Menu rozwijane

28 listopada 2001
28 listopada 2001 roku odbyło się w Pałacu Prezydenckim, z udziałem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Aleksandra Kwaśniewskiego, seminarium pt. "Integracja z UE szansą dla polskich młodych rolników". Program seminarium obejmował następujące wykłady: * Jean Michael Gallet, ekspert COPA/COGECA w Polsce - "Organizacje rolnicze w krajach UE i w Polsce", * prof. dr Maria Alina Sikorska, Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej - "Problemy polskiej wsi: młodzi rolnicy i ich gospodarstwa", * dr Janusz Rowiński, IERiGŻ - "Wspólna Polityka Rolna a młodzi rolnicy w UE", * dr Zofia Krzyżanowska, FAPA - Procesy dostosowawcze polskiego sektora rolno-żywnościowego do wymogów UE". W seminarium udział wzięli także m.in. minister Krystyna Łybacka, minister Jarosław Kalinowski, pan Andrzej Śmietanko i poseł Józef Oleksy. Podsumowując seminarium Prezydent RP powiedział m.in. Dziękuję za Waszą obecność. W Waszych słowach czuje się entuzjazm, przekonanie, świadomość warsztatu, tego co chcecie osiągnąć, umiejętność pracy. To jest ogromny kapitał. Doceniam wszystkie formy samoorganizacji, które zostały prze Was podjęte, one są bardzo potrzebne i niewątpliwie zadaniem władz państwowych, rządu i Prezydenta jest aby tego entuzjazmu nie stracić. Żeby Wasze perspektywy życiowe i zawodowe były precyzyjnie zarysowane, by stwarzały Wam szansę, bo z resztą dacie sobie sami radę. Wystarczy Waszej wytrwałości, pracowitości, umiejętności, natomiast my musimy stworzyć ramy prawne i politykę gospodarczą, która będzie temu sprzyjała. Ja jeden apel przyjmuję natychmiast, z resztą nie jest to dla mnie żadna nowość. Jeden z gości sugerował aby promować polskie produkty. Czynię to w Pałacu i muszę powiedzieć, że jeśli chodzi o produkty rolno-spożywcze naprawdę nie musimy się niczego wstydzić, a mamy się czym pochwalić. To co wytwarzamy w produkcji mięsa, w mleczarstwie, przetwórstwie, w branży piwnej, alkoholach, to wszystko naprawdę - a mam tu całą paletę gości - jest przez nich przyjmowane z radością i nie przynosi żadnych negatywnych skutków. Apeluję również do struktur rządowych aby bardziej zważać na to co jest serwowane na różnych spotkaniach międzynarodowych. Powinniśmy jako instytucje państwowe promować aby były polskie soki, woda, polskie jedzenie. To jest drobna, ale bardzo istotna promocja. A dla wielu przyjeżdżających z zagranicy jest to pierwszy kontakt z Polską. I z tego wyprowadza się często daleko idące wnioski. To jest to co już robimy, a teraz chcę powiedzieć o tym co jeszcze musimy zrobić. Cieszę się, że w gronie młodych rolników jest pełne zrozumienie dla potrzeby polskiej integracji z UE. Zostało tu wypowiedziane wiele ważnych sądów, ja bym chciał tylko dodać najbardziej zasadnicze. Otóż, Polska z całą swoją historią i doświadczeniami, ale także Polska patrząca w przyszłość, musi sobie jasno powiedzieć jakie ma alternatywy rozwojowe. Jakie ma scenariusze dla przyszłości. Wybór dla Polski w tej mierze jest szczególnie skomplikowany bo obarczony całą tysiącletnią przeszłością. Pamiętajmy, że Polska to po pierwsze kraj w środku Europy, po drugie kraj, przez który przeszły właściwie możliwe wojny europejskie. I chyba tylko raz byliśmy w jakiejś roli agresora, bo zazwyczaj byliśmy ofiarą. Polska jest krajem o najbardziej zmienionych granicach po II wojnie światowej, i to jest - moim zdaniem - także istotnym czynnikiem, stąd wynikają lęki związane z ziemią. Jednak z tego wypływa również nasza odpowiedzialność za to, by stworzyć gwarancje i instytucje, które zagwarantują nie tylko bezpieczeństwo graniczne dla Polski, ale również pełne uznanie i respektowanie wszystkiego co się stało i dodatkowo będą kreowały możliwości rozwoju. Stąd dyskusja dzisiaj o UE czy wcześniej o NATO, ma w Polsce zasadniczo inne znaczenie, aniżeli w innych krajach. I o tym musimy naszemu społeczeństwu mówić. To nie jest sytuacja Cypru czy Malty, to nie jest nawet sytuacja Estonii, Łotwy, Litwy, Słowenii czy innych państw. Polska w UE i NATO to jest kwestia naprawdę istotnych i skutecznych gwarancji dla przyszłości Polski. Stąd tak ważną decyzją było nasze wejście do NATO, gdyż uzyskaliśmy nie tylko gwarancje bezpieczeństwa, ale również - po raz pierwszy od tysiąca lat - znaleźliśmy się w sojuszu politycznym z naszym największym sąsiadem - z Niemcami. To ma prawdziwą wagę i to jest zmiana jakościowa jaka nastąpiła. Jeżeli rozszerzenie NATO obejmie kolejne państwa sąsiadujące z nami, takie jak Słowacja, Litwa czy kraje bałtyckie, to nasze poczucie bezpieczeństwa się zwiększy. Im lepiej NATO będzie współpracowało z Rosją i Ukrainą, to tym lepiej dla nas, bo będziemy mieli tego bezpieczeństwa jeszcze więcej. Wprowadzenie Polski do NATO jest jednym z fundamentów polskiego bezpieczeństwa, gwarancji dla naszych granic i dobrych perspektyw dla ludzi młodych w Polsce, dla kolejnych pokoleń, także dla młodych rolników. Drugą gwarancją jest UE, ponieważ włączenie do UE, oznacza włączenie do całego krwioobiegu polityczno-gospodarczego Europy. To znaczy nie tylko uznanie wszystkiego tego co w Polsce jest i co się stało, ale także możliwość skorzystania z nowych środków, koncepcji, pieniędzy, także wiedzy. Stąd gdy spojrzymy na rzeczywiste zalety wejścia Polski do UE i zobaczymy co może być zamiast, to jestem przekonany, że nikt, kto jest rozsądny, nie podejmie inne decyzji, aniżeli głosować w referendum. I to nie tylko dlatego że musi się ono odbyć,. ale uważam, iż jest ono koniecznością. Nie tylko dlatego, że tak jest napisane, ale dlatego że Polska przy wejściu do UE potrzebuje społecznego stempla. Tego ostatecznego podpisu nie tylko ze strony polityków i oficjalnych reprezentantów, ale ze strony większości polskiego społeczeństwa. Jestem przekonany, że to referendum wygramy właśnie dlatego, że ta alternatywa, inna możliwość, jest po prostu bardzo słaba. Pozostanie bowiem Polski w tym miejscu geograficznym, z naszą historią, bez jakichkolwiek udziałów w UE, skazuje nas na miejsce w jakiejś europejskiej próżni. Inne propozycje integrowania się z sąsiadami wschodnimi nie wchodzą dzisiaj w grę, bo nie interesują nas i nie są interesujące dla naszych wschodnich partnerów. Tworzenie jakiegoś układu środkowoeuropejskiego jest dziś niemożliwe, bo interesy wszystkich naszych sąsiadów są lokowane w UE i w NATO, a nie w jakiejś środkowoeuropejskiej konstrukcji, którą moglibyśmy obmyślać. Dzisiaj, gdyby spojrzeć na północną stronę Bałtyku także nie mamy innej wizji aniżeli UE, gdyż wszystkie kraje skandynawskie są w UE, kraje bałtyckie są w UE. Pozostalibyśmy jedynym krajem, wraz z obwodem kaliningradzkim, który znajduje się także w jakimś niezdefiniowanym regionie. Jeżeli zatem spojrzymy na to w kategoriach historycznych i strategicznych, to to co możemy najlepiej zaoferować młodemu pokoleniu to jest niewątpliwie wejście do UE. Jestem bardzo rad, że właśnie młodzi rolnicy nie tylko to rozumieją i popierają, ale są gotowi dalej w tej mierze współdziałać. Plan, jeśli chodzi o UE, jest znany. Ja go krótko powtórzę. Otóż, powinniśmy zakończyć negocjacje do końca roku 2002, jesienią 2003 roku powinno odbyć się referendum w Polsce, a jednocześnie winny być prowadzone procedury w innych krajach europejskich. 1 stycznia 2004 roku Polska powinna być w UE. W maju lub czerwcu - nie wiem kiedy będą wybory do Parlamentu Europejskiego - pierwszy raz uczestniczymy w wyborach. W ten sposób włączamy się, w sensie zarówno instytucjonalnym, jak i politycznym, gospodarczym do UE. Mówię o tych terminach, gdyż są one bardzo napięte. Tak naprawdę dla zakończenia negocjacji mamy 13 miesięcy. Do referendum mamy 23-24 miesiące, a więc każdy dzień jest tu na wagę złota i oczywiście działania muszą przebiegać na różnych polach - o tym była mowa. Jedno jest to pole negocjacyjne i a negocjacje trwają. Sądzę, że powinniśmy dać więcej możliwości elastycznego działania naszym negocjatorom, bo jest zrozumiała troska opinii publicznej, sił politycznych, że negocjacje wymagają pewnej dyskrecji i nie możemy wszystkich kart wyłożyć na stół, bo nasza pozycja negocjacyjna osłabnie. Jestem jednak przekonany, że będziemy mogli to dobrze zrobić. Druga strona to działalność dostosowawcza prowadzona przez rząd, przez Komisję Prawa Europejskiego polskiego parlamentu. Nadzwyczaj ważna, będzie bardzo wymagająca ze względu na właśnie ograniczenia czasowe. Również chcę podkreślić, że osoba premiera Oleksego, który kieruje tą Komisją, jest rękojmią powodzenia, gdyż jest to człowiek o wielkim doświadczeniu, energii, a także jest osobą poważaną. Proszę przyjąć moje życzenia pomyślności, a jednocześnie mam nadzieję, iż współpraca między Komisją a rządem będzie układała bardzo dobrze. I warto by ta współpraca miała charakter ciągły i trwały. Trzecia część to jest oczywiście dostosowanie naszej gospodarki, a czwarty element - za który mam poczucie własnej odpowiedzialności - jest to kontakt ze społeczeństwem, informacja, przekonywanie poszczególnych grup społecznych. Dzisiejsze spotkanie jest właśnie jednym z takich spotkań. To nie jest pierwsze spotkanie w Pałacu Prezydenckim. Odbyło się ich wiele, właśnie po to by sobie wyjaśnić czym ma być UE, jak to jeść, jak się do tego przygotować. Wejście do UE jest wydarzeniem dla każdego, to nie jest sytuacja, która odbywa się na szczytach władzy, a reszta w tym nie uczestniczy. Wejście do UE w sposób istotny zmieni sytuację każdego z nas i, o czym jestem przekonany, zmieni ją na lepsze. Nie ma grupy, która mogłaby powiedzieć, że nas nie obchodzi. Wszystkich nas to obchodzi, a związku z tym musimy przeprowadzić ogromną kampanię informacyjną wobec wszystkich środowisk. Nie wystarczy mówić tylko na górnych piętrach polityki, że to jest lepiej, tylko trzeba również pokazać te konkrety wynikające z wejścia do UE. To spotkanie miało taki cel i mam nadzieję, że w jakiejś mierze spełniło to zadanie. Ale musimy dalej z tą informacją i edukacją iść. Kampania referendalna będzie dodatkowo wymagała wysiłku, natomiast nie wolno tracić żadnego dnia dla informowania o UE. Unikać więc należy dwuznaczności i nieporozumień. Powiem jeszcze o kilku sprawa drażliwych. Otóż Polska nie ma powodów do wpadania w kompleksy, z tego względu, że rolnictwo jest problemem w negocjacjach. To trzeba mówić otwarcie, także naszym partnerom unijnym - w debacie w sprawie wejścia każdego z kandydatów rolnictwo było problemem. W niektórych krajach rolnictwo inaczej się nazywało, bo nazywało się rybołóstwo. Ale w sensie substancji, treści, to jest ten sam problem - jak zagwarantować odpowiednie reguły gry dla własnych producentów, jak włączyć nowy segment do ogólnounijnej polityki i co jednocześnie zrobić by te reguły były uczciwe. Żeby dawały szansę normalnego działania tym ludziom, którzy zajmują się tą działalnością, często z pokolenia na pokolenie, w tym kraju kandydackim, który za chwilę staje się krajem unijnym. Zatem punkt pierwszy - to że rolnictwo będzie problemem wiedzieliśmy od początku, wiedziała o tym Unia i nie ma co tutaj dramatyzować. Nie można poddać się takiej tezie, która przez mniej nam przychylnych jest stawiana, że Polska pewno w tej pierwszej grupie nie wejdzie bo tam jest rolnictwo. Tak, jest, ale ono jest w każdym kraju. Oczywiście inna jest skala polskiego rolnictwa, inna jest skala rolnictwa w Słowenii, ale to nie jest argument. Wszystkie kraje, szczególnie duże, wchodziły do UE z problemem rolnictwa i ten problem musiał być rozwiązany. Po drugie, chcemy oczywiście uczestniczyć we Wspólnej Polityce Rolnej i zdajemy sobie sprawę, że ona - wraz z przyjęciem nowych, prawdopodobnie 10 członków - będzie musiała ulec istotnej reformie. Nie ma takiej możliwości i to musimy zrozumieć, musimy to mówić polskich rolnikom. Nie można dzisiaj powiedzieć, że skoro obecna polityka rolna i zakres pomocy finansowej to jest 100%, to wraz z 10 nowymi państwami zwiększy się to do 200%. Takiej możliwości nie ma. To może się nieco zwiększyć, ale niewątpliwie udział pomocy finansowej dla rolników będzie musiał być określony na innym poziomie. I to dotyczy tak samo Francji, która jest w UE i stąd patrzy z pewnym niepokojem na rozszerzenie, ale także u nas, gdzie musimy zrozumieć, że my pełnego, stuprocentowego udziału, porównywalnego do stanu w roku 2000, 2001 po prostu nie możemy osiągnąć. Tu musi być zawarty rozsądny kompromis. Tu też nie ma żadnego powodu i nie można zgodzić się z tezą, że Wspólna Polityka Rolna dotyczy obecnych członków UE, a nie dotyczy krajów, które wejdą do Unii. To byłoby głęboko niesprawiedliwe i nie ma takiej tendencji ze strony krajów UE. Jeśli chodzi o sprawę ziemi. Myślę, że tu trzeba zachować zdrowy rozsądek, który jest zawarty także w ostatnich propozycjach PSL, żeby stworzyć warunki, w których dostęp do ziemi będzie w jakimś stopniu preferencyjny dla polskiego nabywcy. Ja absolutnie jestem przekonany, że obawy związane z masowym wykupem ziemi w Polsce są przesadzone. Wszystkie informacje jakie mamy, doświadczenia ostatnich lat pokazują, że żadnego masowego napływu tutaj nie ma. Mamy do czynienia z zainteresowaniem poszczególnymi rejonami i jest ono zrozumiałe. Ale rozumiejąc lęki i sytuację polską trzeba przyjąć niezbędne okresy przejściowe, regulacje, które będą akceptowane z punktu widzenia prawa europejskiego, ale jednocześnie, które zdejmą część niepokojów ze strony polskiej opinii publicznej. Finalnie musimy sobie jasno powiedzieć: wejście Polski do UE i zakończenie wszystkich okresów dostosowawczych będzie oznaczało równość praw i taką samą możliwość kupowania ziemi przez Polaka za granicą, jak kogoś z zagranicy w Polsce. Nie sądzę aby w dłuższej perspektywie ten problem był takim zasadniczym, ale rozumiem lęki i obawy. Mnie nie trzeba ich tłumaczyć. Pierwsza rzecz zatem, którą trzeba zrobić to zmienić reguły dzierżawienia na prawo własności, aby uporządkować kwestie własnościowe, które są w wielu miejscach na ziemiach zachodnich nieuporządkowane. Ale w tej sprawie możemy rozmawiać jasno z UE, oni są na te argumenty również przygotowani, nie powinniśmy formułować propozycji nierealnych, ale jestem przekonany, że jest tu możliwość znalezienia rozsądnego kompromisu. Sprawa kolejna są to formy organizacyjne. My musimy mieć więcej organizacji wśród producentów rolnych, wśród polskich rolników. I tutaj UE jest dobrym przykładem. Wiem, że w Polsce gdy mówi się o spółdzielczości to kojarzy się ona z przymusową spółdzielczością, związaną z minionym systemem, ale pamiętajmy, że formy spółdzielcze są wymyślone na zachodzie ponad sto lat temu, a poza tym są bardzo skuteczne w UE. Zatem apeluję by myśleć o różnych formach współdziałania producentów rolnych i żeby skorzystać właśnie z prawa spółdzielczego, które mamy. Żebyśmy w ten sposób trochę naśladowali to, jak wygląda ta sytuacja w takich krajach jak Dania, Niemcy czy Francja. Następna rzecz są to normy unijne, a szczególnie te związane ze standardami sanitarnymi, weterynaryjnymi, ochrony środowiska - tu musimy wykonać wielką pracę. Tu dużo się zmieniło na korzyć, ale kładę to Wam na serce, żebyście myśleli o tym. I ostatnia rzecz - to edukacja. W moim przekonaniu tutaj jest klucz w ogóle do polskiej przyszłości w UE. Nie ma już żadnej wątpliwości, że XXI wiek jest wiekiem intelektu. To będzie tworzyło postęp, zyski, pozycję państwa w świecie. Dzisiaj będzie się liczyła wartość intelektualna. A powstaje ona tam gdzie jest dobra edukacja, niezależnie od miejsca zamieszkania i zasobności rodziców, tam gdzie mamy dobre uniwersytety i instytuty naukowe. Również kadrę naukową, którą chcemy wykorzystywać, która tworzy nowe pomysły, potrafiące później konkurować na rynku międzynarodowym. Na to musimy postawić, jestem przekonany, że mamy tu ogromnie dużo do zrobienia. Uważam, że jeśli chodzi o rozwój nauki w tej dziedzinie - rolnictwo, przetwórstwo, biotechnologie - Polska jest całkiem zaawansowana i nie wykorzystujemy w pełni tych możliwości, które mamy. Możemy być naprawdę poważnym, nie tylko rynkiem dla rolnictwa, ale poważnym eksporterem. Sądzę, że rynki wschodnie pomału otworzą się. Chcemy by wizyta prezydenta Putina w Polsce miała swoją część gospodarczą, by pokazać co możemy zaoferować. Jednak chcę jasno powiedzieć - z Rosją w tej chwili żadnych interesów na poziomie państwowym nie da się zrobić. To jest normalny rynek i to dość trudny, bo snobistyczny. Ale jestem przekonany, że potrafimy zaoferować takie produkty, żeby wreszcie ten rynek otworzyć dla