroryzmem, bioterroryzmem, i kontroli pewnych grup, które mogą być niebezpieczne. To musi trwać, tu nie może być żadnej przerwy i nie może być ani momentu, w którym w wyniku reformy zmniejszylibyśmy wewnętrzne bezpieczeństwo Polski. To stanowisko jest w pełni przez Premiera podzielane, bo inaczej być nie może. Drugi ważny element - Polska ma istotny wkład jeśli chodzi o koalicję antyterrorystyczną właśnie w postaci współpracy wywiadu. W związku z tym ci ludzie też powinni mieć pewność, że mogą swoje zadania kontynuować. Natomiast pamiętajmy, że my mówimy o pewnej grupie osób, instytucji, która liczy 6 tysięcy osób. Kiedy mówię o współpracy wywiadowczej, czy o polskim udziale w koalicji antyterrorystycznej nie mówię o 6 tysiącach pracowników Urzędu Ochrony Państwa. Dzielmy to wszystko. Myślę, że dopiero jak uporządkujemy i widzimy te trzy różne płaszczyzny, to sprawa wydaje się prostsza i wcale nie taka emocjonująca. Czy może Pan ocenić stopień napastliwości ekspose Premiera wobec rządów prawicy w porównaniu ze swoimi oczekiwaniami i jakość publicystyczną, bo mnie zabrakło boumotów Leszka Millera? Prezydent RP: Dziennikarze pod tym względem są przewrotni. Jak nie ma boumotów to narzekają czemu nie ma boumotów, jak jest boumot to mówią - o jaki boumot, dlaczego Premier takie rzeczy mówi, to nie wypada. To było poważne expose, konkretne w części programowej, pragmatyczne. To dobrze, w ten sposób będziemy mogli lepiej rozliczyć ten rząd z zapowiedzi, które zgłosił, bowiem program rządu nie powinien się składać z ozdobników tylko z wyznaczonych terminów, zadań. Premier mówił o 3 horyzontach czasowych - 100 dni, jeden rok, cała kadencja. Myślę, że to są rzeczy uporządkowane i wartościowe. Było zgłoszonych wiele koniecznych działań, które nie są łatwe, ale są do rozliczenia. Jeśli chodzi o ocenę krytyki to była mocna w słowach, ale nie zajęła dużo miejsca w tym wystąpieniu. Po takim werdykcie wyborczym jaki został wydany dla AWS i Unii Wolności , pierwszy raz od 1989r. w ławach poselskich nie ma byłego premiera - to jest już tak bolesne, że niewiele można do tego dodać, choć wątki oceny byłego rządu pojawią się jeszcze, choćby podczas dyskusji nad budżetem, czy o zmianach, które są niezbędne w związku z dziurą budżetową. Nie wszystkie krytyki wybrzmiały. Jutro będziemy słuchać wystąpień Klubów i tam będzie wiele miejsca poświęconego ocenie przeszłości. Miller wypowiadał się, choć ostro, to nie za długo. Słusznie. Jak to wypada z tymi dwoma poprzednimi expose? Prezydent RP: Było bardziej konkretne, bardziej pragmatyczne, nie było tu wątków ideowych. Natomiast pamiętajcie, że każde expose to dla premiera niezwykle ryzykowne wystąpienie. Ono zostaje na papierze i potem można wiele, wiele lat cytować. Poprzedni premierzy już się o tym przekonali, a Leszek Miller jako polityk doświadczony uznał, że lepiej wypowiadać się w niektórych kwestiach ostrożnie, żeby tych elementów do cytowania nie było w przyszłości zbyt wiele. Gdyby pytał mnie o radę, to takiej właśnie bym udzielił - aby było zwrócone bardziej ku przyszłości, odpowiednio konkretne. Czy w Pana ocenie cele, które sobie wyznaczył rząd Leszka Millera są możliwe do zrealizowania w tej kadencji. Jak w skali od 1 do 10 oceniłby Pan expose Premiera? Prezydent RP: Nie ma skali od 1 do 10 , ani żadnej innej. Było to poważne, dobre wystąpienie i nic więcej nie mam do dodania. Wypełnienie tych zadań będzie bardzo trudne, ale możliwe. Tak jak mówił Premier Miller, wymagające wspólnego wysiłku. Choćby jedno z tych zadań - ratowanie finansów publicznych, znalezienie pomysłu na załatanie 88 miliardowej dziury budżetowej - 20 miliardów dolarów, to jest problem dla bogatych państw, a my nie jesteśmy państwem bogatym. Wszystkie zadania są trudne. Ten rząd rozpoczyna działalność co najmniej w równie trudnym okresie jak rząd premiera Mazowieckiego - tamten rząd rozpoczynał z wielką zmianą ustroju politycznego, z wielką zmianą ustroju gospodarczego, inflacją, która sięgała niemalże 1000% i całkowicie zmieniającym się otoczeniem zewnętrznym - upadał Związek Radziecki, jednoczyły się Niemcy. Dzisiaj mamy porównywalną sytuację: i dziura budżetowa, i utrata możliwości rozwoju gospodarki, niepewny świat zewnętrzny - nie wiemy co wyniknie z walki z terroryzmem, jaki rodzaj zagrożeń może być naszym udziałem, co jeszcze może się wydarzyć i w Polsce i wokół. Podkreślam te trudności, aby moi rodacy wiedzieli, że nie jest to program lekki, łatwy i przyjemny. To jest program wymagający i trudny, ale przy dużej pracowitości do wykonania. Unia Europejska znalazła się dość nisko. A jak Pan poza tym może skomentować fakt, że praktycznie od początku tego rządu płyną sygnały o tym, że Polska będzie z czegoś rezygnowała, ustępowała? Prezydent RP: Była mowa o Unii Europejskiej i to jest cel absolutnie strategiczny, była mowa o naszych wschodnich sąsiadach: Ukrainie, Rosji, była mowa o Grupie Wyszehradzkiej, była mowa o naszej gotowości współpracy na innych kierunkach. Myślę, że tu zostało wszystko wyważone, właściwie powiedziane, bardzo prawidłowo. Natomiast Pan pyta o ustępstwa z Unią Europejską. Ja bym też prosił, żeby zacząć mówić o negocjacjach z Unią Europejską w sposób racjonalny. Często obserwuję, że o tym chce się mówić, jakby to był mecz, albo walka bokserska, z której może wyjść tylko jeden zwycięzca i drugi pokonany. Negocjacje zakładają zbudowanie kompromisu, porozumienia. Czyli negocjacje to jest właściwie coś takiego, co zawsze powinno się kończyć remisem. I każda ze stron uznaje, że to jest wynik do zaakceptowania, że tu nie ma tego jednoznacznego zwycięzcy. Na tym polega różnica między sportem a polityką, między negocjacjami z UE a grą w Mistrzostwach Świata w piłce nożnej. To trzeba zrozumieć. My musimy wykazać większą elastyczność, Unia musi wykazać - w stosunku do innych spraw - większą elastyczność, a żadna ze stron nie może rezygnować ze swoich żelaznych zasad, żeby to wszystko się po prostu nie rozmyło, żebyśmy nagle nie uznali, iż wchodzimy do Unii, która nie jest już tą Unią, do której chcieliśmy wchodzić. Unia, żeby nie stwierdziła, że przyjmując nowych kandydatów musi na tyle się zmienić, że to już też będzie zupełnie inna konstrukcja. Więc nie ustępstwa, ale poszukiwanie racjonalnego kompromisu będzie w ciągu najbliższych tygodni czy miesięcy koniecznością: i ze strony polskiej i unijnej. I tylko jest pytanie, gdzie się spotkamy, przy jakim rozwiązaniu kompromisowym, jak to będzie wyglądało w pakiecie. To jest tak samo trudne zadanie dla nas, jak i dla rządów unijnych, bo oni też mają swoje opory w swoich krajach. To nie jest tak, że tylko my mamy tutaj posła Macierewicza, oni mają też swoich posłów Macierewiczów, którzy mają pretensje o wiele spraw. A więc pamiętajmy: negocjacje to jest porozumienie, a porozumienie musi być oparte o kompromis, a więc mówimy o takim remisowym właściwie rezultacie, ale w sumie bardzo ważnym, bo Polska będzie w Unii Europejskiej. IAR: Panie Prezydencie. Po pierwsze: z wczorajszej wypowiedzi premiera widać, że prawdopodobnie rząd zaakceptuje dwuletni okres przejściowy na pracę w państwach Unii. I jednocześnie chciałem zapytać, czy w tym wystąpieniu są tezy, które się Panu nie podobały, albo z którymi się Pan nie zgadza? Prezydent RP: Nie. Akceptuję to wystąpienie i uważam, że jest to wyrażenie woli i rządu, i tej koalicji. Być może trzeba by przeczytać jeszcze raz, żeby w niektórych szczegółowych sprawach zastanowić się, czy to jest ten kierunek. Ale nie znajduję tam niczego, co wzbudziłoby u mnie w pierwszym odruchu kontrowersje. Natomiast gdy pyta Pan o sprawę swobodnego przepływu osób - myślę, że w tej chwili, po wizycie premiera Millera w Niemczech, przychodzi czas dla negocjatorów. Nowym polskim negocjatorem jest osoba ogromnie doświadczona, współpracowałem z nią, więc mogę dać wszelkie gwarancje dla kwalifikacji ministra Truszczyńskiego. I wraz z negocjatorami Unii trzeba rozmawiać. Chcielibyśmy bardzo, żeby można było wejść do rozstrzygnięć tak, aby konferencja w połowie grudnia, która będzie kończyła prezydencję belgijską, zakończyła się istotnym postępem jeśli chodzi o Polskę, żeby tu przyspieszyć te rozmowy i żeby wyszedł sygnał, że Polska jest niewątpliwie w tej grupie krajów czołówki, najlepiej przygotowanych do akcesji. To wymaga od nas rzeczywiście wysiłku, który jak obliczaliśmy sobie z premierem Verhoffstadtem trwa 9 tygodni, które ja w rozmowie nazwałem taką szczególną polityczną ciążą, bardzo skróconą, ale z tego powinny się urodzić rozwiązania, które w Belgii pokażą, że Polska jest absolutnie w czołówce kandydatów dobrze przygotowanych do akcesji. RMF FM: Panie Prezydencie, wśród innych ważnych osób w państwie, także profesor Balcerowicz wysłuchał dziś expose premiera. Jak Pan sądzi, co uczyni, czy zdecyduje się wraz z pozostałymi członkami RPP obniżyć stopy jeszcze dzisiaj? Premier mówił o partnerskim dialogu z NBP i RPP - na czym miałby taki partnerski dialog polegać Pana zdaniem? Prezydent RP: Partnerski dialog to jest partnerski dialog. Chodzi o to, żeby rozmawiać, dyskutować, nie zgadzać się tam, gdzie są różnice zdań, ale szukać rozwiązań najlepszych dla stabilizowania finansów publicznych, dla złotego, dla polskiej gospodarki. Natomiast ja niczego nie powiem, ponieważ - Państwo tego nie wiecie - ale odbyła się u mnie kolacja parę dni temu, w której uczestniczył wicepremier - minister finansów, prezes NBP i ja. Nazwałem tę kolację kolacją abolicyjną, to znaczy taką, podczas której wybaczamy sobie wszystko, co było do tej pory, szukamy czegoś pozytywnego na przyszłość. I obiecaliśmy sobie również, że nie będziemy publicznie wypowiadać oczekiwań, żeby nie było takiego wrażenia, że oto ważna konstytucyjna instytucja, jaką jest Rada Polityki Pieniężnej czy NBP działa pod presją. Szczególnie trzeba znać naturę Polaków: im bardziej ktoś jest pod presją, im bardziej coś się na nich wymusza, tym bardziej odwrotny skutek to przynosi. Więc ja powiem dyplomatycznie: z ufnością czekam na decyzję Rady Polityki Pieniężnej. Czy i kto zapełni lukę kadrową w Kancelarii po ministrze Truszczyńskim? Prezydent RP: W tej chwili muszę obliczyć Kancelarię raz jeszcze i wraz z szefową Kancelarii umówiliśmy się, że do końca roku wytrzymamy tę falę awansów, która przechodzi przez naszą Kancelarię, może lepiej powiedzieć - nie tyle awansów, co transferów, bo odchodzą kolejni dyrektorzy, urzędnicy, ministrowie i 1 stycznia zastanowimy się, jak to zorganizować ponownie. Zapewne trochę się to zmieni jeśli chodzi o sprawy Unii Europejskiej, bo - mając pełne zaufanie w tej chwili do ludzi, z którymi pracowałem - negocjacje będą się toczyły we współpracy ze mną. Nie potrzebuję dublowania tej struktury, natomiast chcę w dużo większym stopniu skupić się na przygotowaniu do referendum w sprawie Unii, w związku z tym potrzebuję nie tyle specjalistów w samych negocjacjach z Unią, co raczej właśnie specjalistów od referendum, które zgodnie z planem musiałoby się odbyć jesienią 2003 roku. Zauważcie Państwo, w jak napiętym jeśli chodzi o Unię kalendarzu pracujemy. 9 tygodni na istotny postęp w negocjacjach, mamy 14 miesięcy na zakończenie negocjacji do końca roku 2002, po drodze mamy dwa wydarzenia, które nie są dla tego kalendarza bardzo wygodne - czyli wybory francuskie i we wrześniu 2002 wybory niemieckie. Później mamy, jesienią 2003, czyli 24 miesiące od dzisiaj, referendum unijne w Polsce. Więc żyjemy już naprawdę w takim kalendarzu, że żadnego dnia stracić nie można. RMF: Znane są już nazwiska wszystkich wiceministrów, wcześniej mówiło się, że miał Pan wątpliwości co do Wiesława Kaczmarka na Ministra Skarbu. Czy teraz Panu podobają się wszyscy wiceminis