13 czerwca 2001
13 czerwca 2001 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wziął udział w Brukseli w specjalnym spotkaniu Rady Północnoatlantyckiej z udziałem szefów państw i rządów.
"To jest pierwsze spotkanie szefów państw i rządów krajów NATO od szczytu w Waszyngtonie w 1999 roku" - podkreślił sekretarz generalny NATO, George Robertson otwierając obrady. Lord Robertson przypomniał w swym wystąpieniu, iż spotkanie odbywa się z inicjatywy prezydenta USA George´a W. Busha, i podkreślił, że ma ono służyć wcielaniu transatlantyckiego systemu obrony i partnerstwa.
Uczestnicy brukselskiego szczytu podsumowali postęp, jaki został dokonany po ustaleniach w Waszyngtonie oraz wyznaczyli kierunki realizacji kolejnych zadań przed szczytem NAO w Pradze za rok. Rozmawiano o sytuacji na Bałkanach, a szczególnie w Macedonii. Ważnym punktem obrad była budowa mocniejszych więzi z Rosją. Oceniano także proces poszerzania Sojuszu.
Dla prezydenta USA była to pierwsza okazja od chwili objęcia urzędu, by osobiście spotkać się z przywódcami wszystkich państw Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Prezydent Aleksander Kwaśniewski w swym wystąpieniu podczas obrad plenarnych stwierdził m. in.:
"Transatlantycką debatę zdominowały ostatnio dwa zagadnienia: Europejskiej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony oraz obrony rakietowej. Oba projekty potencjalnie mogą wstrząsnąć założeniami Sojuszu. Naszą rolą jako liderów NATO jest zapewnić, by zamiast tego stały się one nowymi filarami transatlantyckiej solidarności, jedności i spójności.
Europejska Polityka Bezpieczeństwa i Obrony stanowi chwalebny, wizjonerski wysiłek, wdrażany z odwagą, któremu Polska oddaje honor. Bez wizji i odwagi idea zjednoczonej Europy nigdy by nie zrodziła się na popiołach II wojny światowej. Bez wspólnej polityki w zakresie bezpieczeństwa i obrony, w podobnym duchu powstałej, konstrukcja Europy nigdy nie będzie zakończona, zjednoczona Europa nie będzie w stanie w pełni wprząc swego potencjału gospodarczego i politycznego w służbę demokracji, bezpieczeństwa i stabilności.
Również obrona rakietowa jest ideą wizjonerską, odważną i logiczną. Mury zimnej wojny runęły. Zapanował duch wolności i demokracji. Ale zarazem pojawiły się nowe demony zagrożeń dla bezpieczeństwa. Wśród nich są niekonwencjonalne zdolności tak zwanych krajów troski. Byłoby błędem zignorować je lub pozwolić, by niekontrolowanie rozrastały się. Te demony nie znają żadnych granic. Sojusz musi być przygotowany do odstraszenia ich oraz do obrony każdego z członków NATO przed jakąkolwiek groźbą agresji, napływającą z jakiejkolwiek strony i w jakiejkolwiek postaci.
I EPBO, i obrona rakietowa są właściwymi krokami, jak długo są czynionymi we właściwym kierunku. Ten kierunek został ustanowiony w Traktacie Waszyngtońskim: Sojusz musi "połączyć swe wysiłki w celu zbiorowej obrony oraz zachowania pokoju i bezpieczeństwa". Tylko poprzez prawdziwy dialog, konsultacje i współudział możemy wspólnie uniknąć braku jedności, odwrotu od partnerskiego układu dwóch filarów na rzecz wielostronności kontaktów. Tylko poprzez utrzymanie naszej jedności możemy - wspólnie z innymi narodami - wypracować i zbudować nową międzynarodową strukturę bezpieczeństwa i stabilności. Dlatego Polska nadal liczy na politykę włączania innych przez zaangażowanie Unii Europejskiej do EPBO oraz wita zobowiązanie się USA do prowadzenia pełnych konsultacji w sprawie obrony rakietowej z członkami Sojuszu.
Zgadzam się z Panem, Panie Sekretarzu Generalny, że - spoglądając w przyszłość - musimy inwestować w nasze potencjały dzisiaj. Dla Polski NATO jest i pozostanie kamieniem węgielnym bezpieczeństwa jego członków, jak również kluczowym aktorem w rozwiązywaniu kryzysów. Inicjatywa Zdolności Obronnych określiła środki niezbędne do pełnego wypełniania obu zadań. Mój kraj jest zaledwie na początku ich implementacji. Jednakże Inicjatywa już pomogła nam pokonać pewne bariery systemowe na drodze do modernizacji sił zbrojnych. Pomogła nam osadzić rozwój naszego potencjału obronnego na nowym, politycznie i finansowo stabilnym gruncie. Nasze wysiłki będziemy kontynuować.
Najnowsza historia umieściła Sojusz w centrum wysiłków, zmierzających do zlikwidowania wielkiego materialnego i mentalnego podziału na Europę i tę drugą Europę. W skomplikowanym labiryncie bieżącej międzynarodowej realności, łatwo stracić z pola widzenia historyczną misję. Jednakże przyszłe pokolenie Europejczyków nie będzie podziwiać naszych umiejętności identyfikowania przeszkód w procesie poszerzania. Ono odda honor naszej determinacji w pokonywaniu ich. Chcę to jasno dziś powiedzieć: Polska oczekuje, że szczyt w Pradze wystosuje nowe zaproszenia. Geograficzne kryteria nie mogą wpływać na nasz wybór.
Są w błędzie ci, którzy poszerzeniu sprzeciwiają się. Zgadzam się, że pogłębienie partnerstwa NATO z Rosją jest warunkiem wstępnym stabilności na naszym kontynencie. Nie możemy szczędzić słów i czynów, aby zaangażować Rosję w konstruktywny dialog i współpracę. Powinniśmy próbować przekonać Rosjan, ale nie możemy im oferować żadnej rekompensaty za poszerzenie --za proces, który jest moralnie, politycznie i historycznie słuszny. Budujemy Europę całą i wolną dla wszystkich narodów, także dla Rosjan. To do nich należy decyzja, czy chcą ją budować razem z nami.
Ukraina już tę decyzję podjęła. Byłoby wielkim błędem nie wesprzeć tego wyboru".
Przedstawiając rezultaty szczytu podczas konferencji prasowej, Prezydent RP stwierdził:
"Mamy na pewno kraje, którym staramy się pomagać. Jesteśmy ich adwokatami. To nie był przypadek, że ja dzisiaj w trakcie swojego wystąpienia wymieniłem te państwa. Mówiłem o Słowacji, Słowenii, Litwie, Łotwie i Estonii oraz Rumunii i Bułgarii. Bo wiem, że te kraje są coraz lepiej przygotowane, respektują zasady demokratyczne. Oczywiście trudno przesądzać o dacie, bo wiele będzie zależało od konkretnych negocjacji, ale uznałem, że trzeba teraz wymienić te państwa, żeby po nich został ślad. My się za tym opowiadamy i uważamy, że to będzie na korzyść bezpieczeństwa europejskiego. Tym bardziej proszę zauważyć, iż kraje, które wchodzą do NATO, redukują w istocie te problemy, które mają często w stosunkach między nimi. Dlatego ja na przykład ufam, iż wejście Węgier, Słowacji, Rumunii, Słowenii w jakimś stopniu będzie bardzo pomocne dla np. pełnego respektowania praw mniejszości w tych krajach, złagodzenia tych problemów, które wynikają z frustracji społeczności węgierskiej itd .
Poparłem i wymieniłem jako jedyny na tym posiedzeniu kraje bałtyckie, czyli Litwę, Łotwę i Estonię. Ale sądzę, że dla niektórych z uczestników mogła to być niespodzianka, że te kraje te tak się nazywają. Nie zwykło się używać określenia kraje bałtyckie. Wymieniłem je. Nic więcej nie mogłem zrobić. Trzy bałtyckie, Słowenia, Słowacja i Rumunia, Bułgaria. Ale mogą być i inne. Drzwi mają być otwarte.
Kolejność wymienionych państw ma znaczenie o tyle, że ja jestem przekonany, iż Słowenia i Słowacja są dzisiaj przygotowane do wejścia do NATO. One swój plan wykonały. Jeśli chodzi o kraje bałtyckie, jestem przekonany, że one są już bardzo blisko tego, albo wręcz osiągnęły, choć zdajemy sobie sprawę, że tu mamy do czynienia z nowym wydarzeniem. Otóż kraje, które należały w przeszłości do Związku Radzieckiego wstąpią do NATO. Polska nie była krajem radzieckim, była w obozie socjalistycznym, ale przecież nie była częścią Związku Radzieckiego. Powiedziałem także w swoim wystąpieniu, że Rosja nie ma prawa dyktować tutaj żadnych warunków, że współpraca z Rosją - tak, ale nie ma powodu do jakiegokolwiek dyktatu i to dotyczy także krajów bałtyckich. Jeśli chodzi o Rumunię i Bułgarię wymieniłem je na liście, bo jestem przekonany, że z punktu widzenia bezpieczeństwa europejskiego byłoby dobrze, gdyby one były członkami. Wydaje mi się, że Rumunia bardzo zakasała rękawy i stara się o przyspieszenie swoich przygotowań. Bułgaria w niedzielę ma swoje wybory. Być może car wygra wybory, co to znaczy - nie wiem. Carów widziałem w literaturze. Zobaczymy co to będzie znaczyło. Królów widziałem, cara nigdy. Niewątpliwie Bułgaria ze względu na położenie geograficzne, na potencjał, na doświadczenie, na rolę, ma wszelkie dane żeby wśród państw natowskich być.
Na przyjmowanie nowych państw wpływa zachęcająco lub zniechęcająco jakość naszego członkostwa oraz Węgier i Czech. Uważam, że generalna ocena Polski, Węgier czy Czech jest dobra. A trzeba pamiętać, że NATO w tej sprawie ma szczególną taryfę wynikającą z tego, że byliśmy jedynymi krajami natowskimi, które kilkanaście dni po swoim oficjalnym wejściu zostały skonfrontowane z wojną. Wszystkie inne wchodziły do NATO w momencie pokoju, umacniania pokoju i nikt nie był przed tego rodzaju wezwaniem. Polska, Węgry i Czechy znalazły się. Sprostaliśmy temu, nie bez kosztów, nie bez wysiłku, wysyłaliśmy żołnierzy, Węgry oddawały swoje lotniska. Myślę, że to jest wszystko istotne. To pokazuje, że nowe kraje są przygotowane, żeby najważniejsze zadania wypełniać. Oczywiście, nie podnoszono tutaj tematu samolotów wielozadaniowych, bo wszyscy wiedzą, że trzeba to zrobić, ale z drugiej strony nikt nie jest chętny pomóc nam, w sensie pieniędzy, które powinniśmy otrzymać. Wszystkim mówię, że Polska jest gotowa mieć samolot nowoczesny pod warunkiem, że będzie to samolot najlepszy i bardzo tani (...) Polska jest absolutnie dobrym przykładem, że w krótkim czasie można bardzo dobrze przystosować się do reguł NATO".
Atmosferę szczytu Prezydent RP ocenił jako dobrą: "Bardzo merytoryczna tak bym powiedział i w sumie te kontrowersje, których obawiano się były mniejsze. Ze względu na stanowisko prezydenta Busha na początku, nie stała się jakimś punktem niezgody sprawa obrony rakietowej. Również sprawa rozszerzenia wydaje się jednomyślnie akceptowana. Może najwięcej kontrowersji dotyczyło sprawy Macedonii. Czy działać militarnie już, a na ile czekać z tym działaniem na rozwiązania polityczne. Tutaj zarysowała się istotna różnica poglądów. Jestem zwolennikiem podjęcia działań militarnych bardzo szybko. W sprawie Bałkanów, to powiedziałem dzisiaj, wszyscy popełniliśmy tyle błędów, że lista jest wyczerpana i przeciąganie decyzji o pomocy demokratycznej władzy Macedonii może spowodować, że będziemy mieli później kłopot zupełnie innej natury. Jestem przekonany, że poza aktywnością polityczną, która ma miejsce, pana Robertsona, pana Solany, określenie, że wchodzimy z pewną pomocą militarną choćby dla ochrony Skopji, miałoby sens".
Wystąpienie prezydenta Busha było, w ocenie Prezydenta RP, ważne, bo podkreślił on trzy kwestie: "Po pierwsze znaczenie NATO, strategii amerykańskiej w takim filozoficznym myśleniu Ameryki o przyszłości świata. Po drugie - opowiedział się zdecydowanie za rozszerzeniem, które powinno rozpocząć się od zaproszenia nowych państw w przyszłym roku na szczycie w Pradze w roku 2002. I po trzecie - powiedział o obronie rakietowej, jako broni, która ma budować bezpieczeństwo światowe, a więc musi być oparta zarówno na dobre rozwiązania techniczne, ale także o polityczny dialog, o silne podstawy, które by udowadniały partnerom, że to nie jest w żaden sposób przeciwko komukolwiek, że leży to w interesie nas wszystkich włączając do tego Rosję i Ukrainę, czyli te kraje, które są ważnymi partnerami dla NATO i Stanów Zjednoczonych. Oceniam wystąpienie prezydenta Busha, jako bardzo konstruktywne, praktyczne, może pozbawione wielkich haseł, tego oczekujemy w Warszawie, bo tam ma wygłosić najważniejsze wystąpienia. To tutaj na szczycie natowskim było bardzo praktyczne i myślę, że nie konfrontowało Stanów Zjednoczonych z nikim, łącznie z Francją czy innymi krajami. To była oferta współpracy".
Zapytany o kwestię tarczy rakietowej Prezydent Aleksander Kwaśniewski stwierdził: "Wszystko to co ma służyć bezpieczeństwu powinno być poważnie rozważone. Po drugie żyjemy w świecie, w którym niebezpieczeństwa nie płyną ze strony wrogów ideologicznych, ale ze strony terroryzmu, ze strony różnych krajów, które dysponują bronią atomową. Stąd ten system obrony byłby systemem nie chroniącym wyłącznie Stany Zjednoczone, ale systemem, który mógłby być również pomocą dla całego świata. Więc ma on sens, tyle że dojście do tych decyzji powinno być na drodze dialogu. To nie może być decyzja jednostronna, to nie może być rodzaj takiej arogancji przejawianej przez silniejszego partnera i muszę powiedzieć, że po dzisiejszych wypowiedziach prezydenta Busha jestem przekonany, że również strona amerykańska to rozumie. To nie ma być kolejna wersja gwiezdnych wojen, to ma być system bezpieczeństwa, który mógłby być użyteczny dla świata, tzn. oparty na poważnym dialogu z najważniejszymi partnerami takimi jak UE, jak NATO, jak Rosja, jak Chiny, Jeżeli tak będzie, to jest bardzo dobra wiadomość.
Główna obiekcja krajów NATO nie dotyczy systemu jako takiego tylko dotyczy sposobu przeprowadzenia oraz ew. rezygnacji z traktatów, które niewątpliwie są owocem zimnej wojny, no ale które jednak istnieją. Jeżeli ktoś wymyśli skuteczny system obrony rakietowej czy przed zabłąkanymi rakietami, to trudno mu odmówić rację, a jednocześnie to miało wywrócić cały system dotychczasowego bezpieczeństwa. Jeżeli sami Amerykanie mówią, że to nie jest ich zamiarem, więcej, że chcą rozmawiać z partnerami na ten temat, to co jeszcze można więcej powiedzieć. Nie wstrzymamy działań uczonych, biznesu wojskowego, który i tak nad tym pracuje. To jest trochę tak, jakby dyskutować o cudownych metodach genetyki czy one będą, ale chodzi o to, aby były one oparte o racjonalne podstawy i nie były stosowane przeciwko temu co jest dzisiaj fundamentem czy treścią naszego współistnienia".
Dziennikarze pytali również Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, jak ocenia prezydenta USA po pierwszym z nim spotkaniu: "Myślę, że George W. Bush jest bardzo twardym człowiekiem, bardzo sympatycznym i moim zdaniem, tak jak ja to czuję, on stopniuje napięcie. Dla niego te spotkania są ważne, bo hurtem może dzisiaj spotkać się z prezydentami, premierami NATO, jutro z premierami UE i sądzę, że w Warszawie będzie już na tyle pewnie czuł się na europejskim parkiecie, by wygłosić najważniejsze wystąpienie i sądzę, że tak ta wizyta jest przygotowana. To co prezydent Bush powie w Bibliotece UW to będzie nie tylko jego przesłanie, które gdzieś tam w Waszyngtonie zostało napisane, ale to będzie przesłanie plus jego doświadczenia i jego refleksje po tych spotkaniach, które odbywa w ciągu ostatnich dni. Jak każdy tancerz, który na parkiecie europejskim czuje się nie do końca pewnie, na razie wolniejsze robi manewry, ale w Warszawie to może być już taki staropolski mazur".