08 września 2001
8 września 2001 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski przebywał w Radomiu, gdzie dokonał otwarcia Miedzynarodowych Pokazów i Targów Lotniczych Air Show. Prezydentowi towarzyszyli sekretarze stanu w Kancelarii Prezydenta, ministrowie Marek Ungier i Marek Siwiec, a także podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP, minister Marek Dukaczewski.
Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział m.in.
Jest mi bardzo miło być tu razem z Państwem i uczestniczyć w wydarzeniu, które jest najważniejszą imprezą lotniczą w Polsce, o prestiżu także międzynarodowym. Serdecznie dziękuję za zaproszenie. Jestem pod wrażeniem rozmachu tego przedsięwzięcia. Radomskie pokazy, połączone z targami lotniczymi i konferencją naukowo-techniczną, to jakby spotkanie z przyszłością polskiego lotnictwa. To pasjonujące przeżycie. Nic dziwnego, że Air Show budzi ogromne zainteresowanie, że ściąga tutaj sto tysięcy widzów z całego kraju. Składam gratulacje i podziękowania organizatorom, dziękuję także władzom Radomia. Witam naszych miłych gości. Z podziwem myślę o mistrzach lotniczego kunsztu. Pozdrawiam wystawców, naukowców, inżynierów - i wszystkich uczestników tej wielkiej imprezy.
Air Show to radosne święto - ale dzisiaj nasza radość jest przytłumiona przez bolesny wstrząs, jakiego wszyscy niedawno doznaliśmy. W katastrofie samolotu Iskra zginął pilot - młody podporucznik Grzegorz Klimkiewicz. Zginął w służbie Rzeczypospolitej. Przytłoczeni tą tragedią, łączymy się wszyscy we współczuciu i żałobie z Jego najbliższymi.
Tutaj, w Radomiu, podczas mistrzowskich pokazów i w kontaktach lotniczych fachowców, Polska pragnie wystąpić w podwójnej roli. Chcemy się z dumą zaprezentować - i chcemy także z uwagą się uczyć. Jesteśmy krajem o długiej tradycji lotniczej, zajmującej ważne miejsce w dziejach światowej awiacji. Mamy znakomitych pilotów, z których wielu zasługuje na miano asów powietrznych. Mamy ciekawe pomysły i rozwiązania techniczne; nowe konstrukcje, które będą tu prezentowane. Jednocześnie rozumiemy, jak wielkie wyzwania przynosi wiek XXI, jak rozległe są potrzeby naszych sił powietrznych i całego przemysłu lotniczego w Polsce. Chcemy uczyć się od naszych sojuszników, chcemy korzystać z oferty najlepszych światowych firm. Air Show w Radomiu rozgrywa się nie tylko tu i teraz, ale jest także wybiegnięciem w przyszłość. Już za półtora roku w eskadrach naszego lotnictwa transportowego znajdzie się samolot C-295, który dzisiaj ma tu swoją prezentację. Ufam, że w najbliższym czasie na wyposażeniu polskiej armii znajdzie się także nowoczesny samolot wielozadaniowy.
Właśnie tutaj, na radomskim Air Show, gdzie zobaczyć można całe piękno i siłę polskich skrzydeł - chcę w imieniu wszystkich Polaków podziękować naszym lotnikom i wszystkim ludziom, którzy z lotnictwem związali swoje losy. Podziwiamy Was, jesteśmy z Was dumni. Przyjmijcie, Szanowni Państwo, najlepsze życzenia pomyślności, podniebnych sukcesów, satysfakcji z wykonywanej misji. Wszystkim uczestnikom tegorocznego Air Show życzę powodzenia, a wszystkim widzom - wspaniałych wrażeń, które na długo zapiszą się w naszej pamięci.
Następnie Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski przebywał w Bydgoszczy, gdzie wziął udział w zorganizowanym w Ratuszu Miejskim Seminarium pt. "Jak dobrze wykorzystać pomoc Unii Europejskiej". Prezydentowi towarzyszyli: sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP, minister Marek Ungier oraz podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP, minister Edward Szymański.
Zabierając głos w czasie seminarium Prezydent RP powiedział m.in.
UE jest niewątpliwie najważniejszą kwestią, celem jaki mamy przed sobą w ciągu najbliższych kilku lat. Jestem przekonany, że nie ma niczego, do co można by porównać z wejściem do Unii Europejskiej. Jestem również absolutnie przekonany, że najbliższe 4 lata, a więc kadencja nowego Parlamentu, nowego rządu, a także moja kadencja, która upływa, przypomnę, w roku 2005, muszą być związane z realizacją właśnie tego zadania. To nie będzie łatwe. Gdyby zrobić bilans roku 2001, to trzeba powiedzieć, że pojawiły się problemy, których nie spodziewaliśmy się, które to zadanie jeszcze komplikują. Mówię oczywiście o sytuacji budżetowej, o tym co mamy przed sobą, więc niedobór w budżecie państwa, konieczność istotnej restrukturyzacji finansów publicznych, oszczędności jakie musimy podjąć. Ale chce powiedzieć, że nie są to wydarzenia nadzwyczajne i wiele państw UE przeszło takie trudności. Będzie bardzo ważne, jak to Polska przejdzie w ciągu najbliższych miesięcy. Wiem, że tu na sali są kandydaci do Parlamentu, i wiem równie dobrze, że kampania jest tak zaawansowana, że co bym i tak nie powiedział, to ich nie zniechęcę do kandydowania. W każdym razie żebyście mieli Państwo świadomość, iż okres pierwszych kilku miesięcy nowego Parlamentu, to będzie okres istotny, decydujący nie tylko o tym, co wydarzy się w Polsce, ale także na ile zwiększymy realnie szanse na wejście do Unii Europejskiej w ciągu najbliższego czasu, czyli najlepiej na początku roku 2004 , tak żeby można wziąć udział w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Zadanie jest ogromnie trudne, jak pamiętacie, w Goeteborgu stwierdzono, że negocjacje z kandydackimi krajami powinny zakończyć się do roku 2002. To oznacza, że w istocie tego czasu nie ma, że będzie trzeba bardzo szybko przejść do negocjacji, które są kontrowersyjne, tak żeby się znaleźć wśród tych państw, które są przygotowane do wejscia w pierwszej grupie. Polska powinna być w pierwszej grupie. Takie przyjmuje deklaracje polityczne ze strony naszych partnerów: Niemców, Francuzów, Brytyjczyków, Skandynawów. Ale pamiętajcie drodzy Państwo, że jak przyjdzie co do czego, to tu nie będzie żadnych targów, będzie decyzja. Jeśli byłaby nona negatywna dla Polski, to oznacza, w moim przekonaniu, opóźnienie wejścia do Unii o co najmniej 4 albo i więcej lat. To jest istotny dylemat, jaki mamy przed sobą. Wejść w roku 2004 czy 2005, nawet zakładając ważne kompromisy, czekać na następną turę w 2008, 2009 a być może i 2010 roku. Mówię o tym tak otwarcie dlatego, że powinniśmy na wszystkich szczeblach organizować wysiłki, budować poczucie determinacji na tej drodze, również szukać poparcia społecznego, żeby właśnie to dzieło zamknąć wejściem Polski do Unii Europejskiej 1 stycznia 2004.
Zwracam się do Was o zrozumienie tego punktu widzenia. Zwracam się również do Was o wspieranie takiego działania, które musimy zrobić. Na tym tle chcę bardzo wysoko ocenić wszystko to, co dzieje się jeśli chodzi właśnie o sprawy regionalne, o to co robicie w ramach swoich planów i projektów. Nie ma żadnych wątpliwości, że jest łączność między tym, co odbywa się na poziomie regionu a ogólnie rozumianym wejściem kraju do Unii Europejskiej. Tutaj mamy dane, które warto sobie przypomnieć, mianowicie o krajach ubogich, które nazwano wręcz "ubogą śródziemnomorską trójką": Hiszpanii, Portugalii, Grecji. W okresie 1988-1998, czyli w ciągu dekady PKB w tych krajach wzrósł z 68 proc. średniej europejskiej. do 89 proc. Można powiedzieć, że jeden rok oznacza wzrost o 1 proc. PKB w każdym z tych krajów. Tego rodzaju dynamikę możemy również uzyskać. Powiedzmy sobie szczerze, startujemy z jeszcze wyższego punktu wyjścia, dlatego, że dzisiaj nasz PKB wynosi 39 proc. średniej UE. Więc jest tu szansa uzyskania wielkiego przyspieszenia. To przyspieszenie wynika właśnie z właściwości strukturalnych, które są na różne projekty przekazywane. Pamiętam moja rozmowę z królem Hiszpanii nie tak dawno i z Jego ministrem spraw zagranicznych. Mówiłem, że Hiszpania dzisiaj jeszcze - a Hiszpania dlatego jest dobrym przykładem, że jest krajem o potencjale wielkości ludności podobnym do Polski - obliczając to wpłaca i co otrzymuje, ma bilans środków z UE plus 9 mld USD rocznie. To są kwoty, które dają ogromne możliwości budowy, realizacji infrastruktury, realizacji takich projektów. Bo wszyscy ci, którzy są realnie w to zaangażowani, którzy już poszli tą drogą, a do tego grona zaliczam miasto Bydgoszcz, dają nam dobry przykład. Myślę, że i doświadczenia, które zbieracie są nadzwyczaj ważne. Stąd chcę życzyć Bydgoszczy, by konsekwentnie ten program zrealizowała.
To co jest bardzo ważne, to żeby mieć cały zestaw sensownych, potrzebnych programów regionalnych, dla których możemy znaleźć partnerów w UE. Dlatego, że rozwój poprzez regionalne programy, to jest jedna z podstawowych osi rozwoju całej UE.
I na koniec, ode mnie, zwracając się przede wszystkim do obecnych i przyszłych posłów. Unia Europejska będzie domagała się bardzo zdecydowanych decyzji dosłownie w najbliższych kilku miesiącach. Pamiętajcie, że utrudnieniem dodatkowym, które będziemy mieli na naszej drodze jest to, że w roku 2002 odbędą się wybory zarówno we Francji, jak i w Niemczech. To są nasi najpoważniejsi partnerzy. I gdyby przyjąć, że prawdziwe decyzje będą się rozstrzygać po wyborach niemieckich, i gdyby przyjąć, że czasem zakończenia negocjacji jest koniec 2002 r., to ten czas rozstrzygnięcia trudnych, spornych tematów będzie minimalny, dosłownie kilku miesięcy. Dlatego tak naprawdę w ciągu pierwszego półrocza nowy Parlament musi wypracować nie tylko koncepcję, ale i decyzje, co robimy z pewnymi sprawami jeśli chodzi o UE, sprawami przepływu siły roboczej, nabywania nieruchomości i ziemi w Polsce, okresami przejściowymi dla rolnictwa, dla ochrony środowiska itd. Tu nie może być żadnej gry, tu nie może być także stwierdzenia: odłożymy ten temat na później.
Kolejnym punktem programu w czasie pobytu Prezydenta RP w Bydgoszyczy była konferencja prasowa. Aleksander Kwaśniewski powiedział m.in.
- O reformie służby zdrowia Uważam, że trzeba szukać rozwiązań, które spowodują, że reforma służby zdrowia będzie bardziej efektywna. Jeżeli likwidacja kas chorych miałaby być drogą do wyższej efektywności, to uważam, że trzeba to poważnie rozpatrzyć.
- O pomyśle likwidacji Senatu Jestem zdecydowanie przeciwny temu rozwiązaniu z kilku względów. Po pierwsze, jestem pewny i praktyka polskiej demokracji to wykazuje, że potrzebna jest druga izba, miejsce, gdzie będzie szansa na poprawianie błędów, które w procesie legislacyjnym popełnia Sejm. Tak zresztą dzieje się w wielu krajach świata. Po drugie, ta zmiana wymaga zmiany Konstytucji, a ja jestem zwolennikiem stabilizowania polskiej Konstytucji, którą przyjęliśmy zaledwie w roku 1997 i która potrzebuje dłuższego czasu, żeby stać się mocnym fundamentem nie tylko polskiego prawa, nie tylko działania instytucji demokratycznych, ale i także myślenia Polaków. A trzeci powód: jestem przekonany, że naprawdę w Polsce mamy poważniejsze problemy niż istnienie czy nie istnienie Senatu. Mamy problem finansów publicznych, mamy problem wejścia do UE, mamy problem bezrobocia, mamy problem biedy. Nie zlikwidujemy biedy likwidując Senat. Więc jestem zdania, że trzeba wybrać jak najlepszych ludzi do Senatu. Ten Senat powinien jak najlepiej wypełniać swoje funkcje. Powinien pomagać w przyjmowaniu jak najlepszych ustaw. Tam gdzie trzeba powinien wychodzić z pewnymi inicjatywami ustawodawczymi. I dla stabilizacji systemu demokratycznego w Polsce Senat jest istotny.Przy Okrągłym Stole oczywiście byłem autorem tego pomysłu, ale gdyby spojrzeć na to z innej strony, to istnienie w Polsce instytucji, która już w 1989 r. była wybrana w wolnych, demokratycznych wyborach też jest wartością. Bo to pokazuje, że nasz proces demokratyczny zaczął się już właśnie wtedy.
- O odpowiedzialności samorządów za stan państwa Wszyscy sprawujący władzę na poziomie samorządowym współodpowiadają za stan państwa w skali, w której podejmowali decyzje. Czyli nie da się obciążyć samorządów ani lewicowych, ani prawicowych współodpowiedzialnością np. za niedobór budżetu państwa, czy za złe wyliczenia, czy za zbyt późne wyliczenia ministerstwa finansów. Nie mogę w żaden sposób powiedzieć, że samorządy na poziomie wojewódzkim czy powiatowym, niezależnie od swojej barwy politycznej, ponoszą odpowiedzialność za to, że np. budżet na rok 2001 był nierealistyczny, był zły. Za to ponosi odpowiedzialność ministerstwo finansów, minister finansów, rząd, który ten plan przyjął i większość parlamentarna, która przegłosowała ten plan. Rzeczywiście samorządy ponoszą współodpowiedzialność za to, jak się dzieje w Bydgoszczy, za to, czy tutaj władza sprawowana jest w sposób efektywny. Natomiast w żaden sposób nie da się dzisiaj powiedzieć, że np. dziura budżetowa to jest rezultat braku odpowiedzialności przez samorządy.
- O oszczędnościach w Kancelarii Prezydenta Robimy to już od dłuższego czasu i przedstawiliśmy propozycje ministrowi finansów. Nie ulega żadnych wątpliwości, że w tych oszczędnościach, które trzeba będzie podjąć, będzie również uczestniczyła Kancelaria Prezydencka. Jeśli chodzi o sprawy zatrudnienia, działalności programowej i wiele innych oszczędności, to są one już wprowadzane. Nie ma wątpliwości, że my bierzemy w tym wszystkim udział.
- O wyborach na Białorusi Moim zdaniem ważne jest, żeby te wybory były uczciwe i po to są tam obserwatorzy, żeby tak właśnie się stało. Jestem przeciwnikiem izolowania Białorusi, czynienia z Białorusi czegoś w rodzaju autokratycznej wyspy wśród demokratycznych państw europejskich. Nie będzie to zadanie łatwe z prawdopodobnie wybranym prezydentem Łukaszenko, ale myślę, że powinniśmy dalej rozwijać kontakty gospodarcze, kulturalne. Troszczyć się o położenie mniejszości polskiej na Białorusi i jednocześnie wspomagać mniejszość białoruską w Polsce. Trzeba być otwartym i trzeba czynić wszystko, żeby to co jest trudnością na szczytach władzy nie przekładało się na zwyczajnych ludzi. To powinna być aktywna, pozytywistyczna działalność z polskiej strony.
- O terminie wejścia do UE Wejście do Unii w pierwszej grupie państw oznacza realnie rok 2004-5. Brak Polski w tej grupie oznacza realnie rok 2008, 2009, 2010, odwleczenie perspektywy wejścia do UE jednak na wiele lat. Z istotnymi stratami: możliwości korzystania z funduszy unijnych, dostosowywania się do różnych ograniczeń, które by nas dotykały. Stąd w moim przekonaniu trzeba podjąć wielki wysiłek, by Polska była w pierwszej grupie. To oznacza konieczność zakończenia negocjacji do końca roku 2002, a tak naprawdę na wszystko mamy kilka miesięcy. I to oznacza, że podstawowe decyzje nowy rząd, który ukształtuje się zapewne w połowie października, będzie musiał podjąć dosłownie w ciągu kilku miesięcy. Dla nowego rządu tą najważniejszą cenzurą będzie budżet, który musi być przyjęty do końca lutego. Nowy rząd poza wielkimi kłopotami ma jedno szczęście, bo przyszły rok jest przestępny, więc luty ma jeden dzień dłużej. Ten budżet musi wyrażać w sposób świadomy i w sposób realistyczny, jak chcemy wejść do Unii, czym chcemy zakończyć negocjacje i na jakie kroki jesteśmy gotowi, a co będzie musiało być przedyskutowane z naszymi partnerami. Niełatwy los czeka nowy rząd i nowych parlamentarzystów.
- O perspektywach powrotu ustaw uwłaszczeniowej i reprywatyzacyjnej Gdybym podpisał dwie ustawy, jedną o uwłaszczeniu a drugą o reprywatyzacji, ile wtedy wyniósłby niedobór budżetowy? Czy w najbliższym czasie będą podpisane? W moim przekonaniu w roku 2002, 2003 na pewno nie. Czy w roku 2004, czy w 2005, to trzeba by tu wiele prognoz mieć, bo gdyby okazało się, że koniunktura zewnętrzna poprawia się tak, że z 2,5 proc. wzrostu PKB wchodzimy na rozwój 5 proc., 6 proc., to wtedy oczywiście możemy zacząć dyskusję ponownie. Ale w sytuacji, kiedy mam 88 mld niedoboru, planowane wpływy wg pierwszych prognoz były ok. 128 - 130 mld zł, a niedobór 88 mld, to jest mniej więcej 3/4 tego co by wpływało do budżetu. W takiej sytuacji nas nie stać na żadne radykalne programy reprywatyzacyjne, uwłaszczeniowe, ale także nas nie stać na poważne programy socjalne. To był powód, dla którego wetowałem ustawę o dodatku rodzinnym. Nie kwestionuję, że człowiekowi, który ma 3-4 dzieci należałaby się dopłata. Oczywiście, że tak. Ale jak nas nie stać na to, po co tworzyć kolejne fikcje. Uważam, że w ciągu najbliższych 2 lat szanse na przyjęcie ustawy, która by oddawała jakieś realne dobra materialne sa niewielkie. Natomiast cały czas jest droga sądowa, którą powinniśmy kontynuować, dlatego, że tam gdzie jest możliwość zwrotu majątku, gdzie niezgodnie z prawem zabrano ludziom apteki, domy, to trzeba to zwracać. Następnie Pr