Menu rozwijane

10 lipca 2001
Przy dźwiękach marsza żałobnego Fryderyka Chopina rozpoczęły się 10 lipca 2001 r. w Jedwabnem z udziałem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Aleksandra Kwaśniewskiego uroczystości żałobne w 60. rocznicę mordu na Żydach. Do Jedwabnego przybyli przedstawiciele parlamentu, rządu oraz Kancelarii Prezydenta RP, wśród nich wicemarszałkowie Sejmu Marek Borowski i Jan Król, minister spraw zagranicznych, Władysław Bartoszewski, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, sekretarz stanu Marek Siwiec, sekretarz stanu Barbara Labuda. Obecni byli: ambasador Izraela w RP, Shewah Weiss, , prezes Instytutu Pamięci Narodowej, Leon Kieres, sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa, Andrzej Przewoźnik, grupa rabinów, a wśród nich rabin Warszawy i Łodzi Michael Schudrich, oraz rodziny ofiar zbrodni z rabinem Jacobem Bakerem. Gości uroczystości, zgromadzonych na rynku, powitał burmistrz miasta i gminy, Krzysztof Godlewski. Następnie głos zabrał Prezydent Aleksander Kwaśniewski: Szanowny Panie Ambasadorze Izraela, Szanowny Rabinie Baker, Szanowni Przedstawiciele Środowisk Żydowskich, Ekscelencje z Polski i zagranicy, Szanowny Panie Burmistrzu, Szanowni Mieszkańcy Jedwabnego, Drodzy Państwo, Rodacy! Przed sześćdziesięciu laty, 10 lipca 1941 roku, na tej ziemi, podbitej wówczas i okupowanej przez hitlerowskie Niemcy, popełniono zbrodnię na Żydach. To był straszny dzień. Dzień nienawiści i okrucieństwa. Wiemy o tej zbrodni wiele, choć ciągle nie wszystko. Być może nigdy nie poznamy całej prawdy. To nas jednak nie powstrzymało, żeby być tu dzisiaj. Żeby mówić pełnym głosem. Wiemy wystarczająco wiele, abyśmy mogli stanąć w prawdzie - wobec bólu, krzyku i cierpienia tych, których tu zamordowano, przed obecnymi tu dziś rodzinami ofiar, przed osądem własnego sumienia. Była to zbrodnia. Nic jej nie usprawiedliwia. Wśród ofiar, wśród spalonych żywcem były kobiety, były dzieci. Przerażający krzyk ludzi zamkniętych w stodole i palonych ciągle poraża pamięć tych, którzy byli świadkami tej zbrodni. Ofiary były bezsilne i bezbronne. Zbrodniarze mieli poczucie bezkarności, gdyż okupanci zachęcali do takich czynów. Wiemy z całą pewnością, że wśród prześladowców i oprawców byli Polacy. Nie możemy mieć wątpliwości - tu w Jedwabnem obywatele Rzeczypospolitej Polskiej zginęli z rąk innych obywateli Rzeczypospolitej. Ludzie ludziom, sąsiedzi sąsiadom zgotowali ten los. Szanowni Państwo! Wtedy - sześćdziesiąt lat temu - Polskę chciano wymazać z mapy Europy. W Jedwabnem nie było polskich władz. Państwo polskie nie było w stanie obronić swych obywateli przed mordem dokonanym z hitlerowskim przyzwoleniem i z hitlerowskiej inspiracji. Ale Rzeczpospolita Polska przecież trwać powinna, w polskich sercach i umysłach. I jej obywateli obowiązywały, powinny obowiązywać, normy państwa cywilizowanego, państwa o wielowiekowych tradycjach tolerancji i zgodnego współżycia różnych nacji i religii. Ci, którzy brali udział w nagonce, bili, zabijali, podkładali ogień, popełnili więc zbrodnię nie tylko wobec swych żydowskich sąsiadów. Są winni również wobec Rzeczypospolitej, wobec jej wielkiej historii i wspaniałych tradycji.